Ludowy historyk



Pobieranie 141.25 Kb.
Strona1/4
Data29.04.2016
Rozmiar141.25 Kb.
  1   2   3   4



R o z d z i a ł XII

Ludowy historyk



Publikacja podręcznika Storia d'Italia
W latach 1855-1856 ksiądz Bosko rozpowszechniał publikacje religijne o dość dużym znaczeniu. W Letture cattoliche z roku 1855 znajdujemy nowe wydanie Storia sacra z roku 18471. W latach następnych wypuścił książkę pobożną dla dorosłych: „Klucz do Raju w ręku katolika wykonującego obowiązki dobrego chrześcijanina”, która poprzez kolejno: „Streszczenie tego, co chrześcijanin winien wiedzieć, w co wierzyć i co praktykować” (s. 5-29), „Wybrane ćwiczenia pobożności chrześcijańskiej” od modlitw poczynając, a na nowennie do Bożego Narodzenia kończąc (s. 29-171), rozprawkę pt. „Podstawy religii katolickiej” (s. 171-180) oraz wybór pieśni (s. 180-190) miała stanowić - podobnie jak Giovane provveduto dla dzieci - rodzaj podstawowego katechizmu i podręcznika modlitw i pieśni kościelnych dla dorosłych2.

Ośmielił się także opublikować podręcznik historii świeckiej, który, jak twierdzili jego zwolennicy, miał zająć wybitne miejsce pośród jego pism3. Dnia 7 września 1856 roku ksiądz Bosko wysłał do kardynała Antonelliego egzemplarze, które tak przedstawił:


„Dobroć, jaką Wasza Eminencja raczył okazać mnie i młodzieży, którą Opatrzność mi powierzyła, pozwala mi sądzić, że Eminencja zechce przyjąć tę oto pokorną prośbę. Napisałem podręcznik historii Włoch opowiedzianej dla młodzieży, i pozwalam sobie ofiarować jeden egzemplarz Waszej Eminencji, prosząc, by zechciał go przyjąć jako najpokorniejszy znak mojej wdzięczności. Równocześnie odważam się prosić, by Wasza Eminencja, jeśli uzna to za stosowne, przekazał załączony egzemplarz Jego Świątobliwości. Oto są dwie łaski, jakie mam nadzieję uzyskać dzięki znanej i często sprawdzanej życzliwości Waszej Eminencji...”4

„Historia Włoch opowiedziana dla młodzieży od pierwszych mieszkańców aż po nasze dni, zaopatrzona w mapę geograficzną, napisana przez kapłana, Jana Bosko”5, z dokładnym zaznaczeniem roku 1855, wyszła jednak z drukarni Paravia dopiero pod koniec sierpnia roku następnego. Opowieść kończyła się na dniu 30 marca 1856 roku!6 Księdzu Bosko pilno było, by przesłać dwa oprawione egzemplarze swego dzieła ludziom, których opinię uważał dla siebie za najważniejszą. Przecież historia ta miała pokazać, że religia katolicka i Kościół rzymski stanowią główną oś rozwojową i są powodem do chluby dla półwyspu, wbrew uparcie rozpowszechnianym przesądom na temat obskurantyzmu i pogardy dla sprawy włoskiej! Autor przeznaczył ją dla ludzi prostych. Aby ją stworzyć, wybrał z morza wydarzeń, anegdot oraz mniej lub bardziej znaczących spraw elementy zdolne wzbogacić kulturę młodego czytelnika7 zgodnie z przyjętymi przez niego zasadami. Podobnie jak w Storia sacra i w Storia ecclesiastica, treść została przekazana językiem niemal poufałym, przy ograniczonym słownictwie, z tej prostej racji, że „książki winny być dostosowane do poziomu tych, do których przemawiają, podobnie jak pokarm winien być dobierany do potrzeb każdej jednostki”8. Myślał chyba o świętym Pawle, który pisze do mieszkańców Koryntu: „Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni”9.

Tę obszerną pacę zaczął pisać na pewno w roku 1852, jak się zdaje zaraz po ukończeniu Cattolico istruito10. Ks. Cafasso nie zmuszał, jak to się często powtarza, ale zachęcał księdza Bosko, by napisał raczej coś na temat spowiadania młodzieży, co jednak nigdy nie zobaczyło światła dziennego11.

Omawianą książkę opracowywał przez cztery lata. W grudniu 1855 roku, kiedy rozpoczęto druk w wydawnictwie Paravia - co podaje data wypisana na okładce - ksiądz Bosko był na etapie nadziei, że niebawem ukończy ostatnie części tekstu, które dotyczą „naszych dni”12. Około pięćdziesiąt miesięcy! Nigdy ksiądz Bosko nie przykładał się tak długo do jednej publikacji.






Materiały dla Storia d’Italia

Nasz święty jednakże wcale nie oddawał się - i słusznie - pracochłonnym badaniom w bibliotekach publicznych, a tym bardziej w magazynach archiwalnych. Jego bibliografia była ograniczona nawet bardziej, niżby na to wskazywało wprowadzenie do książki. Usiłował przekonać czytelnika o solidności swojej konstrukcji. Pisał, że chociaż zwraca się do młodzieży, może jednak „zapewnić czytelnika”, iż nie ukazywał żadnego okresu „bez skonfrontowania go z najbardziej uznanymi autorami, w miarę możliwości współczesnymi. Nie oszczędziłem sobie także trudu przeczytania nowoczesnych pisarzy na temat spraw włoskich, przejmując od każdego to, co zdawało się odpowiadać moim zamierzeniom”13.

U podstaw swej książki ksiądz Bosko stawiał dwa rodzaje materiałów: accreditati autori, w miarę możliwości współcześni omawianym wydarzeniom, a więc pamiętnikarze, twórcy roczników i podobnych pism, oraz moderni scrittori, to znaczy twórcy podręczników historii Włoch z ostatnich czasów. Zgodnie z tym, co pisze, skonfrontował elementy swojej pracy z tymi pierwszymi, a od drugich zapożyczył materiał do swoich opisów według własnego uznania. Jeśli czytać poprawnie, była to prawda.

Dla ówczesnego historyka Włoch, idącego śladami klasyków: Plutarcha, Tytusa Liwiusza, Salustiusza itd., owi accreditati autori zostali zgromadzeni w wieku poprzednim w Rerum italicarum spriptores niezwykle sławnego Lodovico Antonio Muratoriego (1672-1750). Ten ogromny zbiór gromadził kroniki od 500 roku po Chrystusie do okresu Renesansu. Znalazły się tam dzieła Jordanesa, Prokopa, Pawła Diakona; wydrukowano Ustawy lombardzkie, Kapitularze karolińskie, Liber Pontificalis, księgi Baranka z Rawenny, życiorys hrabiny Matyldy, roczniki i kroniki klasztorne z takich miejscowości jak Farfa, Novalaise, Monte Cassino, Subiaco, pierwotne dzieje Apulii, Kalabrii, Sycylii, a także teksty Romualda z Salerno, Ugo Falcando, Saby Malaspiny, Noccolò z Iamsilli, liczne i znaczące kroniki regionalne z XIII i XIV wieku, wśród nich cenne zapiski Dino Compagniego i Villanich, wraz z wielką ilością innych opisów, które stanowią zrąb włoskiej historiografii średniowiecznej. Jednakże owe czcigodne pisma, chociaż je częściowo znał, bardzo niewiele wnosiły do planu księdza Bosko, żeby musiał zadawać sobie trud ich czytania. Nie dajmy się zwieść temu czy innemu odniesieniu do autorów starożytnych, takich jak Plutarch ze swoimi życiorysami Greków i Rzymian, Tytus Liwiusz czy Polibiusz. Czy sam ksiądz Bosko rozumiał w rozdziale o „Odoakrze, pierwszym królu Italii” skrócone odniesienie, na pewno bardzo zagadkowe dla młodych czytelników: „Greg. M. Dial. 2”, które u przepisywanego autora oznaczało życiorys świętego Benedykta napisany przez Grzegorza Wielkiego?14 Co do ewentualnych konsultacji, na które się powoływał, polegał na nie sprawdzonej akuratności owych scrittori włoskich dziejów, których kładł na swym biurku w miarę postępu swojej pracy.

W tej drugiej kategorii unikał prac uczonych, bliskich mu w przeszłości, takich jak Rivoluzioni d’Italia - autor Carlo Denina15 - Storia d’Italia continuata da quella del Giucciardini Carlo Botty, Storia d’Italia Cesare Balbo czy Storia universale Cesare Cantù16. Skupiał się bardziej na scrittori, których mniej lub bardziej wychowawcze zainteresowania odpowiadały jego zamysłom. Bowiem ksiądz Bosko który chciał pisać dla młodzieży, a więc być przez nią zrozumianym, nie ufał zbyt uczonym głowom.

A przecież wiedza trzech spośród nich była powszechnie znana. Annali d’Italia Muratoriego, obszerny wykaz zapisków od początku ery chrześcijańskiej aż do połowy XVIII wieku, opowiadały o wydarzeniach prawie rok po roku wraz z ich przyczynami i skutkami językiem, który nie był trudny do zrozumienia17. Ksiądz Bosko po trosze do niego zaglądał. Ercole Ricotti (1816-1883), sumienny naukowiec, na prośbę Cesare Balbo objął w roku 1846 na uniwersytecie turyńskim katedrę historii wojskowej, która w roku następnym przekształciła się w katedrę historii nowożytnej. Słuchało go kilka pokoleń studentów. Ricotti nie bał się oryginalnych myśli18. Wykładowca ten opublikował właśnie „Krótką historię Europy ze szczególnym uwzględnieniem Italii” w trzech tomach, pierwszy na temat Średniowiecza, drugi o okresie nowożytnym do roku 1789 i trzeci o czasach Rewolucji Francuskiej (1789-1815)19. Dzieło to znalazło uznanie i nadal nim będzie się cieszyć20. Krytykując je, zwłaszcza w odniesieniu do drugiej części21, ksiądz Bosko przyłożył się do jego wszechstronnego wykorzystania. Dziś dziwimy się raczej surowością tego stosu informacji. Ricotti dzielił materiał na księgi ściśle określone chronologicznie: siedem dla okresu Średniowiecza, trzy dla czasów nowożytnych i pięć dla okresu rewolucyjnego. Całość stanowiła dobry podręcznik dla studentów przed egzaminami22. Jednakże ów pochód szkieletów, skądinąd wielce pożyteczny dla kompilatorów, zatruwał wyobraźnię zwyczajnego czytelnika. Do Ricottiego podobny jest inny scrittore, mistrz Cesare Balbo23; z jego streszczenia historii24 ksiądz Bosko kilka razy skorzysta.


Na wyciągnięcie ręki znajdowały się będące w trakcie wydawania dwa słowniki: dla historii Kościoła - Moroniego25, dla dziejów państw sardeńskich - Casalisa26. Możliwe jest, że sięgał również do małego słownika historycznego niejakiego księdza Lavocata (Bassano 1773); ks. Caviglia stwierdza, że rozpoznał go przynajmniej jeden raz na przestrzeni owej Storia d’Italia; bardziej pewne jest korzystanie z Dictionnaire de théologie, który napisał Nicolas-Sylvestre Bergier27; jego ślady odkrywamy w rozdziale tejże Storia poświęconym Galileuszowi.

W dokumentacji swojej ksiądz Bosko pomieścił też dzieła niezbyt przylegające do jego zamierzeń: o dziejach starożytnych półwyspu obszerną pracę Giuseppe Micaliego, „Italia pod panowaniem rzymskim”, świeżo ponownie wydaną w Turynie28, oraz dla okresu najnowszego tendencyjny opis pewnego Francuza: Histoire de la révolution de Rome, który pojawił się w Paryżu w języku francuskim, a we Florencji w tłumaczeniu włoskim29. Autorem tej pracy, z której ksiądz Bosko obszernie czerpał dla przedstawienia pierwszych, trudnych lat Piusa IX - temat wówczas delikatny - był mieszkaniec Lyonu, bardzo płodny, solidnie udokumentowany, ale również zdecydowany przeciwnik rewolucji, któremu lepiej odpowiadała Austria i paternalistyczny Piemont z czasów Karola Alberta niż rządy demokratyczne, rysujące się w jego kraju od roku 184830. Pan ten nazywał się Alphonse Balleydier. W centrum swojej historii „rewolucji rzymskiej”, której przywódców nienawidził równie bardzo co komisarzy Konwencji tyranizujących w roku 1793 jego miasto Lyon, umieścił wyidealizowany obraz Piusa IX, „il sommo Pio dalle mistiche chiavi” (Pius panujący z mistycznymi kluczami), wedle formuły włoskiego tłumacza31.

Wiemy również i to, że ksiądz Bosko w swojej Storia ecclesiastica odwoływał się32 do historii Kościoła Bérault-Bercastela33, o której mówi (w Memorie dell’Oratorio), że ją czytał w wersji adaptowanej i wydłużonej przez barona Henriona34. Powrócił do niej w swojej historii Włoch.

W poszukiwaniu odpowiedniej dokumentacji ksiądz Bosko najchętniej zaglądał do publikacji stworzonych specjalnie na użytek młodzieży. Ministerstwo oświaty państw sardeńskich do zapoznania uczniów z dziejami Rzymu na trzecim roku gramatyki wyznaczyło skrót historii rzymskiej angielskiego autora, Oliviera Goldsmitha. Nie był to jakiś banalny podręcznik szkolny. Ksiądz Bosko czerpał z niego do opracowania okresu starożytnego swojej historii Włoch łącznie z dziełem Leone Tettoniego, ani mniej, ani bardziej przyjemnym niż książka jego kolegi Goldsmitha35, opublikowanym w wydawnictwie Paravia w roku 185236. Pobieżnie potraktował Historię elementarną Italii - autor Pietro Pelazza37 - która stanowiła suche streszczenie Annali d’Italia Muratoriego.



Dla skierowania się do dzieci lepiej mu odpowiadał tom z anonimowej serii(Marietti) zatytułowany: „Dzieje Italii od pierwszych mieszkańców po potopie ż do naszych dni”38. Jednakże metoda przekonywania - wielce pedagogiczna w tej książce ustawicznie stawiała młodego czytelnika wobec zachmurzonego magistra39. Wzorów do naśladowania szukał na pewno gdzie indziej. Spośród zgromadzonych dzieł o dziejach Italii w końcu księdza Bosko zadowoliły w pełni dwa, stworzone przez ludzi zdolnych i umiejących przemawiać do dzieci. Oficer francuski Jules-Raymond Lamé-Fleury40 w wolnych chwilach spisał pełny wykład historii opowiadanej dzieciom i wnukom w dziewiętnastu tomach wydanych w latach 1829-184441. Ksiądz Bosko posiadał części dzieła Lamé-Fleury’ego dotyczące historii starożytnej, historii rzymskiej, historii średniowiecznej i historii nowożytnej42. Te spójne, obrazowe, konkretne i serdeczne opisy ujęły z pewnością naszego nowego dziejopisa Italii. Wojskowy z poczuciem ojcostwa, jakim był Lamé-Fleury, nie popisywał się pomysłami i teoriami. Nie dbając zbytnio o przyczyny i skutki, które zazwyczaj wykreślały kierunek opracowaniom historycznym, mocno opartym na wydarzeniach” danego okresu, przedstawiał ludzi i narody; opowiadał o ich klęskach i sukcesach, o ich kłopotach i walkach dzieciom, które traktował nie jako uczniów, ale jako „młodych przyjaciół”43. Dla Włochów równie bliski jest Giannetto jak dla Francuzów Le Tour de la France par deux enfants. Te skromne prace dostarczały kultury elementarnej i jednemu, i drugiemu narodowi pod koniec XIX wieku. Właśnie w ostatniej części Giannetto, z podtytułem Letture elementari per fanciulli (czytanki elementarne dla dzieci), autor, Luigi Alessandro Parravini (1799-1880) na swój sposób również opowiadał dzieje Italii44. Jego krótkie opisy, na jedną, dwie lub trzy stronice, rzadko więcej, snuły się chronologicznie. Zaczynały się od „tubylców”, Pelazgów, mieszkańców Lacjum, Sabińczyków poprzedzających Romulusa, a kończyły na Kongresie Wiedeńskim, który w latach 1814-1815, po wybrykach napoleońskich, usiłował przywrócić w Europie porządek. Tak to w dwudziestu siedmiu odcinkach niejaki Giannetto, zamożny dorosły, mieszkający w swojej wiosce, opowiadał spragnionym nauki chłopcom całe dzieje ich pięknego kraju. Wychwalał cnoty i piętnował wady. Zresztą cała praca bez ukrywania pokazywała swoje moralizatorskie zacięcie45.

Lamé-Fleury oraz Giannetto ujęły zapewne księdza Bosko z powodu języka dostosowanego do dzieci, ciepłego tonu i zdecydowanej tendencji pouczającej. W ten sam sposób on sam wypowiadał się w Giovane provveduto. Stanąć na poziomie maluczkich bez popadania w dziecinadę, to sztuka trudna. Powyższe dwa dzieła, wielokrotnie czytane, często przepisywane, miały dostarczyć dla jego Storia d’Italia tych wartości, jakich brakowało w Storia sacra i w Storia ecclesiastica, bo opierały się one na pytaniach i odpowiedziach, jak w anonimach Mariettiego. Jeśli Storia d’Italia zyskała rangę capolavoro (arcydzieła) księdza Bosko, jak to uroczyście oświadczył ks. Caviglia we wstępie do wydania krytycznego46, to pomogli mu w tym Lamé-Fleury i Parravicini. Opierając się na ich wskazówkach, napisał nie historię polityczną, ale „historię cywilną” włoskiego półwyspu. Czytelnik na swoim skromnym poziomie mógł sobie uświadomić różnorodność i bogactwo kultury, gospodarki i społeczeństwa włoskiego.





  1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna