Nazwa: Dzień Kai'a (Co robi Kai, gdy nikt na niego nie patrzy)



Pobieranie 100.02 Kb.
Strona1/3
Data07.05.2016
Rozmiar100.02 Kb.
  1   2   3
Nazwa: Dzień Kai'a (Co robi Kai , gdy nikt na niego nie patrzy)

Autor: Selena

E-mail autora: dorcia34@op.pl

Kategoria: Komedia


Witam. Nazywam się Kai. Kai Hiwatari. Chcę wam opowiedzieć....a właściwie zostałem zmuszony , bym to JA opowiedział wam moje dni. A raczej wrażenia jakie mam po danym dniu po spełnionym z moją wredną drużyną. Spoko... nie będą tego czytać , więc mogę się wyrażać. Otóż. Jak powinienem zacząć? Drogi pamiętniczku? Nie!... To głupota! Myślę raczej o czymś w rodzaju.....czołem palanty! Chcecie usłyszeć co mam do powiedzenia? Jeśli takto dupy w troki rece do kieszeni i siorbać podczas czytania. Albo nie. Strasznie tego nie lubię....no więc , żeby już wiecej nie zanudzać....hej! Kto tu zanudza!!?? ==

Urodziłem się 9 listopada roku....guzik was to....jest pół Rosjaninem , pół Japończykiem. Wiodłem w miarę spokojne i "normalne" (daje w podkreśleniu bo nie bardzo w to wierzę ==) życie. Aż....nie napotkałem ich. Tych lizusów , kretynów , niedorozwojów i pedałów , z geja wziętego! Moją i ich historię już znacie , więc wolę się nie wdawać w szczegóły. Byłem wdzięczny im za uratowanie mi życia , wtedy na zamarznętym jeziorze. Ale to tylko tyle! Nie znoszę ich mimo , że mniej! Ale mnie wkurzają! Wiecie co się stało? Właściwie guzik was to obchodzi , ale powiem wam. Mieliśmy sie przygotować do mistrzostw. Wszyscy trenowali. no , ja też , ale postanowiłem zaszyć się na bok i poddać się rozkoszy jaka mnie opętała. Nie , nie chodzi mi o dziewczyny. To później. Ci Bladebleakers nie znają mnie od tej strony , hi hi. Wiem , że ten początek jest nudny , ale musiałem zacząć , no więc zaczynam.


22 czerwca

Poszedłem sisi , ale nie tylko. Powiedziałem , że idę tylko do toalety , ale w niej (poza odlaniem się) zaczołem się bawić szamponami. Nawet nie wiecie jaka to frajda. Udawałem , że szampon Palmolive jest to pan Czystość , a pasta do zembów to pani Połysk. Było super! Bawiłem się , że pan Czystość podrywa panią Połysk i razem wzieli ślub. Ale to było wesele! Mówię wam. Potem urodziły się dzieci...był to dwóch synków: Mordoklej (przeterminowana pasta) , Tim (szampon Pan tim Prowi - nie wiem jak się pisze) i córka Fa (mydło). Bawiłem się w to ponad godzinę i powiedziałem , że musiałem pomyśleć i to mi długo zajeło. A wiecie co później zrobiłem? Kiedy te pedały poszły na zakupy , zostałem sam. Samiuteńki przed około pięć godzin! Super! Zaprosiłem trzy laski i piliśmy po Broważe. Z tą blondślicznotką nawet zaczołem sie całować na kanapie , bo za dużo wypiliśmy. Niestety do niczego nie doszło , bo choć leżeliśmy na sobie (zmiennie kto na górze) to jednak w ubraniach i były tylko całowanki. Potem poszły godzinę przed ich przyjściem , a ja siedziałem w kiblu. Żekomo chory , ale tak naprawdę leczyłem się z kaca i polerowałem pana Gucia (żel Dove) , a potem od razy do łóżka. Zasnołem około 21 wieczorem , bo się przeziębiłem. Oczywiście oni znają taką wersię. Tak mi minął dzień , choć i wiele rzeczy wyprawiałem , o których nic nie wiedziali :]. Ale to koniec tego dnia. A jak mam zakończyć? Powiem....*** wam w dupę! Cześć!


23 czerwca

Bawiłem się świetnie. Przyznaję , że naprawdę cool! Rano cała nasza paczka ruszyła na zwiedzanie muzeum. Taka tam wycieczka. Oglądaliśmy obrazy , sławnych malarzy co pojegli na wojnie. Bleee!!!!! Nie znoszę opowieści historycznych! No bo właśnie to przyszło nam wysłuchiwać. Ja stałem z tyłu i wymknołem się tyłem , zwłaszcza , że już słyszałem te historię wiele razy. Poszedłem na ulicę. Spojrzałem przed siebie i kogo zobaczyłem? Ha!! Chcielibyście wiedzieć! Tak!? No to powiem wam. Zobaczyłem na drugiej stronie Maraih'ę. Zdziwiłem sie , gdyż żadko ją widzę. No , ale skoro juz tak to zaczołem przyglądać się jak ona rozgląda się na boki. Nie wiem co Ray w niej widzi. To prawda może i jest atrakcyjna , ale za bardzo hałaśliwa jak dla mnie. Nawet chciałbym ją przelecieć , ale nic poza tym. Nie nadaje się chyba na życie wiernej. Ale każdy ma inny gust. W każdym razie patrzyłam na nią. Oczy myslałem , że mi wyjdą jak popatrzałem na nią i....patrzę na jej ciało i już chyba wiem o co biega. Ona jest bombowa! Ale co tam... widzę i? Podchodzi do niej jakiś chłopak. Zmieszałem się zwłaszcza wtedy , gdy wymienili się pocałunkiem na policzku. To czysta znajomość , czy coś więcej? Musiałem sie tego dowiedzieć. Nawet lubię Ray'a i przykro mi , że ona wykręca mu taki numer , tuż za jego plecami. Ale śledziłem ich tylko dwie ulicę , bo musiałem wstąpić do salonu gier. Grałem w Bombermana i w Mario. Super. Potem grałem w taką fajną grę , nazywa się... "Daj swój oddech". Polegało na tym , że trzeba było podejść do faceta przebranego za policjanta , przy kasie i wziąść mu z ręki takie użądzenie , które sprawdza trzeźwość. I zawsze miało się pokazywać coś na nim. Było na czerwonym (ten licznik) i zapaliła sie czerwona lampka. Pękłem ze śmiechu , bo mnie to rozśmieszyło. A ten koleś tak wczuł sie w rolę , że nawet wlepił mi mandat. Lipa. Ale było wesoło. Później pytałem się ludzi na ulicy , gdzie oni są i jakimś cudem ich znalazłem. To znaczy wiedziałem , gdzie weszli. Weszłem do tego "salonu" , a tam.....prostytutki! Rany wszystkie mnie obkrążyły. Zapytały się po chwili "ile masz" , a ja odpowiedziałem "czego?". No bo jeśli chodzi o to , to dwa! A one na to "Nie! Chodzi o zawartość portwela" , ja sie skapnołem o co chodzi. Powiedziałem , że jestem dość nadziany , a one się na mnie totalnie żuciły! Zaczołem wołać "mama!" , ale one mnie osaczyły! Biegłem , biegłem ile sił. Ale się wyglebałem o stertę prezerwatyw ==. Pomyślałem , że to koniec , a tu nagle(!).... zabrała mnie jedna osoba , która mnnie migiem schowała , a tłum pobiegł dalej. Kiedy zobaczyłem , któ to jest zobaczyłem.....Mariah'ę!! Zapytałem co ona tu robi , a ona mnie o to samo. Powiedziałem jej prawdę , że ją śledziłem , bo krzywdzi Ray'a. Ale ona mi tylko wyjaśniła , że zatrudniła sie tutaj tylko jako osoba odpowiedzialna za stroje. Poszliśmy na zaplecze , a ona ściagneła mi bluzkę :]. Zaczeła masować moją gołą klatę , całując zarazem mnie w usta. Położyliśmy się na stercie ubrań i zaczeliśmy barabara. Hej! Chłopaki! Nawet nie wiecie jaka ona jest boska! Te pirłety , te kręciołki , to po prostu raz dla faceta! No wiec , opiszę jeszcze trochę , bo podobało mi się , a poza tym jestem sam gorący i jak to słyszałem "boski". No , więc kochałem się z nią całe dwie godziny. Jakie to były pieszczoty , uściski , a nawet złączyliśmy się w taki sposób jak tylko chłopak z dziewczyną potrafią. No nie wazne. Musiałem się potem śpieszyć do muzeum. Na szczęście zdąrzyłem i stanołem za nimi chwilę zanim koleś skończył. Wracaliśmy już do hotelu. To dobrze , bo nie skończyłem zabawy w toalecie. Skończyłem na tym jak pan Czystość pokłucił się z teściową , panią Szajs (szczotką do mycia kibli) i , że pani Połysk zdradza męża i jest w ciąży z panem wodą (kranem) , który jest sparaliżowany i nie ruszy się z miejsca. Istana telenowela! Ale wciąga. Dobra idę , chętnie bym powiedział co się później stało , jak Tayson się udławił ością , ale sądzę , że nie chcecie o tym szłyszać , jak ja pisać. Więc pa! Adie!
24 czerwca

Wciąż wspominałem ten wczorajszy czas. Chciałem byś isę kiedyś powtórzył. Może nawet nie kiedyś. Ale tam. Poszedłem z rana potrenować. Nawet nie źle mi szło. Udoskonaliłem pare technik. Było super do czasu aż przyszedł Tayson i powiedział , że drzwonił ten zboczeniec , pan Dickinson i powiedział , że wyznaczył nam salę do treningu i wysłał po nas autokar. Jechaliśmy , a kiedy wreszcie dojechaliśmy nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Naprawdę fajny był ten budynek. W środku wyglądał jak wielka sala do w'f'u. Naprawde cool. Trenowaliśmy pare godzin. Potem poszliśmy pod prysznice , gdzie były oddzielne kabiny. Ja weszłem do mojej jak gdyby nigdy nic i odkręciłem kran. Nagle poczułem na moim ramieniu coś(!)...albo raczej ktoś! Nie mogłem uwierzyć! No bo kto by uwierzył w taką rzecz!? Przede mną stała...Mariah!!! Czyżbym pomylił kabiny i wszedł do jej!!?? A ona powiedział mi (zaraz po namietnym pocałunku) , że jak ktoś się spyta , to pojechała na żaglówki z koleżanką. Zanim zdąrzyłem jej odpowiedzieć , anowumnie pocałowała (trwało to dłużej niż ten pierwszy) i powiesiła mi sie lekko na szyi. I powiedziała: "Bardzo mi się wczoraj podobało. Jesteś świetny w tym. Ale nasz związek , nie ma przyszłości jak mi to mówiłeś wczoraj. Ale chodzi tu tylko o przyjemność. Wpadnij do mnie kiedyś. Lecę , pamiętaj co masz powiedzieć , gdy ktoś się spyta." Zanim co kolwiek powiedziałem , opóściła moją kabinę , bez żadnego innego słowa i nawet nie spojrzawszy się za siebie. Och , Ray. Nawet nie wiesz jakie masz szczęście. Nie wypuść jej z ręki. Aha , pamiętam , że w kabinie (jak już się umyłem) postanoiłem się pobawić. Ale nie miałem szym. Była z boku opószczona kaczuszka , więc wziołem ją i mydło. Bawiłem się , że kaczka to jakiś potwór , a mydło to uprowadzona dziewczyna , którą musi uratować "Dzielny Kai"! Potem się pocałowaliśmy. Ona się zawstydziła , a ja się zamydliłem. Potem pojechaliśmy do hotelu odpocząć. zamknołem się w łazience , gdy wszyscy grali w karty. Musiałem dokończyć coś. To był ostatni odcinek mojej telenoweli , w której pani Miotła miała zamordować pana Stryżka (golarkę) , a pani Dryk (gąbka) i pan Szum (wiatrak) mieli żyć długo i szczęśliwie! Koniec! Ach! Jakie to cudowne! Ale potem dzień nie był zbyt ciekawy. Kiedy skończyła się moja telenowela nie wiedziałem co robić. Położyłem się i przekimałem trochę. Przytuliłem sie do mojego misia i zamknołem drzwi na klucz. Śmiło mi sie , że byłem motylem i szybuję nad oceanami! Nagle odpadły mi skrzydła i spadłem prosto w beton! To było okropne , nawet spadłem z łóżka w momencie , gdy miałem rynąć na ten beton. Ale....to tylko sen. Myślałem o tym , co mi kiedyś Max powiedział. Twierdził , że nie potzrebujemy niczego , tylko siebie , by zwyciężać. Ale mylił się. Przynajmniej co do mnie. Ja do szczęścia i do walki potrzebuję tylko jednego. ...........MOICH ORZESZKÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kocham je! Ten smak! Ten zapach! Och , jak ja je kocham! Och orzeszki , gdybyście były kobietą , wyszłybyście za mnie i mielibyśmy potem małe orzeszki! No cóż....pomarzyć można. Najgorsze..... że orzeszki sie dziś skończyły! Kończę , bo zaraz kogoś tu zabije ze wściekłości , jak zaraz nie zobaczę moich orzeszków!!!
25 czerwca

No ciał! Wstałem raniutko , mimo , że zmęczony nocką. Postanowiłem w nocy trenować , bo nie dawało mi to spokoju. Dziś....jest....taki tam dzień. Postanowiłem dziś zrobić coś pożytecznego. Chciaż na początku mi odbiło , bo chciałem się napić kieliszek Browara , a pomyliłem się i wypiłem ikoło 12 kieliszków wódki. I chciałem zrobić cos pożytecznego , więc zaczołem robić tak: poszedłem do łazienki , by sie odlać. Nie trafiłem , bo mi się wzrok rozchodził na wszystkie boki z przepicia! Musiałem umyć deskę i podłogę. Ale jak tylko było koniec , to umyłem wszystkie ściany i wszystko co było w tej łazience. Wyszedłem na dwór i przeprowadziłem wszystkie staruszki na rękach na drugą stronę ulicy , nie wykluczając nawet tych , które krzyczały , że chcą zostać na tej stronie co były. Potem zbierałem śmieci i wrzucałem je do kubła , specjalnie na śmiecie. Było na nim napisane "Jaomużna" , więc dobrze. Potem zachciało mi się po tym wszystkim znów pić. Poszedłem do baru i zaczołem chlać jednego po drugim. Nagle....zobaczyłem jak ktoś wchodzi do baru. Własnym oczom nie mogłem uwierzyć! To był Max! Więc wskoczyłem do butiku , by się ukryć , ale niechcący potrąciłem kelnera. Max podszedł i prosił , by ktoś do niego podszedł , ale kelner był nieprzytomny. Więc , ubrałem się w jego marynarkę i wziołem mopa , który obok leżał. Urwałem kawałek na wąsy , a resztę postawiłem na głowie. Wstałem i zapytałem innym tonem głosu , czego sobie życzy. A on na to "jednego proszę". No , więc dałem mu kieliszek. On wziął bardzo mały łyczek i usiadł tyłem do mnie , rozglądając się po klientach. Czego on kurcze chciał? Kurcze , coś mi tu brzydko pachnie! A raczej ... cuchnie!!! Czyżby z tej szczotki od mopa! Rany! Co oni tym wycierali! Ale mniejsza z tym...było to jedyne przebranie jakie było. Chciałem sie powoli ulotnić , ale kiedy zbliżałem się do wyjścia dla kelnerów , Max zawołał mnie i zapytał się , czy jakiś podejrzany typ tu nie wchodził , na co ja mu chciałem odpowiedzieć , a *** ci w dupę , ale powiedziałem , że wiele dziwaków tu przychodzi. Jednak nie mogłem się ruszyć z miejsca , bo ciągle czegoś chciał. W pewnym momencie się zapytał dlaczego mam te paski na policzkach , bo zauważył (ow fuck ==') , ja powiedziałem , że to blizny , a że niebieskie , bo musiałem je zamalować , by wyglądały na tatuaże , bo się wstydzę tych blizn. A on na to czemu na niebiesko , że szczerze mówiąc wyglądam jak jego przyjaciel Kai i powiedział z jakiej drużyny jesteśmy. Ciemny się zrobiłem. Powiedziałem , że Kai to mój idol i dlatego na niebieski , a nie na żaden inny. Kiedy szykowałem sie do wyjścia zapytał co mi wystaję z pod ubrania. Spod ubrania!? O rany! To był mój szal! Powiedziałem , że to taka ozdoba do ubrania , że jest to wszyte. Przez chwilę myślałem , żapyta się się dlaczego mam takie oczy , uszy i zęby , jak w tej bajce "Czerwony Ogórek". A to cwaniak. Czekaj....ta bajka się się chyba inaczej jakoś nazywała...a w dupę z tym! Powiedziałem , że muszę wyjść , bo kończy mi się dyżór. Zdiołem te szmatławie i wróciłem do hotelu. Rany! Jakiego będę miał rano kaca , o cholera! Ale nie przejmowałem się tym kiedy wpadły mi w ręce moje orzeszki ^V^.
26 czerwca

Moi drodzy. Dziś jest dzień zapierający krew w żyłach. Bujcie się!! Bujcie się bardzo!! Bujcie się bardzo , ale to bardzo!! Co mnie porąbało!? Jeszcze się nie otrząsłem z tego dnia. Oki , jest cisza? Nikt nic nie mówi? Nikt nic nie je? No...chyba nie. No to opowiadam. Nazywam się Kai...zaraz.. to chyba już mówiłem..no tak..mówiłem! Piszę to ponieważ...kurcze!...to też już mówiłem! Jeszcze jestem rozkojarzony! Ale już mniej! Czy , więc ktoś mi powie czego jeszcze nie mówiłem? No tak , skąd możecie to wiedzieć (pytanie retoryczne)? A więc dosyć , opowiadam. Wstałem jak zwykle normalnie (no bo czemuż to miałbym wstać nie normalnie?==') i poszedłem coś wszamać. Naszczęście były moje orzeszki!!! Jedyne na co mi najbardziej zależy!!!! No , nie ważne......zaraz!!!! Jakto nie ważne!? Moje orzeszki są najważniejsze!!! Ale nie piszę więcej o nich , bo nie zasługujecie żeby o nich czytać == . No , wiec. Zjadłem śniadanie , odświeżyłem się i wyszedłem potrenować. NIestety ciężko było gdzie , ale poradziłem sobie. Ćwiczyłem conajmniej pare godzin. Później ktoś z sąsiedniego pokoju puścił na cały głos wierzę stereo! Ale mnie to wkurzyło! Ale nic nie mogłem zrobić. Tyson miał mi coś przynieść na bule głowy , ale czybek pomylił flakoniki i pułki ==. Dał mi coś po czym było mi nie dobrze!!! Przez cały dzień czułem się strasznie. Ciagle mi się kręciło w głowie. Wyszedłem na ulicę (wtedy nie zauważyłem tych obiawów) , bo chciałem iść jeszcze potrenować. Nagle zauważyłem dziwnego gościa , który zaczął za mną iść. Czego on ode mnie chciał? Chciałem go zgubić , ale on ciągle za mną szedł , a kiedy biegłem , on też biegł. Był cały czas w dobrej odległości ode mnie. Ale kiedy udało mi sie go zgubić poczułem prawdziwą ulgę. Szedłem sobie ulicą i natkołem się na.....Talę! On do mnie "Cześć Kai!" , ja nie zwróciłem na to uwagi i szedłem dalej , ale on mnie dogonił. Powiedział , że mnie szukał. On mnie? Ciekawe po co. No dobra , poszedłem za nim. Weszliśmy do jakiegoś gudynku i do pokoju na trzecim piętrze. Nagle do pokoju (gdzie czekaliśmy) wyszedł ..... Borys!!!!! Zaczoł zachowywać się mile , czegoś chciał!! Ja powiedziałem , że nic nie zrobię , a on zbliżył się do mnie i szepnął na ucho: "nic co powiesz nie będzie mi obce". Co to miało znaczyć? O co mu chodziło? Powiedziałem , że spełnie jego rządań i cudem wymknołem się z pomieszczenia i uciekałem przed nimi korytarzami. Wbiegłem do pokoju , a Tala , który biegł za mną przewrócił się o mokrą wodę na korytarzu. Ale to było bekowe jak sie zderzył z Borysem , który zaliczył koziołek i łbem wpadł do wiadra. Potem obaj spadli ze schodów. Było bardzo fajne , prawda? No to nie było takie fajne jak ja , gdy wracałem , poślizgnołem się o drugie wiadro i zderzyłem się z dozorcą. Ale się wściekł i zaczoł gonić mnie. Ja wybiegłem na niższe piętro , gdzie był Borys i Tala. No to pięknie! Miałem już troję typów na karku. Uciekałem aż do piwnicy , by tam ich zgubić. Faktycznie to była wojna. Biegaliśmy w tą i spowrotem. Kiedy Borys nadbiegał podstawiłem mu haka z ukrycia i wpadł do wielkiego kociołka z jakimś smarem. Jak Tala próbował go wyciągnął , to sie przewrócił i też wpadł. Znalazł mnie jednak dozorca i zapędził w kozi róg. Opazłem się o jakąś drzignię i coś (nie wiem co) walneło go i wpadł do nich. Podczas gdy ja uciekłem. Jak znalazłem się w hotelu dowiedziałem się , że za pare godzin mamy iść na jakiś pokaz. Było to spotkanie przed jakimś muzeum i odsłaniali pomnik. Był obrzydliwy! Trzej faceci jakby sie wili. Przypominają mi kogoś , ale nie mogłem sobie przypomnieć kogo. No cóż. Ale myślałem , że ludzie lepiej potrafią rzeźbić posągi. A to oczym mówiłem na początku , to to zdarzyło się następnego dnia. Ale to potem , narka.
27 czerwca

Ciał! To znowu ja! Kai! Nie myślcie , że się upiłem! Nie tym razem! Jestem po prostu w siódmym niebie! Miałbyć dziś ten mecz , o którym mówiłem na początku. No i był! Wiecie jak mi posżło? Dołożyłem z lewej! Dołożyłem z prawej! Tak , tak! Byłem najlepszy! A inni....poprostu farciarze! Nie wiedzą co to jest na polu bitwy. Za moich czasów to nie było tak prosto. Zaraz , zaraz....ja powiedziałem...za moich czasów??!! No to się chyba faktycznie upiłem! No mniejsza z tym. Tn mecz. Kiedy sie skończył poszliśmy wszyscy odpocząć. Wiecie co mi się przydażyło? A tak właściwie mnie....i Ray'owi. Tak , tak , byliśmy razem. Bez skojarzeń ==!! Turniej skończył się rano , oczywiście dla na zwycięsko! Pan Dickinson , no ten gej , powiedział bym poszedł razem z Ray'em do sklepu za miastem. Pojechaliśmy autobusem. To była chyba największa głupota!! Wiecei jak tam cuchneło!! Zwłaszcza ten gościu co koło nas stał. Wydaje mi się , że już go gdzieś widziałem....no bo zawsze kiedy jadę autobusem stoi lub siedzi i śpi jakiś duży , gruby facet i zajerzdza potem. Ffeeeeee! Jak tylko wysiedliśmy poczułem ulgę , że toje męki sie skończyły. Ale nie długo tak myślałem. Poszliśmy do tego hangaru..yy , znaczy sklepu i Ray wziął to co miliśmy. Czekaliśmy na przystanku , ale zamiast autobusu przyjechał jakiś autokar. Wysiadła z niego jakaś laska i zapytała się , czy tendy do miesta. Jak Ray odpowiedział , że tak , zaproponowała , że nas podwiozą. Wydawało mi się to dziwne , ale przyjąłbym tą ofertę , gdybym nie był sam. Dlaczego? Przyczytajcie nagłówek fan fick'u ==. Ale Ray chciał wsiąść , więc zrobiłem to , ale nie mogłem się pokazać z żadnej strony kiedy Ray był obok. Fuck ==! A tam tyle lasek było! I wszystkie dziewice! Skąd to wiem? Chyba już potrafię odróżnić dziewicę od d****i , co nie? Wkońcu mam w tym doświadczenie. Ta tak baba co siedziała przd kierownicą , to dziewica - 100 żywej wagi. No przepraszam , że ją obraziłem. 200 kilo. No wiec , dziwnym trafem ja siedziałem z tyłu , a Ray trochę bardziej z przodu. I po conajmniej 3 dziewczyny zaczyły się podwalać do Ray'a i do mnie. Coś za blisko siedziały? Mimo , że były piękne to nie podobały mi się. No...może z wyjątkiem tej na środku. Autokar na moje szczęście się zepsuł i musieliśmy na moment wszyscy wyjść. Ja zniknołem po kryjomu i postanowiłem wrócić inaczej. Wiecie? To była najmądrzejsza rzecz jaką zrobiłem!! Po drodze zpbaczyłem sklep zabawkowy!! A obok sklep chemiczny!!! Kipułem sobie Action man'a z najnowszymi wyrzutniami na pociski! Miał przenośne gadżety i ręczną rakietę model 5PBx!! Okularki odbłyskowe i buty z katapultami!! I w dodatku miał barwy wojenne! Choć nie takie jak moje. Moje są odjazdowe!! A wiecie dlaczego tak się ubieram i maluję? Bo wyblądam super! Poza tym moimi ulubionymi filmami są "Rambo" i "Konan Barbarzyńca"! Ale dobra tam....kupiłem jeszcze sobie najnowszy model bazuki dla Action Man'a , motor z przyczepionymi pociskami i skuter wodny z przymocowanum silnikiem , zdalnie sterującym na pilota!! Po prostu odjazd! Dokupiłem jeszcze dwie barbie , żeby były panienki do ratowania , tego złego doktorka...jemu chyba były doktor x , co? Nie wiem...nie oglądałem tego. Znam to z reklam z telewizji. A w sklepie chemicznym kupiłem pare szamponów do mojego nowego serialu z Action Man'em w roli głównej! I tak mi mijał dzień! Ale musiałem zostać na noc gdzieś , bo okazało się , że dostałem w głowę pałką lub czymś innym zboczonym. Ale to potem. Natępnego dnia gdy sie odknołem.
28 czerwca

Waw. Ale to był za dzień. Jak mówiłem ocknołem się , bo dostałem chyba w łeb. Raczej napewno , bo mnie potem bolał jak cholera. Rozejrzałem się , ale było ciemno. AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!! Gdzie moje zakupy!!!!!!!!!!??????????????? Popatrzałem z miejsce , gdzie rozległ się czyiś ruch. Zapytałem kto to , ale odezwała się kobieca postać mówiąca "a kto pyta?" , ale takim namiętnym tonem. Podeszła i zobaczyłem , że to dziewczyna. Wiecie co? Wiecie jaka laska? Brązowe , długie włosy , zaplecione w kitek , strój zabójczy. Wyglądała jak by miała zaraz wyjść na pole bitwy lub coś , ale bardzo modne ciuszki! Jak tylko ją zobaczyłem serce mi wyskoczyło. A poza tym nie jednokrotnie , jeszcze trzy jakieś przyszły. Wszystkie miały to wspulne , że super ciuchy i długie kitki. Ja byłem przywiązany do krzesła , bo wcześniej nie wspomniałem o tym. Ta co wtedy się odezwałą podeszła bliżej , oparła prosto ręce i oparcia krzesła i bardzo blisko spojrzałą mi w oczy. Nie wiedziałem jakie ma zamiary. Ona jednak nie chciała mi ich wyjawić , ale powiedziała tylko tyle , że są moimi fankami. Wiecie jak się ucieszyłem!!?? Mieć takie laski za fanki to jest coś!! Ona mnie namiętnie i powoli pocałowała , a ja jej nie odepchnołem. Każda z nich podeszła potem po kolei i dostałem całus w czoło ^V^. Zapomniałem na chwilę o wszystkim , ale po chwile.....zapytałem gdzie moje zakupy! One , że mi ich nie oddadzą , bo należę tylko do nich , a poza tym są schowane w urzędzie , parę pięter w górę. Urzędzie?? Dowiedziałem się , że to pusty pokój jakieś przedsiębiorczości. Reszta dziewcząt wysło , a ta boska zamkneła drzwi na klucz. I.....rany......zdjeła bluzkę!!!! pod spodem miała biały , koronkowy stanik z zabujczym (nie za mały nie za dużym , choć bardziej to drugie) biustem! Rany....._^_ byłem oszołomiony. Jak to się mówi? "Szukałem się" w tym momencie. Czyłi , że nie wiedziałem , czy coś mam powiedzieć , czy zrobić , no nie wiedziałem! Ona podeszła , usiadła mi na kolanach , ale tak.....ja facet siada na konia , tak nogi po bokach.....ale przodem do mnie. Zaczeła mnie całować. Byłem w siódmym niebie! Ale było coś co nie dawało mi spokoju. Moje zakupy! Jak ja będę kontynuował serial jak ich nie mam. Wiedziałem co mam zrobić! Odzyskać je! Wydostać się stąd i poszukać ich! Ale....za chwilę. Czułem się trochę speszony jak rękami chwyciła końcówki mojej bluzki , gdyż chciała ją zdjąć. Nie miałem praktycznie nic przeciwnko temu , ale jak mogła to zrobić gdy miałem związane ręce? Ona je wtedy zaczeła rozwiązywać. I bingo! Postanowiłem chcwilę się z nią zabawić , a jak tylko nadaży się okazia to zwiać i odszukać moje skarby!!! Mam już pomysł!!! Mój Action man to wielki wojownik , który kocha się w księżniczce Elenie. Ale jej rodzice , Szambo - szampon Nizoral i Pianka - płyn do kąpieli , sprzeciwstawiają się ich związkowi. A rodzice Action man'a , Łysy - golarka i Dziurawa - gąbka , nie chcą by obracał się w tak niebezpiecznym zawodzie! Elena (Barbie) Kocha go i staje do walki z całym światem w imię miłości. Zostaje jednak porwana przez złą istotę! Frędzla (mopa) , który chce zgładzić Action Man'a za wszelką celę! I....może nie będę tego teraz wymyślał , bo potem nie będzie mi się chciało tego robić. Złożyła się na tym , że zostałem tu do jutra. Nie dość , że nie chciała mnie wypuścić , to jeszcze zagroziła , że jeśli zrobię fałszywy ruch to urwie mi przyrodzenie! Cóż też miałem zrobić? Postanowiłem poczekać do nocy , aż zaśnie.
29 czerwca

Cześć.....to znowu ja...Kai. Chciałem opowiedzieć wam dalszą część tej histori. Ale tak właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Wielu z was pewnie powiedziałoby , że od początku , ale ja naprawdę wiem. No więc..zacznę od tego. Kochałem się z najseksowniejszą z moich fanek , oczywiście z tych co mnie porwały , bo nie wiem czy ktoś jeszcze na mnie leci. Mówię wam jak było super! Wspominam wtedy Mariah'ę. To dopiero była babka. Ona była czuła i delikatna , a ta tutaj była , owszem , delikatka , ale namiętna w tym sensie , że raczej chodziło (raczej napewno) żeby zabawić się jedną noc ze swoim idolem. No cóż , nie mam co narzekać. Dziewczyna była świetna. Lecz niestety ciężko mi było się skupić , gdyż rozmyślałem nad moim planem. Musiałem odzyskać moje zakupy. Rozmyślałem ciągle nad planem. Kiedy wreszcie zasneła , ale zostawiając mnie ze związanymi kończynami ; przeturlałem się lekko i powoli w bok i zdiołem jej powoli i najostrożniej jak tylko potrafiłem , spinkę z włosów. Miała taką dobrą końcówkę i uznałem , że mi sie przyda. Przeciołem początkową warstwę sznura , po czym sam już rozerwałem resztę. Wymknołem się ukradkiem z pokoju. Byłem zadowolony ze wyszedłem z tamtąd aż do czasu. Niespodziewanie dostałem od tej babki , z którą spędziłem noc , w ...... nogę. Bolało! Jak diabli! Kiedy myślałem , że straciłem przyrodzenie i kucałem z bólu , ona mnie podniosła za brodę i powiedziała , że tacy jak my nie uciekają. Ale znowu tak słodko i namiętnie. Przy końcówce tych słów , przybliżyła swoją twarz do mojej i spojrzała mi prosto w oczy. Chciała mnie znowu zabrać do pokoju i związać spowrotem , ale ja w ostatniej swili chwyciłem ją za rękę i rzuciłem przez ramię. Spoglądałem na nią z góry jak leżała oszołomiona ziemi. Zaciągnołem ją do pokoju i sam związałem. Pobiegłem korytarzem by odnaleść moje zakupy. Musiałem ominąć paru lekarzy. Podejrzewałem , że jest tu laboratorium , gdyż po co tu naukowcy. Jeden mnie nawet zauważył , a ja korytarzem , którym biegłem rozlałem wodę z gara , który stał blisko. Paru gości się wyglebało. Poszedłem do szatni i przebrałem się w naukowca. Założyłem biały habit i jakieś lekarskie dodatki by mnie nie rozpoznano. Nikt mnie tu nie zna , ale żeby nikt nie rozpoznał , że nie jestem jednym z nich. Pojechałem windą na pare pięter i chciałem wejść do pokoju , gdzie rzekomo przechowywują moje zakupy. Ale jest to pomieszczenie , gdzie może się otworzyć za pośrednictwem źrenicy lekarza , więc strzeliłem jednemu tak w pysk , że stracił przytomność. Postawiłem go przed obiektywem , a drzwi się otworzyły. Moje zakupy!!!!! Wziołem je i wyszedłem. Niestety ktoś mnie rozpoznał i włączył alarm. Uciekałem co sił w nogach. Chcieli mnie dogonić , ale ja wyskoczyłem za okno i wpadłem do ciężarówki , która własnie wyjeżdzała z ośrodka. Kiedy dostałem sie wreszcie do hotelu , cała paczka wystąpiła mi na przeciw. Mówili , że się cieszą , że wróciłem , bo bardzo bali sie o mnie i nie wiedzieli , gdzie byłem i starali się ze mnie to wyciągnąć. Ja nie mogłem im tego powiedzieć. Powiedziałem , że musiałem zostać z dziadkiem i nie mogłem ich powiadomić. Kiedy każdy z nich zajmował się swoimi sprawami ja poszedłem do łazienki i rozpoczołem mój serial!!! Albo raczej chciałem ==' , bo każdy z nich chciał sie dostać do kibla! Niestety nie zajołem się dzić moim serialem , bo musiałem cały dzień ćwiczyć dysk , a potem iść spać. Ale nic straconego. Cała paka wychodzi jutro na caluteńki dzień!!! Mój serial jutro pójdzie w ruch!!! Więc nie opószczajcie mnie w następnym dniu mojego życia! Ale teraz dajcie mi się zdrzemnąć....miałem dzisiaj ciężki dzień.


  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna