Oleg leszczak lingwosemiotyczna teoria doświadczenia тom pierwszy Funkcjonalno-pragmatyczna metodologia



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona1/16
Data06.05.2016
Rozmiar1.12 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16
Oleg LESZCZAK


LINGWOSEMIOTYCZNA TEORIA DOŚWIADCZENIA

Тom pierwszy
Funkcjonalno-pragmatyczna metodologia

badań lingwosemiotycznych

Kielce 2008

SPIS TREŚCI

Przedmowa...................................................................................................................................7

Wstęp......................................................................................................................................................................9


Część pierwsza. ONTOLOGIA FUNKCJONALNO-PRAGMATYCZNA

W poszukiwaniu pojęcia pierwotnego (uwagi wstępne)........................................................................................13

Dynamiczne pojmowanie funkcji jako zasady strukturalno-ontologicznej (związek – relacja – zależność wzajemna – akt – zdarzenie – działalność – doświadczenie)................................................................................18

Pragmatyczny wymiar ontologii oraz transcendentalna zasada als ob..................................................................30

Antropologiczny wymiar ontologii doświadczenia...............................................................................................36

Działalność jako centralna funkcja i główna forma doświadczenia......................................................................44

Język jako funkcja oraz funkcje działalności językowej: antycypacja metodologiczna.......................................50

Strukturalny i funkcjonalny dualizm doświadczenia............................................................................................58


Część druga. ONTOLOGIA DOŚWIADCZENIA LINGWOSEMIOTYCZNEGO

Doświadczenie lingwosemiotyczne jako obiekt badania funkcjonalnego (uwagi wstępne)...................................65

Typy sygnałów i przedmiotów semiotycznych.......................................................................................................71

Ontologiczna istota znaku. Semantyka, syntaktyka, pragmatyka – rewizja pojęć.................................................77

Ogólne uwagi ontologiczne do typologizacji funkcji semiotycznych: znak – sygnał – quasi-znak.......................96

Właściwości znaków i sygnałów różnego typu: „sztuczność”, „abstrakcyjność” „referencyjność”....................101


Część trzecia. FUNKCJONALNO-PRAGMATYCZNA EPISTEMOLOGIA I KRYTYKA: PODSTAWY TYPOLOGII SFERYCZNEJ

Pragmatyczny wymiar działalności poznawczej...................................................................................................115

Funkcjonalny wymiar działalności poznawczej....................................................................................................119

Obiekt i podmiot doświadczenia w aspekcie strukturalno-funkcjonalnym: zmysłowo-transcendentalny……… dualizm doświadczenia..........................................................................................................................................129

Treść i forma działalności poznawczej i doświadczenia w ogóle: podmiotowo-przedmiotowa orientacja…….. działalności............................................................................................................................................................135


5
Działalność poznawcza a inne formy doświadczenia: teoria poznania vs. teoria działalności.............................142

Metodyka badania funkcjonalno-pragmatycznego: poznanie czy gra?................................................................152

Metafora lingwosemiotyczna jako chwyt metodologiczny...................................................................................156

Pojęcie sferycznej typologizacji jako metody badawczej.....................................................................................162

Zasady typologizacji: trzy wymiary doświadczenia.............................................................................................166

Typologia doświadczenia w onto- i filogenezie (zamiast zakończenia)...............................................................185


Bibliografia...........................................................................................................................................................195

Wykaz rysunków...................................................................................................................................................199

Wykaz tabel...........................................................................................................................................................199
6

Przedmowa



PRZEDMOWA
Książka niniejsza jest pierwszym tomem rozprawy monograficznej, prezentującej funkcjonalno-pragmatyczną teorię działalności ludzkiej opartą na hipotezie lingwosemiotycznej. Praca ta jest wynikiem podsumowania pewnych rozważań na temat doświadczenia i antropocentrycznej wizji świata, roli i miejsca znaków w nich występujących, przede wszystkim znaków językowych. Znalazło się w niej wiele uogólnień i twierdzeń o charakterze daleko wykraczających poza granice językoznawstwa, a nawet semiotyki. Jest to raczej lingwofilozofia doświadczenia i metodologia humanistyki rozpatrywanej przez pryzmat językowej działalności i językowego obrazu świata.

Przewiduję, że mocno zaskoczeni będą ci z Państwa, którzy wierzą, że my wszyscy – Europejczycy i Azjaci, wierzący i niewierzący, chrześcijanie i buddyści, Polacy i Rosjanie, mężczyźni i kobiety, dorośli i dzieci, fizycznie zdrowi i niepełnosprawni, robotnicy i inteligenci – żyjemy w jednym i tym samym świecie, i jesteśmy niezależni od otoczenia, warunków życia, kulturowej i językowej tradycji, w której wychowaliśmy się i żyjemy, od naszej wiary i wiedzy, zdolności i chęci. Wyznaję pogląd, że każdy z nas indywidualnie i każda grupa społeczno-kulturalna czy etniczna żyje w innym świecie informacyjnym, a jedność jest wynikiem wzajemnego oddziaływania i komunikacji. Stąd tak duża uwaga, którą przywiązuję do działalności językowej.

Praca jest napisana językiem nieco niezwykłym dla polskiej tradycji humanistycznej. Być może, nie chodzi nawet o język, tylko o sposób pojmowania i rozstrzygnięcia wielu kwestii, który nie jest charakterystyczny dla polskiej kultury językowej. Wiele zagadnień, tez, pojęć i schematów myślowych, z którymi można spotkać się w tej książce, pochodzi z rosyjskiej (a także radzieckiej i postradzieckiej) tradycji semiotycznej i filozoficznej. W znacznym stopniu opieram się w swoich rozważaniach na kulturowo-historycznej teorii działalności L. Wygotskiego oraz systemowej teorii działalności Moskiewskiego Koła Metodologicznego (G. Szczedrowicki, M. Mamardaszwili), lingwistycznym funkcjonalizmie J. Baudoina de Courtenay’a, F. de Saussure’a (tego od Szkiców, nie tego od Kursu) i onomazjologii W. Mathesiusa, kulturowym socjologizmie B.Malinowskiego i F.Znanieckiego. Spora część pojęć, którymi operuję, wywodzi się z transcendentalnej koncepcji I. Kanta, zaś wiele chwytów metodologicznych pochodzi z pragmatyzmu W. Jamesa. Większość z tych pojęć, sposobów ujęcia obiektu i metod rozważania jest zupełnie obca polskiej tradycji kulturowej i naukowej. Zatem nie warto robić przedwczesnych wniosków, spotykając znajome terminy w niezwykłym użyciu, bo mogą okazać się tylko homonimami tych, które można spotkać w pracach polskich lingwistów, psychologów czy socjologów.

Proponuję czytelnikowi, aby zaryzykował i przeżył ten utwór jak pewną intelektualną przygodę, która, być może, przybliży problemy i zjawiska kulturalne, ideologiczne, komunikatywne czy semiotyczne, na które wcześniej nie zwracał uwagi, przedstawi niektóre dobrze znane zjawiska w nieco innym, niezwykłym świetle, a może nawet przyczyni się do obalenia jakichś mitów czy uprzedzeń kulturowych.

7

Chcę zwrócić uwagę na to, że celowo nie podejmuję w tej książce jakiejś systematycznej krytyki poglądów naukowców i filozofów, których poglądy są mi obce. Jeśli przytaczam ich wypowiedzi i próbuje w jakiś sposób z nimi polemizować, to nie dlatego, że chcę obalić ich poglądy, lecz tylko i wyłącznie po to, żeby wyraźniej i bardziej obrazowo przedstawić własną teorię, wskazać to, co jest obce przedstawionej przeze mnie koncepcji.



Często nawet naukowcy nie zdają sobie sprawy z tego, jak dużo w ich rozważaniach, analizach i dowodach jest pierwiastka ściśle metodologicznego, czyli po prostu pewnego rodzaju wiary poznawczej. Jeszcze mniej jest takich, którzy liczą się z faktem niemożności sprowadzenia różnych metodologii do wspólnego mianownika i weryfikacji wyników badań w ramach jednej metodologii metodami i zasobami poznawczymi innej. Tezy pewnej teorii mogą zostać obalone tylko od wewnątrz, czyli przez zwolennika tej metodologii, w ramach której powstała dana teoria. Nie da się tego zrobić z pozycji innej metodologii.

Każda metodologia ma prawo istnieć. Trudno nawet powiedzieć ile jest różnych metodologii, ponieważ odpowiedź na to pytanie wymaga ustalenia, czym jest metodologia, gdzie są jej granice, czym różni się jedna metodologia od innej, jak je wyodrębniać i jak porównywać, czyli podejść do odpowiedzi na to pytanie z pozycji jakiejś metodologii. Swego czasu spróbowałem określić zasady metametodologicznej typologii nurtów w filozofii i naukach humanistycznych. Na końcowym wykresie znalazło się miejsce dla 96 najważniejszych metodologicznych koncepcji (i nie była to liczba ostateczna), które umownie podzieliłem na cztery typy: metafizykę, fenomenalizm, indywidualizm i funkcjonalizm (pragmatyzm)1. Zdaję sobie sprawę z tego, na ile skomplikowane jest porównanie koncepcji powstałych na wzajemnie wykluczających się podstawach metodologicznych.

Właśnie dlatego nie polemizuję ani z kognitywistami, ani z komunikatywistami, chociaż ich koncepcje komunikacji językowej i językowego obrazu świata dzisiaj są bardzo rozpowszechnione i dominują na „rynku intelektualnym”. Większość teorii kognitywistycznych rozpowszechnionych w Polsce z metodologicznego punktu widzenia jest obiektywistyczna, metafizyczna i idealistyczna, niektóre zaś – indywidualistyczne i subiektywistyczne. Oba te nurty czasem się łączą i przeciwstawiają komunikatywizmowi, którego korzenie metodologiczne są również obiektywistyczne, ale raczej realistyczne albo nawet fenomenalistyczne (pozytywistyczne). Jednak żaden z tych nurtów nie ma nic wspólnego z metodologią antropocentryczną, tj. z relacjonizmem (funkcjonalizmem) i pragmatyzmem. Wprowadzenie jakichś wątków kognitywistycznych czy komunikatywistycznych do tej pracy tylko zakłóciłoby jej całościowy charakter i ogromnie utrudniłoby jej odbiór.

Pierwszy tom zaplanowanej trylogii jest pewnego rodzaju analityką metodologii funkcjonalno-pragmatycznej. Zawiera ona uzasadnienie podstaw ontologicznych, gnoseologicznych i stricte metodycznych, zwłaszcza typologicznych, na których oparta jest lingwosemiotyczna analiza doświadczenia w dwóch następnych tomach.

W tym miejscu pragnę podziękować moim wnikliwym Recenzentom, których krytyczne i trafne uwagi bardzo mi się przydały w czasie przygotowania tego tomu do druku – pani profesor Grażynie Habrajskiej oraz panu profesorowi Michałowi Łabaszczukowi.

8

Wstęp


Cały czas mówiłem o metodzie funkcjonalnej, tak jakby to już była od dawna ustalona szkoła antropologiczna. Toteż lepiej, jeśli powiem od razu: szumny tytuł „antropologicznej szkoły funkcjonalnej” nadałem w pewnym sensie sam sobie i w dużej mierze z poczucia swej własnej nieodpowiedzialności.

B. Malinowski


Wypowiedź Bronisława Malinowskiego jest bardzo wyrazistym i precyzyjnym opisem stanu każdego naukowca (i nie tylko), który odczuwa „własną nieodpowiedzialność” w takim stopniu, iż potrzebuje przedstawienia swoich poglądów pod szyldem szkoły, prądu, kierunku nawet wtedy, gdy takiej szkoły (prądu, kierunku) nie ma.

Ale co to znaczy, że jakiś kierunek (naukowy, filozoficzny, artystyczny, gospodarczy, religijny lub polityczny) naprawdę istnieje? Gdzie istnieje? Kiedy? W jaki sposób? Jaki jest główny warunek istnienia kierunku (szkoły, prądu)? Kierunek istnieje wtedy, gdy o tym wiedzą ludzie. Jednak ilu ludzi powinno o tym wiedzieć? Milion? Tysiąc? Stu? Dziesięciu? A może wystarczy jeden człowiek? Następne pytanie: od jakiego momentu można uważać, że jakiś kierunek naprawdę zaistniał? Dopiero po tym, gdy wiadomości o nim trafią do encyklopedii, podręczników i recenzji krytycznych? A może od czasu publikacji manifestu tego kierunku? Czy też od momentu ogłoszenia, że powstał taki a taki kierunek, lub jeszcze wcześniej?

I tutaj napotykamy pierwszy poważny problem. Przecież ktoś kiedyś po raz pierwszy musiał zrozumieć, że jest pewien zwarty i różniący się od innych sposób zachowania w tej lub innej dziedzinie działalności, nadać mu nazwę, powiedzieć to słynne „Fiat!” i w ten sposób ogłosić powstanie nowego kierunku. A zatem do momentu, kiedy go usłyszą i zrozumieją, gdy mu uwierzą i powtórzą za nim wypowiedzianą nazwę, kierunek istnieje tylko w świadomości tej jedynej osoby. Czy musi to być twórca kierunku? Może, ale nie musi. Historia kultury i cywilizacji zna przypadki, gdy kierunki, szkoły i prądy powstawały dzięki postronnym obserwatorom – krytykom, historykom etc. Nierzadko też było tak, że sami przedstawiciele owych kierunków nie mieli pojęcia o tym, że są tymi, za kogo uchodzą, nie widzieli nic wspólnego w swoich poglądach i wypowiedziach, nie uświadamiali sobie, że głoszą identyczne, analogiczne, podobne tezy. Dopiero ten, kto po raz pierwszy powiedział na głos „Oto jest szkoła” przyczynił się do tego, że zaczęli oni czuć się jako członkowie grupy społecznej i dostrzegać to, czego wcześniej nie dostrzegali. Zwolennicy koncepcji nadinterpretacji powiedzą, że zaczęli ci nieszczęśnicy zauważać to, czego nie było, co nigdy nie istniało. Może mają rację, lecz to nie zmienia faktu, że po zaistnieniu takiej sytuacji o tych ludziach zaczyna się mówić i myśleć w kategoriach szkoły, kierunku, prądu. Nawet oni sami zaczynają tak właśnie myśleć.

9

Nic dziwnego zatem, że B. Malinowski napisał, iż nadał sam sobie tytuł szkoły „w pewnym sensie”. Czym jest to „w pewnym sensie”? Jest ono rozwiązaniem problemu. Otóż nieprawdą jest, że jeden człowiek potrafi stworzyć jakąkolwiek informację zupełnie sam, bez oparcia na poprzednikach, bez dyskusji (czasem wewnętrznej) z innymi ludźmi. Człowiek wierzy sobie wtedy, gdy wierzą mu inni, upewnia się, że nie jest szaleńcem wtedy, kiedy poczuje akceptację ze strony otoczenia, wreszcie, będąc naukowcem lub filozofem, pisarzem lub politykiem, przedsiębiorcą lub księdzem, uświadomi sobie wartość swoich myśli i przeżyć, idei i propozycji wtedy, gdy spotka potwierdzenie ich słuszności u innych ludzi (naukowców i filozofów, czytelników i wyborców, konsumentów i wiernych). Fraza „w pewnym sensie” oznacza, że B. Malinowski zdawał sobie sprawę, iż nie jest sam, lecz, przez swą „nieodpowiedzialność”, wziął na siebie odpowiedzialność i trud zebrania różnorodnych poglądów i wypowiedzi swoich poprzedników i kolegów, powiązania ich z sobą i przedstawienia jako jednolitą szkołę funkcjonalną.



Czemu wobec tego nie powołuje się na nich, a twierdzi, że tę całą szkołę stanowi on sam? Chyba dlatego, że żaden z działających przed nim antropologów nie dokonał tej systematyzacji i jeszcze nie wiedział, że tak różne i na pozór odmienne ich pomysły, poszczególne stwierdzenia, metodyczne posunięcia mogą mieć wspólne podłoże metodologiczne i mogą być połączone w konceptualną całość. Jednak samo się to nie stanie. Potrzebny jest szczególny wysiłek intelektualny polegający na analizie porównawczej dotychczasowych poglądów, ocenie ich pod kątem pewnych przesłanek przewodnich, odnalezieniu wspólnych cech i, co najważniejsze, przełożeniu tych poglądów na jeden wspólny metajęzyk.

Bronisław Malinowski, William James, Lew Wygotski, Jan Baudouin de Courtenay i inni, każdy na swój sposób i każdy w swojej dziedzinie po raz pierwszy zadeklarowali powstanie kierunku funkcjonalnego i pragmatycznego. Było im o wiele trudniej niż mnie. Swoją systematyzującą pracą ułatwili mi zadanie połączenia wszystkich tych koncepcji i poglądów w jeden kierunek metodologiczny, który nazwałem funkcjonalizmem pragmatycznym (albo pragmatyzmem funkcjonalnym).

Udowodnieniu tej tezy poświęciłem pierwszy tom tej rozprawy, zawierającą analitykę funkcjonalnego pragmatyzmu oraz lingwosemiotyczne zasady typologizacji ludzkiego doświadczenia.

10

CZĘŚĆ PIERWSZA


Ontologia funkcjonalno-pragmatyczna

11

: strony -> Oleg.Leszczak
Oleg.Leszczak -> Problem czasu w semiotyce: idiosynchronia diachronia panchronia
Oleg.Leszczak -> W: Język i kultura. Studia Linguistica Rossica, 4, Łódź 2008, s. 79-92 Spójność jako presumpcja tekstowości
Oleg.Leszczak -> W: „The Peculiarity of Man”, nr 21, Toruń 2015, s. 11-42 Krytyka konceptualna kategorii ilości i jakości: fenomen vs pojęcie
Oleg.Leszczak -> In: Respectus Philologicus, 2014, nr 25 (30), s. 185-199 społeczny I empiryczny charakter transcendentalnego antropocentryzmu I. Kanta: istota I lokalizacja tzw. „Natury ludzkiej”
Oleg.Leszczak -> W: Język. Literatura. Dydaktyka, Łódź 2003, t. 1, s. 9-28. Typologizacje I klasyfikacje w metodologii humanistyki
Oleg.Leszczak -> Metodologiczne zasady wartościowania I wartośĆ jako koncept metodologiczny
Oleg.Leszczak -> Szkic typologiczny metodologii nauk humanistycznych Uwagi wstępne o relewantnych cechach typologicznych
Oleg.Leszczak -> Infotainment: informacja rozrywka manipulacja
Oleg.Leszczak -> W: Poprawność polityczna – równość czy wolność? Seria The Peculiarity of Man, 1 (11), Toruń-Kielce 2007, s. 13-39
Oleg.Leszczak -> Paradoksy konsumpcjonizmu. Typologia I lingwosemiotyka


  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna