Przede wszystkim trzeba 'chcieć' bardzo to jest najlepsza motywacja



Pobieranie 12.73 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar12.73 Kb.
Przede wszystkim trzeba 'chcieć' bardzo - to jest najlepsza motywacja.
Pierwsza rzeczą, jaka zrobiłam było poszukiwanie na Internecie roznych diet, ćwiczeń, czytałam dużo, myslam myslam,nadal myslę. Trafiłam na forum wizaż i kafeteria, przeczytałam całości-te wszystkie porady dziewczyn,które się odchudzały albo się odchudzają- myslałam,ze jestem sama, jestem o niebo mądrzejsza i niebo bardziej zdecydowana.Zdecydowana jestem już od bardzo dawna. Tylko rezygnuje jesli nie widzę rezulatów.Na basen,ani na siłownię, ani na dwór tez nie pójdę.Chcę w domu ćwiczyć- bo krępuje się,nie chcę zeby ktoś wysmiewał sie ukradkiem ze mnie.To boli.
Układam sobie dietę, ćwiczenia, wpisuję do pamietnika swoje przemyslenia.Bo wkońcu pamiętnik inernetowy pomaga nam przetrwać samotność,miłość i nietylko.
Pomierzyłam się centymetrem zważyłam, zapislam do pamietnika ,zakupiłam herbatki przeczyszczające,ktore naprawde nie tylko męczą psychicznie ale pomagają.
Samo przygotowanie do odchudzania: psychiczne oraz takie merytoryczne jest bardzo ważne i trwa naprawdę bardzo długo.
Słowo bliskich też jest bardzo pomagające, bardzo wazne.
Wcześniej nie byłam przygotowana psychicznie, to było cos bardziej typu: spojrzenie w lustro,albo kiedy trzeba wyjśc gdzies albo do szkoły nie mam wco sie ubrać to wtedy występuje szybkie postanowienie diety, takie bardziej spontaniczne, tak jak spontanicznie przychodzilo tak tez spontanicznie odchodziło.... No, bo jak nie zjeść ciasta pysznego, jak to kotlecika schabowego,albo gołąbeczka tez nie? Jak to takie dobre. Dlatego moim zdaniem przygotowanie swojego mózgu, oswojenie go z tym, co zamierzamy, wyobrażanie sobie celu to bardzo ważny etap przed-ochudzania.
Teraz jak już wpadłam w "to", to duża mobilizacja są dla mnie ginące cm, malejąca waga, lepsze samopoczucie po ćwiczeniach, nie uwierające mnie w pasie spodnie (mogę przynajmniej oddychać swobodnie
Pierwsze za Tobą - postanowiłaś rozpocząć dietkę . Co do ćwiczeń to wszelkie aeroby są na spalanie tłuszczu: bieganie truchtem, pływanie, jazda na rowerze, aerobik i rożne jego odmiany jak np. taebo. Minimum ćwiczysz 20 minut, możesz na czczo. Polecam tez uzupełniać aeroby ćwiczeniami siłowymi, niekoniecznie na siłowni, możesz wykonywać je w zaciszu domowym: brzuszki, ćwiczenia nóg, pośladkow itp., ja ćwiczę zestaw ze strony soku Tymbark flit. Dieta hmm no tutaj musisz mięć silna wole bynajmniej na poczatku, bo im dalej z dietka tym łatwiej, zoladek się kurczy, organizm już tak nie wola jeść jeść!! . Porpostu mówisz sobie nie jem tego czy tamtego i w tym trwasz . Posiłki częste, co Ok 2-3godziny, ale lekkie, nie tak zebys była najedzona bardzo i rozdęta jak balon. Ważne jest, co jesz. W czasie diety redukcyjnej powinniśmy jeść więcej białka, warzyw, trochę mniej owoców, a najmniej węglowodanów. Tłuszcze tez są potrzebne - paradoksalne, ale pomagają spalac tłuszcz, ale zwracaj uwagę na dobre tłuszcze - oliwa z oliwek, pestki słonecznika, dyni, ryby. Błonnik tez będzie pomocny, znajdziesz go np. w otrębach, dobrze wiec byłoby gdybyś co dzień zjadła jogurt naturalny z łyżką czy dwoma otrębów. Pij dużo od 2 litrów wzwyż, najlepiej wodę niegazowana. Do tych 2 litrów wliczają się wszelkie herbaty owocowe czy tez zielone, czerwone..., No i nie słódź, nie jedz słodyczy, raz na jakiś czas no na 2 tygodnie pozwól sobie na kostkę czekolady, loda czy ciastko. Ja staram się sobie nie folgować, bo u mnie problem ze slodyczamai jest taki: zjem jedno cicho, to się kończy na pół kg... . Jak będziesz jadła często, ale w mniejszych ilościach to organizm nie będzie wołał :"papu" , wiec i z podjadaniem będzie lepiej. Na kolacje proponuje jeść cos białkowego, ewentualnie z warzywami, jak serek z pomidorem czy ogórkiem, szczypiorkiem, rzodkiewka. Mięsko gotuj, rób na parze, w każdym bądź razie nie smaż, unikaj panierek, sosów, mącznych produktów, chleb jasny i inne tego typu powiedz,,dowidzenia''
, jedz ciemny chleb i najlepiej na sniadanie a później już nie, zrezygnuj z ziemniaków, czasami jedz poprostu mięso z surówka na obiad bez węglowodanów, a czasami zjedz warzywa z ryzem brązowym czy kasza... Ja staram się nie łączyć białka i węglowodanów. Nie nastawiaĆ się na szybki rezultat i nie przykładajć uwagi do swojej wagi, patrz na obwody (cm ) i daj swojemu organizmowi czas, niech schudnie powoli, ale za to trwale. Jesli pojawi się zastój (jak u mnie ostatnio), to nie przerywaj diety!!! Bądź dzielna, walcz, a zobaczysz, ze po nocy przychodzi zawsze dzien., tylko trzeba być cierpliwym i nieugiętym
A ja sobie pomyślałam, że... założę zeszycik... Tak, tak, poświęcę kilka stron na opisanie tego, co chcę w sobie zmienić, jaki efekt chcę osiągnąć no i przede wszsytkim co powinnam robić, żeby go osiągnąć.
A potem będę zbierała różne ciekawostki na temat dbania o figurę, Bo strasznie się zaniedbałam
I za każdym razem jak będę miała chwilę zwątpienia, będę zaglądała do tego zeszytu, poszukując mobilizacji i konkretnych wskazówek
Moje sposoby na poskromienie łakomstwa. Gdy przychodzi mi ochota na łakocie próbuję odwrócić swoją uwagę od jedzenia w nadziei, że ta chęć minie.
1. Idę umyć zęby (później szkoda tak od razu je znieświeżyć).
2. Idę zrobić pranie
3. Włączam muzykę lub siedze przed kompem.
4. Wykonuję jakąś serię ćwiczeń
5. Piję wodę lub herbatkę z senesem nie zawsze,ale jesli pije herbatke oczyszczającą to wtedy Regulavit 2, Figura
6. Robię porządek w szafie .
7. Oglądam stare zdjęcia, na których mam zadowalającą figurę.
9. Żuję gumę miętową (po niej nie chce mi się tak jeść).
10. W ostateczności zjadam coś, co nie jest wysokokaloryczne (np. marchewkę, ogórka) i cieszę się, że wytrzymałam.
Kiedy byłam ciut młodsza nie byłam taka okrągła jak teraz W wieku dorastania zaczelo byc gorzej:"hmmm, jakos dziwnie brzuch mi wystaje, jakos dziwnie szerokie spodnie nosze w porownaniu do,,kolezanek"z którymi chodze do szkoły. Byl czas na kompleksy, teraz tez nie narzekam na brak kompleksów ,skrajnie wykanczajace cwiczenia. Nie mam koleżanek -brakuje mi tego.Nigdy nie byłam w restauracji -bo wstydze sie swojej figury.
Nie byłam nigdy latem nad Morzem -bo trzeba się rozebrać.A mi to chyba raczej nie wypada.
Nie mam chłopaka.
Jesetm osamotniona.Wstydzę się każdego wyjscia.
Nigdy nie byłam na Sylwestrze,bo nie mam z kim.
Zatem z moich przemysleń wynika, ze nastawienie i w wsparcie ma wielka moc.
Pobieranie 12.73 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna