Od złudzenia do prawdy



Pobieranie 346.37 Kb.
Strona1/9
Data06.05.2016
Rozmiar346.37 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9
Świadectwo dostępne jest w całości na stronie internetowej: http://www.gloriapolo.net w wersji .doc oraz .pdf w wielu językach.
Można tam też znaleźć oryginalne nagrania audio oraz video, z których zaczerpnięto inne wypowiedzi pani Glorii Polo, które uzupełniły jej świadectwo z 5 maja 2005. Książka w języku polskim.
OD ZŁUDZENIA DO PRAWDY

«Trafiona przez piorun

stałam u bram Nieba i piekła...»
Osobiste świadectwo pani dr Glorii Polo

wygłoszone w kościele w Caracas,

w Wenezueli, 5 maja 2005
Ja, Gloria Constanza Polo Ortiz, informuję wszystkich zainteresowanych, że nie sprzedaję, nie pożyczam, nie rozdaję materiałów, dokumentów, książek, kaset magnetofonowych i VHS, które dotyczą mojego wypadku albo w których moje świadectwo jest przedrukowane czy nagrane.

Wszystko, co dzieje się wokół mojej osoby, nie jest moją zasługą ani moją własnością, lecz wielkim darem naszego Dobrego Boga, który jak czuły Ojciec nieustannie nas szuka i czeka na nas, na wszystkich ludzi w tym stworzonym przez Niego świecie.

Ponadto podaję do wiadomości i informuję wszystkich zainteresowanych, że od książek, kaset magnetofonowych i VHS, płyt CD, DVD i pozostałych materiałów, które są w obiegu, nie pobieram żadnego honorarium, wynagrodzenia czy prowizji.

Materiały, które za moją zgodą są w obiegu, nie mogą być sprzedawane, lecz rozpowszechniane dzięki wsparciu oraz dobroci odpowiedzialnych za to i powołanych przez Pana wolontariuszy – bezpłatnie lub za rekompensatą powstałych kosztów.


*Przekład hiszpańskojęzycznego pisma

kierownika duchowego pani dr Glorii Polo:


Parafia Archidiecezja Bogota

Świętego Krzyża Wikariat Biskupi św. Piotra

Bogota, 13 listopada 2007
Do wszystkich zainteresowanych:
Pismem tym potwierdzam, że pani Gloria Polo jest osobą umocnioną w wierze, osobą która zawsze udzielała się na rzecz Kościoła Katolickiego, ewangelizując ludzi poprzez swoje osobiste świadectwo wiary, dotyczące jej życia.
Pani Polo odznacza się sprawdzoną cnotą i w ciągu tych ośmiu lat, w czasie których towarzyszyłem jej jako kierownik duchowy, zawsze wyróżniała się głębokim życiem modlitewnym i oddaniem Jezusowi Chrystusowi.
W szczególności chcę podkreślić jej pobożność, prawość, świątobliwe życie oraz przejrzystość w głoszeniu Ewangelii Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Zaświadczam o jej cennym wkładzie w ewangelizację w Kolumbii, jak i za granicą. Działa zawsze pod okiem kierownika duchowego, posłuszna wobec Urzędu Nauczycielskiego i zgodnie z wiarą Kościoła Katolickiego.
Ksiądz Wilson Alexander Mora G.

Proboszcz

Calle 143, Nr. 65 – 57, Casa Blanca Norte,

Telefon: 682 53 68 Bogotá D.C.


DRODZY BRACIA I SIOSTRY

W CHRYSTUSIE PANU!
Zanim ktokolwiek powie coś złego o Kościele Katolickim, powinien dokładnie poznać naszą Matkę KOŚCIÓŁ i wiedzieć, czym jest! „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki... Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma Życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,51.54).
To już trzynaście lat tego pięknego doświadczenia wiary. Był to wielki dar łaski Boga, gdy w Swoim wielkim Miłosierdziu pozwolił mi, bym kroczyła drogą życia jako katoliczka. Jakże wielki ból mnie ogarnia, gdy myślę o minionych latach życia, w których byłam katoliczką jedynie z nazwy. Dziękuję Panu Bogu za to, że dał mi Kościół Katolicki za Matkę.
Całym sercem i całą duszą wdzięczna jestem w imieniu Jezusa Chrystusa Papieżowi, Jego zastępcy na ziemi, kapłanom i osobom konsekrowanym Kościoła Rzymskokatolickiego. Ślepo słucham ich wszystkich, gdyż takie było właśnie polecenie naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy pozwolił mi powrócić do ziemskiego życia. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu – ja, niegodna i nędzna służebnica Pańska – mogę odczuwać szczęście i rozkoszować się prawdziwym pokojem oraz prawdziwą miłością stanowiącymi przedsmak Nieba.
Zapraszam serdecznie wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa, aby – zanim będą się źle i nienawistnie wyrażać oraz pisać o Kościele Katolickim – dokładniej i lepiej poznali ów Kościół Rzymskokatolicki, aby pojęli, że jest on ustanowionym przez Pana strażnikiem prawdziwej wiary. Zachęcam wszystkich, aby czcili naszego Pana i Boga! Ten, kto codziennie odwiedza naszego Pana Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i tym samym czci Go, nigdy nie zwątpi ani nie odejdzie od prawdziwej wiary, gdyż sam Pan Bóg wszczepia każdemu stworzeniu miłość i wdzięczność wobec Świętej Matki Kościoła, to jest Kościoła Katolickiego.
Wszystkich was kocham i pozdrawiam

w Miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Gloria Polo

ŚWIADECTWO

Dzień dobry, szczęść Boże, drodzy bracia i siostry!


To dla mnie wielka radość, że mogę być tutaj, by podzielić się z wami tym wielkim darem, jakiego udzielił mi Bóg. To, co wam opowiem, wydarzyło się 5 maja 1995 r. na Uniwersytecie Narodowym w Bogocie, stolicy Kolumbii, około godziny 16.30.
Jestem dentystką. Ja i mój 23-letni siostrzeniec, z zawodu również dentysta, zajmowaliśmy się właśnie specjalizacją. W tym dniu – był to deszczowy piątek – szliśmy razem z moim mężem w stronę wydziału stomatologii, by wypożyczyć kilka potrzebnych nam książek. Ja i mój siostrzeniec szliśmy razem pod małym parasolem. Mój mąż miał płaszcz nieprzemakalny i szedł wzdłuż głównego muru biblioteki, by uchronić się przed deszczem. Podczas gdy omijaliśmy kałuże, nie zauważyliśmy, że zbliżyliśmy się do alei drzew. Gdy przeskakiwaliśmy większą kałużę, uderzył w nas piorun, który był tak silny, że się zwęgliliśmy. Mój siostrzeniec zginął na miejscu.
Piorun trafił go od tyłu i spalił jego całe wnętrzności. Na zewnątrz pozostał nienaruszony. Mimo swego tak młodego wieku był całkowicie oddany Bogu. Czcił w sposób szczególny Dzieciątko Jezus. Nosił na szyi kwarcowy medalik z Jego wizerunkiem. Biegli medycyny sądowej powiedzieli, że to kwarc przyciągnął piorun. Piorun wniknął bezpośrednio w jego serce. Natychmiast ustała jego praca. Spaliły się wszystkie organy, po czym prąd pioruna opuścił ciało przez nogi. Próby reanimacji były daremne. Na zewnątrz jednakże nie miał żadnych oparzeń.
Co do mnie – piorun przeszedł przez ramię i w straszliwy sposób spalił całe moje ciało, wewnątrz i na zewnątrz. To moje odnowione ciało, które widzicie teraz przed sobą, zawdzięczam Miłosierdziu Bożemu – to wyraz Miłosierdzia naszego dobrego i kochającego nas ponad wszystko Boga. Całe moje ciało było wskutek tego silnego uderzenia pioruna zwęglone, moje piersi zniknęły. Przede wszystkim po lewej stronie, tam gdzie wcześniej była pierś, teraz była wielka dziura. Nie miałam już ciała. Zarówno żebra, brzuch, podbrzusze, nogi i wątroba były całkowicie zwęglone.
Piorun opuścił moje ciało przez lewą nogę. Moje nerki doznały poważnych oparzeń, podobnie jak płuca i jeden z moich jajników. Używałam spirali jako środka antykoncepcyjnego. Ta była z miedzi, a miedź jest przecież dobrym przewodnikiem prądu. Dlatego też moje jajniki zostały tak mocno spalone. Były tak małe jak dwa winogrona. Moje serce przestało bić i byłam praktycznie bez życia. Moje ciało drgało i wibrowało wskutek wstrząsów elektrycznych, które wytworzył piorun. Mokra ziemia była także pod napięciem elektrycznym. Początkowo więc nikt nie mógł mi pomóc, gdyż przez dłuższy czas niemożliwością było dotknięcie mnie.

Cuda, jakie Bóg mi uczynił


Właśnie te poważne obrażenia i oparzenia, jak i zatrzymanie pracy serca, którego doświadczyłam i które z powodu długiego trwania zagrażało memu życiu – w pierwszych momentach nikt nie mógł mnie dotknąć wskutek elektrycznego naładowania mojego ciała – w nadzwyczajny sposób udowadniają wielką dobroć, nieskończone miłosierdzie naszego Pana i Boga, który zamknął nas wszystkich w Swoim Sercu i nieustannie zaprasza każdego z nas do powrotu do Niego.
Poprzez kilka faktów, o których zaświadcza moje ciało, chciałabym wam ukazać owe cuda zdziałane przez Pana. Po pierwsze: ustanie pracy serca, wskutek czego tlen nie dociera do mózgu i tym samym powstają jego trwałe uszkodzenia[1].
Mimo tego, że dopiero po tak długo trwającym zatrzymaniu pracy serca mogłam być podłączona do respiratora, po wybudzeniu ze śpiączki okazało się, że nie odniosłam żadnych szkód w mózgu, co sami możecie stwierdzić, widząc mnie tutaj. Wielu lekarzy ze szpitala w Bogocie uzmysławiało mojej siostrze, która sama była tam lekarzem, beznadziejność i bezsensowność dalszego podłączenia mojego organizmu do aparatury sztucznego oddychania. Chcieli ją namówić do tego, aby zaprzestać tych czynności. Na przekór tym radom, udzielonym w dobrej wierze, moja siostra z całym swym uporem i dzięki wpływom w szpitalu wymogła, że moje ciało nadal pozostało podłączone do aparatury. Jakiż to zatem wspaniały cud, którego nie da się medycznie wyjaśnić!
Podobnie rzecz się ma z kolejnym cudem: moje zwęglone nerki i płuca zaczęły ponownie funkcjonować. Lekarze nie przeprowadzili u mnie żadnej dializy, gdyż sądzili, że moje nerki nie będą mogły już funkcjonować. Byli zdania, że sztuczne zastąpienie pracy nerek nie jest koniecznym zabiegiem u mnie, bo i tak nie miałam szans na przeżycie. Na przekór ich medycznemu osądowi moje zwęglone nerki zaczęły na nowo pracować.
Za równie wielki cud należy uznać regenerację mojej skóry. Moje całe ciało stanowiło jedną wielką żywą ranę po tym, jak usunięto i zeskrobano zwęgloną skórę. Widać było żywą tkankę. Bolało nieopisanie. Paliło, jak gdybym znajdowała się w ogniu. Paliło wewnątrz i na zewnątrz, przy każdym oddechu. Wszystko mnie bolało, tylko od kostek w dół nie miałam czucia. Kiedy oczyszczali moje otwarte rany, w nogach nie czułam zupełnie niczego, podczas gdy oczyszczanie pozostałych miejsc na ciele zadawało mi niesamowity ból. Moje nogi przypominały dwa zwęglone kije. Były zupełnie czarne.
Po miesiącu lekarze przyszli do mnie i powiedzieli: „Zobacz, droga Glorio, jak wielki i niewiarygodny cud uczynił dla ciebie Bóg. To po prostu wspaniałe, że prawie cała skóra zregenerowała się. Wprawdzie to cienki naskórek, który tu i ówdzie się wytworzył i jest jeszcze wiele otwartych miejsc, ale te miejsca z utworzoną delikatną skórą dają nam powody do nadziei, że całe ciało pokryje się niebawem obronną skórą. Martwią nas jednak twoje stopy. Nie jesteśmy w stanie tu już nic zrobić. Musimy niestety je amputować.”
Byłam wcześniej wysportowana, byłam fanem aerobiku. I gdy mi powiedzieli, że muszą mi obciąć stopy, pomyślałam tylko: Muszę jak najszybciej uciec z tego szpitala. Muszę się stąd wydostać, aby uratować moje stopy. Lekarze wyszli z sali, a ja podniosłam się ze szpitalnego łóżka, by podjąć ucieczkę. Ale już przy pierwszym kroku nie ustałam na nogach i upadłam na brzuch – niczym żółw lub żaba, która skacze po raz pierwszy i ląduje brzuchem na ziemi. Musieli więc mnie podnieść z podłogi i zanieśli mnie z piątego piętra na siódme. I wiecie, kogo tam spotkałam? Kobietę, której amputowano nogi od kolan w dół. A teraz czekała na amputację powyżej, od bioder w dół.
I gdy tak patrzyłam na tę kobietę, rozmyślałam o tym, ile pieniędzy potrzeba na zakup nowych nóg... Za żadne skarby świata nie możesz sobie sprawić nowych nóg! Jakim cudem są stopy. Gdy chcieli mi je obciąć, ogarnął mnie nieopisany smutek i po raz pierwszy przyszła mi do głowy myśl, że nigdy nie podziękowałam Panu za cud, jakim są moje nogi. Maltretowałam tylko całe moje ciało, aby przeciwdziałać tendencjom do przybierania na wadze. Głodowałam jak wariatka, wydawałam masę pieniędzy na diety i inne kuracje, aby pozostać szczupła i mieć szczupłe nogi. To kosztowało mnie nie tylko majątek, wydałam na to niewyobrażalnie wiele pieniędzy. I teraz widzę moje nogi bez mięśni, chude jak szczapy, zupełnie czarne, pełne dziur ze wszystkich stron. Ale dziękuję Bogu za te zniekształcone nogi. Nagle stały się dla mnie tak cenne. Nie był dla mnie ważny ich wygląd, a funkcja. Ważne było dla mnie to, że je po prostu mam. I za to podziękowałam Panu. Powiedziałam do kochanego Boga: „Dziękuję Ci, Panie, za tę drugą szansę, którą mi dałeś! Dziękuję Ci ogromnie za tę szansę, na którą sobie nie zasłużyłam. Ale, kochany Boże, proszę Cię z całego serca o jedną przysługę, o bardzo małą przysługę. Pozwól mi mieć przynajmniej te zniekształcone nogi! Pozostaw mi je, abym mogła się poruszać jako tako, abym mogła się częściowo podnieść. Pozostaw mi je, proszę, pozostaw mi je przynajmniej takie, jakie są. Będę Ci za to na zawsze wdzięczna.”
Naraz zaczynam czuć swoje stopy. To było w piątek. Od piątku do poniedziałku te moje czarne kikuty, które były obumarłe i wyglądały jak ciemna lemoniada z bąbelkami, zaczerwieniły się i rozjaśniły. Czułam jednocześnie, jak krew zaczęła krążyć w tych zwęglonych nogach. Coraz bardziej czułam je – moje własne nogi. I kiedy w poniedziałek lekarze podeszli do mojego łóżka, by przeprowadzić ostatnie oględziny przed amputacją, zdziwili się, gdy wstałam z łóżka i stanęłam na własnych stopach i do tego jeszcze nie przewróciłam się. Badali mnie, dotykali moich stóp i nie mogli po prostu uwierzyć, nie wierzyli własnym oczom. Pokazałam im ruchy, które mogłam wykonać moimi nogami. Wprawdzie zadawały mi ogromny ból, ale myślę, że jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa z powodu tego bólu, jaki w tamtej chwili odczuwałam w nogach. Odzyskałam czucie w nogach. I to wszystko stało się w sposób, którego medycyna nie jest w stanie wyjaśnić i który był przyczyną zdumienia lekarzy.
Ordynator oddziału na 7 piętrze szpitala zaraz powiedział mi: „W ciągu 38 lat mojej lekarskiej praktyki, nigdy nie widziałem i nie przeżyłem tak wielkiego cudu, jak ten z pani nogami.”
Popatrzcie tutaj, moje drogie rodzeństwo w Panu, oto moje zregenerowane stopy. Nie z arogancji i próżności, lecz by oddać chwałę Bogu, kroczę przed wami i pokazuję moje nogi, by udowodnić wam wielkość dzieł Pana, naszego Boga żywego, Jego nieskończonej MIŁOŚCI ku nam i Jego wszechmocy[2].
Inny, wielki cud uczyniony przez Pana jest taki: nie miałam piersi. Wyobraźcie sobie, byłam bardzo dumną, próżną kobietą. Moim motto było: „Kobieta musi pokazywać swe wdzięki i korzystać z tego, co dostała w prezencie od natury.”
I tak sobie mówiłam: najlepsze co mam – moje piersi, nogi i w ogóle moja sylwetka – są moim kobiecym ciałem i będę je eksponować. Ukazywałam moje kobiece wdzięki bardzo ostentacyjnie. Podkreślałam okrągłości mojej figury i ekstrawagancko poruszałam biodrami. W ten sposób zawsze zwracałam na siebie uwagę. Nosiłam zawsze ubrania z dużym rozcięciem, by wyeksponować mój duży biust. Wmawiałam sobie piękno moich nóg. I popatrzcie, drodzy bracia i siostry w Panu, właśnie wszyscy „faworyci i faworytki” mojej próżności najbardziej się spalili. Właśnie to wszystko zwęgliło się i było zupełnie brzydkie.
Powracając do kolejnych cudów, zdziałanych przez Pana... Udałam się do lekarza, który opiekował się mną, gdy byłam aktywna sportowo. Wyobraźcie sobie: lekarz, który zwykł oglądać pewną siebie i zarozumiałą kobietę, która dla swej figury odchudzała się jak wariatka, połykała i pochłaniała niczym odkurzacz leki i preparaty, ten mój lekarz nagle ujrzał moje ciało na wpół spalone i zniekształcone. Nie mógł wierzyć własnym oczom. Przeprowadził wszystkie możliwe badania, za pomocą CRT, z zastosowaniem najnowocześniejszych, nuklearnych medycznych urządzeń. Potem powiedział do mnie: „Z tym małym kawałkiem wątroby, który pozostał, przeżyje pani. Ale jajniki, moja droga, po prostu całkowicie się skurczyły, zwęgliły, uschły i przypominają wysuszone winogrona. I dlatego nigdy już nie będzie pani mogła mieć dzieci.”
Pomyślałam sobie w duchu: „Dziękuję Ci, Boże, że w ten sposób odjąłeś mi troskę związaną z planowaniem rodziny. W naturalny sposób stałam się bezpłodna. Dzięki Ci, Boże, za to, chwała Ci za to.” Byłam nawet szczęśliwa z tego powodu, gdyż tak było o jedną troskę mniej. Ale półtora roku później odczułam swędzenie tam, gdzie były moje piersi i trochę więcej skóry pokrywało teraz moje żebra. Skóra naciągała się i wyciągała. Odczuwałam ból. Nagle mój biust uwidocznił się i urosły mi piersi. Było to dla mnie niezwykle dziwną rzeczą, nie dającą się wytłumaczyć, że nagle z powrotem miałam piersi. A wiecie, jaka była tego przyczyna? Stwierdziłam, że byłam w ciąży, pomimo spalonych jajników. I tak oto Bóg na nowo podarował mi piersi. I tymi piersiami byłam w stanie wykarmić moim matczynym mlekiem cudowną, zdrową córeczkę, którą urodziłam. Moja najmłodsza córka ma na imię Maria José. Wskutek tego wszystkiego znormalizowała się również moja menstruacja i wszystkie kobiece hormony zrównoważyły się. Także moje jajniki z powrotem wytwarzały komórki jajowe.
To są główne cuda, które Pan uczynił mojemu ciału i o których zaświadczam.

Drugi aspekt zdarzenia


Teraz posłuchajcie mnie dobrze! To był cielesny, materialny, fizyczny aspekt mojego wypadku. Ale drugi aspekt tego zdarzenia był znacznie piękniejszy. To było niewyobrażalne, cudowne przeżycie. Musicie bowiem wiedzieć, że najpiękniejsze, najcudowniejsze w tym wypadku było to, co spróbuję teraz opowiedzieć ludzkimi słowami, mimo że nie da się tego ująć za pomocą ziemskich sformułowań.
Otóż, gdy moje zwęglone ciało leżało, znajdowałam się (moja dusza) w cudownie białym tunelu. Wokół mnie było białe światło, które dawało mi taką rozkosz, pokój i szczęście – uczucia, których nie można opisać ludzkimi słowami. Nie ma po prostu takich wyrażeń, by oddać wielkość tej chwili. To była szalenie wielka ekstaza, nie dająca się opisać rozkosz. Nie rozumiem, dlaczego się nam przedstawia śmierć jako swego rodzaju karę. Uwolniona zostałam od czasu i przestrzeni.
W świetle tym poruszałam się naprzód, niesamowicie szczęśliwa i przepełniona radością. Nic mnie nie trapiło. Gdy spojrzałam do góry, ujrzałam na końcu tunelu coś jakby słońce: białe światło. Mówię: „białe”, by określić kolor, ale koloru tego światła i jego jasności nie da się opisać. Koloru tego nie da się porównać z kolorami, jakie istnieją na tym świecie. Światło było po prostu wspaniałe. Było dla mnie źródłem tej ogromnej miłości, tego pokoju we mnie i dookoła mnie; to była nieopisana miłość i pokój, jakiego nie znałam na ziemi.
Gdy tak poruszałam się do przodu w tym tunelu, powiedziałam do siebie samej: „Ojej! Umarłam…” I w tej chwili pomyślałam o moich dzieciach i lamentowałam: „O mój Boże, moje dzieci! Co na to moje dzieci?”
Byłam zawsze zajętą i zestresowaną matką, która nigdy nie miała dla nich czasu. Wychodziłam z domu wczesnym rankiem, około godziny 5, na podbój świata, a wracałam późnym wieczorem, około godziny 23. Z tej przyczyny nie byłam w stanie właściwie zatroszczyć się o moją rodzinę i dzieci. Wówczas ujrzałam nędzę mojego życia w całej prawdzie, bez żadnych retuszy i ogarnął mnie wielki smutek.
W tym momencie wewnętrznej pustki, z powodu nieobecności moich dzieci, straciłam poczucie czasu i przestrzeni. Znowu spojrzałam ku górze i zobaczyłam coś bardzo pięknego. W jednej chwili ujrzałam wszystkie osoby mojego życia, naprawdę w jednej chwili, żyjące i zmarłe. Objęłam moich pradziadków, moich dziadków, moich rodziców, którzy już nie żyli, po prostu – wszystkich! To była taka doniosła chwila, było cudownie.
Pojęłam, że oszukano mnie co do reinkarnacji. Tym samym praktycznie strzeliłam sobie gola do własnej bramki, bo zawsze fanatycznie broniłam reinkarnacji. Powiedziano mi kiedyś, że pewna osoba jest inkarnacją mojej prababci, ale nie powiedziano mi kto, a ponieważ wróżenie kosztowało zbyt dużo, dałam sobie z tym spokój i nie dociekałam, kim jest ta osoba. Sama spotykałam ciągle ludzi, o których sądziłam, że są wcieleniami mojego pradziadka i dziadka. A teraz obejmowałam dziadka i pradziadka. Uściskaliśmy się gorąco i spotkałam wszystkich w jednej chwili. Było tak ze wszystkimi osobami, które znałam i które pochodziły ze wszystkich stron, gdzie przebywałam, zmarłe i żyjące – a to wszystko w jednym momencie.
Tylko moja córka przestraszyła się, gdy ją przytuliłam. Miała wtedy 9 lat i w tym samym momencie poczuła mój uścisk w swoim obecnym życiu na ziemi. Czuła zatem mój uścisk w tych godzinach, w czasie których ona i cała rodzina bali się o moje życie, gdyż moje ciało znajdowało się jeszcze w śpiączce. Zwykle nie czujemy takiego uścisku z zaświatów. W tym cudownym stanie czas zatrzymał się, nie odczuwałam ciężaru ciała.
Nie spostrzegałam już ludzi tak jak wcześniej. Podczas mojego życia zwracałam uwagę na to, czy ktoś jest gruby, szczupły, brzydki, ciemnoskóry, dobrze ubrany czy nie. Według tych kryteriów dzieliłam osoby i byłam z tego powodu pełna uprzedzeń i cynicznej krytyki. Zawsze, gdy mówiłam o innych, krytykowałam ich. Teraz, tutaj, było inaczej. Teraz widziałam również wnętrze ludzi... i jak pięknie było widzieć to ich wnętrze, ich myśli, uczucia, gdy ich obejmowałam. I gdy tak przytulałam wszystkich, równocześnie przemieszczałam się w górę. Czułam się coraz to bardziej napełniona pokojem i szczęściem. I im wyżej się unosiłam, tym bardziej byłam świadoma, że przypadła mi w udziale cudowna wizja. Na końcu tej drogi zobaczyłam jezioro, cudowne jezioro, otoczone tak wspaniałymi drzewami, tak pięknymi, że nie da się tego opisać.
Podobnie kwiaty... we wszystkich kolorach, a ich zapach był samą rozkoszą. Wszystko było inne, wszystko było tak piękne w tym cudownym ogrodzie, w tym wspaniałym miejscu. Nie ma słów, by to opisać. Wszystko było miłością. Rosły tam dwa drzewa, które tworzyły coś na kształt bramy. Wszystko to różni się od tego, co znamy. Nawet kolory nie są podobne do naszych. Tam wszystko jest niewypowiedzianie piękne. W owej chwili ujrzałam mojego siostrzeńca, który wraz ze mną uległ wypadkowi, jak wszedł do tego cudownego ogrodu. Wiedziałam jednak, czułam, że mnie nie wolno tam wejść, że ja nie mogę jeszcze tam wejść.

Pierwszy powrót


W tym momencie usłyszałam głos mojego męża. Krzyczał, płakał ze złamanym sercem i wołał z całej duszy: „Gloria!!! Gloria! Proszę, nie zostawiaj mnie samego. Popatrz, twoje dzieci cię potrzebują. Gloria, wróć! Nie bądź tchórzem i nie zostawiaj nas samych!”

W tamtej chwili widziałam wszystko – jednym spojrzeniem. Miałam wgląd we wszystko i widziałam nie tylko jego, jak tak boleśnie płakał. Był cały we krwi, gdyż on także odniósł obrażenia. Wprawdzie nie został trafiony przez piorun, ale energia pioruna porwała go i rzucała nim na prawo i lewo. Nasze ciała podskakiwały jak gumowe piłeczki, jak na trampolinie. Z tego powodu mój mąż został zraniony i krwawił. W owej chwili Pan pozwolił mi wrócić. Ja jednak nie chciałam tego. Ten pokój, radość, rozkosz, jakimi byłam otulona, zachwycały mnie. Ale stopniowo i coraz bardziej zaczęłam się poruszać wstecz w kierunku mojego ciała, które leżało martwe na ziemi.


Wszyscy, z wyjątkiem tych, którzy sami odbierają sobie życie, doświadczają uścisku Boga Ojca. Dlatego też widzą to światło i czują ową ogromną miłość, która tam wszystko wypełnia. Bóg Ojciec obejmuje nas wszystkich, gdyż kocha nas wszystkich w doskonały sposób. On ukazuje nam, jak bardzo nas kocha. Ale ponieważ Bóg nikogo nie zmusza, często bywa tak, że dobrowolnie decydujemy się żyć bez Boga. W ten sposób to my wybieramy sobie ojca w naszym życiu. Bierzemy Boga za ojca i dostosowujemy nasze życie do Niego i Jego przykazań miłości, albo decydujemy się na szatana, ojca kłamstwa i grzechu oraz zepsucia, znającego tylko nienawiść, pogardę i szerzącego je na tej ziemi[3].
Po tym uścisku Boga Ojca dusza pozostaje przy Nim, albo przekazywana jest szatanowi, którego z własnej woli wybrała sobie na ojca w swoim życiu. Jeśli na ziemi zdecydowaliśmy się żyć bez Boga Ojca, to On nas nie zmusza do spędzenia z Nim wieczności.
Widziałam, jak moje nieruchome ciało leżało na noszach na oddziale uniwersytetu medycznego w Bogocie. Widziałam lekarzy, jak się o mnie starali i aplikowali mi elektrowstrząsy, by wznowić pracę serca. Przedtem ja i mój siostrzeniec leżeliśmy ponad dwie godziny na ziemi, ponieważ nie można nas było dotknąć z powodu wyładowań, jakie wychodziły z naszych naładowanych prądem ciał. Dopiero teraz mogli się nami zająć i dopiero teraz podjęto moją reanimację.
I tak podchodzę (moja dusza) do mojego ciała i poruszam stopami mojej duszy to miejsce na mojej głowie[4]. Dusza posiada jego kształt. W tym momencie przeskoczyła z wielką siłą iskra. I tak oto wciskam się w swoje ciało. Zdawało mi się, że ono wciąga mnie w siebie. To wejście strasznie bolało, gdyż ze wszystkich stron ciało wysyłało iskry. Czułam, jak gdybym wciskała się w coś małego, ciasnego. To było jednak moje ciało. Miałam wrażenie, jak gdybym – będąc normalnej wielkości – wciskała się w dziecięce ciuszki, które zdawały się być zrobione z drutu. To był potworny ból. Od tej chwili zaczęłam odczuwać bóle mojego spalonego ciała. Spalone podbrzusze tak bardzo bolało, tak niewymownie, paliło strasznie, wszystko dymiło i parowało.

: 2013
2013 -> Rozwoju kultury
2013 -> Powiatowy Przasnyski Konkurs Językowy- test dla klas IV 10 maja 2013
2013 -> Harmonogram zajęĆ
2013 -> Lista Przebojów Radia Pik
2013 -> ProtokóŁ przeglądu wyposażenia I warunków niezbędnych do zorganizowania częŚci praktycznej egzaminu potwierdzającego kwalifikacje
2013 -> dnia r. (pieczęć firmowa) Harmonogram złożenia dokumentów stanowiących podstawę do uruchomienia pożyczki lub jej rat oraz spłaty pożyczki dotyczącej realizacji przedsięwzięcia pn.: „ ”
2013 -> Bip usdk pl Kraków: Dostawa odczynników immunochemicznych 18 grup Numer ogłoszenia: 175836 2013; data zamieszczenia: 06. 05. 2013
2013 -> Rozkład zajęĆ w semestrze IV rok akademicki 2013/2014 rok II grupa t1
2013 -> A13 dnia r pieczątka jednostki Plan wystąpień o środki na zachowanie płynności finansowej projektu p n.:„ ”
2013 -> ProtokóŁ przeglądu wyposażenia I warunków niezbędnych do zorganizowania częŚci praktycznej egzaminu potwierdzającego kwalifikacje


  1   2   3   4   5   6   7   8   9


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna