Podolscy czy stańczycy? Kto rządził w Galicji w okresie autonomii?



Pobieranie 68.36 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar68.36 Kb.
Artur Górski
Podolscy czy stańczycy?

Kto rządził w Galicji w okresie autonomii?
W zasadzie do tej pory prawie nie istniał spór o rzeczywiste wpływy polityczne Podolaków – polskich ziemian z Galicji Wschodniej w Królestwie Galicji i Lodomerii w okresie autonomii (1866-1914). Większość autorów albo nie dostrzegała Podolaków jako znaczącego obozu politycznego, albo utożsamiała ich ze stańczykami, tym ostatnim przypisując monopol na galicyjski konserwatyzm i wiodącą rolę w Galicji. Tymczasem to Podolacy decydowali w wielu kwestiach politycznych, gospodarczych, społecznych, to oni przez znaczną część okresu autonomii galicyjskiej rządzili krajem, a przynajmniej współrządzili z konserwatystami krakowskimi, decydując o losach Polaków żyjących na przełomie XIX i XX w. pod zaborem austriackim.

Najdalej idące uproszczenia, całkowicie mijające się z prawdą, można znaleźć w stwierdzeniach, że stańczycy w „dyktatorski sposób” opanowali Sejm krajowy, a obydwa uniwersytety krajowe – we Lwowie i Krakowie – przekształcili we własne „instytucje szkolne”1. Najczęściej jednak spotykamy się z opiniami badaczy, którzy co prawda zwracają uwagę na dwutorowość ruchu konserwatywnego, ale zarazem piszą, że Galicja była „pod rządami stańczyków”2, lub że stronnictwo stańczykowskie „na cztery z górą dziesięciolecia przejęło rządy Galicji”3. Są to stwierdzenia nieprawdziwe, a w każdym razie nieprecyzyjne, bowiem Podolacy odgrywali dość wybitną rolę w życiu politycznym kraju, w Sejmie krajowym i w wiedeńskiej Radzie Państwa4, często z powodzeniem rywalizując ze stańczykami. Nie ma wątpliwości, że walka o wpływy i o władzę między obydwoma obozami konserwatywnymi była silna, niekiedy bezwzględna, a nawet – jak wspominał Stanisław Starzyński – „w niektórych wypadkach graniczyła z fanatyzmem”5. Jeśli nawet Podolscy niekiedy ulegali „panom krakowskim”, to głównie za sprawą ich wpływów i intryg w Wiedniu.


Wzajemna niechęć, różne programy
O wzajemnej niechęci obydwu środowisk politycznych świadczą formułowane oceny. Chyba najbardziej charakterystyczna opinia stańczyków o Podolakach ukazała się w krakowskim „Czasie”, będącym nieformalnym organem politycznego środowiska krakowskiego. Czytamy tam taką oto charakterystykę typowego Podolaka-wstecznika i jego konserwatyzmu: „Wstecznik – teraźniejszości nie lubi, bo w niej tendencje reformy i ulepszeń odgadywa, a przede wszystkim nie chce on zmian. Wstecznik radby teraźniejszość i życie całe torturować, byleby je wtłoczyć w ramy przeszłości. Nie o rozszerzenie podstaw bytu narodowego mu chodzi, ale o gilotynowanie wszystkiego co nowe (…). Jest w konserwatyzmie podolskim buńczuczność, mająca pozory radykalizmu, a nie ma niebezpieczniejszego radykalizmu od tego, który z zagasłego wulkanu zacofańca wytrysnąć przy nie dających się przewidzieć okolicznościach zawsze może”6.

Podolscy nie pozostawali dłużni. Jednym z najbardziej nieprzejednanych przeciwników stańczyków i krytyków ich polityki był hr. Aleksander Krukowiecki, który w swoich mowach i broszurach zawzięcie ich zwalczał. W broszurze z 1878 r. zarzucał posłom stronnictwa krakowskiego, że walcząc o wpływy „nie przebierają w środkach”, nie znają prawdziwej doli ludu i nim manipulują, a w Sejmie wszystkich chcą pouczać. Wypominał posłom-profesorom krakowskim, że obnoszą się ze swoją uczonością, a w wielu przypadkach w komisjach okazali się dyletantami, „nie fachowymi, którzy w innych właściwszych swemu usposobieniu z pożytkiem dla kraju byliby mogli być pożyteczni”7. Konkludował: „Szczęściem frakcja ta małą jest w Galicji, składa się z kilku tak zwanych półpanków krakowskich z domieszką kilku karierowiczów chorujących na uczoność, którzy trzymają się dla kariery klamek pańskich. (…) Partia ta na szczęście nie ma żadnego poparcia ani znaczenia w kraju”8.

W opinię Krukowieckiego doskonale wpisują się słowa Leona Bilińskiego, który w 1882 r. poddał ostrej krytyce taktykę polityczną stańczyków. Pisał w wydanej wówczas broszurze: „rozpoczynają Krakowianie akcję z taką gwałtownością, z takim absolutyzmem, z takim bezwzględnym podnoszeniem pewnych haseł jakby do dogmatu, że są w stanie zdepopularyzować myśl najlepszą i rozdrażnić choćby najspokojniejsze żywioły. Ten jakby radykalizm w konserwatyzmie, lubujący się w wywoływaniu opozycji i w możliwości zgniatania jej, ta buta, lekceważąca i drażniąca przeciwników, a przy tym odsuwająca ich od wszelkiej pracy politycznej, ta przesadna pewność siebie, stawiająca czoło głosowi choćby najbardziej uprawnionej opinii publicznej: oto charakterystyczna cecha stańczyków”9.

Jednak przede wszystkim były widoczne bardzo wyraźne różnice programowe pomiędzy obydwoma odłamami konserwatyzmu galicyjskiego. Wschodniogalicyjscy konserwatyści uważali program stańczyków za „niebezpiecznie liberalny”, co w ostatnich latach autonomii galicyjskiej odnosiło się szczególnie do ich poparcia dla demokratyzacji systemu wyborczego.

Ponadto krytykowali „panów krakowskich” za ich zbyt uległy stosunek do rządu wiedeńskiego i ciągłe zabieganie o różne stanowiska rządowe, a także mieli inny pogląd na „ułożenie organów władzy” (nie byli zwolennikami stańczykowskiego „centralizmu”). Poza tym nie godzili się na proponowane przez stańczyków oszczędności w wydatkach szkolnych, które ograniczały rozwój szkół ludowych; krytykowali ich „nieuzasadnioną walkę o pierwszeństwo wydatków gospodarczych przed szkolnymi”10. Widzieli w tym dużą szkodę dla kraju, szczególnie wobec konieczności rozwoju oświaty na terenach wiejskich.

Ponieważ Podolscy to ziemianie reprezentujący polską własność ziemską, „jak wyspy rozrzuconą po morzu ludności ruskiej” na wschodzie kraju11, nie mieli zrozumienia dla polityki stańczyków, która zmierzała do objęcia opieką „wszystkich szczepów słowiańskich”, w tym Rusinów. Politycy krakowscy chcieli pozyskać Rusinów dla swojej liberalnej polityki i dla rządu centralnego. Dlatego uznawali odrębność ich praw narodowych i ustępowali w kwestii żądań politycznych, tym samym osłabiając żywioł polski na wschodzie kraju. Nie dostrzegali lub dostrzegać nie chcieli, że Rusini prowadzili jawnie antypolską politykę w Galicji i Wiedniu.

Ziemianie ze wschodniej Galicji po swojemu widzieli „urządzenie stosunków społecznych”. Szczególnie byli przeciwni proponowanemu przez stańczyków utworzeniu gmin zbiorowych, które miały łączyć wsie z dworami. Podolacy stali „na stanowisku patrymonialnym opieki i ofiar dla ludu od starszej braci”12, ale byli przeciwni prawnemu zobowiązaniu do świadczeń na rzecz wsi. „To, co było naglącą potrzebą dla zachodniej Galicji, to przedstawiało się posłom podolskim jako niebezpieczny eksperyment nowatorstwa i fantazja posłów krakowskich. I mieli oni ważne powody lękania się tych reform, które miały połączyć w jednym obszarze kilka, czasem kilkanaście gmin i plebanii ruskich z jednym dworem polskim” – pisał Ludwik Dębicki13.
Walka o stanowiska i funkcje

Galicja była administracyjnie podzielona na Galicję Zachodnią (po Rzeszów) z ludnością czysto polską, środkową (między Rzeszowem a Samborem) o ludności mieszanej i wschodnią z ludnością przeważnie ruską. W sensie administracyjnym do Galicji Wschodniej zaliczano także środkowy obszar kraju.

Od samego początku podział na Galicję Zachodnią i Wschodnią miał duże znaczenie dla wyników wyborów politycznych, tak do Sejmu Krajowego, jak i do Izby Poselskiej Rady Państwa, gdyż działały dwa odrębne centralne komitety wyborcze – krakowski dla zachodniej części kraju, zdominowany przez stańczyków i lwowski dla wschodniej, pozostający w rękach Podolaków. Ponieważ obszar Galicji Wschodniej był większy, siłą rzeczy posłowie krakowscy byli mniej liczni.

W Galicji funkcjonował system kurialny; wybierano posłów w czterech kuriach. Komitet lwowski kierował akcją przedwyborczą, w ramach I kurii (44 posłów) w 12 obwodach wielkiej własności (krakowski – w 4 obwodach wielkiej własności), w ramach II kurii w 2 izbach przemysłowo-handlowych (krakowski – w 1 izbie przemysłowo-handlowej), w ramach III kurii w 10 miastach (krakowski – w 5 miastach), a także, w ramach IV kurii w 48 okręgach wyborczych mniejszych miast i gmin wiejskich (krakowski – w 26 okręgach wyborczych „wiejskich”). Podolscy zdobywali mandaty głównie w kuriach I (całkowita dominacja) i IV, gdzie często na ziemian głosowali zamożniejsi chłopi. W tej ostatniej kurii wybierano 74 posłów, w tym 48 we wschodniej, a 26 w zachodniej Galicji. Podobnie stosunek w wyborach do Izby Poselskiej był zdecydowanie na korzyść Podolaków i więcej polityków tego stronnictwa trafiało do Rady Państwa.

Nie ma się zatem co dziwić, że funkcję prezesa Koła Polskiego w Wiedniu przeważnie piastował Podolak. Pierwszym prezesem Koła Polskiego był Florian Ziemiałkowski, zaufany Namiestnika hr. Agenora Gołuchowskiego, twórcy obozu podolskiego, ale w dalszych latach funkcję tę niemal zawłaszczyła szlachta podolska. Kolejnym prezesem Koła został konserwatysta wschodniogalicyjski Kazimierz Grocholski, który piastował tę funkcję w latach 1869-1888, z roczną przerwą na stanowisko ministra. Jego następcą został wcześniejszy wiceprezes Koła Apolinary Jaworski, który odpowiadał za politykę polską w Wiedniu w latach 1888-1904. Po nim funkcję tę objął, wcześniejszy wiceprezes Koła, hr. Wojciech Dzieduszycki, który kontynuował politykę Grocholskiego i Jaworskiego w latach 1904-1907. Od 1908-1909 Dzieduszycki był wiceprezesem Koła, gdy prezesem był narodowy demokrata Stanisław Głąbiński. W latach 1911-1912 prezesem Koła Polskiego był „kompromisowy” Podolak Leon Biliński. Ponownie objął tę funkcję w 1915 r. i piastował ją do 1918 r. W ostatnich miesiącach wojny Kołem Polskim w Wiedniu kierował inny Podolak Tadeusz Tertil. Jak zauważył Józef Buszko, wytworzyła się swoista tradycja, że na czele Koła Polskiego stali politycy związani z obozem konserwatystów wschodniogalicyjskich14.

Na obsadę funkcji i urzędów krajowych duży wpływ miały wiedeńskie czynniki rządowe i sam cesarz. Prawdą jest, że na eksponowanych stanowiskach, czy to w Wiedniu, czy w kraju, politycy austriaccy i Franciszek Józef chętniej widzieli „liberalnych” i „ekskluzywnych” stańczyków niż ultrakonserwatywnych Podolaków, z których na salonach wiedeńskich, niekiedy kpiarsko, przyrównywano do „junkrów pruskich”. Jak zauważył Władysław Studnicki, „wytworzył się stosunek, na mocy którego partia stańczykowska wspiera rząd, a rząd popiera jej wpływy w kraju”15. W Wiedniu wiedziano bowiem doskonale, że Podolacy (może z wyjątkiem rodzin Gołuchowkich, Zaleskich czy Leona Bilińskiego) są mniej ulegli niż stańczycy i bardziej uparci w kwestiach narodowościowych. Jak pisała Urszula Jakubowska: „Wiedeń zdawał sobie sprawę że pod wpływem Podolaków większość polska w Sejmie galicyjskim potrafi storpedować każdy projekt reform przedstawiony przez stronę ukraińską”,16 nawet jeśli był wspierany przez rząd wiedeński.

Z tego powodu dbano w Wiedniu, aby Marszałkiem Krajowym w Galicji był polityk krakowski. Dlatego spośród dziesięciu Marszałków Krajowych tylko jeden – hr. Adam Maria Gołuchowski, piastujący tę funkcję w latach 1913-1914, należał do stronnictwa podolskiego. Zresztą Gołuchowski, jako cieszący się „wielkim wzięciem” w stronnictwie podolakim, skłonny do kompromisu, otrzymał z Wiednia zadanie przeprowadzenia w Sejmie demokratycznej reformy wyborczej. Jednak uchwalona po długich przetargach nowa sejmowa ordynacja wyborcza doszła do skutku przy mało znaczącym udziale Gołuchowskiego. Bierność Gołuchowskiego w tym względzie potwierdza opinia Namiestnika Michała Bobrzyńskiego, według którego Marszałek Krajowy „zawiódł te oczekiwania najzupełniej, do żadnej inicjatywy w sprawie reformy się nie poczuł, na stronnictwo swoje i na członków Wydziału żadnego nie wywarł wpływu, na posiedzeniach Komisji nie zabierał głosu”17.

Znacznie silniejszą pozycję mieli Podolacy w komisjach sejmowych. Choć stańczycy podnosili postulaty reformy administracji, to konserwatyści wschodniogalicyjscy bardzo często obejmowali funkcję przewodniczącego Komisji administracyjnej: Kazimierz Grocholski, Filip Zaleski, hr. Szczęsny Koziebrodzki, hr. Jan Kanty Szeptycki i Dawid Abrahamowicz18. Ponieważ Podolakom zależało na rozwoju infrastruktury w Galicji Wschodniej, często sięgali po funkcję przewodniczącego Komisji drogowej: hr. Władysław Badeni, Kornel Krzeczunowicz, Apolinary Jaworski i Józef Męciński, a także Komisji kolejowej: Apolinary Jaworski i Filip Zaleski. Liderzy Podolaków obejmowali szefostwo Komisji gminnej: Kazimierz Grocholski, hr. Wojciech Dzieduszycki, Apolinary Jaworski i Stanisław Stadnicki, a także Komisji reformy wyborczej: hr. Wojciech Dzieduszycki i Apolinary Jaworski, dzięki czemu zresztą długo i skutecznie mogli blokować tę reformę.

Podolacy dość często kierowali komisjami zajmującymi się sprawami gospodarczymi i finansowymi. Na czele Komisji bankowej stali: hr. Szczęsny Koziebrodzki, Stanisław Polanowski i Władysław Kraiński, zaś Komisją podatkową kierowali: Kornel Krzeczunowicz, Apolinary Jaworski, Dawid Abrahamowicz i hr. Adam Maria Gołuchowski. Gdy powstała Komisja przemysłowa, jej przewodniczącym został ks. Jerzy Czartoryski, a ks. Andrzej Lubomirski, który kierował pracami tej komisji w latach 1901-1914, jest symbolem rozwoju przemysłu galicyjskiego w ostatnich latach autonomii.

Jedną z najważniejszych instytucji w Galicji był Namiestnik, który podlegał rządowi, ale równocześnie był mężem zaufania cesarza i większości sejmowej. Spośród jedenastu Namiestników, choć niektórzy sprzyjali Podolakom, tylko trzech było zadeklarowanymi konserwatystami wschodniogalicyjskimi. Hrabia Agenor Gołuchowski piastował ten urząd aż dwukrotnie w okresie autonomii – w latach 1866-1867 i 1871-1875, Filip Zaleski w latach 1883-1888 i hr. Leon Piniński w latach 1898-1903. To za namiestnictwa Pinińskiego Podolacy posiadali zdecydowanie uprzywilejowaną pozycję polityczną w Galicji.

W 1871 r. zostało utworzone, przy rządzie austriackim, stanowisko Ministra dla Galicji. Z reguły było ono obsadzane przez Polaków, a kandydata uzgadniano z prezesem Koła Polskiego. Do wybuchu I wojny światowej było siedemnastu Ministrów dla Galicji przy rządzie cesarskim w Wiedniu. W tej liczbie cesarz powołał siedmiu Podolaków. Pierwszym Ministrem dla Galicji był Kazimierz Grocholski w 1871 r., czwartym Filip Zaleski – w latach 1888-1892, piątym Apolinary Jaworski – w latach 1893-1895, a szóstym Leon Biliński (pełnił obowiązki Ministra dla Galicji w rządzie Kazimierza Badeniego, „Podolaka”, który zrobił karierę dzięki stańczykom). Kolejni podolaccy Ministrowie dla Galicji to: hr. Wojciech Dzieduszycki – w latach 1906-1907, Dawid Abrahamowicz – w latach 1907-1909 i Wacław Zaleski przez kilka miesięcy 1911 r.

O te stanowiska i funkcje trwała nieustanna walka między stańczykami i Podolakami, niekiedy bardzo brutalna i bezwzględna. Ofiarą intrygi stańczyków padł m.in. konserwatysta wschodniogalicyjski Filip Zaleski, Namiestnik Galicji. Stańczycy skutecznie przekonali cesarza i premiera Edwarda von Taaffego, że Zaleski nie rokuje szans na rozwiązanie problemów społecznych i narodowościowych w Galicji. Nie chcieli także, aby jako Namiestnik przychylny Podolakom miał wpływ na przebieg kolejnych wyborów. Został zatem zmuszony do ustąpienia z urzędu we wrześniu 1888 r. Jak pisał Wiesław Pyżewicz: „Po raz pierwszy w dziejach Galicji Namiestnik otrzymał dymisję na skutek intryg i aspiracji ugrupowań krajowych, znajdujących posłuch w rządzie i u cesarza”19.

Natomiast polityka Namiestnika hr. Pinińskiego spowodowała ustąpienie jesienią 1901 r. dwóch stańczyków: Stanisława Badeniego z funkcji Marszałka Sejmu Krajowego, zaś Michała Bobrzyńskiego ze stanowiska wiceprezydenta Rady Szkolnej Krajowej, co było niewątpliwie porażką obozu stańczykowskiego. Jednak w wyniku przeprowadzonej w Wiedniu intrygi, oskarżany przez stańczyków o zbyt radykalne potraktowanie ukraińskich chłopów, którzy dopuścili się gwałtów i wykroczeń, napadali polskie dwory, a własność ziemian albo niszczyli albo grabili, premier Ernest von Koerber 8 czerwca 1903 r. odwołał Pinińskiego z urzędu Namiestnika. Podobny los spotkał stańczyka Michała Bobrzyńskiego, który musiał zrezygnować ze stanowiska Namiestnika Galicji w 1913 r. w wyniku wspólnej akcji Podolaków i Narodowych Demokratów.

Jednak o pozycji Podolaków świadczyły nie tylko stanowiska i funkcje publiczne, które piastowali. Ważną rolę w życiu Galicji odgrywały organizacje społeczne i gospodarcze, które często były zakładane i w znacznej mierze zdominowane przez ziemian ze wschodniej części kraju. Podolacy licznie zasiadali we władzach naczelnych m.in. Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarskiego, propagującego nowoczesne metody gospodarstwa wiejskiego (po śmierci ks. Adama Sapiehy całkowicie opanowali tę organizację) i Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, w którym regularnie piastowali funkcję dyrektora (m.in. Antoni Golejewski, Władysław Kraiński przez kilkanaście lat, a także Stefan Moysa-Rosochacki). Zasiadali we władzach Banku Rolniczego we Lwowie, Galicyjskiego Banku Kredytowego, a przede wszystkim Banku Krajowego Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim. Od 1897 r. do I wojny światowej hr. Józef Męciński pełnił funkcję dyrektora Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń w Krakowie, zaś ks. Andrzej Lubomirski założył i był następnie wieloletnim prezesem Centralnego Związku Galicyjskiego Przemysłu Fabrycznego – najważniejszej instytucji dla rozwoju galicyjskiego przemysłu przed I wojną światową.

Na wsi galicyjskiej dużą rolę odgrywało Towarzystwo Kółek Rolniczych. Organizatorem i pierwszym prezesem TKR, w latach 1882-1898, był Bolesław Augustynowicz, zaś w latach 1898-1919 organizacją kierował z wielkim powodzeniem kolejny Podolak Artur Zaremba Cielecki. Natomiast książę Witold Czartoryski był założycielem i prezesem Towarzystwa Kółek Ziemian. Jednym z założycieli, a następnie przez kilkanaście lat prezesem Galicyjskiego Towarzystwa Tatrzańskiego był hr. Miczysław Rey, a po nim funkcję tę piastował hr. Władysław Koziebrodzki.
Zmagania w Sejmie Krajowym
Nie ma wątpliwości, że w pierwszych latach kształtowania się autonomii galicyjskiej, konserwatyści wschodniogalicyjscy, jako stronnictwo polityczne, właściwie nie istnieli. Można ich spotkać głównie w Klubie Polskim. W okresie kampanii rezolucyjnej większość poparła Rezolucję. Zajęci jej obroną, nie stworzyli szerszego programu, wykraczającego poza żądania zawarte w tym dokumencie. Jedynie konsekwentnie bronili pozycji ziemiaństwa w Galicji Wschodniej i zwalczali moskalofili (świętojurców). Ich wpływy opierały się na niekwestionowanej pozycji hr. Agenora Gołuchowskiego i jako środowisko polityczne byli silni przede wszystkim siłą tego męża stanu.

Pod koniec lat 60. XIX w. wpływy stronnictwa krakowskiego były jeszcze bardzo słabe, „a przyczynia się do tego niemało brak kierowników; nie dorósł do swego zadania ani żyjący dla chwili Adam Potocki, myślący co najwyżej na metę 24 godzin naprzód, ani przeskakujący od dekstremu do ekstremu Zybkikiewicz, ani też obaj Wodziccy, ludzie bez temperamentu, kierujący się nadmierną przezornością”20. W tym okresie krakowskie środowisko polityczne jest jeszcze niejednolite i programowo mało spójne. Zdecydowanie ustępuje doświadczonym politykom wschodniogalicyjskim, skupionym wokół Gołuchowskiego.

Sytuacja zmienia się po ogłoszeniu Teki Stańczyka w latach 1869-1870: następuje silna środowiskowa konsolidacja młodszego pokolenia polityków krakowskich, poprawia się organizacja, powstaje jasno określony program. Apogeum wpływów stańczyków w Galicji przypada na lata 1873-1876. Tworzą najbardziej zwartą frakcję parlamentarną, którą konsolidują podobne poglądy i więzy towarzyskie, ale także swoistą szkołę politycznego myślenia. Paweł Popiel pisał o stańczykach tego okresu: „zwarte, wybitne, nie wiem jak to nazwać, może najlepiej bractwo”21. Jednak dopóki Namiestnik Gołuchowski żył – jak pisał Wilhelm Feldman – „trzymał panów krakowskich z dala, do odegrania ważniejszej roli ich nie dopuszczał”22.

Sytuację „stronnictwa” krakowskiego w tamtych latach pogarszał fakt, że w niektórych kwestiach Gołuchowski i ziemianie wschodniogalicyjscy mogli liczyć na poparcie lwowskich demokratów, którzy w stolicy Galicji mieli silną pozycję. Poparcie liberalnego mieszczaństwa – paradoksalnie – często rozstrzygało o dominującej pozycji ultrakonserwatywnych Podolaków na politycznej scenie galicyjskiej w latach walki o autonomię. Przyznaje to Michał Bobrzyński, gdy po latach ocenia rywalizację grupy krakowskiej i podolskiej w tamtym okresie: „W rywalizacji tej między grupą konserwatywną podolską a krakowską pierwsza przez dziesiątki lat wygrywała, bo miała za sobą demokrację miejską”23.

Zmienia się sytuacja po śmierci Gołuchowskiego w 1875 r., kiedy to stańczycy wysunęli się bezsprzecznie na pierwsze miejsce w Galicji, jednak nie na długo. W 1876 r. zakładają w Sejmie Klub Reformy, który dzięki silnemu akcentowaniu potrzeby reform, przy zachowaniu lojalizmu wobec rządu centralnego, uzyskuje dla swej polityki poparcie posłów Klubu Postępowego, przychylnych zasadzie centralizmu. Za pomocą tych samych haseł stańczycy pozyskali także „kilku członków z grona posłów wschodnich”24 i wydawało się, że wyrośli na pierwszą siłę w Sejmie.

W odpowiedzi konserwatyści wschodniogalicyjscy pod wodzą Kazimierza Grocholskiego w tym samym roku założyli w Sejmie, konkurencyjny wobec Klubu Reformy – już jasno określony w nazwie – Klub Podolski. Myślą przewodnią zawiązania tego klubu-stronnictwa „było postawienie silnej tamy przeciw niebezpieczeństwom, których się w Sejmie spodziewano, stworzenie odporu przeciw prądom zbyt bystrym, hamowanie niewczesnych porywów”25. Jego członkowie głosili potrzebę obrony tradycji narodowej przeciwko kosmopolitycznym doktrynom i centralizmowi wiedeńskiemu.

Aby uchronić kraj przed niebezpiecznymi eksperymentami stańczyków i pogorszeniem sytuacji większej własności jako reprezentanta narodowych interesów, Klub Podolski skutecznie blokował pojawiające się inicjatywy panów krakowskich. „Mamelucy Grocholskiego” – jak nazywa jego zwolenników Aleksander Piskor – „gdy ekscelencja-prezes dawał znak, przyzwyczajeni do dyscypliny, korzystając ze swej liczebności odrzucali wszelkie ustawy, zgłaszane bez aprobaty ich wodza”26. Odkładali reformę, wszelką inicjatywę do chwili, gdy Galicja uzyska zupełną autonomię, to znaczy zupełną niezawisłość od rządu centralnego, do czasu, gdy „Sejm będzie miał prawo stanowić o organizacji władz”27.

Pod koniec lat 70. XIX w. zaczęło organizować się środowisko polityczne wokół hr. Wojciecha Dzieduszyckiego, które około 1880 r. przyjęło nazwę Klubu Ateńczyków. Nazywali się Ateńczykami od postaci lidera, zafascynowanego tradycją helleńską. Stanisław Koźmian pisał, że posłowie zachowawczy spod znaku Ateny, to ludzie „z gruntownym wykształceniem, szerszym a trzeźwym poglądem, zdolni stawić czoło anarchicznym kierunkom, lecz nie lękający się postępu i reformy, której dawny, zacny, lecz nieco zacofany konserwatyzm podolski stawiał zapory”28. Ateńczycy byli zwolennikami reform w duchu „krakowskim”, choć nie tak śmiałych i uwzględniających uwarunkowania Galicji Wschodniej.

Ateńczycy mieli zamiar „podjąć przerwane dzieło reformy, ale w narodowym, nie rządowym duchu”29. Proponowali m.in. załatwić – na drodze ugodowej – sprawę aspiracji Rusinów, domagali się zwiększenia dotacji na oświatę i proponowali nieznaczną reformę administracji (m.in. rady powiatowe miałyby prawo dobrowolnego łączenia w okręgi administracyjne gminy wiejskiej z obszarami dworskimi). Byli nieufni wobec rządu i obawiali się tendencji centralistycznych, co ich od Klubu Reformy odróżniało. Jak pisał Krzysztof Karol Daszyk, grupa Ateńczyków „zwalczała przesadną lojalność Dunajewskiego i ugodowość Grocholskiego”30.

W 1881 r. doszło do secesji z Klubu Reformy czternastu posłów, którzy niebawem nawiązali współpracę z Ateńczykami. Secesjoniści opuścili szeregi krakowskiego klubu sejmowego, gdyż inna część posłów tego klubu – jak twierdzili rozłamowcy – głosiła potrzebę „silnego rządu” i gotowa była zaakceptować ograniczenie autonomii na rzecz władzy rządowej „bez żadnych zastrzeżeń i żadnej kompensaty ani gwarancji”, że władza rządowa nie obróci się przeciwko Galicji. Hasło panów krakowskich: „rząd syntezą” w sytuacji galicyjskiej miało dla wielu posłów wydźwięk jednoznacznie antysamorządowy i antyautonomiczny. Obawiali się „utopienia samorządu w rządzie”. „Dziwna rzecz – pisał Starzyński – że ci właśnie, którzy się z ostentacją nazywają konserwatystami, są tak mało konserwatywni na punkcie konserwowania autonomii”31.

Ateńczycy jednak okazali się nietrwałym bytem politycznym. Zdaniem Stanisława Grodziskiego, Dzieduszycki „uszczuplił siły Podolakom, ale sam jakiejś zdecydowanej drogi swoim zwolennikom nie wskazał”32. Zwolennicy Dzieduszyckiego nie potrafili się wybić, przełamać frontu innych stronnictw. Z czasem Klub Ateńczyków „rozpłynął się ostatecznie w całym obozie konserwatywnym”33. Część zlała się ze stańczykami, a pozostali ze starym Podolem.

W wyborach 1882 r. stańczycy ponieśli duże straty; nie udało się wprowadzić do Sejmu kilku wybitniejszych przedstawicieli tego stronnictwa. Michał Bobrzyński musiał przyznać, że stańczycy „nie umieli czy nie mogli wciągnąć do swoich usiłowań szerszych kół mieszczaństwa i duchowieństwa; nie umieli rozwinąć agitacji, zdobyć popularności, nie umieli przekroczyć Sanu i we wschodniej części kraju tylko ukrytych lub połowicznych mieli zwolenników”34. Prasa demokratyczna zaczęła pisać wręcz o unicestwieniu stronnictwa krakowskiego, ale była to przesada. Jednak nie ma wątpliwości, że znaczenie konserwatystów krakowskich zmalało i w tej kadencji Sejmu nie byli w stanie prowadzić samodzielnej i skutecznej polityki krajowej.

W pierwszych miesiącach 1883 r. Kazimierz Grocholski doprowadził do utworzenia Unii Zachowawczej, nowego „stronnictwa” sejmowego. Do tego klubu weszło wielu Podolaków i posłowie dawnego Klubu Reformy. Jak wspominał Michał Bobrzyński, „konserwatyści krakowscy zawarli układ z podolskimi (…) i poddali się pod komendę Grocholskiego wyrzekając się tym samym silniejszego popierania reform wewnętrznych”35. Krakowianie przystępując do posłów Grocholskiego złożyli bowiem „solenną obietnicę”, że nie będą tworzyć w klubie żadnej formalnej frakcji i zrzekną się wszelkiej inicjatywy w sprawie reformy administracyjnej. Mieli też zaakceptować program Podolaków w kwestii ruskiej.

Jak zauważył Starzyński, stronnictwo krakowskie, które wywiesiło sztandar reformy i inicjatywy, „rozpłynęło się w stronnictwie od inicjatywy się wstrzymującym”36. Była to zupełna kapitulacja dawnych stańczyków, którzy aby się uratować politycznie, musieli podać dłoń najsilniejszemu ze swoich dotychczasowych przeciwników – Kazimierzowi Grocholskiemu37.

W tym czasie powstało drugie „stronnictwo” podolskie, powołane do życia przez młode pokolenie konserwatystów wschodniogalicyjskich – Klub Centrum (Środka). Jego członkowie zasiedli po środku sali sejmowej, między partią „upartego status quo” i partią „porywczej reformy”, czyli postępowych demokratów. Liderami tego klubu byli: książę Jerzy Czartoryski, hr. Wojciech Dzieduszycki, Apolinary Jaworski i Dawid Abrahamowicz, odgrywający coraz poważniejszą rolę w życiu politycznym Galicji.

W 1885 r. doszło do poważnego kryzysu w Klubie Centrum (Środka) i wyjścia części posłów. Trzy lata później, po śmierci Kazimierza Grocholskiego w 1888 r. rozpadła się Unia Zachowawcza. Niemniej historia obu stronnictw pokazuje całkowitą fałszywość stwierdzenia Stanisława Grodziskiego, który przekonuje, że „od lat osiemdziesiątych zaznaczyła się polityczna przewaga stańczyków”38. Owszem, na początku lat 80. można mówić o stańczykach, jako o wciąż bardzo wpływowym ugrupowaniu, mocno osadzonym we władzach Galicji. Jednak karierę robili głównie w Wiedniu, który bardziej ich interesował, niż zaściankowy Lwów. Nie ma wątpliwości, że w stolicy monarchii olbrzymie wpływy zdobył związany ze stańczykami Julian Dunajewski, w latach 1880-1891 minister skarbu Austrii. Jednak apogeum wpływów stańczyków w Wiedniu przypada na lata 1895-1897, gdy premierem rządu był hr. Kazimierz Badeni.

Jak zauważył Ryszard Sadaj, konserwatyści wschodniogalicyjscy, w przeciwieństwie do obozu krakowskiego, w Galicji z czasem zyskiwali na znaczeniu politycznym, a ich program stawał się bardziej „długofalowy”. „W latach osiemdziesiątych zaczęli zasiadać na stanowiskach dotąd obejmowanych przez stańczyków”39. Ekspansja polityczna konserwatystów krakowskich w samej Galicji została wówczas na jakiś czas zahamowana. Jak pisał Marcin Król, „w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych stańczycy już po prostu bronili zdobytych pozycji”40. Przeciwstawiali się liczniejszym, coraz lepiej zorganizowanym Podolakom, którzy stali się „silnym nurtem konserwatyzmu galicyjskiego”41, a według Stefana Kieniewicza wręcz „najsilniejszym”42.

Na początku XX w. nadal działały obok siebie różne środowiska polityczne ziemian Galicji Wschodniej. Konkurowały ze sobą Klub Autonomistów pod przywództwem Dawida Abrahamowicza i hr. Leona Pinińskiego, a także Klub Centrum, którego jednym z liderów został Włodzimierz Kozłowski. To z Klubu Centrum (Środka) wyszła inicjatywa powołania w grudniu 1909 r. ogólnogalicyjskiej organizacji politycznej Podolaków o nazwie Organizacja Jedności Narodowej. Miała to być nowoczesna partia polityczna, z powodzeniem rywalizująca z założonym dwa lata wcześniej przez konserwatystów krakowskich Stronnictwem Prawicy Narodowej. To właśnie z tego środowiska wyszedł impuls do odwołania w 1913 r. ze stanowiska Namiestnika Galicji stańczyka Michała Bobrzyńskiego, co uznaje się za najbardziej symboliczną porażkę „partii krakowskiej” w zmaganiach z „partią podolską” w Galicji.



Choć w Galicji Zachodniej Podolacy mieli bardzo ograniczone wpływy, to powyższe przykłady dobitnie świadczą, że ogólnie w Galicji, a szczególnie na wschodzie kraju (w tym w stołecznym Lwowie), aż do I wojny światowej – i trzeba się tu zgodzić z Urszulą Jakubowską – „najbardziej wpływową siłą pozostawali tradycyjni konserwatyści, nie widzący potrzeby żadnych zmian w życiu politycznym”43. A gdy już te zmiany następowały i nie byli w stanie się im przeciwstawić, to starali się odnaleźć w zmienionej rzeczywistości i szukali nowych sojuszników, wchodząc po 1905 r. w sojusz z Demokracją Narodową. W tym celu sięgano po bardziej nowoczesne formy walki politycznej, do czego zmuszała demokratyzacja systemu wyborczego w Austrii i Galicji. Jak pisał w 1905 r. Roman Dmowski, „konserwatyści wschodniogalicyjscy nigdy nie stanowili obozu bardzo jednolitego, nie posiadali ścisłej partyjnej organizacji, nie tworzyli politycznej szkoły. Jeżeli odgrywali i dziś jeszcze odgrywają w polityce galicyjskiej doniosłą rolę, to zawdzięczali ją swej liczbie, sile ekonomicznej, pozycji socjalnej, wreszcie wybitnym osobistościom, których nigdy wśród nich nie brakowało”44.
dr Artur Górski


1 J. Radzyner, Orientacja austro-polska, [w:] Austria-Polska. Z dziejów sąsiedztwa, red. W. Leitsch, M. Wawrykowa, Warszawa/Wiedeń 1989, s. 201. Gdy profesorowie-stańczycy faktycznie opanowali dawny Uniwersytet Jagielloński, na Uniwersytecie Lwowskim intelektualny rej wiedli profesorowie związani z Podolakami: Leon Biliński, hr. Wojciech Dzieduszycki, Tadeusz Pilat, hr. Leon Piniński i Stanisław Starzyński, a w ostatnim okresie autonomii galicyjskiej do „stronnictwa” podolskiego dołączyli dwaj krakowscy profesorowie: Stefan Jentys i Stefan Surzycki, co świadczy o poszerzeniu wpływów Podolaków na wszechnicę krakowską.

2 S. Kieniewicz, Galicja w dobie autonomicznej (1850-1914), Wrocław 1952, s. XXVIII. Ten sam autor jednak dodaje, że tacy politycy, jak Agenor Gołuchowski, Maurycy Kraiński czy Kazimierz Grocholski „w grobie by się poprzewracali, gdyby im kto powiedział, że byli stańczykami” (Adam Sapieha 1823-1903, Lwów 1939, s. 455); Por. W. Łazuga, „Rządy polskie” w Austrii. Gabinet Kazimierza hr. Badeniego 1895-1897, Poznań 1991, s. 26.

3 A. Kosicka-Pajewska, Zachowawcza myśl polityczna w Galicji w latach 1864-1914, Poznań 2002, s. 39.

4 A. Wysocki, Stronnictwa polskie w Galicji, „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1912, t. XL, s. 291.

5 S. Starzyński, Po Sejmie, Lwów 1884, s. 2.

6 Dwa konserwatyzmy, „Czas” nr 3 z 5.01.1909 r.

7 A. Krukowiecki, Aleksander Krukowiecki poseł na Sejm z mniejszej własności ziemi Przemyskiej do swoich wyborców, Lwów 1878, s . 10.

8 Tamże, s. 13.

9 L. Biliński, Znamiona polityki narodowej i krajowej tak zwanych „stańczyków”, Kraków 1882, s. 17.

10 Tamże, s. 19.

11 Jak wynika ze spisu z roku 1902, w jednym powiecie wschodniej Galicji Polaków było 90 proc., w czterech kolejnych ponad 50 proc., w sześciu 40-50 proc., w dwunastu 30-40 proc., w jedenastu 20-30 proc., w dalszych jedenastu zaledwie 10-20 proc., a w pięciu mniej niż 5 proc. Według spisu ludności z 1910 r. Polacy stanowili ok. 39,7% proc. populacji na wschodzie kraju w stosunku do ok. 58,9 proc. Rusinów.

12 L. Dębicki, Portrety i sylwetki z dziewiętnastego stulecia, Kraków 1907, s. 256.

13 Tamże, s. 254-255.

14 J. Buszko, Polacy w parlamencie wiedeńskim 1848-1918, Warszawa 1996, s. 257.

15 W. Studnicki, Wyodrębnienie Galicji, Lwów 1901, s. 99. Według Studnickiego stańczykowska szlachta „łatała swe interesy urzędowaniem i koncesjami osobistymi w Wiedniu”.

16 U. Jakubowska, Życie polityczne we Lwowie na przełomie XIX i XX wieku, [w:] Galicja i jej dziedzictwo, t. I, Rzeszów 1994, s. 84-85.


17 M. Bobrzyński, Z moich pamiętników, Wrocław-Kraków 1957, s. 273.

18 Odwrotnie było z oświatą. Zainteresowani jej rozwojem konserwatyści wschodniogalicyjscy mieli ograniczony wpływ na prace Komisji Szkolnej. Hrabia Mieczysław Rey, który kilkanaście lat był aktywnym członkiem tej komisji, nigdy nie objął funkcji jej przewodniczącego. Udało się to na czas dość krótki tylko ks. Jerzemu Lubomirskiemu.

19 W. Pyżewicz, Kulisy ustąpienia Filipa Zaleskiego ze stanowiska namiestnika Galicji (1888 r.), „Studia Historyczne” 1979, z. 3, s. 416.

20 K. Wyka, Teka Stańczyka na tle historii Galicji w latach 1849-1869, Wrocław 1951, s. 182.

21 P. Popiel, Pisma, Kraków 1893, t. II, s. 364.

22 W. Feldman, Stronnictwa i programy polityczne w Galicji, t. I, Kraków 1907, s. 150.

23 M. Bobrzyński, op. cit., s. 177. Zdaniem Bobrzyńskiego „konserwatyści podolscy tę rolę pomocniczą demokratów rozumieli tak doskonale, że nie wahali się podówczas popierać dzienników demokratyczno-liberalnych wychodzących w Krakowie” (s. 177-178).

24 L. Biliński, Znamiona polityki narodowej i krajowej tak zwanych „stańczyków”, Kraków 1882, s. 9.

25 S. Starzyński, op. cit., s. 17.

26 A. Piskor, Siedem ekscelencji i jedna dama, Warszawa 1939, s. 295.

27 A. Wysocki, Stronnictwa polskie w Galicji, „Przewodnik Naukowy i Literacki”, t. 40, 1912 , s. 207.

28 S. Koźmian, Reprezentacja kraju naszego w Radzie Państwa, Kraków 1879, s. 27.

29 S. Kieniewicz, Adam Sapieha 1828-1903, op. cit., s 320.

30 K. K. Daszyk, Osobliwy Podolak. W kręgu myśli historiozoficznej i społeczno-politycznej Wojciecha hr. Dzieduszyckiego, Kraków 1993, s. 15.

31 S. Starzyński, op. cit., s. 48.

32 S. Grodziski, W królestwie Galicji i Lodomerii, Kraków 1976, s 247.

33 A. Ajnenkiel, Historia Sejmu polskiego, t. II, cz. I, W dobie rozbiorów, Warszawa 1989, s. 120.

34 M. Bobrzyński, Szkice i studia historyczne, Kraków 1922, s. 128.

35 M. Bobrzyński, Z moich pamiętników, op. cit., s. 178.

36 S. Starzyński, op. cit., s. 21.

37 Nie wszyscy posłowie krakowscy akceptowali tę podolską majoryzację w Sejmie krajowym i we własnym klubie. Podczas debaty nad wnioskiem posła Pilata o zrównanie granic sejmowych okręgów wyborczych włościańskich z granicami starostw, choć Grocholski zapowiedział poparcie projektu, część dawnych stańczyków z jego klubu umyślnie zerwała obrady Sejmu.

38 S. Grodziski, Sejm Krajowy Galicyjski 1861-1914, t. I, Warszawa 1993, s. 136.

39 R. Sadaj, Kto był kim w Galicji i Lodomerii czyli najkrótsza historia tej krainy, Kraków 1993, s. 192.

40 M. Król, Przedmowa do: Stańczycy. Antologia myśli społecznej i politycznej Konserwatystów krakowskich, Warszawa 1985, s. 32. Marcin Król zauważa, iż jednym z powodów oddania przez stare pokolenie stańczyków pola politycznego Podolakom było to, że „nie wychowali równie jak oni wybitnych kontynuatorów”.

41 S. Grodziski, Sejm Krajowy Galicyjski 1861-1914, op. cit., s. 137.

42 S. Kieniewicz, Orientacja austriacka w Polsce porozbiorowej, [w:] „Roczniki Historyczne”, t. XVIII z 1949 r., s. 221.

43 U. Jakubowska, Życie polityczne we Lwowie na przełomie XIX i XX wieku, [w:] Galicja i jej dziedzictwo, t. 1, Rzeszów 1994, s. 84.

44 R. Dmowski, Upadek myśli konserwatywnej w Polsce, [w:] Pisma, t. 4, Częstochowa 1938, s. 16.






©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna