Maryjna doktryna w nowym testamencie a cudowny medalik



Pobieranie 136.98 Kb.
Strona3/4
Data07.05.2016
Rozmiar136.98 Kb.
1   2   3   4

W drugim przypadku podkreślony został początek odbudowywania jedności wewnątrz wspólnoty mesjańskiej dzięki temu, że Jan godzi się na przyjęcie Maryi „do siebie”. To „do siebie” ma znaczenie przestrzenne, ale także - i przede wszystkim - znaczenie duchowo-moralne. Fakt, że temat jedności Kościoła pozostający w opozycji do tematu rozproszenia z 16,32 jest zasadniczą ideą, sugerowaną u J 19,25-27, wynika ze ścisłej łączności tejże sceny, podkreślonej przez samego Ewangelistę (por. „men” z v. 24 i „de” i v. 25), z epizodem, który w bezpośredni sposób poprzedza i wiąże się z szatą Jezusa, której to szaty bez szwu żołnierze nie chcieli przeciąć. Jest to szczegół mało ważny sam w sobie, lecz ewangelista nadaje mu symbolicznego znaczenia, które łatwo odgadnąć.

W 1 Krl 11,29-31 Achiasz z Szilo przepowiada rozpad Królestwa Dawidowego rozdzierając swój płaszcz na 12 części. W rozdziale IV Ewangelii, modlitwa Jezusa jest kapłańską modlitwą o jedność. Począwszy od tego momentu, można uchwycić to, co sugeruje J 19,23-24; na wzór szaty bez szwu, mesjańska wspólnota zgromadzona przez Jezusa nie powinna się rozdzielić. W 19,25-27 Jezus posługuje się swoją Matką, aby ocalić jedność, by nie dopuścić do podziału i rozdarcia.

Łatwe będzie do wykazania, że dalszy ciąg Janowej ewangelii, w tym również opis chrystofanii paschalnych przepojony jest myślą Kościoła, który to Kościół Chrystus odbudował w definitywny sposób. Czyż nie jest uderzające stwierdzenie, że w 19,25-27 dyskretnie włącza On swą Matkę w dzieło definitywnej odbudowy? Maryja ma odegrać ściśle określoną lecz ukrytą rolę.

Pozostaje wysunąć interesującą hipotezę dotyczącą J 16,32. Jeremias i kilku innych egzegetów (Por. Jeremias, Abba. Studien zur neutestamentlichen Theologie und Zeitgeschichte, Gottingen 1966, str. 203; H. Hegermann, Iessaia 53 in Hexapla, Targum und

Peschitta, Guterloh 1954, str. 81—82.) proponowali, by zobaczyć tu ukrytą aluzję do rozproszenia się wspólnoty, jako konsekwencji błędów, w myśl Izajasza 53,6 „wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze” Częściej spotykane w pracach biblistów odniesienie do Za 13,7 jest

również możliwe do przyjęcia, ponieważ tekst Za 13,7 wydaje się zależeć od Iz 5,6, lecz do idei rozproszenia występującej w dwóch fragmentach z

Izajasza 53,6 dochodzi jeszcze idea grzesznego odejścia każdego do swych przyziemnych zajęć, w całkowitym zapomnieniu o Bogu, co zgadza się lepiej z myślą sugerowaną przez Jana w 16,32. Jeśli ta zbieżność między J 16,32, a Iz 53,6 jest realna, zmusza ona do przypisania tekstowi Jana 19,25-27

bardziej precyzyjnej zawartości, a mianowicie: stajemy w obecności Chrystusa

Zabwiciela cierpiącego i wynagradzającego za grzechy rozproszonej wspólnoty, Zbawiciela, który przez swą ofiarę wysługuje zbawienie. Zbawienie to, przez pośrednictwo Maryi inauguruje On w osobie Jana.


CZĘŚĆ TRZECIA
Dwanaście gwiazd Medalika i Niewiasta z 12 rozdziału Apokalipsy ukoronowana dwunastoma gwiazdami.

Symbole umieszczone na Medaliku.

Trzecia część, będzie - jak sądzimy - inwersją stosowanej dotąd metody, W miejscu przedstawienia na końcu tego, co mamy do powiedzenia odnośnie Jej Cudownego Medalika, rozpoczniemy od mówienia o nim. Motywacja tego sposobu postępowania jest następująca: po udowodnieniu, że Cudowny Medalik zaprasza do maryjnej interpretacji 12 rozdz. Apokalipsy, co jest stosunkowo łatwe, należałoby przystąpić do długiej i niezwykle interesującej pracy, polegającej na wykazaniu, że odniesienie 12 rozdz. Ap do Dziewicy Maryi jest w pełni uzasadnione z naukowego punktu widzenia, podczas gdy poszczególne i niezwykle złożone elementy tej Janowej wizji, kierowały czytelników, a także dawnych i współczesnych komentatorów w całkiem innym kierunku. Podanie takiego naukowego uzasadnienia byłoby podkreśleniem, że skromny Medalik z rue du Bac oddał wielką usługę chrześcijańskiemu ludowi, w tym co dotyczy odczytywania najcenniejszych, najbardziej aktualnych i jednocześnie najtrudniejszych kart Pisma św.

Powiedzieliśmy już we wstępie dlaczego 12 gwiazd na obwodzie Cudownego Medalika z pewnością odnosi się do 12 rozdz. Apokalipsy, przy założeniu, że ich biblijna interpretacja jest możliwa, podobnie jak w przypadku pozostałych symboli Medalika.

Prawdą jest, że w Piśmie św. tylko jeden raz mówi się o 12 gwiazdach. Chodzi o gwiazdy stanowiące koronę dla Niewiasty obleczonej w słońce z Ap 12. Postarajmy się wyjaśnić znaczenie tych 12 gwiazd. Pozostanie jeszcze udowodnienie istnienia związku pomiędzy modlitwą wyrytą na Medaliku „O Maryjo bez grzechu poczęta” a 12 rozdz. Apokalipsy ze zwróceniem uwagi na fakt, że ten wspaniały, biblijny tekst wydaje się najlepszym dowodem pisanym, dotyczącym katolickiego dogmatu o Niepokalanym Poczęciu

Kilka innych znanych nam szczegółów z wizji Katarzyny Laboure kieruje również uwagę w stronę Ap 12. W pewnej wyjaśniającej notatce, o której już wspomnieliśmy (Chodzi o objaśnienie podane przez C.H Lataille), pochodzącej prawdopodobnie z przesłuchania S. Katarzyny, jest mowa o Dziewicy Maryi „odzianej w słońce, z księżycem pod stopami, miażdżącej głowę węża”. Księżyc umieszczony pod stopami Dziewicy ma swój odpowiednik w Ap 12,1. Jeśli natomiast przyjmiemy, że - jak to już zauważyliśmy - emblemat węża zmiażdżonego przez Niewiastę wiąże się genetycznie z Protoewangelią z Rdz 3,15, nie należy zapominać, że Ap 12 jest jedynym fragmentem Nowego Testamentu, stanowiącym chrześcijańską interpretację tego starotestamentalnego i tak ważnego proroctwa z Księgi Rodzaju.

Zarys historii interpretacji 12 rozdziału Apokalipsy

Historia egzegezy 12 rozdz. Apokalipsy stawia nas w obliczu faktów, które mogą wprawić w zdumienie współczesnych katolików, zwłaszcza zaś tych, którzy zapoznali się ze znaczeniem symboli z Cudownego Medalika. Zadziwia to, że nie tylko w starożytności, ale i w czasach nowożytnych, a nawet w najbliższej nam współczesności, interpretacja Ap 12 była zasadniczo interpretacją eklezjalną(Krótkie informacje oparte na dawnej egzegezie Ap 12 w znacznej mierze są zapożyczone u P. Prigenta, Apocalypse 12. Histoire de l’exegese, Tubingen 1959 i u B.J. Le Frois, The Woman clothed with the Sun (Ap 12), individual or collective? Rome 1954.) W III i IV księdze „Adversus haereses” Ireneusz obszernie mówił o Maryi, Nowej Ewie, którą umieszczał u boku Nowego Adama. Ani jednym słowem nie wspomina on natomiast o Niewieście z 12 rozdz. Apokalipsy, która stanowi najbardziej wyraźne, biblijne odniesienie dotyczące tego problemu.

Zachowało się kilka fragmentów czy też cytatów z komentarza Hipolita (III w.) dotyczącego Apokalipsy. W Niewieście dostrzega on Kościół, który nieustannie rodzi nowe dzieci Boże. Jest to punkt widzenia analogiczny do tego, jaki na Wschodzie wyznawał Metody z Olimpu (poniósł on śmierć męczeńską ok. 312 r.). Po raz pierwszy Quodvultdeus’owi (ok. 450 r.) udaje się zharmonizować te dwie perspektywy: maryjną i eklezjalną. Maryję uważa on za figurę Kościoła. Ten punkt widzenia został wielokrotnie podjęty.

Gdyby ktoś podjął się próby odniesienia tego tekstu wyłącznie czy też przede wszystkim do Maryi, szybko mógłby dojść do sformułowania dziwnych, a nawet nie do przyjętych wniosków. Tak np. w oczach Oecumenius’a (VI w.), bóle rodzenia oznaczają niepokoje i cierpienia, jakich Maryja doświadcza wskutek podejrzeń ze strony Józefa.

A. Trabuco (La donna ravvolta dal sole (Ap 12) n’ell’exegesi cattolica postridentina, Roma 1957) wykazał, że eklezjalna egzegeza 12 rozdz. Ap była powszechnie przyjęta przez katolików, począwszy od Soboru Trydenckiego aż do zdefiniowania dogmatu o Niepokalanym Poczęciu,

Biorąc pod uwagę ten długi okres czasu autor podaje nazwiska 62 egzegetów, którzy w symbolu Niewiasty widzą wyłącznie Kościół, dwóch dopatruje się wyłącznie Dziewicy Maryi, a 24 wskazuje jednocześnie na Kościół i na Maryję. Wspominają o Niej jednak tylko w kilku pojedynczych zdaniach.

Według A. Trabucco, trzy zasadnicze motywy wydają się być u źródła tej preferencji dla egzegezy eklezjalnej:

1) przekonanie, że Apokalipsa jest proroctwem odnoszącym się do historii Kościoła. Mało prawdopodobne jest więc, aby w samym środku księgi proroctwo to zmieniło swój przedmiot i zaczęło dotyczyć Maryi.

2) Pewne zdania, na przykład o bólach rodzenia i ucieczce na pustynię, łatwiej jest wyjaśnić w odniesieniu do Kościoła niż do Maryi.

3) Apokalipsa, będąc proroctwem, nie może się odnosić do czasu teraźniejszego o czy też przeszłego, jak ma to miejsce w przypadku Dziewicy, lecz zazwyczaj odnosi się ono wyłącznie do przyszłości.

Współczesna naukowa egzegeza protestancka aż do tej pory nieprzychylnie odnosi się do maryjnej interpretacji Ap 12. Odrzucają ją nawet bibliści najbardziej umiarkowani. Wykazanie, że podobna negacja nie ma egzegetycznych podstaw służyłoby zatem sprawie ekumenizmu. Zacytuję jednak kilka zdań, które wyszły spod pióra A. Richardsona: „Możliwe jest w tym przypadku odniesienie do Maryi uważanej za matkę potomka płci męskiej, matkę stanowiącą przeciwieństwo Ewy. Istotnie w 12,17 wspomnienie o walce, jaką Smok (czy też wąż) wydaje potomstwu Niewiasty, stanowi niewątpliwie aluzję do Księgi Rdz 3,15. Podwójna symbolika tego typu jest częsta w Apokalipsie. Niewiasta może przedstawiać zarazem Kościół żydowski (naród wybrany, który zrodził Mesjasza) i Ewę - Maryję, której (duchowe) potomstwo zachowywać będzie przykazania Boże i świadczyć o Jezusie”. (An introduction to the Theology of the New Testament, Londyn 1958, str.176)

Niektórzy czytelnicy być może okażą zdziwienie dowiedziawszy się, że nawet wśród współczesnych katolickich egzegetów maryjna interpretacja Ap 12 pojawia się niezwykle późno. Być może, do jej szybszego rozwoju począwszy od lat pięćdziesiątych przyczyniło się ogłoszenie dogmatu o Wniebowzięciu w 1950 r. W każdym bądź razie, o jej rozpowszechnieniu można mówić dopiero od około 20 lat.

E.B. Allo (L’Apocalypse, Paryż 1933) napisał w 1933 r.: „Niewiasta jest wspólnotą sprawiedliwych, to znaczy wiernym Izraelem, z którego wyszedł Jezus jako człowiek i zarazem duchowy Izrael, jakim jest Chrystusowy Kościół, rozumiane są jako jedność” (str. 103). Nieco dalej Allo przyjmuje, że bóle rodzenia „mogą mieć odniesienie do współprzeżywania, jakie odczuwała Maryja podczas nowego rodzenia, rodzenia Kościoła”. Z ostrożnością dodaje on jednak, że „znaczenie to jest co najmniej drugorzędne lub też, jeśli chcemy, duchowe” i że „całość sceny może być interpretowane bez brania go pod uwagę”.

W 1938 r. A. Gelin (L’Apocalypse, Sainte Bible de L. Pirot, tom XII, Paryż Letouzey, 1938,str. 629.) napisał w „Świętej Biblii” Pirota: „wzmianka o bólach rodzenia nie pozwala, abyśmy widzieli tu odniesienie do Dziewicy Maryi. Jednakże, podobnie jak św. Augustyn i św. Bernard możemy odnieść do Niej wspaniałe wersety tylko w sensie akomodowanym. W swym komentarzu z cyklu „Verbum salutis” opublikowanym w 1951 r., J. Bonsirven (L’Apocalypse de Saint Jean, Paryż 1951) przyjmuje za swoje poglądy starożytnych komentatorów Apokalipsy, Metodego z Olimpu i Hipolita, którzy utożsamiali Niewiastę z Kościołem” (str. 213-214).

Bardzo znany katolicki komentarz A. Wikenhausera (Die Offenbarung des Johannes, wyd. trzecie, Regensburg 1959.), którego III edycja

ukazała się w 1959 r., kategorycznie sprzeciwia się maryjnej interpretacji Ap 12. Autor posuwa się aż do stwierdzenia, że współczesna, naukowa egzegeza całkowicie odrzuciła to wyjaśnienie. Z pewnością nie przewidział on, że w najbliższej przyszłości powstanie wiele prac katolickich autorów nie przyznających mu racji i idących w zupełnie przeciwnym kierunku.

Czyż nie jest wzruszającą myśl, że ponad wiek temu skromny Medalik z rue du Bac poprzedził i przygotował drogę dla wspomnianej wyżej orientacji, przyjmowanej aktualnie przez znaczną część katolickich egzegetów? Nie należy jednak oczekiwać od tego prywatnego objawienia więcej niż może wnieść. Zostało ono bowiem dane nie uczonym, ale chrześcijańskiemu ludowi. Egzegetom i teologom pozostawmy zadanie analizowania szczegółów tego niezwykle trudnego, natchnionego tekstu.

Napięcie między egzegezą eklezjalną a egzegezą maryjną

Obecnie, w zwięzłej formie, przedstawimy względy przemawiające za maryjną interpretacją Ap 12, a także warunki, jakie powinna ona spełniać, aby stać się wiarygodną w sensie naukowym. Powinna brać pod uwagę wszystkie elementy tekstu. Ponadto należy się wystrzegać przeciwstawiania egzegezy maryjnej egzegezie eklezjalnej, gdyż z pewnością ta ostatnia nie bez racji była tak popularna w przeszłości. W rzeczywistości 12 rozdz. Ap, analizowany w pełni obiektywnie, zakłada trzy, z pozoru rozbieżne perspektywy, które należałoby z sobą pogodzić. Oto one: lud Boży Starego Testamentu, lud chrześcijański, Dziewica Maryja.

Temu, kto ma Pismo św., w pierwszej kolejności narzuca się myśl o narodzie wybranym Starego Testamentu. Niewiasta ukazuje się Janowi jako otoczona chwałą niebieską; obleczona w słońce, z księżycem pod stopami i wieńcem z 12 gwiazd na głowie. Według wielu komentatorów, 12 gwiazd oznacza 12 pokoleń Izraela. Jeśli chodzi o całość tego wspaniałego opisu, na samym początku przywołuje on na myśl obraz umiłowanej z Pieśni nad

pieśniami „Kimże jest ta, która świeci z wysoka jak zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, groźna jak zbrojne zastępy?” (6,10) W niemal równym stopniu przychodzi tu na myśl 60 rozdział z Izajasza od którego wydaje się zależeć Pieśń nad pieśniami. W tym Izajaszowym proroctwie, Jeruzalem przedstawione jako kobieta, małżonka Jahwe i matka eschatologicznego ludu Bożego, jawi się nagle, jako wspaniały wschód słońca, promieniujący światłem pochodzącym od samego Boga. Podobnie jak Niewiasta z Apokalipsy, u Izajasza 60,1,19-20 odznacza się ona takimi przyznanymi atrybutami, jak słońce i księżyc. Zaraz po tym prorok podkreśla, w jaki sposób to nowe Jeruzalem powinno zrodzić liczny i święty lud z ery łaski (60,21-22) , potomstwo błogosławione przez Boga (61,9; 65,23).

Tekst z Apokalipsy, opisujący bóle rodzenia, w dyskretny sposób odsyła do dwóch alegorycznych fragmentów z ks. Izajasza (26,17; 66,7) mówiących o rodzeniu ludu Bożego, Pierwszy z nich (hós He ódinousa... epi te ódini autes ekraxen) wspomina o krzyku towarzyszącym bólom rodzenia. Drugim natomiast jest tekst z IV Ewangelii, zawierający wypowiedź Chrystusa, w której porównuje On Swą Mękę do rodzenia. Stanowi on inspirację dla dwóch z tematów: urodzenia chłopca i ucieczki na pustynię (eteken arhsen... kai ephugen).

Przychodzi tu na myśl również tekst z Mi 4,9-10, gdzie cierpienia ludu Bożego poprzedzające jego wyzwolenie, są porównane do bólów rodzenia. Ogólnie rzecz biorąc, Niewiasta z Apokalipsy posiada te same cechy, co doskonały Syjon opiewany przez proroków; jest otoczona chwałą, opromieniona Bożym światłem, rodząca w bólu mesjańskie zbawienie. Na tę samą prorocką tradycję powołuje się Paweł, gdy pisze w swym Liście do Galatów cytując Iz 54,1: „Natomiast górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką. Wszak napisane jest: wesel się niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem” (Ga 4,26-27). Odnośnie do chrześcijańskiego Kościoła jest tu jeszcze bardziej wyraźne niż odniesienie do doskonałego Syjonu proroków.

Po urodzeniu dziecka, narażona na ataki Smoka, Niewiasta ucieka na pustynię (ww 6,13-l4). Bóg przygotował jej to schronienie, aby tam znalazła pożywienie w ciągu „czasu czasów i połowy czasu”, w ciągu 1260 dni. Owa Niewiasta żywiona przez Boga na pustyni, to oczywiście Kościół chrześcijański, chroniony przez Boga w czasie jego ziemskiej wędrówki w oczekiwaniu na paruzję.

W Biblii, jeśli słowo „pustynia przybiera znaczenie religijne, jak to ma miejsce w przypadku Apokalipsy, oznacza ono przejście Izraelitów przez pustynię synajską. Przejście to, stanowiło preludium ich wejścia do ziemi obiecanej. W Liście do Hebrajczyków, zawierającym liczne podobieństwa treściowe i formalne do Janowej Apokalipsy, chrześcijanie będący w drodze szczęścia wiecznego, czyli do miejsca odpoczynku, porównywani są do Izraelitów zdążających do ziemi Kanaan (rodz. 3 i 4). Wędrówka przez pustynię

jest więc symbolem ich ziemskiego życia, zaś wejście do ziemi obiecanej jest figurą ich niebieskiej szczęśliwości.

Niewiasta otrzymuje dwa skrzydła wielkiego orla, aby móc się wznosić ponad pustynię. Obraz ten zapożyczony został z ks. Wyjścia 19,4 i Pwt 32,11. Przedstawia on Jahwe, zmuszonego do niesienia swego ludu przez pustynię, aż do ziemi obiecanej, podobnie jak orzeł niesie swe pisklęta.

U Izajasza 40,31 symbol orlich skrzydeł danych Izraelitom, oznacza nadzieję nowego wyjścia. W Apokalipsie odniesienie do Księgi Wyjścia nie ulega wątpliwości. Pożywienie dawane Niewieście w miejscu przygotowanym przez Boga, każe myśleć o mannie, Tak więc w IV Ewangelii (rozdz. 6) cud manny, przypomniany przez cud rozmnożenia chleba, dokonany również na pustyni, jest zapowiedzią Eucharystii. 1260 dni, albo „czas, czasu i połowa czasu” w ciągu których Niewiasta jest żywiona, zapożyczony został z Dn (7,25; 12,7) i odnosi się on do czasu prześladowania przez Antiocha Epifanesa. Od tej pory oznacza on czas doświadczenia, poprzedzający nastanie doskonałego Królestwa Bożego.

Sądzimy, że maryjna interpretacja Apokalipsy powinna być osadzona w tym szerokim, przywołanym przez nas kontekście. Oto najpewniejsze argumenty, które za tym przemawiają:

W w. 5 opisane są narodziny osobowego Mesjasza. Czyż byłoby możliwe, aby chrześcijański autor, mówiący o narodzinach Jezusa, nie wspomniał ani słowem o Jego ludzkiej matce, o Dziewicy Maryi, której imię znają wszyscy chrześcijanie?

Jeśli nawet w semickim świecie często przechodzi się od indywiduum do zbiorowości i na odwrót, to jednak niełatwo byłoby wyobrazić sobie zbiorowość wydającą na świat osobowego Mesjasza. Wielu egzegetów uważa, że znak na niebie odnosi się do znaku Emmanuela z Iz 7, podczas gdy rozwlekła formuła: „porodziła dziecko płci męskiej” ma za zadanie przywołanie prawdziwych narodzin Emmanuela z Iz 7,14 i jednocześnie narodzin mesjańskiego ludu, w sensie alegorycznym, z Iz 66,7 (Z pewnością interesującym jest rozbudowane sformułowanie „porodziła Syna, mężczyznę”. H. Kraft uważa, że powyższe rozwinięcie zdania jest celowe. Ma ono podkreślić równoczesne wypełnienie się Iz 7,14 i Iz 66,7: Die Offenbarung des Johannes, Tubingen 1974, str. 166. D. Barsotti, mówiąc o Apokalipsie 12 słusznie podkreśla nierozdzielny związek dwu perspektyw: eklezjalnej i maryjnej: L’Apocalypse, Paryż 1966, str. 201-204). Bardzo jasno, jak przyznają współcześni prawowierni egzegeci, Ap 12 odsyła do Rdz

3,15,


Otóż jeśli kobietą zwyciężoną przez węża jest Ewa - ta, która pokona węża, powinna być również realnie istniejącą kobietą: Nową Ewą, jest to Matka Jezusa.

Pozostają straszliwe bóle rodzenia. Prawdą jest, że w żadnym wypadku nie możemy ich odnieść do wydarzenia z Betlejem. Dlatego też łatwiej jest je zrozumieć w sensie Golgoty, gdzie Chrystus staje się początkiem mesjańskiego ludu, zwłaszcza, że - jak to zaznaczyliśmy wyżej - sam Jezus porównuje swą Mękę do rodzenia.


Widzimy jak w tym miejscu Apokalipsa łączy się z J 19,25-27, poprzez afirmację duchowego macierzyństwa Maryi. Ponadto we wspaniały sposób dopełnia ona proroctwo Symeona w tym, co dotyczy współcierpienia Maryi. W Janowej wizji zjednoczenie między Jezusem a Maryją, potwierdzone przez najbardziej mistycznego proroka Nowego Testamentu jest tak wielkie, że punktem wyjścia dla kontemplacji Męki Chrystusa może być tylko kontemplacja współcierpienia Maryi, co pozwala stwierdzić, że ta sytuacja, a więc również w pewien sposób jej macierzyństwo łaski, rozciąga się, podobnie jak Męka Chrystusa, na ludzi wszystkich czasów.

Niezwykłe poszerzenie perspektyw, możliwe dzięki maryjnej egzegezie 12 rozdziału Apokalipsy

i syntetyczny charakter tego proroctwa


Maryjna egzegeza 12 rozdz. Apokalipsy nie tylko nie napotyka na przeszkody, jak w przypadku odniesienia tego tekstu z Pisma św. zarówno do Syjonu proroków jak też i do chrześcijańskiego Kościoła, lecz wprost przeciwnie, tylko ona może przyczynić się do scalenia i zharmonizowania tych dwu różnych perspektyw. Istotnie, to dzięki Maryi lud wybrany odegrał swą zasadniczą rolę, polegającą na daniu światu Zbawiciela i zarazem mesjańskiego ludu. To również najpierw z Maryi będącej uosobieniem Syjonu opiewanego przez proroków, bierze początek Kościół chrześcijański. Podobnie jak męka Chrystusa jest wydarzeniem w pewnym sensie zawsze przedłużającym się w doświadczeniach spadających na opór ludzi, których cierpienia Chrystus jako cierpiący Sługa już wcześniej wziął na siebie, tak również jest w przypadku współodczuwania Maryi z całą ludzkością, szczególnie z Kościołem, którego jest Matką. Dlatego też można powiedzieć, że bierze Ona udział we wszystkich doświadczeniach, przez jakie przechodzi Kościół.

W ten sposób, zauważmy przy okazji, można wyjaśnić zadziwiający na pierwszy rzut oka fakt: Dziewica Maryja płacze w La Salette. Maryja, będąca poza czasem i poza światem cierpienia, kontynuuje jednak dzieło rodzenia w bólu wyznawców swego Syna. To pozornie sprzeczne zestawienie uwielbionej w niebie Niewiasty z ziemskimi bólami rodzenia z pewnością jest niezwykle wymowne.


W tym, co dotyczy maryjnych znaczeń zawartych w 12 rozdz. Ap, które według nas są nie do wyczerpania, należałoby postąpić jeszcze dalej. Wiersz pierwszy, który opisuje chwałę Niewiasty, przedstawiający ją jako przyodzianą w kosmiczne akcesoria, by przez to ukazać ją jako Królową wszechświata z pewnością nie zawiera treści, które można by odnieść do ludu Bożego Starego Testamentu, ani tym bardziej do chrześcijańskiego Kościoła, który ciężko walczy na ziemi, nękany bezustannie przez starożytnego węża.

Wiele razy podkreślano istnienie uderzającego podobieństwa między Niewiastą z 12 rozdz. Ap i Niewiastą z 21-22 rozdz. Ap, która nie jest nikim innym jak personifikacją nowego Jeruzalem, Kościoła tryumfującego. Obie Niewiasty ukazują się na niebie; tak jedna jak i druga obleczone są w słońce. I jeśli z jednej strony, Niewiasta z 12 Ap ukoronowana jest 12 gwiazdami (oznaczającymi 12 pokoleń nie tylko starożytnego Izraela, ale również nowego Izraela, jakim jest Kościół chrześcijański, to z drugiej strony, Małżonka Baranka, nowe Jeruzalem uzbrojone jest w 12 bram, na których „wypisane są imiona 12 pokoleń synów Izraela” (21,12) i otoczone murem mającym 12 warstw fundamentu, a na nich 12 imion dwunastu Apostołów Baranka (21, 14).

Czyż można wyrazić w sposób bardziej jasny, że Niewiasta z 12 rozdz. Ap. Dziewica Maryja, której postać jaśnieje na niebie i która została przepowiedziana w II cz. Apokalipsy, że stoi ona na początku historii Kościoła i że jest niezwykle wyraźną ikoną i antycypacją Tryumfującego Kościoła? Istotnie w niej zrealizowało się i zaktualizowało wszystko to, co według św. Pawła, Chrystus chciał uczynić dla Kościoła jako swej Małżonki. „Chciał On - mówi Apostoł - stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,27).

W książce pt. „Jezus i jego Matka” (Jesus et sa Mere d’apres les recits lucaniens de l’enfance et d’apres Saint Jean, Paryż 1973, str.47) wykazałem, w jaki sposób początek 12 rozdz. Ap, w którym Matka Chrystusa przedstawiona jest jako całkowicie bezpieczna przed atakami piekielnego Smoka, który prześladuje Ją na ziemi w osobach jej dzieci, lecz nie może dosięgnąć Jej samej; wykazałem, że początek wspomnianego rozdziału wydaje się być solidnym fundamentem pisanym dla dwu dogmatów: o Niepokalanym Poczęciu i o Wniebowzięciu.


W jednym z artykułów ze „Słownika duchowości” poświęconemu Dziewicy Maryi, P. Grelot przychyla się do tego punktu widzenia

(Dictionaire de Spiritualite, art. Marie, tom X, str. 420-421. Podczas gdy katolicka egzegeza zdecydowanie odnosi tę wizję do Dziewicy Maryi, egzegeza protestancka w swej całości jest wrogo nastawiona do tej maryjnej interpretacji mimo, że nie waha się ona uznać w powyższym tekście pewnych odniesień tego typu. Przykładem może być wykorzystanie tekstu Gn 3,15 albo też aluzje dotyczące znaku Emmanuela z Iz 7, we wspaniałym, dawnym komentarzu H. B. Swete (pierwsze wydanie w 1906) albo też we współczesnych, równie wybitnych komentarzach napisanych przez G.B. Caird (1960), H. Kraft (1974), P. Prigent: „Et le ciel s’ouvrit-



1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna