Maryjna doktryna w nowym testamencie a cudowny medalik



Pobieranie 136.98 Kb.
Strona4/4
Data07.05.2016
Rozmiar136.98 Kb.
1   2   3   4

L”Apocalypse dc saint Jean, Paryż 1980. Jako przeciwieństwo przytaczaliśmy pracę Richardsona (por. przypis 29), który z racji niewątpliwej aluzji (an unmistakable allusion) do Gn 3,15 uważa, że Niewiasta może oznaczać zarazem Kościół i Maryję. Zauważyć należy, że negacja wszystkich odniesień do Matki Chrystusa kilka razy doprowadziła do nie dającego się uzasadnić paradoksu; uznano, że rodzenie w bólu i wyniesienie do nieba, o którym mówi Ap 12,2-5, nie odnoszą się do historycznego Chrystusa, lecz są one raczej symbolicznym opisem nadejścia sądu ostatecznego i powszechnego zbawienia, Por. np. H. Gollinger, Das Grosse Leichen von Apokalypse 12, Stuttgard 1971. Jak to podkreśla P. Prigent (jak wyżej, str. 157) Apokalipsa dotyczy ery świadków Chrystusa, którzy zwyciężyli dzięki zabitemu i wywyższonemu Barankowi, to o Nim mówi się w Ap 12,2-5.)

Zadziwiające wydaje się stwierdzenie, że Jan kontempluje Niewiastę w jej nieprzerwanym bycie niebieskim, zanim jeszcze zobaczył ją na ziemi, wydaną na cierpienia i diabelską wrogość. Ponieważ w oczach autora Apokalipsy i w całym Nowym Testamencie Chrystus jest wielkim zwycięzcą nad siłami zła i Jedynym Zbawicielem, bez trudności możemy zauważyć, do jakiego wniosku prowadzi to stwierdzenie. Definiując dogmat o Niepokalanym Poczęciu i Wniebowzięciu, Kościół katolicki bez względu na niewystarczalność istniejącej wówczas egzegezy 12 rozdz. Ap w rzeczywistości wykazał, że odczytał trudne proroctwo z Protoewangelii (Rdz 3,15), na które powoływał się od dawna i z uporem, dokładnie w ten sam chrześcijański sposób jak Widzący z Patmos.

Najbardziej jednak zadziwia fakt, że pokorna siostra, nie znająca się na subtelnościach teologii i egzegezy, dzięki Bożemu światłu, wyprzedziła nawet sam autorytet papieski. Istotnie, wezwanie z Cudownego Medalika „Maryjo bez grzechu poczęta”, w połączeniu z 12 gwiazdami i zmiażdżeniem głowy węża przez Dziewicę, wyprzedza nie tylko maryjną egzegezę 12 rozdz. Ap, ale także definicję Niepokalanego Poczęcia podaną przez Piusa IX, a nawet definicję Wniebowzięcia sformułowaną przez Piusa XII w takiej mierze w jakiej ta ostatnia teologicznie wiąże się z Niepokalanym Poczęciem, a także ze znakiem Niewiasty ukazującej się na niebie, obleczonej w słońce, Janowego objawienia.

Katarzyna Laboure miała pierwszą wizję w 1830 r. Wizja ta już wtedy kierowała myśl w stronę maryjnego znaczenia 12 rozdz. Ap. Jednakże dopiero począwszy od ok. 1950 r. cały katolicki świat zaczął rozumieć, jak niezwykłe światło rzuciło na Dziewicę Maryję proroctwo św. Jana. Aż do tej pory nikt nie może się pochwalić, że wyczerpał znaczenia zawierające się w tym proroctwie.

Na zakończenie tej III części pragniemy wysunąć pewne spostrzeżenie, do którego przywiązujemy wielką wagę.

(Na ten istotny temat wypowiedziałem się już w dłuższej formie w dwu następujących pracach: Le chapitre 12 de l’Apocalypse, son caractere synthetique et sa richesse doctrinale, w: Esprit et Vie, 1978, str. 674-683; La signification fondamentale de Marc 13, w: Revue Thomiste, 1980, str. 181-215. Z podobnymi do moich stwierdzeniami można się zetknąć w pracy „Carnet de Notes” J. Maritaine’a, Desclee de Brouwer, 1965. Przytoczę to, co najistotniejsze: „Święci mogą oglądać wydarzenia ziemskie i widzą je nie tylko w perspektywie wieczności nie uwzględniającej następstwa czasu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, lecz wymienione wyżej czasy: wieczny i ziemski, które w rzeczywistości są bardzo od siebie odległe, mogą w mniejszym lub większym stopniu współistnieć w ich mowie. Porządek chronologiczny może nie być respektowany, jednakże jasnym jest, że aby być choć trochę rozumianymi przez ludzi, osoby z nieba muszą używać ludzkiego języka, który nie może być jednak rozumiany dosłownie. Dokładny sens tego, co mówią przewyższa możliwości naszej mowy i pozostaje w zasadzie tajemnicą. W ich słowach kryje się

i n ni a nadmiaru (ouwerstatement) lub niedoboru (unterstatement) treści. Głos, jaki Joanna d’Arc słyszała w więzieniu mówił jej, że będzie wyzwolona, czyli w znaczeniu dosłownym, że wyrwie się z rąk swych nieprzyjaciół. Czyż to wyzwolenie miałoby polegać na wejściu na stos i w ten sposób wyzwolenie się z rąk Anglików i ich prałatów a także z ginącego ciała i pęt zła, by osiągnąć wolność polegającą na widzeniu swego Boga?” (str. 126-127))
Dopóki nie weźmie się pod uwagę faktu, że wizja z Ap 12 ma charakter syntetyczny, właściwy prorockiemu sposobowi poznania, niełatwo będzie przyjąć, że może ona dotyczyć zarazem Dziewicy Maryi, ludu Bożego Starego Testamentu i chrześcijańskiego Kościoła. Celowe więc będzie powiedzieć kilka słów o trudnościach, na jakie napotykało tak wielu dawnych i współczesnych egzegetów.

Prorocy odznaczają się przywilejem widzenia historycznych zdarzeń nie jako sukcesywnej ich realizacji, lecz jako pewnej całości, objawionej im w świetle Bożym. Z tej racji, proroctwo nigdy nie może być historią uprzedzającą przyszłość według miary czasu. W rzeczywistości jest ono rozważaniem przyszłych zdarzeń według Bożej syntezy, która łączy je z sobą. Dlatego też wydarzenia, kontemplowane jako pewna całość mogą ulec rozłączeniu w czasie ich historycznego spełniania się.

Gdy prorocy Starego Testamentu przepowiadali interwencję Bożą, polegającą na ukaraniu grzesznego miasta czy ludu, niemożliwe było, by w tym samym czasie nie myśleli o sądzie ostatecznym. Podobnie ogłaszają oni czas łaski, pomijając w pewnym sensie kolejne etapy i zwracając raczej uwagę na ostateczne jego spełnienie się. Wykazaliśmy już, że sam Jezus w swej mowie eschatologicznej przynajmniej w tej, którą przytacza Mk 13, ściśle łączy z sobą dwie perspektywy, które koniecznie należałoby oddzielić. Chodzi tu o perspektywę upadku Jerozolimy i zburzenia świątyni, co oznacza koniec istnienia pewnego świata i perspektywę końca świata w dosłownym znaczeniu, a także paruzji Syna Człowieczego. Profetyczne wizje z Apokalipsy mają ten sam syntetyczny charakter, co wydaje się prawidłowe. 12 rozdział Apokalipsy nie powinien budzić zdziwienia z powodu ścisłego połączenia obrazu doskonałego Syjonu ze Starym Testamentem i Matki Jezusa z Kościołem chrześcijańskim, ponieważ w tym samym fragmencie, w analogiczny sposób połączone jest rzeczywiste narodzenie Jezusa w Betlejem z metaforycznymi narodzinami z Męki wiążącymi się z nadejściem Kościoła i jego chwały w niebie. Podobnie, wracając do początków porażka złych aniołów pokonanych przez Michała Archanioła i jego zastępy wiąże się ze zwycięstwem odniesionym nad siłami zła przez Chrystusa na Kalwarii, przyjmując oczywiście, że w oczach Jana, Chrystus jest jedynym zwycięzcą piekielnego smoka. Męczennicy tryumfują nad nim tylko dzięki „Krwi Baranka”, jak precyzuje tekst Ap 12,11.
KONKLUZJA

Kilka refleksji na temat odniesień między

Objawieniem Bożym i prywatnymi objawieniami

W przedmowie do dzieła poświęconego objawieniu na rue du Bac, J. Guitton zwierza się, że przez długie lata nigdy nie słyszał o tych objawieniach, mimo że spotykał osoby, które z łatwością mogły dostarczyć mu informacji na ten temat. „W mojej młodości, w latach 1917-1925 mieszkałem w miasteczku studenckim przy ul. Vaugirard 104 u zakonników o nazwie Societe de Marie. Mimo iż jest to prawdą, trudno uwierzyć, że nikt z nich nie powiedział nam o kaplicy na rue du Bac, nigdy więc tam nie byłem. Nieco później 1920-1933 kilka razy w tygodniu odwiedzałem księdza Pouget, mieszkającego na ul. de Sovres 95. Ksiądz ten znał nawet księdza Aladel, swego konfratra a zarazem spowiednika Katarzyny. Nie przypominam sobie jednak by kiedyś wspomniał on o ul. du Bac. W tym samym czasie, w Gentilly odwiedzałem księdza Crapez, lazarystę, biografa Katarzyny, ale i on niewiele mówił na ten temat. Mój ojciec i matka opiekowali się Siostrami Miłosierdzia w Saint-Etienne, nic jednak nie wiedziałem o Medaliku”.(Rue du Bac u Superstition depassee, Paryż, 1973, str.10)

W przypadku wielu intelektualistów, którym Guitton na swoim przykładzie udziela wspaniałej lekcji pokory, mamy do czynienia nie tylko ze zjawiskiem niewiedzy, lecz ponadto z głęboką pogardą a nawet wrogością wobec miejsc i zjawisk religijnych tego typu a także wobec wszystkich prywatnych objawień. To, którym wyróżniona została Katarzyna Laboure, powinno zwrócić uwagę bezstronnego historyka, tym bardziej, że obecnie do kaplicy na ul. du Bac przychodzi rzesza pielgrzymów. Czyż trzeba przypomnieć, że nasz papież Jan Paweł II, zapragnął udać się do niej w czasie swego krótkiego pobytu we Francji?

Jednym z najistotniejszych celów podjętych przez nas badań nad Cudownym Medalikiem, jest dokładne przeanalizowanie na tym konkretnym przykładzie zależności, jakie mogą istnieć pomiędzy Objawieniem Bożym, danym przez Boga Kościołowi i prywatnymi objawieniami. Pytanie rodzi się zresztą tylko wówczas, gdy dana osoba uznaje istnienie autentycznych, prywatnych objawień. Otóż, jeszcze raz należałoby tu wspomnieć, że nierzadko, nawet wśród dobrych katolików, można się zetknąć z wrogością czy też co najmniej z wielką nieufnością odnośnie do prywatnych objawień nawet tych, z których Kościół w oficjalny sposób nie wahał się skorzystać. Myślę np. o objawieniach Serca Jezusowego w Paray-le-Monial. Ta ciągła nieufność wobec prywatnych objawień jest nie do przyjęcia. Czy nie byłoby dziwne, że Bóg, który tak często w Starym Przymierzu przemawiał do ludu wybranego, nie ma nic do powiedzenia ludziom począwszy od chwili śmierci ostatniego z apostołów?

Niepodważalną jest zasada, że w tej dziedzinie konieczna jest wielka ostrożność. Jeśli jednak uzyskało się wystarczającą gwarancję autentyczności danego prywatnego objawienia, szkodą byłoby nie skorzystać z niego. Pomyślmy tu o niezliczonych, duchowych owocach wynikających z niezwykle szybkiego rozpowszechnienia się Cudownego Medalika! Czyż rozpowszechnienie to i wynikające z niego efekty byłyby możliwe, gdyby nie towarzyszyła im czyjaś wiara w objawienia dane Katarzynie Laboure?
Przysługa jaką Cudowny Medalik oddal

Objawieniu Bożemu


Powyższe badania pozwoliły najpierw na stwierdzenie, że prywatne objawienie Cudownego Medalika pozostaje jak gdyby w służbie objawienia Bożego, ponieważ precyzuje i aktualizuje pouczenia dotyczące Dziewicy Maryi. Zaznaczymy jednak, że ze swej strony, jedynie Objawienie Boże pozwala na przypisanie prywatnym objawieniom z ul. du Bac ich ostatecznego znaczenia. Mamy więc tu piękny i charakterystyczny przykład wzajemne wspomagania się, jakie może i powinno istnieć pomiędzy autentycznymi prywatnymi objawieniami i Objawieniem Bożym.

Oto kilka dodatkowych odniesień, w związku z powyższym tematem

Zasadnicze fragmenty Pisma św., do których wydaje się odsyłać Cudowny Medalik, dotyczą Dziewicy Maryi. Są to fragmenty, których egzegetyczna i teologiczna interpretacja od najdawniejszych czasów aż do dziś jest kontrowersyjna.
Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że Cudowny Medalik oddał ludowi chrześcijańskiemu ogromną przysługę, ponieważ przekazał mu istotę posłannictwa zawierającego się w tych natchnionych tekstach i to bez równoczesnej konieczności poddawania ich badaniom, do przeprowadzenia których większość wiernych nie byłaby zdolna. Zresztą wprawiłyby one wierzących

stan niepewności i wątpliwości.

Czy nie doświadczamy, zwłaszcza współcześnie, że komentarze, uważane dotąd za prawdziwe, poddane zostały w wątpliwość i to w ten sposób, że dobry, chrześcijański lud, nie zdolny do samodzielnego osądu tego trudnego problemu nie wie już, w co należy wierzyć? Obecnie bardzo częstym zjawiskiem jest negowanie historyczności czy też doktrynalnej zawartości poszczególnych, nawet najbardziej fundamentalnych fragmentów Ewangelii. Pan jednak okazuje litość pokornym, których wiara ulega zachwianiu, i przychodzi im z pomocą.

Rozpatrywane łącznie te trzy teksty Nowego Testamentu do których, jak się nam wydaje, w sposób szczególny odsyła Cudowny Medalik, stanowią wspaniałą syntezę maryjnej doktryny. Są one powiązane z sobą i jednocześnie stanowią pewien ciąg. W swym proroctwie Symeon oznajmia, jak ścisłe będzie zjednoczenie Mesjasza i jego Matki podczas dramatu Męki. Scena z J 19,25-27 stanowi kulminacyjny punkt tego zjednoczenia i równocześnie ujawnia jego konsekwencje w odniesieniu do Dziewicy Maryi; ustanowiona będzie duchową Matką wszystkich uczniów swego Syna, których przedstawicielem jest św. Jan. Wizja z 12 rozdz. Ap jeszcze raz z mocą podkreśla tę prawdę, że Chrystus i Jego Matka do tego stopnia byli nierozłączni w czasie Męki, że może być ona opisana wyłącznie poprzez obraz bólów mesjańskich rodzenia odczuwanych przez Matkę Jezusa; ponadto Maryja jest także Matką wszystkich tych, którzy „strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12,17). Apokalipsa dostarcza jeszcze innych, cenniejszych danych: Uwielbienie Nowej Ewy jako realizację proroctwa z Protoewangelii, więzy łączące Marię z Kościołem Chrystusa, którego jest zarazem Matką i doskonałą ikoną. W Apokalipsie włączenie się Maryi w Mękę Chrystusa ma związek ze złączeniem się z Nim w Jego tryumfie, podobnie jak w Ewangeliach i całym Nowym Testamencie tajemnica Chrystusa Ukrzyżowanego jest nierozdzielnie związana z tajemnicą Zmartwychwstania i chwały.


Cudowny Medalik powtarza te prawdy, lecz w sposób o wiele bardziej jasny i zrozumiały. Za pomocą symboli łatwych do odczytania, przystosowanych do możliwości poznawczych najprostszego nawet chrześcijanina, a także odpowiadających formom ówczesnej pobożności, duchowości i chrześcijańskiego kultu - co można zauważyć szczególnie w zestawieniu dwóch serc: Jezusa i Maryi - Medalik głosi, że Maryja jest nierozdzielnie związana z misterium swego Syna. Czy bez posiadania pewnej kultury literackiej, egzegetycznej i teologicznej możliwe byłoby pogłębienie znaczenia tekstu Łk 2,35; J 19,25-27; Ap 12?

Otóż kultura ta nie jest konieczna dla zrozumienia symboliki Cudownego Medalika. Interesujące wydaje się stwierdzenie, że rewers Medalika poświęcony jest przede wszystkim aspektowi cierpienia związanego z misterium Maryi, podczas gdy jego awers mówi wyłącznie o aspekcie chwały. Czyż nie jest to nowy sposób wyrażania prawdy, że jeśli dla Maryi, a więc także i dla nas, Krzyż jako komunia z Chrystusem cierpiącym jest konieczną drogą, to jest to tylko droga, nie zaś cel. Końcem tejże drogi będzie udział w życiu Chrystusa Zmartwychwstałego i w szczęśliwości wiecznej Trójcy Świętej. Cudowny Medalik sugeruje ponadto, że misterium Maryi jest naśladowaniem misterium Jej Syna; jeśli Męka i Zmartwychwstanie Nowego Adama stanowi jedyne misterium zbawcze, to i współcierpienie Nowej Ewy jest ściśle związane z Jej chwalebnym wyniesieniem.


Objawienie Boże jako niezbędny

i jedynie normatywny sprawdzian


Pozostaje jeszcze podkreślenie pewnego ważnego aspektu, jakim są odniesienia pomiędzy objawieniem Bożym i prywatnymi objawieniami. Chodzi tu o ścisłą zależność objawień prywatnych od Objawienia Bożego.

W pierwszym rzędzie, ponieważ Bóg przez Chrystusa zechciał dać światu definitywne objawienie, które, jak przyjmuje się ogólnie, zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła, prywatne objawienie nie tylko nie może odrzucić nic istotnego, ale ponadto powinno w ten czy inny sposób być związane z Objawieniem Bożym.

Po drugie objawienie dotyczy wyłącznie niektórych aspektów prawd religijnych, aspektów, które w danej epoce Bóg pragnie uwydatnić po to, by odpowiadały one dążeniu i potrzebom dusz tego czasu a także, by - pamiętając o nich - ludzie przeciwstawiali się błędom i byli czujni wobec grożących im niebezpieczeństw. w tym przypadku oddzielenie tych cząstkowych prawd o całości objawienia byłoby godnym pożałowania sprzeciwianiem się intencjom Bożym. Podjęlibyśmy wówczas ryzyko albo przeciwstawnego ich rozumienia albo też nadania im zbyt wielkiej wagi. Powyższe zasady mogą znaleźć zastosowanie w odniesieniu do prywatnego objawienia z ul. du Bac. Jego celem jest zwiększenie zaufania i pomnożenia pobożności chrześcijańskiego ludu do Dziewicy Maryi. Objawienie to stanowi antycypację nie tylko definicji dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, jak również licznych objawień Maryi, które miały miejsce począwszy od tej daty i które w wyraźny sposób odpowiadają tym samym planom Bożym, mającym na celu zachęcenie chrześcijańskiego ludu do zwrócenia się w stronę Maryi, by Ona dopomagała mu w spotkaniu Jedynego Zbawiciela. Myślimy tu o La Salette, Lourdes, Pontmain, Fatimie itp., dalecy od wyczerpania listy wszystkich autentycznych objawień naszej niebieskiej Matki. W tej dziedzinie Objawienie Boże powinno przyjść z pomocą; wyznaczyć granice i przeciwstawić się możliwym dewiacjom i skrajnościom.

Bezustannie przypomina ono, że Chrystus jest jedynym Odkupicielem ludzkości. Odtąd, nawet jeśli Cudowny Medalik umieszcza obok siebie Serca Jezusa i Maryi, a także scala inicjał Maryi ze stopami Krzyża, pewne jest, że Matka Chrystusa została również odkupiona. W żadnym wypadku me można Jej uważać za źródło zbawienia ludzkości i nadzwyczajnych łask

symbolizowanych przez promienie emanujące z Jej rąk, których ludzie nie przestają otrzymywać za Jej wstawiennictwem.
Rękojmia wierzących

i synteza misterium chrześcijańskiego


Apokalipsa, do której w tak nieoczekiwany sposób odsyła Cudowny Medalik, sugeruje dwa ostateczne stwierdzenia. W Janowym objawieniu wizja Niewiasty ukoronowanej dwunastoma gwiazdami następuje bezpośrednio po wizji świątyni w niebie, która otwiera się i ukazuje Arkę Przymierza, symbol definitywnego spotkania się Boga ze swoim ludem (Ap 11,19). Czyż ikona niebieskiego Jeruzalem, Niewiasta z Ap 12 nie jest również rękojmią tego ostatecznego spotkania? W dodatku, w ten sposób dochodzimy do porównania Matki Chrystusa - w pobożności chrześcijańskiej nazywanej Arką Przymierza - Arką Przymierza Starego Testamentu, będącą rękojmią wybranego ludu i znakiem Bożej opieki, szczególnie cennej w najtrudniejszych momentach dziejów. Czyż nie można stwierdzić, że w przypadku chrześcijańskiego ludu, Cudowny Medalik odegrał w pewnym sensie rolę rękojmi i Bożej opieki?
Proroctwo z Ap 12 jest niezwykłą syntezą nie tylko misterium Maryi, ale nawet całego misterium chrześcijańskiego: Wcielenia, Odkupienia, tryumfu Chrystusa nad siłami zła, narodziny Kościoła, lecz jest to synteza trudno dostępna, Ta, którą zawiera Cudowny Medalik, jest podobna w swej treści. Mówi bowiem o tym, że Maryja Dziewica, Matka Jezusa, kieruje nas w stronę Jedynego Zbawiciela, lecz synteza ta jest o wiele bardziej czytelna.

J. Guitton miał prawo napisać:



„Myślę, że gdyby poproszono malarza o obraz, poetę (Picassa czy Claudela) wierzącego lub nie wierzącego o sporządzenie medalika zawierającego maksimum treści wyrażonych za pomocą minimum linii i znaków z zastrzeżeniem, że medalik ten ma być czytelny dla wszystkich chrześcijan, ma być na poziomie zarówno wyższej inteligencji jak i percepcji mas, niezależnie od tego, czy są oni ludźmi zmysłowymi czy też ascetami, przypuśćmy, że urządzono konkurs na sporządzenie takiego medalu. Prawdopodobnym jest, że rezultaty byłyby gorsze od tych, jakim jest „Medal” widziany przez Katarzynę w ekstazie”.

Ten sam Guitton pisze dalej: „Praktycznym problemem dla każdego chrześcijanina jest zawarcie maksimum w minimum. Jeśli przyjrzymy się czynom Jezusa na kartach Ewangelii, widzimy, że każdy z nich jest odbiciem pewnej całości. W każdym geście Słowa mieści się wszystko, z każdego można wydedukować wszystko. W podobny sposób, ostatecznym celem chrześcijańskiego nauczania jest zawarcie danej ilości reguł i doktryn w jak najkrótszym tekście, w symbolu... tak jest w przypadku Medalika. Jest on symbolem wszystkiego, jak powiedziałby Pascal, punktem, w którym mieści się wszystko. Mogą go nosić zarówno mądrzy jak i głupi, uczeni i ignoranci, wierzący i niewierzący. Ratisbonne żeby nie urazić swego przyjaciela zaakceptował noszenie go na szyi jako talizmanu. Medalik, nie znaczył dla niego nic. Lecz w kilka godzin później, Dziewica ukazała się mu. Nic mu nie powiedziała, lecz Medalik okazał całe swoje znaczenie. Znaczył teraz wszystko. (Le symbolisme de la Medaille Miraculeuse, w czasopiśmie L’Alouette, Chateauneuf-de-Galaure, sierpień- wrzesień- październik 1980, str. 18)

1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna