Nasza parafia



Pobieranie 110.67 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar110.67 Kb.
NASZA PARAFIA” 2008 r.
WRZESIEŃ 2008 r.
WRZEŚNIOWE ROZWAŻANIA

W naszym wrześniowym rozważaniu pochylmy się nad życiem niezwykłego polskiego kapłana. Bowiem 28 września 2008 r. głosem Kościoła rzymskokatolickiego zostanie obdarzony tytułem Błogosławionego i wyniesiony do chwały ołtarzy Ks. Michał Sopoćko.

Zrządzeniem Bożej Opatrzności kapłan ten został wybrany na powiernika duszy Świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. Całym swym sercem kapłana i kierownika duchowego włączył się w pełnienie zadań powierzonych Sekretarce Chrystusa Miłosiernego. Dzięki temu serdecznemu poświęceniu Błogosławiony Ksiądz Michał Sopoćko stał się zaufanym i gorliwym kapłanem - czołowym apostołem Miłosierdzia Bożego.

Całe życie naszego nowego Błogosławionego było wierną i przykładną służbą Jezusowi Miłosiernemu. Jemu to na Boski dar szczególnego wybrania odpowiedział swoim bezgranicznym zawierzeniem, zaufaniem i umiłowaniem.

Warto i trzeba iść nam w apostolskie ślady nowego błogosławionego polskiego Kapłana – niestrudzonego Apostoła Bożego Miłosierdzia.

Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz

Nowi Rycerze

We wspomnienie św. Maksymiliana Kolbego w czasie Mszy św. w naszej Konkatedrze św. Jadwigi w szeregi Rycerstwa Niepokalanej wstąpiło sześciu nowych członków wywodzących się z Grupy Przebudzenie: Liliana Grzebyta-Kostrzewa, Krystyna Kapuścińska, Stanisław Bała, Paweł Górnicki, Zbigniew Mazurkiewicz i Bogdan Wilk. Matka Boża przez kilka ostatnich lat prowadziła mnie w trudnych sytuacjach. To kropka nad i całkowitego oddania się Maryi - wyjaśnia powody swej decyzji pani Liliana. Natomiast podczas homilii wygłoszonej z tej okazji ks. Sławomir powiedział: Czy można żyć po chrześcijańsku w miejscu, gdzie króluje nienawiść i pogarda? Tak! Bóg daje nam czytelny znak w osobie św. Maksymiliana Kolbego, który w obozie koncentracyjnym dobrowolnie poszedł na śmierć za obcego człowieka, ocalając nie tylko jego życie, ale i jego godność. Boża miłość i moc nie są zastrzeżone dla nielicznego kręgu wybranych. Jeśli zechcemy naprawdę żyć Ewangelią w swoim środowisku, Bóg będzie z nami tak samo, jak był ze św. Maksymilianem.

Rycerstwo Niepokalanej założył w 1917 roku w Rzymie św. Maksymilian Maria Kolbe. Wspólnota otwarta jest dla wszystkich: dzieci, młodzieży i starszych. Wszelkie informacje na temat Rycerstwa Niepokalanej można uzyskać i s. Faustyny.

Bernadetta
Drodzy Czytelnicy „Naszej Parafii”! Nasz nowy polski Błogosławiony - Ksiądz Michał Sopoćko, którego Kościół ogłosi 28 września br. napisał w swoich notatkach duchowych: „Ufność w dalsze miłosierdzie Boże, szerzenie kultu tego miłosierdzia wśród innych i bezgraniczne poświęcenie mu wszystkich swoich myśli, słów i uczynków bez cienia szukania siebie, będzie naczelną zasadą mego dalszego życia przy pomocy tegoż niezmierzonego miłosierdzia" (Dziennik, z. 2, s. 54). Warto i trzeba nam iść w apostolskie ślady nowego błogosławionego polskiego Kapłana - niestrudzonego Apostoła Bożego Miłosierdzia. Sam Boski Miłosierny Zbawiciel nazwał go „wiernym", a Kościół Święty zaliczył - go do grona społeczności Błogosławionych.

Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz

Wybrane myśli bł. Księdza Michała Sopocki o Bożym Miłosierdziu.

1. Celem kultu Miłosierdzia Bożego jest obudzenie ufności ku Bogu przez Pośrednika Jezusa Chrystusa, jak na to wskazuje podpis pod obrazem „Jezu, ufam Tobie!" Dziś ludzie przesadnie zaufali sobie, swojemu rozumowi, swojej sile i wynalazkom, dlatego znaleźli się nad brzegiem przepaści i drżą przed niepewną przyszłością.

2. Cały świat jest cząstką Miłosierdzia Bożego, które opuściło niebo i zstąpiło na ziemię, otacza i okrywa człowieka; jest atmosferą i środkiem, koło którego wszystko się obraca: jest powietrzem, którym oddychamy; światłem, które nas oświeca i ciepłem, które nas ogrzewa.

3. W zimnym i obojętnym świecie potrafią ostać się tylko serca gorące, które wśród burz i posuchy czerpią moc z ufności w miłosierdzie Boże.

4. Kto ufa Miłosiernemu Bogu, ten nie pozostaje biernym tylko odbiorcą łask, a będzie się starał wykonywać uczynki miłosierdzia.

5. Ufność w Boże Miłosierdzie przekształca cierpienie w radość trwałą, a z aktu strzelistego „Jezu, ufam Tobie!" spływa do wnętrza duszy cierpiącej pokój błogi, a na zewnątrz promieniuje radość.

6. Nasze krzyże są tylko odłamkiem krzyża Zbawiciela, tylko słabym odbiciem cierpień, które On podjął z nieskończonego miłosierdzia swojego.

(Ks. Michał Sopoćko, Zaufałem Twojemu Miłosierdziu. Myśli na każdy dzień, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2004, str. 1-105.)

ODPUST Z OKAZJI ROKU ŚW. PAWŁA
Z okazji Roku św. Pawła, który rozpoczął się 28 czerwca br. i potrwa do 29 czerwca 2009 roku istnieje możliwość zyskania odpustu zupełnego pod zwyczajnymi warunkami, czyli spowiedź sakramentalna, Komunia eucharystyczna, modlitwa w intencjach Ojca Świętego i wykluczył wszelkiego przywiązania do grzechu. Ks. Biskup Diecezjalny Stefan Regmunt ustanowił następujące świątynie w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, w których każdego 29 dnia miesiąca Roku św. Pawła (oraz 28 lutego 2009 r.) będzie można zyskiwać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami:

1. Katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gorzowie Wlkp.,

2. Bazylika pw. Matki Bożej Rokitniańskiej w Rokitnie,

3. Konkatedra pw. św. Jadwigi Śląskiej w Zielonej Górze,

4. Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Grodowcu,

5. Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Otyniu.

Odpust zupełny w Roku św. Pawła mogą równie uzyskać osoby, które z powodu choroby lub innej uzasadnionej i poważnej przyczyny nie są w stanie fizycznie dopełnić warunków wyżej wskazanych. Muszą postanowić, że spełnią je, gdy tylko będzie to możliwe i włączyć się duchowo w któreś z jubileuszowych nabożeństw ku czci św. Pawła, wykluczywszy wszelkie przywiązanie do grzechu, ofiarując Bogu swe modlitwy i cierpienia w intencji jedności chrześcijan.



Zapraszamy do Konkatedry św. Jadwigi na nabożeństwo ku czci

św. Pawła każdego 29 dnia miesiąca po Mszy św. o godz. 8.00 i przed Mszą św. wieczorną o godz. 17. 45, by zyskać odpust zupełny.
Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz

MYŚLI ŚWIĘTEGO PAWŁA cz. 1

Miłość
Wszystko u was niech się dzieje w miłości! (1 Kor 16, 14)
Nikomu nie bądźcie nic dłużni oprócz wzajemnej miłości. (Rz 13, 8)
Modlitwa
Bądźcie wytrwali na modlitwie, czuwajcie na niej w dziękczynieniu. (Kol 4, 2)
Dziękujemy Bogu, Ojcu naszego Pana Jezusa Chrystusa, modląc się za was nieustannie. Usłyszeliśmy bowiem o waszej wierze w Chrystusie Jezusie. (Kol 1,3-4a)
Dziękuję Bogu zawsze, gdy wspominam cię w moich modlitwach, bo słyszę o twojej wierze i miłości, jaką żywisz ku Panu Jezusowi i wszystkim świętym . (Flm 1, 4-5)
Pokój
Bóg nie jest Bogiem zamętu, lecz pokoju. (1 Kor 4, 33)
Starajmy się o to, co przynosi pokój i co służy wzajemnemu zbudowaniu. (Rz 14, 19)
Chwała, cześć i pokój spotka każdego czyniącego dobro. (Rz 2, 10)
Starajcie się zachować jedność Ducha, złączeni więzią pokoju. (Ef 4, 3)
Sam Pan pokoju niech was darzy pokojem zawsze i na wszelki sposób! Pan z wami wszystkimi! (Tes 3, 16)
Wiara
Tego, kto jest słaby w wierze, przyjmujcie bez roztrząsania poglądów. (Rz 14, 1)
Czuwajcie! Trwajcie w wierze! Bądźcie mężni i silni! (1 Kor 16, 13)
Podejmij piękną walkę o wiarę! Zdobądź życie wieczne, do którego zostałeś powołany! (1 Tm 6, 12)
Nieustannie dziękujemy Bogu, ponieważ przyjęliście słowo Boże usłyszane od nas nie jako słowo ludzkie,
ale - jak to jest naprawdę - jako słowo Boga. Ona działa w was, wierzących. (1 Tes 2, 13)

Opr. Ks. Sławomir StrzyżykowskI, wikariuszz




JAKIE ŻYCIE, TAKA ŚMIERĆ cz. I
Pożegnanie. Odszedł ostatni świadek powojennych początków Kościoła na tych ziemiach.

Ks. infułat Mieczysław Marszalik posługiwał tu 62 lata. Urodził się 26 lutego 1917 r. w Kańczudze, w powiecie przeworskim. Był czwartym z sześciorga rodzeństwa. Po liceum w Gródku Jagiellońskim wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. We wrześniu 1939 roku sowieci wkroczyli do Polski. – Świat w obliczu wojny potrzebuje kapłanów. Czy chcesz przyjąć święcenia? – pytał kleryków piątego roku ówczesny rektor seminarium ks. Stanisław Frankl. – Tak – odpowiedział alumn Mieczysław. 21 września, o godzinie czwartej rano święceń kapłańskich udzielił mu bp. Eugeniusz Baziak. Wkrótce ks. Mieczysław został kapelanem metropolity lwowskiego abp. Bolesława Twardowskiego, a później bp. Baziaka. Po wojnie w 1946 roku przyjechał do Gorzowa.



Pionier Kościoła

To były szczególne czasy. Administratorem kościelnym tych ziem był kard. August Hlond. Gdy wybierał się z Gorzowa do Szczecina, trzeba było wysłać przed nim inny samochód. Obawiano się prowokacji bezpieki, a nawet zamachu. Tym pierwszym autem jechał właśnie ks. Marszalik. Innym razem pewnej parafii groziło zajęcie przez niekatolików. – Ks. Marszalik osobiście udał się tam i powiedział: Nie! To jest lud Boży rzymskokatolickiej wiary. Jedności Kościoła nie wolno łamać. I ludzie posłuchali. Był odważnym człowiekiem – opowiada abp Józef Michalik, były biskup zielonogórsko-gorzowski, dziś metropolita przemyski. Zaraz po wojnie ks. Marszalik prowadził niższe seminarium w Gorzowie. Gdy zlikwidowali je komuniści, zaczął pracę w kurii. Został też kapelanem i sekretarzem bp. Wilhelma Pluty.



Przyjaciel rodziny

– Był jego najbliższym współpracownikiem i spowiednikiem. Tylko on potrafił odczytać niektóre notatki bp. Pluty – opowiada bp Paweł Socha, od 35 lat biskup pomocniczy tej diecezji. – Ks. Marszalik brał na siebie wiele trudnych spraw personalnych – dodaje. Biskupi sekretarz zaprzyjaźnił się także z rodziną bp. Wilhelma. – Przyjeżdżaliśmy z dziećmi do brata na wakacje. Było nas wtedy 12 osób. Ks. Mieczysław był naszym opiekunem. Przy stole tylko on usługiwał. Nie pozwolił nikomu innemu – wspomina Bronisława Żak, siostra bp. Pluty. – Był kochany, ale poważny. Nie słyszałam, żeby opowiadał „wice”. Nie uznawał też urlopów. Raz go brat siłą wyciągnął do Zakopanego. Wytrzymał tam dwa dni – śmieje się. Gabriela Malec, siostrzenica bp. Wilhelma mieszkała swego czasu w gorzowskiej rezydencji. – Wujek biskup nas tego nauczył, że rodzina musi być razem. A ksiądz infułat był jak rodzina. Był na naszym ślubie, na prymicjach mojego brata Krzysztofa i przy wielu innych okazjach – mówi. – Dzwoniłam do niego raz w miesiącu. Ostatnio już mówił: Przestańcie się modlić o moje zdrowie. Módlcie się, aby mnie Pan Bóg zabrał.


Abp Józef Michalik, metropolita przemyski

Twórca charakteru (Na podst. homilii żałobnej )

Kościół zna przykłady kapłaństwa wielkich nawróconych grzeszników jak św. Augustyn. Ale są też kapłańskie powołania uchronione od wielkich upadków i grzechów, dzięki czemu ci księża zawsze byli wierni. Ksiądz infułat do nich należy. Stał się jednym z fundamentów Kościoła gorzowskiego i zielonogórsko-gorzowskiego. Tacy kapłani jak ks. Marszalik, ks. Nowicki, ks. Sygnatowicz i wielu innych tworzyli tu ducha i moc wiary, dzięki czemu ta diecezja ma dziś swój charakter.



Niniejszy artykuł jest przedrukiem z Gościa Zielonogórsko-Gorzowskiego 31/2008, z dnia 3 sierpnia 2008 r.
JAKIE ŻYCIE, TAKA ŚMIERĆ cz. II
Stary dobry styl W kurii biskupiej ks. Marszalik pełnił rozmaite urzędy i funkcje. Był wikariuszem generalnym kolejnych biskupów, kanclerzem kurii, członkiem rady kapłańskiej i rady konsultorów oraz rozmaitych komisji diecezjalnych, a nawet redaktorem Gorzowskich Wiadomości Kościelnych. Nie zabiegał o zaszczyty. To biskup miał być na pierwszym planie. On stał zawsze z boku. Ale doceniano jego pracę. Z okazji pięciolecia sakry biskupiej bp. Pluty otrzymał od papieża Jana XXIII nominację na papieskiego szambelana. Dziesięć lat później od Pawła VI godność prałata. Wreszcie w 1984 roku Jan Paweł II mianował go infułatem. Niemal pół wieku przepracował w gorzowskiej kurii. – Niektórzy go oskarżali o postawę zachowawczą, ale to była postawa obronna. On przeszedł ten straszliwy okres hitleryzmu i komunizmu, i dlatego chciał bronić Kościoła nade wszystko. Nikt z nas nie miał wątpliwości, że oddał Kościołowi całe życie. Sprawiał wrażenie człowieka zimnego, ale to nieprawda. Wielu księży przychodziło do niego z różnymi kłopotami, także ze sprawami, które zawalili. Robił wszystko, aby im pomóc – wspomina ks. prałat Witold Andrzejewski, wieloletni gorzowski duszpasterz. – To był ostatni z tych wielkich, którzy tworzyli struktury naszej diecezji – dodaje. Przed piętnastu laty bp Michalik przeniósł kurię biskupią do Zielonej Góry. Ks. Marszalik pozostał jej kanclerzem. – Sprawował swój urząd w starym dobrym stylu. Dobro Kościoła było dla niego absolutnie fundamentalne. I choć dziś czasem to dobro bywa już inaczej rozumiane, było jasne, że nie ma w księdzu infułacie żadnej innej motywacji. Jego wizja katolickości opierała się o ścisłą współpracę z hierarchią. To była głęboko teologiczna koncepcja. Wynikała ze świadomości, że bez biskupa Kościół nie istnieje – mówi ks. Andrzej Draguła, były rzecznik prasowy kurii. Rzadko wyjeżdżał. A już na pewno nie za granicę. Wolał być na miejscu. Żył bardzo skromnie. Dyskretnie wspomagał ubogich, sanktuarium w Rokitnie i inne dzieła. – Nigdy nie wyrzekł się miłości do Lwowa. Sam przekazywałem tamtemu Kościołowi ofiary z jego osobistych pieniędzy. Gdy opowiadałem mu o Lwowie, miał łzy w oczach – mówi ks. Andrzejewski.

Z proboszczem Pięć lat temu legendarny kanclerz przeszedł na emeryturę. Najpierw mieszkał w domu biskupim. Potem przeprowadził się na plebanię pobliskiej parafii pw. MB Wspomożenia Wiernych w Starym Kisielinie. – Jeszcze jako sekretarz bp. Adama Dyczkowskiego obiecałem, że będę się nim opiekował. Był zaprzyjaźniony z moją rodziną. Chętnie się więc zgodził – mówi proboszcz ks. Andrzej Brenk. Rezydent chętnie pomagał też w duszpasterstwie. – Był spokojnym i skromnym człowiekiem. Miał bardzo ciepły głos. Podobały mu się nasze piosenki – wspominają siostry Natalia i Magda Grzebyk ze scholi młodzieżowej. U sędziwego infułata nie budziła też niechęci nowa w polskim Kościele posługa nadzwyczajnych szafarzy Najświętszego Sakramentu. Wręcz przeciwnie. – Cieszył się, gdy powiększyło się nasze grono – mówi Michał Walkowiak. Szafarzem jest też Stanisław Szajna. Ma 77 lat. Jest wdowcem. – Gdy leżałem chory w domu, ksiądz infułat z proboszczem przyjeżdżał do mnie z kapłańską wizytą. Teraz przed jego śmiercią służyłem do Mszy przy jego łóżku. To był mój spowiednik i naprawdę przyjaciel – wyznaje ocierając łzy.

Rys świętości Kilka miesięcy temu jego stan zdrowia bardzo się pogorszył. Często przebywał w szpitalu. Mszę św. odprawiał już na siedząco. – Zapamiętałam ostatnią pasterkę. Siedział na wózku i po prostu się modlił – opowiada Paula Traczyk ze scholi. W czerwcu znów trafił do szpitala. Ciągle jednak prosił, aby zabrać go do domu. Po nocy czuwania przy łóżku chorego rankiem 18 czerwca ks. Brenk zdecydował, aby przywieźć swego rezydenta na plebanię. Nadchodził czas pożegnania. Z umierającym modlili się biskupi, księża, siostry zakonne i świeccy. – Miał w sobie dużo Bożego pokoju. Raz po raz zanosił akty strzeliste i powtarzał: proszę mi pobłogosławić. Mogę powiedzieć, że widziałem żegnanie się z tym światem kogoś, kto nosił w sobie rysy świętości kapłańskiej. Pomyślałem sobie: jakie życie, taka śmierć – wspomina bp Stefan Regmunt.

Ks. inf. Mieczysław Marszalik odszedł tego dnia późnym wieczorem. Jak opowiada ks. Brenk, po wspólnej Mszy św. i dziękczynieniu jego ostatnie słowa brzmiały: wszystko mogę w tym, który mnie umacnia…



Ks. Tomasz Gierasimczyk
Niniejszy artykuł jest przedrukiem z Gościa Zielonogórsko-Gorzowskiego 31/2008, z dnia 3 sierpnia 2008 r.

PAŹDZIERNIK 2008 r.
Drodzy Czytelnicy! Kochani Parafianie!
Dane nam jest kolejny raz w życiu przezywać miesiąc październik. Szczególny czas modlitwy różańcowej, przez przyczynę Maryi. Różaniec ma przeogromną moc. Maryja w Lourdes, Fatimie czy w Medziugorje wzywa nas do jego odmawiania, bo ta modlitwa może odmienić dzieje świata i losy każdego człowieka. Różaniec może także odmienić nasze życie osobiste, małżeńskie i rodzinne, zawsze wtedy, kiedy jesteśmy w potrzebie. Dzięki tej modlitwie możemy stawać się coraz lepszymi, odważnie i radośnie iść przez życie i bardziej zbliżać się do Boga przez Jego Matkę. Nawet wyobrazić sobie nie możemy, jak wielkie łaski spływają przez te modlitwę na nas samych i na cały świat. Dzięki niej nasza Pośredniczka-Maryja może nam wyprosić u Boga wiele łask- trzeba tylko ufnie się modlić. Wzywając nas do Różańca, Maryja zaprasza nas do swego życia i do życia Jej syna, do życia, które jest Zbawieniem. O mocy różańca można pisać wiele - jednak to każdy osobiście musi się o niej przekonać. Warto spróbować może już dziś porozmawiać z Maryją trzymając w ręku różaniec.

Modlitewna atmosfera tego miesiąca ubogacona jest przez naszą doniosłe parafialne święto - Odpust ku czci naszej Patronki św. Jadwigi Śląskiej. Pragniemy Was Drodzy zaprosić do wspólnego świętowania – Uroczystej Sumie Odpustowej w czwartek 16 października 2008 r. o godz. 18.00 przewodniczyć będzie J.E. ks. Bp Diecezjalny dr Stefan Regmunt. Wpatrujmy się w postać naszej patronki której wzór promieniuje przez tyle lat z tej świątyni, Jej orędownictwu polecając naszą parafię, nasze rodziny, nasze troski i radości. Niech św. Jadwiga będzie inspiracją w ofiarnej służbie ubogim i potrzebującym.


ks. Jarek
Wywiad z Ks. Wikariuszem Karolem Batyckim przeprowadził ks. Sławomir
- Witamy bardzo serdecznie Księdza w Naszej Parafii, w Konkatedrze św. Jadwigi. Proszę powiedzieć nam parę słów o sobie. Skąd Ksiądz pochodzi i gdzie Ksiądz dotychczas pracował?

-Pochodzę z Głogowa, z parafii św. Mikołaja; moją drogę kapłańską i duszpasterską rozpocząłem w Zielonej Górze, w parafii Ducha Świętego; później duszpasterzowałem w Gorzowie Wlkp., w parafii NMP Królowej Polski i wreszcie – w Sławie Śląskiej, parafii św. Michała Archanioła



- Czym dla Księdza jest powołanie? Czy potrafi Ksiądz określić moment, w którym było wiadome, że kapłaństwo jest właśnie tą jedyną, słuszną drogą?

-Powołanie to cudowne otwarcie się Boga na człowieka, tak piękne, że człowiek nie jest w stanie się oprzeć głosowi, czy obecności Boga; tak tego doświadczyłem, tak to czułem. Natomiast takich chwil, które wskazywałyby na to, że kapłaństwo jest tą właściwą drogą, w moim życiu było wiele: np. same święcenia diakonatu, czy wcześniej posługi, dodawały mi pewności, że celem jest kapłaństwo. Poza tym stawanie przed Bogiem było coraz radośniejsze, pełniejsze w szczęście, owocniejsze w poznawanie Jego miłości, a takie znaki świadczyły o jednym: chcę być dobrym księdzem.



- Jak Ksiądz wspomina lata seminaryjne?

-Bardzo dobrze; Seminarium to miejsce idealne do modlitwy i nauki



-Czy są grupy szczególnie bliskie sercu Księdza?

-Tak. Są nimi grupy dziecięce i młodzieżowe



-Czy poza tymi Wspólnotami jest coś, co Ksiądz szczególnie miło wspomina?

-Zawsze miło wspominam ludzi z poszczególnych parafii, niezależnie, czy są zrzeszeni we wspólnotach, czy też nie. Oni są po prostu kochani.



-Przeżywamy obecnie w Kościele Rok Św. Pawła. W czym imponuje Księdzu postać św. Pawła? W czym można naśladować tego głosiciela Ewangelii Jezusa Chrystusa?

-To Święty, który szczególnie „oszalał” dla Boga. Tym mi imponuje! Święty Paweł bardzo przeżywał przebywanie na zawsze z Chrystusem, dlatego też mówił: „Dla mnie śmierć to zysk”.



-Co zdaniem Księdza jest w życiu najważniejsze?

-Bóg i Jego zbawienie!



  • Bóg zapłać za rozmowę.

Bez rozważania tajemnic nie ma Różańca"


Październik sprzyja nie tylko modlitwie wielbiącej Stwórcę, ale i dziękczynieniu za wszystko, co Bóg -nasz Ojciec, uczynił dla swego stworzenia; posłał na świat swego umiłowanego Syna - Jezusa Chrystusa - aby nas odkupił, dał nam Jego Matkę - Maryję, by była i naszą Matką, Pośredniczką i Orędowniczką.

Doskonałą modlitwą dziękczynną jest różaniec. Odmawiając go oddajemy wszystkie nasze sprawy w ręce Maryi, która zanosi je do Jezusa. W różańcu rozważamy także tajemnice naszego zbawienia, a zarazem całą historię Jezusa - od Zwiastowania, poprzez Jego ziemskie życie oraz mękę i śmierć, aż po Zmartwychwstanie i prawdy o niebie. A wszystko to zawarte w 4 częściach: w tajemnicach radosnych (odmawianych w poniedziałki i soboty), tajemnicach światła (odmawianych w czwartki), tajemnicach bolesnych (odmawianych we wtorki i w piątki) i w tajemnicach chwalebnych (rozważanych w środy i w niedziele).

Odmawianie różańca to równoczesne połączenie modlitwy ustnej z rozważaniem Ewangelii. Papież Leon XIII w encyklice różańcowej „Iucunda semper" z 1894 r. naucza, że „bez rozważania tajemnic nie ma Różańca". Rozważanie wydarzeń zawartych w tajemnicach różańcowych ma prowadzić do pogłębienia znajomości wiary. Jeśli Matka Boża przy każdej okazji prosi nas o Różaniec, to prosi właśnie o poznanie tajemnic wiary i o życie tymi tajemnicami. Ona chce nam pomagać wnikać w te tajemnice.

Warto wiedzieć, że kształt modlitwy różańcowej, odmawianej w Kościele przez kilka ostatnich wieków, ustalił się w XV w. dzięki dominikaninowi Alanusowi de Rupe (1428-1475). To on ustalił liczbę 150 Zdrowaś Maryjo na wzór 150 psalmów, które podzielił na dziesiątki poprzeplatane modlitwą „Ojcze nasz". Dla rozpowszechniania tej modlitwy założył pierwsze bractwo różańcowe, które szybko rozprzestrzeniło się w Kościele. Duże znaczenie miał tu również wynalazek druku, który wpłynął na wytworzenie się w końcu XV w. wzorcowej listy piętnastu tajemnic (która była wyborem z szerszego zestawu, będącego wcześniej w użyciu). Tak było do czasu, kiedy Jan Paweł II w 2003 r. wzbogacił różaniec o jeszcze jedno ważne ogniwo, dodając 5 nowych tajemnic, zwanych tajemnicami światła, w których rozważane są wydarzenia z publicznej działalności Jezusa Chrystusa: przyjęcie chrztu z rąk Jana Chrzciciela, cud w Kanie Galilejskiej, nauczanie, przemienienie na Górze Tabor i ustanowienie Najświętszego Sakramentu.

Kiedy z perspektywy 3 lat, które upłynęły od śmierci naszego umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II, przywołujemy w pamięci jego postać, widzimy Go najczęściej wspartego o krzyż lub zatopionego w modlitwie różańcowej. Różaniec i Krzyż. Przez Matkę do Syna. 16 października minie 30 lat od czasu, kiedy usłyszeliśmy pamiętne „Habemus Papam" a klucze św. Piotra i ster jego łodzi przejął nasz Rodak. Przez wszystkie lata swego pontyfikatu zachęcał do modlitwy różańcowej i do umiłowania tej modlitwy. W październiku 2003 r. wydał List apostolski Rosarium Yirginis Mariae - O Różańcu Świętym, len niezwykły dokument jest nie tylko przypomnieniem wielkiej wartości znanej od wieków modlitwy różańcowej, lecz także zaproszeniem do jej odmawiania w naszych trudnych czasach. Jan Paweł II pisze w nim: „Kościół zawsze uznawał szczególną skuteczność tej modlitwy, powierzając jej wspólnemu odmawianiu, stałemu jej praktykowaniu, najtrudniejsze sprawy. W chwilach, gdy samo chrześcijaństwo było zagrożone, mocy tej właśnie modlitwy przypisywano ocalenie przed niebezpieczeństwem, a Matkę Bożą Różańcową czczono jako Te, która wyjednywała wybawienie. Dziś skuteczności tej modlitwy zawierzam sprawę pokoju na świecie i sprawę rodziny". Kończąc ten List apostolski Papież napisał: „Patrzę na Was wszystkich, Bracia i Siostry wszelkiego stanu, na Was rodziny chrześcijańskie, na Was, osoby chore i w podeszłym wieku, na Was młodzi: weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca (...). Oby ten mój apel nie popadł w zapomnienie nie wysłuchany!"

W naszej modlitwie różańcowej pamiętajmy też o sprawach dzieł misyjnych w związku z ogłoszonym przez Ojca Świętego Benedykta XVI Rokiem Świętego Pawła. Papież pragnął zwrócić uwagę wiernych na wspaniałą postać i dzieło tego wielkiego Apostoła Narodów, ale także zachęcić do odnowienia zapału misyjnego. Niech Maryja wspiera Wasze wysiłki, a Bóg błogosławi Waszym modlitwom i ofiarom cierpienia składanym w intencji zacieśnienia więzi między chrześcijanami w świecie.



Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz
MYŚLI ŚWIĘTEGO PAWŁA cz. 2

Kościół
Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was Jego częścią.
(1 Kor, 12,27)

Mądrość/Głupota
Bo to, co głupie u Boga, mądrzejsze jest od ludzi, a co uchodzi za słabe u Boga, mocniejsze jest od ludzi. (1 Kor 1, 25)
Nie bądźcie nierozumni, ale starajcie się pojąć, jaka jest wola Pana. (Ef 5, 17)

Myśl/Rozmyślanie
Rozmyślajcie o tym, co przewyższa rzeczy ziemskie. (Kol 3, 2)

Gościnność/Otwartość
Przyjmujcie siebie nawzajem, jak Chrystus przyjął was na chwałę Boga. (Rz 15, 7)

Zło/Dobro
Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło zwyciężaj dobrem. (Rz 12, 21)

Wierność
Pan jest wierny! On was umocni i uchroni od złego. (2 Tes 3, 3)

Łaska
Każdemu z nas została dana łaska według daru Chrystusa. (Ef 4, 7)

Gdzie rozprzestrzenił się grzech, tam pojawiła się jeszcze obfitsza łaska. (Rz 5, 20b)

Zmartwychwstanie
Bóg, który wskrzesił Pana, i nas wskrzesi swoją mocą. (1 Kor 6, 14)

Opr. Ks. Sławomir StrzyżykowskI, wikariusz
Gdzie jest twój różaniec?

Gdyby zajrzeć do naszych kieszeni i torebek. Znalazłyby się w nich z pewnością grzebienie, chusteczki, pomadki, lusterka, papierosy, pieniądze. A w ilu znalazłby się różaniec? Jednego z niemieckich dyplomatów niepraktykujący przyjaciele poprosili o pokazanie różańca, który wcześniej wyciągnęli z jego kieszeni. Ku ich zdziwieniu wyciągnął drugi, zapasowy. Wielki kompozytor Krzysztof Gluck często podczas wystawnych bankietów na dworze wiedeńskim oddalał się, by odmówić różaniec. Przykłady można mnożyć, wniosek jest jasny.

Zarzuty, że różaniec to modlitwa infantylna, dla dzieci, a nie dojrzałych chrześcijan, że monotonna, nudna, że są ważniejsze praktyki, które do różańca mają się tak, jak najczystsza mąka do otrąb - powtarzane są nie od dziś. Mówi się nawet o kryzysie różańca. A może to my przeżywamy kryzys ducha? Może jesteśmy tak obciążeni rozlicznymi sprawami, które tak ciążą, że nie pozwalają się oderwać od ziemi, by wznieść duszę ku Bogu.

Popatrzmy na dziecko. Ktoś obliczył, że słowo mama powtarza ok. 300 razy dziennie. A mama cierpliwie: „tak, mój skarbie". Dziecku wystarczy, że mama jest, słyszy je, mamie - że zwraca się do niej. Pozostają w ciągłym zasięgu, na linii, w nieustannym kontakcie, blisko. Dziecko czuje się bezpieczne, mama nie martwi się o malucha, kiedy słyszy swoje imię. Bycie z mamą to sprawa miłości. Słowo mama to różańcowe „Zdrowaś Maryjo", to ciągłe wyznanie: kocham Cię Mamo. Papież Jan Paweł I wyznał kiedyś, że woli czuć się jak małe dziecko niż jak dorosły przed Bogiem i Maryją. „Mitra, piuska, pierścień wtedy znikają; człowieka dorosłego, a nawet biskupa w czasie takiej modlitwy odsyłam na wakacje, razem z jego poważnym charakterem, stanowczością, zrównoważeniem. I tak staję ze spontaniczną czułością przed swoim Tatą i Mamą. Być przez co najmniej pół godziny przed Bogiem, czuć w sobie to dziecko z przeszłości, które chce się śmiać i gadać, które czasami chce sobie popłakać, które w swojej modlitwie woła o pomoc do Boga i miłosierdzie. Mój różaniec to modlitwa prosta i łatwa, to modlitwa, która pomaga mi być dzieckiem, i wcale się tego nie wstydzę". Różaniec wyraża wiarę wolną od sztucznych problemów, wolną od zawiłych słów i wykrętów. Pozwala wielkodusznie zaakceptować cierpienie i zawierzyć się Bogu. Czy nie potrzebujemy dziecięcej pewności, że Bój jest z nami teraz, w cierpieniu i w godzinę naszej śmierci z naszą Matką?

Młody człowiek ze słuchawkami na uszach, słuchający głośnej muzyki zginął pod kołami samochodu. Nie usłyszał sygnału ostrzegawczego. Pojawiło się w życiu rodzin wiele niepokojących zjawisk: osłabienie więzi, brak czasu dla najbliższych, nieumiejętność słuchania i rozwiązywania konfliktów, szaleńcza pogoń za pieniądzem, pozostawienie wychowania dzieci im samym, powierzchowność w przeżywaniu religii, konsumpcyjny styl życia przy zaniku jego duchowego wymiaru.

W różańcu tkwi niezwykła okazja, szansa, abyśmy każdy z osobna i jako rodzina przez wspólnotową modlitwę różańcową odnaleźli na nowo drogę do Boga i do serc naszych bliskich, przywrócili również i przez różaniec należne Bogu miejsce w naszym życiu, skorzystali ze skutecznego antidotum na bolączki naszego życia indywidualnego i rodzinnego. Różaniec zwołuje bliskich na jedno miejsce. Jesteśmy wreszcie razem, blisko, wyciszeni. Kierując wzrok na Boga i Jego Matkę uczymy się patrzenia sobie w oczy, porozumienia się, przebaczania, wyrażania naszych obaw, niepokojów, cierpienia. Podjąć na nowo zwyczaj odmawiania różańca w rodzinie oznacza wprowadzenie nowych obrazów: Jezusa i Jego Matki, nowych słów, które wprowadzają klimat równowagi i wyciszenia. W ten sposób rodzina odtwarza klimat rodziny z Nazaretu. Jezus staje się centrum uwagi całej rodziny, dzieli z nią wszystko, czym żyje na co dzień. Ich radości, troski, potrzeby, plany. Z Niego czerpie siłę i nadzieję. Maryja staje się pośredniczką, pomostem, przez który bezpiecznie idziemy w kierunku Boga. Różaniec jednoczy.

Po II wojnie światowej Austria podzielona była na 4 strefy okupacyjne. Jedna z nich należała do sowieckiej Rosji, która chciała wchłonąć kolejne państwo, by poszerzyć obszar ateistycznego zniewolenia i terroru. Losy Austrii wydawały się być przesądzone. Historia pewnego zwycięstwa stała się dla austriackiego duchownego o. Petrusa, źródłem natchnienia i światełkiem w ciemnościach. Przypomniał sobie wydarzenie, które zdecydowało o losach całego chrześcijaństwa. 7.X.1571r. pod Lepanto, pod dowództwem Austriaka, admirała Juana, wojska chrześcijańskie starły się z flotą islamską, której miażdżąca przewaga nie pozostawiała złudzeń, co do ostatecznego rezultatu. Stało się inaczej. Ruszający w bój żołnierze przez kolejne tygodnie odmawiają na każdym statku różaniec. Odmawia go Ojciec Święty Pius V, odmawiają zakonnicy w klasztorach, odmawia lud Boży. Sułtan Selim II, jak sam wyznał, boi się jedynie modlitwy papieża. Niezwykłe okoliczności towarzyszące bitwie sprawiły, że szala zwycięstwa przechyliła się ostatecznie na stronę chrześcijaństwa. Wspomniany o. Petrus wezwał swoich rodaków do codziennego odmawiania różańca w intencji opuszczenia kraju przez wojska sowieckie. Modlitwa trwała 7 długich lat. Nikt w racjonalny sposób nie potrafi wytłumaczyć ostatecznego wycofania się radzieckich wojsk okupacyjnych. Świat był zdumiony. Tam, gdzie zawodzą racje rozumowe i wszystkie inne, pozostaje jeszcze jedna racja, racja wiary. A ta, jak uczy historia różańca, skarbu, który wkłada w nasze ręce Maryja, nie zawodzi. Różaniec chroni, umacnia, uczy kochać i dobrze żyć, prowadzi do nieba. Świadków mocy różańca jest tak wielu. Gdzie jest Twój różaniec?


Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz
Kto szerzy różaniec, ten jest ocalony!”
List Apostolski „Rosarium Virginis Mariae", autorstwa Ojca Świętego Jana Pawła II stanowi istotne przesłanie dla wszystkich ludzi wiary, którym bliska sercu jest modlitwa różańcowa, będąca ewangelicznym przesłaniem ukierunkowanym chrystologicznie.

Jak pisze Jan Paweł II: „Różaniec Najświętszej Maryi Panny, który pod tchnieniem Ducha Bożego rozwinął się stopniowo w drugim tysiącleciu, to modlitwa umiłowana przez licznych świętych, a Urząd Nauczycielski Kościoła często do niej zachęca. W swej prostocie i głębi pozostaje ona również w obecnym trzecim tysiącleciu, które dopiero co się zaczęło, modlitwą o wielkim znaczeniu, przynoszącą owoce świętości. Jest ona dobrze osadzona w duchowości chrześcijaństwa".

Wielokrotne wyznania Jana Pawła II, iż modlitwa różańcowa od młodzieńczych lat zajmowała ważne miejsce w Jego życiu duchowym, stanowi dodatkową inspirację dla katolików, którzy doceniają moc różańca. Jest to modlitwa szczególna, którą cechuje jednocześnie głębia i prostota. Obcowanie z Jezusem poprzez rozważania tajemnic radosnych, bolesnych i chwalebnych, poszerzone zostało przez Ojca Świętego o tajemnice światła.

Rozmawiałam z wieloma osobami niepełnosprawnymi, cierpiącymi, chorymi, dla których modlitwa różańcowa ma szczególną moc. Trzymając w ręku różaniec, przesuwając jego paciorki, ludzie ci wyciszają się wewnętrznie i rozumieją sens swego cierpienia, odnosząc je do cierpienia Chrystusa i Jego Matki.

Papież zachęcał wszystkich ludzi do wytrwałej modlitwy różańcowej, która może uratować Kościół oraz całą ludzkość przed szerzącym się złem i permisywizmem moralnym, dotykającym współczesny świat. Różaniec jest syntetycznym streszczeniem Ewangelii, która winna być wykładnią naszego życia. Papież pisze m.in., iż różaniec jest także modlitwą pokoju, gdyż rodzi owoce miłości miłosiernej, a także pomaga modlącemu spotkać się z Chrystusem w Jego misteriach.

Niezliczone rzesze wiernych zafascynowane są modlitwą różańcową, która obok „Ojcze Nasz" i „Zdrowaś Maryjo", odmawiana jest przez nich codziennie. Z różańcem nie rozstawał się m.in. brat Albert Chmielowski, czy o. Pio. Różaniec inspirował wielu artystów, którzy na swoich obrazach przedstawiali m.in. spracowane ręce matki oplecione różańcem, dającym jej siłę do zmagania się z trudami codziennego życia.

Ludwik Pasteur, wybitny uczony francuski, chemik i mikrobiolog, jadąc do Sorbony środkiem komunikacji publicznej codziennie odmawiał różaniec, który oplatał jego ręce. Kiedyś młody człowiek zaczepił go i z sarkazmem w głosie zapytał: - „W XIX wieku modli się pan na różańcu, i to jeszcze w miejscu publicznym. Jestem studentem Sorbony i nie widzę związku między modlitwą, a postępem w nauce".

- „A ja jestem profesorem tej uczelni, dyrektorem Instytutu w Sorbonie i dostrzegam prymat wiary nad nauką" - stwierdził spokojnie Ludwik Pasteur i dalej zagłębił się w rozważaniach różańcowych, nie bacząc na zmieszanie studenta, któremu z pewnością ta lekcja wiary dała dużo do myślenia.



List różańcowy Jana Pawła II jest szczególnym i wymownym przesłaniem dla świata i ludzi wchodzących w życie w III tysiącleciu, jest skupiony przez Maryję na osobie Jezusa Chrystusa, którego każdy wierzący winien kochać i naśladować, który na wszystkich ołtarzach świątyń świata daje nam samego siebie w Eucharystii. Oby nasza moc duchowa doskonaliła się w modlitwie różańcowej i dodawała nam sił do godnego znoszenia cierpienia i niepełnosprawności.
Ks. Sławomir Strzyżykowski, wikariusz
Życie Sakramentalne w naszej parafii:
Przyjęli Chrzest św. :

24 sierpnia 2008

Maksymilian Biłgorajski, Magdalena Jarecka



30 sierpnia 2008

Sebastian Taczycki



Odeszli do wieczności:

Stanisława Krystyna Olejniczak 22.08.2008

Jan Błaszkowski 25.08.2008

Teodor Michalski 26.08.2008

Józef Sasiński 29.08.2008

Jadwiga Było 29.08.2008

Leokadia Trzcińska 31.08.2008

Grażyna Bielawska 31.08.2008

Aniela Marciniszko 2.09.2008

Walentyna Sawicka 14.09.2008

Zofia Żądło 14.09.2008

Zawarli Sakrament Małżeństwa:

23.08.2008

Adam Paweł Kucz i Magdalena Łozińska

Kamil Ryszard Puszkarski i Paulina Jowita Daniszewska

Jarosław Andrzej Sławek i Dorota Anna Krzywicka

Arkadiusz Struzik i Anita Kulczycka

Krzysztof Edward Ratajczak i Hanna Karolina Kopczyńska



30.08.2008

Artur Jerzy Włodarczyk i Magdalena Anna Polak

Bartłomiej Ryszard Borowski i Anna Magdalena Zieja

Tomasz Niedźwiecki i Monika Letka

Grzegorz Wojciech Kraiński i Aleksandra Ewa Jaworska

Filip Jerzy Taczycki i Anna Barbara Pietrzak



5.09.2008

Roy Edmund Speight i Ola Ewa Bugajska



6.09.2008

Artur Krzysztof Kmieć i Barbara Iwona Babińska

Krzysztof Mariusz Kwiatkowski i Sylwia Alicja Szymańska

Marcin Marek Nowosad i Mirella Dominika Kubicka

Marcin Sokalski i Joanna Zmaczyńska

Paweł Hamrol i Joanna Monika Łabińska

Łukasz Merda i Małgorzata Samborska

Z KALENDARZA LITURGICZNEGO

1 październik

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus
Notkę biograficzną o św. Teresce można by zawrzeć w kilku zdaniach. Urodziła się w roku 1873 w Alencon, gdy miała 15 lat wstąpiła do klasztoru karmelitek, zmarła 30 września 1897 roku. Żyła zaledwie 24 lat a zostawiła po sobie wiele słów, myśli. Mimo to przesłanie jej życia można określić jednym słowem…Miłość. „Miłość ukazała mi się jako istota mego powołania. Zrozumiałam, że skoro Kościół jest ciałem złożonym z różnych członków, to nie brak mu najbardziej niezbędnego, najszlachetniejszego ze wszystkich. Zrozumiałam, Kościół posiada Serce i że to Serce płonie Miłością. Zrozumiałam, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, męczennicy nie chcieliby przelewać swojej krwi…Zrozumiałam, że Miłość zamyka w sobie wszystkie powołania, że Miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i wszystkie miejsca…jednym słowem jest wieczna.”1

Czym jest jednak miłość o jakiej pisała św. Tereska? Jak wyzbyć się tkwiącego w nas egoizmu? Jak pokonać tkwiącą w nas od momentu stworzenia pychę? Odpowiedz na każde z tych pytań i zapewne na wiele innych jest jedna, zanurzyć się w Miłości Bożej. Pozwolić by to Bóg nas kształtował, hartował, wzmacniał. Pokładać całą ufność w Nim a nie we własnych przymiotach charakteru. Zawierzyć Jemu a nie wielkości własnego umysłu. Każdy z nas jest doskonałym dzieckiem swego Stworzyciela, jednak bez Miłości stajemy się jak piękny wazon zdobiący pokój. Wszyscy patrzą, podziwiają jednak jest tylko rzeczą dopiero miłość, oddanie, niezbędność, doświadczenie tworzą jego wyjątkowość.

Często zadajemy sobie pytanie jak realizować tę Miłość? Powołań jest wiele lecz droga jedna…zapomnieć o sobie. Przestać traktować własne problemy, często bardzo błahe, jak największe nieszczęście na świecie. Kiedy człowiek otworzy oczy to dostrzeże jak bardzo ludzie cierpią, jak wiele boleści gnębi ich dusze, jak wielka pustka wypełnia ich serca i jak bardzo potrzebują Twojej i mojej obecności. Bóg nie zawsze oczekuje od nas męczeńskiej śmierci w kałuży krwi czasem o wiele trudniej przejść przez życie z miłością w sercu do szefa, męża, żony, dzieci, sąsiadów. Co wieczór powinniśmy robiąc rachunek sumienia zadać sobie pytanie, czy aby na pewno wyciągnąłem rękę do każdego kto prosił? Czy odpowiedziałem na każde wołanie, choćby były to tylko smutne oczy? Prośmy każdego dnia Jezusa za wstawiennictwem św. Tereski, by nasze serce rozpalała Boża Miłość i byśmy potrafili tę miłość dać innym.



Pryscylla
Wyzwolić moc świadectwa”.
W dniach 19-21 września, odbyły się w Zielonej Górze Diecezjalne Dni Młodzieży. Jak co roku młodzi ludzie zgromadzili się, by wspólnie wielbić Pana. Hasłem tegorocznego spotkania było „Wyzwolić moc świadectwa”. Już drugiego dnia młodzież miała okazję dać świadectwo swojej wiary, gdy w uroczystej procesji pod przewodnictwem księdza Biskupa Pawła Sochy przeszła ulicami Zielonej Góry, od kościoła Św. Ducha do parafii Matki Boskiej Częstochowskiej. Blisko tysiąc osób swoim śpiewem i modlitwami pokazało mieszkańcom miasta, iż wiara młodego człowieka może być naprawdę wielka.

W uroczystej niedzielnej Mszy Św., którą sprawował ksiądz Biskup Stefan Regmunt, młodym ludziom towarzyszyli moderatorzy ich grup parafialnych oraz księża opiekunowie. Podczas homilii, ksiądz Biskup przypomniał, iż Diecezjalne Dni Młodzieży mają za zadanie wesprzeć młodych ludzi w głoszeniu Słowa Bożego i prawdy o Chrystusie. Dzięki natchnieniu Ducha Świętego, możemy zmienić ludzi, którzy nas otaczają i pokazać im prawdziwą miłość, którą otacza nas Jezus.

Niewątpliwie w sercach wielu młodych ludzi te trzy dni wspólnego czuwania, zostaną w pamięci na długo. Wiara i nadzieja wlana w ich serca będzie towarzyszyć im w trudach jakie niesie ze sobą głoszenie wiary i dawanie świadectwa o Bogu. Miejmy nadzieję, że dzięki temu, za rok, na Diecezjalnych Dniach Młodzieży zjawi się jeszcze więcej młodych ludzi, którzy się nawrócą i sami zapragną głosić Chrystusa.

Monika Wertz

ŚPIEWEM UWIELBIAMY BOGA


Dnia 1 września 2008 roku odbyło się pierwsze po wakacjach spotkanie chórzystów w obecności Księdza Proboszcza Kan. Włodzimierza Lange i Dyrygenta Chóru Pana mgra Sebastiana Cieślińskiego. Spotkanie było poświęcone przygotowaniu repertuaru pieśni liturgicznych na uroczystości kościelne. Najbliższy występ chóru będzie miał miejsce 16 października w dniu poświęconym św, Jadwidze Śląskiej – Patronce naszej parafii. Ramowy program pieśni przedstawia się następująco:

„Gaude Mater Polonia” - Wincentego z Kielc (XIII-XIV w.)

„Wierzę w Boga” - Józefa Świdra do słów Juliusza Słowackiego,

„Laudate Dominum” - Charles’a Gounoda,

„Ave verum corpus” – W.A. Mozarta,

„Panis angelicus” - Cesara Francka,

Modlitwa o pokój” – Norberta Blachy do słów Hanuszkiewicza,

Natomiast w sobotę 18 października w dniu św. Łukasza, patrona lekarzy nasz Chór wystąpi na mszy św, w intencji pracowników służby zdrowia.

Niechaj słowa modlitwy zawarte w pieśniach liturgicznych skierują nasze myśli ku Bogu Najwyższemu.

Chórzyści konkatedralni
Serdecznie zapraszamy osoby chętne do śpiewania w naszym chórze na próby, które odbywają się we wtorki i czwartki od godz. 19 do 20 w sali na Ip. Domu Parafialnego.

Głoszenie potwierdzane
Jezus żyje i uzdrawia. Przekonali się o tym uczestnicy spotkania, które prowadził Damian Steyne z angielskiej wspólnoty „Cor et Lumen Christi”.

W odbywającej się w ostatni weekend konferencji dla członków i liderów wspólnot Odnowy w Duchu Świętym wzięło udział około 500 osób z Zielonej Góry, Głogowa, Gorzowa Wlkp., a nawet Poznania. – Mówiliśmy głównie o uzdrowieniach fizycznych, które towarzyszyły głoszeniu Jezusa w pierwotnym Kościele w czasie ewangelizacji – podsumowuje spotkanie ks. Andrzej Sapieha, diecezjalny koordynator Odnowy w Duchu Świętym.

Poza konferencją Damian Steyne poprowadził również otwartą dla wszystkich modlitwę o uzdrowienie w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela. – Dziś wieczorem chcemy pozwolić działać Jezusowi. Myślisz, że jesteś ciężko chory? Nie ma czegoś takiego jak ciężka choroba dla Boga – mówił do zebranych angielski gość. Założyciel wspólnoty „Cor et Lumen Christi” udowadniał zebranym, że Ewangelia jest wciąż aktualna i tak jak za czasów Jezusa Chrystusa tak i dzisiaj jej głoszenie potwierdzają znaki i cuda. – To, co blokuje działanie Jezusa w nas to nieprzebaczenie i grzech – mówił D. Steyne.

Magdalena Kozieł

Znak krzyża.
Oto czynisz znak krzyża, czynisz go w sposób właściwy. Nie jest to jakiś tam gest niezdarny i pospieszny, nie wiadomo co oznaczający. Nie! Czynisz należyty znak krzyża, powolny, duży, od czoła do piersi, od jednego ramienia do drugiego. Czy czujesz, jak on obejmuje ciebie całkowicie? Zechciej skupić się, jak należy; wszystkie swe myśli i całe swe serce zbierz w jedno w tym znaku, co idzie od czoła do piersi, od ramienia do ramienia. A wtedy odczujesz, iż znak ten opasuje ciebie całego, ciało twe i duszę, iż cię ogarnia, udostojnia, uświęca.

Czemuż to? Bo jest on znakiem wszystkiego i jest znakiem zbawienia. Na krzyżu Pan nasz odkupił wszystkich ludzi. Przez krzyż uświęca człowieka aż do najmniejszej tkanki jego istoty.

Przeto znak ten czynimy przed modlitwę, by nas natchnął ładem i skupieniem, by naszą myśl, wolę i serce zespolił z Bogiem. Czynimy ten znak po modlitwie, by w nas przetrwało to, czym Bóg raczył nas obdarzyć. Czynimy ten znak w pokusie, by nam dodał siły. W niebezpieczeństwie, by nas ochraniał. Podczas błogosławieństwa, aby pełnia żywota Bożego wstąpiła w duszę, żeby zapłodniła i uświęciła wszystko w jej wnętrzu.

Myśl o tym, ilekroć czynisz znak krzyża świętego. Jest to najświętszy znak, jaki istnieje. Czyń go w sposób właściwy: powoli, szeroko, z namysłem. Wówczas ogarnie on całą twą istotę, postać i duszę, twoje myśli i twą wolę, rozum i uczucie, pracę i wytchnienie; wszystko będzie przezeń utwierdzone, określone i uświęcone mocą Chrystusa, w imię Boga w Trójcy jedynego.



Opr. Andrzej Gonia




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna