Nie byli to ptaszkowie tylko trzej braciszkowie


'Twas better to die beneath an Irish sky



Pobieranie 421.42 Kb.
Strona7/7
Data28.04.2016
Rozmiar421.42 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

'Twas better to die beneath an Irish sky

Than at Suvla or Sud el Bar.


And from the plains of Royal Meath


Strong men came hurrying through.
While Britannia's sons, with their long range guns,
Sailed in from the foggy dew

'Twas England bade our wild geese go


That small nations might be free.
Their lonely graves are by Suvla's waves
On the fringe of the great North sea.

But had they died by Pearse's side


Or fought with Cathal Brugha
Their graves we'd keep where the Fenian's sleep
Beneath the hills of the foggy dew.

The bravest fell and the solemn bell


Rang mournfully and clear
For those who died that Easter time
In the springing of the year.

And the world did gaze in deep amaze


At those fearless men and true
Who bore the fight that freedom's light
Might shine through the foggy dew

Gram w ciemno
Dszedłem do połowy drogi,

Miałem jeszcze czas.

Za mną został wrzesień,

Przede mną jeszcze maj.


Gdy nieznajomy głos

Zaprosił mnie do kart,

Usiadłem więc za stołem,

Ruszyły karty w tas.


Gdzieś nie wiadomo skąd

Wziął się gapiów tłum.

Na stole niezła stawka,

Wokół gwar i szum.


Mój przeciwnik mnie przebija,

Lecz to był tylko bluff.

Teraz jestem górą,

Mam siedem lew.


Gram w ciemno, lubię w to grać,

Nie zmienię już kart.


Minęły jakieś święta,

Wciąż się toczy gra.

Stawka jest zamknięta,

Nie miało być tak.


Przegrałem już wszystko

I nie mogę dalej grać.

Znajdę inne miejsce,

Teraz muszę wiać!


Gram w ciemno ...
Czemu patrzysz na mnie

Jak bym był nie wiem kim

Pytasz czemu ciąglę walczę

Chcesz wiedzieć z kim


Postawiłem już tyle

Tylko krupier gdzieś znikł

W ręku trzymam dwójkę kier

W rękawie asa pik.


Gram w ciemno...

Za taką miłość
Tak jak wczoraj, przed tygodniem i za miesiąc,

Pod jej oknem w starych butach, płaszcz ten sam.

Nic nie pali mostów, godzin albo dłużej,

Wciąż na deszczu, choć za rogiem stoi bar.


Za taką miłość nikt nie idzie do piekła,

Dla takich łaskawy jest Bóg.


Powiadają czas pokóty szybko mija,

Powiadają trzeba wierzyć w dobry los.

Ktoś was widział w parku, w kinie, na ulicy,

Piękna para, wielka miłość, szczęścia dość.


Od miesięcy grzeję miejsce na tym stołku,

Brudna szyba, piąte piwo, szósta trzy.

Zaraz wyjdziesz z domu po zakupy

Z tym facetem obok siebie zamiast mnie.



Ciągnij

Ciągnij, ciągnij, dokąd tak ciągniesz


Oszczędzaj, wymieniaj póki masz co.

Ciągnij, ciągnij a może wyciągniesz

Tę kartę, która nie jest złą.
Ojciec powiedział – jesteś jeszcze mały,

Ale dorośnesz, może będziesz wiedział

Co można nie robić, można robić

Byle co naprawdę w zgodzie żyć.


Dobrze by było teraz wiedzieć co

Uczyli sprawiedliwie wszystkich nie tak,

Lecz nie wiadomo w jakim celu

Teraz jesteś, potem będziesz wiedział.


Złamana miłość

Już czuję, że mam pusty żołądek.

Co będzie niedługo, a co z tyłu

Niedługo garb wyrośnie.



Zuzanna

Gdy leczyłem Zuzannę z nieszczęśliwej miłości


Skórę miała tak gładką, włosy splątane w kok.

Gdy leczyłem Zuzannę z nieszczęśliwej miłości

Stała w progu z flaszką wina cichuteńko jak kot.
Otwierałem butelkę gdy bez słowa powoli,

Zdejmowała bieliznę i rzucała ją w kąt.

Wypiliśmy po łyku za przyjaźń i zdrowie,

Wtedy jeszcze nie wiedziałem jaki to błąd.



Gdy leczyłem Zuzannę z nieszczęśliwej miłości


Nasze łóżko tańczyło i nikt nie miał dość.

Gdy leczyłem Zuzannę z nieszczęśliwej miłości

Tańczył Pałac Kultury, a za ścianą spał gość.
Radio grało po cichu jakąś starą balladę,

W popielniczce zapomniany papieros się tlił.

A Zuzanna w pościeli pokazała mi prawdę,

Wiedziałem, że to koniec, że nadchodzi już świt.


Gdzieś Zuzanna w Paryżu chowa trzy piękne córy

I ma męża co zrobił karierę jak chciał.

Gdzieś Zuzanna w Toronto albo i w Sztokholmie,

U nas Pałac Kultury k.... stoi jak stał.



Do domu

N
owych wrażeń i przygód nie zatarł jeszcze czas C G a e


Stukot kół miarowym taktem do snu tuli nas F C D G
Choć zmęczenie się odbija na niejednej twarzy brudnej C G a e
Stacja wciąż za stacją mija i już coraz mniej jest nudno F C D G

Bo do domu, do domu pociąg wiezie nas F e d a


Te same piosenki zaśpiewamy jeszcze raz F C G C
Refrenu wersety "Wars" już cały nuci F e d a
Niepotrzebne są bilety, konduktor nie wyrzuci F C G C

Nasiąknęły wspomnieniami herbata, sok i piwo


Wędrujemy znów drogammi naszych barwnych opowiadań
I kolejne rozjazdy, nad drogami nocy cień
Żaświeciły pierwsze gwiazdy, koniec rajdu - kończy się dzień

Bo do domu...



Miła

Szczur kończy gulasz mdły e


Już pora wyjść z kantyny e
Karcianej zapis gry H7
Na liście od dziewczyny H7
Przed nami długa noc a
Ruszamy jutro z rana a
Pod szary wpełzasz koc G
Co skrywa grzech Onana H7

Miła, nie przychodź na wołanie e a


Miła, wojenka - moja pani e a
Z nią się kochać chcę G D a
Gdy w nocy się budzę D H7
Miła, twą postać widzę we śnie e a
Miła, dojrzałe dwie czereśnie e a
Zerwiesz z dłoni mej G D e
Gdy kiedyś powrócę H7 e

Dwadzieścia prawie lat


I znaczek w czapkę wpięty
Papieros w kącie warg
Niedbale uśmiechniętych
Obija się o bok
Nabite "parabellum"
Śpiewamy idąc w krok
Dwa metry od burdelu

Miła, nie przychodź ...

Już dojadł resztki szczur
Do koszar powracamy
Na ścianach latryn wzór
Z napisów nie dla damy
Na sen nam czasu brak
Kostucha kości liczy
Pijani w drobny mak
Walimy się na pryczę

Miła, nie przychodź ...



Podolanka

Na Podolu biały kamień,


Podolanka siedzi na nim.

Przyszedł do niej Podoleniec,


-Podolanko daj mi wieniec.
Ja bym tobie wieniec dała,

Bym się brata nie bojała.


To ty otruj brata swego,

będziesz miała mnie jednego.


Jedzie braciszek z wojenki,

Wiezie siostrzyczce sukienki.


Siostra daje jemu piwo,

Nie piłeś go jako żywo.


Wypił piwo z konia leci,

Patrz ma siostro na me dzieci.


Młoda pisze do młodego,

Że otruła brata swego.


Teraz nie chcę już i twego,

tego wianka zatrutego.


Na Podolu biały kamień,

Podolanka siedzi na nim.



A ty śpij

Jeszcze dziś nie dotknę stopą trawy,

Dawno temu znikł mi z oczu brzeg.

Nie wypiję dzisiaj z tobą kawy,

Idzie noc a prąd wciąż znosi mnie.
A ty śpij, śpij, śpij,

Niech ci się pięknie śni.


Księżyc zza chmur wychylił glowę nisko,

Patrzy, jakby coś powiedzieć miał.

Nie mam pojęcia – daleko jest, czy blisko ?

Nie dopłynę, choć bardzo bym chciał.


Nad horyzontem widzę jakby ognie,

Lecz to za późno, bo będę na dnie.

Chyba, że jakiś cud mnie stąd wyciagnie,

Otwieram oczy a ty leżysz obok mnie.



Pechowy dzień
Wiatr przystojny w garniturze [D]

Chce podobać się złej chmurze [a]

Chmura w złości deszczem go przepędza (jędza). [G D]
Wiatr się schował w jakimś oknie

Jest szczęśliwy, że nie zmoknie

Bo miał wkrótce chmurze być za męża.
Lecz nie jest źle, mogło być gorzej [F C A7 d]

Czasem w życiu zdarza się pechowy dzień. [F C D]


Wiatr szczęśliwy w wolnym stanie

Zawsze stać go na zawianie

Zawsze stać go na samotny spacer.

A niejedna chmura teraz

Kocha cierpi i umiera

Mówiąc: "...wietrze, mogło być inaczej...".

Niepoprawny gość


Niepoprawny gość


Na przystani ją poznałem .a.a.

I pół nocy zmarnowałem .a.a.

By ją śpiewem i gitarą oczarować .A7.A7.d.d.

A gdy przyszło co do czego .d.E7.

Ona poszła do innego .a.F.

Za to kumple rozpoczęli intonować .d.H7.E7.E7.
Gdzie ty chłopie miałeś oczy .a.a.

Zawsze coś cię zauroczy .a.a.

Chyba nie wiesz sam na jakim świecie żyjesz .A7.A7.d.d.

Wciąż pomysły postrzelone .d.E7.

A masz przecież dziecko, żonę .a.F.

Zobacz, że łysiejesz już i tyjesz .d.H7.E7.E7.


Innym razem idąc szlakiem

Dołączyłem się z plecakiem

Do ekipy co na szczyt się wybierała

Nie minęły cztery chwile

Jak mnie zostawili w tyle

A w schronisku banda kumpli już śpiewała


Gdzie ty chłopie miałeś oczy...
Minął czas wędrówek w góry

I wyjazdów na Mazury

Lecz wspomnienia miłe w głowie pozostają

Życie mijające bokiem

Obserwuję mętnym wzrokiem

A kolesie moi ciągle mi śpiewają


Gdzie ty chłopie miałeś oczy... /*2

Gdzie ty chłopie miałeś oczy... /*2



Po co mi to było
Chyba mnie podpuścił czart .C.F.

Żeby sprawdzić com jest wart .C.F.

Bo na lądzie żyło mi się nienajgorzej .C.A.D.G.

Chciałem wypróbować los .F.G.

Chciałem szybko nabić trzos .C.F.

Pierwsze co mi wpadło do łba było morze .C.F.G.G.


Pierwszy rejs fatalny był

Bo bujało z całych sił

Miałem mdłości i wrednego kapitana

A gdy opłynąłem Horn

I gdy trochę ustał sztorm

To nad losem swym beczałem aż do rana


Lepiej było w domu spać .F.F.

Co za życie - psia go mać .C.C.

Wszędzie woda i daleko wciąż do domu .F.A.D.G.

Winny sobie jestem sam .F.G.

Chciałem przygód - no to mam .C.F.

I za lądem teraz tęsknię po kryjomu .C.G.C.C.

.F.G.C.F.C.G.C.C.

Potem rejsów było w bród

Słodkich, gorzkich, słonych wód

Było tyle, że się nie da opowiedzieć

I choć opłynąłem świat

Ciągle myślę sobie tak

Że najlepiej byłoby mi w domu siedzieć
Chyba czort jedyny wie

Co tu jeszcze trzyma mnie

Bal od święta, lecz na co dzień ciężka praca

Fajni kumple, podły wikt

I nie czeka na mnie nikt

Ale pływam - choć uparcie myśl powraca


Lepiej było w domu spać...

Lepiej było w domu spać...



Ballada o żeglarzu


Taki był od wiatrów stu ogorzały .C.G.F.G.C.

Tylko z sobą w pokera grał .e.F.G.

Łódkę miał z jednym żaglem cerowanym .C.G.F.G.C.

Czasami dziewczyny miał .e.F.G.


Wypływał sam, kiedy noc rozchełstana .a.F.G.C.

Leżała w wodzie w koszuli z pian .a.F.G.C.

W zmarzniętych rękach trzymał ster drewniany .a.F.G.C.

Czekał na wiatr, czekał na wiatr .a.d.F.G.G.


A woda się śmiała za burtami .C.C.a.a.

Kiedy podnosił do ust .F.G.C.FG.

Stary talizman na dobre wiatry .C.C.a.a.

Uschniętą różę z piór .F.G.C.FG.


Woda się śmiała coraz dalej

Kiedy podnosił do ust

Stary talizman na dobre wiatry

Uschniętą różę z piór .F.G.C.G.F.G.C.e.F.G.

.C.G.F.G.C.e.F.G.

Znał porty gdzie diabli piwo sprzedają

Z niejednym takim piwo pił

Do ludzi wracał w jesień zardzewiałą

Z samego środka mgły
Wyciągał łódĽ na swój brzeg, żagiel chował

Wieczorem białe portki prał

Owijał różę w podarty celofan

Odchodził sam, odchodził sam


A woda się śmiała za burtami...
W czas zimowy kiedy wiatr hulał w drzewach

Z dziewczyną z jednej szklanki pił

Słone ballady o piratach śpiewał

Z pamięci liczył dni


Taki był od wiatrów stu ogorzały

Tylko z sobą w pokera grał

Łódkę miał z jednym żaglem cerowanym

Czekał na wiatr, czekał na wiatr

A woda się śmiała za burtami...

A woda się śmiała za burtami..



Wreszcie płynę

Za pół litra kumple załatwili mi rejs .C.C.G.G.

Bo nie mogli patrzeć, jak marnuję się w domu .F.C.G.G.

Jest wolne miejsce, chcesz - to bierz no i jedĽ .a.e.F.C.

Ameryka, Atlantyk, trafia się mało komu .F.D.G.G.
Jak jaki głupi - na kolanach do żony mej

Przybyłem żebrząc - na rejs wypuść mnie moja miła

A ona cudna w nieskończonej mądrości swej

Mówi: Moja odmowa nic by tu nie zmieniła


Wreszcie płynę - morska fala pianą moczy mi twarz .F.G.C.C.

Rozwichrzone włosy na głowie pozdrawiają wiatr .F.G.a.a.

Wreszcie płynę - znowu chmury zawadzają o maszt .F.G.C.C.

A za rufą kilwater przeciwnym kursem gna .F.G.C.C.


W ciągu godziny galopem skompletowałem sprzęt

Napocić się nie musiałem - sprzęt miałem pod łóżkiem

Pare sztuk gaci, skarpet, koszula, ciepły sweter

Sztormiak, dżinsy i kalesony na nóżki


Jeszcze do sklepu po pęk zapasowych strun

Wszystko po to, by mieć czym uzbroić gitarę

Spakować worek - z żaglowego płótna jest on

Musi pomieścić wszystkie me graty i mały barek


Wreszcie płynę - morska fala pianą moczy mi twarz...
Z radością w oczach po trapie wchodziłem na ship

Gdy dotknąłem pokładu - nie ukrywałem wzruszenia

Ruszamy z rana - kiedy tylko nastanie świt

Nadeszła wreszcie pora ziścić swoje marzenia


Już stary wrzeszczy "Singe lap i żagle staw!"

Wszystkie szmaty poszybowały do nieba

A ja wpatrzony w horyzontu niebieską dal

¦piewam w duszy, a może dusza wraz ze mną śpiewa


Wreszcie płynę - morska fala pianą moczy mi twarz... /*2

Wreszcie płynę - morska fala pianą moczy mi twarz... /*2


Kubański szlak

Przeklęty niech będzie ten kubański szlak

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród

Czy starczy mi życia, by poznać ten świat

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród
Do Amsterdamu zawinąć choć raz

.B.C.d.d.

Jak szczyna parszywa parszywy mam rum .d.d.a.a.

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród .B.C.d.d.

I w kółko z nim pływam - pić nie chcą go tam .d.d.C.a.

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród .B.C.F.F.


Do Amsterdamu zawinąć choć raz .g.C.a.d.

Resztę załatwi czas .B.C.d.d.

Do Amsterdamu zawinąć choć raz .g.C.a.d.

Resztę załatwi czas .B.C.d.d.


Kobiety nie miałem już chyba od świąt

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród

Bo tu się zaczyna, tam kończy Golfsztrom

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród


Do Amsterdamu zawinąć choć raz...
Złe oczy dokoła i tłum wkoło zły

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród

Tam czyste diamenty się błyszczą jak łzy

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród


Do Amsterdamu zawinąć choć raz...
Spód w łajbie wyrąbię i puszczę na dno .e.e.h.h.

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród .C.D.e.e.

I gdzie zamustruję zapyta mnie kto .e.e.D.h.

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród .C.D.G.G.


Do Amsterdamu zawinąć choć raz... .a.D.h.e.

.C.D.e.e.


Przeklęty niech będzie ten kubański szlak

-Bo szkorbut, bo szczury, bo smród

Czy starczy nam życia, by poznać ten świat

-Gdzie forsy, gdzie forsy jest w bród


Do Amsterdamu zawinąć choć raz...

Resztę załatwi czas .C.D.e.e.

Resztę załatwi czas .C.D.e.e.

Resztę załatwi czas .C.D.e.e.




Gawędziarze
Takie zwykłe, takie małe, mają wielką wagę,

Opowieści kolorowe wyglądają wciąż jak nowe.

Gawędziarze, gawędziarze, odgrzebują stare sprawy

Przy ognisku i przy kawie, nieciekawie i ciekawie.


e D e D e

D e D e


D e D e

D e D e   


O tym, jak kiedyś w górach na pomoc ktoś krzyczał głośno,

O tym, jak na Mazurach ktoś złamał wiosło,

O tym, jak patyk trzasnął, gdy wiatr za mocno dmuchnął,

I chyba każdy już zasnął, tylko autor słuchał.


D e

D e


G D a e

G D a e   


Oczy szerzej się otworzą i przypomną, i pomarzą.

Oni już nie mają czasu, ale dzieciom się przydadzą.

Opowieści, opowieści, takie tanie, no... bo właśnie

Uśmiechają się, a jeśli przesadziłeś coś, nie zasną.


O tym, jak kiedyś ...


24 lutego 79

Ballada na złe drogi 58

Ballada o Cześku piekarzu 72

Ballada o Świętym Mikołaju 18

Ballada o Wikingu 78

Ballada o żeglarzu 101

Bar w Beskidzie 56

Bieszczczady 6

Bukowina 64

Chmury wiszą nad miastem, 17

Chodź, pomaluj mój świat 4

Chyba mnie podpuścił czar 100

Ciągnij 91

Czasem nagle smutniejesz 16

Cztery piwka 34

Czy mam pieniądze, czy grosza mi brak 49

Dawna piosenko, piosneczko 3

Do domu 93

Donna Donna 84

Dszedłem do połowy drogi 88

Dziesięć w skali Beauforta 51

Dziki włóczęga 69

Elza Lee 25

Emeryt 61

Fiddler's Green 31

Gawędziarze 107

Gdy leczyłem Zuzannę z nieszczęśliwej miłości 92

Gdyby ktoś tak przyszedł i powiedział 14

Gdzie ta keja 14

Głos Nowej Szkocji nam przynosi wiatr 82

Gram w ciemno 88

Guantanamera 83

Hej ho! Żagle staw 77

Hiszpanka z Callao 9

Hiszpańskie dziewczyny 41

Ja stawiam 49

Jacht \ 70

Jejku, jejku, no mówię wam 27

Jesienna zaduma 74

Jeśli chcesz z gardła kurz wypłukać 56

Jeszcze dziś nie dotknę stopą trawy 96

John Kanaka 42

Jutro popłyniemy daleko 5

Każda panna na Cape Cod 37

Kiedy forsy nie masz, kiedy głowa cię boli 39

Kiedy niebo do morza przytula się z płaczem 53

Kołysał nas zachodni wiatr 51

Kongo River 32

Krakowski spleen 17

kto nas zmówił na wspólną wyprawę 19

Kubański szlak 105

Lipka 1


Lowlands Low 33

Majster Bieda 7

Małe piwo 57

Marco Polo 12, 44

Matty Grows 21

Mewy 20


Mewy, białe mewy, kołyszą się wsród fal 20

Miła 94


Mój kumpel dziś tak do mnie rzekł 42

Morskie opowieści 54

Mozolny, twardy i trudny jest 11

Na drogi złe, dni zwyczajn 58

Na Mazury 36

Na przystani ją poznałem 98

Nasz \ 25

Nasz słony rachunek 19

Nic nie mam 74

Niepoprawny gość 98

Nocna piosenka o mieście 80

North-West Passage 43

Nowych wrażeń i przygód nie zatarł jeszcze czas 93

Nuta z Ponidzia 66

Obudź się 81

Oh, znów nas gna do New York town 26

Opadły mgły, wstaje nowy dzień 75

Pacyfik. 68

Pechowy dzień 96

Pierwszy raz przy pełnym takielunku 13, 52

Piosenka dla Wojtka Bellona 71

Piszesz mi w liście 4

Płyńmy w dół do starej Maui 11

Po co mi to było 100

Pod jodłą. 29

Podolanka 95

Pójdę przez morze 60

Polami polami, po miedzach po miedzach 66

Ponoć facet, który pierwszy jacht ten miał 70

Port 50


Pospadały z drzew kasztany 59

Powiedz dokąd znów wędrujesz 71

Pożegnanie Liverpoolu 48

Przechyły 13, 52

Przeklęty niech będzie ten kubański s 105

Przepuściłem znów całą forsę 9

Rozbiję swój świat 60

Rzeka 67


Samantha 44

Scarborough Fair 85

Się masz witam Cię! 36

Siedzieliśmy \ 29

Sielanka o domu 8

SŁONECZKO 3

Spróbuj chociaż raz North-Westowe przejście zdobyć 43

Stary bryg 47

Stary port się powoli układał do snu 31

Szanta dorszowa 37

Szczur kończy gulasz mdły 94

Szesnaście ton 37

Tak jak wczoraj, przed tygodniem i za miesiąc 90

Taki był od wiatrów stu ogorzały 101

Takie zwykłe, takie małe 107

Tańcowanie 39

Tawerna \ 53

THE FOGGY DEW 85

Tratwa blues 63

Tu w dolinach wstaje 6

Ty nie jesteś kliprem sławnym 45

Tyle mamy za sobą przebytych mil 15

Ukrop z nieba leje 57

W Bukowinie gory w niebie postrzepionym 64

W górę szmaty 31

W mieście jak ryby tramwaje 80

W piwnicznej izbie 62

W rozstrzelanej chacie 18

Wiatr przystojny w garniturze 97

Wreszcie płynę 103

Wsłuchany w twą cichą piosenkę 67

Wszystko gotowe, już fały ręce trą 33

Z pijanym żeglarzem 30

Z rybkami w świat 27

Z tamtej strony jeziora 1

z tobą by konie kraść 81

Za naszym domem 59

Za pół litra kumple załatwili mi rejs 103

Za taką miłość 90

Zagram dla ciebie na kazdej gitarze swiata 65

Zbuduję sobie tratwę i popłynę rzeką w dół 63

Zuzanna 92

Łańcuszek 2

Śmiały harpunnik 25

Żegluj 82

Żegnaj nam, dostojny, stary porcie 48










1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna