Oleg leszczak lingwosemiotyczna teoria doświadczenia тom pierwszy Funkcjonalno-pragmatyczna metodologia


Ontologiczna istota znaku. Semantyka, syntaktyka, pragmatyka – rewizja pojęć



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona6/16
Data06.05.2016
Rozmiar1.12 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16

Ontologiczna istota znaku. Semantyka, syntaktyka, pragmatyka – rewizja pojęć
Znak przestaje być znakiem, jeśli ujmiemy jego materiał tylko w stosunku do działalności jednostki, jako środek organizacji działalności. Ale jednocześnie znak z jego znaczeniami staje się tworem zupełnie mistycznym, jeśli ujmiemy go tylko w stosunku do obiektywnego świata, wyrywając z kontekstu działalności, w której jest on używany jako znak.

G. Szczedrowicki


Problem istoty znaku
Pod koniec poprzedniego rozdziału po raz pierwszy w sposób celowy terminologicznie i konceptualnie użyłem wyrazu znak. Przedtem mówiłem o sygnałach i semiotycznych przedmiotach doświadczenia.

Jeżeli zatem wszystkie wyżej omówione funkcje semiotyczne zostały zdefiniowane jako sygnały, to co należy określać jako znak? Dla mnie znak jest społeczno-psychologiczną funkcją doświadczenia semiotycznego, tj. wzajemną relacją informacyjną pomiędzy dwiema funkcjami, które nie są tym znakiem. Ta teza wydaje mi się szczególnie ważna, ponieważ odróżnia ona funkcjonalizm pragmatyczny nie tylko od realizmu (który sprowadza znak do sygnału), ale również od idealizmu (na przykład, od fenomenologii, sprowadzającej znak do idealnej istoty intencjonalnej).

Wymienione różnice można zobrazować na kilku przykładach. Przede wszystkim należy rozpatrzyć następujące wypowiedzi: „definiując znaki lepiej jest mówić o czymś, czego obecność lub brak »oznacza«, »reprezentuje«, »demonstruje« coś ważnego dla otrzymania lub obróbki informacji” oraz „znak ma podwójne podporządkowanie i odpowiednio podwójny wektor rozwoju i analizy tego znaku. Zawsze musimy mieć na uwadze oba te kierunki: z jednej strony związek znaku z oznaczanym, a z drugiej – jego zakotwiczenie w systemie znaków”114. Zadeklarowana podwójna relacja nie ma nic wspólnego z tym, co ja nazywam zależnością funkcjonalną. Relacja „znak – referent” przy takim pojmowaniu znaku staje się bardzo dziwną funkcją semiotyczną. Jeśli znak „oznacza”, „reprezentuje”, „demonstruje” oznaczane (referent), powinien on być albo przedmiotem rzeczywistym zawierającym w sobie informację (postawa metafizyki realistycznej), albo ideą, informacją (pozy-

77

cja idealistyczna lub psychologistyczna). Lecz autor tych słów, rosyjski semiotyk A. Sołomonik uzależnia znak tylko od oznaczanego obiektu („związek znaku z oznaczanym”) oraz od innych znaków w ramach systemu („zakotwiczenie w systemie znaków”). Pojmowany w taki sposób znak jest zupełnie niezależny od swych reprezentacji doświadczalnych (sygnałów). Jednak, jeżeli nie ma zależności pomiędzy oznaczającym (reprezentacją) a informacją o reprezentacji, to nie zachodzi również pomiędzy nimi relacja, a więc wcale się one nie różnią od siebie. Może to znaczyć tylko jedno: znaczenie oraz reprezentujący go sygnał zostają utożsamione w jedynym, holistycznym fenomenie znaku. Stąd wniosek: znak we fragmentach zacytowanych wyżej – to nie tylko nie jest informacja, lecz to nie jest nawet byt funkcjonalny. Jest to po prostu przedmiot realny w sposób jednostronny połączony z pewnym „oznaczanym” fenomenem. Jest to jedno z najbardziej rozpowszechnionych stanowisk w semiotyce, które korzeniami sięga jeszcze koncepcji Arystotelesa oraz Tomasza z Akwinu.



Żeby sprawiedliwości stało się zadość, muszę jednak uznać antropiczny (choć jednak nie antropocentryczny) charakter pojęcia działalności semiotycznej w koncepcji A. Sołomonika, zwłaszcza w tej jej części, w której autor mówi o systemach semiotycznych: „W rzeczywistości nie istnieją żadne systemy, wszystko, co tam istnieje, jest synkretyczne i niepodzielne. Jedynie tworzone przez nas »schematy konceptualne« (wg terminologii L. Bertalanfiego) pozwalają nam wyróżniać odrębne systemy jakby »istniejące« w rzeczywistości oraz badać ich powiązania i rozwój”115.

Postawa taka z punktu widzenia ontologicznego może być określona jako pluralizm realistyczny (albo kontinualizm), a z punktu widzenia gnozeologicznego – konceptualizm obiektywistyczny.

Za pewną odmianę opisanej wyżej wizji znaku (w stronę jeszcze bardziej radykalnego nominalizmu i fenomenalizmu) można uważać unilateralną teorię znaku, która przedstawia znak jako czyste oznaczające pozbawione jakiejkolwiek treści immanentnej. W formie najbardziej radykalnej, koncepcje takie (np., behawioryzm, fizykalizm, teoria sieci neuronowych, konekcjonizm, materializm radykalny) ujmują znak jako rzeczywisty przedmiot fizyczny, odbierany przez zmysły (bądź obserwowany w sposób pośredni) w jego odniesieniu do innego przedmiotu. Bardzo interesujące, moim zdaniem, jest to, że sam fakt semiotycznego współ-odniesienia, wzajemnej relacji przedmiotów w koncepcjach tego typu z przyczyn niewiadomych staje się jakby umową formalną, która zostaje przyjęta jako okoliczność oczywista i nie zasługująca na specjalne uzasadnienie ontologiczne. Dla funkcjonalisty to przedmioty same przez się (oznaczane oraz przedmiot semiotyczny) mają wtórne znaczenie i pełnią wyłącznie funkcję tła semiotycznego procesu i funkcję jego substratu energomaterialnego. Znakiem nazywa się tutaj nie jakiś przedmiot rzeczywistości, lecz samą relację pomię-

78

dzy oznaczanym (obiektem oznaczania) a sygnałem, który może „materializować się”116 w przedmiocie semiotycznym. Jedynym miejscem, w którym może być zlokalizowana taka relacja, jest doświadczenie podmiotu, a szczególnie jego zdolność semiotyczna. Obiekt oznaczania (nieistotne, czy jest to pojęcie o przedmiocie lub zjawisku pojmowanym jako realne, czy też tylko fikcja, twór naszej wyobraźni) to jeszcze nie jest znak. Przedmiot semiotyczny, który oddziałuje na zmysły i wzbudza informacje o oznaczanym, już nie jest znakiem. Z kolei sygnał, za pomocą którego odbieramy przedmiot semiotyczny lub kierujemy naszymi komunikatywnymi manipulacjami przedmiotowymi, będąc funkcją semiotyczną, tym niemniej również nie jest znakiem. Jest tylko reprezentacją znaku i zamiennikiem przedmiotu semiotycznego w poszczególnych działaniach semiotyczno-przedmiotowych. Ani znak jako informacja pojęciowa, ani przedmiot semiotyczny jako zjawisko energomaterialne nie może bezpośrednio uczestniczyć w działaniach psychofizjologicznych. W. Litwinow wyraża idee dwustronnej (funkcjonalnej) oraz aktywno-wybiórczej (pragmatycznej) relacji w szeregu semiotycznym „intencja – znak – sygnał – przedmiot semiotyczny” (i ewentualnie na odwrót) w sposób następujący: „Przed czytelnikiem znajduje się ciąg słów, w którym rozpoznaje on język i z którego powinien »wydobyć sens«. Metafora wydobycia stwarza pozory faktycznej obecności sensu w tekście. Jednakże [...] sensu w takiej płaskiej rzeczywistości nie ma. Myślenie czytelnika jest »responzywne« (termin B. Waldenfelsa): przyjmuje on tekst jako wyzwanie myślowe i powinien popracować nad sobą, by stać się współmiernym do tego tekstu. Czytelnik konstruuje swoją myśl w taki sposób, ażeby znajdujący się przed nim tekst mógł się stać wyrażeniem jego, Czytelnika, myśli. Kiedy to osiąga, »rozumie tekst«, chociaż to nie gwarantuje utożsamienia jego myśli z myślą twórcy tekstu, jednakże takie utożsamienie wcale nie jest konieczne, nawet więcej – dążenie do tożsamości dwóch myśli jest jałowe i zbędne we wszystkich przypadkach”117.

Funkcjonalno-pragmatycznemu pojmowaniu znaku o wiele bliższa jest koncepcja metodologii idealistycznej, zaprezentowana, na przykład, w teorii intencjalności E. Husserla i w fenomenologii imienia A. Losiewa. Jako konsekwentny platonik, E. Husserl dość rygorystycznie rozróżniał znaki (jako inwariantne istoty idealne) oraz sygnały (jako aktualne fenomeny semiotyczne). A. Losiew, będąc neoplatonikiem, przedstawiał natomiast znak („imię”) jako wielowarstwową dialektyczną jedność istot idealnych i reprezentacji materialnej (albo raczej jako stopniowe emanujące zniżenie się znaku do poziomu sygnału), co istotnie zbliża ten rodzaj fenomenologii z wyżej opisaną realistyczną wizją znaku. Wspólnym mianownikiem obu koncepcji jest pojmowanie znaku jako istoty, esencji, a nie jako relacji czy zależności funkcjonalnej (co istotnie oddala je od funkcjonalizmu). Sedno fenomenologicznej i ejdetycznej redukcji,

79

przyjętej jako główna metoda poznawcza w tych koncepcjach, polega na procedurze wręcz odwrotnej do tej, którą przeprowadza pragmatyczny funkcjonalista, czyli na odrzuceniu (wyniesieniu poza nawias) wszystkich związków, relacji i zależności uznanych za nieistotne aż do ujawnienia (wyłonienia się) czystej istoty znaku.



Czasem zupełnie mylnie (z mojego punktu widzenia) próbuje się utożsamiać fenomenologiczną koncepcję znaku z koncepcją F. de Saussure’a, albo przedstawicieli szkoły praskiej. Są co najmniej dwie istotne okoliczności uniemożliwiające ich utożsamienie. Pierwsza: znak u E. Husserla jest elementem przestrzeni inteligibilnej (jedynej dla wszystkich ludzi i dla całego Uniwersum). Był to przejaw konsekwentnego augustynizmu E. Husserla. Dla F. de Saussure’a i większości funkcjonalistów praskich znaki są nieodłączną częścią ludzkiego doświadczenia, działalności semiotycznej człowieka. Druga: znak dla E. Husserla – to czysta istota polegająca na odniesieniu do realnego obiektu (nazywanym intencjonalnością). Relacja „znak – przedmiot odniesienia intencjonalnego” wedug E. Husserla jest absolutna. Ma ono siłę konstytuującą, tzn. odgrywa decydującą rolę w ontologizacji świata. W tej tezie E. Husserl ujawnił swoje poglądy neokantowskie. W taki właśnie sposób przedstawiciele szkoły marburskiej próbowali zniwelować tę granicę epistemologiczna, którą I. Kant ustanowił pomiędzy doświadczeniem a światem rzeczy samych w sobie. Eliminacja czynnika ludzkiego otwierała drogę do utożsamienia świata i przestrzeni logicznej. Pośrednikiem pomiędzy nimi miał stać się znak. U A. Łosiewa ta sama myśl została przedstawiona w postaci idei Imienia, które łączy w sobie obiekt, nazwę i pojęcie o tym obiekcie. Uczniowie E. Husserla (przede wszystkim M. Heidegger) doprowadzili tę myśl do logicznego końca tworząc całościową panwerbalną (albo pansemiotyczną) koncepcję świata jako języka (strukturalizm) bądź też jako tekstu (hermeneutyka, poststrukturalizm).

Prawdziwym szczytem i zupełnie logicznym zwieńczeniem tego sposobu pojmowania znaku stała się postmodernistyczna teoria symulakru – znaku bez jakiegokolwiek odniesienia, znaku z zatartą referencją (odniesieniem do oznaczanego obiektu) oraz zatartą pragmatyką (odniesieniem do oznaczającego podmiotu). Symulakr nie tylko nie oznacza niczego poza sobą samym, ale on jeszcze nie jest niczyim znakiem. Nie stoi za nim żadne doświadczenie ludzkie. Ogłoszona przez M. Faucoulta „śmierć autora” oraz walka J. Derridy i R. Rorty’ego z logocentryzmem stały się wyznacznikami wielu współczesnych koncepcji znaku. Zresztą nie są to zupełnie nowe idee, raczej próbują one nadać nową wykładnię bardzo starej tradycji metafizycznej. Bronisław Malinowski, zwolennik funkcjonalnej i pragmatycznej koncepcji kontekstu sytuacyjnego (zarówno językowego, jak też etnokulturowego) ocenił obiektywistyczne koncepcje znaku w następujący sposób: „Podejście, w którym wyraz traktuje się jako byt realny, zawierający swe znaczenie jak »skrzynka duszy« zawiera duchową część osoby lub rzeczy wydaje się wywodzić z pierwotnych magicznych sposobów użycia języka i zmierzać wprost do najważniejszych i najbardziej wpływowych systemów metafizycznych”118.

80

W metodologii funkcjonalnej takie pojmowanie znaku jest nie do przyjęcia, ponieważ prowadzi ono do hipostazowania sensu (informacji o oznaczaniu) oraz wyprowadzenia go poza granice ludzkiego doświadczenia. Wyżej opisane pojmowanie znaku (jako informacji systemowej odniesionej do oznaczanego obiektu) powinno być uzupełnione dwoma ważnymi szczegółami: a) relacją do sygnału, za pomocą którego realizuje się semiotyczna manipulacja przedmiotowa oraz b) relacją, do obrazu świata jako funkcjonalnej części indywidualnego doświadczenia, gdzie znajdują się obiekty oznaczania.– pojęcia, wyobrażenia, percepcje, myśli, sądy, systemy konceptualne, przestrzenie kognitywne etc.



W semiotyce (po Ch. Morrisie) przyjęło się tradycyjnie wyróżniać trzy aspekty znaku – semantykę, syntaktykę i pragmatykę. Jak się mają te strony znaku do moich powyższych propozycji semiotycznych? Informację o oznaczanym obiekcie (o rzeczywistości) zazwyczaj nazywa się semantyką, miejsce w systemie lub tekście w odniesieniu do innych znaków – syntaktyką, a cel wykorzystania – pragmatyką znaku. Wszystkie te postulaty budzą u mnie poważne wątpliwości. Jak się odnoszą te strony znaku do przedstawionych wcześniej propozycji semiotycznych? Zacznijmy od semantyki.
Semantyka

W. Stiepanow oddał tradycyjną tezę semiotyczną, dotyczącą semantyki znaku, w bardziej umiarkowany, niemalże funkcjonalny sposób: „Jakikolwiek znak jest znakiem tylko dzięki temu, że coś oznacza, innymi słowy, jest odniesiony do czegoś, co leży poza nim, a zatem znaczenie nie jest istotą, lecz relacją”119.

Funkcjonalny charakter tego ujęcia jest widoczny w dwóch momentach. Po pierwsze, istota znaku określa się jako relacja (nie substancja), a po drugie, autor świadomie unika nazywania tego, czego znakiem jest znak. Tradycyjna semiotyka realistyczna i materialistyczna zawsze mówi o obiekcie oznaczania (rzeczy, przedmiocie, denotacie120, referencie etc.).

81

Czym jest relacja znaku i oznaczanego obiektu? Czym jest sam ten obiekt? Czy jest on jakimś bytem obiektywnym? Istotą? Jej zjawiskiem? Przedmiotem? Wyobrażeniem przedmiotu czy zjawiska? A może pojęciem o nich? Zwykle mówi się tu po prostu o denotacie lub referencie (denotacji121 lub referencji) Czasem o obydwu naraz, konceptualnie rozróżniając te terminy. Załóżmy, że będziemy nazywać referentem (bądź też sytuacją referencyjną) obiekt aktualnego doświadczenia zmysłowego, a denotatem – uogólnione wyobrażenie o takiego typu obiektach jako element naszej pamięci poglądowej. Psychicznie zdrowy dorosły człowiek zazwyczaj odróżnia poglądowe fakty oraz wyobrażenia wirtualne (wyimaginowane lub wydobyte z pamięci)122. Czy przechowywany w pamięci znak odnosi się do konkretnego faktu zmysłowego? Powiedzą, że tak, jeżeli człowiek w tym momencie odbiera przy pomocy zmysłów przedmiot swego doświadczenia. I tutaj wpadamy w pułapkę logiczną. Jeżeli ktoś aktualnie odbiera przedmiot doświadczenia, to zestawia te dane nie ze znakiem przechowywanym w pamięci długoterminowej, lecz z aktualizowanym znakiem swego myślenia semiotycznego (w przypadku znaków werbalnych to, co powiedziałem, da się przeinterpretować w następujący sposób: człowiek uzgadnia aktualny fakt – referent – nie z językowym znakiem, lecz ze znakiem mownym). Z drugiej zaś strony, czyż zawsze mówimy na temat tego, co w tym momencie odczuwamy? Nie mam żadnych danych statystycznych, jeśliby jednak ktoś miałby ochotę policzyć, jaki odsetek naszych wypowiedzi dotyczy aktualnego doświadczenia zmysłowego, a jaki – wyobrażeń wyimaginowanych lub pojęć uogólnionych, to bez trudu by się przekonał, że współczesny człowiek jest dzieckiem rzeczywistości wirtualnej123.



A zatem wychodzi na jaw następująca komplikacja: znak systemowy (znak jako element systemu semiotycznego) może oznaczać obiekt doświadczenia zmysłowego (referent), ale:

a) nie wprost124, a pośrednio – poprzez pojęcie (jako element obra-

82

zu świata)125, poprzez uogólnione wyobrażenie o referencie (denotat), poprzez znak aktualny (jako element aktu semiotycznego), poprzez sygnał oraz poprzez przedmiot semiotyczny, i



b) nie aktualnie, lecz tylko potencjalnie.

Dlatego warto odróżniać dwa typy relacji semiotycznych: semiotyczne akty i modele semiotyczne. Znak systemowy bezpośrednio jest powiązany tylko z drugim typem, czyli z modelami. Bezpośrednio z aktem semiotycznym łączy się nie systemowy, tylko aktualny znak będący reprezentantem pewnego znaku systemowego stworzonym według pewnego modelu.

Zwracam uwagę na to, że od strony semantycznej znak jako element systemu łączy się, po pierwsze, nie z realnymi przedmiotami doświadczenia, tylko z jednostkami obrazu świata, a po drugie, nie z jednym oznaczanym (jak to jest w schemacie klasycznym), a z dwoma – pojęciem (desygnatem) i uogólnionym wyobrażeniem (denotatem). Odnotuje na marginesie, że teza ta również nie jest nowa, po prostu nie zwracano na nią należytej uwagi. Mam na myśli klasyczne rozróżnienie w każdym zjawisku informacyjnym dwu stron: intensjonalnej (treści, części kategorialnej) oraz ekstensjonalnej (zakresu, części referencyjnej). Często uważa się, że jest to problem wyłącznie semantyczny. Nie zgadzam się z taką oceną tego zagadnienia. Biorąc pod uwagę dualizm działalności doświadczalnej126 powinienem uznać równy udział obu części naszego doświadczenia (zmysłowości i umysłu) w kształtowaniu semantyki znaku.
Syntaktyka

Mam również wątpliwości odnośnie tradycyjnego pojmowania syntaktyki znaku. Najczęściej terminu syntaktyka używa się bądź w sensie behawiorystycznym (jako wzajemna relacja bodźców-reakcji), bądź też strukturalistycznym (jako systemowa relacja znaków-istot). Oba pojmowania wydają się być nie do przyjęcia w paradygmacie pragmatyczno-funkcjonalnym. Behawiorystyczne lub jakiekolwiek inne fenomenalistyczne potraktowanie syntaktyki powinno być eliminowane z rozważań funkcjonalnych, dlatego że dotyczy zupełnie innego obiektu – przedmiotu fizycznego, który nie posiada



83

ani semantyki, ani syntaktyki, ani pragmatyki. Wszystkie te właściwości pojawiają się u sygnałów i znaków aktualnych tylko dzięki podmiotowi, który je wykorzystuje w sytuacji semiotycznej i tylko dlatego, że posiada odpowiedni inwariantny system znaków. Pod tym względem opcja strukturalistyczna jest mi o wiele bliższa. Jednak zarówno fenomenaliści, jak strukturaliści nie zauważali najbardziej istotnego momentu w budowie znaku – jego wzajemnych powiązań z sygnałem, a poprzez ten ostatni – również z przedmiotem semiotycznym. Semiotycy niejednokrotnie starali się rozwinąć semantyczną stronę znaku, wprowadzając kolejne stopnie pośrednictwa pomiędzy planem wyrażenia znaku i referentem, lecz nie próbowali doszukać się takich samych subtelnych szczebli pośrednictwa pomiędzy planem treści i semiotycznym przedmiotem. A przecież wystarczy spojrzeć nawet tylko na sam trójkąt semiotyczny, żeby zauważyć jego dysproporcję (rys. 1). Jeśli znak w tym schemacie jest zjawiskiem energomaterialnym, to jest jednostronny, czyli z ontologicznego punktu widzenia jest taką samą rzeczą, jak i oznaczany przez niego referent. W takim przypadku można mówić o semiotyce fenomenalistycznej. Jeśli znak z tego schematu traktuje się jako dialektyczną jedność materialno-informacyjna, to dlaczego związek pomiędzy nim a pojęciem uznaje się za bezpośredni i zostaje on oznaczony linią ciągłą, a związek pomiędzy nim a referentem zazwyczaj oznacza się linią przerywaną, co ma oznaczać brak więzi bezpośredniej? Prawdopodobnie realiści-metafizycy w ten sposób próbują oddać nie tyle relacje w systemie, co ruch semiotyczny, czyli akt oznaczania. Zatem trzeba było użyć strzałek. Lecz i w takim przypadku linia przerywana jest nie na miejscu. Idea relacji pośredniej pomiędzy znakiem a referentem ma sens dopiero wtedy, gdy próbujemy ująć całą sytuację jako komponent semiotycznej działalności w postaci pewnej całości. Jednak w tym przypadku trzeba jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy znak jest częścią doświadczenia (na równi z pojęciami, wyobrażeniami, percepcjami, wrażeniami, emocjami, chęciami etc.), czy może jest on częścią rzeczywistości przedmiotowej? Jeżeli zjawiska i istoty semiotyczne są częściami doświadczenia (o czym jestem przekonany), powinny więc być traktowane jako informacja. Natomiast trójkąt Ogdena-Richardsa ujawnia tylko jeden typ relacji informacyjnej: „znak – pojęcie” (inaczej mówiąc „język – obraz świata”), tj. semantykę znaku. Na tę stronę semiozy pięćdziesiąt lat wcześniej niż Anglicy zwracał uwagę rosyjski i ukraiński lingwista Aleksander Potiebnia: „Słowo powstaje z subiektywnego wyobrażenia i jest odbiciem nie samego przedmiotu, lecz jego odzwierciedlenia w duszy”127.

A gdzie jest jego druga strona? Przecież poza relacją z obiektem oznaczania (w obrazie świata) oraz relacji z innymi znakami (w systemie semiotycznym) każdy znak musi posiadać więzi relacyjne z sygnałami jako środkami wyrazu. Właściwie to związek z sygnałem tworzy drugą stronę znaku – oznaczające albo jego plan wyrażenia („aposem” w terminologii F. de Saussure’a). Bez związku z sygnałem znak nie byłby dwustronny, a więc w myśl funkcjonalizmu nie byłby znakiem. Byłoby to czyste pojęcie. F. de Saussure bardzo trafnie zauważył, że „podmioty mówiące nie są

84

Pojęcie






Znak Referent

Rys.1 Trójkąt semiotyczny Odgena-Richardsa

bardziej świadome aposemów, które wymawiają, niż z drugiej strony czystego pojęcia. Mają wyłącznie świadomość semów128 (semem F. de Saussure nazywał znak językowy posiadający fonematyczny plan wyrażenia). O czym to mówi? Moim zdaniem, o tym, że znak swoją strukturę zawdzięcza zarówno znaczeniu, czyli odniesieniu do oznaczanego obiektu (parasemowi), jak i formie, czyli odniesieniu do sygnału (aposemowi). Informacja sygnałowa jest konstytuującym elementem znaku. Podkreślam tu wyraz informacja. Zazwyczaj drugą stronę znaku określa się jako materialno-akustyczne, bądź też, w najlepszym przypadku, fizjologiczne zjawisko. Badania fonologiczne chyba dość przekonująco świadczą na korzyść tego, że podstawę strony wyrazowej zwykłego znaku etniczno-językowego stanowi nie materialny szereg dźwięków i nawet nie zmysłowe wyobrażenie takiego szeregu, lecz złożony zbiór morfemowo-fonematycznych i gramatycznych informacji o wszystkich możliwych dźwiękowych i graficznych sekwencjach, przy pomocy których można zasygnalizować ten znak. Dlatego obok znaczenia semiotycznego (stricte semantycznego) proponuję wyróżniać, jako drugą stronę znaku, również znaczenie sygnałowe.

Bardzo ważne jest też odwrotne stwierdzenie: także sygnał jest sygnałem tylko pod warunkiem posiadania związku z odpowiednim znakiem. Odwołam się jeszcze do pracy F. de Saussure’a: „»dźwięk« możemy uchwycić tylko w tej mierze, w jakiej bierzemy pod uwagę cały sem, a więc razem ze znaczeniem”129. Wrażenie fizjologiczne (akustyczne lub wzrokowe) samo przez się, bez odniesienia do znaku (tj. do znakowej informacji w systemie znaków), nie może być nazwane sygnałem: „Weźmy teraz słowo pozbawione życia (jego substancję foniczną): czy tworzy ona jeszcze zorganizowane ciało? W żadnym razie i w żadnej mierze”130. Tym bardziej nie jest znakiem fizyczna fala dźwiękowa bądź świetlna: „[...] ani fakt mechaniczny, ani fakt akustyczny, z których każdy usytuowany jest w swej własnej domenie, nie może reprezentować faktu fonologicznego”131. W sposób absolutnie jednoznaczny na informacyjny charakter sygnału dźwiękowego wskazywał Jan Baudouin de Courtenay: „Nawet to, co nazywa się »dźwiękiem« w tej mierze, w jakiej odnosi się ono do

85

języka, istnieje tylko w świecie psychicznym i może być pojęte tylko ze społeczno-psychologicznego punktu widzenia”132. Analogiczny sposób rozważania znajdujemy u rosyjskiego psychologa Lwa Wygotskiego: „[...] dźwięk oderwany od myśli traci wszystko, co go czyni dźwiękiem mowy ludzkiej, i tym samym upodabnia się do innych dźwięków”133.



Tradycyjnie sygnałem nazywa się „zmienny w czasie proces fizyczny odzwierciedlający przekazywaną wiadomość”134. Naukowcy podzielający ten punkt widzenia zwykle nie zadają sobie pytania, czy przedmiot fizyczny może samoistnie utrzymywać i przekazywać informację, pomimo, iż są świadomi tego, że „informacja nie jest materialna” oraz że „znaki i sygnały pierwotne informują tylko odbiorcę, który potrafi je rozpoznać”135. Proponuję inne pojmowanie sygnału. Sygnał to nie sam przedmiot fizyczny (wyżej nazwany przedmiotem semiotycznym), a nasz zmysłowy stosunek do niego. To nie substancja, lecz funkcja, sposób odbioru przedmiotu semiotycznego (w rozpatrywanych wcześniej przykładach sygnałem był nie sam dym czy sama gałązka, lecz ich wzrokowa percepcja). A zatem sygnał według natury ontologicznej tak samo, jak i znak, jest informacją.

Z innej jednak strony rzecz ujmując, sygnał jest o wiele mocniej, niż znak, związany z przedmiotem semiotycznym. W normalnej sytuacji semiotycznej powinny one w wymiarze czasoprzestrzennym współistnieć ze sobą (sygnał dźwiękowy i ciąg dźwięków, sygnał wzrokowy i ciąg obrazów graficznych albo sekwencja ruchów manualnych). Bez takiego związku nie byłby on sygnałem. Z kolei obiekt fizyczny, którym posługujemy się w trakcie manipulacji semiotycznej również nie mógłby pełnić funkcji przedmiotu semiotycznego bez więzi z sygnałem, czyli z odpowiednią informacją zmysłową. Jak widzimy, pojęcia (jako elementy obrazu świata) poprzez plan treści i plan wyrażenia znaku zostają związane więziami funkcjonalnymi z sygnałem, a poprzez niego – z przedmiotami semiotycznymi (jako elementami świata przedmiotowego). Powinno to być uznane za jakiś aspekt syntaktyki. Ani semantyka, ani pragmatyka nie mają żadnego stosunku do rozpatrywanych funkcji.

Jest mi o wiele bliższe pojmowanie syntaktyki jako całego kompleksu relacji znaku do innych znaków zarówno w systemie, jak i w polu semiotycznym: strukturalno-semantycznych, formalno-gramatycznych, formalno-genetycznych oraz sygnałowych. Jeżeli nie odnieść wszystkich tych rodzajów relacji strukturalnych pomiędzy znakami do dziedziny syntaktyki, to jak można wytłumaczyć fakt obecności w znaku, jakim jest, na przykład, wyraz {piłkarz}136 informacji o związku jego podobieństwa formalnego

86

z wyrazami {piłka}, {koszykarz}, {siatkarz}, {dziennikarz}, informacji o związku tożsamości pomiędzy formami wyrazu piłkarz-, piłkarz-a, piłkarz-owi, piłkarz-em, piłkarz-e, piłkarz-ami etc., a także informacji o możliwości używania sygnałów dźwiękowych [piǔkaš], [piǔkažowi] i pod. albo w tzw. wersji „starannej” [pilkaš] w komunikacji ustnej, lub o możliwości używania sygnałów graficznych piłkarz, PIŁKARZ czy piłkarz w komunikacji pisemnej? A do jakiego aspektu znaku mamy odnieść informację o tym, że wyraz {piłkarz} wchodzi do jednej grupy tematycznej z wyrazami pięściarz, lekkoatleta, napastnik, bramkarz, sędzia, trener, a także do jednego pola leksykalno-semantycznego z jednostkami semiotycznymi {grać}, {mecz}, {zespół}, {widzowie}, {bramka}, {gwizdek}, {rzut karny}, {rozgrywki}, {pierwsza liga}, {uderzenie}, {awansować do finału} etc.?



Może mi ktoś zarzucić, że dotyczy to tylko języka, a nie wszystkich systemów semiotycznych. Ale to nieprawda. Zwróćmy uwagę na taki system semiotyczny, jakim jest system znaków drogowych. Jeżeli nazywamy syntaktyką „relacje pomiędzy znakami głównie w ciągu mownym oraz w ogóle w kolejności czasowej”137 albo «stosunki między znakami w ciągu stanowiącym komunikat»138, to do jakiego aspektu semiotyki mamy odnieść taką informacje, na przykład, jak kolor (czerwony, niebieski, zielony, biały) albo formę (kwadrat, trójkąt, koło) znaków drogowych? Przecież nie dotyczy ona relacji pomiędzy znakami w „tekście” (w kolejności czasowej). Jest to informacja systemowa o klasach znaków. Poza tym, w jaki sposób łączą się w całościowy czasoprzestrzenny „tekst” drogowy znaki „zakaz wjazdu”, „ruch jednostronny” i „zakaz wyprzedzenia”, jeżeli nie mogą się one spotkać w polu doświadczenia kierowcy. Jedynym ogniwem łączącym oraz jedynym źródłem znaczenia obrazów-sygnalów drogowych jest doświadczenie uczestnika ruchu drogowego: jego pamięć (wiedza o znakach i regułach) oraz aktualna działalność zmysłowo-umysłowa.

Dla wszystkich znaków bez wyjątku relewantne jest nie tylko to, co oznaczają (semantyka), w jaki sposób i w jakim celu je się wykorzystuje (pragmatyka), jak i z jakimi innymi znakami mogą się łączyć w dyskursie semiotycznym (syntaktyka syntagmatyczna) czy też w jakie klasy znaków wchodzą (syntaktyka systemowa). Ale to jeszcze nie cała syntaktyka. Relewantne jest również to, przy pomocy jakich sygnałów i w jaki sposób mogą one być reprezentowane w tym dyskursie, jaki stopień wariantywności sygnałów przy tym obowiązuje (syntaktyka sygnałowa) oraz jaka jest ich struktura wewnętrzna (syntaktyka strukturalna), a także to, z jakimi znakami są one powiązane genetycznie (syntaktyka motywacyjna).

Poszukajmy jeszcze przykładów znaków niewerbalnych (pozajęzykowych). Weźmy politykę. Dla systemu społecznych, politycznych i ideologicznych symboli kul-

87

tury ważne jest zarówno to, jak one wyglądają, jak i to, co motywuje ich formę (sierp i młot na fladze radzieckiej, ilość gwiazd i pasów na fladze amerykańskiej, gwiazda Dawida – na izraelskiej, ilość i sposób rozmieszczenia gwiazd – na fladze UE, dwie głowy orła na godle rosyjskim, wygląd orłów na godłach Polski, Austrii i USA, kształt krzyża w różnych religiach, kolory, obrazy, kształty i ich konfiguracje na flagach, godłach, herbach, emblematach, w logo firm i urzędów, charakter rytmu, tempa i samej melodii hymnu, kształt i położenie ręki przy meldowaniu się w wojsku lub organizacji politycznej, ruchy i położenia ciała w trakcie wykonywania obrzędów, rytuałów i ceremonii etc.). A zatem musimy albo znacznie rozszerzyć zakres stosowania terminu syntaktyka znaku, albo zamienić go na bardziej pojemny termin gramatyka znaku.

Sprowadzenie syntaktyki tylko do syntagmatyki (czyli do relacji styczności w strumieniu komunikacji) bardzo upraszcza pojęcie systemu semiotycznego i ogranicza możliwości semiotyki jako dyscypliny naukowej. Bardzo dziwną jest teza już cytowanego wyżej A. Sołomonika: „Ponieważ znak naturalny jest bezpośrednio związany ze swoim oznaczanym, a samo oznaczające może być bardzo dobrze znane uczestnikowi semiozy, znak może istnieć poza systemem znakowym”139. I nieważne, że A. Sołomonik mówi o tzw. znakach „naturalnych”. Takie asystemowe pojmowanie znaku (przecież znak naturalny to też znak) jest zupełnie nie do przyjęcia w funkcjonalizmie pragmatycznym. Przypomnę, że jeden z założycieli tego nurtu Ferdinand de Saussure na pierwsze miejsce wśród kryteriów konstytuujących znak stawiał jego relacyjność, funkcjonalność: «Każdy fakt językowy sprowadza się tylko i wyłącznie do pewnego stosunku»140, a także „fałszem jest w językoznawstwie przyjmować jakikolwiek fakt za określony sam w sobie”141. Znak nie istnieje poza systemem znaków: «Elementy i cechy charakterystyczne są tym samym. Dla języka, podobnie jak dla systemu semiologicznego w ogóle, jest znamienne to, że nie może być w nim różnicy między tym, co daną rzecz wyróżnia, a tym, co ją ustanawia»142. A zatem, znak oprócz znaczenia semiotycznego (znaczenia we właściwym sensie, tzn. odniesienia do obiektu oznaczania) oraz znaczenia formalnego (formy, czyli odniesienia do sygnału) posiada również systemową wartość znaczeniową (odniesienie do innych znaków w systemie)143. Systemowa wartość znaczeniowa określa miejsce znaku w systemie oraz ustala jego potencje strukturalne. Istota tego zjawiska polega na tym, że znak jest właściwie zhierarchizowanym i ustrukturyzowanym systemem relacji. Systemowa wartość znaku może być realizowana zarówno na poziomie jego semantyki (znaczenie znaku wynika z jego systemowych relacji z całym obrazem świata, ze znaczeniami innych znaków, z wyobrażeniami, emocjonalnymi i wolitywnymi mechanizmami etc.), jak też na poziomie jego gramatyki (for-

88

ma znaku określa się jako ogół jego systemowych relacji z całym operacyjnym systemem działalności sygnałowej, czyli z modelami zachowania znakowego, z formami innych znaków oraz z sygnałami).


: strony -> Oleg.Leszczak
Oleg.Leszczak -> Problem czasu w semiotyce: idiosynchronia diachronia panchronia
Oleg.Leszczak -> W: Język i kultura. Studia Linguistica Rossica, 4, Łódź 2008, s. 79-92 Spójność jako presumpcja tekstowości
Oleg.Leszczak -> W: „The Peculiarity of Man”, nr 21, Toruń 2015, s. 11-42 Krytyka konceptualna kategorii ilości i jakości: fenomen vs pojęcie
Oleg.Leszczak -> In: Respectus Philologicus, 2014, nr 25 (30), s. 185-199 społeczny I empiryczny charakter transcendentalnego antropocentryzmu I. Kanta: istota I lokalizacja tzw. „Natury ludzkiej”
Oleg.Leszczak -> W: Język. Literatura. Dydaktyka, Łódź 2003, t. 1, s. 9-28. Typologizacje I klasyfikacje w metodologii humanistyki
Oleg.Leszczak -> Metodologiczne zasady wartościowania I wartośĆ jako koncept metodologiczny
Oleg.Leszczak -> Szkic typologiczny metodologii nauk humanistycznych Uwagi wstępne o relewantnych cechach typologicznych
Oleg.Leszczak -> Infotainment: informacja rozrywka manipulacja
Oleg.Leszczak -> W: Poprawność polityczna – równość czy wolność? Seria The Peculiarity of Man, 1 (11), Toruń-Kielce 2007, s. 13-39
Oleg.Leszczak -> Paradoksy konsumpcjonizmu. Typologia I lingwosemiotyka


1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna