MAŁopolskie centrum badań ufo I zjawisk anomalnych



Pobieranie 0.65 Mb.
Strona1/7
Data01.05.2016
Rozmiar0.65 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7



MAŁOPOLSKIE CENTRUM BADAŃ UFO I ZJAWISK ANOMALNYCH


Robert K. Leśniakiewicz -

XIV (Czternasta) tajemnica historii


- czyli rzecz o skandynawskiej fali UFO w lecie 1946 roku

Copyright by - © Robert K. Leśniakiewicz


J o r d a n ó w 1991 - 2000

Pamięci ALEKSANDRY LEŚNIAKIEWICZ -
mojej Matki, która jest jedną z tysięcy ofiar Zimnej Wojny i czarnobylskiego eksperymentu systemu komunistycznego.

S P I S T R E Ś C I:

0. Zamiast wstępu.


1.Północnoeuropejski Teatr Działań Wojennych
2.Raport Loren E. Gross - od 1 stycznia do 9 lipca 1946 roku.
3.Raport Loren E. Gross - od10 lipca do 11 sierpnia 1946 roku.
4.Raport Loren E. Gross - od 11 sierpnia do października 1946 roku.
5.Raport Loren E. Gross - Dokumenty:
5.1.Telegram do Departamentu Stanu.

5.2.Wycinek z DT z dnia 10 lipca 1946 roku.

5.3.Telegram z Departamentu Stanu.

5.4.Oficjalne memorandum rządu USA.

5.5. „Projekt’46”
6.Fakty, teorie, spekulacje:
6.1.Komety i meteory.

6.2.Zjawiska geofizyczne.

6.3.UFO-rakiety?
7.Czyje dobro? Czyja korzyść?
7.1.Niemcy - III Rzesza?

7.2.USA i Alianci Zachodni?

7.3.ZSRR?
8. Apendyksy.
9. Materiały źródłowe i literatura.

0. ZAMIAST WSTĘPU.

W naszym kraju niewiele się wie na temat „skandynawskiej fali NOL-i z lata 1946 roku” i praca ta została napisana w celu pewnego wypełnienia powstałej w naszej ufologicznej wiedzy o świecie - dotkliwej luki. Przedstawiona w niniejszej pracy „hipoteza militarna” jest jedynie moim domniemaniem i nie ma żadnego podtekstu politycznego - jest to po prostu opinia zawodowego wojskowego, funkcjonariusza Straży Granicznej RP, ufologa i nic ponadto.

Skandynawska „fala UFO ‘46” jest chronologicznie drugim - po sławetnym „Eksperymencie Filadelfijskim” - wielkim humbugiem i drugą próbą wprzęgnięcia ufologii w rydwan polityki Zimnej Wojny, co zamierzam tutaj udowodnić.

Korzystając z okazji, pragnę tą drogą serdecznie podziękować Panu Bronisławowi Rzepeckiemu, który udostępnił mi niektóre źródła informacji, panu Ole Henningsenowi z Danii, który udostępnił mi kopię raportu autorstwa amerykańskiej badaczki tego fenomenu Loren E. Gross pt. „UFO’s History: 1946: The Ghost Rockets” stanowiącego objętościowo największą partię tej pracy.

Mam nadzieję, że to opracowanie da impuls do dalszych dociekań i badań historyczno - ufologicznych zarówno w kraju, jak i za granicą.

Życzę przyjemnej lektury.

Robert K. Leśniakiewicz

Zakopane - Jordanów - Cieplice Śląskie Zdrój, zima 1990 - wiosna 1993 roku.


Gdy w srogiej wojnie z butą Teutona

Świat znów się krwią zarumieni.

Kiedy Północ Wschodem będzie zagrożona,

W poczwórną jedność się zmieni.
„Wieszczba z Tęgoborzy” z roku 1894 (7/25-28)
... lecz pasjonująca tajemnica niepokoi i trudno jest się oprzeć jej złowrogiemu urokowi...
Tadeusz Rojek - „XIII tajemnica historii”

Istnieją archiwa tajne, niedostępne dla wtajemniczonych... W tych archiwach nigdy nie następuje przedawnienie, tajemnice ich nigdy nie tracą na aktualności i dlatego są i pozostaną niedostępne dla profanów. Istnieje jakaś potężna „tajna organizacja, która czuwa nad archiwami i innymi źródłami historycznymi i pilnuje, by nie przedostało się do wiadomości publicznej nic, co byłoby dla niej niedogodne.



Hermann Zdzisław Scheuring - „Czy królobójstwo?”

1. PÓŁNOCNO-EUROPEJSKI TEATR DZIAŁAŃ WOJENNYCH.

Północno-Europejski Teatr Działań Wojennych (PETDW), to fragment powierzchni kuli ziemskiej mieszczący w swym obszarze przede wszystkim półwyspy: Jutlandzki i Skandynawski, północną część Polski, Niemiec, Litwy, Łotwy, Estonii, WNP i Spitzbergen (Svalbard). Pojęcie PETDW jest zaczerpnięte z terminologii wojskowej i dotyczy tych ziem, a także akwenów Morza Bałtyckiego, Morza Północnego, Norweskiego, Barentsa i Białego.

Z militarnego punktu widzenia, PETDW był niezmiernie ważny dla obronności Układu Warszawskiego (UW) i NATO. Jak wielką ważność przywiązywano temu TDW w historii Europy, niechaj świadczy fakt permanentnego dążenia obu wrogich stron do podporządkowania sobie Danii i Norwegii, przy zachowanej neutralności wieczystej Szwecji i Finlandii.

Historia II wojny światowej wskazuje na to, że to właśnie Niemcy pierwsi zdali sobie sprawę z ważności PETDW dla Aliantów, a zwłaszcza przede wszystkim, dla ich morskich szlaków komunikacyjnych ze Związkiem Radzieckim (dziś Wspólnota Niepodległych Państw - WNP). W czasie działań tej wojny, hitlerowskie Niemcy opanowały Danię i Norwegię, co dało hitlerowskiej Kriegsmarine stałe bazy dla U-bootów i ciężkich okrętów nawodnych, takich jak: superpancerniki Bismarck, Tirpitz, pancerniki „kieszonkowe”: Gneisenau, Scharnhorst oraz krążownik liniowy Printz Eugen. Jak wiadomo, okręty te dały się solidnie we znaki alianckim konwojom. [1,2,3,4]1 Podobnie rzecz się miała z Luftwaffe. Stało się jasne, że kto trzyma w ręku Skandynawię, trzyma tym samym klucz do Atlantyku i jego tras komunikacyjnych Ameryka - Europa, jakże niezmiernie ważnych w przypadku konfliktu zbrojnego na każdym z tych kontynentów...

Ale nie tylko Niemcy mieli swe interesy na PETDW. Od roku 1922 przybył im w sukurs potężny sojusznik w postaci Związku Sowieckiego - ZSRR. Traktat z Rapallo, sygnowany 16 kwietnia 1922 roku umożliwiał obu stronom, poza ścisłą współpracą gospodarczą, także ścisłą współpracę wojskową i w dziedzinie spraw wewnętrznych – co było nie bez znaczenia dla dalszego biegu historii. [5] Współpraca pomiędzy dwoma potęgami obejmowała wspólne prowadzenia ćwiczeń wojskowych, i tak np. marszałek von Runsted prowadził ćwiczenia armii pancernych na Ukrainie, zaś część kadry dowódczej Armii Radzieckiej kształciła się w Niemczech. Poza tym Niemcy przekazali stronie sowieckiej plany superpancernika Bismarck i osprzętowanie do okrętów podwodnych. Podobna współpraca objęła także i lotnictwo. [6]

Zachodzi tutaj co najmniej dziwna zbieżność - otóż od tego właśnie roku, nad Szwecja i Finlandią oraz niektórymi połaciami północnej Norwegii pojawiają się dziwne „samoloty - widma”. [7,8,9] Oczywiście przeloty niezidentyfikowanych maszyn wzbudziły podejrzenia Sztabów Obrony Szwecji i Finlandii. W obu tych krajach, a potem także w Norwegii, wdrożono śledztwa mające na celu wykrycie źródła tych przelotów nad Skandynawią. Kilkumiesięczna praca Sztabów nie przyniosła niczego konkretnego, poza stwierdzeniem, iż: wszystko wskazuje na to, że nad tymi terytoriami odbywa się nielegalny ruch lotniczy... [10]

Po upływie pewnego czasu cała sprawa ucichła, i wydawałoby się, że ulegnie zapomnieniu, aliści nie na długo, bowiem w 1933 roku tajemnicze samoloty pojawiły się ponownie nad całym PETDW...

Oczywiście można powiedzieć, że była to kolejna „fala UFO” i tym sposobem całą sprawę zakończyć, ale to niczego nie załatwia. Szwedzki Försvärsstaben2 ponownie wdraża dochodzenie, ale znów - jak i poprzednio - bezowocnie...

Były to NOL-e czy nie?

Moja odpowiedź brzmi: to mogły być NOL-e, ale to nie musiały być pojazdy latające Pozaziemian. Stawiam hipotezę, że były to jak najzupełniej realne ziemskie maszyny latające. Ziemskie, szpiegowsko-treningowe samoloty - żeby być ścisłym i nazwać rzecz po imieniu!

A teraz postaram się odpowiedzieć na pytanie, do kogo te samoloty należały. Otóż Niemcy przyznali, że po podpisaniu traktatu w Rapallo, traktatu - którego klauzule zezwalały III Rzeszy na współpracę wojskową z ZSRR - umożliwił pilotom z Luftwaffe odbywanie treningowych lotów z Niemiec do Murmańska i z powrotem. Najkrótsza trasa takiego przelotu przebiega właśnie nad Półwyspem Skandynawskim!... [11]

Loty w latach 30. miały już inne oblicze - były one fragmentem działań zwiadowczo-rozpoznawczych, obejmujących kompleksowo całą Europę i prowadzonych przez wszystkie bez wyjątków organizacje wywiadowcze nazistowskich Niemiec. Niemcy w latach 30. wyprzedziły znacznie cały świat w szpiegostwie konwencjonalnym, tradycyjnym (agenturalnym) i technicznym (nie-agenturalnym) - a to ostatnie zaowocowało burzliwym rozwojem wywiadu lotniczego. [12,13] Szczególnie burzliwy rozwój niemieckiego lotnictwa zwiadowczego przypada na lata 1935-39 - i rzecz jasna, ma to ścisły związek z ekspansją nazizmu niemieckiego. To czasy wojny domowej w Hiszpanii, wojny włosko - abisyńskiej, wojny niemiecko - i radziecko - polskiej oraz wojny... radziecko - fińskiej, o której mówi i pisze się niewiele nawet w Skandynawii. [14,15] Dość powiedzieć, że w omawianym okresie powstały w III Rzeszy następujące grupy rozpoznania taktycznego wojsk lądowych: 111, 112, 113, 114, 115 i 212 oraz sześć grup rozpoznania strategicznego: 121 w Neuhausen, 122 w Prenzlau, 123 w Grissenhain, 124 w Kassel, 125 w Würtzburgu i 127 w Goslar. To jeszcze nie wszystko, jako że w każdej z niemieckich flot powietrznych, 15% stanu samolotów stanowiły maszyny zwiadowcze... Podstawowe wyposażenie grup stanowiły samoloty typu: He-46Hs-126 oraz Do-17 znane jako „latające ołówki”, wyposażone w doskonałe kamery fotograficzne z optyką Zeissa.

Poza wywiadem wojskowym III Rzeszy, działało jeszcze tzw. „Kommando Rowehl” - powołana do życia przez samego marszałka Rzeszy Hermana Göringa w 1937 roku - organizacja wywiadowcza, dysponująca samolotami pasażersko-towarowymi He-111-c, których kamery fotograficzne wykonały setki tysięcy zdjęć lotniczych Polski, Francji i krajów skandynawskich w latach 1937-39. Samoloty te latały na normalnych trasach przelotowych Lufthansy. Organizacja ta we wrześniu 1939 roku została przemianowana na Grupę Rozpoznania Powietrznego OKL3 i wykonywała misje zlecone jej przez samego Reichsmarschalla aż do końca wojny...

Pewnym kontrargumentem mogłoby być to, że owe tajemnicze samoloty widywano zwłaszcza nocą, a nie w dzień. Oczywiście nocą byłoby je łatwiej usłyszeć i zauważyć - to ostatnie ze względu na światła kokpitu czy lampki pozycyjne na ciemnym tle nieba, ale w dzień te maszyny latały na wysokościach przekraczających 10.000 metrów - np. samolot Ju-49 wzniósł się na wysokość 12.739 m n.p.m. - już w roku 1929! Podobnie wysoko latały sławetne W-34. Tymczasem Rosjanie mieli strategiczny bombowiec Tu-7, którego pułap operacyjny w 1939 roku wynosił 12.000 metrów! Wszystkie te samoloty osiągały wysokości całkowicie niedosiężne dla jakiegokolwiek pocisku przeciwlotniczego!...

Nie ma się zatem co oszukiwać - NOL-e z lat 20. i 30. XX wieku nie były UFO w tradycyjnym tego słowa rozumieniu, bo nimi być nie mogły. Jestem stuprocentowo pewien, że były to niemieckie i radzieckie maszyny zwiadowcze. Dowodem na słuszność tej hipotezy jest przebieg kampanii niemieckiej na Półwyspie Skandynawskim w czasie II wojny. Poza zdradą płk Vidkuna Quislinga i słabym przygotowaniem do wojny, Niemcom w Norwegii pomogły doskonałej jakości zdjęcia lotnicze i dane wywiadowcze osiągnięte tą drogą. Podobnie rzeczy się miały w Danii. Tygodniowy Blitzkrieg wygrał właściwie wywiad lotniczy... - bowiem cała OPERATION WEZERÜBUNG została opracowana na podstawie danych wywiadu morskiego i lotniczego. [1] A przecież Norwegia, której brzegi stanowią wybitnie trudną przeszkodę dla wojsk desantowych, powinna się bronić co najmniej czterokrotnie dłużej, bez pomocy z zewnątrz. Celem taktycznym OPERATION WEZERÜBUNG było opanowanie Danii i Norwegii w celu uzyskania przewagi taktycznej, operacyjnej i strategicznej nad brytyjską Home Fleet i – w perspektywie - amerykańską US Navy, poprzez zaryglowanie północnego Atlantyku. W tej grze celem strategicznym była także Szwecja z jej pokładami drogocennych wysokoprocentowych rud magnetyty w Kirunie i fabrykami SKF, a także trasy komunikacyjne do ZSRR i Anglii.

Trzeba tutaj przypomnieć jeszcze jeden brzemienny w skutki fakt, a mianowicie - w dniu 23 sierpnia 1939 roku, w Moskwie podpisano złowrogi pakt Ribbentrop - Mołotow, a de facto Hitler - Stalin, którego klauzule dokonały nowego podziału Europy Środkowo - Wschodniej. Układ ten ma ważkie znaczenie dla tego, co miało miejsce już po wojnie - w lecie 1946 roku. [6,14,16]

Pakt Ribbentrop - Mołotow poza nowym podziałem Europy wniósł także klauzule zobowiązujące do wzajemnej współpracy dwóch największych machin wywiadowczych i kontrwywiadowczych tych totalitarnych reżimów. Do czego to doprowadziło - wiemy wszyscy. Jednym z jej efektów był Katyń i inne miejsca kaźni intelektualnej elity narodu polskiego, co odbiło się na historii Polski przez następne pół stulecia. Ale to jeszcze nie jest cała prawda o tych kontaktach. Prawda może być o wiele bardziej zaskakująca, niż się to wydaje. Bez tych kontaktów nie mogłoby dojść do „rakietowego lata ‘46” - kiedy to w Europie umilkły na dobre echa największej rzezi wszech czasów. [5,14] mam bowiem wszelkie podstawy sądzić, że ten złowrogi pakt stał się w pewnym sensie początkiem nawet już nie drugiej, ale trzeciej - Zimnej Wojny, o czym traktują następne rozdziały...

2. RAPORT LOREN E. GROSS - od 1 stycznia do 9 lipca 1946 roku.

1 stycznia 1946 roku, cała Europa powitała z głęboką ulgą i nadzieją. Skończyło się sześć koszmarnych lat wojny, śmierci i grabieży. Nad Europą pojawiła się tęcza nadziei na długi pokój. Ale te słodkie złudzenia nie trwały długo, bowiem już po kilku dniach w powietrzu nad naszym kontynentem pojawiło się zdumiewające „coś” przypominającego grozę minionej wojny... [17]

Pierwszy sygnał pojawił się nad Francją, w dniu 18 stycznia 1946 roku, kiedy to piloci amerykańskiego samolotu C-54 zaobserwowali na wysokości 2.3004 m jasna „spadającą gwiazdę”, która ukazała się na wysokości 350 nad horyzontem. Tajemnicza „gwiazda” przemieszczała się w powietrzu, wykonując dziwne, hiperboliczne „skoki” o wysokości 10 i znikła z widoku./1/5 Wydarzenie to zapoczątkowało falę obserwacji dziwnych zjawisk nad kontynentem europejskim.

26 lutego, Finowie podali do publicznej wiadomości, że w tym kraju zaobserwowano niezwykle wielką ilość meteorów w rejonach położonych za kołem podbiegunowym. /2/

3 maja, w okolicach Sztokholmu zauważono jakieś niezwykle silne białe światło, które rozświetliło NW część horyzontu. Obserwatorium Astronomiczne w Saltsjöbat wyjaśniło, że była to jedynie zorza polarna. Tym niemniej jednak gazeta „Morgon Tidningen” zapytała: Czy tajemnicze światło zaćmiło majową pogodę?

24 maja, o godzinie 02:20 obserwatorzy w miejscowości Landskrona - Pasten widzieli niezwykłe latające ciało:



Dwóch stróżów nocnych twierdzi, że obiekt był kulą ognistą z ogonem. Pewien monter instalacji elektrycznej dał bardziej dokładne w treści oświadczenie. Zgodnie z jego relacją był to <małego samolotu6, który w krótkich odstępach czasu strzelał krótkimi pękami iskier ze swego ogona...>> /4/

Świadek utrzymuje, że obiekt poruszał się na wysokości około 100 m z prędkością normalnego samolotu w kierunku SW. /5/

„Morgon Tidningen” z 28 maja podaje, że:

Nie tylko w Landskronie i Gävle obserwowano ogniste kule i świecące [samoloty] bez skrzydeł. Widziano je także w Karlskronie i Hälsingborgu, zaś wiele osób mieszkających w okolicach Sztokholmu telefonowało do redakcji „MT” twierdząc, że obserwowało podobne obiekty w okolicach Huddings i Hågalund.

Nikt nie wie, co się dzieje. Mówi się o eksperymentach z tajna bronią, ale eksperci od lotnictwa twierdzą, że to jest dziwne, iż nie słyszano nigdy żadnego dźwięku pozostającego w związku z przelotem tychże obiektów - dalekosiężne bombardowanie ćwiczebne dawałoby jakieś odgłosy - co się im wydaje być kuriozalnym zjawiskiem. /6/

Także Duńczycy widzą jakieś dziwne rzeczy. Depesza AP donosi w dniu 29 maja:



Tej samej nocy, w której mieszkańcy Karlskrony widzieli dziwny obiekt lecący na SW na wysokości około 100 metrów, dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej Królestwa Danii Rudbol i Tonder z jednej z przygranicznych miejscowości, widziało coś podobnego. Około godziny 03:00 ujrzeli oni jaskrawe światło, które ciągnęło ogon i poruszało się z E na W. /7/

Później, już pod koniec maja, Szwedzi z północnych prowincji tego kraju zarejestrowali dziwne zjawisko, które przypisali niezwykłej aktywności któregoś z rojów meteorytowych. /8/

Tymczasem oficjalne koła w Szwecji zostały już zaalarmowane. Oficjalne dokumenty mówią, że:

Przy końcu maja 1946 roku, szwedzki Sztab Obrony zwrócił swą uwagę na niezwykłe fenomeny świetlne pojawiające się nad Szwecją, o których pisała lokalna prasa i widziane były przez obywateli, którzy zameldowali o swych spostrzeżeniach władzom wojskowym. /9/

Tajemniczy lotnik:



Wygląda na to, że <> widziany nad Östernärke na początku tego tygodnia nie był żadną iluzją. Wczoraj widziano coś podobnego nad Katrineholmem. Obiekt wyglądem przypominał srebrzystą rakietę w kształcie gigantycznego cygara i był widoczny na wschodnim horyzoncie. Było to o godzinie 11:43.

Samolot-widmo nie miał skrzydeł, a jedynie stabilizatory. Obiekt leciał bardzo szybko i wielu obserwatorów doszło do wniosku, że samolot myśliwski nie byłby w stanie go dogonić. Słyszano lekki grzechot po wykonaniu przez samolot zwrotu na zachód, potem lecąc lotem nurkującym poleciał na południe. Wielkość tego latającego monstrum nie odpowiadała temu, co widziano w Närke, ani nie była to ta sama wysokość... - pocisk, czy cokolwiek to było - był tak długi, jak zwyczajny samolot treningowy. Dywizjon lotniczy w Skavata nie miał wtedy żadnych maszyn w powietrzu w okolicy Katrineholmu. Samolot ten nie miał żadnych skrzydeł, jednak mógł to być zwyczajny samolot, który zaobserwowali katrineholmczycy. Jeden ze świadków powiedział, że obiekt był obserwowany nie z boków, a od dziobu do rufy. Promienie słoneczne w tym przypadku oświetlały obiekt z najgorszej pozycji, ale tak czy owak - wydarzenie to było nadzwyczaj tajemnicze. /10/

Na początku czerwca 1946 roku okazało się, że siły powietrzne USA przeżywają znaczące zmiany. Wiceadmirał Sidney W. Souers - którego wybrano na szefa nowoutworzonej CIA7, co miało miejsce w styczniu tego roku - został usunięty, zaś na jego miejsce powołano wysokiego oficera USAF8 - generała Hoyta S. Vanderburga.

Kiedy rozpoczęto atomowe próby na atolu Bikini, dr J. Robert „Oppie” Oppenheimer - jeden z czołowych naukowców wybrany do obserwacji tych prób - został odsunięty od nich, a na jego miejsce wybrano innego uczonego, który miał ogromne doświadczenie w zakresie radiolokacji, rakiet i energii atomowej. Był to dyrektor Bureau of Standarts - dr Edward U. Condon. Przesunięcie to uzasadniono pracami nad zastosowaniem militarnym energii jądrowej.9

Dr Louis Alvarez - profesor fizyki University of California dyskretnie sugerował, że wodór może znaleźć zastosowanie, jako paliwo ciekłe w każdym modelu rakiety z napędem jądrowym, ponieważ spełnia ono wszelkie warunki idealnego paliwa i masy odrzutowej. Oczywiście listę ta można ciągnąć bardzo długo - najważniejszym w tym wszystkim jest to, że rakieta pędzona ogrzanym przez reaktor atomowy wodorem – który spełnia tutaj rolę czynnika roboczego i chłodziwa - pozostawiałaby za sobą ogon silnie rozgrzanego - do 3.0000 i więcej - niesamowicie łatwopalnego wodoru, co stwarza zagrożenie straszliwie silnym wybuchem! Ewentualny rozwój tego napędu przewiduje się w dalekiej przyszłości, tak więc w maju 1946 roku dziwne pociski rakietowe, pozostawiające świetliste ślady na niebie, eksplodujące z przeraźliwym hukiem nad Bałtykiem, musiały wreszcie przyciągnąć uwagę Pentagonu...10

W niedzielny wieczór 9 czerwca, o godzinie 22:17, jakieś rakieto-kształtne ciało pojawiło się nad Helsinkami. Ludzie widzieli wlokący się za nim dymny ogon i słyszeli odgłos jakby odległego grzechotu. Świetlisty dym rozwiał się po paru chwilach. „Rakieta-widmo” - jak oceniali świadkowie - przeleciała z kierunku SW na wysokości około 330 metrów. Prof. Gustaf Järnefelt powiedział, że obiekt był normalnym meteorem i opinia ta została zacytowana przez „Nya Pressen”. /12/

Podobny fenomen obserwowano nad miejscowością Såla w Szwecji. Świetlisty obiekt poruszający się w kierunku ziemi wlókł za sobą płomienisty warkocz, a w chwilę potem usłyszano grzmot silnej eksplozji. /11/

W poniedziałek, 10 czerwca, nad Tammerfors11 w zachodniej Finlandii, przeleciała rakieta V-2, która przeraźliwie rycząc skierowała się w kierunku Helsinek. Korespondent londyńskiej „Daily Mail” pisał, że:



Poniedziałkowa rakieta V-2 była świetlistym ciałem pozostawiającym po sobie świecący dym, i że nadleciała ona znad Bałtyku, a nad miastem zawróciła. /13/

„Zjawisko niebieskie” z 12 czerwca:



podobne zjawisko obserwowano wczoraj... nad Eskilstuną w Szwecji. Obserwacji dokonał pewien inżynier, który w tym czasie pilotował samolot i był wiarygodnym świadkiem... Obiekt nadleciał z północy, znad Hugelåta. To nie mógł być żaden samolot odrzutowy, który wyglądałby jak rakieta. Tak wyglądały tylko rakiety V. /14/

Dziwny świecący fenomen:



O godzinie 20:20 we wtorkowy wieczór 20 czerwca ponownie ujrzano świetliste zjawisko na niebie. To był oczywiście meteor. Obiekt poruszał się powoli z północy na południe i pozostawiał po sobie czerwona świetlistość. Zgodnie z zeznaniami świadków, meteor - jeżeli to był meteor - musiał spaść w Pellinge lub Nylands. /15/

Szwedzki Sztab Obrony w dniu 12 czerwca wydał rozkaz meldowania każdej obserwacji zjawisk tego rodzaju do Kwatery Głównej, zaś szwedzcy attachés wojskowi w Danii i Norwegii otrzymali dyrektywę zbierania informacji o dziwnych zjawiskach na niebie obserwowanych w krajach, gdzie pełnili swe obowiązki! /16/

Dr Wehrner von Braun, niemiecki uczony, który był najlepiej zorientowany w postępach programu A-4/V-212 przedostał się do USA wraz z grupą uczonych13 pracujących w Peenemünde i został skierowany do pracy w ośrodku badań rakietowych - White Sands Missile Range - w stanie Nowy Meksyk, gdzie otrzymał pilna i tajną wiadomość z Waszyngtonu. Datowana na 24 czerwca wiadomość ta pochodziła od wywiadu wojskowego USA. Była ona odpowiedzią na „niepokojące pytania”.

Wyglądało na to, że amerykańskie służby specjalne chciały wiedzieć coś więcej na temat niemieckiego personelu z HRVA Peenemünde, którzy pozostali w sowieckiej Zonie Okupacyjnej Niemiec i na ile orientowali się oni w prowadzonych tam pracach nad ICBM.14



Dr von Braun wiedział, że jedynie dwóch inżynierów było w stanie odtworzyć całość badań i prac nad problematyka ICBM. Mogli oni - wedle jego słów - stworzyć samodzielną grupę badawczą, ale nie osiągnęłaby ona sukcesu w tak krótkim czasie. /17/

3 lipca odbyło się posiedzenie na szczycie pomiędzy USAF i US Navy, w czasie którego powołano do życia Joint Research and Development Board - Połączoną Radę ds. Badań i Rozwoju, która podlegała bezpośrednio Sekretarzowi Lotnictwa i Wojny w rządzie USA. Poza tym zreorganizowano wiele cywilnych i wojskowych organizacji i instytutów badawczych, które włączono do JRDB jako jej podkomisje i podkomitety. Także takie organizacje cywilne, jak National Advisory Commitee on Aeronautics - NACA, (potem przekształcony w NASA) i Bureau of Standarts były zorientowane w programach wojskowych. 6 lipca, generał H. H. Arnold - były dowódca USAF - powtórzył w Commonwealth Club w San Francisco wypowiedź generała Jamesa Doolitle’a z grudnia 1945 roku mówiącą o tym, że granice obrony Stanów Zjednoczonych nie powinny rozciągać się tylko na brzegi Oceanu Spokojnego i Atlantyckiego, ale także na Biegun Północny Ziemi. Wydawca „Radio News” Oliver Reed poparł wywód gen. Doolittle’a po swej podróży na Bikini, gdzie obserwował atomowy test w dniu 30 czerwca, i po powrocie do USA, w gazecie „Chicago Daily Tribune” udzielił wywiadu, w którym stwierdził m.in., że następna wojna światowa będzie prowadzona przy użyciu pocisków rakietowych z głowicami atomowymi.

Tymczasem w poniedziałek, 8 lipca, pan J. B. Strand z Norrköping zaobserwował szybko poruszający się, kulisty przedmiot, lecący na wschód. Obiekt był szary i miał 0,5 metra średnicy. Nie słychać było żadnego podejrzanego dźwięku. /18/

Szwedzki Försvärsstaben przyjął około 30 doniesień o niezwykłych obiektach latających tylko w dniu 8 lipca. /19/ Szwedzka gazeta „Svenska Dagbladet” przytoczyła wypowiedź amerykańskiego komentatora Marquisa Childsa, mówiącego o tym, że pewne wysokie kręgi polityczne USA twierdzą, jakoby Szwecja stała się poligonem doświadczalnym dla nowej broni. /20/

Reasumując, okres od 1 stycznia do 8 lipca 1946 roku można nazwać fazą wstępna fali NOL-i. Jak wynika z treści informacji prasowych - w omawianym okresie dokonano jedynie 15 obserwacji NOL-i - przy czym ewidentną nieprawdą jest twierdzenie lansowane przez szwedzkich ufologów Clasa Svahna i Andersa Liljegrena, że obiekty te poruszały się całkowicie bezszelestnie. Niemal wszystkie relacje mówią o niezwykłym podobieństwie tych NOL-i do niemieckich rakiet V... Czy coś nam to mówi? Te rozważania pozostawmy na koniec, a teraz przejdźmy do dalszego ciągu kraniki wydarzeń, której o niebagatelnym znaczeniu stał się spadek czegoś, co w szwedzkiej i duńskiej literaturze przedmiotu nazwano „Bolidem z 9 lipca 1946 roku”. [8,10]

3. RAPORT LOREN E. GROSS - od 10 lipca do 11 sierpnia 1946 roku.

Ten, kto wie - milczy; Ten, kto mówi - nie wie nic.
Pierwsze Prawo Gerda Burdego
A to było tak: 9 lipca 1946 roku, o godzinie 14:30, na dużym obszarze Szwecji zaobserwowano ogromnie jasne ciało, które leciało po linii łączące miejscowości Otterslastten z Hova-Algarås, jak mówiło o tym fenomenie pierwsze doniesienie z Lyrestradsbö, dokładnie o 14:30 pewien mieszkaniec zawiadomił telefonicznie władze o tej obserwacji. /21/

Fenomen ten widziano także w Sztokholmie, gdzie opisano to jako świetliste ciało z niebieskozielonym ogonem. Znaleziono jego fragmenty i przewieziono do Sztokholmu w celu bliższego ich zbadania. Dowódca szwedzkich sił zbrojnych omawiając przed przedstawicielami prasy to wydarzenie, położył nacisk na sprawdzanie przez wojskowych wszelkich informacji i doniesień o NOL-ach, oraz na to, że cywile powinni meldować telefonicznie i natychmiast o wszelkim podejrzanym ruchu w szwedzkiej przestrzeni powietrznej! W najgorszym przypadku należało wysłać niezwłocznie pisemny meldunek do najbliższej jednostki wojskowej.15 /22/

W mieście o długiej nazwie Kristianehamnsträkten, w dniu 9 lipca o godzinie 14:30 widziano ognisty obiekt. Ten sam NOL był widziany w Björkland, chociaż świadkowie opisywali go jako „tubę w kształcie kuli rewolwerowej” - która nadleciała z SE i znikła na NE. /23/

Hagförs w Varmlandii. I tutaj też widziano bolid. „Pocisk” w kształcie komety nadleciał z północy i stopniowo tracąc wysokość, nadleciał nad jezioro Ullen. Widziano go w Ravber, jak zgasł na kilka metrów nad powierzchnią wody, chociaż - jak twierdzi kilku świadków - widziano bolid, jak wyrżnął w stok góry. /24/



POCISKI RAKIETOWE PRZEJĘŁY ROLĘ SAMOLOTÓW-WIDM!

- krzyczał nagłówek szwedzkiej gazety „Morgon Tidningen” z dnia 10 lipca16:



Krótko po godzinie 14:30, we wtorek, 9 lipca, pewne małżeństwo z Vaxholm w północnej części Vaxhon zobaczyło tajemniczy obiekt lecący z ogromna prędkością z północy i po kilku sekundach znikający za wysepkami na SE. Obiekt był biały i świecący, jego kształt był podłużny, nos obiektu był tępy i niebieskawo-biały. Za obiektem pozostawał ślad.17 Ten sam obiekt był dobrze widoczny ze stacji kolejowej w Björknas przez mieszkańców Järny, którzy opisali go jako przedmiot podobny w kształcie do wkładki termosu, nawet jego kolor był srebrzystobiały. Obiekt zniżał się z wielkiej wysokości w kierunku wschodnim. /25/

W Ockelbo:



W Ockelbo podobny obiekt był widziany przez pana Efraina Johnssona z Gumgarden, który twierdził, że o godzinie 14:30 zauważył cygarokształtny obiekt nad łąkami na wschodzie. Obiekt lśnił jak srebro i spadał w kierunku ziemi. Znikł po kilku chwilach. /26/

Korespondent „Svenska Dagbladet” donosił:



Kilka spadków meteorytów miało miejsce w Dalarna we wtorek. Było to w Söderbarke i w Mockfjärd. We wtorkowe popołudnie, pewna gospodyni domowa robiła pranie nad brzegiem jeziora Barken naraz zobaczyła spadający obiekt lecący z kierunku N lub NE. Jego kolor zmieniał się z niebieskiego na zielonkawy, obiekt miał długi ogon. Wpadł on w jezioro, w odległości około 100 metrów od obserwatorki, przy Hudden k./Sobro. Po chwili w obserwatorkę uderzył silny podmuch (fala uderzeniowa?), który ją przestraszył. Woda jest bardzo głęboka w miejscu spadku meteorytu.

Niemal w tym samym czasie, o godzinie 14:30, młody człowiek z Mockfjärd obserwował srebrzystą gwiazdę spadającą z ogromna prędkością i silnym gwizdem ku ziemi. Kiedy była na wysokości 150 metrów nad jej powierzchnią, młodzieniec został oślepiony przez bardzo silne światło wydobywające się z niej. Z tego tez powodu nie mógł on zobaczyć dokładnie miejsca jej impaktu - sądzi, że było to gdzieś w okolicach góry Landholm. Po kwadransie świadek poczuł silny zapach spalenizny... /27/

Sztokholm i okolice:



Tajemniczy fenomen - meteoryt lub zdalnie sterowany pocisk rakietowy był widziany w dniu 9 lipca, wczesnym popołudniem, na obszarze wschodniego wybrzeża. Była to jaskrawo świecąca kula wlokąca za sobą długi ogon, co było widoczne w rejonie Sztokholmu i Medelpad.

Na terenie Sztokholmu widziano ja o godzinie 14:30. kula świeciła intensywnie i miała średnicę około ½ średnicy Księżyca w pełni, natomiast świetlisty ogon miał długość 10 - 12 średnic Księżyca. Pocisk leciał z W na E. Trochę później widziano podobną kulę w różnych rejonach Medelpadu - więc nie może to być ta sama kula widziana w Sztokholmie. Kula, która przypominała kometo-kształtne ciało z długim warkoczem, leciała w kierunku wschodnim. Obserwowano ja także w LV-518- gdzie widziano <
> przemykający się nad górami Södrn na niedużej wysokości. W Nedanesjö i Nordhassel widziano podobne obiekty. W Nedanesjö <
> wykonał nagły skręt i zszedł na niższą wysokość, pozostawiając na niebie zieloną smugę i 40-50 metrowy płomienisty ogon. Możliwe jest to, ze
pocisk rakietowy zbliżył się do wybrzeża i potem zawrócił. Zjawisko tego typu obserwowano u wybrzeży Norrlandu przez kilka ostatnich dni w rejonie Gävle. /28/

Wygląda na to, że 9 lipca o godzinie 14:35 coś przeleciało na niskim pułapie z północy i skierowało się na południe - w stronę wybrzeży Szwecji. Wojsko i policja przyjęły około 250 raportów w tej sprawie.

Kolejna z wielu obserwacji z 9 lipca dotyczy kilku kulistych ciał, zygzakujących nad miastem Edslyn, o godzinie 22:10. obiekty te leciały w kierunku NW. Jeden świadek przysięgał, że słychać było monotonny dźwięk w czasie przelotu tych kul. Natomiast o 22:30 mieszkaniec Farila meldował o dostrzeżeniu „lotnika-widma”. /29/

W okolicach Turku (Finlandia) w dniu 9 lipca widziano także dziwne rzeczy:



O godzinie 15:34 czasu lokalnego19zaobserwowano rakieto-kształtny obiekt latający, lecący z ogromną prędkością z południa na północ. Był on jaskrawoczerwony i tak jasny, że przedmioty rzucały cienie, pomimo tego, że pogoda była słoneczna. /30/

I tyle na temat samego bolidu z dnia 9 lipca. Jak widać z relacji prasowych, to jedynie mógł być bolid, ale wcale nim być nie musiał... Być może jedno z tych zjawisk było autentycznym bolidem, natomiast pozostałe zjawiska miały inne pochodzenie?... Obala to kolejną część Legendy „fali UFO ‘46”, a mianowicie - tam nie było jednego obiektu.

A teraz reperkusje i implikacje tego wydarzenia, czyli o tym, co się wydarzyło po 9 lipca...

10 lipca, w gazecie „Chicago Daily Tribune” ukazała się wzmianka, że największa gazeta sztokholmska w dniu 10 lipca opublikowała informację, jakoby wczoraj świecące niebiesko-zielonym światłem kule z ognistymi ogonami latały nad Szwecją. Kiedy obiekty te opisywano jako kule latające na dużych wysokościach z ogromnymi prędkościami, szwedzka popołudniówka „Aftonbladet” zasugerowała, że obiekty te są wynikiem radzieckich testów rakietowych. Wskazuje na to fakt, że obiekty tego rodzaju były obserwowane zarówno nad Szwecją jak i nad Finlandią w maju tego roku. „Chicago Daily Tribune” stwierdziła przy tym - powołując się na cytowanych przez „Aftonbladet” ekspertów - że zjawiska te nie można nazwać „fenomenami atmosferycznymi”, a to ze względu na powszechność zjawiska (!!!). potem pojawiły się spekulacje, że obiekty te są sowieckiego pochodzenia, i że są one zaopatrzone w urządzenia umożliwiające im powrót do miejsca startu. /31/

tego samego dnia, następna depesza ze Sztokholmu mówiła o kontynuacji przebiegu dziwnych wydarzeń:

ŚWIATŁA NA NIEBIE PRZYPOMINAJĄCE METEORY ZAOBSERWOWANO W RÓŻNYCH CZĘŚCIACH KRAJU CO ZDUMIAŁO SZWEDÓW STOP NIE ZNALEZIONO ŻADNYCH ZADOWALAJĄCYCH WYJAŚNIEŃ STOP ACZKOLWIEK SĄDZI SIĘ KOMA ŻE PODOBNE OBIEKTY OBSERWOWANE WCZEŚNIEJ BYŁY POCHODZENIA ASTRONOMICZNEGO STOP KONIEC /32/

Tymczasem szwedzkie władze były bardzo aktywne:

Z inicjatywy Sztabu Obrony i Administracji Lotnictwa, w dniu 10 lipca powołano do życia specjalny komitet składający się z członków Försvärsstaben, sztabu Sił Powietrznych, Administracji Marynarki i Królewskiej Marynarki Wojennej, Instytutu Badawczego Obrony20oraz Instytutu Radiowego Obrony Narodowej21 w celu zbadania tego problemu. W tym czasie pułkownik Bengt Jacobsson przebywał w Ameryce, zatem przewodniczącym Komitetu Jacobssona został mianowany ad interim major Cervall ze Sztabu Obrony.

Dochodzenie w powyższej sprawie jest prowadzone przez Komitet Jacobssona, a wszelkie informacje jej dotyczące są przekazywane Sztabowi Obrony i Administracji Lotnictwa oraz Sekcji Obrony Powietrznej Kraju. Obydwie te instytucje delegowały swych pracowników do prac dochodzeniowych w terenie. Dodatkowo Sztab Obrony wdrażał dodatkowe dochodzenia w przypadku obserwacji impaktów nieznanych obiektów, posiłkując się personelem lokalnych jednostek wojskowych. Ponadto włączono do prowadzenia dochodzeń cywilne i obywatelskie instytucje, jak Urzędy Celne, Sztokholmskie Królewskie Obserwatorium Astronomiczne czy stowarzyszenie Iotte Kar. Komitet wystosował kolejny apel do ludności o składanie doniesień o obserwacjach tych niezwykłych zjawisk. /33/

A teraz trochę o echach wydarzenia z 10 lipca:

O godzinie 14:30 nad Sztokholmem pojawił się dziwny, cygarokształtny obiekt, i...

... miał on długość oszacowaną na połowę średnicy Księżyca. Był on niebieskawy i miał ogon, jak kometa. /34/

Także nad okręgiem Värmland, w okolicy Hågfors, kometokształtny obiekt został zaobserwowany o godzinie 14:35. nadleciał on z północy i powoli zniżywszy swój lot wpadł do jeziora Ullen. /35/

Prawdopodobnie tenże sam obiekt zaobserwowano nad okręgiem Dalarna, gdzie wiele osób meldowało o obserwacji upadku „pocisku”, o godznie 14:35. doniesienia napłynęły z miejscowości: Rommehed, Borlange, Norrby i Falun - opisujące przelot komety z długim ogonem. W okolicy Söderbäkke pewna kobieta widziała zielonkawy, kroplokształtny obiekt nadlatujący z północy, który później wpadł w jezioro Barken. W Mockfjärd upadek „pocisku” spowodował pojawienie się silnego zapachu spalenizny. /36/

Podobnie w miejscowościach Sättebro, Borrum i Pampusbådet zaobserwowano świecący silnym światłem obiekt pozostawiający za sobą dymny ślad, który przeleciał tam o 14:30. W Finnspång słyszano huk eksplozji, kiedy biało-niebieski obiekt przeleciał nad miastem z wielką prędkością. /37/

Kolejne doniesienie prasowe -



WAŻNE ZNALEZISKO?

...i dalej:



Pewien dziennikarz dokonał ważnego odkrycia na plaży, we środę 10 lipca po południu, kiedy znalazł on jakieś rdzawe, porowate odłamki leżące obok cylindrycznego przedmiotu.

Rdzawe odłamki są porowate poza jednym, który wygląda tak, jakby w jego środku wytłoczono półkulisty otwór i stanowił on fragment jakiejś większej całości rozdartej eksplozją./38/

Kilkanaście komentarzy na temat tych „szczątków” brzmiało tak:



Szczątki, prawdopodobnie rakiet lub samolotów odrzutowych, które spadły we wtorek 9 lipca br. wieczorem, w okolicach Björkan w Njurundzie, zostały przesłane do Sztokholmu - do Sekcji Oplot. Sztabu Obrony, w celu bliższego zbadania - oświadczył rzecznik prasowy bazy lotniczej w Sundsvall - kpt. R. Westlin w czasie wywiadu prasowego dla gazety <>.

Pocisk wytworzył wysoką temperaturę i odłamki były gorące, kiedy je znaleziono. Szlaka pozostała po pocisku była czarnego koloru. /39/

Tajemniczy samolot:



Dziwne zjawisko obserwowano na niebie w Gävle w Szwecji, późnym niedzielnym wieczorem, krótko po ósmej. Kilka osób widziało obiekt, który mógł być latającą bombą22lub czymś bardzo do niej podobnym. <> leciało nad miastem ze wschodu na zachód, na wysokości - jak się ocenia - wynoszącej 8.000 m lub nawet 10 km (!) i było ono doskonale widoczne na wieczornym niebie. Pocisk, czy co to by nie było, był koloru szarego i miał jasne światło na rufie. Obiekt znikł po chwili w chmurze dymu. /40/

Ale to nie jest koniec dziwnych wydarzeń, bo 10 lipca pocisk wyrżnął z głuchym stęknięciem w plażę w Björkon:



Kąpielisko to znajduje się w odległości około 3 km pod Björkvägen. Jedna z kabin kąpielowych należała do pilota samolotu komunikacyjnego kpt. Thorvalda Lindena, który w czasie upadku <> częstował kawą swych sąsiadów przy pobliskim stoliku. Światło emitowane przez pocisk zaćmiło jasność promieni słonecznych!

Pocisk emitował silne światło - na co zwrócił uwagę Lindenowi jeden z letników - pan Söderberg. Było ono tak jasne, że światło słoneczne zdawało się być wyraźnie ciemniejsze od niego. Pocisk leciał całkiem nisko - na wysokości nie większej, niż 50 metrów i z prędkością około 50 m/s - tj. 180 km/h, następnie zniżył swój lot i uderzył w plażę pod katem około 400. w odległości około 20 m od Lindena leżało na piasku kilka dziewcząt, które także zauważyły fontannę piasku wzbitą impaktem. Po chwili wszyscy stwierdzili na jego miejscu krater, który był raczej nieduży o głębokości kilkudziesięciu cm i o średnicy około metra. Przeszukano teren dookoła i znaleziono szczątki dziwnego pocisku z nieba. Wyglądały one, jak kawałki szlaki o różnych kolorach - od żółtobrązowej do brązowej i czarnej. Małe kawałeczki były niemal sproszkowane i kruszyły się w palcach.

Pocisk nadleciał z NE, a za nim ciągnęła się świetlista smuga o długości 40-50 metrów.

Świadkowie zaczęli zbierać odłamki do torby i uzbierało się kilka kilogramów tej dziwnej szlaki. Kilka z nich przywodziło na myśl odłamki spalonego metalu. Kilka metrów od krateru poimpaktowego, dziennikarz znalazł dziwny przedmiot w kształcie brązowego cylindra. Cylinderek ów miał średnicę 20-30 mm i wojskowi później zdradzili niejakie zainteresowanie tym znaleziskiem. /41/

„Svenska Dagbladet” donosiła:



Badania dziwnych resztek pocisku dokonał dr B. Bäcklund z Laboratorium Badawczego im. Celsjusza w Kubikenborgu...

Na początek włożył on pod mikroskop kilka kawałków biało-szarej substancji powstałej po wybuchu pocisku. Przypominały one dość dokładnie kawałki papieru lub filmu [fotograficznego] o fakturze przypominającej szachownicę. Dr Bäcklund doszedł do wniosku, że materiał ten nie jest pochodzenia niebiańskiego i przypomina karbid poddany działaniu wody. /42/

Porowate szczątki były koloru rdzy i sprawiały wrażenie jakby wystawiono je na działanie wysokiej temperatury. Czytelnik może przekonać się o tym sam, czytając oryginalne szwedzkie oświadczenie w tej sprawie:



... ett rostfårgat, porost litet stycke, vilket bär ett mycket tydligt marke efter att ha suttit intill något cylinderlikande foremål. Medan den rostfårgarde bitens yta vär ojämn och poros som alla andra exemplar av fynden hade den här biten i centrum ett halfcirkelformat uttog, och det verkande som om denna bit under stark hetta trycks mot ett runt, rörlikande foremål och darigenom undgått att få ytan där intill sönderfrätt. /43/

O tym, co nazwano „papierem o fakturze szachownicy” szwedzkie oświadczenie mówi, że:



... ett bitet papperstycke på några kvadratmillimeters storlek och under en lupp visade deg sig att papperet vär rutat ungefär som ett schackbräde med vita rutor på svart botten. Rutorna vär mikroskopiska men mycket jämna och det hella likande ett slags raster, som avänds vid klichering. Här måste det vara fråga om ett foremål som inte utsätts för någon exeptionellt hög temperatur. /44/
I dalej:

Rakietowa bomba“ nad Västervik!



Rakietowa bomba przeleciała także nad obszarem Västervik. Pewna miejscowa rodzina i jej goście ze Sztokholmu odwiedzająca swych znajomych w Gladhammar, we środę 10 lipca o godzinie 14:30 ujrzeli nieznany obiekt przelatujący nad wierzchołkami drzew na niskim pułapie, a który po chwili znikł za lasem. Dwie osoby widziały niebiesko-zielony ślad na niebie. Ktoś inny widział niewielki przedmiot za tym śladem. Nikt nie słyszał żadnego dźwięku. Niebo było czyste i bezchmurne, widoczność doskonała. Obiekt leciał z E lub NE, zachowując poziomy tor lotu. /45/

11 lipca wieści były już mniej sensacyjne - zgodnie z relacjami prasowymi - miejsce impaktu odwiedzili następujący szwedzcy wojskowi: ppłk H. Rudberg, kpt. C. Ljungdahl oraz kpt. R. Westlin. Wszyscy oni doszli do wniosku, że w plażę uderzył jakiś pocisk. Materiał, który zebrał Linden oceniono jako miejscowy, leżący tu jeszcze przed impaktem. Nie wykluczono jednak, że był to spadek meteorytu. Obserwację kpt. pil. Lindena potwierdził nieoczekiwanie oficer piechoty kpt. Aston, który prowadził właśnie swą kompanię na ćwiczenia w tym rejonie. /46/

11 lipca miał też swoja porcję obserwacji „rakiet-widm”. Niejaki pan Ejnar Andersson z Ottersdalen twierdzi, że pomiędzy 07:30 a 08:00 widział lśniący obiekt latający w powietrzu. Ocenił na oko, że NOL ten miał długość około metra. Ciągnął on za sobą ogon dymu. Andersson miał okazje porównać go z samolotem, który prawie co ukazał się w jego pobliżu. NOL ukazał się przy samolocie i oddalił się na NE...

Coś podobnego obserwowano nad Dalaholm, gdzie mieszkańcy widzieli „skrzydlaty pocisk lśniący jak miedź”, który ciągnął za sobą smugę ognia i wydawał z siebie „narastający huk”. Obiekt najprawdopodobniej uderzył w łan żyta. /47/

Tego samego dnia, o godzinie 09:08 w odległości 4 km na południe od miasta Göteborg, pewien plażowicz zauważył „długi srebrzysty obiekt” lecący na południe z niewielką prędkością. Jego przelot był bezdźwięczny. /48/

Zielona kula:



Tajemniczy piorun kulisty zaobserwowano pomiędzy 01:00 a 02:00 w czwartek - 11 lipca - nad Køpingsvik - letniskową miejscowością leżącą na północnym wybrzeżu Borholmu. Wyglądał on jak zielona, jasno świecąca kula, która poruszała się z wielka prędkością na wschód. Za kulą był widoczny jaskrawy, fioletowy strumień ognia. Zgodnie z relacją świadków, ten świetlisty fenomen znikł nagle. Nie znaleziono żadnych śladów. /49/

W depeszy nadanej 11 lipca z Örebro czytamy:

TAJEMNICZA OGNISTA KULA BYŁA WIDZIANA WE ŚRODĘ O GODZINIE 14:30 STOP MIAŁA ONA KOLOR ZIELONY I CIĄGNĘŁA ZA SOBĄ SMUGĘ CZERWONAWEGO DYMU STOP ZMIERZAŁA ONA W KIERUNKU PÓŁNOCNO-WSCHODNIM STOP PODOBNY FENOMEN ZAOBSERWOWANO NAD KUMLA STOP OBIEKT PRZYPOMINAŁ WIELKI POCISK REWOLWEROWY LECĄCY NAD ZIEMIĄ NA WYSOKIM PUŁAPIE STOP KONIEC /50/

Szwedzcy wojskowi ogłosili, że smugi dymu pochodziły od kilku samolotów J-26 Mustang ze Szwedzkich Królewskich Sił Powietrznych, a nie od „rakiet-widm”. W apendyksie dodano, że żołnierze przeszukujący miejsca impaktów dziwnych pocisków, w okolicy Sztokholmu znaleźli ten sam rodzaj szlaki, jaki znaleziono w pobliżu Njurundy. /51/

Wydarzenia te zmusiły Szwedów do uformowania „Komitetu ds. <>” w celu zanalizowania tej powodzi cywilnych i wojskowych meldunków. Komitet ten zawierałby pracowników takich agencji rządowych, jak FOA, Sztab Obrony, Sztab Wojsk Lotniczych, Marynarki Wojennej, SÄPO23 i FRA. Szef Departamentu Zaopatrzenia Administracji Lotnictwa - płk Bengt Jacobsson został wybrany na przewodniczącego tego gremium. Został on podporządkowany generałowi Nilsowi Söderbergowi - dowódcy szwedzkiego lotnictwa wojskowego. Sekretarzem i kierownikiem Sekcji Dochodzeniowej został dr Eric Malmberg - szef Biura Materiałowo - Wyposażeniowego. Specjalnym doradcą został dr Henry Kjellsson - pracownik tegoż Biura, który wsławił się przeprowadzeniem rekonstrukcji niemieckiej rakiety V-2 w czasie wojny. /52/ [18]

11 lipca zakończyły wreszcie dwa meldunki o dziwnych „bolidach”, które widziano w Lindköping /53/ i nad zachodnią częścią Hälsinglandu, w miejscowości Ramsjö, w której dziwny „pocisk” wpakował się ze straszliwym hukiem w wody niewielkiego jeziora. Miał on 4-5 m długości i wlókł za sobą płomienisty ogon. /54/

12 lipca.

Tego dnia, pewien Norweg z Bergu k./Anneby zaobserwował coś dziwnego w powietrzu. Gazeta „Tonsberg Blad” orzekła, że była to latająca bomba, z której rufy wylatywał niebieski dym. /55/

Inna norweska gazeta wydrukowała następujący tekst:

Szwedzkie Siły Zbrojne poinformowały swych korespondentów, że kilkanaście obserwacji [rakiet-widm] ma swe wyjaśnienie. <> kontaktuje się z kilkoma ekspertami - saperami, którzy twierdzą, że fenomen ten jest obserwowany zbyt regularnie jak na meteory i można je spokojnie wykluczyć... - jednakże jedno jest pewne - niemal wszystko wskazuje na to, że obiekty te mogą być ZDALNIE STEROWANYMI POCISKAMI RAKIETOWYMI bez uzbrojonych głowic bojowych - innymi słowy mówiąc - ślepymi... /56/

Londyński „Times” podsumowuje ponuro sytuację na dzień 12 lipca i konkluduje, że nie może być mowy o meteorytach, natomiast hipoteza o sterowanych radiem bombach V-1 jest o wiele bardziej prawdopodobna...

Tymczasem angielscy korespondenci z kontynentu maja coś więcej do powiedzenia. Podobny obiekt lecący z prędkością około 400 km/h był obserwowany nad szwajcarską doliną Rhone - jak doniósł korespondent gazety „Daily Mail” z Genewy. Operator górskiej kolejki linowej w Gryon zaobserwował w tym samym czasie latającą bombę i samolot Liberator, który leciał na wysokości 5.000 metrów. Obiekt ten wyglądał jak jaskrawo świecąca gwiazda. /57/

W międzyczasie, w Szwecji ukazały się komentarze na temat znalezionych szczątków rakiety:



Znalezisko składające się z 3,5 kg szlaki z okolic Njurundy i Sundsnall, które podejrzewano o jakieś związki z <>, okazały się być szczątkami meteorytu - jak wyjaśnił to pewien wojskowy zapytany o nie przez wysłanników z gazety <> . Materiał ten zawiera szlakę, która jest niemal pozbawiona żelaza - jest go o wiele mniej, niż w meteorytach. Szlaka ta jest wciąż badana. /58/

Inna wzmianka zamieszczona w „Dagens Nyheter” z dnia 12 lipca mówi o tym, że w Råsunda wydarzyło się coś dziwnego, a mianowicie - ... coś podobnego do wielkiej bańki mydlanej poruszało się powoli w powietrzu, lecąc na NW. /59/ Poza tym informowano czytelników o tym, że podjęto kroki w celu wyjaśnienia pochodzenia tych „rakiet-widm”. /60/



TO NIE BYŁO ZDERZENIE!

- oznajmiał wszem i wobec wielki nagłówek „Morgon Tidningen”, w którym czytamy dalej, że:



Wszyscy trzej dochodzeniowcy: Rudberg, Ljungdal i Westlin doszli do wniosku, że to nie pocisk uderzył w plażę. To, co pilot Linden i jego towarzysze wzięli za szczątki pocisku, było naprawdę resztkami metalowego złomu leżącego tam od wielu, wielu lat... Z drugiej strony nikt nie mówił o obiekcie w kształcie bomby lecącym na dużej wysokości. Nasi dochodzeniowcy zbadali plażę i przesłuchali wielu ludzi, którzy wtedy na niej byli. Kilka dziewczyn, które opalało się tam w odległości 20 m od miejsca impaktu – nie zauważyło niczego. Dochodzenie wykluczyło możliwość użycia pocisku z ładunkiem autodestrukcyjnym, czyli samoniszczącym. /62/

WIDMOWA KULA...

- sygnalizowała gazeta „Morgon Tidningen”:



Kilku robotników pracujących na rusztowaniach w Hagerätenssen ujrzało w samo południe , w dniu 13 bm., tajemniczą kulę, która leciała na wysokości wierzchołków drzew rosnących na grzbiecie wzgórza Mälarhöjden w kierunku na północ. Była ona wielkości ludzkiej głowy i wlokła za sobą ogon o długości 2-3 metrów. Kula wydzielała zielono-niebieskie światło i poruszała się zupełnie bezgłośnie... /62/

Oraz:


Grupa robotników kolejowych, pracująca w odległości 800 m od stacji Nasviken, zaobserwowała o godzinie 10:30 obiekt lecący na wysokości 150 m, który wydawał dźwięk podobny do ryczącego na pełnych obrotach silnika spalinowego. Obiekt mierzył około 2 m długości i miał stabilizatory na tylnym końcu. Leciał on na północ. /63/

Poza tym w miejscowości Björklinge k./Uppsali słyszano eksplozję podobną do wybuchu bomby lotniczej, lub wielko-kalibrowego pocisku artyleryjskiego - o czym opowiedział miejscowy rolnik - pan Carl Nilsson gazecie „Uppsala Nya Tidning”. Nilsson wraz z drugą osobą, o godzinie 21:30 widział przelatujący na wysokości 10 - 20 metrów nad gruntem pocisk wydający z siebie głuche buczenie. Pocisk poruszał się po płaskiej trajektorii z kierunku SE na NW. W odległości około 400 m od Nilssona miała miejsce pierwsza eksplozja, a potem usłyszał on trzy gwałtowne detonacje - jedną po drugiej. Dym po wybuchach pokrył 4 - 5 km2. O incydencie zawiadomiono władze wojskowe i policję. /64/



Fajerwerki?

Gazeta <> odkryła, że rewelacje Nilssona miały swe racjonalne wyjaśnienie. Ten <
> był niczym innym, jak fajerwerkiem wypuszczonym przez kilku chłopców.
/65/

Tymczasem w Norwegii, gazeta „Stavanger” opublikowała informację, że „rakieta-widmo” pojawiła się nad Rogaland o godzinie 23:00 w dniu 13 lipca. Obiekt miał kolor czerwono-pomarańczowy i poruszał się z dużą prędkością na wysokim pułapie w kierunku na NW. Przelot jego obserwowało 4 świadków. /66/

Londyński „Telegraph” donosił o „Tajemniczej gwieździe z Oslo” i podał informację o tym, że świadkowie tego rodzaju zdarzeń proszeni są o zgłaszanie ich władzom oraz prosi się o poszukiwanie ewentualnych szczątków pocisków - czyli o coś, co robiono już w Szwecji... /67/

Niestety, w prasie skandynawskiej z 1946 roku NIE MA ŻADNYCH WZMIANEK O OBSERWACJACH OBIEKTÓW PODOBNYCH DO LATAJĄCYCH SPODKÓW KENNETHA ARNOLDA Z CZERWCA 1947 ROKU!!!

Pewien Duńczyk - niejaki Hans Sørensen napisał list do redakcji dziennika „Sjællans Tidende” w latach 70., w którym opisał on wydarzenie sprzed ćwierci wieku:



W lecie 1946 roku, jechałem rowerem z Jyderup do Kalundborga. Kiedy byłem już parę kilometrów za Viskinge, zauważyłem cos niezwykłego. Najpierw sądziłem, że były to kółka dymu z traktora, wiec zatrzymałem się, by to sobie lepiej obejrzeć. Wtedy zobaczyłem trzy przedmioty, które teraz utożsamia się z UFO. leciały równolegle do siebie, gładkie, z kopułkami pośrodku górnej połowy i nie poruszały się szybko. Ich spody były ciemne - ciemnoszare. To było w lipcu, przy słonecznej pogodzie. Była wtedy 14:00 i miałem słońce za plecami. Poza mną było tam także kilka innych osób, które też widziały te obiekty. Nie słyszeliśmy jakiegokolwiek dźwięku, który przypominałby samolot. /68/

Następne doniesienie jest też „ciekawe, jeżeli prawdziwe” i opublikowano je już po roku 1946. jego autorem jest brytyjski oficer lotnictwa - Wing-Commander G. R. Leatherbarrow. Opisuje on dziwną historię, która wydarzyła się w Turcji, wkrótce po wojnie - niestety nie pamięta dokładnej daty dnia i miesiąca:



... w Istambule, w 1946 roku, tańczyliśmy na dancingu na dachu Taxim’s Night Clubu. Naraz ludzie zaczęli sobie coś pokazywać na wschodnim nieboskłonie. Orkiestra przestała grać i wszyscy obserwowali 4 czerwone światła, które przecięły niebo lecąc na zachód. Każde światło było kwadratowe. Za nimi ukazywały się smugi kondensacyjne, układające się ponad ławicą cirrusów, co znaczyło, że obiekty te leciały na wysokości co najmniej 16.000 metrów! Obiekty te przeleciały od horyzontu do horyzontu z prędkością o wiele większą od każdego znanego mi samolotu. Słyszałem krzyki przerażonych ludzi, którzy zbili się w gromadkę wokół mnie. Nazajutrz dowiedziałem się, że wydarzenie to opisała cała turecka prasa. /69/

Tymczasem w Skandynawii, 16 lipca, pojawiło się dziwne światło - tym razem nad Finlandią. Dr V. R. Olander z Obserwatorium Astronomicznego w Helsinkach widział to światło i sadził, że jest to rodzaj meteoru, aliści z doniesień nie wyklucza tutaj przelotu zdalnie sterowanego pocisku rakietowego. /70/

Tego samego dnia widziano „rakietę-widmo” w szwedzkiej prowincji Norrland, o godzinie 22:00, przelatującą nad Matförs. Pocisk poleciał w kierunku Sundsvall i miał długi, biały ogon pary lub dymu... /71/

18 lipca, Szwedzkie Radio podało następującą wiadomość:



Ta tzw. <> była widziana w Sundsvall. Trzech robotników widziało cylindryczny obiekt lecący na wysokości 200-300 metrów. Lot był bezgłośny i za obiektem nie było widać dymu. Obiekt leciał na W, a potem na NW. /72/

Podobny fenomen zaobserwował urzędnik bankowy Gunnar Falck z Örtviken. Obiekt nadleciał znad Sundsvallbö. Jego prędkość i wysokość lotu nie były wysokie. Nie stwierdził on ani hałasu, ani dymu. /73/

Brytyjski wywiad został poderwany na nogi tzw. „incydentem znad jeziora Mjösa”, o którym wiele napisano. Brytyjscy specjaliści z MI-6 donosili, że:

... 18 lipca 1946 roku, do szwedzkiego24 jeziora Mjösa, w okolicy Feiring, wpadły z wielkim pluskiem dwa pociski. Fala powstała wskutek impaktu miała kilka metrów wysokości. Ludzie, którzy widzieli ten spadek z daleka - z odległości 50 m stwierdzili potem, że:


  • Pociski ścięły czysto kilka drzew;

  • Były one z wyglądu podobne do niemieckich V-1;

  • Ich długość wynosiła około 3 m, zaś rozpiętość skrzydełek około 2,15 metra;

  • Skrzydła były umieszczone w odległości około 1 m od dziobu pocisku;

  • Skrzydła miały fabrycznie wykonane lotki;

  • Skrzydła były czarne, podobnie, jak środkowa część pocisku, natomiast jego dziób i rufa były srebrzyste;

  • Na rufie znajdował się jakiś rodzaj aparatu sterującego ruchem pocisku;

  • Nie widziano płomieni;

  • Stwierdzono silny świst lub wycie;

  • Nie stwierdzono eksplozji w momencie uderzenia w wodę;

  • Oba pociski leciały blisko siebie.


Raport ten opisuje skrzydlaty pocisk z taką dokładnością, która przekracza wszelką wyobraźnię. /74/

Oczywiście wydarzenie to zostało opisane przez popołudniówkę „Aftenposten”, a świadkami byli dwaj Norwedzy, mieszkający na norweskim brzegu jeziora. W południe 18 lipca usłyszeli oni dziwny dźwięk, i...



... ujrzeli dwa rakieto-kształtne przedmioty, które przeleciały im nad głowami z ogromną prędkością i tak nisko, że podmuch rzucił nimi o ziemię. Widzieli, jak fala uderzeniowa łamie wierzchołki drzew. Na podwórku Sigvar Skang i jego syn obserwowali lecące nieznane obiekty z większego dystansu - około 50 metrów. Skang powiedział potem, że były one podobne do hitlerowskich V-1. Nie były to zwyczajne samoloty. Ich długość wynosiła 3,30 m, a skrzydła były umocowane w odległości około 1 m licząc od dziobu pocisku. Świadkowie nie widzieli płomieni wylotowych. Pociski leciały płaską parabolą i zwaliły się do jeziora, wznosząc fontanny wody wysokie na kilkanaście metrów. /75/

„Svenska Dagbladet” informuje nas, że incydent ten miał miejsce o północy, a oto wersja wydarzeń podana przez Szwedów:



Rakieta lub miniaturowy samolot o rozpiętości skrzydeł 2,5 m nadleciał pomiędzy północą a godziną 00:30 nad północną dzielnicę Fearing z kierunku zachodniego i na niedużej wysokości. Widziało to wielu rezydentów w hotelach <
: ~boberov -> Kippin
Kippin -> Kielich planetarnego szczęścia. światowy plan pomyślnego rozwoju planety
Kippin -> The Gateway Experience, Wave V – Exploring: a journey to Focus 15 a gateway to Self-Exploration Voiced by Laurie Monroe
Kippin -> Niebo i Ziemia żyjemy w obrębie tej dwoistości. Jak sprawić, by to rozdwojenie przestało być rozdwojeniem? Jak sprawić, by człowiek mógł stać się ogniwem łączącym siły większe od nas z tymi, które są od nas zależne? J
Kippin -> Skanowała: hurka Tytuł oryginału: Many lives, many masters
Kippin -> Sekrety życia po życiu
Kippin -> Małopolskie Centrum Badań ufo I Zjawisk Anomalnych Oddział w Jordanowie
Kippin -> Rozdział L symbolizm L ideografia
Kippin -> Podziękowania
Kippin -> Uwaga: to tylko ramka id� do strony g��wnej niezwyk�e rozdzia� 1 marsjanie wyl�dowali ? Istnia�y dwa sposoby napisania tej ksi��ki. M�g�bym zatrzyma� dla siebie informacje osza�amiaj�co dziwaczne, ale prawdziwe
Kippin -> Podziękowania


  1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna