Michał walicki



Pobieranie 0.55 Mb.
Strona1/7
Data01.05.2016
Rozmiar0.55 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7
MICHAŁ WALICKI




















ŁÓDŹ

1938


WYDAWNICTWO ŁÓDZKIEGO OBYWATELSKIEGO KOMITETU RATOWANIA KOLEGIATY W TUMIE. SKŁAD GŁÓWNY: POLSKIE TOW. HISTORYCZNE ODDZIAŁ W ŁODZI, UL. SIENKIEWICZA 46

KOLEGIATA W T U M I E

POD ŁĘCZYCĄ

TAB. 1











Tum pod Łęczycą. Widok od zachodu

fot. autora


MICHAŁ WALICKI

KOLEGIATA W TUMIE



POD ŁĘCZYCĄ

ŁÓDŹ 1958

WYDAWNICTWO ŁÓDZKIEGO OBYWATELSKIEGO KOMITETU RATOWANIA KOLEGIATY W TUMIE. SKŁAD GŁÓWNY: POLSKIE TOW. HISTORYCZNE ODDZIAŁ W ŁODZI, UL. SIENKIEWICZA 46



ODBITO W „DRUKARNI POLSKIEJ" LUDOMIRA MAZURKIEWICZA i S-KI. SP. Z OGR. ODP. W ŁODZI, ULICA KILIŃSKIEGO NR 93, TELEFON 21+-6+ KLISZE Z ZAKŁADU CHEMIGRAFICZNEGO R. BORKENHAGENA W ŁODZI ROTOGRAWIURY 7. ZAKŁ, GRAF. „BIBLIOTEKA POLSKA'-W BYDGOSZCZY





Od wydawców

Prastara świątynia w Tumie pod Łęczycą, najokazalszy i naj­lepiej zachowany zabytek sztuki romańskiej w Polsce, znajduje się obecnie pod troskliwą opieką władz państwowych administra­cyjnych i konserwatorskich. Nadwątlone mury kościoła zostały w ostatnich latach wzmocnione kosztem stu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Parafia tumska w oparciu o łęczycki komitet powiatowy a przy materialnej pomocy Kurii Biskupiej w Łodzi przykłada się także do dzieła zabezpieczenia murów kościoła i nielicznych już ale bez­cennych pamiątek artystycznych.

Łódzki Obywatelski Komitet Ratowania Archikolegiaty w Tu­mie pod Łęczycą, powołany do życia w roku 1934 decyzją Kurii Biskupiej, Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa Historycznego i grona osób dobrej woli, postawił sobie za zadanie: 1) gromadzić fundusze na potrzeby konserwacji i restauracji kościoła tumskiego zs źródeł regionalnych, przede wszystkim łódzkich, 2) populary­zować wiadomości o tym zabytku w szerokich kołach społeczeństwa polskiego, 3 ) organizować badania naukowe.

Studium niniejsze jest urzeczywistnieniem tego ostatniego zadania.

Miło nam stwierdzić, że prof. dr Michał Walicki, przyjąwszy chętnie nasze zaproszenie, nie szczędził w toku swej mozolnej pra­cy wysiłków, aby nowa monografia Tumu wypadła jak najlepiej.

Na fundusz wydawniczy złożyły się dochody z urządzonych przez Komitet masowych wycieczek do Tumu i ze sprzedaży własnych wydawnictw popularnych. Znaczne zasiłki Zarządu Miejskiego w Łodzi i Towarzystwa Bibliofilów w Łodzi przyczyniły się bardzo do należytego wyposażenia książki pod względem ilustracyjnym i graficznym.

Wszystkim ofiarodawcom Komitet wyraża wdzięczność i składa serdeczne podziękowanie.

Całkowita suma osiągnięta ze sprzedaży tej książki przeznaczo­na będzie na odnowienie wspaniałego portalu kolegiaty.

Przewodniczący Komitetu :

f Bp Kazimierz Tomczak Łódź, w styczniu 1938 roku

WSTĘP


Monografia niniejsza powstała z inicjatywy Łódzkiego Obywa­telskiego Komitetu Ratowania Kolegiaty w Tumie pod Łęczycą oraz Łódzkiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Obu tym instytucjom — społecznej i naukowej — zawdzięczam możność dokonania tej pracy, w jednakowej też mierze winienem im za to wdzięczność.

Zakres monografii wymaga pewnych wyjaśnień. Podejmując ją daleki byłem od zamiaru szczegółowego nakreślenia dziejów Tumu aż po ostatnie lata, nie zamierzałem również omawiać w równomierny sposób poszczególnych przemian, jakim ulegała w ciągu stuleci ta świątynia. Zgodnie z ustaloną od dawna oceną kolegiaty w Tumie, jako najcenniejszego pomnika sztuki romań­skiej w Polsce, usiłowania swe skierowałem do zbadania zabytku pod tym właśnie względem, próbując wydobyć na jaw zapomniane szczegóły, zrekonstruować pierwotny wygląd budowli, ustalić ge­nezę form artystycznych, zinterpretować wreszcie znany już zespół faktów historycznych, poprzedzających wzniesienie kościoła w jego romańskim kształcie. Zajęte stanowisko uzasadnia, jak mniemam, obraną metodę pracy.

Rozdział I zawiera przegląd wiadomości historycznych dotyczą­cych budowy istniejącego dziś kościoła. W kilku wypadkach przy­nosi ponadto pewien zasób informacji o drobniejszych pracach remontowych, bądź też o przedsięwziętych różnymi czasy inwe­stycjach w zakresie ruchomości kościelnych. Przeważają tu fakty znane skądinąd, a wykorzystane częściowo już w roku 1879 przez Władysława Łuszczkiewicza. Stawiając sobie za cel rewizję sądów naukowych wypowiadanych dotąd o kolegiacie w Tumie jako zabytku romańskiej epoki, nie dążyłem do wyczerpania materiałów archiwalnych dotyczących późniejszych losów zabytku. Jak zresztą wiemy, okres XVI i XVII stuleci nie wprowadził poważniejszych zmian do wewnętrznego i zewnętrznego wyglądu kolegiaty, któ­rej „modernizacja" o mocnych akcentach klasycystycznych nastą­piła dopiero w końcu XVIII stulecia za sprawą biskupa Sołtyka.

Zasobne archiwum kolegiaty dawno uległo rozproszeniu. Nie mógł już z niego korzystać ksiądz Józef Mętlewicz, autor pierwszej

obszerniejszej rozprawki o naszym zabytku, ogłoszonej w roku 1849; drobne tylko fragmenty okrężną drogą dotarły do jego rąk. Kilka woluminów z tego archiwum wypłynęło ostatnio przy inwentaryzacji nieskatalogowanych dotąd zasobów Archiwum Akt Dawnych w Warszawie; dwa spośród nich pozwoliły dorzucić przygarść interesujących szczegółów.

Tak zacieśniony zakres monografii zaważył na porządku i wza­jemnym stosunku do siebie poszczególnych rozdziałów. Zreasu­mowaniem znanych i nowoodkrytych wiadomości o dziejach budowy jest, jak już to wspomniałem, rozdział pierwszy. Nie poruszam tu skomplikowanej sprawy pierwotnego benedyktyń­skiego opactwa NMP, problem ten bowiem wymyka się całko­wicie spod rozważań historyczno-artystycznej natury jako etap wcześniejszy od daty powstania istniejącego zabytku. Większość uzyskanych w tej pracy wyników opiera się na analizie archi­tektonicznych i rzeźbiarskich elementów samej budowli, której opisowi i rekonstrukcji poświęcone są dwa dalsze rozdziały. W na­stępnych próbuję ustalić pochodzenie tych form oraz określić miejsce, jakie zajmuje kolegiata w Tumie na tle sztuki w Polsce XII wieku. Do kręgu swych rozważań wciągnąłem również bi­zantyjską staurotekę, przechowywaną obecnie w skarbcu kościoła parafialnego w Łęczycy, a to z uwagi na przynależność tego nie­pospolitego dzieła sztuki złotniczej do pierwotnego wyposażenia kolegiaty, co, zdaniem moim, nie pozbawione jest osobliwej wy­mowy. W końcowym dopiero rozdziale, łącząc uzyskane w ten sposób wnioski z ujawnionymi dotąd źródłowymi przekazami, po­dejmuję próbę interpretacji całego już materiału i wysuwam pewne domniemania o pobudkach, które zaważyły na dźwignięciu istniejącego dziś romańskiego kościoła, jako kolegiaty obsługiwa­nej zapewne przez kanoników nie związanych regułą zakonną.

Na tym miejscu, korzystając z przysługujących autorowi przy­wilejów, pragnę poza wyjaśnieniem kierunku, w jakim zwróciły się moje usiłowania, złożyć wyrazy szczerej i serdecznej wdzięcz­ności tym wszystkim, którzy okazali mi pomoc w trakcie pisania książki, a więc pp. prof. dr. Oskarowi Sosnowskiemu, dyr. dr. Sta­nisławowi Lorentzowi, prof. Zygmuntowi Hajkowskiemu i prof. Zygmuntowi Lorentzowi, którego osobistej inicjatywie i życzli­wości ta praca specjalnie wiele zawdzięcza. Oddzielnie już wy­mieniam nazwisko inż. dr. Jana Zachwatowicza, którego przyjaźń i wiedza były dla mnie najbardziej drogie i wiele dające.

ROZDZIAŁ I

DZIEJE KOLEGIATY

Powstanie istniejącej po dziś dzień romańskiej kolegiaty w Tumie pod Łęczycą poprzedza długotrwćiły proces, związany nierozerwal­nie z akcją usadowienia się w Polsce pierwszych benedyktynów. Najstarszym z ich opactw było zapewne właśnie opactwo łęczyc­kie1). Imię pierwszego w nim opata — Astryka-Anastazego wspomina dokument Ottona III wydany w Rawennie w r. 1001 dla klasztoru S. Maria in Pomposia. W liczbie osób towarzyszących cesarzowi Astryk wymieniony jest tu jako „Anastasius Abbas monasterii Sancte Marie Sclavanensis provincie"2). Dotychczasowe prace poświęcone mu w całości lub częściowo pozwalają na zre­konstruowanie roli Astryka-Anastazego w świeżo ufundowanym opactwie łęczyckim. Istotnym jego założycielem wydaje się być św. Wojciech, który niedługo przedtem, bo w 992 r., wybudował klasztor benedyktyński w Brzewnowie pod wezwaniem św. Alek­sego i Bonifacego, podkreślając w ten sposób związki, jakie łączyły go z klasztorem tego wezwania na Awentynie. Dalszą fundacją św. Wojciecha byłby klasztor łęczycki istniejący już od początku 997 r., przy czym opatem jego był nasz Astryk. Niedługo po po­bycie w Rawennie3) został nasz opat arcybiskupem węgierskim i jako taki występuje w 1007 roku na synodzie frankfurckim. W międzyczasie, zapewne w jesieni 996 r., odbył Astryk podróż

.')■ Por.:Ks. J. K; MĘTLEWICZ. Wiadomość historyczna o archikolegiacie łęczyc­kiej. Pamiętnik religijno-moralny. Warszawa 1849, t. XVII; WŁ. ŁUSZCZKIEWICZ. kościół kolegiacki łęczycki dziś parafialny we wsi Tumie z XII w. Sprawozd. Kom. Hist. Sztuki, I, 1879; A. MAŁECKI. Klasztory w Polsce w obrębie wieków średnich. Ż dziejów i literatury. Lwów 1896; W. ABRAHAM. Organizacja kościoła w Polsce do połowy XII w.; T. WOJCIECHOWSKI. Szkice historyczne jedenastego wieku. Warszawa 1925 (II wyd.); K. POTKAŃŚKI. Opactwo na łęczyckim grodzie. Kraków 1901; S. ZAKRZEWSKI. Opactwo benedyktyńskie św. Bonifacego i Aleksego na Awen­tynie. Kraków 1905; S. KĘTRZYŃSKI. Kilka uwag o opacie Astryku-Anastazym. Warszawa 1905; M. GĘBAROWICZ. Mogilno—Płock—Czerwińsk. Prace historyczne w 30-lecie działalności profesorskiej Stanisława Zakrzewskiego. Lwów 1954.

J) Monum. Germ. Hist. Ottonis 111 Diplomata. Nr 396 s. 828.

3) ZAKRZEWSKI, o. c; WOJCIECHOWSKI, o. c.

do Dijon, towarzysząc św. Wojciechowi zwiedzającemu wtedy francuskie klasztory1).

Umiejscowienie w Łęczycy klasztoru, któremu przewodniczył Astryk-Anastazy, jest naukową zasługą Zakrzewskiego. Do wysnu­cia tej szczęśliwej hipotezy przyczyniła się walnie wydana uprzed­nio wyczerpująca rozprawa K. Potkańskiego, z której Zakrzewski zaczerpnął niejeden argument. Zwłaszcza pomocne okazało się ujawnienie podwójnego wezwania łęczyckiego kościoła mającego tytuł NMPanny i św. Aleksego, co pierwszy wysunął Potkański w cytowanej rozprawie. W ten sposób został uwypuklony i na­brał rumieńców życia związek z Awentynem, utrwalony już w be­nedyktyńskiej siedzibie w Brzewnowie, teraz zaś odkryty w zaraniu dziejów najstarszego polskiego opactwa. Termin „in Sclavonia" mógł oznaczać tylko Polskę, Czechy bowiem były podówczas pro­wincją moguncką nie zaś słowiańską, Węgry zaś i Panonia były to pojęcia geograficzne zbyt dobrze znane Włochom, by mogły ulec innej determinacji. „Słowiańszczyzną" nazywano zresztą wy łącznie państwo Bolesława Chrobrego2); powołamy się tu za Wojciechowskim chociażby na dokument Ottona wydany w Gnieź­nie w marcu 1000 r.: „actum in Sclavania, in civitate Gnesni ubi corpus beati Martyris Adalberti requiescit"3). Ku tej to Polsce szedł niegdyś mnich rzymskiego klasztoru na Awentynie, w któ­rym przeorem był św. Wojciech, tutaj też. osiągnął godność opacką. Że miejscem, w którym otrzymał był przełożeństwo klasztoru, była właśnie Łęczyca, świadczy wezwanie kolegiaty łęczyckiej — NMPanny — i później już co prawda ujawniony tytuł drugi — św. Aleksego.

Cześć Marii i św. Aleksego, „bożego człowieka", przywodzi w pierwszym rzędzie na myśl Astryka, zakonnika awentyńskiego i ucznia św. Wojciecha, który chciał zapewne w ten sposób dać wyraz swej duchowej łączności z macierzystym klasztorem4). Pamiętajmy przecież, mówiąc słowami S. Kętrzyńskiego, że człowiek ów, któremu danym było zajmować tak wybitne stanowisko kościelne w Czechach, Polsce i na Węgrzech, był wszak wychowańcem najlepszej części ówczesnego kościelnego świata,

) KĘTRZYŃSKI, o. c. 21.

2) WOJCIECHOWSKT, o. c.

3) PERTZ. Mon. Ger. Hist. Diplomata. II. Nr 339.

4) Kult św. Aleksego datuje się w tym klasztorze dopiero od X w., podczas gdy
św. Bonifacemu dedykowany on został w latach 795—816.

G. HUELSEN. Le chiese di Koma nel medio evo. Firenze 1927, 171.



4

kół klasztoru awentyńskiego i św. Wojciecha, jako też zreformo­wanych klasztorów kluniackichx). Towarzyszył w tej wędrówce Astrykowi duch Awentynu, z jednej strony wyznający surową ascezę i prostotę życia, z drugiej zaś wrogo usposobiony wzglę­dem przelewania energii zamkniętej w murach klasztornych w formy działalności naukowej2). Przyświecała temu kierunkowi myśl inna jeszcze, której żywym wcieleniem byli św. Wojciech i św. Bruno, obydwaj duchowi wychowańcy rzymskiego klasztoru. Ideą tą była praca misyjna doprowadzająca w konsekwencji do palmy męczeńskiej3).

Omówiona tu wymiana poglądów, co do początków opactwa w Łęczycy, doprowadza do stwierdzenia, że tu, a nie gdzie indziej4), założona została pod przewodnictwem Astryka-Anastazego, późniejszego arcybiskupa Colocs'y, bodaj że pierwsza placówka benedyktyńska w Polsce, związana z Awentynem i oddająca się pracy misyjnej. Opactwo to nosiło wezwanie NMPanny, które po raz pierwszy ujawnione zostało w cytowanym już na wstępie dokumencie Ottona III. W czasach znacznie późniejszych co prawda występuje drugie wezwanie — św. Aleksego, prawdopodobnie od początku jednak już związane z łęczyckim klasztorem. Jakie były dalsze dzieje tej fundacji, wypadnie nam przypomnieć za chwilę.

Opactwo łęczyckie pozostawało we władaniu benedyktynów blisko stulecie. Ustąpienie ich z Łęczycy zaszło zapewne około 1097 r. i wiąże się z dokonaną przez Władysława Hermana da­rowizną na rzecz arcybiskupa gnieźnieńskiego5).

Z aktem tym łączy się przemianowanie kościoła klasztornego na kolegiatę. Przejście od benedyktyńskiego opactwa do kolegiaty było podówczas łatwe i często stosowane, jak świadczą o tym liczne przykłady w ciągu X—XII wieku; było to również ko­rzystniejsze pod względem materialnym i prestiżowym dla arcy­biskupa.

Akt darowizny dokonany przez Hermana miał znaleźć nieco później uzupełnienie przez osadzenie przy nowoutworzonej kole­giacie kanoników regularnych. Podobną tezę wysunęli na ogół



l) KĘTRZYŃSKI, o. c. 20. • *) Z4KRZEWSKI, o. c. 41. 3) ZAKRZEWSKI, o. c. 41.

*) Jedynie Wojciechowski lokalizował działalność Astryka nie w Łęczycy, lecz w Trzemesznie.

5J POTKAŃSKI, o. c. 50.

zgodnie Łuszczkiewicz1), Potkański2) i Semkowicz3), różniąc się jedynie co do samej daty. Potkanski odniósł to do czasów Her­mana upatrując w tym wspólną jego inicjatywę z arcybiskupem gnieźnieńskim, Semkowicz zaś skłonny był przesunąć to na czasy biskupa płockiego Aleksandra, znanego promotora wpływów fran­cuskich i protektora jednocześnie reguły św. Augustyna rywali­zującej podówczas zwycięsko z regułą św. Benedykta. Nie podzielił tej hipotezy M. Gębarowicz4) nie określając wszakże bliżej swego stanowiska w tej sprawie.

Wstrzymuję się na razie z zabraniem głosu w tej kwestii odkłada­jąc to na koniec rozprawy, do czasu, gdy będziemy już dysponowali ca­łością wniosków osiągniętych z analizy istniejącej romańskiej budowli.

Ważną i bardzo konkretną wiadomość przekazuje nam z kolei bulla konfirmacyjna Inocentego II z 1156 r., w której papież na prośbę arcybiskupa Jana bierze w opiekę kościół gnieźnieński i za­twierdza jego posiadłości5). Wymienione jest tu i opactwo łę­czyckie : „Item abbatia sancte Marie in castello Lancicie...". Gród, o którym mowa, naprawiał już w 1107 r. Bolesław Krzywousty, a stary być musiał niepowszednio, skoro już Galłus nazywa go „vetus castellum"6). Ślad po owym to zapewne grodzisku po­został widoczny do dzisiaj; jest nim t. zw. „okop szwedzki" usytuo­wany o jakieś 500 kroków w kierunku zachodnim od kolegiaty. Przedstawia się on dzisiaj jako wzniesienie eliptyczne, mierzące 150 kroków długości i 66 szerokości, okolone wałem ziemnym. Otaczają go podmokłe łąki, pozostałość po dawnych bagnach. Na tym miejscu widziałbym, za Potkańskim, miejsce pierwotnego grodu mieszczącego drewniany zapewne7) kościół grodowy bene­dyktynów. Tu trzeba zaznaczyć, że Łuszczkiewicz upatrywał w tym pozostałość po zamku (II-gim z rzędu) Bolesława Wstydli­wego wspomnianym w 1259 r., gród pierwotny natomiast lokując w miejscu, gdzie wznosi się dzisiaj romańska świątynia8).

) ŁUSZCZKIEWICZ, o. c.

2) POTKANSKI, o. c. 57.

3) W. SEMKOWICZ. Rocznik Świętokrzyski dawny. Kraków 1910, 22.
41 M. GĘBAROWICZ, o. c. 147.

51 Cf. S. ZAKRZEWSKI. Studium nad bullą z r. 1156. Kraków 1905. Pełną literaturę przedmiotu zestawia krytycznie Z. KOZŁOWSKA-BUDKOWA. Repertorium polskich dokumentów doby piastowskiej. Kraków 1957, z. 1, 56.

o1) Galii Anonimi Chronicon (ed. FINKEL-KĘTRZYŃSK^ § 58.



7) Ewentualnie murowaną rotundę.

R) Nie omawiam tej kwestii szerzej z uwagi na to, że zajmuje się nią równolegle dr Jan Dylik, przygotowujący do druku oddzielną rozprawę o położeniu geograficz­nym Tumu i Łęczycy. Sprawę przesądzić będzie można dopiero po przeprowadzeniu gruntownych badań archeologicznych, które, jak słychać, mają być w niedługim czasie rozpoczęte.

Na zupełnie już pewny grunt przenosi nas dokument ks. Bo­lesława IV z 21 maja 1161 r. zawierający nadania dla klasztoru NMPanny w Czerwińsku1). Wystawiony jest on w Łęczycy „in consecratione Lanciciensis ecclesie". Data powyższa wyznacza zatem termin ukończenia prac budowlanych przy ko­ściele kolegiackim w Łęczycy. Jest to ta sama budowla, która dotrwała szczęśliwie po dzień dzisiejszy. Uroczystość konsekracji zgromadziła wielką liczbę książąt kościoła i rycerstwa. Ze strony kleru wzięli udział arcybiskup Jan, biskup krakowski Mateusz, wrocławski Walter, Werner mazowiecki, Onold kruszwicki. Z książąt byli obecni: Bolesław Kędzierzawy, Henryk Sandomierski, Kazi­mierz Sprawiedliwy oraz pięcioletni Odon w zastępstwie swego ojca, Mieczysława Starego. Z długiej listy nazwisk świeckich panów2) na jednym zwłaszcza może nam zależyć: jest nim Jaksa z Miechowa, późniejszy uczestnik wojen krzyżowych w Ziemi Świętej, dokąd, jak wiemy, wyruszył w 1162 r. Jest to obok Henryka Sandomierskiego drugi z rzędu uczestnik krucjaty, jaki mógł się poczuwać do pamięci o kolegiacie łęczyckiej z tytułu uczestnictwa przy jej konsekracji. Podnoszę ten szczegół z umysłu, jako mogący rzucić pewne światło na osobę fundatora bizantyj­skiej stauroteki znajdującej się niegdyś w skarbcu naszej świątyni.

Ograniczam się na tym miejscu jedynie do skonstatowania sa­mego faktu ukończenia budowy romańskiej bazyliki w 1161 r. Ta data przyjęła się powszechnie i nie wymaga specjalnych komen­tarzy. Nie znamy natomiast daty rozpoczęcia budowy. Na ogół zgodnie przyjmuje się czas około 1140 r.3). Wyznaczenie tej daty wydaje mi się najzupełniej słuszne, a to z powodów, które postaram się obronić w dalszych swych rozważaniach. Tu trzeba nadmienić, że wyznaczenie tej daty dokonało się niejako intuicyjnie, przy czym za punkt oparcia brano przeciętny czas budowy kościoła w tej epoce.

Przebieg dotychczasowych rozważań pozwala nam zreasumować ważniejsze ich punkty w sposób następujący. W 1001 roku wystę-

') Literaturę podaje KOZŁOWSKA-BUDKOWA, o. c. 67.

») Bliższe szczegóły o nich podaje F. PIEKOSIŃSKI. Rycerstwo polskie wieków średnich. Kraków 1886.



3) Wysuwają tę datę ŁUSZCZKIEWIGZ, POTKAŃSKI, WOJG1ECHOWSKI, (.Kościół katedralny w Krakowie. Kraków 1900), SEMKOWICZ, MAŁECKI. Ostatnio przyjął ją również M. GUMOWSK1. (Najstarsze bazyliki romańskie w Polsce. Kra­ków 1927). Ks. MĘTLEWICZ o. c. wspomina o późniejszym napisie na kolegiacie, mówiącym o wzniesieniu jej w 1122 r., data ta jednak wydaje mi się nieuzasadnioną historycznie.

puje Astryk-Anastazy, opat klasztoru benedyktyńskiego w Łęczycy pozostającego zapewne w ścisłych związkach z Awentynem. Na 1097 r. przypada akt darowizny opactwa — arcybiskupowi gnieź­nieńskiemu. Wkrótce po tej dacie benedyktyni opuszczają Łęczycę. Czy w niedługim czasie potem obejmują tę placówkę kanonicy regularni — pozostaje to kwestią otwartą, aczkolwiek osobiście nie przychylałbym się do tej koncepcji. W 1156 r. wzmianko­wane jest opactwo na grodzie łęczyckim. Istniejący obecnie kościół nie może tu wchodzić w rachubę z racji ogromu swych rozmiarów, uniemożliwiających lokatę budowli w obrębie grodu. Przeczy temu również specjalnie starannie przemyślany system warowny świątyni, podkreślający jak gdyby jej izolowaną sytuację wobec grodu i samowystarczalność obronną. Kościół obecny jest zatem budowlą konsekrowaną w 1161 r.$ fundamenty pod jej budowę założono około 1140 r. Nie był to już kościół benedyktyński, a bodaj że nie był i kanoników regularnych

Idźmy jednak dalej. Nowowzniesiona kolegiata począwszy od 1180 r. staje się coraz to częstszym miejscem synodów, których ogólna liczba sięga 21. Kolegiata łęczycka zarysowuje się nam jako uprzywilejowane w pewnym sensie miejsce narad duchow­nych. Czy tylko jej położenie sprzyjało obiorowi tego miejsca? Czy może raczej wchodziły w grę właściwości architektoniczne jej wnętrza oraz obronność sytuacji murów?

Niejedno przemawia za drugą z tych przesłanek. Obronność kolegiaty zaważyła być może na ominięciu Łęczycy przez Tatarów w 1241 r.1). Przy końcu XIII w. oparł się warowny budynek parokrotnym napadom litewskim, z których dopiero najazd 1293 r. zakończył się spaleniem kolegiaty i broniących się w niej ludzi2). Interpretacja tej wzmianki Długosza podsuwa nam myśl, że kościół nie był sklepiony, lecz przykryty drewnianym stropem, co zresztą potwierdza rozbiór dalszy samej budowli. Obronne wartości kościoła sprawiły, że oparł się on najazdowi krzyżaków w 1551 r. W procesie wytoczonym krzyżakom w 1559 r., przeprowadzonym przez nuncjusza papieskiego Gerharda de Carceribus, zeznaje nie­jaki Bogusław, kantor kolegiaty, że schronił się na wieżę kościoła św. Aleksego3). Informacja ta jest podwójnie cenna, przynosi nam bowiem ona dodatkowo pewną już wiadomość o drugim tytule kolegiaty, stojącej pod wezwaniem NMPanny i św. Aleksego.

) Monum. Poi. Histor., III 9.

2) ŁUSZCZKIEWICZ, o. c. 86.

3) Lites ac res gestae (ed. T. Działyński). II wyd. 1, 73 i 205.

8

Skądinąd wiemy, że legaci papiescy w 1558 r. pozywają krzyża­ków w kolegiackim kościele św. Aleksego w Łęczycy. Ufundowanie w 1586 r. przez arcybiskupa Jarosława ołtarza ku czci tego świętego1) należy zatem rozumieć jako erekcję nowego ołtarza. Dokument erekcyjny mówi bowiem o ołtarzu znajdującym się na środku kościoła2), podczas gdy starszy nie istniejący już w tym czasie ołtarz stał zapewne w absydzie zachodniej pod emporą.

Po tym przedstawieniu dziejów i ogólnego charakteru kolegiaty w ciągu pierwszych stuleci jej istnienia możemy przejść do zarejestrowania zmian, jakim ulegała sama budowla oraz jej wy­posażenie artystyczne.

Szkody, jakie wyrządził był pożar wzniecony przez Litwinów w 1295 r., rychło zapewne zostały naprawione. Przez cały wiek XIV i większą część wieku XV nie wprowadzono żadnych zmian w architektonicznym organizmie kolegiaty, poza budową nowych ołtarzy. Z początku XV wieku posiadamy wiadomości o sprawie­niu dla kolegiaty szeregu obrazów. Wypisy ogłoszone przez Pot-kańskiego3) z rachunków kolegiaty za lata 1417—1445 przynoszą wiadomość o kilku obrazach i częściowej polichromii kościoła, przy czym występują tu malarze Mikołaj z Kalisza oraz nieznany z imienia malarz krakowski. Praca nad polichromią (fragmenta­ryczną?) przypada na rok 14164); pod r. 1417 zapisana jest wypłata Mikołajowi z Kalisza za obraz „Wniebowstąpienia Pań­skiego". W 1418 r. wykonał Mikołaj malowidła dla ołtarza wiel­kiego. W okresie 1457—1445 pracują, jak się zdaje, wyłącznie malarze z Krakowa, przy czym musi to być znaczne zamówienie, skoro prokurator wydaje 60 marek. Równolegle musiały postę­pować prace nad polichromią. Upoważnia do tego mniemania przytoczona przez A. J. Parczewskiego zapiska (bez podania wszakże źródła), która mówi, że w 1451 r. burmistrz Damian i rajcowie

') POTKAŃSKI, o. c. 38. ARCHIWUM RZ. KAT. PAR. TUM. Inwentarz z 10 września 1811 r. (zebrał ks. E. Gielec); wdłg tego inwentarza w kościele cmen­tarnym św. Mikołaja miały się przechowywać m. inn. 1) przywilej na pergaminie erekcji ołtarza św. Aleksego i na dziesięciny na dobrach Bratoszewice, Witowo, Kryszkowice, Nowe, Szamowo, od J. O. X. Jarosława Arcyb. nadany roku 1346, 2) kopia przywileju erekcji ołtarza św. Andrzeja Apostoła czyli wszystkich świętych i na dziesięciny na dobrach Głupiejewo, Łątkowo, Jaskoras, Janowice i Lubnica... nad. w 1546 r.

2i Ks. MĘTLEWICZ, o. ć. 22.

3) Komunikat K. POTKAŃSKIEGO w Spraw. Kom. Hist. Sztuki, Kraków 1906, VII, CXC, CXCI.

*) „Item conveni (prokurator kapituły) pictorem ad depingendum interstitium quod est inter chorum et corpus ecclesieu... I dalej: „...pictori 1 marcom pro pictura, quam fecit inter chorum et corpus ecclesie" (cytuję za Potkańskim).

m. Szadku godzili Jana Niemca z Wrocławia, by za 52 grzywny wykonał dla miejscowego kościoła takie same malowidła, „jakich dokonał w tumie łęczyckim"1). O ile podana wiadomość jest ścisła, zorientowani bylibyśmy co do charakteru tej wykonanej przed 1451 r. polichromii, ponieważ w Szadku przetrwały po dziś dzień drobne ślady dzieła najpewniej owego Jana z Wrocła­wia. Zachowane fragmenty przedstawiają stygmatyzację św. Fran­ciszka, św. Zofię z 5 córkami oraz sceny diaboliczne (tab. 2, 1), przy czym wykonanie tych malowideł naprowadza na domysł, że malarz posługiwał się wzorami ksylograficznymi2).

O ile nawet przyjmiemy fakt wykonania polichromii w naszym kościele za pewny, pozostanie przecież wątpliwe jej istnienie na­wet pod warstwą późniejszych tynków. Ku temu pesymistycznemu poglądowi przywodzi nas pamięć o wielkim pożarze, jaki nawie­dził kolegiatę w 1475 r. i zniszczył ponownie jej wnętrze. Spłonąć miały wówczas skarbiec oraz archiwum kolegiaty. Na innym miejscu omawiam obszernie zakres wyrządzonych przez ogień strat; tu krótko tylko zaznaczę, że ówczesne prace restau-ratorskie objęły swym programem założenie nowych sklepień w nawach bocznych, przebudowę triforiów oraz częściową prze­budowę prezbiterium, o której świadczy m. in. portal gotycki wiodący do zakrystii. Nosi on datę 1487 wskazującą zapewne czas zakończenia prac budowlanych.

Opustoszałe na skutek pożogi wnętrze również domagało się uporządkowania i zapełnienia nowymi sprzętami. Częściowemu przynajmniej zniszczeniu ulec musiały wówczas i aparaty litur­giczne; wymowną ilustracją tego zdaje się być przechowywany w dzisiejszym skarbcu kościoła późnogotycki pacyfikał, na którym umocowana jest figura Ukrzyżowanego pochodząca z końca XIII lub pocz. XIV w. oraz wprawione są emaliowane romańskie frag­menty starego krzyża. Z szeregu sprzętów kościelnych sprawio­nych po pożarze dochowały się fragmenty stall, uzupełnionych w XVIII stuleciu, trójosobowa ława z zapleczem oraz konfesjonał. Przypuszczalnie zdołano uratować z pożaru znaczną część ksiąg chórowych, skoro dziś jeszcze w archiwum parafialnym przechowy­wane są dwa antyfonarze, zaś Biblioteka Narodowa posiada znany



l) A. J. PARCZEWSKI. Monografia Szadku. Warszawa 1870,61.

!t Fragmenty szadeckie opublikował pierwszy T. DOBROWOLSKI. Studia nad średniowiecznym malarstwem ściennym w Polsce. Poznań 1927, 75. Malowidła te poznałem z autopsji inwentaryzując w r. 1930 pow. sieradzki.

10

„Graduał Łęczycki" wykonany w 1467 r. przez Mikołaja Seteszę w Krakowie. Graduał ten nabyty został przez Mikołaja Hymbira z Kiszewa, scholastyka łęczyckiego i kanonika krakowskiego.



Wiek XVI nie zaznaczył się niczym poważniejszym w dziejach świątyni. Prowadzone są drobne remonty, przybywają nagrobki, uzupełniają się utensylia kościelne. Trojan ze Slesina, prepozyt łaski, kanonik łęczycki i dziekan kaliski, muruje w 1569 r. kruchtę osłaniającą portal romański. Pamięć o tej fundacji przekazuje ta­blica wmurowana w ścianę kruchty1). On to również poprawiał większość drzwi żelaznych w kościele, dwoje z nich ozdabiając swym herbem (Bork?) pod infułą prepozyta. Ks. Maciej War-gawski, zm. w 1559, nie tylko wystawia sobie nagrobek, lecz również funduje skromną chrzcielnicę, zaopatrując ją w swe herby (Sulima, Ogończyk, Rola, Jastrzębiec). Wreszcie jeden z kanoników sprawia w 1595 r. parę pięknych krat zamykających końcowe kaplice naw bocznych.

Na szerszą skalę rozpoczynają się porządki w starym budynku kolegiaty w XVII w. Źródłem informującym nas w tej mierze jest księga ekspensów za lata 1620—1658, przechowywana w Arch. Akt Dawnych2). Zakres wykonywanych prac jest różno­rodny. W 1628 r. kapituła wypłaca pewną sumę malarzowi za iluminowanie farbami ewangelisty Łukasza „który był zbut­wiały od murów". Chodziło tu zapewne o konserwację malowidła ściennego. W roku następnym (1629) sprowadzony zostaje mu­rarz z Łowicza celem obejrzenia roboty. Prowadzi ją kapituła dość powoli. Jeszcze w latach 1652—55 zapisywane są wydatki na wapno. Pod 1655 r. zapisana jest wypłata 5 zł 15 gr Pa­włowi Tiburczykowi z Łęczycy za roboty ślusarskie oraz, co ważniejsza, znaczna wypłata na ręce murarza Lenarta. Otrzymuje on 200 zł „od kruchty kościelnej murowania, także czterech (sic!) wież kościelnych poprawienia i samego kościoła, kędy tylko oprawy potrzebował". Nietrwałym snąć było dzieło Trojana ze Slesina. Rok 1654 przynosi zwiększenie tempa prac. Kapituła stale nabywa wapno zostawiając jego zapas dla większych prac remontowych. Złotnikowi w Łowiczu wypłaca 4 zł za napra-

') „Hoc opus porticae testitudinis olim R. D. Trojani de Slesin praepositi Lascensis Eccleńae expensis extructum 1S69".

2) „Inventarium omnium, et singulorum Provent. mensae fenbilis Capituli Ecclae. Cołłtae Lancic. Generali Caplo pro festo P urificationis BMV, iuxta regestra nova et vetera factum et in librum rationu satisfacien prioribus Decretis inscriptu Anno 1620". (obejmuje wydatki aż po rok 1658). Rękopis bez sygnatury, liczy kart 237.


: artykuly -> historia
artykuly -> Policealne Studium Logistyki „Edukacja” Wydział zaoczny Plan zajęć 9 – 10 kwietnia 2011 r. Sobota 9 kwietnia 2011r
artykuly -> Ryszard M. Machnikowski Walka z terroryzmem z zamkniętymi szeroko oczami i związanymi rękami, cz. I
artykuly -> Pomiędzy faktem a manipulacją. Rola mediów w relacjonowaniu konfliktu izraelsko – palestyńskiego Anna Dudzińska
artykuly -> Przewód głOŚnikowy
artykuly -> Refleksje dla nauczycieli pracujących z dzieckiem z adhd
artykuly -> Postępowanie żywieniowe u dzieci z zaburzenia zachowania, adhd, autyzm
artykuly -> 1. Ćwiczenia usprawniające narządy artykulacyjne
artykuly -> Wykaz podmiotów uprawnionych do wykonywania przewozu lotniczego na podstawie ważnego certyfikatu aoc oraz koncesji przewoźnika lotniczego
historia -> Ziemia łĘczycka żOŁnierzom niepodlf. GŁOŚCI ziemia łĘczycka żOŁnierzom niepodległOŚCI


  1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna