Pamiętnik ten prowadziłem od dnia 10 lipca 1939r do dnia 13 maja 1944 roku



Pobieranie 71.67 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar71.67 Kb.
Pamiętnik ten prowadziłem od dnia 10 lipca 1939r.

do dnia 13 maja 1944 roku.

Wichrowski Bernard

Polskie Siły Powietrzne

w Anglii


Dnia 10 lipca 1939 r.
Wstąpiłem na statek zwany s/s. Dar Pomorza. By zostać tym dzielnym marynarzem polskiego Bałtyku.

Jedno ze zdjęć: Otóż jedno z moich ostatnich zdjęć w cywilu. Jest to właśnie grupa kolegów moich wraz ze mną , wesołych i zadowolonych po egzaminach i po komisji lekarskiej przed przyjęciem s/s. Dar Pomorza, który na tle nas stoi na kotwicy. Fotografia znajduje się w albumie.

Skończyło się życie cywila i jestem już na pokładzie s/s. Daru Pomorza. Widzę tylko srogie spojrzenie bosmana starego, siwego , ale dzielnego wilka mórz. Już zaczyna się praca, już bosman Leszczyński1 wyznacza chłopców do pięknego i kaligraficznego pisania , tymczasem jak się okazuje chłopcy otrzymali pędzle i farbę by zacząć to kaligraficzne malowanie statku. Następnie w godzinach wolnych od ciężkich zajęć mieliśmy wykłady zapoznawania się z nazwami lin, których było aż 170 oraz z ożaglowaniem statku. Później nauki o nawigacji.
Dnia 25 lipca 1939r
Podróż do Estonii. Podróż s/s. Daru Pomorza do stolicy Estonii trwała przez 5 dni. Mieszkańcy Tallina z wielkim entuzjazmem przyjęli statek szkolny Dar Pomorza. Po 3 dniach opuszczamy Tallin.
Dnia 3 sierpnia 1939 r.

Statek szkolny Dar Pomorza przyjeżdża do Gdyni. Gdzie na statek przyjechali odwiedzić mnie rodzice, którzy zostawili mi tylko jedną ostatnią pamiątkę, to jest fotografię całej rodziny oraz z jednym z kolegów. Jest to pamiątka pożegnania się po raz ostatni z rodzicami i rozstania się na zawsze.


Dnia 16 sierpnia 1939r.

Już ogłoszono w gazecie , że Dar Pomorza wyjeżdża w podróż letnią do Lipawy na Łotwę. Przed wyjazdem przyjeżdża odwiedzić mnie ojciec mój. Otóż ojciec mój bardzo kochał polskie morze , któremu oddał syna swego. Ze łzami w oczach ojciec mój pożegnał się ze mną tak jak gdyby to było już na zawsze.


Dnia 18 sierpnia 1939r.
Mój statek szkolny odjeżdża już do Lipawy . Wielkie sztormy na morzu. Ciężka służba, ponieważ zacząłem pierwszy raz chorować na morską chorobę. Oj straszna to była choroba przez trzy dni chodziłem pijany i słaby.
Dnia 23 sierpnia 1939r.
Przyjazd do Lipawy. Piękne to było miasto, podziwialiśmy już je z daleka. Już statek zacumowany i już stoi przy kei. Chłopcy uradowani, że po kilku dniach zobaczyli znowuż ląd. Wreszcie słychać głos kapitana komendanta statku, który pozwala wyjść na ląd całej załodze. Wszyscy natychmiast podrywają się i z radością biegną do między pokładu, gdzie czym prędzej chwytają za mundury by wyjść na ląd. No i już gwizdek oficera służbowego i zbiórka wychodzących na ląd. Teraz to najgorsze. Przegląd wszystkich uczni wychodzących na ląd. Oficer służbowy przegląda każdego kolei czy jest czysto ubrany i ogolony. Wreszcie przypada kolejka przeglądu na mnie. Oficer mówi „ No moglibyście być lepiej ubrany, ten raz wam daruję, ale na przyszły raz nie zapomnę ”. Spodnie mi się trzęsą ale jakoś się udało. Już jestem na lądzie, ludność tutejsza za nami się ogląda i podziwia nasz wygląd.
Dnia 25 sierpnia 1939 r.
Jeszcze jesteśmy gośćmi pięknej Lipawy, tu i tam wszędzie pełno Polaków. Następnego dnia spotkałem się z jednym Polakiem, który zaprosił mnie do swego domu rodzinnego, gdzie w towarzystwie rodziny Polaka spędziłem cały swój postój w Lipawie. Rodzina ta strasznie ubolewała nad niedolą i tułactwem na ziemiach cudzoziemskich. Opowiadali mi, że w samej Lipawy mieszka około 2-tysięcy Polaków ,i ci Polacy 20 lat nie widzieli Polski. Podczas pobytu w Lipawie do uszu mych dochodziły rożne plotki jakoby Niemcy już napadli na Polskę. Następnie, że Niemcy zniszczyli Polsce całą Marynarkę Handlową i Wojenna.
Dnia 26 sierpnia 1939 r.
W dniu dzisiejszym kapitan statku zarządził zbiórkę całej załogi i już daje rozkaz: „Chłopcy przygotować się do odcumowania statku od kei.”. Wszyscy natychmiast skoczyli do stalówek no i już z kei zluzowane, i już statek odbija się od lądu. Jak tylko żeśmy się oddalili poza falochrony znów słychać rozkazy wodza: „Uwaga. pierwsza wachta do rej masztu, druga wachta do fokmasztu, trzecia wachta do grot masztu. Uwaga do want na maszty ” i już wszyscy biegną biegiem po wantach i już są na rejach i żagle wszystkie zostały odcejzingowane. Następnie uwalnialiśmy gordingi, topenanty, sztaksle i forsztagi na s/s Darze Pomorza, żagle zostały rozwinięte i statek z wiatrem posunął na kursie „WM”.

Dnia 28 sierpnia 1939r.
Jesteśmy już blisko Gdyni, na horyzoncie widać już brzegi Prus Wschodnich. Lecz na statek około godziny 12-tej w południe nadchodzi depesza do komendanta statku następującej treści: „zmienić kurs i z jak największą szybkością uciekać do portów skandynawskich.” Na statku natychmiast, wśród całej załogi zapanował zamęt i wielki popłoch, na temat tak dziwnej zmiany.

Dnia 30 sierpnia wieczorem statek dopłynął szczęśliwie do brzegów szwedzkich.


Dnia 31 sierpnia 1939r.
Rano dowiedzieliśmy się nazwy miejscowości do której statek dobił. Był to mały , szwedzki porcik Oxelösund.

Nadal wszyscy zastanawiali się dlaczego nastąpiła tak wielka zmiana. Jedni przypuszczali, że statek wyjedzie ze Szwecji w podróż letnią do krajów południowoamerykańskich , drudzy zaś przypuszczali, że zbliża się czas wybuchu wojny. Każdy zaczynał kombinować nad coraz to nowymi plotkami.


Dnia 1 września 1939r.
Wcześnie rano, tuż przed pobudką krzyk i hałas. Niemcy napadli na Polskę. Odraz wszyscy z hamaków powyskakiwali i z krzykiem biegną do kapitana statku, by natychmiast pomógł wszystkim, aby jak najprędzej dopłynąć do Polski, bronić Ojczyzny swej przed napastnikiem.

W pierwszym dniu wojny Niemcy zaatakowali o godzinie 5:30 Westerplatte. Silny atak lotniczy został skierowany na Puck, Redę, Rumię. W tym samym dniu O.R.P. „Grom” , „Błyskawica” i „Burza” łączą się z flotą angielską. Niemcy zajęli Orłowo i Kack2 przecięli linie komunikacyjną z Warszawą.


Dnia 2 września 1939r.
Otrzymujemy wiadomość jakoby nieprzyjaciel został wyparty z Orłowa po strasznie ciężkich walkach. Na statku uczniowie wybierają delegację, którą wysyłają do komendanta statku kapitana Kowalskiego3, w sprawie wysłania nas do Polski, by połączyć się z armią polską i wspólnie walczyć przeciw hitleryzmowi. Po czem kapitan wysłał natychmiast depeszę do Polski do Ministra Przemysłu i Handlu p. Romana4, by uzyskać pozwolenie na opuszczenie statku szkolnego przez młodą, szkolną załogę.
Dnia 3 września 1939r.
W dniu dzisiejszym O.R.P. Wicher i Gryf stoczył walkę z niemiecką flotą kontrtorpedowców , z której to bitwy dwa niemieckie kontrtorpedowce zostały ciężko uszkodzone. Wreszcie okręty niemieckie zostały odparte, ale po krótkiej chwili okręty polskie przeszły następny atak niemiecki ,ale już z powietrza.
Dnia 6 września 1939r.
W dniu dzisiejszym Rząd Polski ewakuuje się z Warszawy. Znowuż panika na statku. Co się stało z organizacją polską, że Rząd Polski już tak wcześnie opuszcza stolicę.

Statek szkolny s/s. Dar Pomorza opuszcza Oxelösund i udaje się do stolicy Szwecji-Sztokholmu.


Dnia 7 września 1939r.
Niemcy ogłosili przez radio, iż Dar Pomorza został zatopiony, storpedowany przez niemieckie łodzie podwodne. Gdy wiadomość ta rozeszła się po załodze statku, kapitan wydał rozkaz, że nie wolno nikomu z załogi schodzić do międzypokładu, a natychmiast każdy z uczniów miał mieć w pogotowiu pas ratunkowy i być przygotowanym na jakikolwiek niebezpieczeństwo. W tym samym dniu na radiostacji Daru Pomorza odezwał się głos S.O.S. z tonącego statku pewnej szwedzkiej fregaty.

Dnia 8 września 1939r.
S/s. Dar Pomorza dociera do stolicy Szwecji, cudnego miasta Sztokholmu. Na Darze wyczerpuje się prowiant. Głód i bieda, coraz to więcej odczuwa się brak żywności. Natomiast przechodzimy ćwiczenia wioślarskie, osiem godzin dziennie.
Dnia 9 września 1939r.
Koniec obrony Radomia. W dniu dzisiejszym 11-stu uczniów z trzeciego kursu opuszcza Dar Pomorza wraz z oficerem. Gdzie oni odjeżdżają, tyle pytań… Aż wreszcie zobaczyliśmy na pokładzie pilota polskiego, który powiedział, że odwozi naszych kolegów na front do Polski. I znów zazdrość, krzyki: My chcemy wszyscy pojechać by bronić Ojczyzny naszej!
Dnia 10 września 1939r.
Rozpoczęła się wielka bitwa pod Kutnem. Nadchodzi depesza od ministra Romana, że wyjazd do Polski załogi Daru Pomorza jest niemożliwy. Natomiast załoga statku zostanie wysłana do Anglii by uzupełnić Polską marynarkę handlową.
Dnia 12 września 1939r.
Polacy oddali Gdynię bez bitwy, natomiast broni się Oksywie.
Dnia 14 września 1939r.
Łódź podwodna „Orzeł” po ciężkich walkach i ucieczkach przybywa do Tallina , gdzie zostaje internowana.
Dnia 17 września 1939r
I już sztylet w plecy otrzymała Polska przez Rosję. Wojska rosyjskie przekroczyły granicę Polski w trzech miejscach. Nigdy tego się nie spodziewaliśmy, że Rosja pójdzie z Hitlerem niszczyć Polskę.

Dnia 18 września 1939r.
Bohaterska polska łódź podwodna ucieka w nocy ukrytkiem z Tallina, ostrzeliwana przez artylerie floty estońskiej. Niemcy zdobyli po ciężkich walkach Oksywie i Lwów.
Dnia 20 września 1939r.
Od samego rana na statku szkolnym panuje wielki ruch, ponieważ po długich wyczekiwaniach przygotowujemy się do tajemniczego wyjazdu. Statek mój zostaje rozbrojony. Zwijamy wszystkie linki, ściągamy reje.
Dnia 23 września 1939r.
Już od godziny 6-tej rano zaczynamy się pakować do odjazdu. O godzinie 8-mej dwustu młodych marynarzy opuszcza piękny statek szkolny s/s. Dar Pomorza w Sztokholmie skąd odjeżdżamy koleją do Göteborga. I już po Sztokholmie pozostały nam tylko wspomnienia . Mieliśmy tam naprawdę świetne czasy. Bardzo gościnnie nas przyjmował naród szwedzki. Na statku mieliśmy straszną biedę, nie było papierosów ani ciepłej bielizny, nawet odczuwało się brak prowiantu. Natomiast zauważył to naród szwedzki i zaczął nam przysyłać wszystkiego pod dostatkiem.

Autobusami zostaliśmy odwiezieni do dworca kolejowego skąd później udaliśmy się koleją do Göteborga.


Dnia 24 września 1939 r.
Wysiadamy w Göteborgu, gdzie się teraz udamy nikt nie wiedział prócz Wodza. Nareszcie kapitan wydał rozkaz by wszyscy zabrali swój bagaż i poszli za nim. Po godzinie spaceru z tak ciężkim bagażem doszliśmy do kei przy której stał holownik, który nas później podwiózł do stojących na beczkach statków Polskich. Stały tam następujące statki: „Wilno”, „Narocz”, „Robur IV”, „Kromań” i „Katowice”.
Dnia 28 września 1939 r.
Kapitulacja Modlina. Rozbiór Polski.
Dnia 29 września 1939 r.
Wielkie przygotowania do odjazdu. Otóż tak szybko już odjeżdżamy z Göteborga, dokąd jedziemy nie wiadomo „tajemnica”. Nie wiedzieliśmy nawet dokąd pojedziemy. Wreszcie odezwał się znowu groźny głos komendanta, który ostrzegał nas abyśmy byli przygotowani na śmierć lub życie, bo jest tu wśród tych fiordów groźne niebezpieczeństwo ze strony nieprzyjaciela, który od dawna czyha już na polskie statki.
Dnia 1 października 1939 r.
Niemcy zajmują Warszawę, serca nam się na statku kroiły po takiej strasznej wiadomości, jakże nam ciężko było oddawać stolicę bez naszej krwi.


Dnia 2 października 1939 r.
Nieprzyjaciel zdobywa Hel. Ciężko mu było zdobyć ten mały języczek, musiał go zdobywać krok za krokiem. Patrzymy wszyscy na bohaterstwo Pomorza jak tam polski naród walczył, a jak bronili uczniowie gmachu Szkoły morskiej w Gdyni , że nieprzyjaciel musiał zdobywać pokój za pokojem i to wszystko bitwą wręcz na bagnety.
Dnia 3 października 1939 r.
Przyjazd 5-ciu polskich statków handlowych do Bergen. Wszyscy żeśmy szczęśliwie dojechali do Bergen. Otóż co najważniejsze statek, na którym ja się znajdowałem nazywał się s/s. Robur IV, który stanął na redzie w porcie Bergen, tuż przy olbrzymie , niemiecki statku pasażerskim „Bremen”. Otóż ciężko nam było na sercu obydwa te statki uzbrojone w armaty , które prosto na siebie patrzyły ale nie można było strzelać w porcie państwa neutralnego. Mimo to, nie chcieliśmy o tym zapomnieć, serce nam się paliło by zetknąć się z jakimś Niemcem i rozpocząć walkę.

Na ląd nam nie było wolno wychodzić, ani w dzień i ani w nocy. Nie wiemy z jakiej to przyczyny.

Podziwialiśmy piękny widok miasta Bergen, które było położone w pięknej dolinie. Były tam następnie wspaniałe ogrody i parki.
Dnia 10 października 1939r.
Po kilku dniach postoju statek nasz wraz ze statkami innymi udaje się w dalszą podróż by dotrzeć do obiecanej wyspy t.j. Anglii. Już wyjeżdża 5 polskich statków handlowych z Bergen, wyprowadza je flota norweska . jesteśmy już poza molami i już mamy wjeżdżać w piękne fiordy norweskie. A tu nadchodzi flotylla okrętów wojennych norweskich, którą strzegą statki polskie od niebezpieczeństwa ze strony wroga.
Dnia 12pażdziernika 1939r.

Wciąż podróżujemy po pięknych fiordach norweskich. Naprawdę były tam cudne okolice, mieszkańcy tych okolic mieszkali w pięknych, małych domkach drewnianych, ukrytych w dolinach lub nad brzegami jezior i stawów. W dniu dzisiejszym statki zatrzymały się w pięknym fiordzie położonym we fiordzie Oslo.


Dnia 13 października 1939
Wczesnym rankiem udajemy się w dalszą podróż przez fiordy. Tuż nad wieczorem około godziny 20-tej, norweskie statki konwojujące 5 polskich statków handlowych żegnają się z nami i oddają nas pod opiekę konwojowi angielskiemu, który czekał już na nas od dłuższego czasu, wzdłuż granicy neutralnej wód norweskich.

Około godziny 21- ej pod osłoną pięciu wielkich kontrtorpedowców i jednego krążownika wyruszamy w dalszą podróż do Anglii.



Dotychczas płynęliśmy szczęśliwie bez żadnych wypadków, nie wiadomo jak będzie dalej.
Dnia 15 października 1939r
Nudzi się już kolegom moim od takiej strasznej podróży. Sztormy, burze, fala zalewa statek, a mimo to grozi jeszcze niebezpieczeństwo ze strony nieprzyjaciela. Mamy bardzo straszne kwatery. Otóż mieszkamy w lukach, w których statek dawniej przewoził węgiel. teraz kurz i brud rzuca się na młodych marynarzy. Mimo tego wszystkiego musieliśmy się powstrzymać od wygody.
Dnia 16 października 1939r.
Pogoda się trochę polepszyła. Sztorm się uspokoił. Nagle około godz. 12- tej w południe ogłoszono alarm na wszystkich statkach. „ Uwaga, uwaga. Przygotować pasy ratunkowe. Niebezpieczeństwo. Nieprzyjacielskie łodzie podwodne.” Po ogłoszeniu krótkiego alarmu przez kapitana statku, słychać silne detonacje podwodne. Wszyscy zwrócili wzrok w kierunku huków, co widać ,otóż na własny widok przedstawił nam się obraz walki kontrtorpedowca angielskiego z niemiecką łodzią podwodną. Kontrtorpedowiec rzucił trzy „deptacze”, które odniosły wielki sukces, zatapiając niemiecką łódź podwodną.
Dnia 18 października 1939r
Radość wielka na statku. Krzyk: „ Ląd, ląd widać!” coraz to lepiej widać piękne wystające góry szkockie. Około godziny 10-tej rano jesteśmy już w zatoce portu szkockiego Methil. Wtem słychać warkot. Patrzymy, a nad konwojem dwanaście samolotów z angielskimi znakami, nikt nie spodziewał się wówczas niemieckich maszyn. Po kilku minutach maszyny te rozleciały się na wszystkie strony w chmury. Po chwili każda z maszyn osobno wyrzucała swój ładunek bombowy. Trzy maszyny niemieckie z podmalowanymi angielskimi znakami zostały zestrzelone. Anglicy ponieśli również niewielkie straty t.j. uszkodzenia od bomb krążownika i przez pociski z niemieckich karabinów maszynowych zostało zabitych 12 marynarzy i 2 oficerów. Tak serdecznie przyjęli nas Niemcy przed przyjazdem do Anglii.
Dnia 20 października 1939r.
Wielkie narady na statku z komendantem Daru Pomorza. Kapitan Kowalski wezwał wszystkich uczniów i zaczynał się z nami wspólnie naradzać. Dał nam kilka propozycji, pierwsza - pozostać w Anglii i pracować na polskich statkach handlowych, przewożąc towary i materiały przemysłu wojennego. Więc był już czas do namyślenia się. Jedni chcieli wstąpić do wojska, drudzy do Marynarki Wojennej inni chcieli wyjechać do Ameryki Południowej do znajomych i krewnych. Ja jednakowoż postanowiłem pozostać na statku s/s „Robur IV” i pracować jak marynarz.
Dnia 23 października 1939r.
Rozpoczynam swoją służbę ciężką w polskiej marynarce handlowej. Statek nasz zawija do jednego z portów szkockich skąd zabiera ładunek tajemniczy.
Dnia 25 października 1939r.
Po krótkim postoju statek s/s Rober IV. Wybiera się w daleką podróż do Francji. Praca na statku wre, powodzi mi się na ogół dobrze.
Dnia 6 listopada 1939r.
Widać już brzegi francuskie, statek nasz wyjeżdża na piękną rzekę Sekwanę.

Naprawdę były tam piękne okolice.



Dnia 8 listopada 1939r
Dobijamy do pięknego portu francuskiego Rouen. Statek zostaje umocowany obok olbrzymiej elektrowni. Zaraz pierwszego dnia postoju ja wraz z jednym z najlepszych swych kolegów Alosiem Solińskim wybrałem się do miasta. Mieliśmy w kieszeni zaledwie kilka szylingów za które otrzymaliśmy wielką ilość wina francuskiego. Potem w jednej z kawiarni francuskich spotkaliśmy się z Polakami, którzy od długiego czasu tam mieszkali.
Dnia 15 listopada 1939r.
Znów po kilku dniach postoju wybieramy się w dalszą podróż powrotną do Anglii. Z Francji zabraliśmy piękny zapas prowiantu, wina i papierosów. Ucieszyliśmy się bardzo tym, ponieważ będzie można podreperować swoje żołądki trochę.
Dnia 29 listopada 1939r.
Jesteśmy już spowrotem w Anglii. Zajeżdżamy do portu angielskiego Sunderland’u.

Znowuż radość wśród nas wszystkich, bo będzie długa chwila odpoczynku. Sunderland: Gdy dowiedzieli się mieszkańcy Sunderland’u, że przyjechał statek polski z młodą załogą polskich marynarzy, którzy przeszli już dość duże historie.


Dnia 30 listopada 1939 roku
Już znowuż statek załadowany i przygotowania do wyjazdu. Wyjazd nasz jest planowany do południowej Francji, do portu Caen. Żegnamy Sunderland odjeżdżając na pełne morze, nie wiedząc co nas czeka.
Dnia 3 grudnia 1939 roku
Spotyka nas straszny sztorm w Zatoce Biskajskiej. Fala strasznie rzuca statkiem, tak, jakby statek ten był beczką. W dniu dzisiejszym log wykazywał szybkość statku jedną milę na godzinę. Jedziemy zupełnie sami, konwój nas zostawił sami jedziemy wśród niebezpiecznej Zatoki Biskajskiej. Nikt się niczem nie przejmuje tylko każdy marzy o tem, aby jak najszybciej dojechać do Caen.
Dnia 4 grudnia 1939 roku
Statek s/s. Robur IV dobija do kei w porcie Caen. Gdzie spotykamy znowuż wielkie towarzystwo Polaków. Polacy, mieszkańcy Caen z wielkim zapałem rwą się by wstąpić do tworzącej się w Bretanii armii polskiej, każdy z nich ma wielkie zamiłowanie do służby w wojsku.
Dnia 5 grudnia 1939 roku
Po tak krótkim czasie znowuż wyjazd. Z Caen wyjeżdżamy o godzinie 8-mej rano. Po jednodniowej podróży statek nasz przejeżdżając kanał La Manche dotarł do jednego z południowych portów angielskich, gdzie stanął na redzie rzucając kotwicę. Nazwa portu tego była Dover, był to właśnie punkt zmieniających się konwojów, odchodzących na północ i południe.

W dniu dzisiejszym dowiedziałem się z dziennika radiowego, że Finlandczycy stawiają silny opór napastnikowi niemieckiemu, który musiał się powstrzymać na całym froncie.

Hitler prześladuje coraz to więcej Polaków. Niemcy w tym tygodniu stracili 6 łodzi podwodnych, z których 3 zatopił Kontrtorpedowiec polski.
Dnia 5 grudnia 1939 roku
Dziś o godzinie 7-mej rano statek nasz wyrusza w dalszą podróż do Newcastle. Z porannego dziennika radiowego dowiedziałem się, ż Niemcy barbarzyńsko obchodzą się z Polakami, których mordują i rozstrzelają za bardzo małe przewinienia. Wciąż myślę i naradzam się z Alosiem, w jaki by tu sposób zemścić się nad Niemcami, za wyrządzone krzywdy naszym rodakom w Polsce.
Dnia 6 grudnia 1939 roku.
Nadal narażeni na życie posuwamy się wśród sztormów, wichrów, burz i nieprzyjacielskich łodzi podwodnych i min. Otóż około godziny 10- tej mija nas konwój składający się z 4- ch okrętów wojennych i 24- ch statków transportowych.

Podczas dzisiejszego dziennika radiowego usłyszałem przemówienie Wodza Naczelnego Gen. Władysława Sikorskiego, który powiedział: Od najniższego żołnierza począwszy a na Naczelnym Wodzu skończywszy armia polska będzie walczyła do ostatka.


Dnia 7 grudnia 1939 roku
Wczesnym rankiem już o godzinie 3-ciej dobijamy do portu, gdzie zostajemy umocowani na beczki.

Newcastle jest to olbrzymi port, który posiada najwięcej stoczni ze wszystkich portów Europy. W stoczniach tych panuje wielki ruch statek, statek za statkiem je opuszczają coraz to więcej statków i coraz to większy ruch. Około godziny 3- ciej statek nasz został zaholowany pod leję, gdzie czekał na niego znów tajemniczy ładunek.


Dnia 8 grudnia 1939 roku
Niemcy nadal idą drogą prześladowania Polaków, każdy z obywateli polskich musiał się kłaniać każdemu cywilowi niemieckiemu, żołnierzowi i oficerowi.
Dnia 9 grudnia 1939 roku
Ponieważ statek nasz miał jeszcze chwilę postoju postanowiłem sobie pójść z Alosiem do kina. Ciężko nam było co prawda z tym językiem angielskim, ale mimo to na migi dało się coś zrobić.

Dziennik radiowy donosi, iż Anglicy zabrali Niemcom do niewoli trzy łodzie podwodne, które zmuszone były do poddania się z powodu braku żywności. Następne trzy łodzie podwodne zatopiło lotnictwo angielskie.


Dnia 10 grudnia 1939 roku
Wielki ruch panuje na statku, ponieważ ma opuścić port o godzinie 2- giej w nocy. Znowuż wiadomość dziennika radiowego. Wódz Naczelny w przemówieniu do narodu polskiego powiedział: Polska posiada duży skarb złota, z którego ani gram nie zostanie naruszony, aż do zakończenia wojny. Naród polski sam będzie rządził tym złotem po wojnie. Następnie Anglicy i Francuzi na własny koszt uzbrajają armie polską.
Dnia 11 grudnia 1939 roku
O godzinie 2- giej w nocy wyruszamy do Londynu, prowadzi nas konwój składający się z 3 kontrtorpedowców. Z nami jedzie razem w konwoju 40 statków. Jedziemy jak zwykle wśród założonych przez Niemców pól minowych. Wiadomości dziennika radiowego: 14 państw z całego świata postawiło notę Rosji, aby przystąpiła do rokowań pokojowych z Finlandią, by zaprzestała wojny z Finlandią i na notę tą Rosjanie mieli dać odpowiedź do dnia 12 grudnia północy.
Dnia 12 grudnia 1939 roku
O godzinie 5- tej zarzuciliśmy kotwicę w ujściu rzeki Tamizy. Jutro rano mamy wyjeżdżać do Londynu. U ujścia Tamizy zdziwił mnie okropny widok olbrzymiej masy zatopionych statków, z ledwością potrafiłem naliczyć tylko 28 statków, ale były to statki te, które poutykały na mieliźnie. Wszystkie te statki uległy zatopieniu przez nieprzyjacielskie miny magnetyczne.
Dnia 13 grudnia 1939 roku
Dziś o godzinie 13- tej dotarliśmy do Londynu. Londyn- stolica Anglii, jest jednym z największym miast europejskich, liczy ona około 8 milionów mieszkańców. Zwiedzając to miasto zdziwiłem się jego pięknem i jego zabytkami jak zamek królewski, Tower Bridże, parki, pałace, muzea, itd.

Znów straszne wiadomości z dziennika radiowego, prawdopodobnie Niemcy rozstrzelali w Poznaniu około 5000 ludności cywilnej za porachunki przedwojenne. W dniu dzisiejszym otrzymał kolega mój Aloś list od rodziców z Polski, przykro mi było bardzo, ze nie mogę w żaden sposób poinformować się w sprawie mich rodziców.


Dnia 14 grudnia 1939 roku
W dniu dzisiejszym szybko statek nasz został wyładowany. Poza tem słuchając dziennika porannego dowiedziałem się, że trzy angielskie krążowniki stoczyły wielką bitwę morską na wodach Urugwajskich z niemieckim pancernikiem Graf Spee, który po ciężkich uszkodzeniach schronił się w Montevideo, po 4-godzinnej walce.
Dnia 15 grudnia 1939 roku
Wiadomość dziennika radiowego: W Montevideo, tam gdzie stał zakotwiczony pancernik niemiecki pochowano 36 marynarzy niemieckich, którzy zginęli w czasie walki z anglikami na pancerniku niemieckim. Następnie zwolniono 63 marynarzy angielskich, którzy płynąc na statkach handlowych zostali aresztowani i wzięci do niewoli na pancernik niemiecki. Niemiecki pancernik Graf Spee został 56 razy trafiony przez angielskie krążowniki i ciężko uszkodzony schronił się do Montevideo. Pancernik niemiecki wyrzucał ze swych dział pocisk o wadze 658 ?? natomiast krążowniki angielskie wyrzucały pociski o wadze 234 ?? i 167??. Podczas tej walki była wielka przewaga niemiecka, aniżeli angielska. Jednak dzięki dzielnym marynarzom angielskim potężny pancernik niemiecki został tak poważnie uszkodzony. Teraz Anglicy czekają na wyjazd pancernika niemieckiego z Montevideo, który jest obecnie w naprawie. Na rozstrzygnięcie bitwy czeka cały świat.
Dnia 16 grudnia 1939 roku.
Dziś jeszcze stoimy zakotwiczeni u ujścia Tamizy. Około godziny południowej widać na horyzoncie sylwetkę jakiegoś znanego okrętu. Wtem okręt ten zbliżył się i zobaczyłem wówczas biało- czerwoną banderę z orłem białym pośrodku, był to O.R.P. „Grom”. Otóż był to pierwszy polski okręt wojenny, który spotkaliśmy za granicą. Dla marynarzy O.R.P. „Groma” była to wielka radość spotykając się z pierwszym polskim statkiem handlowym za granicą w czasie wojny.
Dnia 17 grudnia 1939 roku
O godzinie 10- tej rano otrzymujemy wiadomość przedłużenia postoju o 3 dni i to z powodu zaminowania przez Niemców portu, do którego mieliśmy zawinąć. Dziś z wiadomości dziennika radiowego dowiadujemy się, że pancernik niemiecki Graf Spee ma opuścić Montevideo do godziny 18- tej w przeciwnym razie będzie internowany przez państwo urugwajskie.
Dnia 18 grudnia 1939 roku
Stoimy nadal na Tamizie. Dziś od samego rana nadeszła ważna wiadomość, że pancernik niemiecki Graf Spee został zatopiony przez własną załogę. Świadczy to o tem, że Niemcy ponoszą coraz to większe straty na morzu i w powietrzu. I Hitler sam przewidział potęgę angielskiej marynarki, że w ogóle odmówił walki dając rozkaz zatopienia Grafa Spee przez własną załogę.
Dnia 19 grudnia 1939 roku
Wczesnym rankiem wyruszamy w dalszą podróż do Newcastle. O godzinie

3-ej przyłączeni do konwoju jedziemy wzdłuż brzegów Anglii.

Kilkakrotnie chcąc pisać list do rodziców do Polski byłem zmuszany się wstrzymać. Wysłałem już kilka listów poprzednio, ale nie wiem czy jaki z nich doszedł do rąk rodziców. Wobec tego postanowiłem się wstrzymać na razie, nie chcąc narażać rodziców na niebezpieczeństwo.
Dnia 20 grudnia 1939 roku
Z wiadomości dziennika radiowego dowiaduje się, że kapitan pancernika Graf Spee popełnił samobójstwo w Buenos Aires. Człowiek ten zrozumiał błędy Hitlera.
Dnia 21 grudnia 1939 roku
Stoimy już w porcie Newcastle, gdzie znowuż szubko otrzymujemy ładunek. Z dziennika radiowego dowiaduje się, że angielska łódź podwodna „ Ursula” zatopiła niemiecką łódź podwodną wraz z krążownikiem niemieckim „ Leipzig”
Dnia 25 grudnia 1939 roku
Święta Bożego Narodzenia. Co prawda święta te spędzam już za granicą, brak mi wszystkiego, rodziny, z którą tak szczęśliwie spędziłem święta w 1938 roku. Przypomniałem sobie właśnie ostatnie święta w 1938 roku. Przypomniałem sobie właśnie ostatnie święta, które spędziłem w Polsce, które spędziłem tak szczęśliwie w towarzystwie całej rodziny, a teraz sam tułam się po świecie i sam ze łzami w oczach je muszę spędzać będąc okrytym żałobą. Cóż oni biedacy tam porabiają, o niczem nie wiem.
Dnia 27 grudnia 1939 roku
Święta minęły pogrążone smutkiem i tęsknotą za Ojczyzna. Mimo to musimy jednakowoż pracować dalej by pokonać wroga i obronić Ojczyznę. W czasie Świąt Bożego Narodzenia, Wódz Naczelny Generał Władysław Sikorski w swym przemówieniu do żołnierzy powiedział: Żołnierze ode mnie począwszy a na was skończywszy wszyscy jesteśmy równi i do jednego celu dążymy, a celem tym jest nasza matka- Polska.
Dnia 28 grudnia 1939 roku
W dniu dzisiejszym wyszedłem do jednego z przedmieść Londynu, po małe zakupy i właśnie wstąpiłem do jednej z piekarni, gdzie kupiłem kilogram drożdży. Pobrano ode mnie i wystawiono rachunek na 5 szylingów. Po 2-ch godzinach zaczepiają mnie na ulicy dwie panienki i proszą mnie abym się wrócił do ich sklepu, ponieważ zaszła pewna pomyłka. Ja usłuchałem ich rozkazu, ale wystraszony wracam się z powrotem do sklepu, w którym kupowałem drożdże. Przychodzę do składu, a tu tymczasem panienka która mi drożdże te sprzedała przeprasza mnie bardzo, ze pomyliła się i policzyła mi drożdże o 2- szyl. drożej wobec czego zwróciła mi 2- szyl. I prosiła o wybaczenie. Bardzo się zdziwiłem z uczciwości Anglików.
Dnia 30 grudnia 1939 roku
Wciąż przypomniałem sobie wypadek uczciwości angielskiej i zastanawiałem się nad tem czy by to samo wydarzyło się w Polsce i to w dodatku w tak straszna pogodę, chodzić za mną i szukać mnie po mieście, by oddać przeliczoną gotówkę

2-ch szylingów.


Dnia 31 grudnia 1939 roku
Piszę ostatni raz w starym roku, który dla nas Polaków był rokiem klęski i ciężkiej tułaczki po innych krajach. Otóż ja rok ten zakończyłem w towarzystwie rodziny a teraz muszę go zakończyć sam i to za zagranicą.

Postanowiłem Stary Rok zakończyć małym wierszykiem utworzonym

przeze mnie.
Żegnaj roku stary,

Ty, któryś pochłonił nasze dary.

Ty któryś sprowadził wroga,

I zamknięta została nam ojczysta droga.

Jeszcze tkwi w nas polski duch.

I każdy z nas Polak zuch!

Ramie w ramie idziemy wypędzić wroga,

Wołając o zwycięstwo, do Boga.




1 Jan Leszczyński- http://www.kosakowo.pl/aleja.html

2 Kack Mały czy wielki Kack?????????????????????

3 Konstanty Kowalski kapitan ‘Daru Pomorza’ w latach 1938-1939

4 Antoni Roman (ur. 10 września 1892 w Warszawie, zm. 28 kwietnia 1951 w Warszawie) – polski działacz państwowy, dyplomata, minister przemysłu i handlu w rządzie Felicjana Sławoja Składkowskiego, od 1938 rokusenator RP.





©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna