Mejl dziesiąty; Robert Brylewski c



Pobieranie 23.79 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar23.79 Kb.

24.08.06



mejl dziesiąty; Robert Brylewski cz.1

cześć; w niedzielę o 16.30 wystąpimy w charakterze gości altereudycji w teamradio. posłuchać będzie można droga internetową  www.teamradio.pl ; mam nadzieje że dziewczyny dadzą nam popuszczać nasze ulubione zespoły :) serdecznie zapraszamy; poza tym trwa konkurs na wakacyjna fotke nagrody atrakcyjne; konkurs trwa do końca wakacji czyli do końca września :)

 

każdy ma jakiegoś idola; jakiegoś guru; jeśli chodzi o muzykę to ja mam trzech: Robert Brylewski, Krzysztof Klenczon i Neil Young; Jasne że jest całe mnóstwo innych postaci które uwielbiam i słucham pasjami ale piosenki tych trzech panów są mi szczególnie bliskie; postanowiłem przybliżyć wam ich twórczość i w pewnym sensie podzielić się swoją fascynacją; a może kogoś zarażę zainteresuję. zresztą piszę to ku ich większej chwale tak jak to fan i wielbiciel zwykł czynić; przy czym nie będą to teksty biograficzne… raczej takie luźne impresje i cokolwiek się napisze; jak ktoś będzie chętny do zgłębienia tematu to zgłębi; zresztą wiadomo....


Robert Brylewski

od czego zacząć... kasetę Izraela pożyczył mi Stefan gdzieś na początku drugiej klasy liceum; przegrywaną bez okładki; 'dobre rege, posłuchaj' zresztą Stefan to koleś, który w ogóle był do przodu i rozwinięty, ulubieniec dziewczyn i chłopców  jeszcze nie raz wcześniej czy później uświadamiał mnie muzycznie chociażby pożyczył Aptekę...każdy ma kogoś takiego, ale mniejsza z tym, posłuchajmy tej kasety....


izrael: biada biada biada (1983)

 

grzmot, pałeczki ,, płonie! płonie babilon!, płonie! płonie babilon'' to trwało ledwie dwie minuty... wow.......to tak się traci dziewictwo; ostre zadziorne natchnione, jedna chwila i rozbłysła dla mnie gwiazda Syjonu; bujające piosenki pełne młodzieńczego niemalże dziecięcego idealizmu; prosty przekaz zły Babilon poprzez swoje sługi polityków urzędników, kapłanów szatana sieje niezgodę, wywołuje wojny, zatruwa sny przez co 'ludzie zapomnieli po co żyją gnają na oślep za niczym, za swoimi zatrutymi snami... i mówią że więcej pieniędzy mieć muszą że więcej pieniędzy to ich dusza'' . kurcze ja wiem, że to naiwnie brzmi, że zły szatan i babilon źli politycy i władcy na tronach ale naiwność na tej płycie jest piękna i szczera, wywołuje instynktowny bunt i sprzeciw przeciwko urządzeniu tego świata daje wiarę i nadzieje i ochotę do walki o zmiany o siebie, te teksty niemalże prostują kark, budzą dumnych indian; miałem 16 lat jak tego słuchałem a ta muzyka była jak żagiew rzucona na suche siano; inna sprawa to genialność kompozycji ich miękkość i sprężystość. melodie na zawsze zapadające w pamięć; pełno tu tajemniczych pogłosów, mistycznych zagrywek gitar, biblijnych trąb; chórów; no i te rytmy; biada biada biada porywa do tańca raz wojowniczego raz radosnego spontanicznego oczyszczającego ze skrzepów i wątpliwości; bracie siostro otwórz okno, wpuść wiosenny wiatr i pamiętaj, że nie tylko rastaman nie kłamie



 

izrael: nabij faje (1985)

 

to jest moja ukochana płyta w ogóle ze wszystkich płyt; dlaczego? spakuj plecak i wsiądź w pociąg powiedzmy do Zagórza; później busem np. do Komańczy. dojedź i wyrusz stamtąd o świcie czerwonym szlakiem w kierunku Cisnej; poranek jest mglisty ale rześki, zalesione szczyty toną w chmurach, strumyk ociera się o kamyczki szemrząc odwiecznie; mijasz ostatnią osadę z leniwym kotem i zanurzasz się w zieleń lasu; prastare buki milczą, świat pachnie intensywnie, a ścieżka wije się ku górze, z czasem wychodzi słońce nieśmiałe nie gorące; posilasz sie jagodami, w gąszczu schowała się mała żmijka; powietrze oszałamia smakiem, koszulka robi się mokra; w przesmykach miedzy drzewami widać dolinę i chroniące ją góry........ spokój cisza natchnienie poczucie czasu lekkość i ciężar zarazem...... rozumiesz co chcę ci powiedzieć? płyta nabij faje jest stworzona w stu procentach z lasu czystej wody igliwia, piasku; słuchanie jej to kontakt z naturą. niemalże wlewa się przez uszy i zapładnia obrazami; sprawia, że wyruszasz na swego rodzaju wędrówkę, duchową wędrówkę; Robert Brylewski głosem mędrca wyśpiewuje podstawowe prawdy o przyrodzonej wolności każdego człowieka i o równych prawach i wzywa by przestać wywyższać by przestać poniżać; by się przebudzić i nie poddawać żadnej demagogii i żadnej agresji; i znowu prosto i znowu celnie; transowy utwór 'wolny naród' z plemienną sekcją brzmi niemal jak wezwanie do rewolucji ale nie tej krwawej narzucającej innym swój punkt widzenia lecz raczej wewnętrznej, duchowej; na nabij faje dużo jest melancholii i skupienia, atmosfera modlitwy i zadumy; podskórnie odczuwa się tęsknotę za utraconym rajem; piękną przestrzeń buduje spogłosowana melodika; brzmienie ciepłe głębokie; jak dla mnie to najlepiej wyprodukowana płyta rege jaką słyszałem, a trochę słyszałem; rozbrzmiewa mi w uszach gdy jestem w lesie gdy kąpie się w jeziorze; kiedyś w poszukiwaniu obrazu do niej wspiąłem się na święta górę Syjon (Połoninę Wetlińską) i w poszumie wiatru świętym zielem nabiłem starą góralską fajkę i było pięknie...



 

izrael: duchowa rewolucja (1987)

 

nie od razu polubiłem ten album; nie przegrałem go sobie od Stefana; brzmiał jakoś tak syntetycznie; zresztą nawet go wtedy nie przesłuchałem dokładnie; miałem wtedy 'biade biade biade' i '1991' i te dwie płyty przyćmiewały wtedy 'Duchową rewolucje'' ;trzeba było dojrzeć; parę lat później kupiłem płytę; i cóż tym razem odpuszczę wam kolejne ochy i achy. przepiszę po prostu z okładki wypowiedzi samych muzyków, bo są ciekawe; płytę nagrywano w Rzeszowie i gorąco polecam wam się z nią zapoznać;



 

Maleo: te czasy to chyba największy skład Izraela z sekcją dętą, która budowała piękne melodie

Samohut: w niektórych utworach trąby grały bardzo długie linie melodyczne. Teraz tak już nikt nie gra. Z punktu widzenia frazowania te trąby są wręcz rewolucyjne.

Żwirek: pamiętam że w dzień wyjazdu do Rzeszowa moja córeczka skończyła dwa tygodnie

Viviana: Sara miała wtedy roczek i pojechaliśmy z nią wtedy do Rzeszowa, gdzie mieszkaliśmy w studio w bardzo trudnych warunkach. Jako że równocześnie nagrywana była i Armia i Izrael, mieszkaliśmy tam kilka miesięcy.

Robi: było to jedno z trzech prywatnych studiów nagraniowych jakie wtedy istniały w Polsce. I dzięki Fanziemu, który znał właścicieli i cenie studia zdecydowaliśmy się właśnie na Rzeszów.

Żwirek: pojechaliśmy do Rzeszowa właściwie bez planu co będziemy utrwalać; Robert miał chyba ze czterdzieści utworów z których na miejscu zdecydowaliśmy się nagrać te które są na płycie.

Robi: te piosenki na płycie trwające od trzech do pięciu minut na koncertach rozciągaliśmy do minut piętnastu dwudziestu.

Samohut: trąby z Pawłem Szanajcą nagrywaliśmy w kiblu gdyż tam była najlepsza akustyka.

Żwirek: przy okazji nagrywania płyty zagraliśmy koncert w jakimś rzeszowskim liceum. on trwał chyba ze cztery godziny i najciekawsze, że nikt nie wyszedł, he he

Samohut: po jednej z kolejnych sesji poszliśmy spać na podłodze w studio i po przebudzeniu zastaliśmy kartkę w drzwiach na zewnątrz z sentencją ,, każda chwila jest nauką każdy dzień jest lekcją.'' To Sławek Gołaszewski przyjechał z Warszawy. Ale mimo, że walił w drzwi studia to nic nie słyszeliśmy więc wrócił na dworzec i pojechał z powrotem do stolicy.

Maleo: Pamiętam taką sytuację, że podczas sesji, gdy nagrywałem wokal do ,,na co czekasz'' i do ,,nikt'' w czasie przerwy zastanawiałem się co robić. Nie miałem w ogóle kasy i nagle do studia, które mieściło się w starej kamienicy przyszła jakaś kobieta i spytała się czy ktoś jej nie pomoże przerzucić węgla. Zgodziłem się na to i ogromną górę węgla przeniosłem do piwnicy dwoma wiaderkami małymi korytarzykami zgięty w pół. Zajęło mi to godzinę i zgłosiłem się do mieszkania tej kobiety po zapłatę, a pani zaprosiła mnie do stołu i zaproponowała obiad. poczułem się odrobinę wykorzystany ha ha ha

Robi: zawsze mieliśmy z Izraelem plan zrobienia płyty wyłącznie dubowej. Udało się to dopiero niestety po zakończeniu działalności zespołu. Dla nas dub był wtedy niesłychanie ważny jako muzyczna forma. I na 'Duchowej Rewolucji'' po raz pierwszy udało nam się zawrzeć zrobione wtedy duby na głównym wydaniu albumu. Do dzisiaj pamiętam miny pań w zaiksie gdy usiłowaliśmy im wytłumaczyć co to znaczy 'dub' i czym się on różni od utworu instrumentalnego

Vivian: Bez ciebie Sarenko nie byłabym tym kim jestem. Dzięki Ewie wciąż się uczę. Codziennie rodzimy się i umieramy na nowo. Duchowa rewolucja? niech trwa.......

 


izrael: 1991

 

kiedy przesłuchałem pierwszą stronę kasetki 90 minutowej, na której był nagrany album 'biada biada biada' byłem na tyle pod wrażeniem, nie od razu przełożyłem ją na drugą tylko cofnąłem i jeszcze raz ,, nie rób tego złego'' i ,,idą ludzie babilonu'' i ,,kapłani szatana'' no ale w końcu przerzuciłem i nagle atak folkowych flecików i afrykańska gitarka i jazzujący saksofonik i motoryczny rytm, to już nie rege; ledwie zakochałem się w regowym obliczu Izraela a tu taka zmiana a co najlepsze jest super. 'Ride on' niesie i porywa. I taki był mój pierwszy kontakt z najbardziej eklektyczną płytą Izraela bo jest i rockowo i reaggowo i jazzowe odjazdy i folk i punk i funk. wszystko wymieszane i przekute w zupełnie nową jakość; żaden szanujący się dziennikarz nie może pominąć tego albumu w podsumowaniu najważniejszych polskich płyt; dla słuchacza to zbiór genialnych piosnek; nie umiem sobie wyobrazić żeby kogoś nie porwało do tańca a przynajmniej nie wywołało szerokiego uśmiechu takie 'hard to say' niby trzy proste akordy a potężna energia świeżość to numer, który wybucha i rozkwita kusi zalotnie bioderkami; są i czysto regałowe przeboje 'live to love' , 'leave me alone' no i jest jedna z najpiękniejszych pieśni o miłości do Boga chociaż tekst ten można potraktować jako po prostu piosenkę o miłości jako jej wielkie wyznanie 'see i&i' ; lekki jak zefirek instrumentalny 'epirus' z popisami solowymi na saksofonie Wojciecha Kiniorskiego; zresztą co tu więcej pisać; koniecznie trzeba posłuchać; izrael nie nagrał złej płyty. wszystkie błyszczą swoistym blaskiem; ta najbardziej kolorowo



 

izrael: życie jak muzyka (live 1993)

 

nigdy nie miałem okazji być na koncercie Izraela a o tym jak wielkim musiały być one misterium świadczyć może ten album; styl gry na gitarze Roberta Brylewskiego jest nie podrabiany. kreatywność uczucie, kosmiczne solówki pogłosy i delay’e; tu nie chodzi o popisy o majstersztyki o szybkość liczą się przede wszystkim emocje i oddanie ich przez instrument; nie będę ukrywał, że w tym względzie Brylewski to mój wzór i zdecydowanie wolę ten typ gitarzystów niż technicznych wymiataczy; płyta zawiera w większości nie publikowane na wcześniejszych albumach piosenki a są wśród nich prawdziwe perełki, jak choćby 'riddim' czy 'let me know' ze swą niezwykle nośną zagrywką i pięknym tekstem; numery są grane przez wiele minut, muzycy bawią się nimi, improwizują można odlecieć razem z nimi, a już w ogóle bawią się w 12 minutowej podróży z warszawy do londynu 'from warsaw to london' ; tak jak i inne płyty izraela niosły radość optymizm i dodawały otuchy tak i ta  niezwykle odświeża i roznosi pozytywną energią; pewną namiastką koncertów izraela były dla mnie dwa występy Brylewskiego ze światem czarownic na które udało mi się załapać gdzie obok nowych kompozycji wykonywali też stare piosenki izraela i były to z pewnością jedne z najlepszych koncertów w jakich uczestniczyłem; jeśli gdzieś kiedyś pan Robert będzie występował w waszej okolicy w jednym ze swoich licznych wcieleń idźcie koniecznie bo kto wie ile jeszcze dla nas pogra.



płyta 'biada biada biada' wprowadziła mnie w świat rege do tamtej pory niemal wyłącznie kojarzonego z Marlejem; Izrael był jak pierwsza dziewczyna, z którą zresztą chodzę do tej pory;

 

ps. ostatnio udało mi się z pomocą makarona kupić ową biadę i nabij faje na winylu. dzięki analogowemu brzmieniu mogłem odkryć je na nowo i na nowo się w nich zakochać co skłoniło mnie do napisania tego wyznania miłości względem izraela



 

http://www.izrael.art.pl/



http://www.rmb.art.pl/

 

kolejne płyty Roberta Brylewskiego i jego zespołów wkrótce... 

Pobieranie 23.79 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna