Misjonarze prowansji I ich droga ku życiu zakonnemu maj 1818 roku – 1 listopada 1818 roku



Pobieranie 163.29 Kb.
Strona1/4
Data05.05.2016
Rozmiar163.29 Kb.
  1   2   3   4
MISJONARZE PROWANSJI I ICH DROGA KU ŻYCIU ZAKONNEMU

MAJ 1818 ROKU – 1 LISTOPADA 1818 ROKU

25 stycznia 1816 roku Eugeniusz de Mazenod, podejmując się dzieła rechrystianizacji najbiedniejszych wiosek prowansalskich i okolic Aix-en-Provence, założył stowarzyszenie księży diecezjalnych.

1 listopada 1818 roku Eugeniusz zwrócił się z prośbą do swoich pierwszych towarzyszy i do młodych, którzy mu towarzyszyli od samego początku, aby wypowiedzieli się na temat przyjęcia ślubów posłuszeństwa, czystości i wytrwania.

25 stycznia 1816 roku sześciu pierwszych Misjonarzy Prowansji podpisało krótki tekst, który stał się zasadą życia grupy diecezjalnych kapłanów.

1 listopada 1818 roku dziesięciu Misjonarzy Prowansji zaaprobowało długi tekst „Konstytucji i Reguł Stowarzyszenia Misjonarzy Prowansji”.

Zaledwie po trzech latach istnienia Stowarzyszenie księży przerodziło się w zgromadzenie zakonne: członkowie złożyli śluby zakonne, otwarto nowicjat, powołano Kapitułę Generalną, wszystkie elementy z wyjątkiem ślubu ubóstwa, zachowano jednak ducha ubóstwa. To przejście ma dla nas kluczowe znaczenie. Nawet jeśli tekst Konstytucji ulegał zmianom, to jednak wydarzenia z końca listopada 1818 roku stanowią do dziś oś naszego życia.

W poniższym artykule będę starał się przedstawić, co wydarzyło w tak krótkim okresie czasu, i ukażę powody zmiany, której konsekwencje mają zasadnicze znaczenie dla Oblatów Maryi Niepokalanej. Jest to bardzo ważne, gdyż omawiamy wydarzenia będące historycznym rdzeniem naszej rodziny zakonnej, a wiadomości, którymi dysponujemy są niestety skąpe.

Niektórzy historycy Zgromadzenia nie zajmują się w ogóle okresem transformacji. Za oczywisty uważają fakt, że Eugeniusz de Mazenod pisząc pierwszy list do księdza Tempier, datowany na 9 października 1815 roku, zamierzał założyć zgromadzenie zakonne. Nie od razu powiedział swoim towarzyszom o swoich zamiarach, z racji ich słabości. Tym samym powoli przygotował ich na wydarzenia, które staną się udziałem członków Stowarzyszenia pod koniec listopada 1818 roku. Taką opinię przyjmował kanonik Leflon, napisał min.:



Założyciel pragnął życia zakonnego i liczył, że powoli przekona ich [swoich pierwszych towarzyszy] do swoich zamiarów. Zwiastuny zawarte w regulaminie z 1816 roku, zawierające podstawowe wyznaczniki, zapowiadały później przyjęte reguły1.

Trzeba więc powrócić do opinii z 1970 roku, którą zaaprobowała większość historyków Zgromadzenia. Podobnie zresztą uczono i mnie, gdy byłem w nowicjacie. Mnie osobiście takie ujęcie nie satysfakcjonuje, gdyż po pierwsze sprzeciwia się licznym tekstom, skierowanym zwłaszcza do ojca Tempier: nie będą związani ślubami2. Po drugie taka lektura jest obraźliwa dla Założyciela. Jeśli od samego początku miał zamiar dać początek rodzinie zakonnej, to po prostu zabrakło mu lojalności względem swoich towarzyszy, których perfidnie okłamał. Po trzecie pisanie i czytanie czegoś zupełnie innego, niż to, co ma się na myśli, w żaden sposób nie da się pogodzić z charakterem Założyciela.

Druga grupa historyków wspomina o wydarzeniach, które powoli doprowadziły Eugeniusza de Mazenod do przyjęcia życia zakonnego, o którym zupełnie nie myślał od początku. Taką opinię podzielał biskup Jeancard, bliski współpracownik Założyciela, ojcowie Rey i Rambert. Obecnie zwolennikiem tego stanowiska jest Georges Consentino. Niestety żaden z nich nie znalazł czasu, aby sensownie uargumentować swoją tezę, autorzy bazują jedynie na kilku listach, napisanych przed sławną kapitułą z listopada 1818 roku.

Co więc jest przedmiotem ich badań? Teksty, na których opierają się zarówno jedni, jak i drudzy, mogą być wieloznacznie rozumiane, zwłaszcza jeśli wyrwie się je z kontekstu. Tak więc, aby rozwiać istniejące wątpliwości, zbadam najpierw stan Stowarzyszenia Misjonarzy Prowansji w maju 1818. Następnie postaram się przyjrzeć duchowej drodze Założyciela od stycznia 1815 do maja 1818 roku. Wreszcie zestawię wydarzenia i odpowiadające faktom decyzje Założyciela z okresu od maja do września 1818 roku. W końcu przyjrzę się okresowi spędzonemu w Saint Laurent du Verdon we wrześniu 1818 roku.

Ukazanie przyczyn dla których Misjonarze Prowansji wybrali życie zakonne powinno i nam pomóc w zrozumieniu miejsca życia zakonnego w naszej misjonarskiej posłudze. Aby lepiej zrozumieć naszą misję, musimy zagłębić się w oblacką historię.
I. MISJONARZE PROWANSJI W MAJU 1818 r.
I. 1. Personel
W maju 1818 roku Stowarzyszenie liczyło:


  • 6 kapłanów; pięciu z sześcioosobowej grupy to tzw. założyciele: de Mazenod, Tempier, Deblieu, Mye, Maunier3, Marius Aubert, który będąc już kapłanem dołączył do Misjonarzy Prowansji na początku 1818 roku.

  • 1 diakon: François Moreau z diecezji Digne, w kwietniu 1818 roku wstąpił do stowarzyszenia przyjąwszy uprzednio święcenia niższe, we wrześniu 1818 roku został wyświęcony na kapłana.

  • 3 kleryków: akolici Alexandre Dupny, Hippolyte Courtès i Marius Suzanne.

  • 6 młodych, którzy nie otrzymali jeszcze tonsury: Pierre Girard, Laland (nie znamy jego imienia), François Dalmas, Hilarion Bourrelier, Jean Joseph Touche i Jean Bapriste Honorat.

Na szesnaście osób sześciu było kapłanami, do tej grupy w pewnym sensie zaliczał się także diakon, gdyż zasadniczą posługą Misjonarzy Prowansji było głoszenie Słowa Bożego i udzielanie sakramentów. Eugeniusz de Mazenod traktował siedmioosobową grupę za Misjonarzy Prowansji w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego też ich tylko zwołał na kapitułę w 1818 roku4.

Do Stowarzyszenia Misjonarzy Prowansji, używając nawet współczesnych określeń postulant, nowicjusz, scholastyk, trudno zaliczyć trzech akolitów i sześciu innych członków którzy nie przyjęli jeszcze tonsury. Te wyrażenia, choć często się nimi posługiwano, są anachronizmem, gdyż Misjonarze Prowansji nie byli wówczas wspólnotą zakonną. Kryteria przynależności były dość płynne, a księgi przyjętych do nowicjatu i składających oblację zaczęto prowadzić dopiero od 12 sierpnia 1820 roku.


I. 2. Działalność
Stowarzyszenie Misjonarzy posiadało tylko jeden dom w Aix. Kroniki, jak na tamte czasy, bardzo skrupulatnie prowadzone, dostarczają nam wielu informacji. Dodatkowo dysponujemy obfitą korespondencją wymienianą między Fortunatem, biskupem Marsylii, rezydującym w Aix, a Misjonarzami, a także z jego bratem Karolem Antonim, przewodniczącym Izby Obrachunkowej5. Znamy także wiele szczegółów pochodzących z listów protestacyjnych, anonimów wysyłanych do władz państwowych i kościelnych negatywnie oceniających zachowanie uczniów księdza de Mazenod. Dzięki tym danym możemy w precyzyjny sposób spojrzeć na posługę Stowarzyszenia w omawianym przez nas okresie czasu.
I. 2. 1. Stowarzyszenie Młodzieży
Biorąc pod uwagę kryteria historyczne jest to najstarsze dzieło. Kroniki, skrupulatnie prowadzone aż do kwietnia 1817 roku, pozwalają doliczyć się ponad 300 młodych należących do Stowarzyszenia. Liczba ta odpowiada danym przytoczonym przez jeden z dzienników: prawie 300 ludzi ze Stowarzyszenia księdza de Mazenod wzięło udział w procesji ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa6. Młodzież była podzielona na dwie grupy: poniżej i powyżej 18 roku życia. Historyk M. Servin insynuował zupełnie coś innego i uważał, że ksiądz de Mazenod zgromadził przy sobie młodzież z wysokich sfer społecznych7. Ojciec Pielorz dokładnie badając źródła doszedł do wniosku, że w 1817 roku do Stowarzyszenia należało 23 synów szlachty, 37 wywodziło się z burżuazji, 80 synów rzemieślników i około 100 wywodziło się z bardzo biednych środowisk. Skądinąd markiz Arlatan, z którym miałem okazję rozmawiać, stwierdził z pogardą: ksiądz de Mazenod przyjął zarówno syna doradcy w parlamencie, jak i syna pewnego szewca!

Młodzież gromadziła się dwa razy w tygodniu: w czwartek i w niedzielę. Oprócz rozmaitych pouczeń, poza Mszą świętą i nieszporami, bawiono się, grano, biegano gdzie się chciało po Cours de Mirabeau i po korytarzach8. Nie mogło także zabraknąć pewnej animacji ze strony wspólnoty. Z listów wujka Fortunata wynika, że Założyciel często prosił jednego czy drugiego ojca o pomoc lub zastępstwo, zwłaszcza gdy był nieobecny. Oprócz katechez i zabaw Eugeniusz de Mazenod zadbał także o przygotowanie wielu chłopców do pierwszej Komunii i bierzmowania, co było powodem napięć z pięcioma proboszczami Aix9.

Stowarzyszenie młodzieży było znane w całym mieście, pomimo protestów kilku osób o złośliwym usposobieniu było pozytywnie oceniane: Wiele osób zapewniło mnie, że to stowarzyszenie przyczyni się do pomnożenia dobra w mieście, a nasze dzieci, które do niego należą, zbudują świat dzięki mądrości i pobożności. Wielu ojców rodzin powiedziało mi, że ich dzieci, które miały złe usposobienie i marzyły jedynie o swawoli, odkąd zostały przyjęte przez księdza de Mazenod, stały się zupełnie inne, gorliwie wypełniały swe obowiązki, odznaczały się prawdziwą pobożnością i posłuszeństwem, co najbardziej zdumiewa10.
I. 2. 2. Działalność przy Kaplicy Misji
Kaplica Misji nie była parafią, dlatego Misjonarze nie chrzcili, nie asystowali przy małżeństwie ani nie prowadzili pogrzebów. Jednak w kaplicy odbywały się liczne spotkania o charakterze religijnym. Codziennie odprawiano od trzech do pięciu Mszy świętych. Dla dobra robotników, rzemieślników i służących pierwszą Mszę świętą odprawiano już o godzinie 5.30. Wujek Fortunat zanotował, że rzadko zdarzało się, by kaplica nie była zapełniona ludźmi, choć było w niej około 200 krzeseł.

Codziennie wspólnota, przy licznym udziale wiernych, śpiewała nieszpory. Podczas Mszy i nieszporów zawsze było kazanie. Kazania głoszono po prowansalsku, dość krótkie w tygodniu, dłuższe zaś w niedzielę. W niedzielę i święta kazania w języku francuskim wygłaszano jedynie podczas Mszy w południe.

Każdego rana do dyspozycji penitentów był spowiednik. W wigilie niedziel i uroczystości kilku kapłanów spowiadało przez cały dzień. W 1819 roku Fortunat de Mazenod wspomniał, że u stolarza zamówiono siedem konfesjonałów. Misjonarze uznawali doktrynę moralną św. Alfonsa Marii Liguori, podczas gdy duchowieństwo Aix pozostało wierne gallikańskiemu rygoryzmowi. Zupełnie zrozumiałym jest więc fakt, że ludzie spowiadali się w kaplicy Misji11.

Innym bardzo ważnym dziełem było Bractwo Serca Jezusowego, które miało swą siedzibę w Kaplicy Misji. Każdego popołudnia, w pierwszy piątek miesiąca, odbywały się modlitwy.

W kaplicy odbywały się także rozmaite nabożeństwa: nabożeństwa czterdziestogodzinne, nowenna przed świętem świętej Teresy z Avila, świętego Alfonsa, w każdy dzień Wielkiego Postu i w wigilie wielkich świąt było nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, podczas którego po prowansalsku wygłaszano kazanie.

Należy także wspomnieć o procesjach w Niedzielę Palmową, Boże Ciało, Wniebowzięcie Maryi, a zwłaszcza w uroczystość Najświętszego Serca Jezusa. W 1817 roku misjonarze wskrzesili to nabożeństwo. Procesja, która przechodziła przez Cours Mirabeau była bardzo dokładnie przygotowana, do udziału zapraszano władze cywilne i wojskowe, mieszkańców, różne bractwa pokutne, członków Stowarzyszenia Młodzieży.

W telegraficznym skrócie przedstawiłem rozmaite akcje, które odbywały się w kaplicy byłego karmelu. Ciężka praca była wyzwaniem dla małej grupy Misjonarzy, których szeregi topniały jeszcze bardziej podczas misji ludowych.
I. 2. 3. Działalność wspólnoty
Część obowiązków duszpasterskich wykonywali sami Misjonarze, należy wspomnieć posługę wśród więźniów i skazanych na śmierć. Misjonarze wiele uwagi poświęcali chorym, regularnie ich odwiedzali, zanosząc im wiatyk12: liczba naszych chorych nieustannie się powiększa, ponieważ na Misji nigdy nie tracimy ich z pola widzenia i zawsze jesteśmy gotowi, by przemierzyć całe miasto, służąc i zaopatrując umierającego13.

Eugeniusz de Mazenod prosił misjonarzy, aby kontaktowali się z rodzicami członków Stowarzyszenia Młodzieży. Wraz z końcem 1816 roku wiele osób wybrało sobie jednego z misjonarzy na kierownika duchowego14.

Należy w końcu wspomnieć, że pewna liczba młodych mieszkała w domu, podejmując studia, zwłaszcza prawnicze15.

I. 2. 4. Misje parafialne
Wymieniwszy wszystkie obowiązki należy oczywiście wspomnieć o najważniejszym, czyli o misjach głoszonych w prowansalskich wioskach.

Pierwsza misja, którą przeprowadzili ojcowie de Mazenod, Deblieu, Mye i Icard, odbyła się od 11 lutego do 17 marca 1816 roku w Grans. Następna, wygłoszona przez ojców de Mazenod, Deblieu, Mye i Tempier, odbyła się w Fuveau, przedłużona misja w Gréasque i St Savournin, którą przeprowadzili ojcowie Tempier i Mye. W 1816 roku, od 17 listopada do 15 grudnia, odbyła się misja w Marignane, wygłoszona przez ojców de Mazenod, Deblieu, Mye i Maunier…

W 1817 roku ojcowie de Mazenod, Tempier i Mye udali się na misję do Mouriès, zaś w Arles od 2 listopada do 16 grudnia przebywali ojcowie Deblieu i Mye wraz z Misjonarzami Francji.

Od 3 do 31 stycznia 1818 roku ojcowie Tempier, Deblieu i Mye głosili misję w Puget16. Od 8 listopada do 20 grudnia, prawie wszyscy członkowie Stowarzyszenia, czyli ojcowie de Mazenod, Deblieu, Mye, Manier, Aubert i Moreau, udali się na misję do Barjols.

Misjonarze z powodu małej ilości członków, a także z powodu wielu obowiązków przy kaplicy Misji, musieli wielokrotnie odrzucać liczne prośby. Wikariusz Generalny, ksiądz Guigou, zaniepokojony stanem zdrowia ojca de Mazenod, prosił, aby zrezygnował z niektórych prac: Wy wszyscy pracujecie za dużo, niż jesteście w stanie… Nie należy kusić Boga. Wygłosiwszy misje w Arles, z tej w Puget należy zrezygnować. Odłóżcie także misję w Eyugières i Tournes.

Nawet jeśli podjął się misji w Barjols ponad pięćdziesięciu proboszczów z naleganiem prosi o misje… Choć chcę wam dać pierwszeństwo, to jednak moim obowiązkiem jest podążanie tam, gdzie niebezpieczeństwo jest największe17.

Eugeniusz de Mazenod zrezygnował z misji w Rougiers: Niestety, bardzo boleję nad tym, że muszę wam odmówić, ale w roku bieżącym zaledwie mogliśmy wywiązać się z prac przyjętych już trzy lata temu, a od tego czasu prośby ciągle napływają18.


II. BARDZO DELIKATNA SYTUACJA
Pomimo wszystkich odniesionych sukcesów, nie należy ukrywać, że sytuacja Misjonarzy Prowansji w omawianym przez nas okresie była bardzo napięta. Zagrożone było istnienie samej grupy misjonarskiej, brakowało wsparcia, a kolejne trudności ciągle się pojawiały.
II. 1. Problemy z duchowieństwem

Sukcesy Misjonarzy Prowansji, zwłaszcza głoszenie kazań po prowansalsku i doktryna moralna błog. Alfonsa Liguori, przyczyniły się do spadku uczęszczających na nabożeństwa do swoich parafialnych kościołów. Szczególnie było to widoczne w parafiach św. Jana z Malty19 i pobliskiej parafii św. Magdaleny.

Przejrzawszy kazania wielkopostne wygłaszane w wyżej wymienionych parafiach możemy stwierdzić, że w 1816 roku proboszczowie nie zwracali w ogóle uwagi na Misjonarzy Prowansji. Jednak sytuacja zmieniała się w 1817 roku. Pięciu proboszczów wspólnie ogłosiło, że nieobecność na trzech Maszach świętych w swojej parafii jest ciężkim wykroczeniem. Dodatkowo odmawiali absolucji uczęszczającym do Kościoła Misji20. Powyższe zakazy wynikały ze złośliwości, gdyż nie dotyczyły uczestników Mszy świętych uczęszczających do kaplic zakonnych czy bractw pokutnych: ich zostawmy w spokoju21.

Postawa kleru Aix znalazła swe odzwierciedlenie w serii anonimów wysłanych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: ultramontanistyczna doktryna ojców z Kościoła Misji i ich doktryna moralna odnośnie sakramentów jest nie do przyjęcia22. Ci, (którzy uczęszczają do Kościoła Misji), to hipokryci, schizmatycy i mazenodyści23. Autor anonimowego listu w dalszej jego części stwierdził: Ksiądz de Mazenod z Aix, i tak zwany misjonarz, toczy otwarta wojnę z proboszczami miasta24.

Któż był autorem bezczelnego donosu? Ojciec Tempier stwierdził, że od 5 sierpnia znał jego autora, ale nie ujawnił więcej szczegółów. Ojciec Courtès wyraził się w sposób bardzo odważny: Pewien proboszcz z miasta odważył się zwrócić do Ministra i złośliwie donieść na powstające Stowarzyszenie do władz cywilnych25.

Czyż posuniemy się za daleko posądzając księdza Christie, proboszcza parafii św. Jana Maltańskiego? Z pewnością on był przywódcą „bandy pięciu”. W czasach rewolucji francuskiej złożył przysięgę, zmienił swe poglądy wraz z restauracją Burbonów, przewodząc 10 czerwca 1814 roku w katedrze w Aix nabożeństwu żałobnemu za Ludwika XVI. Marnotrawił swój czas potępiając bez skrępowania to, co było mu drogie jeszcze 20 lat temu26.

Eugeniusz de Mazenod nie mógł pogodzić się z taką postawą, i otwarcie o tym mówił. Nawet egzempcja Kościoła Misji, który wymknął się spod jurysdykcji księdza Christine, nie wpłynęła na zmianę sytuacji.

Nienawiść dwukrotnie dała o sobie znać. Po raz pierwszy 6 kwietnia 1817 roku podczas sakramentu bierzmowania dla dzieci z Aix27. Proboszczowie nie zarezerwowali ani jednego miejsca dla chłopców ze Stowarzyszenia. Ksiądz de Mazenod z powodu braku miejsc siedzących umiejscowił ich w prezbiterium, wokół ołtarza. To posunięcie wyprowadziło z równowagi proboszcza parafii św. Jana: Ksiądz Christne zwrócił się do wszystkich zgromadzonych. Uderzył go biretem, grożąc, że pouczy go o jego obowiązkach, wystawiając na publiczne pośmiewisko28.

Kolejnym przykrym wydarzeniem była I Komunia chłopców ze Stowarzyszenia. Ksiądz de Mazenod, przygotowawszy wszystko, zwrócił się z prośbą do proboszczów, co już zresztą uczynił dwa klata wcześniej, aby ceremonia odbyła się w chórze pokarmelitańskiego klasztoru, który był kaplicą Stowarzyszenia Młodzieży. Proboszczowie wystosowali wspólna i obraźliwą odpowiedź, przypominając, że ksiądz de Mazenod nie ma żadnych uprawnień, i zakwestionowali jego dzieło. Postanowili nawet ów list rozpowszechnić wśród mieszkańców miasta.
II. 1. 2. Problemy z biskupami diecezjalnymi
W 1910 roku po śmierci biskupa Jérome Marie Champion de Cicé stolica biskupia w Aix wakowała przez 9 lat29. W tym okresie rządy w diecezji sprawowało trzech wikariuszów generalnych-kapitulnych: Martin-Compian, Beylot i Guigou. Pierwszy odpowiadał za zarządzanie byłą diecezja marsylijską i praktycznie nie zajmował się nigdy sprawami Misjonarzy Prowansji. Drugi, będąc już w podeszłym wieku, ciągle chorował. Został tylko ksiądz Guigou. Urodził się w 1867 roku, był człowiekiem energicznym i rozsądnym. Znając Eugeniusza de Mazenod i misjonarzy często brał ich w obronę. Z tej też racji wiele donosów odnośnie jego osoby wysłano do Ministra Spraw Wewnętrznych. Niestety był tylko wikariuszem generalnym. Uznanie dla misjonarzy, które podpisał 25 stycznia 1816 roku nie zostało uhonorowane przez przyszłego. arcybiskupa.

Stosunki z mianowanym arcybiskupem wzbudzały wiele obaw. Biskup de Bausset był przyjazny misjonarzom. W październiku 1815 roku, będąc arcybiskupem Vannes, w Kaplicy Misji udzielił sakramentu bierzmowania k wstąpił do Stowarzyszenia Misjonarzy Prowansji30, biskup de Bausset napisał do Eugeniusza wyrażając radość z tego faktu31. Gdy 9 października 1817 roku spotkali się w Paryżu, biskup Aix wyjawił swe pragnienie, by Eugeniusza mianować swoim wikariuszem32 wtedy sytuacja Misjonarzy Prowansji uległaby poprawie33.

Ale stosunki z biskupem de Bausset de Roquefort nie układały się pomyślnie: to na wskroś małoduszny człowiek, zawsze słucha tego, który wypowiadał się jako ostatni34.

Zachowywał się tak chorągiewka na wietrze35, zmieniał zdanie, gdy tylko proboszczowie się buntowali. Gdy 14 października ponownie spotkał się z Założycielem zupełnie się z nim nie zgadzał, oskarżając go że z powodu faryzejskiej pychy pragnie zostać wikariuszem biskupim.

Takie zachowanie biskupa nie wróżyło niczego dobrego na przyszłość. Gdy objął stolice biskupią słusznie można było się obawiać, że definitywnie przyzna rację proboszczom, wycofując swą aprobatę udzieloną misjonarzom 25 stycznia 1816 roku.
II. 2. Problemy z władzami państwowymi
Relacje z W odpowiedzi władzami państwowymi również nie układały się zbyt pomyślnie. Misjonarze Prowansji spotkali na miejscu zaciekłego wroga: pana Monatgne, zastępcę mera Aix. Opór z jego strony był niebezpieczny z powodu częstej nieobecności mera. Pan Montagne należał to tej grupy ludzi, których nazywamy liberałami36, związał się z antyklerykalnymi ugrupowaniami, bojąc się powrotu starego ustroju37. Był wrogo nastawiony do dzieła rechrystianizacji a zwłaszcza do misji parafialnych.

Podczas gdy cała Rada Miasta była przychylna misjonarzom, zastępca mera zwrócił się do prefekta i ministra sprawiedliwości, donosząc o ich działalności, przyrównując ich do tak bardzo znienawidzonych jezuitów. Najostrzejszy list został wysłał we wrześniu 1817 roku do ministra spraw wewnętrznych. Zamierzał pokrzyżować plany Eugeniusza de Mazenod zabiegającego o oficjalne uznanie Stowarzyszenia: Prowansalczycy nie są tak zepsuci jak mieszkańcy innych prowincji i nie potrzebują stałej obecności grupy misjonarzy38.

Również na szczeblu państwowym sytuacja była dość poważna. Stowarzyszenia religijne musiały uzyskać pozwolenie rządu na swą działalność, który przymknął oko na Misjonarzy Prowansji, gdyż tak mała nie stanowiła żadnego niebezpieczeństwa. Mazenodowie z resztą byli związani z rodzina Talleyrandów-Périgord, a kardynał Agélique Talleyrand, wielki jałmużnik Francji39 postarał się, że wszystkie sprawy zostały właściwie załatwione.

Jednak, z powodu wielu donosów, rząd nie mógł już dłużej traktować Misjonarzy Prowansji z przymrużeniem oka. Wobec powyższego Eugeniusz de Mazenod, w lipcu 1817 roku, musiał udać się do Paryża, aby przedstawić swą sprawę. Ale wszystkie jego zabiegi zakończyły się fiaskiem i musiał się zadowolić ustną deklaracja ministra Lainé: Z Waszymi godnymi szacunku współpracownikami możecie kontynuować działalność, którą bardzo dobrze zaczęliście spełniać. To jednak nie było prawne zatwierdzenie!

Eugeniusz de Mazenod sadził więc, że jedyną możliwością poparcia dla Stowarzyszenia będzie nominacja jego wujka Fortunata de Mazenod na biskupa Marsylii. Gdyby nawet sprawy się skomplikowały w Aix, to przecież można byłoby przenieść się do Marsylii Ale Fortunat został mianowany biskupem nie istniejącej diecezji świętego Łazarza, na jej objęcie musiał czekać aż pięć lat. Nadzieja zawodziła z każdej strony. Eugeniusz de Mazenod, powróciwszy w listopadzie 1817 roku do Aix, jeszcze bardziej niż przed swoim wyjazdem obawiał się o przyszłość Misjonarzy Prowansji.


II. 3. Problemy z wytwornymi mieszkańcami Aix
Trzeba również wspomnieć, że wytworne społeczeństwo Aix odwróciło się plecami do księdza de Mazenod. Takie postępowanie słusznie może nas dziwić. Ale Eugeniusz był ciągle sobą. Co prawda pewna liczba wytwornych rodów, poczynając od przewodniczącego izby apelacyjnej, była zadowolona, bowiem ich dzieci zdobyły wykształcenie należąc do Stowarzyszenia Młodzieży. Wśród zwolenników należy wymienić księcia de Panisse, inspektora dóbr narodowych w departamencie Bouches du Rhone, markiza La Foresta, podprefekta Aix, barona de Damas, komendanta regionu wojskowego.

Jednak w niektórych salonach ciągle pamiętano kazanie wygłoszone w kościele św. Magdaleny. Wybaczono mu, choć z trudem, że przemawia przez niego „prowansalski patos”, nie pojmowano jednak, że odmawia przyjęcia jakichkolwiek godności kościelnych. Spisek przeciwko Eugeniuszowi wzniecali stali bywalcy salonów w Aix, między innymi uszczypliwa markiza d’Arlatan, nazywana „Don Kichotem anymazenodowskiego stronnictwa40”. Jej złośliwość wyrastała z głębokiego podłoża: jej mąż, markiz Arlatan przyczynił się do kłopotów finansowych Karola Antoniego w Wenecji, dlatego część długu przeszła na markizę. Wielka dama otwarła na oścież drzwi swego salonu księdzu Christine. Z salonu więc wysyłano wiele anonimów. Markiza która nigdy nie złożyła broni, w 1823 roku sprzeciwiła się przeciwko objęciu stolicy biskupiej w Marsylii przez Fortunata de Mazenod.

Kolejnym przeciwnikiem, zresztą bardzo wpływowym, był prokurator królewski, pan de Saint Victor41. Wywodził się z „imperialnej szlachty” i dążył do konfiskaty majątków pozostałych po szlachcie zasiadającej w byłym parlamencie Prowansji. Miał za sobą wielu zwolenników zwłaszcza z magistratu Aix. Choć podprefekt był bardzo przyjaźnie nastawiony do misjonarzy, to jednak nie miał zbyt wiele do powiedzenia w prefekturze. Rok później Chevalier został mianowany prefektem departamentu Var. 19 stycznia 1818 roku, na początku misji w Barjols, szczycił się, że pozbył się ze swego departamentu tak bardzo niepożądanej grupy ludzi [Misjonarzy Prowansji]42.




  1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna