Polscy romowie



Pobieranie 14.72 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar14.72 Kb.
POLSCY ROMOWIE


W Polsce występują głównie Romowie z czterech plemion/szczepów:

  1. Polscy Cyganie nizinni, inaczej: Polska Roma, zbliżeni do niemieckich i rosyjskich cyganów nizinnych. Odbywają niezbyt dalekie wędrówki, noszą polskie nazwiska, w ich języku widoczne są naleciałości z języka niemieckiego.

  2. Polscy Cyganie wyżynni, inaczej: Cyganie karpaccy, Bergitka Roma, Nasi Cyganie - mieszkają w nowotarskiem i nowosądeckiem, zbliżeni do Cyganów ukraińskich i słowackich. Prawdopodobnie przybyli z południa w XV-XVI wieku. W ich języku widoczne są naleciałości z języków słowackiego i węgierskiego. Są jedyną grupą Romów, która się osiedliła, a także jedną z najbiedniejszych. Ze względu na osiadły tryb życia i małą znajomość romskich zwyczajów nie są poważani przez inne grupy.

  3. Kełderasza - przybyli z terenów Rumunii i Mołdawii, gdy w latach 50. XIX wieku zniesiono w tych krajach niewolniczą zależność łączącą Romów od ich nie-romskich właścicieli. Mają największą skłonność do wędrówek, często bardzo dalekich. Wyróżniają się zamożnością i lubią podkreślać swój wysoki status. Mają rozległe kontakty towarzyskie i handlowe.

  4. Lowari - Cyganie przybyli najprawdopodobniej z terenu Węgier.

Polska Roma przybyła Polski w XVI w. z Niemiec. Według szacunków Stowarzyszenia Romów w Polsce, stanowi ok. 90 proc. wszystkich zamieszkałych w naszym kraju Cyganów. Druga grupa - Bergitka Roma - mieszka na Podkarpaciu i w Tatrach. W latach 50. wielu przeniosło się do Nowej Huty. Od wieków prowadzą osiadły tryb życia. Są najbiedniejsi ze wszystkich polskich Romów. Cieszą się też wśród nich najmniejszym szacunkiem. Kolejne dwie grupy Kełderasze i Lowarowie, którzy przybyli z Węgier i Rumunii w XIX w, należą do elity cygańskiej na świecie.

Romowie zawsze byli dumni z tego, że są Romami. Teraz zaczęli mówić o tym głośno. Do stworzenia narodu droga jeszcze wprawdzie daleka, lecz ostatni wędrowcy Europy zrobili już pierwsze kroki. Tworzą własne szkoły, a ostatnio zapowiedzieli, że będą formować paramilitarne grupy chroniące ich osiedla. Tymczasem Polacy ze wszystkich narodów najbardziej nie lubią właśnie Cyganów-Romów. Według badań CBOS, negatywny stosunek do nich ma aż 69 proc. badanych. Jeszcze siedem lat temu niechęć względem Cyganów deklarowało 60 proc., zaś w połowie lat 70. - zaledwie 45 proc. Jest wiele argumentów za wprowadzeniem do języka polskiego nazwy własnej Cyganów - Rom. Podobny proces zachodzi w innych językach europejskich. Wprowadzenie własnej nazwy i utożsamianie się z nią jest pozytywnym zjawiskiem narodowotwórczym i kulturotwórczym. Nazwa ta de facto funkcjonuje w języku polskim co najmniej od roku 1979, kiedy przy Episkopacie Kościoła Katolickiego w Polsce powstało Krajowe Duszpasterstwo Romów. Wreszcie łatwo przyswoić tę nazwę" - pisze językoznawca Andrzej B. Lewkowicz w kwartalniku "Dialog - Pheniben", poświęconym problematyce cygańskiej. Słowo "Cygan" pochodzi od nowogreckiego "Athiganoi", czyli "Nietykalni" - nazwy heretyckiej sekty w Bizancjum, którą przypominali późniejsi przybysze na teren cesarstwa. Nazwa "Rom" wywodzi się najprawdopodobniej od sanskryckiego "doma", oznaczającego ludzi niskiej kasty, trudniących się muzyką. "Rom" w języku romani, czyli po cygańsku, oznacza mężczyznę i męża. - Nie każdy Cygan jest Romem. To nie są terminy tożsame - mówi prof. Mróz i jako przykład podaje najbardziej dynamiczną zbiorowość Cyganów w Niemczech, określającą siebie jako Sinti.



Tradycyjny wizerunek Cygana nie był skrajnie negatywny. Postrzegany był jako człowiek tajemniczy, egzotyczny. To wywoływało obawę, ale i fascynowało. Cygan był więc solidarny, wolny, odważny, był człowiekiem honoru. Często okazałe cygańskie domy przypominają pałace. Romowie mają coraz więcej pieniędzy, bo są przedsiębiorczy. Wielu dorobiło się na Zachodzie. Mają sklepy, stacje benzynowe, zajmują się handlem... Tak jak i Polacy. A jeszcze 40 lat temu Cyganie nie mieli nawet domów. Według romskich działaczy, musi minąć trochę czasu, aby bogaci Romowie zaczęli inwestować we własną społeczność. Pomocy potrzebują przede wszystkim Cyganie z Podhala, czyli grupa Bergitka Roma.
Największym problemem Cyganów, nie tylko pochodzących z grupy Bergitka, jest w tej chwili edukacja. Wędrówka taborem nie sprzyjała pobieraniu nauk. Skoro rodzice nie mieli nawyku uczenia się, nie wyrobili go też w dzieciach. Mimo to badania przeprowadzone przez MEN i Stowarzyszenie Romów wskazują, że trzy czwarte rodziców dostrzega już potrzebę kształcenia swoich dzieci. Polska szkoła nie jest jednak przychylna Cyganom. - Nauczyciele nie wiedzą, jak uczyć romskie dzieci. Zapominają, że one w domu nie mówią po polsku. Traktuje się je jak opóźnione w rozwoju - mówi Stanisław Kamiński, autorytet wśród Cyganów z grupy Bergitka Roma. Pięć lat temu powstały głównie na Podhalu tzw. klasy romskie. Inicjatorem przedsięwzięcia był ks. Stanisław Opocki. Celem było przede wszystkim przystosowanie cygańskich dzieci do polskich szkół, nie zaś - jak jest to w wypadku innych mniejszości - podtrzymywanie ich narodowej kultury. Od kilku lat istnieje Parafialna Podstawowa Szkoła Romska w Suwałkach. Językiem wykładowym jest polski; trzy razy w tygodniu odbywają się zajęcia z kultury romskiej, prowadzone w języku romani.

Cyganie są tak silną grupą, że polska szkoła nie zniszczy ich tożsamości. Bycia Cyganem nie można się nauczyć z książek ... Cyganem jest ten, kto przestrzega cygańskich zasad romanipen. Wchodzi w to cały system skalań dotyczący między innymi nieczystości kobiet czy zakazu donoszenia na policję. W każdej grupie Cyganów romanipen oznacza jednak coś trochę innego. - Cyganie nie lubią wychodzić ze swoimi sprawami na zewnątrz. Ale gdy się komuś krzywda dzieje, to wszyscy sobie pomagamy. Prawdziwa solidarność jest właśnie wśród Cyganów - przyznaje Edward Dębicki. Największą wartością jest - według niego - bycie dobrym Cyganem, czyli dobrym ojcem i mężem, uczciwym człowiekiem, który dobrze współżyje z resztą. - Skoro ja jestem Cyganem, to moja żona Polka też musi honorować zasady romanipen - mówi Dębicki. - Nasi Cyganie demonstracyjnie wręcz pokazują przyjezdnym swoją cygańskość - uważa Adam Bartosz, dyrektor Muzeum Etnograficznego w Tarnowie, w którym znajduje się jedyna w Europie stała ekspozycja dotycząca historii i kultury Cyganów. Nie jest Cyganem, ale skatalogował i pokazał w Tarnowie to, co zostało z dawnej kultury wędrowców. - Muzeum służy budowie i wzmacnianiu tożsamości cygańskiej. To oczywiste. Wielu Cyganów jest zszokowanych, że mieli w ogóle jakąś historię - mówi Bartosz. Zaznacza, że równie zdziwieni historią i kulturą cygańską są Polacy. Według niego, wśród Cyganów bardzo mocny jest nadal mit wędrówki, do której przyznają się nawet osiadli od wieków Bergitka Roma. Dla coraz większej grupy Cyganów elementem jednoczącym jest Holocaust. Podobną rolę jak Holocaust odegrać ma w tworzeniu tożsamości tej społeczności postać najwybitniejszej cygańskiej poetki Papuszy i pierwszego błogosławionego Roma - Zefiryna. - Każda grupa narodowa potrzebuje symboli i bohaterów. My też - mówi Kwiatkowski. Przypomina o hymnie i fladze romskiej. Hymn pochodzący z Bałkanów umie w całości zaśpiewać w Polsce jedynie garstka Cyganów. - Mi się on podoba, choć wiem, że nie wszyscy Cyganie uznali go za swój - mówi Edward Dębicki, twórca jedynego cyklicznego festiwalu Romane Dyvesa, czyli Dni Cygańskich w Gorzowie Wielkopolskim. To jedyna cykliczna impreza cygańska na świecie. - Wymarzyłem sobie, żeby stworzyć miejsce, do którego Cyganie tak jak dawniej mogliby wędrować. Cyganie z całego świata przyjeżdżają tu, odnajdują własne rodziny, płaczą, tańczą i śpiewają. Ten tabor żyje, to miejsce zespala - mówi Dębicki. Nie ma wątpliwości, że muzyka cygańska bardzo się w Polsce podoba. - Przecież muzyka Bregovicia, która zachwyciła Polaków, to nasze pieśni. A flamenco, a rzewne ballady Cyganów rosyjskich? Cygańska muzyka dzięki naszym wędrówkom połączyła w sobie wiele kultur. Dlatego jest uniwersalna. A specyfiką cygańskiego grania jest to, że umiemy ładnie i inteligentnie fałszować.




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna