Oleg leszczak lingwosemiotyczna teoria doświadczenia тom pierwszy Funkcjonalno-pragmatyczna metodologia



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona7/16
Data06.05.2016
Rozmiar1.12 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   16

Pragmatyka

Jednak i to nie wyczerpuje jeszcze ogółu relacji funkcjonalnych tworzących znak. Przecież istota znaku polega nie tylko na jego ustosunkowaniu się do innych znaków, a także nie tylko (i nie tyle) na jego relacji z jakimś obiektem doświadczenia i jakimś sygnałem (jakimiś sygnałami). Wszystkie wyżej wymienione relacje można określić jako informacje, ale obecność informacji o pewnych obiektach doświadczenia, o pewnych sygnałach lub o innych znakach to jeszcze nie powód do powstania tego konkretnego znaku. Pewna informacja staje się znakiem dopiero wtedy, gdy pragmatyczną siłą konieczności społeczno-regulacyjnej zostaje ustanowiona zależność pomiędzy wszystkimi wymienionymi odmianami informacji. Dlatego poza systemową wartością znaczeniową w znaku warto wyróżniać także jego pragmatyczną wartość znaczeniową.

Musimy również uważniej przyjrzeć się pojęciu pragmatyki znaku. Za tradycyjne definicje tego pojęcia można uważać albo określenie interaktywne („relacja pomiędzy znakami a tym, kto ich używa”144), albo określenie obiektywistyczne («stosunek między ciągiem znaków a elementami sytuacji, do której należy też nadawca i odbiorca»145). Określenie drugiego typu jest zupełnie obce funkcjonalizmowi pragmatycznemu, ponieważ przewiduje hipostazę i dehumanizację pojęcia sytuacji semiotycznej.

Na pierwszy rzut oka problem może być sformułowany opozycyjnie: albo komunikanci obok ogromnej ilości innych czynników są tylko elementami obiektywnie istniejącej sytuacji semiotycznej, albo każdy z komunikantów tworzy w swojej świadomości własną sytuację oraz ustanawia własną znaczącą relację pomiędzy znakiem a semiotyczną intencją. Pierwszy sposób rozważań ma charakter wyraźnie obiektywistyczny, drugi zaś jest jednoznacznie subiektywistyczny. Pierwsze podejście zamienia człowieka w małoznaczący komponent sytuacji (kolejny krok w tym kierunku – uznanie fizycznej interakcji dwóch komputerów albo nawet dwóch bardziej prymitywnych urządzeń technicznych za semiotyczną bądź nawet komunikatywną sytuację)146. Druga opcja staje się profanacją samej idei obcowania i interaktywnego zachowania semiotycznego, ponieważ znajdowanie się w różnych sytuacjach komunikatywno-

89

-semiotycznych (albo inaczej – kreowanie w wyobraźni własnej sytuacji semiotycznej) nie pozwala mówić o komunikacji i obcowaniu. A zatem, jak rozwiązuje ten problem funkcjonalizm pragmatyczny?



Powróćmy do kluczowego pojęcia metodologicznego – doświadczenia semiotycznego. Paradoks doświadczenia semiotycznego konkretnej jednostki ludzkiej polega na tym, że będąc indywidualno-osobowościowym pod względem ontologicznym, jest ono tym niemniej społeczne oraz interpersonalne w aspekcie genetycznym oraz działalnościowym. Oba punkty krańcowe doświadczenia semiotycznego – obraz świata i myślenie intencjonalne, z jednej strony, oraz sygnalizacja (manipulacja przedmiotami semiotycznymi), z drugiej, posiadają wartość społeczną i ponadosobową. Osobowość (obraz świata i sposób bycia psychicznego) kształtuje się u człowieka w trakcie jego społecznie i semiotycznie zdeterminowanej ontogenezy. Ta kwestia była bardzo dobrze opracowana już w 20-30 latach XX wieku przez radzieckiego psychologa i lingwistę Lwa Wygotskiego, który stworzył swą kulturowo-historyczną koncepcję działalności ludzkiej w oparciu o podstawowe pojęcie interioryzacji kulturowo-przedmiotowego oraz semiotycznego doświadczenia: „Wszystkie wyższe funkcje psychiczne i stosunki między nimi wywodzą się ze stosunków społecznych, z rzeczywistych stosunków między ludźmi”147. W innej jego pracy czytamy: «Pomiędzy człowiekiem a światem stoi środowisko społeczne, które na swój sposób przekształca i ukierunkowuje zarówno każdy bodziec działający na człowieka z zewnątrz, jak każdą reakcję wychodzącą od człowieka na zewnątrz”148.

Lew Wygotski nieraz podkreślał bezsensowność przeciwstawiania czynników psychicznych i społecznych, zwracał uwagę na błędne pojmowanie przez pozytywistycznie nastawionych psychologów społeczności i społeczeństwa w sposób: […] wulgarnie empiryczny, obowiązkowo jako tłum, jako zbiór, jako relację do innych ludzi. Społeczeństwo pojmuje się „przez nie” jako połączenie ludzi, jako dodatkowa umowa działalności jednego człowieka. Psycholodzy ci nie dopuszczają myśli, że w najbardziej intymnym, osobistym odruchu myślowym, uczuciowym etc. psychika odrębnej osoby jest jednak społeczna i społecznie zdeterminowana [...] Właściwie psychika odrębnego człowieka, to, co ma w głowie, to właśnie jest ta psychika, którą bada psychologia społeczna. Nie ma żadnej innej psychiki”149.

W aspekcie semiotycznym i lingwistycznym teza ta była rozpatrywana jako podstawowa zasada metodologiczna jakieś 30-40 lat wcześniej przez Jana Baudouina de Courtenay’a: „Ze względu na to, że język jest możliwy tylko w społeczeństwie ludzkim, powinniśmy oprócz strony psychicznej wyróżniać w nim zawsze stronę społeczną. Podstawą języko-

90

znawstwa powinna być nie tylko psychologia indywidualna, lecz również socjologia (dotychczas niestety nie została na tyle opracowana, ażeby można było korzystać z jej gotowych wniosków)”150



Rozważał ją również Ferdinanda de Saussure’a: „Nieustannie sytuuje się władzę językową w ludzkim indywiduum, a jest to niewłaściwy punkt widzenia. [...] Język jest faktem społecznym”151, lecz przy tym „[...] zdolność językowa jest całkowicie zlokalizowana w mózgu”152. Jeszcze trochę wcześniej te same idee głosili w swych psychologicznych i socjologicznych teoriach William James oraz Gabriel Tarde. W odróżnieniu od L. Wygotskiego, W. James nie utożsamiał czynników społecznych i psychicznych, jednak zakładał ich funkcjonalną jedność: „A zatem, ewolucja społeczna jest wynikiem wzajemnego oddziaływania dwóch zupełnie różnych czynników – osobowości, która swoje zdolności zawdzięcza grze fizjologicznych oraz innych pozaspołecznych sił, lecz ukrywa w sobie siłę inicjatywy i kreacji, oraz środowiska społecznego posiadającego siłę do przyjmowania lub odrzucania osobowości wraz z jej [...] Oba czynniki potrzebne są do zmian: społeczeństwo kostnieje bez impulsów idących od osobowości, a impulsy te zanikają bez poparcia ze strony społeczeństwa”153.

Zresztą W. James mówi nie tyle o opozycji „psychiczne – społeczne”, co o opozycji „indywidualne – społeczne”, której nikt nie kwestionuje.

Nasza manipulacja przedmiotami semiotycznymi znajduje się pod ciągłą bezpośrednią lub pośrednią kontrolą naszych rozmówców. Sukces komunikacji oraz zachowania semiotycznego w ogóle staje się kryterium. Specyfika funkcjonalno-pragmatycznego pojmowania sytuacji semiotycznej polega na tym, że uznaje się ją jednocześnie za subiektywną i obiektywną. Albo może inaczej – nie jest ona ani subiektywna, ani obiektywna: jest po prostu antropologicznie pragmatyczna.

Spójrzmy na fenomen sytuacji semiotycznej z ontologicznego punktu widzenia. Jest ona albo częścią doświadczenia, albo jego przedmiotem (w ostatnim przypadku to doświadczenie staje się częścią sytuacji semiotycznej). Lecz, jak pamiętacie, przyroda została wyżej zdefiniowana jak ogół przedmiotów możliwego doświadczenia (jest to aksjomat antropocentryzmu). A zatem, pytanie powinno być sformułowano w następujący sposób: czy sytuacja semiotyczna jest fenomenem naturalnym, czy może jest tworem informacyjnym? Jako funkcjonalista i pragmatysta nie mogę przyjąć pierwszej opcji: sens, znaczenie, pragmatyka, forma znaku, relacje pomiędzy znakami, pomiędzy znakiem a obiektem oznaczania, pomiędzy znakiem a sygnałem, pomiędzy znakiem a człowiekiem, pomiędzy znakiem a intencją komunikatywną – jednym słowem wszyst-

91

ko, co składa się na sytuację semiotyczną – jest tylko i wyłącznie informacją, a zatem jest oma funkcją doświadczenia i nie istnieje (nie bytuje) poza doświadczeniem. Spójrzmy na wyraz {chodzić}154. Znaczeniem tego wyrazu jest zbiór funkcjonalnych więzi pomiędzy jego formą a znaczeniami licznych jednostek leksykalnych, zawierających podobną i styczną informację kognitywną (np. człowiek, zwierzę, nogi, poruszać się, droga, iść, przemieszczać się, na piechotę, wolno, do przodu itd.). Sensem tego wyrazu jest więź semiotyczna pomiędzy jego znaczeniem a pojęciem o pewnej czynności fizjologicznej żywej istoty, polegającej na przemieszczaniu się w średnim tempie lądem przy pomocy kończyn, posiadanych przez konkretnego człowieka. Pragmatyką wyrazu chodzić, użytego w pewnej sytuacji dyskursywnej, jest relacja pomiędzy formą tego wyrazu a intencją, z którą został użyty przez nadawcę lub zinterpretowany przez odbiorcę. Forma tego wyrazu jest złożoną relacją pomiędzy jego znaczeniem a sygnałami mownymi, które tę formę reprezentują w działalności semiotycznej. O wymienionych wcześniej relacjach już nie wspomnę, ponieważ ich funkcjonalny charakter jest oczywisty.



Czy oznacza to, że sytuacja semiotyczna ma osobowościowy charakter? Ontologicznie – jak najbardziej, lecz według ukierunkowania celowego jest to funkcja aktualnego połączenia z innymi doświadczeniami, z doświadczeniami innych osobowości w konkretnym czasie i konkretnej przestrzeni. Pewną sytuację doświadczalną możemy uznać za semiotyczną (w tym – za komunikatywną) tylko wtedy, jeśli w trakcie jej trwania zostanie zrealizowany znaczący dla nas akt pośredniego otrzymania informacji. Oczywistym jest, że ani my ze swoją informacją, ze swoimi znakami i sygnałami bezpośrednio nie przenikamy do doświadczenia innej osoby, ani ona (wraz ze swoim zasobem semiotycznym) nie może przeniknąć do naszego doświadczenia. Jednak mechanizmy związku zwrotnego, kontroli oraz wiarygodnego prognozowania skutków naszej działalności, stale funkcjonujące w naszym doświadczeniu semiotycznym, dają nam wszelkie podstawy, aby wierzyć w to, że sytuacje semiotyczne wykreowane przez nas i przez naszych rozmówców w trakcie naszej wspólnej działalności przedmiotowo-komunikatywnej w znacznym stopniu są zsynchronizowane. Świadczyć o tym może sukcesywny przebieg komunikacji (nie w sensie otrzymanych przez nas korzyści, lecz w sensie uznania jej wartości, znaczenia dla naszego doświadczenia). Właśnie ta ostatnia kwestia staje się podstawowa w całej funkcjonalno-pragmatycznej teorii działalności semiotycznej.

Pragmatyka znaku to podstawa doświadczenia semiotycznego, a więc, oprócz relewancji systemowej (systemowej wartości znaczeniowej) wyrażającej się w funkcjach znaczenia (szeroko pojętej semantyki, planu treści) i formy (szeroko pojętej syntaktyki, planu wyrażenia), znak posiada jeszcze jeden wymiar – relewancję pragmatyczną (pragmatyczną wartością znaczeniową). Pragmatyka, zatem, to nie trzeci aspekt znaku, jak to się próbuje przedstawić w tradycyjnej semiotyce, lecz głównie jego

92

osobliwość ontologiczna, która realizuje się w jego wartościach systemowych – semantyce i syntaktyce. Jak pisał F. de Saussure:



[…] wartość figur szachowych zasadza się wyłącznie na możliwościach ich użycia albo na ich możliwym późniejszym losie, a nie [na ich wzajemnej relacji w danej pozycji]”155.

Rozpatrzony w taki sposób znak staje się mikromodelem języka w ogóle. Zaproponowana koncepcja znaku i języka w pełni odpowiada socjocybernetycznej wizji informacyjnego modelu zewnętrznego środowiska obiektu jako ustrukturowanego ogółu „odebranych przez obiekt informacji, utrwalonych w pamięci w postaci danych” (tj. semantyki, systemu znaków, zasobu informacyjnego), „informacyjnych szablonów działań obiektu” (tj. syntaktyki, systemu modeli mowy, formy wewnętrznej) oraz „metod zestawienia pierwszych dwóch komponentów w zależności od zbioru celów obiektu”156 (tj. pragmatyki, mechanizmów działalności semiotycznej).

A zatem wartość znaczeniowa znaku polega nie tyle na jego ustosunkowaniu do obiektu oznaczania, do sygnałów lub do innych znaków (wszystko to kwalifikuje znak jako strukturę funkcjonalną), co na jego teleologicznych potencjach regulacyjnych. Istota znaku tkwi w jego przeznaczeniu być regulatorem społeczno-psychologicznego oraz przedmiotowego doświadczenia człowieka (zarówno społeczno-psychologicznego, jak i przedmiotowego). Poza środkami semiotycznymi nie posiadamy innych sposobów celowego oddziaływania na doświadczenie drugiego człowieka157. Właściwie to działalność semiotyczna leży u podstaw kształtowania kultury i cywilizacji. Poprzez znaki komunikatywne i symbole kultury dokonujemy cywilizacyjnej i kulturowej regulacji nie tylko społecznego, lecz również i swego własnego, indywidualnego doświadczenia.

Właściwie dlatego proponuję następującą reinterpretację tradycyjnego układu „semantyka – syntaktyka – pragmatyka”: ontologiczną podstawą znaku ( zarówno w sys-

93

temie, jak i w sytuacji), a także całego systemu znaków lub całej sytuacji semiotycznej, jest pragmatyka, w której obrębie znajduje się semantyka (a dokładniej – pragmatyka semantyki) oraz syntaktyka (pragmatyka syntaktyki). Ale to nie wszystko, ponieważ oba te pojęcia (semantyka i syntaktyka) są również tylko funkcjami typologicznymi. Każdy z nich oznacza jakiś rodzaj ogólnej informacji o znaku: albo informację o treści (semantyka), albo informację o strukturze (syntaktyka). Jednak pamiętajmy o tym, że w każdym znaku wyróżniamy znaczenie i formę, dlatego powinniśmy wyróżniać w nim semantykę znaczenia (czyli tzw. rzeczowe lub leksykalne znaczenie) i semantykę formy (czyli formalne znaczenie znaku), a także syntaktykę znaczenia (strukturę znaczenia) oraz syntaktykę formy (strukturę formy).


Podsumowując tę dygresję metodologiczną, chciałbym z ontologicznego punktu widzenia zdefiniować znak jako:

  • regulacyjno-teleologiczną wartość znaczeniową społeczno-psychologicznego (antropologicznego) doświadczenia,

  • minimalną jednostkę samodzielną doświadczenia semiotycznego,

  • wartościową relację funkcjonalną pewnego pojęcia (lub wyobrażenia) i sygnału (sygnałów).

W aspekcie zewnętrznie-strukturalnym znak jest paradygmatyczną i syntagmatyczną relacją pomiędzy innymi znakami w systemie, a w wewnętrznie-strukturalnym – relacją znaczenia (informacji o pojęciu lub wyobrażeniu) i formy (informacji o sygnale lub sygnałach). Znaczenie definiuję jako znaczącą relację pojęcia i formy znaku, a formę – jako znaczącą relację znaczenia i sygnału (sygnałów). Z kolei sygnał zostaje zdefiniowany jako wartościowy stosunek pewnego znaku (lub ciągu znaków) do pewnego przedmiotu semiotycznego bądź też do pewnej sytuacji przedmiotowej (pewnego stanu rzeczy). Nietrudno zauważyć, że ani znak, ani sygnał nie są rzeczami realnymi, czyli przedmiotami doświadczenia. Są to właściwie funkcje doświadczenia, relacje, informacje dwukierunkowe, bytujące tylko i wyłącznie w ramach semiotycznego doświadczenia człowieka.

Ten ciąg relacji można w dużym przybliżeniu zilustrować w następujący sposób:

forma innych znaków inne pojęcia

↕ ↕


semiotyczne ↔ sygnały ↔ ZNAK: [forma ↔ znaczenie] ↔ pojęcie

przedmioty


znaczenia innych znaków

Ten antropologiczny (psychospołeczny) wymiar znaku łączy lingwistyczne koncepcje A. Potiebni, J. Baudouina de Courtenay’a, F. de Saussure’a, L. Szczerby, wielu przedstawicieli Koła Praskiego z psychologiczną teorią L. Wygotskiego i filozoficznymi

94

poglądami I. Kanta i W. Jamesa. W tym miejscu dobrze byłoby przytoczyć jedną bardzo interesującą i charakterystyczną wypowiedź F. de Saussure’a z jego dzienników:



„W miarę zagłębiania się w przedmiot badań językowych coraz bardziej przekonujemy się o prawdziwości twierdzenia, które – nie ma co ukrywać – daje nam w sposób szczególny do myślenia, że mianowicie związek, jaki ustala się między rzeczami, poprzedza w tej dziedzinie same te rzeczy i służy do tego, by je określić. Gdzie indziej istnieją rzeczy, przedmioty dane, które można potem dowolnie rozważać z różnych punktów widzenia. Tutaj na początku są punkty widzenia, uprawnione bądź nie, z pomocą których TWORZY SIĘ następnie rzeczy. Twory te okazują się odpowiadającymi rzeczywistości, kiedy punkt wyjścia jest uprawniony, i nie odpowiadającymi jej w wypadku przeciwnym: ale w obu tych wypadkach żadna rzecz, żaden przedmiot nawet przez chwilę nie są dane same przez się. Nawet wtedy, gdy chodzi o fakt najbardziej materialny, pozornie w sposób najbardziej oczywisty określony, jak to ma miejsce w wypadku ciągu dźwięków”158 [wyróżnienia moje – O.L.].

95

Ogólne uwagi ontologiczne do typologizacji funkcji semiotycznych: znak – sygnał – quasi-znak


Akt fonacyjny okazuje się narzędziem koniecznym, ale sam w sobie równie mało zasadniczym jak – w przypadku znaków morskich – akt farbiarza, który przygotowuje flagę, aby stworzyć wrażenie zieleni, czerwieni, czerni itd.

F. de Saussure


Odróżniamy wyraźnie znaki od sygnałów, a te zaś – od semiotycznych przedmiotów doświadczenia, można przejść do rozpatrzenia typologii znaków. Tradycyjnie (począwszy od Ch. S. Peirce’a) mówi się o rozróżnieniu znaków ikonicznych (opartych na izomorfizmie sygnału i referentu), indeksów (opartych na styczności sygnału i referentu) oraz symboli (opartych na umownej konwencjonalnej relacji pomiędzy sygnałem i referentem). Większość semiotyków przyjmuje ten schemat klasyfikacyjny za podstawę, czasem nieznacznie go modyfikując.

Wspomniany już A. Sołomonik, na przykład, zaproponował schemat pięcioczłonowy: znaki naturalne (przedmioty realne w funkcji sygnału, które częściowo pokrywają się z indeksami Ch. S. Peirce’a), obrazy (analogia znaków ikonicznych), wyrazy (po części to samo, co symbole u Ch. S. Peirce’a), hieroglify (symbole wtórne, znaki pisma) oraz symbole (znaki kodów matematycznych – również znaki analogiczne do indeksów w terminologii Ch. S. Peirce’a). Zasady tej klasyfikacji (albo raczej typologii) znaków -  stopień podobieństwa do referentu oraz stopień abstrakcyjności - okazują się naruszone, ponieważ znaki naturalne (cechy, symptomy lub ślady) są mniej podobne do referentów, niż obrazy, lecz jednocześnie są one mniej abstrakcyjne (w koncepcji A. Sołomonika są to przedmioty fizyczne). Znaki językowe natomiast (wyrazy) są bardziej abstrakcyjne niż obrazy i znaki pisma (które bez względu na wszystko są tylko obrazkami). Jeszcze jednym słabym punktem rozpatrywanej typologii jest to, że do jednego szeregu zalicza się zupełnie różnorodne funkcje i fenomeny: przedmioty fizyczne, psychiczne przeżycia sensoryczne oraz idee abstrakcyjne, zarówno naturfakty, jak i artefakty. Wszystko to jest wynikiem dość rozpowszechnionej „choroby” współczesnej nauki – redukcjonizmu, czyli dążenia do prostej odpowiedzi bez omówienia zasad zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi, a jeszcze częściej – dążenia do odpowiedzi jeszcze przed postawieniem pytania. Uważam, że o wiele bardziej pożyteczna byłaby odrębna typologizacja sygnałów i znaków.

Wśród funkcji semiotycznych warto wyróżnić te, które systemowo i pragmatycznie organizują działalność w dziedzinie sygnałów niekomunikatywnych (cech, symptomów lub śladów), oraz te, które zapewniają systemowy charakter i pragmatykę celowego użycia sygnałów regulacyjnych. W ostatniej grupie na szczególną uwagę

96

zasługują formalne funkcje semiotyczne, które służą nie do oznaczania samodzielnych i pełnowartościowych jednostek obrazu świata, lecz wyłącznie do sygnałowej organizacji aktu komunikatywnego. Są to oznaczenia akustyczne, kinetyczne oraz obrazowe. Można je nazwać quasi-znakami lub strukturalnymi (generującymi) funkcjami znakowymi159. Nie można ich uważać za znaki, ponieważ zastępują one nie pewne elementy obrazu świata, a elementy formy (planu wyrażenia) innych znaków.



Szczególną uwagę warto zwrócić na dość rozpowszechniony punkt widzenia, że jakoby planem wyrażenia znaku językowego jest tylko i wyłącznie zmysłowa informacja o sygnale (na przykład, obraz akustyczny). Wydaje mi się, że F. de Saussure (będący źródłem tego poglądu) znajdował się na samym początku drogi i dlatego zatrzymał się na tym najbardziej powierzchownym poziomie formy znaku. W żaden sposób nie mogę się zgodzić z następującą tezą Jurija Stiepanowa:

[...] sam język posiada, jak wiemy, plan wyrażenia – fonemy i powłoki dźwiękowe słów i morfemów [...] oraz plan treści – zbiór znaczeń wyrazu i znaczeń kategorii gramatycznych [...] W związku z tym, że znaczenia te tak lub inaczej są powiązane z przedmiotami świata zewnętrznego, które zostały nazwane denotatami, język określa się jako semiotykę denotacyjną [...].

Kontynuacja tej frazy nie budzi u mnie większych wątpliwości:

Plan wyrażenia języka sam jest ukształtowany w sposób semiotyczny, ponieważ fonemy w zbiorze stanowią plan wyrażenia, a powłoki dźwiękowe morfemów i słów – ich plan treści, czyli znaczenie fonemów; znaczenie fonemu polega na odróżnieniu powłoki dźwiękowej jednego słowa od powłoki dźwiękowej innego słowa (a już całość powłoki dźwiękowej wyraża sens słowa) 160.

To, że gramatyczne bądź słowotwórcze kategorie i znaczenia „tak lub inaczej są powiązane z przedmiotami świata zewnętrznego”, po pierwsze, powinno być jeszcze udowodnione, a po drugie, absolutnie nie znaczy, że stają się one przez to częścią planu treści znaku językowego. Istota dwustronności znaku polega na tym, że jedna jego strona informuje o zjawisku oznaczanym (pojęciu, wyobrażeniu, przedmiocie), a druga – o sygnałach, przy pomocy których zostaje zrealizowany kontakt komunikatywny. Zadajmy sobie pytanie: o czym w większym stopniu świadczy znaczenie przypadku albo rodzaju, czasu albo trybu – o oznaczanym obiekcie czy o charakterystycznym dla pewnego języka sposobie wyrażenia tej informacji przy pomocy w pewien określony sposób ukształtowanych sygnałów? Bez wątpienia w niektórych przypadkach można odnaleźć „ten lub inny związek” znaczenia gramatycznego z obiektem oznaczanym (na przykład, rodzaj – płeć, czas gramatyczny – czas doświadczalny, liczba – ilość, etc.), lecz to są raczej wyjątki niż reguła. Jaką informację „tak lub inaczej powiązaną

97

z przedmiotami świata zewnętrznego” odnosi się zazwyczaj do gramatycznej albo słowotwórczej? Tę, która mieści wiadomości o strukturze sygnału (na przykład, o jego formie fonetycznej lub graficznej), o jego relacji ze strukturą innych sygnałów albo o jego połączeniu z innymi sygnałami w większych sekwencjach. Wszystko to utwierdza mnie w przekonaniu, że gramatyczna i derywacyjna informacja powinna być zakwalifikowana nie do planu treści, lecz do formy znaku językowego.



Z psychologicznego punktu widzenia jednostki działalności semiotycznej takiego typu zazwyczaj zostają określone jako wyobrażenia lub przedstawienia:

  • akustyczne (akustyczno-artykulacyjne – wyobrażenia o dźwiękach wymawianych, bądź też akustyczno-kinetyczne – wyobrażenia o dźwiękach somatycznie produkowanych w inny sposób),

  • kinetyczne (wyobrażenia o gestach i dotknięciach komunikatywnych),

  • wizualno-graficzne (wyobrażenia o obrazach umownych).

Quasi-znaki najczęściej posiadają charakter indeksalny. Są to fonemy, archifonemy, morfonemy, morfemy, grafemy, kinetyczne (gestowe) oraz gaptyczne161 (taktylne) wyobrażenia dyskretne oraz inne indeksy komunikatywne. Fonem służy do paradygmatycznego skorelowania z sobą kilku dźwięków mowy oraz ich semiotycznego skorelowania z pewnym archifonemem i/albo morfonemem. Te ostatnie z kolei pod względem paradygmatycznym korelują z sobą kilka fonemów, a pod względem semiotycznym korelują ten zbiór fonemów z morfemem. Swoją drogą morfem jest funkcjonalno-semiotycznym skorelowaniem pewnej sekwencji (ciągu syntagmatycznego) fonemów, archi- i morfonemów z pewną gramatyczną i/lub słowotwórczą formą pewnego językowego znaku leksykalnego. Ta dość długa i skomplikowana droga od dźwiękowego sygnału mowy do znaku językowego jest uwarunkowana kulturowo-ewolucyjnym charakterem języka naturalnego. Podobnie wygląda droga od graficznego sygnału mowy (na przykład, literowego, sylabicznego bądź ideograficznego) do znaku językowego. Znajdują się na niej rozliczni grafy – jednostki reprezentujące grafem oraz uogólniające pod względem paradygmatycznym kilka różnych obrazów graficznych, a także sam grafem jako pośrednik pomiędzy tym paradygmatycznym zbiorem grafów a dźwiękiem mowy, sekwencją dźwięków, fonemem, sylabą etc. (wtedy mówimy o literze lub znaku sylabicznym) albo bezpośrednio znaczeniem znaku językowego (chodzi o znaki ideograficzne). W ostatnim przypadku grafem ideograficzny sam staje się wariantem formy znaku obok gramatyczno-morfemowej struktury. Zazwyczaj nie zauważa się podstawowej różnicy pomiędzy konkretnym obrazkiem graficznym (na przykład, na różne sposoby napisanej pewnym charakterem pisma albo

98

wydrukowanej w różnych pozycjach w wyrazie lub zdaniu literki r), mownym sygnałem graficznym – grafem (na przykład małą pisaną r bądź dużą drukowaną R) a jednostką polskiego systemu graficznego – literowym grafemem r jako takim. Całkiem możliwie, że z czasem będziemy musieli wyróżnić szereg innych jednostek funkcjonalnych poza wymienionymi tutaj grafem i grafemem. Przecież każda litera, na przykład, może mieć warianty:



  • funkcjonalno-sytuacyjne (duże i małe, izolowane, początkowe, środkowe i końcowe),

  • strukturalne (pisane i drukowane),

  • stylowe (pisane w różnych stylach bądź drukowane różną czcionką),

  • kulturowe (etniczne lub społeczne charakteryzacje obrazków w ramach jednego typu alfabetu).

Nie jest też wykluczone, że analogiczna sytuacja powstaje w przypadku ideogramów, a także gestów czy dotykowych quasi-znaków. J. Stiepanow dla jednostek tego rodzaju proponuje terminy kinemorfy oraz kiny.

Swoje własne quasi-znaki mają również systemy symboli kultury. Są to, na przykład, mazy, linie, kropki na obrazach, dźwięki muzyczne oraz nuty, kroki w tańcu, czy też bardziej złożone – kolory, pasy, linie i inne kształty na flagach, godłach, herbach, belki, gwiazdki na epoletach, kokardy, tasiemki, kolory w odzieży etc. Quasi-znaków nie należy mylić ze znakami w funkcji strukturalnej, tj. w funkcji części znaków złożonych (gwiazdy, krzyże, księżyce, słońca, korony, podobizny ludzi i zwierząt, rysunki przedmiotów w symbolice państwowej, religijnej lub ideologicznej, reminiscencje i aluzje w dziełach sztuki, gesty i ruchy symboliczne w cielesnym zachowaniu rytualnym, estetycznym czy nawet codziennym, użycie odzieży symbolicznej albo przedmiotów symbolicznych w różnych typach działalności etc.).

Szczególnie dużo quasi-znaków jest w systemie semiozy niekomunikatywnej, czyli w dziedzinie funkcjonowania znaków-śladów, znaków-symptomów oraz znaków-cech. Można to wyjaśnić w ten sposób, że dziedzina znaków niekomunikatywnych jest jednocześnie najbardziej obszerną i najbardziej niejasną (najmniej ustrukturyzowaną) dziedziną doświadczenia ludzkiego. Jednakże nieokreślony charakter tej dziedziny (brak wyraźnego wyodrębnienia obiektów) to nie przyczyna ostateczna, lecz konsekwencja innej, bardziej ważnej okoliczności – jej bliskości wobec kontinualnej oraz sytuacyjnej dziedziny doświadczenia zmysłowo-przedmiotowego. Duża część informacji, „napływających” do naszego umysłu w trakcie doświadczenia zmysłowego, nie zostaje odnotowana przez świadomość, czyli powstaje w naszym umyśle podświadomie. Dlatego o wiele częściej nie wiemy niż wiemy, dlaczego podjęliśmy takie, a nie inne, decyzje, czemu jesteśmy w takim, a nie innym, stanie emocjonalnym, czemu nagle pojawiły się w nas te, a nie inne, chęci, co wywołało taką, a nie inna, naszą reakcję, dlaczego przypomniało się nam akurat to, a nie coś innego, czemu pomyśleliśmy w tej chwili właśnie o tym i właśnie w taki sposób, a nie o czymś innym i nie inaczej. Takie przypadki zdarzają się nam nie tylko w „naturalnej”, codziennej, obyczajowej dziedzinie doświadczenia, ale również w dziedzinach o wiele bardziej refleksyjnego doświadczenia „sztucznego”, kulturowo-cywilizacyjnego.

99

Bardzo niewielką tego typu quasi-znaków próbuje zbadać i opisać paralingwistyka. Oczywistym jest, że specjalista semantyzujący je na podstawie wiedzy specjalnej, może je często przekształcać w znaki pełnowartościowe (na przykład, sposób splatania palców, położenie ciała i nieświadome ruchy rękami w czasie komunikacji lub kontaktu cielesnego, ruchy wargami, brwiami, wyraz oczu etc.), jednak większość ludzi odbiera je jako składniki bardziej jawnych i rozpoznawalnych znaków, które zostają interpretowane nie same przez się, lecz w sekwencjach linearnych bądź całościowych strukturach polowych.



Najważniejszą tezą, którą chciałbym wygłosić na tym etapie rozważań, jest to, iż wszystkie znaki bez wyjątku (łącznie z quasi-znakami jako ich składnikami) są to inwariantne i potencjalne systemowe funkcje doświadczenia semiotycznego służące do przechowywania informacji o doświadczeniu oraz środkach informacyjnej regulacji działalności ludzkiej, podczas gdy sygnały – to tworzone na podstawie tej informacji według modeli semiotycznych aktualne środki informacyjnej regulacji życia społecznego oraz informacyjnej orientacji w doświadczeniu przedmiotowym.

100


: strony -> Oleg.Leszczak
Oleg.Leszczak -> Problem czasu w semiotyce: idiosynchronia diachronia panchronia
Oleg.Leszczak -> W: Język i kultura. Studia Linguistica Rossica, 4, Łódź 2008, s. 79-92 Spójność jako presumpcja tekstowości
Oleg.Leszczak -> W: „The Peculiarity of Man”, nr 21, Toruń 2015, s. 11-42 Krytyka konceptualna kategorii ilości i jakości: fenomen vs pojęcie
Oleg.Leszczak -> In: Respectus Philologicus, 2014, nr 25 (30), s. 185-199 społeczny I empiryczny charakter transcendentalnego antropocentryzmu I. Kanta: istota I lokalizacja tzw. „Natury ludzkiej”
Oleg.Leszczak -> W: Język. Literatura. Dydaktyka, Łódź 2003, t. 1, s. 9-28. Typologizacje I klasyfikacje w metodologii humanistyki
Oleg.Leszczak -> Metodologiczne zasady wartościowania I wartośĆ jako koncept metodologiczny
Oleg.Leszczak -> Szkic typologiczny metodologii nauk humanistycznych Uwagi wstępne o relewantnych cechach typologicznych
Oleg.Leszczak -> Infotainment: informacja rozrywka manipulacja
Oleg.Leszczak -> W: Poprawność polityczna – równość czy wolność? Seria The Peculiarity of Man, 1 (11), Toruń-Kielce 2007, s. 13-39
Oleg.Leszczak -> Paradoksy konsumpcjonizmu. Typologia I lingwosemiotyka


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna