Początek zbawienia: aspekty obiektywne Cele rozdziału



Pobieranie 86.58 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar86.58 Kb.


46

Początek zbawienia:
aspekty obiektywne

Cele rozdziału


Po zapoznaniu się z treścią niniejszego rozdziału czytelnik powinien umieć:

  1. Zdefiniować i omówić jedność wierzącego z Chrystusem.

  2. Porównać biblijny obraz jedności wierzącego z Chrystusem z innymi wyobrażeniami na ten temat.

                  1. Zdefiniować i omówić kwestię usprawiedliwienia.

                  1. Przedstawić prawny aspekt nauki o usprawiedliwieniu oraz związek między wiarą a uczynkami.

                  1. Zdefiniować i omówić kwestię adopcji.

                  1. Wskazać korzyści adopcji.

Streszczenie rozdziału


Na obiektywne aspekty zbawienia składają się trzy zagadnienia: jedność z Chrystusem, usprawiedliwienie i adopcja. Jedność z Chrystusem jest ogólnym terminem odnoszącym się do całokształtu zbawienia. Ale jest też terminem o znaczeniu węższym, oznaczającym bliskie relacje osoby wierzącej z Chrystusem, przypominające zażyłość w relacjach pomiędzy mężem i żoną. Usprawiedliwienie jest przypisaniem wierzącemu sprawiedliwości Chrystusa i zniesieniem grążącego człowiekowi sądu. I w końcu adopcja oznacza, że osoba usprawiedliwiona otrzymuje od Boga status uprzywilejowania i zostaje adoptowana do rodziny Bożej.

Pytania do rozważenia


                  • Co jest treścią każdego z trzech obiektywnych aspektów zbawienia: jedności z Chrystusem, usprawiedliwienia i adopcji?

                  • W czym obiektywne aspekty zbawienia są do siebie podobne i w czym się różnią?

                  • Co głoszą niewłaściwe wyobrażenia o jedności z Chrystusem i w jaki sposób wykazałbyś ich braki?

                  • Na jakie problemy natrafia traktowanie usprawiedliwienia w kategoriach prawnych i jak wyjaśniłbyś te problemy?

                  • Jakie korzyści niesie adopcja i dlaczego pogłębia ona wdzięczność względem Boga?


Jedność z Chrystusem

Biblijna nauka o jedności wierzącego z Chrystusem

Wyobrażenia nietrafne

Charakter jedności wierzącego z Chrystusem

Implikacje jedności wierzącego z Chrystusem

Usprawiedliwienie

Jurydyczność usprawiedliwienia

Zastrzeżenia do nauki o jurydyczności usprawiedliwienia

Wiara i uczynki

Usprawiedliwienie a konsekwencje grzechu

Adopcja

Natura adopcji

Korzyści adopcji


Omówiliśmy te aspekty początków chrześcijańskiego życia, które łączą się ze zmianami w duchowej kondycji człowieka, to znaczy aspekty subiektywne. Nininiejszy rozdział poświęcimy zmianom statusu jednostki ludzkiej wobec Boga, to znaczy obiektywnym aspektom początkowego etapu zbawienia.

Jedność z Chrystusem

Biblijna nauka o jedności wierzącego z Chrystusem


W szerszym znaczeniu jedność z Chrystusem jest terminem odnoszącym się do całokształtu zbawienia; wszelkie inne kwestie soteryczne są jego podtematami.1 Jedności z Chrystusem poświęca się często mniej uwagi na korzyść takich zagadnień jak odrodzenie, usprawiedliwienie i uświęcenie, zastanawiająca jest jednak duża liczba fragmentów dotyczących jedności między Chrystusem a osobą wierzącą. Najwymowniejsze teksty dotyczące tego tematu przedstawiają wierzącego i Chrystusa jako będących w sobie nawzajem. Ponadto mamy wiele fragmentów mówiących o byciu wierzącego w Chrystusie. Dla przykładu przytoczmy kilka wypowiedzi: „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5,17). Dwa podobnie brzmiące wyrażenia znajdujemy w Liście do Efezjan 1,3-4: „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego...” Dwa wiersze dalej czytamy: „...Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym. W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego, której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności” (ww. 6-8). Paweł mówi nam, że w Chrystusie zostaliśmy stworzeni na nowo: „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Ef 2,10). W Chrystusie dana jest nam łaska Boża: „Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” (1 Kor 1,4-5). Zmarli wierzący określani są jako „umarli w Chrystusie” (1 Ts 4,16). W Chrystusie też dokona się nasze zmartwychwstanie: „Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” (1 Kor 15,22).

Drugą stroną tej relacji jest bycie Chrystusa w osobie wierzącej. Paweł mówi: „Im to [świętym] chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol 1,27). Obecność Chrystusa w wierzącym jest również, choć w nieco inny sposób, wyrażona w Liście do Galacjan 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie”. Wzajemne bycie w sobie Chrystusa i wierzącego wynika również z analogii Jezusa o krzewie winnymi jego gałązkach: „...Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15,4-5). Wyraźnie widać, że cała duchowość wierzącego opiera się na obecności Chrystusa w nim. Chrystus w nas to nadzieja naszej chwały. Z Jego obecności w nas wypływa też duchowe życie. Inne fragmenty, które moglibyśmy wskazać, są obietnicami Jezusa, w których zapewnia, że będzie z wierzącym (Mt 28,20; J 14,23). I w końcu czytamy o całej gamie doświadczeń, które wierzący dzieli z Chrystusem: cierpienie (Rz 8,17); ukrzyżowanie (Gal 2,20); śmierć (Kol 2,20); pogrzeb (Rz 6,4); ożywienie (Ef 2,5); zmartwychwstanie (Kol 3,1); uwielbienie i dziedzictwo (Rz 8,17).


Wyobrażenia nietrafne


Musimy jednak zastanowić się, o co dokładnie w tych fragmentach chodzi, bowiem język przytoczonych wypowiedzi nie jest zbyt jasny. W jakim sensie Chrystus jest w nas, a my w Nim? Czy wyrażenia te należy traktować wyłącznie jako przenośnie, czy też posiadają one jakieś dosłowne desygnaty?

Kilka proponowanych wyjaśnień nie oddaje trafnie sensu omawianego zagadnienia. Do wyjaśnień tych należy pogląd, że nasza jedność z Chrystusem jest metafizyczna. Kryje się za tym panteistyczna koncepcja głosząca, że co do istoty jesteśmy jedno z Bogiem. Nie posiadamy odrębnej egzystencji. Jesteśmy częścią boskiej istoty. Chrystus jest jedno z nami bardziej z racji stworzenia niż odkupienia.2 Oznacza to, że On jest jedno ze wszystkimi członkami rodzaju ludzkiego, a nie tylko z wierzącymi. Takie wyjaśnienie wykracza jednak poza brzemienie tekstu biblijnego, który jedność z Chrystusem ogranicza do ludzi wierzących. Różne fragmenty nie pozostawiają wątpliwości, że nie wszyscy należą do tych, w których jest Chrystus i którzy są w Chrystusie (na przykład 2 Kor 5,17).

Drugi model przedstawia naszą jedność z Chrystusem jako mistyczną.3 Relacja wierzącego z Jezusem jest tak głęboka i absorbująca, że wierzący niemal traci swoją indywidualność. Jezus do tego stopnia kontroluje ten związek, że osobowość ludzka ulega prawie zatarciu. Chrześcijańskie doświadczenie porównywane jest z przeżyciami entuzjasty sportu lub muzyki, który tak skupia się na tym, co dzieje się na boisku lub na sali koncertowej, że przestaje być świadomy czasu, miejsca i samego siebie. Relacja ta jest nie tyle sprawą życia wierzącego według woli Jezusa, co wręcz przejęciem osoby wierzącej przez Jezusa i życiem przez jej życie. Wierzący jest tak zaabsorbowany poleceniami Pana, że aż prawie zahipnotyzowany.

Ci, którzy wyznają omawiany pogląd, uważają że już w tym życiu możliwe jest pełne posłuszeństwo woli Pana. Jest to oczywiście szczytny ideał. Trzeba także zauważyć, że są fragmenty, które zdają się uzasadniać taki punkt widzenia. Na przykład w Liście do Galacjan 2,20 Paweł mówi: „Nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jednakże bliższe przyjrzenie się tekstowi przekonuje, że nie głosi on zaniku osobowości, Paweł bowiem mówi dalej: „...A obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie”. A zatem to Paweł żyje — żyje w wierze w Chrystusa. Do innych mówiących na ten temat fragmentów należy fragment Ewangelii Jana 14,12: „Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca”. Podobne słowa Jezus powiedział odchodząc z ziemi: „ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Zwróćmy uwagę, że w cytowanych fragmentach nie ma sugestii, że Jezus będzie wykonywał pracę, a uczniowie będą bierni. Oni będą działać — w Jego mocy. Te i inne fragmenty przekonują, że choć wpływ Chrystusa na osobę wierzącą jest przemożny, nie dochodzi do zlania się obu postaci w jedną ani też jedna nie gubi się w drugiej.

Trzeci pogląd traktuje jedność Chrystusa z wierzącym w kategoriach jedności panującej między przyjaciółmi lub między nauczycielem a studentem. Ta jedność w sferze psychiki wynika z dzielenia tych samych zainteresowań tudzież poświęcenia tym samym ideałom. Można ją nazwać jednością emocjonalną.4 Jest ona więzią zewnętrzną. Jedna strona wpływa na drugą za pośrednictwem słowa i przykładu — nauczyciel na przykład wpływa na studenta głównie dzięki udzielanym mu wskazówkom.

O ile drugi model popełniał błąd czyniąc związek między Chrystusem i osobą wierzącą zbyt mocnym, o tyle ten trzeci model czyni go zbyt słabym. Relacja między chrześcijaninem a Jezusem nie odbiega od relacji, jaką można by mieć z apotołem Pawłem albo jaką uczniowie Jana Chrzciciela mieli ze swoim mistrzem. Gdy Jezus obiecywał, że będzie przebywał w swoich naśladowcach, miał na myśli coś więcej niż tylko nauczanie. W ostatniej mowie przed śmiercią rozdzielił nauczanie od obecności: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (J 14,23). W obietnicy tej z pewnością chodzi o coś więcej niż o kontakt, jaki mógł mieć Karol Marks lub Zygmunt Freud ze swoimi uczniami.

Czwarty model wynika z poglądu sakramentalnego. Osoba wierząca otrzymuje łaskę Jezusa Chrystusa przez przyjęcie sakramentu.5 Człowiek w sensie dosłownym przyjmuje Chrystusa uczestnicząc w Komunii, spożywając Chrystusowe ciało i pijąc Jego krew. Model taki opiera się na literalnym potraktowaniu słów ustanowienia Wieczerzy Pańskiej: „to jest ciało moje, [...] to jest krew moja” (Mt 26,26-28; Mk 14,22.24; Łk 22,19-20). Podobnie literalnie traktuje się słowa Jezusa z Ewangelii Jana 6,53: „Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie”. Pogląd sakramentalny w wielkim stopniu zależy od literalnej interpretacji zacytowanych wierszy. Sakramentalizm zostanie przez nas oceniony w rozdziale 49 traktującym o środkach zbawienia. Na obecnym etapie naszych rozważań powiedzmy, że literalne interpretowanie tych fragmentów wydaje się nieuzasadnione, a nawet prowadzi do niemal śmiesznych wniosków (na przykład do wniosku, że ciało i krew Jezusa są jednocześnie częścią jego Osoby i elementami Eucharystii — jak to często zwolennicy sakramentalizmu określają Wieczerzę Pańską). Innym problemem omawianego modelu jest to, że człowiek pośredniczy w udzielaniu sakramentów. Przeczy to fragmentowi z Listu do Hebrajczyków 9,23-10,25, zgodnie z którym Jezus elimuje potrzebę dodatkowych pośredników. Obecnie mamy bezpośredni dostęp do Niego.

Charakter jedności wierzącego z Chrystusem


Powiedzieliśmy sobie, czym jedność wierzącego z Chrystusem nie jest. Odpowiedzmy zatem na pytanie: Czym jest? Dla jej zrozumienia zwróćmy uwagę na kilka cech charakterystycznych tej jedności. Nie spodziewajmy się też, że pojmiemy to zagadnienie w pełni. Apostoł Paweł określa je przecież jako tajemnicę. Porównując jedność pomiędzy Chrystusem a członkami Kościoła do związku między mężem i żoną, apostoł pisze: „...Tajemnica to wielka” (Ef 5,32). Paweł odwołuje się do faktu, że zrozumienie tej jedności jest niedostępne dla ludzi, chyba że dzięki szczególnemu objawieniu Boga. Jest to tajemnica, zakryta „od wieków i od pokoleń, a teraz objawiona świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol 1,26-27).

Pierwszą cechą charakterystyczną naszej jedności z Chrystusem jest jej prawny charakter. Gdy Ojciec osądza nas według kryteriów Prawa, to nie patrzy jedynie na nas. Bóg zawsze widzi osobę wierzącą w związku z Chrystusem i ocenia te dwie postaci razem. Nie wyrokuje On: „Jezus jest sprawiedliwy, a człowiek nie”; osądza raczej: „Oni są sprawiedliwi”. Sprawiedliwość osoby wierzącej nie jest ani fikcją ani kłamstwem. Jest właściwą oceną nowej osoby prawnej, nowo powstałej „spółki”. Osoba wierząca została wcielona w Chrystusa i Chrystus wcielony w nią (choć ni wyłącznie w nią). Wszystkie korzyści każdej strony są teraz wspólną własnością. Z punktu widzenia prawnego, dwie osoby stały się teraz jedną.

Po drugie, jedność wierzącego z Chrystusem jest natury duchowej. Ma to dwa znaczenia. Z jednej strony autorem tej jedności jest Duch Święty. Istnieje bliski związek pomiędzy Chrystusem i Duchem, bliższy niż to sobie uświadamiamy. Widać to wyraźnie w 1 Liście do Koryntian 12,13: „...Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało — czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem”. Zwróćmy również uwagę na przemienność Chrystusa i Ducha Świętego w Liście do Rzymian 8,9-11: „Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was.” John Murray pisze: „Chrystus mieszka w nas, jeśli Duch Święty mieszka w nas, i mieszka On w nas za pośrednictwem swojego Ducha”. Duch jest „więzią tej jedności”.6

Nasza jedność z Chrystusem nie tylko pochodzi od Ducha; ona jest jednością duchów. Nie jest ona jednością osób uczestniczących w jednej istocie, jak to jest w przypadku Trójcy; ani podwójną naturą jednej osoby, jak w przypadku wcielonego Jezusa Chrystusa; nie jest ona fizycznym związkiem na kształt zespawanych dwóch metali — jest to jedność dwóch duchów, która nie umniejsza żadnego z nich. Nie czyni ona wierzącego fizycznie mocniejszym lub bardziej inteligentnym, ale wytwarza w nim nową duchową witalność.

I w końcu, jedność z Chrystusem jest pełna życia. Jego życie wpływa w nasze, odnawia naszą wewnętrzną naturę (Rz 12,2; 2 Kor 4,16) i udziela nam duchowej siły. Jezusowa metafora o krzewie winogronu i gałązce opisuje nasz związek z Chrystusem całkiem dosłownie. Tak jak gałązka nie może owocować, jeśli nie czerpie życia z krzewu, tak i my nie możemy owocować, jeśli nie przepływa przez nas życie Chrystusa (J 15,4).

Naszą jedność z Chrystusem próbowano przybliżyć za pomocą różnych analogii. Kilka z nich pochodzi ze sfery fizycznej. Na przykład przy sztucznym oddychaniu metodą usta w usta jedna osoba oddycha za dwie. Sztuczne serce bije za osobę operowaną dostarczając krew i inne składniki odżywcze do każdej komórki ciała. W parapsychologii dowodzi się, że można myśli jednej osoby przekazać drugiej. Ponieważ Chrystus zaplanował i stworzył wszechświat nie wyłączając naszej psychiki, nie może dziwić, że przebywając w nas w jakiś niezrozumiały dla nas sposób, może wpływać na nasze myśli i uczucia. Ostatnią ilustracją — posiadającą pewne uzasadnienie biblijne — jest obraz męża i żony. Dwoje ludzi staje się jednością nie tylko w sferze ciała, ale również w sferze myśli i uczuć, wzajemnego współczucia i zrozumienia. Chociaż żadna z tych analogii nie daje nam pełnego obrazu rzeczy, razem wzięte poszerzają w tej kwestii nasze horyzonty.


Implikacje jedności wierzącego z Chrystusem


Nasza jedność z Chrystusem rodzi pewne istotne dla naszego życia konsekwencje. Po pierwsze, Bóg uważa nas za sprawiedliwych. Apostoł Paweł pisze: „Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (Rz 8,1). Ze względu na naszą prawną jedność z Chrystusem, jesteśmy sprawiedliwi w oczach Prawa i przed Bogiem. Jesteśmy tak sprawiedliwi jak Syn Boży, Jezus Chrystus.

Po drugie, żyjemy teraz w mocy Chrystusa.7 Apostoł Paweł mówi: „Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Flp 4,13). Mówi również: „...Obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie” (Gal 2,20). Gdy Paweł zmagał się z „cierniem w swoim ciele” — prawdopodobnie była to jakaś dolegliwość fizyczna — odkrył, że choć nie została usunięta, Bóg pomógł mu ją znosić: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Kor 12,9). Źródłem tej mocy jest nie tylko nauczanie Jezusa i Jego zachęcający przykład. On również pomaga nam wypełnić to, czego od nas oczekuje.

Jedność z Chrystusem oznacza, że będziemy cierpieć. Jezus zapowiedział uczniom, że będą pili ten sam kielich, co On, i będą ochrzczeni tym samym chrztem (Mk 10,39). Jeśli tradycja się nie myli, to większość z nich zginęła śmiercią męczeńską. Jezu powiedział, że prześladowania nie powinny być dla nas zaskoczeniem: „Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą” (J 15,20). Perspektywa taka nie była dla Pawła przerażająca; udział w cierpieniach Chrystusa był jednym z jego celów: „Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci” (Flp 3,8-10). Piotr zachęcał swoich czytelników: „...Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (1 Ptr 4,13).

W końcu, możemy liczyć na panowanie z Chrystusem. Dwaj uczniowie, którym zależało na władzy i prestiżu, usłyszało zapowiedź cierpienia (Mk 10,35-39), ale Jezus zapowiedział także całej grupie swoich uczniom, że ponieważ wytrwali przy Nim w Jego próbach, będą wraz z Nim jedli i pili u stołów Królestwa Bożego, będą też „zasiadali na tronach, sądząc dwanaście plemion Izraela” (Łk 22,30). Paweł wyraził to samo przekonanie w słowach: „...Jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy” (2 Tm 2,12). Chociaż często przechodzimy przez próby i cierpienia, nie czynimy tego bez Jego mocy. Tych, którzy cierpią z Chrystusem, czeka chwalebna przyszłość.


Usprawiedliwienie


W konsekwencji grzechu i upadku ludzkość ma podwójny problem. Po pierwsze, natura ludzka uległa zepsuciu, nasz charakter moralny został skażony przez grzech. Ten element ciążącego na nas przekleństwa został usunięty przez odrodzenie, które zmieniło kierunek i ogólne tendencje natury ludzkiej. Drugim problemem jest wina i odpowiedzialność karna za niespełnienie Bożych oczekiwań. Właśnie tego drugiego problemu dotyczy usprawiedliwienie. Usprawiedliwienie jest aktem, w ramach którego Bóg ogłosza, że grzesznicy są w Jego oczach sprawiedliwi. Bóg przebaczył nam grzechy i ogłosił, że spełniliśmy wszystko, czego domaga się od nas Jego Prawo. Historycznie rzecz biorąc ta właśnie kwestia zajmowała Marcina Lutra i doprowadziła do jego zerwania z Kościołem Rzymskokatolickim. Kwestia ta ma duże znaczenie praktyczne również dla nas, ponieważ odpowiada na pytanie: W jaki sposób mogę uporządkować moje relacje z Bogiem? Albo: Na jakiej zasadzie ja, grzesznik, mogę zostać przyjęty przez świętego i sprawiedliwego Sędziego?

Jurydyczność usprawiedliwienia


Chcąc zrozumieć usprawiedliwienie musimy najpierw zrozumieć biblijną koncepcję sprawiedliwości. Usprawiedliwienie jest bowiem przywróceniem jednostce ludzkiej stanu sprawiedliwości. Na gruncie Starego Testamentu spotykamy słowo qd;c' (tsadak). Słowo to i wyrazy pokrewne oznaczają podporządkowanie normie. Ponieważ nie chodzi przy tym o charakter człowieka, ale raczej o jej pozycję w świetle Prawa Bożego, wymieniony termin jest bardziej natury religijnej niż etycznej. Czasownikowa forma tego słowa znaczy „podporządkować się danej normie”; w hifilu natomiast: „ogłosić sprawiedliwym” lub „usprawiedliwić”.8 Norma, o którą chodzi, zależy od sytuacji. Czasem kontekst stanowi sytuacja rodzinna. Tamara była sprawiedliwsza od Judy, ponieważ z jego strony zabrakło dopełnienia powinności teścia (1 Mjż 38,26). Dawida określono sprawiedliwym za oszczędzenie Saula, ponieważ kierował się normą właściwą dla relacji monarcha — poddany (1 Sm 24,17; 26,23). Nie ma wątpliwości, że sprawiedliwość jest rozumiana jako przestrzeganie norm określonych dla danej relacji. W ostatecznym rozrachunku osoba Boga jest miarą lub normą sprawiedliwości. Bóg jest władcą wszystkiego i źródłem wszelkich kryteriów słuszności. Jak wyznał Abraham: „Czyż ten, który jest sędzią całej ziemi, nie ma stosować prawa?” (1 Mjż 18,25).

Starotestamentowa koncepcja sprawiedliwości często zdradza swe osadzenie w kontekście prawnym lub jurydycznym. Człowiek sprawiedliwy to ten, którego sędzia ogłosił wolnym od winy. Zadaniem sędziego jest karanie winnych i zwalnianie niewinnych:9 „Jeżeli wyniknie spór między mężczyznami i staną oni przed sądem, gdzie się ich osądzi i uniewinni sprawiedliwego, a potępi winowajcę” (5 Mjż 25,1). Bóg jest sędzią wszystkich ludzi (Ps 9,4; Jr 11,20). Ci, którzy zostali uniewinnieni, zostali tym samym uznani za pozostających we właściwym stosunku do Boga, to znaczy, za tych, którzy spełnili to, czego się od nich w ramach określonych relacji oczekiwano. A zatem na gruncie Starego Testamentu usprawiedliwienie łączy się ze stwierdzeniem niewinności danej osoby i z ogłoszeniem, że jest ona rzeczywiście niewinna — jest sprawiedliwa, gdyż spełniła wymóg Prawa.

Nowy Testament podejmuje starotestamentowe rozumienie usprawiedliwienia. Bez tego szokująco i skandalicznie brzmiałyby słowa Pawła, że Bóg usprawiedliwia bezbożnego (Rz 4,5). Sprawiedliwość domaga się ich potępienia; sędzia, który usprawiedliwia lub uniewinnia niesprawiedliwego sam postępuje niesprawiedliwie. Dlatego też kiedy czytamy, że Bóg usprawiedliwiając bezbożnego sam okazuje się sprawiedliwy (Rz 3,26), musimy rozumieć, że takie usprawiedliwienie dzieje się niezależnie od uczynków Prawa. W Nowym Testamencie usprawiedliwienie jest Bożą deklaracją, że ze względu na wystarczalność odkupieńczej śmierci Chrystusa, wierzący zostają uznani za ludzi, którzy wypełnili wszystkie odnoszące się do nich wymagania Prawa. Usprawiedliwienie jest prawnym aktem przypisania osobie wierzącej sprawiedliwości Chrystusa; nie jest ono rzeczywistym napełnieniem jej świętością. Jest ono ogłoszeniem, że dana osoba jest sprawiedliwa — na podobnej zasadzie jak sędzia ogłasza uniewinnienie oskarżonego.10 Nie chodzi tu o uczynienie jej sprawiedliwą ani o zmianę jej prawdziwego duchowego stanu.

Kilka czynników przemawia za tym, że usprawiedliwienie ma naturę prawną lub deklaratywną:

1. Koncepcja sprawiedliwości jako formalnego stosunku do prawa lub przymierza oraz rola sędziego jako osoby określającej i ogłaszającej sytuację panującą w tym względzie.

2. Występowanie obok siebie słów „usprawiedliwiać” (dikaio,w — dikaio) i „potępiać” w takich fragmentach jak List do Rzymian 8,33-34: „Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami”. Wymienione słowa występują w przytoczonych wierszach równolegle. Jeśli potępienie jest aktem deklaratywnym, to zakładamy że i usprawiedliwienie. Z całą pewności akt potępienia nie wiąże się ze zmianą duchowego stanu potępianej osoby ani z wszczepieniem w nią grzechu lub zła. Potępienie jest sprawą oskarżenia człowieka o zło i stwierdzeniem jej winy. Podobnie usprawiedliwienie nie jest sprawą wszczepienia w osobę wierzącą świętości, ale ogłoszeniem jej spawiedliwą. Fragmentem o podobnej jak powyższy cytat wymowie jest Ewangelia Mateusza 12,37, gdzie Jezus, zapowiadając dzień sądu, gdy każdy zda sprawę nawet z wypowiedzianych przez siebie nieuważnych słów, mówi: „Albowiem na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony”. Jeśli chodzi o Stary Testament, należałoby wskazać cytowaną już 5 Księgę Mojżeszową 25,1 oraz Księgę Przypowieści Salomona 17,15: „I ten, kto uwalnia winnego, i ten, kto skazuje niewinnego, obaj są ohydą dla Pana”. Jeśli słowo „usprawiedliwić” znaczyłoby „uczynić sprawiedliwym, święty i dobrym,” ci, którzy usprawiedliwiają niegodziwych, nie zostaliby zganieni obok tych, którzy potępiają sprawiedliwych. Jeśli potępienie jest aktem deklaracji, musi być nim również usprawiedliwienie.

3. Fragmenty, w których dikaio,w znaczy bronić, oczyszczać od zarzutów, przyznawać słuszność lub dowodzić słuszności. W niektórych przypadkach słowo to opisuje ludzkie działania względem Boga. Łukasz donosi, że słysząc zwiastowanie Jezusa „A cały lud, który to usłyszał, i celnicy wielbili sprawiedliwego Boga za to, że byli ochrzczeni chrztem Jana” (Łk 7,29). Jezus użył tego słowa w tym samym znaczeniu, gdy komentował fakt odrzucenia Go przez faryzeuszy i znawców Prawa: „...Usprawiedliwiona została mądrość [to znaczy nauka Jana Chrzciciela i moja] przez wszystkie dzieci swoje” (w. 35).

4. Dowody lingwistyczne przemawiające za tym, że usprawiedliwienie ma charakter prawny lub deklarytywny. Zakończenie czasownikowe -o,w, jak w słowei dikaio,w nie odnosi się do wykonania czegś w określony sposób. Myśla taka zawiera się raczej w czasownikach zakończonych na -a,xw,, jak w słowie a`gia,zw (hagiadzo — uświęcić). Zakończenie -o,w oddaje raczej myśl deklaracji, że coś jest takie, a nie inne, jak w avxio,w (aksio — uznać za godny). Stąd dikaio,w znaczy uznać za sprawiedliwe.11

Na podstawie powyższych wywodów twierdzimy, że usprawiedliwienie ma charakter prawny lub deklaratywny. Ten akt Boga przypomina akt sędziego, który uniewinnia oskarżonego. Gottlob Schrenk zauważa: „W Nowym Testamencie prawie zawsze da się wyśledzić związek prawny. [...] Septuaginta, ze swoim akcentem prawnym, z całą pewnością wywarła wpływ na użycie nowotestamentowe.”12 D. E. H. Whiteley pisze: „Panuje prawie powszechna zgoda, że słowo usprawiedliwić (dikaioo) nie znaczy ‘uczynić sprawiedliwym’.”13

Zastrzeżenia do nauki
o jurydyczności usprawiedliwienia


Pogląd o prawnej naturze usprawiedliwienia budzi pewne zastrzeżenia. Rozważając je nabierzemy jaśniejszego obrazu znaczenia usprawiedliwienia. William Sanday i Arthur Headlam pytają, jak Bóg mógł usprawiedliwić bezbożnego (to znaczy ogłosić go sprawiedliwym). Czy nie trąci to pewną fikcją? Oto Bóg traktuje grzeszników jak gdyby nie zgrzeszyli lub — innymi słowy — udaje, że grzesznicy są kimś innym niż naprawdę są. Taka interpretacja usprawiedliwienia czyni Boga winnym oszustwa, nawet jeśli to oszustwo jest samooszukiwaniem się.14 Vincent Taylor podejmuje tę myśl i twierdzi, że nie można grzesznikowi przypisać sprawiedliwości: „Jeśli dzięki wierze człowiek zostaje uznany za sprawiedliwego, to musi być tak dlatego, że w odnoszącym się do dobrej sławy znaczeniu tego słowa, jest on sprawiedliwy, a nie dlatego, że ktoś inny jest sprawiedliwy zamiast niego.”15

W odpowiedzi na to zastrzeżenie powiedzmy, że usprawiedliwienie nie polega na tym, iż Bóg ogłasza, że grzesznicy są kimś innym niż są. W usprawiedliwieniu możemy wydzielić również aspekt konstytutywny (ustanawiający). Bóg w rzeczy samej ustanawia nas sprawiedliwymi przez przypisanie nam (a nie udzielenie) sprawiedliwości Chrystusa. Należy odróżnić dwa znaczenia słowa sprawiedliwy. Ktoś może być sprawiedliwym dlatego, że nigdy nie złamał Prawa; jest niewinny, gdyż w pełni je wypełnił. Ale nawet jeśli złamiemy Prawo, możemy być uznani za sprawiedliwych, jeśli uiścimy przewidzianą Prawem karę. Istnieje różnica pomiędzy tymi sytuacjami; wskazuje ona na niewystarczalność definiowania usprawiedliwienia tylko jako Bożego traktowania danej osoby tak, jakby nigdy nie zgrzeszyła. Ludzie nie są sprawiedliwi w pierwszym wskazanym przez nas znaczeniu, lecz w drugim. Kara za grzech została poniesiona i w ten sposób stało się zadość wymaganiom Prawa. Sprawiedliwość wierzących nie jest zatem fikcją, została im bowiem przypisana sprawiedliwość Chrystusa. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy dwoje ludzi zawiera związek małżeński albo gdy dochodzi do połączenia się dwóch przedsiębiorstw. Majątek obu stron łączy się wówczas w jedno i dalej traktowany jest jako wspólny.16

Kolejnym zastrzeżeniem podnoszonym czasem przeciw nauce o zastępczości okupu i jurydyczności usprawiedliwienia jest argument, że cnoty nie da się przenieść z jednej osoby na drugą. Pamiętajmy jednak, że usprawiedliwienie nie jest sprawą tak zewnętrzną, jak by się wydawało. Chrystus i osoba wierząca nie są od siebie tak odlegli, że gdy Bóg skupia swój wzrok osobie wierzącej, to już nie widzi Chrystusa i Jego sprawiedliwości, a tylko udaje, że ją widzi. Chrystus i osoba wierząca pozostają w tak bliskiej jedności ze sobą, że — jak moglibyśmy to wyrazić — dochodzi do połączenia się duchowego majątku Chrystusa i duchowych zdobyczy człowieka. A zatem, gdy Bóg Ojciec patrzy na osobę wierzącą, nie widzi jej samej. Widzi On wierzącego wraz z Chrystusem i razem ich usprawiedliwia. To tak, jakby Bóg mówił: „Oni są sprawiedliwi!” Ogłasza On to, co jest rzeczywiście prawdą o wierzącym, i co stało się dzięki temu, że Bóg ustanowił jedność między nim a Chrystusem.

Usprawiedliwienie jest zatem sprawą trzech stron, a nie dwóch stron. Opiera się ono na dobrej woli tych stron. Jezus nie był ofiarą wbrew woli zwerbowaną do wykonania zadania. Z dobrej woli złożył siebie w ofierze i wszedł w związek z grzesznikiem. Grzesznik również wchodzi w tę relację mocą świadomej decyzji. Ojciec zaś ma wolę zaakceptowania powstającego związku. Ponieważ nikt nie jest do niczego przymuszany, cała sprawa jest całkowicie etyczna i legalna.

Wiele fragmentów Pisma Świętego przedstawia usprawiedliwienie jako dar Boży. Jednym z najbardziej znanych jest List do Rzymian 6,23: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”; innym jest List do Efezjan 2,8-9: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił”. Usprawiedliwienie jest czymś całkowicie niezasłużonym. Nie jest ono osiągnięciem. Jest czymś, co się otrzymuje, a nie zdobywa. Nawet wiara nie jest jakimś dobrym uczynkiem, który Bóg musi nagrodzić zbawieniem. Jest ona darem Bożym. Wiara nie jest powodem zbawienia, ale środkiem, za pomocą którego jest przyjmowane. I — wbrew temu, co wielu myśli — wiara zawsze była środkiem zbawienia. Mówiąc o Abrahamie, ojcu Żydów, Paweł zwraca uwagę, że nie został on usprawiedliwiony dzięki uczynkom, lecz dzięki wierze. Apostoł ma na myśli zarówno pozytywny, jak i negatywny aspekt tej sprawy. Przyznaje on, że Abraham „uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu” (Gal 3,6). Następnie przekreśla on myśl, że możemy być usprawiedliwieni dzięki uczynkom: „Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu. A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (ww. 10-11). A zatem Bóg nie wprowadził nowego środka zbawienia. On zawsze postępował w ten sam sposób.

Zasada usprawiedliwienia z łaski i tylko z łaski jest dla człowieka trudna do przyjęcia. Problemy kościoła galackiego z legalizmem nie były czymś odosobnionym. W jakiś sposób przyjęcie zbawienia bez potrzeby robienia czegokolwiek w tym kierunku, i bez jakiegoś cierpienia za grzechy, wydaje nam się niewłaściwe. Albo jeśli już jest to do pomyślenia w naszym przypadku, to jest nie do pomyślenia w przypadku innych osób, szczególnie złego charakteru. Drugi problem polega na tym, że jeśli już ludzie godzą się z zasadą przyjęcia zbawienia niezależnie od uczynków, to często mają tendencję popadania w przeciwną skrajność — w antynomizm (Rz 6,1-2; Gal 5,13-15).


Wiara i uczynki


Zasada zbawienia z łaski prowadzi do pytania o stosunek wiary do uczynków. Na podstawie tego, co powiedzieliśmy dotychczas, wiemy, że uczynki nie przynoszą zbawienia. Jednocześnie jednak świadectwo biblijne wskazuje, że o ile wiara prowadzi do usprawiedliwienia, usprawiedliwienie nieuchronnie musi zaoowocować i owocuje uczynkami stosownymi do natury nowego stworzenia, które zostało powołane do bytu. Dobrze, jeśli cytując List do Efezjan 2,8-9, nie poprzestajemy na wierszu dziewiątym, ale przechodzimy do dziesiątego, do wiersza, który wskazuje na wynik łaski: „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili”. Jakub w swym wywodzie na temat relacji pomiędzy wiarą a uczynkami wyraża to jeszcze mocniej: „Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17; zob. także w. 26). Pomimo dość powszechnej opinii, że między Pawłem a Jakubem istnieje napięcie, obaj autorzy wyrażają zasadniczo tę samą myśl, a mianowicie, że autentyzm wiary prowadzącej do usprawiedliwienia, staje się widoczny w rezultatach tegoż uprawiedliwienia. Jeśli nie ma dobrych uczynków, nie było ani prawdziwej wiary ani usprawiedliwienia. Za słusznością takiego stanowiska przemawia fakt, że usprawiedliwenie jest bardzo mocno powiązane z naszą jednością z Chrystusem. Jeśli staliśmy się jedno z Chrystusem, to nie będziemy żyli według ciała, ale według Ducha (Rz 8,1-17). Jedność z Chrystusem, która przynosi usprawiedliwienie, przynosi także nowe życie. Jak mówi J. A. Ziesler: „Człowiek wierzący nie wchodzi tylko w prywatne relacje z Jezusem; wchodzi on w nową ludzkość i jako jej część staje się człowiekiem nowego rodzaju:”17

Usprawiedliwienie a konsekwencje grzechu


Pozostaje nam do omówienia jeszcze jedno zagadnienie. Otóż dlaczego po przebaczniu grzechu i usprawiedliwieniu grzesznika nie zostają zniesione konsekwencje grzechu? Jako przykład podajmy Dawida. Ogłoszono mu, że jego cudzołóstwo z Batszebą i zamordowanie Uriasza zostaje przebaczone, tak że nie umrze; ale dziecko urodzone z Batszeby umrze z powodu grzechu Dawida (2 Sm 12,13-14). Czy zatem przebaczenie grzechu Dawida było realne i pełne? Czy nie wygląda tak, jakby Bóg niezupełnie przebaczał po to, aby pozostało trochę miejsca dla kary? A jeśli tak, to gdzie prawdziwa łaska?

Odpowiadając na to pytanie powinniśmy dokonać rozróżnienia pomiędzy czasowymi i wiecznymi konsekwencjami grzechu. Gdy człowiek dostępuje przebaczenia, anulowane są wszystkie wieczne konsekwencje grzechu, nie wyłączając wiecznej śmierci. Ale czasowe konsekwencje grzechu, zarówno te, które ciążą na pojedynczej osobie, jak i te, które ciążą na ludzkości jako kolektywie, nie zawsze zostają anulowane. Stąd nadal doświadczamy fizycznej śmierci i innych skutków przekleństwa opisanego w trzecim rozdziale 1 Księgi Mojżeszowej. Niektóre z tych konsekwencji wypływają z naszych grzechów na zasadzie związku przyczynowo-skutkowego i mogą być natury fizycznej lub społecznej. Bóg zwykle nie interweniuje, aby w sposób cudowny zawiesić obowiązywanie ustalonych przez siebie praw. Jeśli zatem ktoś w upojeniu alkoholowym dokona mordu na swojej rodzinie, a następnie się upamięta i dozna przebaczenia, Bóg raczej nie przywróci do życia jego rodziny. Grzech doprowadził do nieodwracalnej straty.

Chociaż nie znamy powodu śmierci syna Dawida i Batszeby, nietrudno dostrzec związek pomiędzy grzechem Dawida a gwałtem, morderstwem i buntem, go którego doszło wśród pozostałych dzieci Dawida. Świadomy swoich braków Dawid mógł być zbyt pobłażliwy dla swoich synów, albo może uważali oni jego napominanie za obłudne. Rezultaty widzimy w tragediach, do których później doszło. Fakty, na które zwracamy uwagę, powinny być dla nas przestrogą. Chociaż Boże przebaczenie jest obfite i dostępne, nie powinniśmy zakładać, że odwróci wszystkie konsekwencje grzechu. Grzech nie jest czymś, co można lekceważyć.

Adopcja


Skutek usprawiedliwienia jest głównie natury negatywnej: oznacza anulowanie grożącego nam sądu. Ale przebaczenie nie musi się łączyć z zaistnieniem lepszych warunków. Na szczęście nie jest tak w przypadku usprawiedliwienia. Dzięki usprawiedliwieniu nie tylko zostajemy zwolnieni od kary, ale także zostajemy przywróceni przez Boga do stanu łaski. To przejście od stanu alinacji i wrogości do stanu łaskawej akceptacji i przychylności Bożej nazywamy adopcją.18 Mówi się o niej w kilku fragmentach nowego Testamentu. Być może najbardziej znanym jest dwunasty wiersz z pierwszgo rozdziału Ewangelii Jana: „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego”. Paweł zwraca uwagę, że adopcja jest wypełnieniem planu Bożego: „...Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej” (Ef 1,5). W Liście do Galacjan natomiast apostoł łączy adopcję z usprawiedliwieniem: „...Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili.”

Natura adopcji


Można wskazać kilka ważnych cech charakterystycznych adopcji. Po pierwsze, dochodzi do niej w tym samym czasie, w którym dokonuje się nasze nawrócenie, odrodzenie, usprawiedliwienie i zjednoczenie z Chrystusem. Ponadto adopcja jest stanem, w którym chrześcijanin zaczyna żyć od chwili nawrócenia na zawsze. Choć na gruncie logiki jest ono czymś różnym od odrodzenia i usprawiedliwienia, adopcji nie da się od nich oddzielić. Tylko usprawiedliwieni i odrodzeni zostają adoptowani i odwrotnie.19 Jasno wynika to ze słów, które następują po dwunastym wierszu pierwszego rozdziału Ewagelii Jana, czyli po fragmencie, który — jak zauważyliśmy wcześniej — jest kluczowym dowodem naszej adopcji: „...Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.”

Adopcja łączy się zarówno ze zmianą naszego statusu, jak i ze zmianą naszej kondycji. W sensie formalnym adopcja jest sprawą deklaratywną, zmianą naszego statusu prawnego. Stajemy się dziećmi Boga. Jest to fakt obiektywny. Ponadto jednak można mówić o doświadczeniu przywrócenia do łask Bożych. Stajemy się uczestnikami czegoś, co Pismo Święte określa duchem synostwa. Chrześcijanin spogląda z miłością i ufnością na Boga jako Ojca, a nie na srogiego właściciela niewolników czy nadzorcy (J 15,14-15). Dzięki adopcji powracamy do relacji z Bogiem, w których ludzkość niegdyś żyła, ale które utraciła. Z natury i stworzenia jesteśmy dziećmi Boga, ale jesteśmy dziećmi zbuntowanymi i wyobcowanymi. Można by powiedzieć, że wypisaliśmy się z Bożej rodziny. Bóg adoptując nas przywraca nam relacje ze sobą, które były pierwotnie Jego zamiarem. Ta sytuacja nie jest czymś całkiem nowym, nie jest ona bowiem obca naszej pierwotnej naturze.

To, że już z racji stworzenia jesteśmy dziećmi Bożymi, mocno daje o sobie znać w wypowiedzi apostoła Pawła zapisanej w Dziejach Apostolkich 17,24-29, a szczególnie w wierszu 29, w wyrażeniu: „Będąc więc z rodu Bożego...” To samo wynika z Listu do Hebrajczyków 12,5-9, gdzie Bóg przedstawiony jest jako wychowawca swoich dzieci. Jakub (1,17) również widzi w Bogu Ojca wszystkich ludzi: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia”. Chyba najwyraźniejszym i najbardziej dobitnym tekstem mówiącym na ten temat jest fragment Księgi Malachiasza 2,10: „Czy nie mamy wszyscy jednego ojca? Czy nie jeden Bóg nas stworzył? Dlaczego oszukujemy się wzajemnie i bezcześcimy przymierze naszych ojców?” Malachiasz zwraca się w tych słowach do ludu Izraela i Judy. Pomimo faktu, że mają jednego Ojca, że zostali stworzeni przez jednego Boga, okazali się niewierni względem siebie nawzajem i Przymierza. Ale kryjąca się w cytowanym tekście zasada ma o wiele szersze zastosowanie. Wszyscy, którzy zostali stworzeni przez tego jednego Boga, mają też jednego Ojca. Ojcostwo Boga nie ogranicza się zatem do jednego ludu. Ma ono zakres uniwersalny, ponieważ wiąże się ze stworzeniem rozdzaju ludzkiego.

Musimy jednak także zauważyć, że adopcja, o której mówimy, odnosi się do relacji zupełnie innych niż te, które są udziałem wszystkich ludzi. Na to rozróżnienie wyraźnie zwraca uwagę Jan: „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy” (1 J 3,1a). Człowiek niewierzący nie ma i nie może doświadczyć tego rodzaju rodzinnej więzi, którą cieszą się ludzie wierzący.20


Korzyści adopcji


Znaczenie i ważność adopcji widać najwyraźniej, gdy się bierze pod uwagę skutki, jakie wywołuje ona w życiu wierzącego. Jednym z tych skutków jest oczywiście przebaczenie. Mając na uwadze fakt Bożego przebaczenia, Paweł zachęca nas do przebaczania innym: „Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie” (Ef 4,32). Mamy być uprzejmi i serdeczni, ponieważ Bóg, nasz Ojciec, nie był niechętny przebaczając nam. Boga cieszy przebaczanie. On jest miłosierny, serdeczny i uprzejmy (5 Mjż 5,10; Ps 103,8-14). On nie jest surowym, szorstkim i groźnym Ojcem. Nie należy się Go bać, lecz Mu ufać. Adopcja oznacza, że możemy liczyć na stałe przebaczenie. Gdyby Bóg był tylko naszym Sędzią, moglibyśmy mieć pewność przebaczenia grzechów przeszłości, ale nie moglibyśmy być pewni przebaczenia grzechów przyszłości. W ramach prawa nie można zostać skazanym lub uniewinnionym przed popełnieniem określonego czynu; nie można zapłacić kary ani odsiedzieć wyroku na zapas.21 Dopiero po dokonaniu czynu można być zmuszonym do zapłacenia kary lub do ubiegania się o usprawiedliwienie. Tymczasem my nie musimy się obawiać, że Boża łaska się wyczerpie i że zostaniemy ostro potraktowani, jeśli choćby raz zdarzyło nam się potknąć. Bóg prawdziwie jest naszym Ojcem, a nie policjantem. Mamy pokój z Bogiem — jak powiedział apostoł Paweł w Liście do Rzymian 5,1. Nasza adopcja i Boże przebaczenie są wieczne.

Adopcja łączy się także z pojednaniem. Bóg nam nie tylko przebaczył. Zostaliśmy z Nim również pojednani. Nie żywimy już wrogości względem Niego. Bóg dowiódł swojej miłości względem nas podejmując inicjatywę odnowienia z nami społeczności zniszczonej przez grzech. Jak ujmuje to apostoł Paweł: „Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. [...] Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego” (Rz 5,8.10). W ramach adopcji obie strony zostają ze sobą pojednane.

Dzieci Boże mają przywilej życia w wolności. Dziecko Boże nie jest niewolnikiem, który jest posłuszny z przymusu. Jeśli niewolnik nie wypełni obowiązków, lęka się konsekwencji. Tymczasem Paweł mówi, że dzieci Boże nie muszą się bać konsekwencji niedopełnienia zobowiązań Prawa: „Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy” (Rz 8,14-16). Podobna myśl wyrażona została w Liście do Galacjan 3,10-11. Jesteśmy wolni. Nie jesteśmy zobligowani wobec Prawa tak jak niewolnik lub sługa.

Ta wolność nie oznacza jednak swawoli. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą nadużywać wolności. Paweł przestrzega przed takimi ludźmi: „Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości. Albowiem cały zakon streszcza się w tym jednym słowie, mianowicie w tym: Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Lecz jeśli jedni drugich kąsacie i pożeracie, baczcie, abyście jedni drugich nie strawili. Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej” (Gal 5,13-16). Ludzie wierzący służą Bogu nie z lęku i przymusu. Mają wyższą motywację: przyjaźń z Panem. Jezus powiedział: „Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam” (J 15,14-15). We wcześniej wypowiedzianych słowach nasz Pan wyraził podobną myśl: „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie. [...] Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie” (J 14,15.21). Osoba wierząca zachowuje przykazania nie z lęku przed okrutnym i brutalnym panem, ale z miłości dla serdecznego i kochającego Ojca.22

Adopcja oznacza, że chrześcijanin jest przedmiotem ojcowskiej troski Boga. Paweł zauważa: „Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli” (Rz 8,16-17). Jako dziedzice mamy dostęp do nieograniczonych bogactw Ojca. Paweł zwrócił na to uwagę pisząc do Filipian: „A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,19). Wierzący może się modlić wiedząć, że Bóg nie jest ograniczony w swoim działaniu. Zgodnie ze słowami Jezusa Ojciec, który karmi ptaki i przyodziewa lilie polne, jeszcze bardziej troszczy się o swoje dzieci (Mt 6,25-34). Jego zaopatrzenie jest zawsze wyrazem mądrości i miłości (Łk 11,11-13).

Nie powinniśmy jednak myśleć, że Bóg jest pobłażliwy i tolerancyjny. On jest naszym niebiańskim Ojcem, a nie niebiańkim Dziadkiem. A zatem jedną z cech naszej adopcji jest wychowanie. W Liście do Hebrajczyków mówi się o tym dość wyraźnie (12,5-11). Cytując Przypowieści Salomona 3,11-12 autor komentuje: „Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał?” (w. 7). Metody wychowawcze mogą nie być przyjemne w momencie ich stosowania, ale korzystne na długą metę. Miłość to troska i działanie obliczone na ostateczne powodzenie drugiej osoby. Stąd powinniśmy traktować karanie raczej jako dowód miłości, a nie jako jej brak. Może nie zawsze myśli się o nim jako o korzyści adopcji. Nie mniej jednak jest to korzyść. Bóg niejednokrotnie zwracał się do Izraela jako do swojego syna (2 Mjż 4,22; Jr 31,9; Oz 11,1). Chociaż syn ten był nieposłuszny i zbuntowany, nie został przez Boga odrzucony. Nie powinniśmy się zatem bać Bożego odrzucenia. Jeśli lgnął On do Izraela pomimo niegodziwości opisywanych w Starym Testamencie, będzie też cierpliwy z nami i nie powściągnie swojej stałej i wiernej miłości.



W końcu, adopcja łączy się z dobrą wolą Ojca. Jedna rzecz to dostąpić przebaczenia — kara za nasze grzechy została bowiem poniesiona. Ale to może po prostu oznaczać, że nie będziemy karani w przyszłości. Nie musi to oznaczać dobrej woli. Jeśli przestępca spłaci swój dług wobec społeczeństwa, wcale nie znaczy, że będzie potem traktowany przychylnie i łaskawie. Być może ludzie będą względem niego podejrzliwi, nieufni, a nawet nieprzyjaźni. W Ojcu jednak znajdujemy miłość i dobrą wolę, której tak bardzo potrzebujemy i pragniemy. On jest nasz, a my należymy do Niego; dzięki adopcji dopuszcza nas On do wszystkich przywilejów, do jakich zdolna jest Jego niezmierzona miłość.

1 Murray John, Redemption — Accomplished and Applied, Grand Rapids: Eerdmans, 1955, s. 161.

2 Chardin Pierre Teilhard de, The Phenomenon of Man, New York: Harper, 1959, ss. 296-297.

3 Deissmann Adolf, Paul: A Study in Social and Religious History, wyd. 2, New York: George H. Doran, 1926, ss. 142-157. W skrajniejszych formach, określanych przez Deissmanna jako „unio-mistycyzm”, autor lawiruje na krawędzi panteizmu.

4 Lewis C. S., The Four Loves, New York: Harcourt Brace, 1960, ss. 96-97.

5 Mascall Eric, Christian Theology and Natural Science: Some Questions on Their Relations, New York: Longmans, Green, 1956, ss. 314nn.

6 Murray, Redemption, op. cit., s. 166.

7 Ladd George E., A Theology of the New Testament, Grand Rapids: Eerdmans, 1974, ss. 492-493.

8 Brown Francis, Driver S. R., Briggs Charles A., Hebrew and English Lexicon of the Old Testament, New York: Oxford University Press, 1955, ss. 842-843; Ziesler J. A., The Meaning of Righteousness in Paul, Cambridge: Cambridge University Press, 1972, s. 18.

9 Ladd, Theology of the New Testament, op. cit., s. 440.

10 Ziesler, Righteousness, op. cit., s. 168.

11 Moulton James Hope, Howard Wilbert Francis, New Testament Greek, Edinburgh: T. & T. Clark, 1960, t. 2, s. 397; Sanday William, Headlam Arthur C., A Critical and Exegetical Commentary on the Epistle to the Romans, wyd. 5, Edinburgh: T. & T. Clark, 1958, t. 2, s. 214.

12 Schrenk Gottlob, dikaio,w, w: Theological Dictionary of the New Testament, pod red. Gerharda Kittela i Gerharda Friedricha, przekład Geoffreya W. Bromileya, 10 t., Grand Rapids: Eerdmans, 1964-76, t. 2, s. 214.

13 Whiteley Denys Edward Hugh, The Theology of St. Paul, Philadelphia: Fortress, 1964, s. 159.

14 Sanday, Headlam, Romans, op. cit., s. 36.

15 Taylor Vincent, Forgiveness and Reconciliation, London: Macmillan, 1952, s. 57.

16 Ziesler, Righteousness, s. 169,

17 Ibid., s. 168.

18 Murray, Redemption, op. cit., ss. 132-134.

19 Strong Augustus H., Systematic Theology, Westwood, N.J.: Revell, 1907, s. 857.

20 Horne Charles M., Salvation, Chicago: Moody, 1971, ss. 76-77.

21 Warto zauważyć, że sądy rozstrzygają tylko o zaistniałych a nie hipotetycznych przypadkach. Nie można rozstrzygnąć o czajejś winie bądź jej braku zanim wydarzył się określony fakt.

22 Ladd, Theology of the New Testament, op. cit., ss. 493-494.






©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna