Medytacje na 10 rocznicę kanonizacji eugeniusza de mazenod rzym 2005 wprowadzenie


Wspomnienia, cyt. za Rambert, t. 1, s. 187 nn, oblacja Założyciela



Pobieranie 162.76 Kb.
Strona3/3
Data07.05.2016
Rozmiar162.76 Kb.
1   2   3

Wspomnienia, cyt. za Rambert, t. 1, s. 187 nn, oblacja Założyciela:

W nocy świętego dnia z niewypowiedzianą radością złożyliśmy śluby. W obecności Naszego Pana tej pięknej nocy poczuliśmy się szczęśliwi… prosiliśmy Boskiego Mistrza, aby Jego święta Opatrzność pobłogosławiła nasze dzieło, abyśmy doprowadzili naszych towarzyszy, którzy są z nami teraz, jak i tych, którzy przyjdą w przyszłości do zrozumienia tego, co znaczy ofiara z samego siebie dla Boga, gdyby chcieli całkowicie się oddać i poświęcić swe życie głoszeniu świętej Ewangelii i nawracaniu dusz.
List do ojca Guigues z 1 sierpnia 1835 roku (EO I, t. 8, s. 157 nn): Oblaci wg Założyciela:

Nasi oblaci, niemożliwym jest, by wypowiedzieć ich heroizm i oddanie… Niech zaznają szczęścia, mogąc ofiarować się dla dusz swych braci, które uświęcają, zbawiają, prowadzą do chwały za cenę ich życia, za wzorem naszego Boskiego Mistrza, który umarł, aby zbawić ludzi! Jakże są godni podziwu! Niech także będą szczęśliwi, ci męczennicy miłości! To piękna karta w historii naszego Zgromadzenia! Nie mówię wam nic, nie mając odniesienia do tego, co robią.
Y. Beaudoin, Bx Joseph Gérard OMI, s. 168-169: Oblat i duch oblacji

Oblat to człowiek złożony w ofierze, człowiek ofiarowany Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Aby zrozumieć znaczenie tego pięknego imienia, które nosił także Nasz Pan Jezus Chrystus, trzeba abym sam stał się ofiarą dla Jezusowego Serca i to na zawsze i całkowicie jako zadośćuczynienie za moje grzechy i winy innych… Mój Boże, skoro świat Cię prześladuje, znieważa Cię, depcze, spraw, aby także i mnie świat prześladował, znieważał, starł mnie na proch, abym całkowicie Cię naśladował i przez to stał się prawdziwie oblatem.



E. Jonquet, Mgr Grandin…, s. 27-28: Oblat

Otrzymam imię Oblata Maryi Niepokalanej w dniu, w którym nasz Pan otrzymał imię Jezus, w dniu, w którym przelał pierwsze krople swojej krwi dla mego zbawienia. Ja także muszę całkowicie się poświęcić dla zbawienia dusz. Nie możesz sobie wyobrazić jak jestem szczęśliwy, za kilka dni będę Oblatem Maryi! Choć jestem wystraszony; odsuwam straszne przymusy. Imię oblata mówi już wystarczająco o tym, w co się angażuję. Muszę stać się ofiarą, ofiarą nie na chwilę, ale na zawsze. To również znaczy krzyż, który zostanie zawieszony na mej szyi, on w każdej chwili będzie mi przypominać, że życie oblata jest ofiarą i nieustannym wydawaniem się… W naszym, Zgromadzeniu w chwili obecnej nie ma męczenników. Gdybym miał to szczęście być pierwszym oblatem męczennikiem!
Pytania:
Jaka jest Twoja reakcja na powyższe teksty? Na który chciałbyś zwrócić szczególną uwagę?
Czy mógłbyś opowiedzieć o osobie, którą znasz, że jest świadkiem ducha ofiary, a nawet męczennikiem?
W jaki sposób nazwa oblat może nabrać pełniejszego znaczenia dla nas i dla innych?
Modlitwa: Wszechmogący Boże, Ty obdarzyłeś Dziewicę Maryję pełnią łaski i wszelkimi darami, Ty zechciałeś, aby Jej Serce zostało przebite mieczem boleści i postawiłeś Ją na czele niezliczonej liczby męczenników, którzy przelali krew z miłości do Twojego Syna Jezusa Chrystusa, przez bolesne męczeństwo czułej Matki, które zniosła na Kalwarii patrząc na swego umiłowanego Syna, który oddał swoje życie z miłości do człowieka, udziel nam łaski, abyśmy odważnie znosili trudy i przeciwności życia i nie ulegli zwątpieniu w doświadczeniach a nawet w godzinie śmierci, i wśród przeciwności wyznawali wiarę w Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Amen.


Eugeniusz i Maryja Niepokalana
Leon XII, List apostolski zatwierdzający Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z 1826 roku:

Mamy nadzieję, że członkowie tej świętej rodziny, którzy… oddają się posłudze głoszenia słowa i obierają za patronkę Matkę Boga, Niepokalaną Dziewicę, dołożą starań, na miarę swych sił, zwłaszcza przez świadectwo życia, że na łono Matki Miłosierdzia doprowadzą ludzi, których Jezus Chrystus z wysokości krzyża dał Jej jako dzieci.
Teksty biblijne:

Łk 1, 26-28. 39-45; Łk 2, 19-51; J 2, 1-5; J 19, 26-27; Ap 12, 1.


Konstytucje i Reguły:
Konstytucja 10:

Patronką Zgromadzenia jest Maryja Niepokalana. Otwarta na Ducha Świętego, całkowicie poświęciła samą siebie, jako pokorną służebnicę, osobie i dziełu Zbawiciela. W Dziewicy bacznej, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu, dla którego jest nadzieją, oblaci będą widzieć wzór wiary Kościoła i własnej.

Zawsze uważać Ją będą za swoją Matkę. W wielkiej zażyłości z Nią, jako Matką Miłosierdzia, będą przeżywali swoje radości i smutki misjonarskiego życia. Wszędzie, gdzie ich zaprowadzi posługiwanie, będą się starali szerzyć prawdziwe nabożeństwo do Dziewicy Niepokalanej, która jest zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa Boga nas wszelkim złem.
Konstytucja 13:

Maryja Niepokalana, w swej odpowiedzi płynącej z wiary i w swojej pełnej otwartości na Ducha Świętego, jest wzorem i strażniczką naszego konsekrowanego życia.
Konstytucja 36:

Dzięki zjednoczeniu z Maryją Niepokalaną, wierną Służebnicą Pana, prowadzeni przez Ducha Świętego, będą pogłębiać swoją zażyłość z Chrystusem. Z Nią będą rozważać tajemnice Wcielonego Słowa, szczególnie w modlitwie różańcowej.
Konstytucje i Reguły z 1966 roku:
Konstytucja 6:

Zgromadzenie zostało założone pod patronatem Najświętszej i Niepokalanej Dziewicy Maryi. Oblaci będą spełniali swą misję, żywiąc w swych sercach synowskie zaufanie do Matki Chrystusa i Kościoła. W Dziewicy bacznej, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu, dla którego On jest nadzieją, będą widzieć wzór wiary Kościoła i własnej. Wszędzie, gdzie ich zaprowadzi posługiwanie, będą się starali szerzyć prawdziwe nabożeństwo do Dziewicy Niepokalanej, która odniosła zwycięstwo nad wszelkim złem.
O. L. Deschâtelets, Okólnik nr 191 z 15 sierpnia 1951 roku, s. 51:

Nie chodzi o to, jeśli chcemy pojąć nasze powołanie, aby mieć do Maryi Niepokalanej zwyczajne nabożeństwo. Chodzi wręcz o pewien rodzaj utożsamienia się z Maryją Niepokalaną, chodzi o to, abyśmy oddali się Bogu przez Nią i tak jak Ona, co stanowi sedno życia chrześcijańskiego, zakonnego, misjonarskiego i kapłańskiego.

F. Jetté, Le Missionaire Oblat de Marie Immaculée, s. 115-117:

Dla nas Najświętsza Dziewica winna być na pierwszym miejscu wzorem naszej wiary i naszego zaangażowania się na służbę Bogu, wzorem naszej oblacji…



Po drugie Najświętsza Dziewica musi być dla nas drogą, która pozwoli nam stopniowo zagłębiać się w tajemnicę Jezusa, abyśmy powoli stawali się drugim Chrystusem, jak tego chciał nasz Założyciel…

Wreszcie Najświętsza Dziewica powinna być naszą przyjaciółką, prawdziwą towarzyszką naszego misjonarskiego życia. Na płaszczyźnie wewnętrznej zawsze żyjemy w obecności kogoś…

Jeśli w ten sposób przeżywamy obecność Maryi, jeśli Najświętsza Dziewica jest obecna w centrum naszego życia, to również znajdzie z łatwością swe miejsce w naszym apostolacie.
M. Zago, List do Oblatów w formacji pierwszej z 25 stycznia 1988 roku, Doc. OMI, nr 156, s. 5:

Oblat Maryi Niepokalanej to znaczy oddany Bogu pod opieką Maryi. W ten sposób Założyciel interpretował nowe imię i miejsce Maryi w życiu oblata. Nasza konsekracja dokonuje się przez Maryję, pod Jej przewodnictwem, za Jej przykładem i z Jej pomocą. Oddajemy się Maryi, aby Ona prowadziła nas do Boga, w pewnym sensie, uformowanych i ukształtowanych dzięki Niej. Konsekracja nie jest tylko aktem, dzięki któremu przez profesję wieczystą oddajemy się Bogu, ale to stan życia, który wskazuje na rację naszego istnienia i na to, czym powinniśmy być, to znaczy, wskazuje na wieczyste zaangażowanie w dążenie do świętości i apostolat. To wszystko dokonuje się pod auspicjami Maryi.

Teksty Założyciela:
Konstytucje i Reguły 1818-1826:

257. Przynajmniej raz w ciągu dnia nawiedzą Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nawiedzą także Świętą Dziewicę przed figurą lub przed ołtarzem Jej poświęconym. Będą mieli gorące i szczególne nabożeństwo do łaskawej Matki, którą zawsze będą uważali za swoją Matkę.

258. Każdego dnia będą odmawiać różaniec, na wszelkie sposoby będą się starać, aby zachęcić ludzi do gorliwszej i pełnej ufności pobożności względem Niepokalanej Dziewicy i Najświętszej Matki Boga.
List do ojca Tempier z 22 grudnia 1825 roku (EO I, t. 6, s. 234):

Odnówmy się przede wszystkim w oddaniu się Najświętszej Dziewicy, aby się godnie przygotować do bycia Oblatami Maryi Niepokalanej. To przecież paszport do nieba! Dlaczego nie pomyśleliśmy o tym wcześniej? Przyznajcie, że będzie to dla nas niezwykle chwalebne i pocieszające, być Jej poświęconymi i nosić Jej imię. Oblaci Maryi Niepokalanej! Imię to jest błogie dla serca i dla ucha.
List do ojca Tempier z 20 marca 1826 roku (EO I, t. 7, s. 65):

Usiłujmy dobrze zrozumieć to, kim jesteśmy! Mam nadzieję, że Pan wyświadczy nam tę łaskę z opieką i dzięki wstawiennictwu naszej świętej Matki, Niepokalanej Maryi, do której potrzeba, abyśmy mieli wielkie nabożeństwo w naszym Zgromadzeniu. Czy ci się nie wydaje, że nosić imię Oblatów Maryi Niepokalanej jest znakiem przeznaczenia? Jesteśmy poświęceni Bogu pod opieką Maryi, której imię nosi Zgromadzenie jako własne, wspólne mu z Najświętszą i Niepokalaną Matką Boga! Jest czego pozazdrościć. To Kościół dał nam to piękne miano, przyjmijmy je z uszanowaniem, miłością i wdzięcznością, dumni z naszego tytułu i prawa, jakie on nam daje do opieki Tej, która jest Wszechmocną u Boga.
Testament biskupa de Mazenod z 1 sierpnia 1854 roku, napisany w 72 rocznicę jego urodzin (EO I, t. 15, s. 278, zob. CT 108):

Błagam o miłosierdzie Boże, przez zasługi naszego Boskiego Zbawcy Jezusa Chrystusa, w którym pokładam całą moją ufność, abym uzyskał przebaczenie swoich grzechów i łaskę przyjęcia mojej duszy do raju.

Wzywam w tym celu wstawiennictwa Najświętszej i Niepokalanej Dziewicy Maryi, Matki Boga, ośmielając się Jej przypomnieć z całkowitą pokorą, ale jednocześnie z uczuciem pociechy, moje synowskie oddanie przez całe me życie i ustawicznie żywe pragnienie, aby wszędzie Ją głosić, szerzyć miłość do Niej i Jej kult we wszystkich miejscach na ziemi przez posługę tych, których Kościół dał mi za synów i którzy się do mnie przyłączyli mocą ślubów zakonnych.
List pasterski z 8 lipca 1848 roku (CT 107):

Święta Dziewica Maryja. W tym stwierdzeniu zawiera się postawa syna względem matki i to jakiej Matki! To Ona dała nam Tego, który jest życiem i zbawieniem świata, u stóp krzyża, pogrążona w boleści i śmierci Boga-Człowieka, błogosławionego owocu Jej łona, wszystkich nas duchowo zrodziła; słusznie została nazwana nową Ewą i współodkupicielką rodzaju ludzkiego. Ochrania nas swą czułością, karmi nasze dusze bożymi łaskami… Nasze życie, nawet doczesne, upływa pod znakiem Jej macierzyńskiej miłości… Tak, chwalimy Boga w majstersztyku Jego wszechmocy i miłości, chwalimy Go za to, że wśród wszystkich cudów swojej prawicy, które potwierdzają jego nieskończoną wielkość, uczynił jeden, który w Niej ukazał, bardziej niż wszystkie inne razem wzięte godne miłości doskonałości. Wielkość Świętej Dziewicy polega przede wszystkim na tym Jej na godności Bożej Rodzicielki; to fundament wszystkich tytułów, jakimi jest ozdobiona, i kultu, jaki Jej oddajemy.
List do ojca Ricard, mistrza nowicjuszów z 4 września 1852 roku (EO I, t. 11, s. 98):

Uczestniczę w twojej radości z powodu wielkiej liczby nowych członków, których dobra Matka wam posłała w rezultacie modlitw skierowanych do Niej. Nalegaj, aby usunęła jeszcze przeszkody, które hamują przybycie dwóch, których żałujecie. Zdaje się, że znalazłeś żyłę, która rezonuje w Jej matczynym sercu. Nie ociągaj się z modlitwą do tak dobrej Matki o powołania i łaskę wytrwania dla tych, których Ona nam przyśle i wyjedna u swego boskiego Syna.
Pytania:

Czy od chwili złożenia pierwszej oblacji zmieniła się Twoja postawa względem Maryi?


Jaki aspekt pobożności maryjnej znajduje najlepszy oddźwięk w życiu ludzi, do których jesteśmy posłani?
Zostaliśmy powołani, aby szerzyć nabożeństwo do Niepokalanej Dziewicy (K 10): jak brzmiałoby orędzie, które jako oblaci chcielibyśmy przekazywać w naszych czasach?
Modlitwa: O Maryjo, Niepokalana Dziewico, Ty jesteś najdoskonalszą czcicielką Ojca niebieskiego, nieporównaną Matką Syna Bożego i Oblubienicą Ducha Świetnego. Rozbudzaj i w moim sercu te święte pragnienia, które Ciebie ożywiały, abym w łączności z wszystkimi Świętymi, którzy adorują Trójcę Przenajświętszą, głęboko przeżył rozważane prawdy o Twoim Synu a moim Zbawicielu. Amen.
Eugeniusz i misje ad gentes
Poruszony pragnieniami wielu członków Stowarzyszenia, którzy mają zamiar po upływie odpowiedniego czasu pójść i głosić miłość Naszego Pana Jezusa Chrystusa, Kapituła, która jest ich organem ustawodawczym zdecydowała, że powinna przystać do ich świętej myśli, i potraktować ją jako coś znacznie większego niż tylko propozycję, ale jako propozycję niezmiernie ważną ze względu na chwałę Bożą i dobro Stowarzyszenia. W konsekwencji życzenie zostało przyjęte jednogłośnie, a prośbę przed zatwierdzeniem, przedstawiono Wielebnemu Ojcu Generałowi, który raczył odpowiedzieć w trakcie bieżącego posiedzenia, że została przyjęta i zaaprobowana (Kapituła Generalna z 1831 r).
Teksty biblijne:
Mt 9, 36-38; Mt 28, 18-20; Łk 10, 12-24; Łk 12, 48-50; J 4, 34-38; Ef 3, 8-10.
Źródła oblackie:
Kapituła Generalna z 1972 roku, Perspektywy Misjonarskie 15:

Nigdy nie zapomnimy wypowiedzi przytaczanej przez naszych braci z Azji, że najgorszą formą ubóstwa jest nieznajomość Chrystusa. Dziś jeszcze 2/3 ludności świata oczekuje pierwszego głoszenia Ewangelii zbawienia. Staramy się więc, aby głosić Ewangelię tym, którzy jej jeszcze nigdy nie słyszeli, jak i tym, którzy ją przyjęli, ale nie odczuwają potrzeby obecności Chrystusa w swym życiu.

F. Jetté, Mąż apostolski, s. 59-60

Być misjonarzem to znaczy być posłanym z misją ewangelizacji, niezależnie czy chodzi o misje zagraniczne czy misje ludowe. Misjonarz jest człowiekiem, który przekracza granice, stara się podążać zawsze naprzód, zawsze dalej. Gorliwość, zapał, dyspozycyjność, otwartość, to jego cechy charakterystyczne! I jeszcze posłuszeństwo: otrzymuje misję od kogoś innego, został wysłany z misją Kościoła. Całe Zgromadzenie jest również misyjne. Oblaci są misjonarzami, zarówno na płaszczyźnie jednostki jak i całego Zgromadzenia obojętnie jaka jest ich posługa, oby tylko była naznaczona posłuszeństwem. Do tego tematu często powracał Założyciel (zob. CT 231-245). Jest więc konieczne, aby każde dzieło, jakie mu powierzono oblat wykonywał z autentycznym duchem misjonarskim, to znaczy, zabiegając o to, by żyć ubogo, tak jak Chrystus, przylgnąć do najbardziej opuszczonych w swoim środowisku i ukazać im Jezusa Chrystusa.
Giovanni Santolini, Ewangelizacja i misja, s. 97:

Oblat jest misjonarzem z racji swego powołania, a nie dlatego że został wysłany do innego kraju. Należy szukać i ocalać to co ginie lub już zginęło. Nie wszyscy udają się na misje zagraniczne, które przyjmują charakter działalności apostolskiej i są szczególną misją Zgromadzenia. Z tego względu Eugeniusz de Mazenod ukazał je jako moment działalności apostolskiej, a powołanie oblackie nazwał dziełem dzieł.
Teksty Założyciela:
Reguła z 1818 roku:

Choć obecnie ze względu na zbyt szczupłą ich liczbę oraz bardziej naglące potrzeby otaczającego ich ludu muszą na razie ograniczyć swą gorliwość do ubogich naszych wiosek i miast, to jednak ich ambicje powinny ogarniać świętymi pragnieniami rozległy obszar całej ziemi.
List do kardynała Pedicini, referenta sprawy z 2 lutego 1826 roku:

Zasadniczym motywem prośby o zatwierdzenie Stolicy apostolskiej, jest właśnie gorące pragnienie służby we wszystkich częściach katolickiego świata, której to służbie poświęcają się członkowie naszego Stowarzyszenia. I to równie dobrze na apel Ojca wszystkich wierzących, jak też i na prośby poszczególnych biskupów… Wielu członków Zgromadzenia chętnie by się udało głosić Ewangelię niewierzącym. Kiedy będzie ich więcej, przełożeni będą mogli ich posyłać do Ameryki, bądź to w celach pomocy biednym katolikom, pozbawionym wszelkiej duchowej opieki, bądź po to, by starali się o nowe zdobycze dla naszej wiary.
List do ojca Ricard z 6 grudnia 1851 (EO I, t. 2, s. 31):

Misje zagraniczne, w porównaniu z naszymi misjami europejskimi, mają w porządku wyższym specjalny charakter. Ponieważ głoszenie Dobrej Nowiny narodom, które jeszcze nigdy nie zostały wezwane do poznania prawdziwego Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa naszego Pana, jest prawdziwym apostolatem. To jest misja Apostołów: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody (Mt 28, 19). Trzeba, aby ta nauka prawdy dotarła do narodów najbardziej oddalonych, by zostały odrodzone w wodach chrztu. Do was Jezus Chrystus skierował słowa, zlecając wam misję, jak niegdyś apostołom, którzy byli posłani do nawracania naszych ojców. To jest właściwy punkt widzenia. Tu nie ma nic, co przekracza wasze posłannictwo i naszych Ojców, którzy w regionie polarnym starają się odnaleźć Dzikusów i ich zbawić.

Instrukcja na temat misji zagranicznych z 1853 roku:

Misje zagraniczne w naszym Zgromadzeniu będą postrzegane jako najlepszy środek, który przynosi chwałę Bogu i przyczynia się do rozszerzania się religii, dodaje powabu naszemu Zgromadzeniu, nie wspominając o tym że tego rodzaju posługa przynosi wiele zasług. Misje są więc prawdziwym źródłem dóbr duchowych, które spłynęły na wiele dusz, nawróconych bądź już postępujących drogami prawdziwej wiary, zarazem stanowią niezbity dowód boskości Kościoła katolickiego i nie mniej o gorliwości naszego Zgromadzenia dla chwały Bożej i jego prawdziwej miłości względem najbardziej opuszczonych.

Nie wszyscy członkowie naszego Zgromadzenia nadają się na misje zagraniczne, ale tylko ci, którzy odczuwają specjalne oznaki powołania, których serce, pod działaniem łaski, czuje się wezwane do tego rodzaju posługi.
List do ojca Faraud z 28 maja 1857 roku (EO I, t. 2, s. 155):

Trzeba wrócić do pierwszych kazań świętego Piotra, aby znaleźć coś podobnego. Jesteś apostołem jak on, wysłanym, by głosić Dobrą Nowinę tym niecywilizowanym narodom i jako pierwszy mówić im o Bogu, pokazywać im Jezusa Zbawiciela, wskazywać drogę, która prowadzi do zbawienia, odradzać ich w świętych wodach chrztu. Trzeba przed wami upaść na twarz, tak bardzo jesteście uprzywilejowani wśród swoich braci w Bożym Kościele, poprzez wybór, jaki On względem was uczynił, aby zdziałać takie cuda.
Pytania:
Jaki jest nasz misjonarski duch w Kościele lokalnym, odnośnie misji ad gentes?
Czy oblaci przyczyniają się, by wzbudzać i ożywiać ducha misjonarskiego w Kościele lokalnym?
W jaki sposób my sami moglibyśmy zwiększyć gorliwość misjonarską, myśląc o 2/3 ludzi, którzy nie słyszeli jeszcze Ewangelii?
Modlitwa: Boże, Ty chcesz, aby wszyscy ludzie Cię poznali i weszli do Twego Królestwa, spójrz na wielkie żniwo, poślij wielu robotników, którzy będą głosili Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, aby ze wszystkich ludów ziemi powstał i wzrastał lud nowy, podtrzymywany dzięki Twemu Słowu i sakramentom. Przez Chrystusa Pana naszego.
Eugeniusz i jego relacja z oblatami
Eugeniusz de Mazenod pozostaje żywą osobą, z którą wiążą nas osobiste relacje… Dzięki świętych obcowaniu on ciągle utrzymuje relacje z nami, a my z Nim. Nie wystarczy Go tylko wspominać. Trzeba zawsze rozwijać osobistą i bardziej zażyłą relację z Nim. (M. Zago, Odnowić się w charyzmacie oblackim…, Documentation OMI nr 202, luty 1995, s. 5).


  1. On ciągle utrzymuje relacje z nami


a. Ojcostwo Eugeniusza de Mazenod
Eugeniusz de Mazenod był człowiekiem serca i głębokiej wrażliwości. Wstępując do seminarium Św. Sulpicjusza napisał swemu kierownikowi duchowemu księdzu Duclaux sprawozdanie ze swego życia, w którym czytamy: Pomimo mego charakteru, który opisałem, moje serce jest czułe, bardzo czułe (EO I, t. 14, s. 77). Zdolność kochania, którą zauważył już w młodości, w dorosłym życiu przerodziła się w ojcowską i braterską miłość względem oblatów. Nic więc dziwnego, że miłość do oblatów, którzy podążali za nim po ścieżkach charyzmatu przemienia się w ojcowskie uczucie.

Z jednej strony przysługuje mu tytuł ojca. Ściskam cię jak dobry ojciec, napisał do ojca Baret (EO I, t. 11, s. 115), cieszę się w Jego świętej obecności, że jestem ojcem takich dzieci (EO I, t. 11, s. 203). Do ojca Mouchette powiedział: Przyrzekłem sobie, że będę ściskał ich (scholastyków) jak dobry i stary ojciec, którym jestem (EO I, t. 11, s. 214).

Z drugiej strony Założyciel uważa oblatów za swoich synów. Już od chwili założenia Zgromadzenia uważa oblatów za swoich przyjaciół i braci. Dwadzieścia lat po założeniu, w 1835 roku w jego listach pojawia się wyrażenie synowie, dzieci (EO I, t. 8, s. 128, 177, 181, 185), mój czuły synu (EO I, t. 12, s. 116), mój dobry synu (EO I, t. 12, s. 103, 113), moje drogie dzieci (EO I, t. 12, s. 90), mój drogi i tak dobry synu (EO I, t. 12, s. 81), podobne wyrażenia spotykamy w jego listach z lat 1852-1861. W tych latach zdaje się osiągać swe apogeum jego ojcowska postawa.

Jest czymś oczywistym, że Założyciel stopniowo odkrywał swe ojcostwo z racji, że założył nową rodzinę zakonną w Chrystusowym Kościele. W początkach fundacji mówi o wspólnocie (EO I, t. 6, s. 26), Stowarzyszeniu (tamże). Jednak w późniejszej fazie życia wyrażenie rodzina coraz częściej pojawia się w jego pismach. W życzeniach dla nowych profesów napisał: Jesteście tymi, których Pan dał mi za synów, w rodzinie, która walczy w Kościele pod sztandarem Maryi (EO I, t. 12, s. 90).



Relacja ojciec-syn była dla Eugeniusza cechą charakterystyczną i wyróżniającą Zgromadzenie. Często, choćby w liście do ojca Mouchette z 2 grudnia 1854 roku opisuje z ciepłem i czułością ducha rodziny, który winien panować wśród jego synów. Niech bracia oblaci zgłębiają ducha rodziny, który winien ich ożywiać… ta serdeczna relacja członków do ich przełożonego łączy ich serdecznymi więzami i tworzy między nimi prawdziwe rodzinne relacje ojca do syna i synów do ojca, tego nie spotkałem nigdzie (EO I, t. 11, s. 254).

Miłość łącząca Założyciela z jego synami realizowała się na wielu poziomach i bywa porównywana do miłości Boga Ojca do swych stworzeń. W dalszej części listu skierowanego do ojca Mouchette Założyciel napisał: Zawsze dziękowałem Bogu, że dał mi ten szczególny dar, że mi go dał serce mężne. To udzielanie się miłości, które jest tak bardzo osobiste, miłość, która się rozlewa na każdego z nich bez szkody dla innych, odważę się to powiedzieć, jest miłością Bożą. Cztery miesiące później, w kwietniu 1854 roku, ponownie napisał do ojca Mouchette: Miłuję moich synów nieporównywalnie bardziej niż mogłoby ich ukochać jakiekolwiek inne stworzenie. To dar Boga, za który nie przestaję dziękować, ponieważ jest jednym z najpiękniejszych Jego przymiotów, i sądzę, że nie mógłby go udzielić osobie o tych samych zdolnościach, jak tylko mnie (EO I, t. 11, s. 255-256). To udzielanie się miłości, które jest tak bardzo osobiste wiąże z miłością Boga (Tamże, s. 235).

Miłość ojcowska może wyrażać się na różne sposoby. Może być autorytarna, tolerancyjna, wymagająca, ale Założyciel ciągle powtarzał, że jego miłość do swoich dzieci, do oblatów jest naznaczona czułością. Ojcu Vincens powiedział: Żyję jedynie przez serce (EO I, t. 11, s. 175). Ojcu Baret napisał: Z czułością przytulam cię do mego ojcowskiego serca, wiesz, jak bardzo ono cię kocha (EO I, t. 11, s. 194). Ojcu Dassy natomiast wyznał, że na ziemi nie ma stworzenia, któremu Bóg udzieliłby laski tak czułej, silnej i niezmiennej miłości do tak wielkiej liczby osób (EO I, t. 11, s. 69).



b. Pogłębienie
Pismo Święte

W Starym Testamencie Elizeusz zwraca się do Eliasza: mój ojcze, mój ojcze… (2 Krl 2, 12). W tym czasie spotyka się mniejsze lub większe grupy osób, które formowały się u boku sławnych proroków. Prorok był dla nich czcigodnym mistrzem, troskliwym ojcem rodziny doskonałych.

W Liście do Galatów święty Paweł nie waha się nazwać ich moje drogie dzieci, rodzę was ponowne w boleściach, aż Chrystus się w was ukształtuje (Ga 4,19). Do Koryntian zwraca się: To ja zrodziłem was w Jezusie Chrystusie przez Ewangelię (1 Kor 4, 15), do Tesaloniczan mówi: zachęcamy was, jak ojciec swe dzieci (1 Tes 2, 11). Filomena nazywa swoim dzieckiem, które zrodził w kajdanach (Fil 1, 10). W powyższych formułach św. Paweł ukazuje tajemnicę przekazania wiary. Chrześcijanie z Jego Kościołów powstali do nowego życia, stali się synami, ponieważ zrodził ich przez Ewangelię, która jest nowym życiem, życiem Chrystusa ukrzyżowanego. Ojcostwo jest cechą charakterystyczną pośrednika między Bogiem a ludźmi, który przekazuje życie. Człowiek staje się ojcem we współpracy ze Stwórcą, dając początek nowemu bytowi ludzkiemu.

Ta cecha jest przypisywana tym, którzy przekazują życie ludzie, doczesne. Święty Paweł wspomina także o innym wymiarze ojcostwa, gdy pisze zginam swe kolana przed Ojcem, od którego bierze nazwę i początek wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi (Ef 3,14). Bóg Ojciec postanowił się objawić za pośrednictwem człowieka. Dlatego więc każde nowe narodzenie w Kościele wymaga posługi człowieka, wyznaczonego do tego zadania.


Życie monastyczne

Od początku monastycyzmu bardzo szybko wśród mnichów upowszechniał się tytuł Abba. Mnisi uważali, że nowe życie to postępowanie drogą cnót, dlatego ojcostwo uwidaczniało się przede wszystkim w kierownictwie duchowym. Abba był doświadczonym człowiekiem i osiągnął doskonałość, pragnął więc służyć, pod natchnieniem Ducha Św. prowadząc innych. W tradycji życia mniszego i zakonnego temat ojcostwa coraz bardziej się utrwalał. Refleksja opierała się na przesłankach teologicznych. Wiele dróg zostało zarzuconych, ale dwie spośród nich przetrwały, mianowicie: narodzenie z tytułu składanej profesji zakonnej i nowe duchowe narodzenie oraz powstanie Zakonu, skąd czerpie swe źródło ojcostwo Założyciela. Wydaje się, że racją ojcostwa Eugeniusza nie była zakonna konsekracja, tzw. drugi chrzest. Fundamentem na którym Eugeniusz de Mazenod staje się ojcem dla swych synów, jest fakt, że dzięki Niemu w Kościele, naszej Matce, powstała nowa rodzina zakonna. Początkiem zgromadzeń zakonnych i zakonów jest Boże natchnienie.

Święty Jan od Krzyża w Żywym płomieniu miłości mówi o miłości doskonałej, która przekształca duszę w wielki płomień miłości, dodaje jednocześnie, że bardzo mało dusz osiąga ten stan, ale do celu dochodzą ci, i głownie dusze tych, których cnota i duch rozlewa się na ich dzieci,… Bóg dając swe bogactwa i wspaniałości… przełożonym w odpowiednim stopniu, który jest zarówno w ich nauce jak i duchu. Jan od Krzyża zdaje się wskazywać w tym tekście, że Bóg daje założycielom zakonów zdolność miłowania dzieci proporcjonalnie do liczby tych, którzy pójdą ich śladami. Gdy przegląda się życiorysy Założycieli można doznać zdumienia z powodu ich przekonania, że byli narzędziami Ducha w podejmowaniu i podążaniu nieznanych i nowych dróg. Od Soboru Watykańskiego II Kościół uznaje, że u początku instytutu zakonnego stoi Boża ingerencja. Dokument Perfectae caritatis mówi o osobach, które pod natchnieniem Ducha dały początek rodzinom zakonnym (Przedmowa). W Evangelica Testificatio dodano, że chryzmat życia zakonnego… jest owocem Ducha Świętego, który zawsze działa w Kościele (nr 11). Wreszcie w dokumencie Zakonnik a promocja człowieka wspomniano o dynamicznej wierności natchnieniom, dzięki którym Duch wzbudzał instytuty w Kościele (nr 8). Mówiąc o Założycielach ojcowie synodalni przypominają, że pod natchnieniem Ducha Świętego… założyli rodziny zakonne. Rodzina zakonna nie rodzi się więc z ciała i z krwi, ale z woli Bożej.

Charyzmat Założyciela otrzymany od Ducha Świętego ukazuje nowe życie w Kościele, nowy sposób przeżywania Ewangelii. Poprzez charyzmat i założenie Instytutu Założyciel daje początek jedynej i oryginalnej drodze naśladowania Chrystusa. Tak samo jak małżeństwo stoi u początku życia rodziny, tak i Założyciel jest źródłem życia zakonnego, które odtąd będzie udziałem wszystkich jego członków. Tak jak każda rodzina ludzka posiada swój kod genetyczny, tak samo każda rodzina zakonna w Kościele jest powołana do przeżycia w sposób specjalny i jedyny tajemnicy Chrystusa.

Przez profesję zakonną nowy profes rodzi się dla wspólnoty i staje się pełnoprawnym, jedynym i drogim członkiem rodziny, która uznaje go za swego brata. W momencie składania ślubów Założyciel rozlewa swego ducha na swych nowych synów, który od tej chwili został na stałe włączony do wspólnoty, która powstała w tym celu, by kontynuować w czasie i przestrzeni prawdziwy charyzmat Założyciela. Tak jak przez chrzest nowoochrzczony staje się członkiem Kościoła i uczestniczy w życiu Chrystusa, tak samo przez profesję zakonnik jest członkiem rodziny zakonnej, uczestniczy w charyzmacie Założyciela, który jest niczym innym jak nowym wcieleniem życia Chrystusa we współczesnym świecie.

Słusznie więc Założycielowi przysługuje tytuł ojca. Przez swe typiczne powołanie ma zdolność rodzenia i przekazywania tego, co sam otrzymał. Doświadczenie Założyciela ze swej natury jest tym, czym być powinno, polega na otrzymywaniu i przekazywaniu. Wszyscy Założyciele mają świadomość, że są narzędziami dzieła, które należy do Boga. Oni dali początek rodzinie zakonnej, nowy sposób i obecność Chrystusa na ziemi. Z tej racji Założycielom przysługuje termin ojciec lub matka.


  1. my ciągle jesteśmy w relacji z Nim

Nowicjusze (jak i wszyscy oblaci) dochodzą do odkrycia działania Bożego w życiu i posłannictwie Założyciela (K 56).

Życie w synowskiej relacji z Założycielem to naśladowanie go, podążanie za Nim, słuchanie Go, pokochanie i przyzywanie Go… To właśnie oznacza zachowywać wiernie charyzmat, który nam przekazał. Jego wola zawarta w charyzmacie niech będzie przeżywana przez każdego z nas i przekazana w całej swej integralności.

Po wizytacji kanonicznej w N.-D. du Laus Założyciela napisał list do ojca Mille: Nie zauważam już mego ducha w domach, które odwiedziłem, ale jakże mogłem go znaleźć skoro prawie nikt nie zadał sobie trudu, aby ze mną się skonsultować? (EO I, t. 8, s. 217) i dodał: Waszym błędem jest to, że żyjecie podług własnego ducha, zamiast czerpać go z życia tych, którzy byli przed wami (Tamże). Zganił więc wspólnotę, że nie idzie po jego śladach (Tamże).

Wszyscy winniśmy powtórzyć za ojcem Tempier: Niech będzie błogosławiony dobry Bóg, że natchnął cię do założenia domu misyjnego dla biednych mieszkańców naszych wiosek i tych, którzy najbardziej potrzebują pouczenia w sprawach religii, a więc domu misjonarzy, którzy będą głosili prawdy zbawienia. W pełni podzielam Twoje zdanie… Dzięki Bożej łasce odczuwam w sobie to pragnienie, a nawet gdybym go nie odczuwał, to chciałbym je posiąść. A zresztą z Tobą wszystko będzie dla mnie łatwiejsze. Możesz więc całkowicie na mnie liczyć (List z 27.10.1815, EO II, t. 2, s. 4).



Innym sposobem odpowiadania na miłość ojca jest braterskie życie członków, którzy odnajdują swój sens w ojcostwie Założyciela. Braterstwo, które sprawia, że żyjemy we wspólnotach, mając jedno serce i jedną duszę (Dz 4, 32) nie może zaistnieć, jeśli zaneguje się ojcostwo Tego, który był ludzkim narzędziem, w ręku Boga.
Pytania:
Jaka jest moja relacja z Eugeniuszem de Mazenod? Czy uważam go za swego ojca, brata, przyjaciela, mistrza, towarzysza i orędownika…?
Co konkretnie mogę zrobić, by lepiej Go poznać, bardziej pokochać i wzrastać w osobistej i zażyłej relacji z Nim?
Czy jesteśmy złączeni więzami autentycznego braterskiego życia? Jak dziś, na poziomie naszej wspólnoty, Prowincji żyć tą nadprzyrodzoną i jednocześnie dojrzałą z punktu ludzkiego miłością, którą Eugeniusz de Mazenod uważał za cechę charakterystyczną swej rodziny zakonnej i uczestnictwo w jego miłości?
Modlitwa: Święty Eugeniuszu, darze Ojca dla współczesnego świata, żywy obrazie Chrystusa Zbawiciela, autentyczny świadku Ducha Świętego, daj nam głębokie doświadczenie Jezusa ukrzyżowanego, abyśmy ludziom naszych czasów mogli ukazać cuda Twej miłości. Ty, który bezwarunkowo kochałeś Kościół, wzbudź w nas misjonarską troskę i gorliwość o zbawienie ludzi. Ty, który poznałeś trudności życia rodzinnego, udziel naszym rodzinom daru jedności, zgody i pokoju. Pomóż Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej, by byli wiernymi współpracownikami Zbawiciela i współodkupicielami rodzaju ludzkiego. Niech nas wspomaga Maryja zawsze Dziewica, którą ukochałeś miłością czułą i synowską, Ona cię przygarnęła, aby ukazać Tobie swego Syna Jezusa, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.




1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna