Praca zbiorowa pod redakcją Arthura Cotterella, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1990, s. 151-184



Pobieranie 211.88 Kb.
Strona3/5
Data07.05.2016
Rozmiar211.88 Kb.
1   2   3   4   5

Rozwój państwa partyjskiego

Mitrydates I doszedł do władzy w 171 r. p.n.e. Odziedziczył ją po ojcu, Fraatesie, który zapoczątkował politykę ekspansji korzystając z całej serii buntów, jakie sprowokował nieudolny władca na tronie Seleucydów, Antioch IV. Mitrydates odniósł wiele sukcesów w Mezopotamii i w południowo-zachodnim Iranie. Jego wielkim sukcesem było zdobycie w 141 r. p.n.e. starej stolicy Seleucydów, Seleucji nad Tygrysem. Wybił tu monety na znak posiadanej władzy. Zajął także całą Babilonię. Seleucydzi podjęli nową próbę odzyskania wschodnich terenów, ale w 129 r. p.n.e., wraz ze śmiercią Antiocha VII Sidetesa, którą znalazł on na ziemi medyjskiej - skończyło się ich ostatnie wyzwanie rzucone przeciwnikom. Odtąd Partowie pozostaną, przez najbliższe trzy stulecia, główną siłą polityczną na wschodnich terenach dawnego imperium Aleksandra.

Nie powinno się nazywać Fartów dziedzicami Achemenidów. Nigdy bowiem Partia nie stała się wszechpotężnym imperium. Była raczej luźnym związkiem prowincji i księstw, które w różnym stopniu były uzależnione od króla partyjskiego. Właściwiej przeto byłoby mówić o hegemonii Fartów niż o ich imperium. Sama Partia zresztą zaczęła już w II wieku p.n.e. tracić terytoria na rzecz innych sił ekspansjonistycznych, na przykład Hyspaozynów i Hyrkanów; pierwsi założyli królestwo Characeny, położone u północnych wybrzeży Zatoki Perskiej, drudzy nieustannie zagrażali północnym flankom Partii. Fala niepowodzeń została zatamowana, a nawet do pewnego stopnia cofnięta przez Mitrydatesa II (124-87 p.n.e.). Za jego rządów Partia osiągnęła największe rozmiary terytorialne. Sięgając na zachodzie po Syrię (do Eufratu) weszła w bezpośredni kontakt z Rzymem - nową, ekspansjonistyczną machiną imperialną. Przyjęcie przez Mitrydatesa II tytułu „króla królów” miało nie wtajemniczonemu obserwatorowi uzmysławiać ogrom państwa. Można również założyć, że jego użycie było sprytnym chwytem propagandowym, wzmacniającym pretensje monarchii partyjskiej do przejęcia dziedzictwa po Achemenidach.

Walka Partii z Rzymem na 200 lat zdominowała arenę polityczną. Partia, jak należało tego oczekiwać, musiała uznać, że Rzym to budząca lęk potęga. Ustalenie granicy na Eufracie, dokonane w wyniku rokowań dyplomatycznych prowadzonych w latach 96-95 z rzymskim wodzem Sullą, oznaczało koniec ekspansji partyjskiej. Wewnętrzne życie Partii, jeszcze za rządów Mitrydatesa, zakłóciła uzurpacja Gotarzesa, który ogłosił się królem Babilonu. Na wschodzie Śakowie, jakkolwiek zmuszeni w końcu do respektowania granicy partyjskiej, przysparzali temu państwu poważnych kłopotów; w walce z nimi zginęli nawet dwaj królowie partyjscy. W 87 r: p.n.e., po śmierci Mitrydatesa II, w łonie rodziny królewskiej wybuchły spory o dziedzictwo po „królu królów”; później będą one już, niestety, regułą.

Zjawiska te, powodujące wewnętrzne osłabienie Partii, zachęcały Rzym do najazdów; uważał on bowiem, że najlepszym sposobem ochrony własnych interesów jest ekspansja terytorialna. Lecz Rzymianie nie zdawali sobie jasno sprawy, jak dalece monarcha partyjski może liczyć na arystokrację, gdy groziło niebezpieczeństwo z zewnątrz i gdy trzeba było zorganizować armię. Partia nie miała stałego wojska i dlatego nie mogła prowadzić systematycznej polityki obronnej. Ale jej oddziały „wolontariuszy” spisywały się znakomicie pod względem taktycznym w otwartym boju. Wielkim błędem Rzymu była nieudana wyprawa Krassusa, zakończona jego nieszczęsną klęską, poniesioną w 53 r. p.n.e. pod Carrhae w Syrii północnej. Sromota tej klęski, zwłaszcza utrata sztandarów legionowych, dręczyła Rzymian aż do roku 20 p.n.e., kiedy Augustowi udało się je odzyskać. Wydarzenie to upamiętnił Horacy w swoich odach, co [166/167] świadczy, jak głęboko Rzymianie odczuli ową stratę.

Partowie jednakże nie potrafili wykorzystać ani tego zwycięstwa, ani wcześniejszych. Mieli bowiem związane ręce na wschodzie przez Kuszanów i Scytów. Pierwszym wielkim władcą Kuszanów był Kudźula Kadfises; jego syn, Wima Kadfises, podbił rozległe terytoria w Indiach. Przez sto lat, poczynając od połowy I wieku n.e. państwo Kuszanów było na północy subkontynentu prawdziwą potęgą.

W Seistanie rządy Indo-Scytów zastąpiła indo-partyjska dynastia Pahlawa, do której należał m.in. Gondofares, władca panujący w połowie I wieku n.e. W tradycji chrześcijańskiej znany jest on jako Kacper, jeden z „trzech królów”. Państwo partyjskie, borykające się z trudnościami na wschodniej granicy, było nadto dręczone wewnętrznymi niesnaskami. Wciągani w nie byli często potencjalni kandydaci do tronu, przebywający poza granicami. W intrygach i mordach, jakie poprzedzały zazwyczaj dojście do tronu, Rzymianie znaleźli doskonały pretekst, aby wtrącać się do polityki państwa partyjskiego bez wszczynania bezpośredniej walki zbrojnej. Szczególna okazja, jaka im się nadarzyła, wiązała się pośrednio z traktatem pokojowym, zawartym między Augustem a Fraatesem IV. Cesarz, wdzięczny za zwrócenie rzymskich znaków legionowych, wysłał królowi partyjskiemu niewolnicę, dziewczynę z Italii, o imieniu Muza. Ta, zostawszy konkubiną króla, przekonała go, że powinien wysłać swoich synów do Rzymu na naukę. Następnie zamordowała Fraatesa i na tronie osadziła swojego syna, Fraatacesa. Nowy król poślubił własną matkę i portrety pary królewskiej ukazały się na monetach z napisami nawiązującymi do stylu monet rzymskich.

Chociaż lata 20 p.n.e.-50 n.e. były okresem najbardziej ożywionych stosunków z Rzymem, to jednak już wtedy obserwuje się w Partii stopniowy spadek znaczenia tych sił, które nastawione były życzliwie wobec Zachodu. Odnosi się to także do sztuki. Kiedy osłabiony dwór królewski przestał odgrywać główną rolę w tej dziedzinie, wtedy artystyczne gusta zaczęła kształtować Seleucja nad Tygrysem, miasto cieszące się szeroką autonomią. Wpływ greckiej przeszłości na sztukę był nadzwyczaj silny, zwłaszcza gdy Partowie, znalazłszy się w I wieku p.n.e. na terenie Syrii, odnowili kontakty z dziedzictwem klasycznym. Ale w I wieku n.e. wyłonią się nowe artystyczne i kulturalne trendy, które okażą się trwalsze niż państwo partyjskie, które czeka bankructwo.

Polityczne i kulturalne zmagania doszły do szczytu, kiedy ok. 12 roku n.e. wystąpiło dwóch pretendentów do tronu: Wonones i Artabanus III. Kiedy pierwszy z nich, popierany przez Rzym, zasiadł na partyjskim tronie, Tacyt tak przedstawiał uczucia, jakie żywili doń jego poddani:

Wzgardę ich podsycał jeszcze sam Wonones, który ze zwyczajami przodków zerwał, rzadko polował, mało o konie się troszczył; ilekroć po miastach pochód odbywał, kazał się nieść w lektyce, a narodowe uczty budziły w nim odrazę. Szydzono też z jego greckiego orszaku i z tego, że na najlichsze zapasy pieczęcie nakładano*.

Jego rywal do tronu, Artabanus, najprawdopodobniej lubił konie, polowania, biesiady w stylu partyjskim, wychowywał się przecież wśród Dachów, plemion siedzących na wschód od Morza Kaspijskiego, na rodzinnych stepach Fartów. Zanim zgłosił pretensje do tronu partyjskiego, na którym zresztą zasiadł, królował w Medii Atropatenie, położonej w północno-zachodnim Iranie (dzisiejszy Azerbejdżan).

W bardzo znamienny sposób obaj rywale czcili swoje zwycięstwa. Na jednej z monet Wononesa, upamiętniających zwycięstwo nad Artabanusem, widnieje legenda: „Król (W)Onones zwycięzca Artabanusa”. Formuła owa jest wierną kopią tej, jaką Rzymianie czcili podobne zwycięstwa. Z kolei gdy Artabanus pokonał Wononesa, wtedy jako syn ojczystej ziemi Fartów rozmyślnie opuścił na swoich tetradrachmach niektóre, wcześniej zestandaryzowane, wizerunki zachodnie. Usunięcie przezeń z monet słowa Filohellen, tradycyjnego epitetu królów partyjskich, może być świadectwem niechęci Artabanusa do greckiego modelu życia. Za dalszy przykład odejścia od wzorów greckich może służyć portret Artabanusa, wybijany na monetach, przedstawiający go en face, a nie w sposób tradycyjny, tzn. z profilu, z głową zwróconą w lewą stronę. Wtedy to także przedstawiono po raz pierwszy króla, który przyjmuje palmę zwycięstwa siedząc na koniu. Każdy z tych nowych trendów znajduje odbicie w przytoczonych wyżej słowach Tacyta.

Czy może więc dziwić, że ok. 35 roku n.e. miasto Seleucja otwarcie zbuntowało się przeciwko Fartom? W odpowiedzi na tak wyraźne odrzucanie greckich wzorców (być może istniały także inne jeszcze powody), Seleucja ogłosiła niepodległość i zachowała ją przez siedem lat, znajdując się przez cały ten czas teoretycznie w stanie wojny. Chociaż utrzymała tak długo swoją niezależność, to jednak wydaje się, że poczynania Greków wypływały z desperacji, z poczucia że tracą swoje wpływy. Nie pozbawione jest bowiem podstaw przypuszczenie, że rolę, jaką odgrywali Grecy, zaczęły przejmować kręgi aramejskojęzyczne, tworzące w Mezopotamii rodzaj „rodzimej partii”. Są i tacy uczeni, którzy dowodzą, że owa „rodzima” reakcja wypływała z Płaskowyżu Irańskiego i jej egzemplifikacją były surowe obyczaje Artabanusa III. Nie ulega wszakże wątpliwości, że mamy do czynienia z subtelną zmianą. Można by się tylko zastanawiać, czy spowodował ją tylko jeden czynnik. Pewne jest natomiast, że w połowie I wieku n.e. polityczna rola Greków z Seleucji należała już do przeszłości. [167/168]

Kultura partyjska

Partia zaczęła przejawiać od połowy I wieku n.e. twórcze możliwości w zakresie środków artystycznego i kulturalnego wyrazu. Na nieszczęście, niektóre zupełnie nowe elementy, nasuwające myśl o irańskim lub „orientalnym” odrodzeniu, są raczej odosobnionymi manifestacjami. I tak np. trudno uznać za dowód odrodzenia narodowego wystąpienie na brązowych monetach Wologazesa I ołtarza ognia lub na jego srebrnych drachmach napisów aramejskich. Ale jeśli te wskazówki połączy się z informacjami dostarczonymi przez Tacyta, to wtedy wyraźnie okaże się, że polowa I wieku n.e. jest granicą dzielącą dwie epoki kultury partyjskiej - „wczesną” i „późną”. Mamy więc do czynienia z rozwojem odrębnych środków wyrazu artystycznego. I chociaż sztuka partyjska przemawiała w dużej mierze sposobami przejętymi z Zachodu, to jednak nie to stanowiło o jej wartości, lecz przesiąknięcie jej smakiem orientalnym.

Jest rzeczą oczywistą, że handel ma wpływ na rozwój sztuki i to nie tylko dlatego, że dzięki niemu napływają różne wyroby, które mogą kształtować artystyczne gusta. Prowadzi on bowiem także - jeśli się w jakimś społeczeństwie rozwija - do wzrostu zamożności tych, którzy nim się zajmują. Dowodzi tego gospodarcza działalność licznych miast w późnej Partii. Wzrost zaś liczby ludzi bogatych, gotowych łożyć na sztukę, stwarza dla niej korzystniejszą sytuację niźli miała wtedy, gdy znaczenie i bogactwo koncentrowały się w ręku stosunkowo małej grupy społecznej. Teraz sztuka zaczyna się „demokratyzować”, gdyż zapotrzebowanie na nią rośnie wraz z szybkim rozwojem - liczebnym i majątkowym - warstwy kupców. W tym czasie powiększa się także, poprzez podziały wielkich posiadłości, liczba drobnych arystokratów. Kupiec przywożący wyroby i wzory zaspokajał coraz wyższe aspiracje nowobogackich. Dla nich jednak liczył się przede wszystkim ogólny efekt wyrobu, o wiele zaś mniejsze znaczenie miały jakieś odrębności i indywidualne cechy twórczości artystycznej . Utrudnia to historykowi sztuki śledzenie systematycznego rozwoju stylu. W sztuce partyjskiej splatały się nadto motywy greckie, odradzające się elementy sztuki achemenidzkiej i nowe tematy rzymskie, co nadawało jej, na pierwszy rzut oka, charakter eklektyczny.

Warto zwrócić uwagę, że w tym samym czasie, gdy występowały wspomniane zmiany w sztuce, partyjska machina państwowa zaczęła szwankować. Około roku 40 n.e. dwaj bracia, Wardanes i Gotarzes, podzielili państwo między siebie. A tymczasem kurczyło się ono nadal terytorialnie i przeżywało poważne trudności wynikające z inflacji i dewaluacji pieniądza. W tym stanie rzeczy nie mogły dać spodziewanego rezultatu organizacyjne przedsięwzięcia Wologazesa I, zmierzające do poprawy sytuacji państwa. Założenie przezeń miasta Wologasias, jako handlowego konkurenta Seleucji, zapoczątkowało politykę zmierzającą do dalszego ograniczenia wpływu kupców greckich. Ale kroki te chybiły celu, co więcej, zapoczątkowały dominację handlową innych kupców z Azji Zachodniej, szczególnie tych z Palmyry, i wyeliminowały Partię z aktywnego uczestnictwa w wymianie międzynarodowej.

Tymczasem ogromna chłonność rynku rzymskiego pobudzała rozwój handlu międzynarodowego; to z kolei wzniecało zawziętą rywalizację pomiędzy różnymi ośrodkami handlowymi. Właśnie żeby usunąć pośredników handlowych i zapewnić Rzymowi kontrolę nad tym handlem, w który wprzęgnięte były przeogromne sumy pieniędzy, cesarz rzymski Trajan podjął inwazję na państwo partyjskie - ostatnią kampanię wojenną w jego życiu. Skarb rzymski cierpiał bowiem z powodu odpływu złota, którym płacono za obce towary. Najazd Trajana miał krótkotrwałe skutki dla Partii, ale w niczym nie poprawiło to jej sytuacji, gdyż kupcy z Palmyry i Dura-Europos coraz ściślej kontrolowali szlaki karawanowe łączące Syrię z Mezopotamią. Wologazes III (IV) próbował przywrócić pozycję Partii w handlu międzynarodowym, ale inwazja na Syrię nie powiodła się. Co gorsza, wprawione zostały już w ruch siły popychające Partię do ostatecznego upadku.

Najazd rzymski w 165 r., pod wodzą Lucjusza Werusa, [168/169] kiedy to splądrowany został Ktezyfon, stolica Partów, miał tak fatalne następstwa, że załamały one ostatecznie władztwo Partów. Miasto Dura-Europos, zajęte wtedy przez Rzymian, stało się jaskrawym przykładem, jak Partowie tracili swoje ziemie. Działania wojenne odbiły się ujemnie na funkcjonowaniu handlu, którego niedowład wpływał destrukcyjnie na całą gospodarkę. Poza tym sama wojna wyczerpywała siły kraju, jego energię i zasoby. Gospodarczy upadek kraju, połączony z jego wewnętrznym rozbiciem, oznaczał kres państwa partyjskiego. Niebawem jeden z wasali króla Partów, pochodzący z południowego Iranu, dokona przewrotu i dostarczy impulsów do dynamicznych przemian.



Państwo Sasanidów

Przewrót dokonany przez Sasanidów zwiastował nową erę, w której wiele problemów, z jakimi dotąd borykało się państwo, nie uległo zmianie, ale wyraźniej zostały określone poszczególne sfery działalności władzy. Nadal trwała konfrontacja z Rzymem, powodowana często rywalizacją o zwierzchnictwo nad Armenią. Hunowie stanowili o wiele groźniejsze niebezpieczeństwo dla wschodnich rubieży państwa sasanidzkiego niż Scytowie, z którymi kilka stuleci wcześniej toczyli boje Partowie. Zoroastryzm, jako religia państwowa, wszedł w otwarty konflikt nie tylko z Kościołem chrześcijańskim (prześladowanym z powodu jego powiązań z cesarskim Rzymem), ale i z innymi heterodoksyjnymi wierzeniami, łącznie z manicheizmem, zerwanizmem czy głoszącym rewolucyjne hasła mazdakizmem.

Królestwo Sasanidów zostało założone około roku 226 n.e. przez Ardaszira, który zadał klęskę Artabanusowi V, królowi Partów. Nowa dynastia wywodziła się z Farsu, ziemi która w pewnym sensie była duchową ojczyzną Irańczyków, gdyż tu właśnie znajdowały się stolice Achemenidów - Pasargady i Persepolis. Przodkowie Ardaszira połączyli religię Zoroastra z praktykami kultowymi w Istachr, mieście powstałym na terenie Persepolis; nadało to nowej władzy silnych akcentów nacjonalistycznych i religijnych. Przejęcie władzy przez Sasanidów upamiętnione zostało w literaturze w sposób ubarwiony heroicznymi czynami, często po to, żeby podkreślić prawa nowej dynastii do tronu. Ale określenie czasów, w jakich miały miejsce wydarzenia opowiedziane przez legendę, jest przedmiotem częstych sporów między historykami. Znalezienie właściwej odpowiedzi komplikuje fakt, że Sasanidzi odrzucili system datowania według ery Seleucydów - przejęty przez Partów - w którym daty określano latami, jakie upłynęły od dojścia do władzy Seleukosa. Sasanidzi rejestrowali wydarzenia według lat panowania poszczególnych władców, co może, jeśli nie ma innych możliwości datowania, prowadzić do wielu niepewności w ustaleniu chronologii poszczególnych wydarzeń.

O ile Ardaszir był twórcą nowego królestwa w Iranie, o tyle jego syn, Szapur I, był budowniczym imperium sasanidzkiego. W granicach jego państwa znalazły się bowiem ziemie zajmowane dzisiaj przez Iran oraz, częściowo, przez takie kraje, jak Pakistan, Afganistan, Związek Radziecki (po obu brzegach Morza Kaspijskiego) i Irak. Opanował także wybrzeże Półwyspu Arabskiego rozciągające się wzdłuż Zatoki Perskiej. Władca ten był najlepiej znany światu zachodniemu jako wróg Rzymu.

Pierwszy jednak ruch na persko-rzymskiej szachownicy politycznej należał do Rzymu. Cesarstwo spodziewało się odnieść korzyści w starciu z młodym królestwem Sasanidów. Miało zwłaszcza nadzieję, że uda mu się zachować wpływy w Armenii, gdzie po sasanidzkim przewrocie schronili się niektórzy członkowie dynastii Arsacydów. Rzymianie jednakże nie docenili siły Sasanidów. Cesarz Gordian III w czasie nieudanej wyprawy na Persję (zaatakował ją posuwając się wzdłuż górnego Eufratu) stracił w 244 r. życie, a jego następca, Filip Arab, musiał zabiegać o pokój. Ten triumf Persów i inne, późniejsze ich zwycięstwa nad Rzymianami staną się częstym tematem płaskorzeźb kutych w skale, licznych zwłaszcza w Farsie, ojczyźnie Sasanidów.

Mniej więcej dziesięć lat później, w wyniku sporów o Armenię, Szapur sam przeszedł do ofensywy. Najechał Syrię i zdobył jej główne miasto, Antiochię. Stąd uprowadził wielu jeńców, których osiedlił w prowincji Chuzystan. Wśród nich znajdowali się specjaliści od robót inżynieryjnych, których prawdopodobnie wykorzystano przy budowie mostów i grobli. Dla tych jeńców Szapur ponoć zbudował oddzielne miasto, Gundiszapur, co tłumaczy się: „Ulepszona Antiochia Szapura”. Zapoczątkowało ono nowy sposób planowania urbanistycznego w Persji sasanidzkiej.

Skutki drugiej wyprawy Szapura były odczuwalne jeszcze długo po jego śmierci. Skierował się mianowicie przeciwko handlowemu i dobrze ufortyfikowanemu miastu Hatra i jednocześnie przeciwko miastom położonym wzdłuż Eufratu, które, na czele z Dura-Europos, zmonopolizowały cały handel prowadzony wzdłuż tej drogi wodnej. Wyprawa ta położyła kres rozwiniętemu tu od czasów partyjskich modelowi wymiany handlowej. Odbiło się to niekorzystnie na siostrzanym mieście Hatry, arabskiej Palmyrze, zniszczonej w 273 r. przez cesarza Aureliana.

Krótkotrwały podbój Syrii przez Szapura musiał oczywiście sprowokować odwet ze strony Rzymian. Kiedy Szapur zaatakował Edessę - podczas swojej trzeciej wyprawy na Syrię - na pomoc oblężonemu miastu ruszył cesarz, ów nieszczęsny Walerian. Jego bowiem wojsko zostało całkowicie rozbite, a on sam dostał się do niewoli. Wieść niosła, iż ostatnie dni swojego zhańbionego żywota spędził na Gundiszapur. W oczach Zachodu uchodził on za cesarza słabego i nieudolnego, natomiast dla Sasanidów pochwycenie cesarza rzymskiego stało się sposobnością, i to bez precedensu, do gloryfikowania własnej dynastii. Na rozkaz króla wykuto w skale płaskorzeźby przedstawiające wspaniałe zwycięstwa Szapura nad Gordianem, Filipem i Walerianem. [169/170]

Szapur zasługuje także na uwagę historyków z powodu sukcesów, jakie odniósł w walce z Kuszanami. Stali się oni poważną siłą na Wschodzie od II wieku - od czasu gdy upadło znaczenie Fartów. Kiedy do władzy doszedł Ardaszir, Kuszanowie od razu odczuli, że mają do czynienia z o wiele groźniejszym przeciwnikiem. Wydaje się, że Ardaszir był właśnie tym władcą, który pierwszy zadał im klęskę, ale dopiero za sprawą Szapura ich królestwo zostało wcielone do państwa Sasanidów. Nowo zdobyte terytorium było zarządzane przez „kuszanszacha”, wicekróla, wyznaczonego z królewskiej rodziny Sasanidów, który rządził w imieniu „króla królów” i był otoczony Urzędnikami odpowiedzialnymi bezpośrednio przed Szapurem. Był to więc zupełnie odmienny od partyjskiego sposób organizacji podbitych ziem. W państwie partyjskim bowiem znaczna część jego ziem była zarządzana przez lokalne, dziedziczne dynastie, podległe tzw. „królowi królów” w stopniu dość niejasno sprecyzowanym. Hegemonia władcy wyraźniej się zaznaczała, gdy na tronie zasiadał człowiek o szczególnie silnej osobowości, dysponujący odpowiednio silną armią. Zupełnie inaczej było w państwie Szapura, gdzie poszczególne prowincje były zarządzane przez członków panującej rodziny królewskiej. W tym leży zasadnicza różnica w organizacji imperiów partyjskiego i sasanidzkiego. Pociągnęła ona za sobą poważne zmniejszenie znaczenia lokalnych arystokratów.

Następcy Szapura I utracili jednakże w ciągu 30 lat prawie wszystkie nabytki tego wybitnego władcy. Bahram II (276-293), naciskany przez Kuszanów, nie mógł jednocześnie przeciwstawić się Rzymowi i musiał mu odstąpić północną Mezopotamię i Armenię. Narses (293-302) wycofał się z ziem położonych na zachód od Tygrysu i to na taką głębokość, że było to poważne uszczuplenie terytorium okupowanego przez Persję. Hormizdas II (302-309) poślubił nawet księżniczkę kuszańską, aby utrzymać pokojowe stosunki na wschodzie. Ale był to daremny krok. Z chaosu, w jakim znalazło się królestwo Sasanidów, wyłoniła się wreszcie jedna z najwybitniejszych postaci Persji sasanidzkiej: był nią Szapur II, zwany Wielkim. Doszedł on do władzy dzięki arystokracji, która w osłabionej monarchii manipulowała tronem królewskim, oczywiście mając na względzie własne korzyści. Tym razem jednak jej protegowany okazał się zbyt potężną indywidualnością.

Jego talenty wojskowe pozwoliły mu odzyskać świeżo utracone krainy. Na wschodzie na powrót uzależnił Kuszanów, ale trwałego pokoju nie zapewnił, gdyż pojawił się tam nowy wróg, chioniccy Hunowie (Heftalici). Szapur musiał przez pięć lat (353-358) toczyć walki, zanim doszedł z nimi do porozumienia. Później jednak będą go wspomagali w charakterze sprzymierzeńców, gdy zwróci się przeciwko Rzymowi. Oblężenie przez Szapura Amidy i Singary, twierdz rzymskich, sprowokowało w 363 r. zbrojny najazd na Mezopotamię cesarza Juliana, zwanego „Apostatą”. Lecz gdy ten zmarł w wyniku odniesionej rany, jego następca, Jowian, był zmuszony ustąpić ze wszystkich ziem leżących nad Tygrysem i z Armenii. Mimo że Armeńczycy orężnie bronili swojej niezależności, to jednak bez rzymskiego poparcia nie mogli zapobiec przekształceniu ich kraju w prowincję państwa sasanidzkiego.

Zoroastryzm

Chrześcijaństwo spowodowało zaostrzenie walki o Armenię i w ogóle całego konfliktu persko-rzymskiego. Irańczycy byli wyznawcami religii Zoroastra (Zaratusztry). Sasanidzi uznając tę religię za państwową, stali się wyznawcami wojującymi. Religię Zaratusztry cechował dualizm: Dobra i Zła, albo Światła i Ciemności, czyli Boga Ormuzda, zwanego też Ahuramazdą, i Demona Arymana. Ahuramazdą miał do pomocy zastępy aniołów, ale ci mieli daleko niższą pozycję w oficjalnej religii niż święty element ognia. Sasanidzi nastając na zachowanie ortodoksyjnej, dualistycznej formy zoroastryzmu i prześladując herezje, nawet te nieznacznie różniące się od oficjalnej religii, doprowadzili do większego sformalizowania wiary, dla której czuwanie nad świętym ogniem stało się jednym z najważniejszych rytuałów.

Wiele z budowli zwieńczonych pojedynczymi kopułami, pochodzących z epoki sasanidzkiej, które dotrwały do naszych czasów, nazwano „świątyniami ognia”; nie jest to nazwa właściwa, gdyż nie sam ogień jako taki był w nich czczony (ogień był symbolem i synem Ahuramazdy). Określenie to bierze się stąd, że doglądanie w tych sanktuariach świętego ognia wydawało się lu­dziom postronnym, nie wtajemniczonym, najbardziej egzotyczną cechą tej religii. Muzułmańskich zdobywców z VII wieku uderzała duża liczba owych przybytków, niektóre z nich zamienili nawet na meczety. Struktura świątyni ognia jest najbardziej charakterystyczną cechą całej późnej architektury irańskiej.

Trzy były rodzaje ognia, odpowiadające trzem pierwotnym kastom społecznym: kapłanom, wojownikom i prostemu ludowi; ponadto był jeszcze jeden rodzaj, zarezerwowany dla władcy - ogień królewski. Był on zapalany, w chwili objęcia władzy przez nowego monarchę, na przenośnym ołtarzu. Ten to ogień pokazują ilustracje na rewersach srebrnych monet. Istniały określone obrządki rytualne dla odnawiania siły ognia - od ognia wiecznego począwszy, a na ogniu domowym, płonącym w prywatnych domach skończywszy. Materiały używane do jego podtrzymywania poddawane były specjalnemu oczyszczeniu; a i sam ogień - jeśli był wynoszony na zewnątrz podczas ceremonii - podlegał oczyszczeniu po powrocie do sanktuarium. Dzisiaj, niestety, trudno jest wydzielić z zoroastryzmu starożytne praktyki, gdyż obrósł on różnymi naleciałościami i zwyczajami w trakcie długiego rozwoju wspólnot zoroastryjskich; ich najliczniejszymi reprezentantami są dzisiaj parsowie mieszkający w Indiach. Obok religii państwowej ludzie w czasach sasanidzkich wyznawali też rozmaite wierzenia ludowe i poglądy filozoficzne; zajmowano [170/171] się magią, demonologią. Wierzenia te utrzymywały się pomimo coraz silniej formalizującego się wyrazu religii zoroastryjskiej i rozrostu sztywnego systemu kastowego, jakim objęci byli kapłani.

Człowiekiem, który najwięcej zdziałał dla rozpowszechnienia i narzucenia innym praktyk ortodoksyjnych był prozelita, kapłan, nazywający się Kartir. Stał się on jedną z najważniejszych osobistości w imperium za czasów Szapura II - i to zarówno w dziedzinie religijnej jak i politycznej; świadczą o tym jego inskrypcje na skalnych płaskorzeźbach Szapura i Bahrama II. Prawdą jest, że nie był on pierwszym, który w państwie Sasanidów propagował zoroastryzm, gdyż już Ardaszir burzył pogańskie sanktuaria, aby na ich miejscu wznosić świątynie ognia. Ale Kartira cechował szczególny zelotyzm. Atakował z równą zaciętością Żydów, buddystów, wyznawców hinduizmu, manichejczyków jak i chrześcijan - i to w ciągu panowania aż pięciu królów, od Szapura I do Narsesa.

Powszechnie przyjmuje się, że Narses był tolerancyjnie nastawiony wobec manicheizmu. Mani był głosicielem religii synkretycznej, złożonej z wierzeń chrześcijańskich i zoroastryjskich i opierającej się, do pewnego stopnia, na uniwersalizmie głoszonym przez różne sekty gnostyckie. Przez pewien czas nauczał w Indiach, następnie powrócił do Iranu, gdzie jego nauki znalazły szeroki oddźwięk, zdobywając wyznawców nawet w łonie rodziny królewskiej. Przeciwko niemu wystąpił fanatyczny Kartir, oskarżając go o herezję. Mani został skazany na śmierć i stracony. Lecz jego nauka rozprzestrzeniała się nadal w Azji Centralnej, trafiając nawet do Chin. W samym Iranie manicheizm popierany był przez Narsesa. Jednakże mimo tej oficjalnej tolerancji był uważany nadal przez kler za herezję. Rygoryzm Kartira został złagodzony, ale nie usunięty.

Późniejsi pisarze muzułmańscy opisywali różne sekty zoroastryjskie, ale niektórzy nowożytni komentatorzy utrzymują, że nie były to sekty sensu stricto, lecz szkoły myśli filozoficznej. Może budzić to wątpliwości, ponieważ dla szerokich rzesz ludności problemy filozoficzne były zbyt odległe od ich życia, od sposobu, w jaki oddawali się religii. Najwięcej powodów do dyskusji dostarczała wyznawcom zoroastryzmu interpretacja znaczenia zła. Wyznawcy mazdakizmu wierzyli, że Dobro i Zło (Ormuzd i Aryman) są całkiem różnego pochodzenia. Zerwaniści utrzymywali, że Ormuzd i Aryman są tworami Zerwana, boga „czasu nieskończonego”, czyli wieczności. Zerwanizm był szeroko rozpowszechniony w czasach Sasanidów, a niektórzy komentatorzy utrzymują, że był on, aż do podboju arabskiego, dominującą formą zoroastryzmu. Wydaje się, że fatalistyczne tendencje, występujące w zerwanizmie, szczególnie dobrze pasowały do owej epoki spekulatywnego gnostycyzmu. Czy zerwanizm rzeczywiście zdominował zoroastryzm, czy też nie, to pewne jest, że po zwycięstwie islamu został on, jako filozofia, wyeliminowany przez wspólnoty zoroastryjskie.

Wiarą heretycką, która w IV wieku uzyskała duże znaczenie, było chrześcijaństwo. Już w okresie partyjskim zdobyło ono, jak utrzymują źródła syryjskie, mocne oparcie wśród ludności aramejskojęzycznej w Mezopotamii. [171/172] Na jego rozprzestrzenienie się w Iranie za­chodnim mieli być może wpływ osadnicy deportowani z Antiochii. W roku 274 chrześcijaństwo przyjął Tiridates, król Armenii. Chrześcijanie doświadczali w państwie Sasanidów nie większych prześladowań niż inne wyznania heterodoksyjne. Działo się tak dopóty, dopóki Rzym był pogański. Od czasu konwersji cesarza Konstantyna i uznania religii chrześcijańskiej za oficjalną, chrześcijanie zaczęli być uważani w Iranie za poważnych wrogów politycznych. Oczywiście poszły za tym prześladowania; pierwsze, zakrojone na dużą skalę, miało miejsce w 339 r., za Szapura II. Władca ten był energicznym propagatorem ortodoksyjnego zoroastryzmu i jego zasługą była pierwsza kompilacja pism religijnych składających się na Awestę. Lepiej wiodło się chrześcijanom za jego następców. Jazdegard I (393-421) był nadzwyczaj tolerancyjnie nastawiony wobec Żydów i chrześcijan. Bahram V, niezdolny do zbrojnego przeciwstawienia się cesarstwu rzymskiemu, został zmuszony do zawarcia z nim pokoju, w którym zagwarantował chrześcijanom swobodę religijną. Najpoważniejsza wszakże zmiana nastąpiła w roku 483, kiedy synod chrześcijan irańskich oficjalnie uznał nestorianizm za naukę prawowierną. Odtąd chrześcijanie żyjący w państwie sasanidzkim nie musieli już być całkowicie identyfikowani z Rzymem.





Starożytna Persja, imperium Sasanidów (261 n.e.)



1   2   3   4   5


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna