N w „zielonej strefie nie chcą starych samochodów



Pobieranie 413.46 Kb.
Strona3/4
Data08.05.2016
Rozmiar413.46 Kb.
1   2   3   4

Ponad promil alkoholu we krwi miał kursant nauki jazdy, który kierując oplem corsą uczestniczył w kolizji drogowej. 55-letni mieszkaniec Lublina starał się zdobyć ponownie prawo jazdy, które stracił wcześniej właśnie za prowadzenie auta po alkoholu. Teraz powtórnie stanie przed sądem. Do kolizji doszło wczoraj wieczorem na skrzyżowaniu ulicy Krańcowej i al. Witosa. Na opla corsę z oznaczeniami nauki jazdy, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, najechał samochód m-ki peugeot. Na miejsce wezwano policyjny patrol. Jakież było zdziwienie funkcjonariuszy, kiedy od 55-letniego kursanta wyczuli woń alkoholu. Badanie wykazało, że mężczyzna miał ponad promil alkoholu we krwi. Jak się okazało 55-latek ponownie starał się o prawo jazdy, które kilka lat temu zostało mu odebrane przez sąd za prowadzenie auta po alkoholu. Teraz sprawą pijanego kursanta zajmą się policjanci z komisariatu VI Policji w Lublinie. Kierowca peugeota, jako sprawca kolizji drogowej, został ukarany mandatem karnym.


Link do źródła: Komenda Główna Policji – „Pijany kursant nauki jazdy” - http://www.policja.pl/portal/pol/1/12974/

Sprawca śmiertelnego wypadku dalej jeździ samochodem

Kategorie:  » wypadki drogowe  » Policja

- Nie mogę pogodzić się z tym, że człowiek, który zabił mojego brata, dalej jeździ samochodem - mówi Jerzy Sałata. Jego brat, Kazimierz, zginął dwa miesiące temu. Policja do dziś nie postawiła zarzutów sprawcy, nawet nie zabrała mu prawa jazdy. Jak twierdzi, czeka na opinię biegłego. Do redakcji „Gazety Olsztyńskiej” zgłosił się Jerzy Sałata i poprosił redakcję o interwencję w sprawie tragicznej śmierci jego brata. Gazeta pisała o tym w jednym z listopadowych wydań. 5 listopada około godz. 17. brat pana Jerzego, Kazimierz, wracał z pracy z Sępopola do Rygarb (gm. Sępopol). Szedł lewą strona drogi. W okolicach rodzinnej wsi został potrącony przez samochód. W wyniku obrażeń zmarł. Pieszego potrącił kierujący Seatem Toledo Stanisław O., 50-latek z Sępopola. - Sprawca po potrąceniu oddalił się z miejsca wypadku i nie udzielił mojemu bratu żadnej pomocy - mówi z żalem Jerzy Sałata. - Po zdarzeniu kierowca, jak twierdzi, pojechał do Sępopola, by o wypadku powiadomić policję lub straż graniczną. To mu się nie udało, bo posterunek policji był zamknięty - informuje Robert Koniuszy, oficer prasowy bartoszyckiej policji. - Około pół godziny po zdarzeniu sprawca wypadku zadzwonił na komisariat policji w Bartoszycach. Pan Jerzy uważa, że takie tłumaczenie jest niedorzeczne. - Po co to robił? - pyta. - Przecież miał telefon komórkowy i mógł z miejsca zdarzenia zadzwonić po pogotowie. Najbardziej pana Jerzego bulwersuje fakt, że sprawca wypadku dalej jeździ samochodem, nie ma postawionych żadnych zarzutów, nawet nie zabrano mu prawa jazdy. - Biegły medycyny sądowej sprawdza, czy poszkodowany żył, czy zginął na miejscu wypadku. Jeśli się okaże, że sprawca wypadku potrącił człowieka i oddalił się z miejsca wypadku, to dodatkowo go to obciąża - tłumaczy Robert Koniuszy. - Zebraliśmy już materiał dowodowy w tej sprawie i przesłaliśmy go biegłym w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych - dodaje. - Jeżeli ich opinia będzie podstawą do przedstawienia zarzutów sprawcy wypadku, wówczas straci prawo jazdy. Opinię dostaniemy najprawdopodobniej w pierwszej połowie stycznia. W przypadku, gdy biegli stwierdzą winę kierowcy, Stanisławowi O. grozi do 8 lat pozbawienia wolności.



Link do źródła: „Gazeta Olsztyńska” – „Sprawca śmiertelnego wypadku dalej jeździ samochodem” - http://gazetaolsztynska.wm.pl/Sprawca-smiertelnego-wypadku-dalej-jezdzi-samochodem,37120

Progi spowalniające przed szkołami



Kategorie:  » dzieci na drodze  » progi spowalniające » prędkość

Progi spowalniające mają się pojawić przed radomskimi szkołami, ale tylko tymi, które stoją przy osiedlowych uliczkach. I nie będą to plastikowe listwy przykręcane do asfaltu, ale asfaltowe garby, wymuszające na kierowcy zatrzymanie się przed pokonaniem przeszkody. Jeżeli kierowca tego nie zrobi, przejazd z pełną prędkością przez taki próg grozi uszkodzeniem zawieszenia samochodu – czytamy w „Gazecie Wyborczej Radom”. - Inaczej nie zmusimy kierowców, aby zwalniali w pobliżu szkół. Tak zwani śpiący policjanci nie zdają egzaminu, obserwuję, że kierowcy nie zwalniają - mówi zastępca prezydenta miasta Ryszard Fałek. Pomysł swojego zastępcy zaakceptował prezydent Andrzej Kosztowniak. Budowa ma ruszyć już w styczniu. Według Fałka z wykonaniem progów nie powinno być problemów, bo wystarczy we wskazanym miejscu wylać garb z asfaltu i odpowiednio go sfrezować. Pieniądze też się znajdą: z tak zwanego bieżącego utrzymania dróg. Miasto zaoszczędziło choćby na tym, że jak do tej pory nie trzeba było odśnieżać ulic. Budowę garbu wystarczy zgłosić do wydziału architektury, a wcześniej uzyskać pozytywną opinię policji. Problem w tym, że choć prawie wszyscy dyrektorzy szkół prosili o położenie progów przed szkołami, to nie wszędzie jest to możliwe. - Przepisy mówią wyraźnie, że na ulicach, po których poruszają się autobusy komunikacji miejskiej, progi są niedozwolone - wyjaśnia Marek Czyż, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji w Radomiu. Pomysł Fałka będzie można zrealizować na uliczkach osiedlowych. Jak choćby na Rapackiego. - To niby jest ślepa uliczka, samochody dojeżdżają do szkoły i zawracają. Ale kierowcy i tak się tam rozpędzają, doszło już do kilku potrąceń. Rodzice uczniów monitowali nas wielokrotnie o zainstalowanie progów i mogę obiecać, że spowalniacze będą - zapewnia Fałek. Nadkomisarz Piotr Kostkiewicz, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, jest jak najbardziej za pomysłem miasta. Sam ma nawet kilka wytypowanych miejsc, w których progi przydałyby się jak najszybciej. - Przed kilkoma szkołami można by nawet połączyć progi podrzutowe z przejściami dla pieszych. Pasy maluje się wtedy na garbie - wyjaśnia. Typowanie miejsc ruszy lada dzień.



Link do źródła: „Gazeta Wyborcza – Radom” – „Przed szkołami ma być bezpieczniej” - http://miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,4804616.html

Znaki drogowe tanią reklamą

Kategorie:  » znaki drogowe  » kierunkowskazy » reklama przy drodze

Muzeum Narodowe w Kielcach chce przyciągnąć turystów wjeżdżających do miasta. Na największych kieleckich skrzyżowaniach już pojawiły się kierunkowskazy prowadzące do placówki, a za kilka dni przy trasach wlotowych staną specjalne znaki drogowe z wizerunkiem muzeum. MZD na własny koszt umieściło drogowskazy wskazujące, którędy dojechać do muzeum, przy skrzyżowaniach w centrum Kielc. W ciągu najbliższych dni pięć znaków drogowych E22b, czyli tzw. znaków turystycznych wskazujących obiekt na samochodowym szlaku, firma Dubr postawi przy wlotowych ulicach. Będą przedstawiały cień Pałacu Biskupów Krakowskich i odległość w kilometrach od znaku do placówki. - To będą spore tablice, mające około 1,8 metra szerokości, najwyższej jakości, z odblaskowej folii, przez co będą dobrze widoczne w nocy - zapewnia Anna Latos-Paryska z Muzeum Narodowego. Muzeum zwróciło się też do oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z prośbą o pozwolenie na ustawienie kolejnych czterech znaków przy drogach prowadzących do Kielc: dwa przy krajowej "siódemce" od strony Warszawy w Występie, a od strony Krakowa przed wjazdem na obwodnicę, od strony Łodzi przed Raszówką, a od Lublina w okolicach Woli Jachowej. - Kiedyś muzeum reklamowało się na dużych makietach z wizerunkiem pałacu, ale dawno zostały zniszczone. Przed nami stulecie placówki, chcemy więc, aby była bardziej widoczna, mocniej zaakcentowana. Aby turyści przejeżdżający przez Kielce zatrzymali się na chwilę i wstąpili do pałacu - podkreśla Anna Latos-Paryska. Znaki drogowe są też tańszą reklamą. Muzeum płaci tylko za ich wykonanie, a nie za dzierżawę gruntu. Te, które wkrótce ustawi Dubr, będą kosztować ok. 5 tys. zł.



Link do źródła: „Gazeta Wyborcza – Kielce” – „Muzeum zareklamuje się przy drodze” - http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4805268.html

3.1.2008 (czwartek)
Anatomia pojazdu

Kategorie:  » pojazd  

„Auto Firmowe on-line” prezentuje następujący opis anatomii pojazdu:



Światła - Nie wystarczy sprawdzić, czy wszystkie żarówki świecą. W zimie, kiedy wcześnie zapada zmrok, przepalona żarówka zmniejsza szanse na to, że inni kierowcy w porę zauważą nasz samochód lub my wystarczająco wcześnie dostrzeżemy pieszego na poboczu. Oprócz żarówek, jak najczęściej sprawdzajmy również czystość oraz stan reflektorów. Każde zabrudzenie, pęknięcie czy ślad korozji na lustrze mogą pogorszyć oświetlanie drogi oraz przyczynić się do oślepiania innych kierowców. Przed zimą warto również skontrolować ustawienie reflektorów. Można to zrobić tylko za pomocą specjalistycznego sprzętu na każdej stacji diagnostycznej. Jeżeli zauważyliśmy, że kierunkowskazy świecą na biało, a nie na pomarańczowo, to znak, że należy wymienić wysłużone żarówki. Migające białe światło z przodu jest słabiej widoczne, a z tyłu oślepia kierowców i może zostać źle zinterpretowane. Znacznie częściej w okresie zimowym będziemy korzystać z reflektorów przeciwmgielnych, nie zapominajmy więc również o ich kontroli.
Akumulator i układ elektryczny
Jeśli nie chcemy spędzić zimowego poranka na poszukiwaniu kierowcy, który pożyczy nam prądu, lepiej zawczasu zadbać o akumulator. Większość baterii jest obecnie bezobsługowych. Nie oznacza to jednak, że możemy o nich zapomnieć. Włączone światła, pracujące wycieraczki, radio czy ogrzewanie tylnej szyby powodują, że znacznie mniej prądu z alternatora przekazywane jest do baterii. Dobrze jest sprawdzić poziom naładowania i pojemność akumulatora przed zimą. Jeśli trzeba, od razu wymieńmy go na nowy. Jeśli nie trzymamy auta w garażu, dobrym pomysłem, jest pokrowiec na baterię. Pozwala on ochronić ją przed niskimi temperaturami, a te nawet nowy akumulator mogą pozbawić połowy mocy. Warto również sprawdzić zaciski kabli. Jeśli są zaśniedziałe, należy je wyczyścić papierem ściernym i dobrze dokręcić. W autach z silnikiem Diesla i zasilanych gazem LPG należy sprawdzić stan przewodów wysokiego napięcia i świec.
Układ chłodniczy/wentylacja
Nie zaniedbujmy też płynu w układzie chłodzenia. Może się okazać, że zamarznięty płyn rozsadzi nam chłodnicę albo głowicę silnika. Temperaturę zamarzania płynu chłodniczego można sprawdzić za pomocą specjalnego testera. Takie urządzenie kosztuje kilkadziesiąt złotych, ale nasz mechanik na pewno jest w nie wyposażony. Jeżeli okaże się, że temperatura krzepnięcia jest zbyt wysoka (np. -15oC), należy koniecznie wymienić płyn na nowy. Markowe płyny krzepną dopiero przy temperaturze -40oC. Równie ważne jak chłodzenie jest w zimie ogrzewanie. Zaparowane szyby ograniczają widoczność, a zbyt niska temperatura utrudnia kierowcy koncentrację. Również klimatyzacja przydaje się w zimie do usuwania wilgoci z szyb.
Szyby i wycieraczki - Widoczność to bezpieczeństwo, a na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać. Jeżeli nasze wycieraczki zostawiają na szybie smugi, należy je wymienić. Zimą będą nam one potrzebne znacznie częściej i muszą zapewnić idealną czystość szyb. Warto również odpowiednio wcześnie zmienić płyn do spryskiwaczy na zimowy. Tak, by w czasie pierwszych mrozów nie okazało się, że zamiast myć szybę, nasz płyn tworzy na niej warstwę lodu. Przed ruszeniem z miejsca poświęćmy chwilę na usunięcie z samochodu warstwy śniegu, a z szyb szronu czy lodu. Zróbmy to szczotką i skrobaczką, bo wycieraczki mogą być przymarznięte do szyby i próba ich uruchomienia zakończy się uszkodzeniem piór lub napędzającego je silnika. Bardzo istotny jest również stan szyb. Każde pęknięcie czy rysa pogarsza widoczność, która w zimie i tak nie jest najlepsza. Na szczęście nie zawsze trzeba wymieniać pękniętą szybę. W serwisach Autoglass Jaan wiele uszkodzeń można naprawić, oszczędzając pieniądze i oryginalną szybę.
Zawieszenie, hamulce i opony - Stuki, szum i inne niepokojące odgłosy zawieszenia lub układu kierowniczego to zapowiedź sporych kłopotów, jeśli nie usuniemy usterek przed zimą. Nowoczesne systemy poprawiające bezpieczeństwo są bardzo czułe i nieprawidłowe działanie, na przykład amortyzatorów, może je wprowadzać w błąd. ABS zamiast skrócić drogę hamowania, może ją znacznie wydłużyć. Zatarte łożyska mogą zablokować koło i doprowadzić do groźnego poślizgu. Podobny efekt da nawet delikatne użycie nierówno działających hamulców. Dlatego tak istotne jest zbadanie nie tylko stanu, ale i równomiernego zużycia poszczególnych elementów zawieszenia czy układu hamulcowego. Nie można tego zrobić samodzielnie, bo konieczny jest specjalistyczny sprzęt. Na szczęście znajdziemy go na każdej stacji diagnostycznej. Zimowe opony to podstawa, ale i one mogą okazać się bezużyteczne, jeśli są stare lub były źle przechowywane. Oponom należy się dokładnie przyjrzeć przed wymianą. Bieżnik płytszy niż 3,5–4 mm, pęknięcia gumy lub jej uszkodzenia to gwarancja poważnych kłopotów w czasie zimowej jazdy.
Korozja - Mała pomarańczowa plamka na lakierze – niby nic, a na wiosnę trzeba będzie wymienić część blacharki. Zima to wymarzony czas dla rdzy. Sól na drogach, wilgoć i kamienie, które, uderzając w lakier, odsłaniają metal. Jeżeli nasze auto ma już pierwsze oznaki korozji, warto, by przed zimą przyjrzał się mu blacharz. Teraz koszty napraw będą znacznie mniejsze niż na wiosnę. Warto również sprawdzić układ wydechowy, który jest szczególnie podatny na korozję. Nawet niewielkie ognisko rdzy w zimie może spowodować poważną awarię. Nie chodzi tu o głośniejszą pracę silnika, ale o zagrożenie życia kierowcy i pasażerów. Przez nieszczelność do kabiny może dostać się bezwonny trujący gaz – tlenek węgla. Nieszczelny układ oznacza większe zanieczyszczenie środowiska, a czasem również wadliwe działanie sondy lambda, co z kolei powoduje gorsze osiągi i większe zużycie paliwa.
Zamki i uszczelki To ważne, by odmrażacz do zamków nosić w kieszeni kurtki, a nie zostawiać w samochodzie. Jeśli zamki odmówią posłuszeństwa, nawet najlepszy specyfik leżący w schowku na niewiele się zda. Nie należy również przesadzać ze stosowaniem tego typu środków, zwłaszcza jeżeli nasze auto wyposażone jest w centralny zamek. Inne sposoby, jak rozgrzewanie kluczyka, należą do bardzo ryzykownych, szczególnie jeśli w kluczyku jest immobiliser. Gdy już uporamy się z zamarzniętymi zamkami, może się okazać, że drzwi nadal nie dają się otworzyć. Każde mocne szarpnięcie grozi koniecznością wymiany uszczelek w drzwiach. Dlatego lepiej jeszcze przed zimą zabezpieczyć je za pomocą specjalnego silikonu lub gliceryny. Po każdej wizycie w myjni dobrze jest dokładnie osuszyć uszczelki i ponownie je zakonserwować.
Akcesoria - Czasem seryjne wyposażenie samochodu to za mało, by uporać się z zimowymi kłopotami. W głębokim śniegu nieocenioną pomocą mogą być nawet niewielka łopatka i specjalne łańcuchy na koła. Pamiętajmy jednak, że po założeniu łańcuchów nie możemy jeździć po odśnieżonych drogach i przekraczać prędkości 20 km/godz. W czasie wypraw na narty pamiętajmy o odpowiednim zabezpieczeniu sprzętu sportowego. Narty przewożone wewnątrz samochodu mogą powodować zagrożenie w czasie wypadku. Lepiej jest zamontować na dachu odpowiedni bagażnik. W przypadku awarii samochodu bardzo przydatny może się okazać zwykły koc, który uchroni przed zimnem nas i naszych pasażerów, warto wozić go ze sobą w bagażniku. 

Link do źródła: „Auto Firmowe on-line” – „Anatomia pojazdu” - http://www.autofirmowe.pl/13923,c_anatomia_pojazdu.html

Kara za sfałszowanie dokumentu

Kategorie:  » komunikacja miejska  » ulgi w przejazdach » kodeks karny

Policjanci zatrzymali bezdomnego, który podrobioną legitymacją posługiwał się przy kontroli biletów w autobusie miejskim. Za podrobienie dokumentu grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Około południa Mieczysław K. jechał autobusem miejskim w kierunku Jarot. Na wysokości Szpitala Miejskiego w Olsztynie, do autobusu wsiedli kontrolerzy. Mężczyzna został poproszony o okazanie biletu. Ten jednak zamiast biletu okazał legitymację osoby niepełnosprawnej uprawniającą do przejazdu bez biletu. Kontrolerzy mieli wątpliwość co do autentyczności dokumentu stanu trzeźwości mężczyzny. Wezwali na pomoc Policję. Okazało się, że na odwrocie legitymacji czarnym długopisem dopisana była inna kwalifikacja niepełnosprawności niż w rzeczywistości posiadał mężczyzna. Pożądana przez niego kwalifikacja uprawnia osoby niepełnosprawne do przejazdu bez biletów w autobusach miejskich. Z tego też powodu Mieczysław K. własnoręcznie zmienił stopień niepełnosprawności na swojej legitymacji. Jak się okazało mężczyzna był pijany. Badanie wykazało u niego blisko trzy promile alkoholu we krwi. Teraz za przerobienie dokumentu odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.



Link do źródła: Komenda Wojewódzka Policji – „Przerobił legitymację osoby niepełnosprawnej” - http://www.policja.pl/portal/pol/1/12990/

U nich zimą pomagają taksówkarze

Kategorie:  » warunki atmosferyczne  » taksówki

Kiedy łapie siarczysty mróz, posłuszeństwa odmawiają samochody. W takiej sytuacji po pomoc można się zgłosić do kierowców taksówek. - Pomagaliśmy zapalić samochody dwóm kierowcom. Zadzwoniła też jedna pani, ale w końcu zrezygnowała i pojechała taksówką - mówi Ryszard Maciąg taksówkarz z Radomia. - Najczęstszą przyczyną kłopotów jest rozładowana bateria. Wówczas przyjeżdżamy z przewodami. Można do nas dzwonić w każdej chwili - dodaje taksówkarz. Pomoc taksówkarza nie jest jednak darmowa - za usługę zapłacimy 10-15 zł.



Link do źródła: „Gazeta Wyborcza – Radom” – „Zima – jak sobie z nią radzimy?” - http://miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,4808101.html

4.1.2008 (piątek)
Międzynarodowe prawo jazdy bez terytorialności

Kategorie:  » prawo jazdy  » międzynarodowe prawo jazdy

Czytelnik „Gazety Pomorskiej” ponad miesiąc czekał na międzynarodowe prawo jazdy. Przyczyna to brak odpowiedniego programu komputerowego. - W starostwie poinformowano mnie, że wszystko tak długo trwa, ponieważ Wytwórnia Papierów Wartościowych wprowadza nowy program komputerowy – relacjonował Czytelnik. Arkadiusz Słodkowski, rzecznik Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych twierdzi jednak, że sprawa wygląda nieco inaczej. Jak mówi, kiedyś funkcjonował program komputerowy, dostosowany do drukarek atramentowych, ale dziś w większości urzędów zostały one zastąpione przez drukarki laserowe. Tym samym z programu nie można korzystać. - Ponieważ wpływa niewiele wniosków o wydanie międzynarodowego prawa jazdy, nie wyposażamy urzędów w drukarki - wyjaśnia. - Przesyłamy puste dokumenty, a urzędnicy sami wprowadzają dane kierowcy. Najczęściej wypisują dokument ręcznie albo na maszynie do pisania. Nowy program może powstać dopiero wówczas, gdy zostanie zmieniony wzór międzynarodowego prawa jazdy. Ostatecznie prawo jazdy zostało wypisane właśnie na maszynie. Arkadiusz Słodkowski przypomina natomiast, że wniosek o wydanie międzynarodowego prawa jazdy można złożyć w dowolnym urzędzie, który zajmuje się tymi sprawami. - Nie obowiązuje tutaj terytorialność - mówi. - Urząd musi jedynie potwierdzić tożsamość danej osoby.



Link do źródła: „Gazeta Pomorska” – „Stuk, stuk jak przed laty” - http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080104/AKCJARED00/713319224

Matka zostawiła dziecko w zaparkowanym aucie

Kategorie:  » przewóz dzieci  

Samotnego dwulatka zostawiła 40-letnia mama w aucie zaparkowanym przez halą targową w Gdyni. Poszła kupić sobie kurtkę – czytamy w „Gazecie Wyborczej - Trójmiasto”. Dziecko siedziało w zapiętym foteliku samochodowym. W aucie przed halą spędziło samotnie co najmniej 40 min. Był czwartek, ok. godz. 16., na dworze temperatura 6 st. C poniżej zera i podmuchy przenikliwego wiatru. Zapłakanego, przerażonego malucha zauważył któryś z przechodniów. Obserwował auto, a ponieważ nikt z dorosłych nie pojawiał się - zatelefonował do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Podał miejsce zaparkowania, markę i numer rejestracyjny samochodu. Chwilę później przyjechał tam policyjny patrol. Funkcjonariusze upewnili się, że auto jest zamknięte. Czekali na matkę ponad 10 min. Gdy przyszła, była wyraźnie zdziwiona obecnością policji. Jej zdaniem, w pozostawieniu malucha bez opieki nie było niczego nagannego. - Ta pani wytłumaczyła, że poszła sobie kupić kurtkę i nie chciała zabierać małego dziecka na zakupy - mówi Hanna Kaszubowska, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. - Nie pomyślała, że jej nieobecność trwała tak długo. To 40-latka zameldowana w Szczecinie. Policjanci jedynie spisali jej dane personalne. Sprawie został nadany urzędowy bieg. Odpowiednia informacja trafi do komisariatu w Szczecinie. Tam policjanci sprawdzą, czy był to przypadkowy incydent, czy coś więcej. Za pozostawienie dziecka w okolicznościach niebezpiecznych dla jego zdrowia kobiecie może grozić kara grzywny. Szczecińska policja przeprowadzi w miejscu jej zamieszkania wywiad środowiskowy. W razie potrzeby o interes dziecka zadba sąd rodzinny. - Zapewne nic wielkiego się nie stało, ale sprawa powinna mieć swój ciąg dalszy, bo taka lekkomyślność musi niepokoić - mówi Krzysztof Sarzała, kierownik Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku. - Jestem jednak przeciwny stosowaniu takich kar jak grzywna czy ograniczenie władzy rodzicielskiej. Najlepszym rozwiązaniem byłoby pouczenie rodzica i wysłanie go na zajęcia edukacyjne. To powinno każdego, matkę czy ojca, nauczyć odpowiedniej dbałości o dziecko.



Link do źródła: „Gazeta Wyborcza Trójmiasto” – „Zostawiła syna w aucie” - http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4811858.html

Zobacz filmy z policyjnego ścigacza w wideoradarem

Kategorie:  » kontrole drogowe  » Policja » wideoradar

Kierowca bmw wjeżdżający do Gorzowa ponad 210 km/h, kierowca busa wyprzedzający w szalony sposób. Takie obrazki to codzienność. Takie obrazki to dla kierowcy policyjnego ścigacza z wideoradarem codzienność. Motor jest wyjątkowy (w Polsce jest tylko jeden podobny - w Warszawie). To potężna maszyna marki BMW, która rozpędza się do setki w niecałe 3 sekundy i może pędzić niemal 300 km/h. Jeszcze nikt jej nie uciekł. ,,GL'' jako pierwsza prezentuje filmy z jej wideoradaru. Zobacz, jak jeżdżą niektórzy kierowcy – ZOBACZ - http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080104/POWIAT04/745145561



Link do źródła: „Gazeta Lubuska” – „Tylko w „GL”: filmy z policyjnego ścigacza z wideoradarem (wideo)” - http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080104/POWIAT04/745145561

5.1.2008 (sobota)
Policja drogowa na drogi

Kategorie:  » Policja  » drogówka

"Policja drogowa ma się zająć poprawą bezpieczeństwa na drogach" - stwierdza w "Fakcie" Adam Rapacki, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. W MSWiA Rapacki odpowiada za działania policji. To zresztą był jej komendant główny i twórca Centralnego Biura Śledczego. - Policjanci z drogówki mają przede wszystkim kierować ruchem, pomagać kierowcom na przykład w przemieszczaniu się przez zatłoczone miasta - stwierdził Rapacki w rozmowie z "Faktem". - Ich podstawowym zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa na drodze. Większość policjantów doskonale to rozumie i stosuje się do tego. Niestety. Nieliczni nadal chowają się w krzakach. Ale to się zmieni - zapowiada wiceszef MSWiA. Nie oznacza to oczywiście, że policjanci drogowi nie będą w ogóle stali z radarami. Nie chodzi nam o łapanie kierowców zza krzaka, ale wychwytywanie prawdziwych piratów drogowych, którzy powodują śmiertelne zagrożenie na polskich ulicach - powiedział gazecie Rapacki. Patrole będą stały nie tam, gdzie są krzaki, ale tam gdzie jest najniebezpieczniej.



Link do źródła: INTERIA.pl – „Co ma robić policja drogowa?” - http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/co-ma-robic-policja-drogowa,1036947,415

6.1.2008 (niedziela)
Nowy pomysł na budowę dróg

Kategorie:  » inwestycje drogowe  

Rząd ma pomysł, jak sprawniej budować drogi. Chce przydzielać kontrakty na krótkie, ok. dwudziestokilometrowe odcinki. Mniejsze firmy zacierają ręce, giganci kręcą nosem – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiada rewolucję budzącą kontrowersje na rynku. – Kontrakty będziemy dzielić na małe ok. 20-km odcinki – zapowiada Zbigniew Kotlarek, generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad. Twierdzi, że GDDK przetestowała już to rozwiązanie, budując między innymi autostradę A2 między Koninem a Strykowem. Podzielono 105-kilometrowy odcinek na pięć mniejszych. Budowę wszystkich udało się zakończyć w ciągu 22 miesięcy. Cieszą się z tego małe firmy. – Popieramy ten pomysł Generalnej Dyrekcji, od dawna to właśnie postulowaliśmy – mówi Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. – Skorzystają na tym przede wszystkim mniejsze firmy, głównie z polskim kapitałem. Będą mogły zdobyć doświadczenie i referencje wymagane np. przez kontrahentów poza granicami naszego kraju – dodaje. Do tej pory głównymi graczami na rynku było pięć dużych firm budowlanych – Budimex-Dromex, Strabag, Kirchner, Skanska i WPRD. To one na przestrzeni kilku ostatnich lat brały najwięcej zleceń. I to im najbardziej nie na rękę jest dzielenie inwestycji na mniejsze odcinki. – Dzielenie budowy na mniejsze odcinki nie zawsze jest ekonomicznie opłacalne dla zamawiającego – mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu-Dromeksu. – Im dłuższy odcinek drogi buduje jedna firma, tym mniejszy koszt budowy 1 km – wyjaśnia. Drogowcy chcą też obniżyć wymagania stawiane firmom startującym w przetargach, przyspieszyć procedurę wyboru kontrahentów – wszystko, by zrealizować ambitny plan budowy sieci dróg ekspresowych i autostrad.– Nasz budżet na ten rok wynosi ponad 20 mld zł. To dwukrotnie więcej, niż mieliśmy do dyspozycji w 2007 r. – mówi Zbigniew Kotlarek. Na prace przygotowawcze ma zostać wydane 1,9 mld zł, o 600 mln zł więcej niż w 2006 r. W ciągu roku GDDKiA chce przygotować do budowy ponad 625 km dróg. Nawet jeżeli doinwestowanemu i rozbudowanemu urzędowi się to uda – problemy mogą jak zwykle pojawić się w momencie wyboru wykonawców. Praktyką są niestety liczne odwołania od wyników przetargów. To sprawia, że wybór wykonawcy od momentu otwarcia kopert może trwać i rok. – Przygotowaliśmy projekt nowych przepisów, które skrócą ten czas do trzech miesięcy – wyjaśnia Zbigniew Kotlarek. Plany urzędu przewidują też większe złagodzenie warunków stawianych przyszłym kontrahentom. Pierwsza liberalizacja przepisów nastąpiła na początku 2007 r. Dzięki temu do przetargów zaczęły stawać i mniejsze firmy. Wraz z ich pojawieniem się udało się obniżyć koszty budowy – składane przez nich kosztorysy były dużo niższe niż oferty głównych graczy od lat obecnych na rynku. Teraz Generalna Dyrekcja liczy na dalszy spadek lub przynajmniej na zahamowanie wzrostu kosztów budowy. Wtedy zdaniem władz sekcji krajowej drogownictwa NSZZ „Solidarność” te wymagania mogłyby być jeszcze niższe. W 2007 roku nasz rząd wybudował tylko ok. 7,7 km autostrad. W tym roku będzie podobnie. Ok. 100 km odda prywatna firma.

Link do źródła: „Rzeczpospolita” – „Drogi trzeba budować 20-kilometrowymi odcinkami” - http://www.rp.pl/artykul/81561.html

Sprzeczne przepisy na drodze

Kategorie:  » oznakowanie dróg  » znaki drogowe

Bałagan w oznakowaniu jezdni przy rondzie Dmowskiego w Warszawie: drogowcy nie posprzątali po remoncie torowiska i kierowcy jeżdżą według sprzecznych przepisów. Rondo Dmowskiego w godzinach przedpołudniowych. Jadący od strony Dworca Centralnego samochód osobowy na podwarszawskiej rejestracji ustawia się na drugim pasie od lewej krawędzi jezdni i sygnalizuje zamiar skrętu w lewo. Zgodnie z tablicą informacyjną przed skrzyżowaniem ruch na tym pasie powinien odbywać się na wprost. Można to uznać za jednostkowy przejaw drogowego cwaniactwa, ale dokładnie to samo robi autobus MZA. Chwilę wcześniej podobny manewr wykonuje biały ford. Okazuje się, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami. Na wspomnianym pasie widać wyraźnie żółtą strzałkę wskazującą skręt w lewo. To pamiątka po niedawnym remoncie torowiska w Al. Jerozolimskich. Zwężono wtedy jezdnię i zmieniono organizację ruchu na skrzyżowaniach. Na jezdni w przeciwną stronę, obok Rotundy, pozostał jeszcze żółty pas dla autobusów. Prace skończyły się w październiku, tymczasowe malunki pozostały. - Żółte znaki poziome mają pierwszeństwo przed białymi - przypomina podkomisarz Paweł Piasecki ze stołecznej drogówki. - Oznaczenie powinien usunąć Zarząd Dróg Miejskich. Policja nie ma farby, by to zamalować. I dodaje, że w takim przypadku nie można ukarać kierowcy. Zapowiada również, że ponagli ZDM, by usunął żółte znaki.



Link do źródła: „Gazeta Wyborcza Warszawa” – „Przy Rotundzie bezprawnie w lewo” - http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4814081.html

423 tys. km nowych i zmodernizowanych dróg w 2007 roku

Kategorie:  » inwestycje drogowe  » Chiny

W 2008 r. chiński rząd planuje zbudować lub zmodernizować 270 tysięcy kilometrów wiejskich dróg - powiadomił chiński minister łączności Li Shenglin. W ubiegłym roku w Chinach oddano do użytku rekordowe 423 tys. kilometrów nowych lub unowocześnionych wiejskich dróg. W 2006 r. usprawniono lub zbudowano 320 tys. kilometrów takich szos - wynika z chińskich danych rządowych. Szeroko zakrojony projekt usprawniania infrastruktury transportowej został w Chinach zapoczątkowany w 2003 r. W rezultacie, do końca 2007 r. ponad 98 proc. chińskich miejscowości było połączonych siecią dróg publicznych.


Link do źródła: Onet.pl – „Chiny zbudują 270 tys. kilometrów wiejskich dróg” - http://wiadomosci.onet.pl/1668693,10,chiny_zbuduja_270_tys_kilometrow_wiejskich_drog,item.html

Policjanci skontrolują przechodniów na obecność narkotyków

Kategorie:  » Policja  » narkotesty » piesi

Policja będzie kontrolować przechodniów na obecność narkotyków w ich organizmach. Dzięki zakupionym przez komendę główną narkotestom niemal każdy patrol będzie mógł sprawdzić, czy dana osoba brała środki odurzające. Do tej pory na zawartość narkotyków byli kontrolowani tylko kierowcy samochodów i to też niezwykle rzadko. Stołeczna drogówka dostawała zaledwie kilkadziesiąt narkotestów na cały rok. Wszystko przez to, że są one dość drogie. Jeden kosztuje ponad 50 zł. Jednak narastający problem narkomanii, szczególnie wśród młodzieży, zmusił policjantów do przeznaczenia na walkę z tym zjawiskiem większe środki. W tej chwili w magazynach stołecznej komendy znajdują się ponad dwa tysiące narkotestów. Kolejne cztery tysiące trafią tam w najbliższych miesiącach. - Wreszcie będziemy mogli skutecznie wyłapywać dilerów i ich nieletnich klientów - mówi policjant z wydziału patrolowego. Dodaje, że teraz łatwiej spotkać trzynastolatka, który jest pod wpływem narkotyków niż po alkoholu. - Narkotyki dla dzieci są łatwiej dostępne niż alkohol i do tego tańsze. Tabletka ecstasy kosztuje od 7 do 10 zł i to tylko dlatego, że ostatnio wiele wytwórni zostało zlikwidowanych. W wakacje ceny spadały nawet do 3 zł, czyli narkotyk kosztował tyle, co piwo. A diler nie wymaga dowodu osobistego - dodaje. Do tej pory policjanci, aby sprawdzić, czy dana osoba jest pod wpływem narkotyków musieli zawieźć ją do szpitala na badanie krwi. W tej chwili wystarczy odrobina śliny, by po trzech minutach mieć wynik. Narkotesty wykrywają wszystkie dostępne na rynku narkotyki - od amfetaminy, przez marihuanę do kokainy. Wadą urządzeń jest to, że są jednorazowego użytku, co przy  ich cenie może sprawić, że policjanci będą z nich korzystać niezwykle rzadko. - Nasi ludzie są przeszkoleni w używaniu narkotestów i w  rozpoznawaniu, czy ktoś jest pod wpływem narkotyków - mówi Marcin Szyndler, rzecznik komendanta stołecznego policji. - Dlatego nie ma obawy, że funkcjonariusze będą bali się używać tych urządzeń lub będą je marnować, kontrolując przypadkowe osoby. - Prawo w tym przypadku jest precyzyjne. Narkotestem może zostać skontrolowana tylko ta osoba, której zachowanie wskazuje, że może być pod wpływem środków odurzających. Kontrole prewencyjne nie wchodzą tu w grę - dodaje rzecznik. Jednak z narkotestów będą korzystać głównie policjanci z drogówki, dla których ma to być najskuteczniejsza broń w walce z kierowcami wracającymi z imprez po zażyciu narkotyków. Wielu z nich, jadąc na dyskotekę autem, woli wziąć środki odurzające niż napić się alkoholu. Są przekonani, że w ten sposób będą bezkarni. Kontrole z narkotestami mają to zmienić. Za spowodowanie wypadku pod wpływem np. marihuany grozi do ośmiu lat więzienia. Policjanci z innych jednostek kontrole na zawartość narkotyków we krwi mają przeprowadzać głównie wśród nieletnich. Dlatego już w tej chwili planują akcje w pobliżu dyskotek i pubów. Funkcjonariusze będą kontrolować narkotestami młodzież wychodzącą z lokali, której wygląd, np. powiększone źrenice, będzie wskazywać, że taka osoba coś brała. Gdy wynik badania narkotestem okaże się pozytywny i potwierdzi go badanie krwi, sprawa trafi do sądu rodzinnego. Jeśli narkotest wykaże, że osoba pełnoletnia jest pod  wpływem narkotyków, a nie będzie miała przy sobie żadnych nielegalnych środków, pozostanie bezkarna. Karane jest tylko posiadanie narkotyków.

Link do źródła: „Polska” – „Policjanci uzbrojeni w narkotesty” - http://www.polskatimes.pl/1714,16058.htm


A na drogach pijani kierowcy! Nr 227
Kategorie:  » alkohol  » pijani kierowcy

: Prawo NEWS
Prawo NEWS -> N Zakaz palenia we własnym samochodzie
Prawo NEWS -> N Tablica rejestracyjna to dokument państwowy
Prawo NEWS -> Szanowni Państwo
Prawo NEWS -> N o podniesienie rangi szkolenia kierowców apel
Prawo NEWS -> N Misja społeczna nauczycieli jazdy
Prawo NEWS -> N Niższe odszkodowanie dla pasażera pijanego kierowcy
Prawo NEWS -> Poniżej tygodniowy serwis informacyjny. Przygotowujemy omówienia, natomiast sposób dotarcia do pełnych tekstów wskazujemy poprzez systemem przypisów i aktywnych odsyłaczy
Prawo NEWS -> Poniżej tygodniowy serwis informacyjny. Przygotowujemy omówienia, natomiast sposób dotarcia do pełnych tekstów wskazujemy poprzez systemem przypisów i aktywnych odsyłaczy
Prawo NEWS -> Poniżej tygodniowy serwis informacyjny. Przygotowujemy omówienia, natomiast sposób dotarcia do pełnych tekstów wskazujemy poprzez systemem przypisów i aktywnych odsyłaczy
Prawo NEWS -> N Instruktorom będzie łatwiej


1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna