Przedmowa do pierwszego wydania



Pobieranie 0.67 Mb.
Strona6/16
Data04.05.2016
Rozmiar0.67 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16

Mat 8:23 Powód, dla którego Jezus, usadowiwszy się w końcu czółna, kazał apostołom przepłynąć na drugi brzeg jeziora, został podany nieco wcześniej. Jezus pragnął uwolnić się na chwilę od krzykliwego entuzjazmu swoich słuchaczy (Mt 8:18); nie jest wykluczone również, że chciał przy okazji zaczerpnąć nieco nowych sił i objąć nowe krainy zasięgiem swego nauczania (Mt 8:28–34).

Mat 8:24 Burze na jeziorze Genezaret nie należą do rzadkości. Wiejący z południowego wschodu wiatr w porze popołudniowej przybiera na sile, spiętrzając coraz bardziej stosunkowo niewielkie w ciągu dnia fale. Fale okrywały łódź być może dlatego, że była zbyt przeciążona znajdującymi się w niej ludźmi. Według wszelkiego prawdopodobieństwa całe grono Dwunastu towarzyszyło Jezusowi. Marek zamyka opisem uciszenia burzy na jeziorze pracowity dzień przypowieści (por. Mk 4:1–34). Cały dzień upłynął Zbawicielowi na głoszeniu nauki o królestwie Bożym. Pod wieczór, ukończywszy swoje prace, zdał się na wysiłki apostołów. Znużony zasnął. Jest to jedyna zresztą w całym NT wzmianka o śnie Jezusa.

Mat 8:25 Wołanie apostołów o ratunek zdradzało – być może – nadzieję znalezienia jakiejś pomocy u Jezusa. Niemniej apostołowie zatroszczyli się też o to, żeby Zbawiciel nie zginął w falach wzburzonego jeziora. Nikomu nie pozwala się spać w podobnej sytuacji.

Mat 8:26 Jak każdy cud, tak też i uciszenie burzy na jeziorze jest epifanią Bożej mocy. Obecność działającej mocy Bożej przeżywa człowiek tak samo jak niespodziewane pojawienie się Boga samego: jest przerażony. Tak zaczyna się opis przeżycia każdej epifanii, zarówno w NT, jak i w ST. Pierwszą zaś reakcję Boga, który dostrzega przerażenie człowieka, wyrażają słowa: „Nie bój się!” W opisie uciszenia burzy na jeziorze ważna jest sama kolejność czynności przebudzonego ze snu Jezusa: najprzód zajął się samymi ludźmi, a potem dopiero uciszył burzę. Wymówka uczyniona apostołom każe się domyślać, że nie ufali oni w pełni cudotwórczej mocy Jezusa, co stanowi godny uwagi kontrast w zestawieniu z tak pochwalaną przez Zbawiciela wiarą setnika, kontrast tym bardziej znamienny, że tam chodziło o uzdrowienie jednego człowieka, tu zaś o zawładnięcie żywiołem wzburzonej wody. Być może zresztą, że apostołowie w Chrystusową moc czynienia cudów wierzyli, lecz byli przekonani, iż sama tylko fizyczna obecność śpiącego Jezusa nie zdoła ich uratować od śmierci.

Mat 8:27 Jeżeli Chrystus dopuścił do tego, że fale zaczęły łódź zalewać, powodując wielkie przerażenie ludzi, to chyba głównie po to, żeby ci ostatni mogli sobie postawić pytanie, którym kończy się cała perykopa: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne? Opisów podobnych sytuacji jest w NT więcej. Bojaźń rodząca się w takich okolicznościach jest, według intencji samego Jezusa, specjalnym czynnikiem wychowawczym. Ma skłaniać ludzi do uznawania ich własnej nicości i niemocy przy równoczesnym urzeczeniu ogromem wszechmocy Boga. W ten sposób bojaźń, jedno z najpospolitszych uczuć ludzkich, zostaje wprzęgnięta do dzieła przygotowywania człowiekowi zbawienia.

Mat 8:28 Przypadek bardzo szczególnego opętania przedstawiają dwaj chorzy z Gadary, miasta położonego na wschodnim, urwistym brzegu jeziora Genezaret. To strome zbocze wapienne pełne było różnych rozpadlin, jaskiń i jarów. Właśnie w jednej z takich jaskiń mieszkali dwaj opętani, zbiegli z miasta lub być może odsunięci świadomie od społeczności zdrowych ludzi. Zdaje się, że nie przypadkiem doszło do spotkania opętanych z Jezusem.

Mat 8:29–31 Opętani lub mówiąc dokładniej, złe duchy mające w swej mocy biednych ludzi, wiedzą dobrze, że nie ma nic wspólnego między nimi a Jezusem. Zdają się też wiedzieć, iż jest im dana możność działania do czasu (por. Łk 4:13). Lecz jeśli ma to być koniec, przynajmniej dla owych demonów, które nękały tamtych ludzi, to niech im, demonom, wolno będzie po opuszczeniu ludzi wejść przynajmniej w wieprze, których stado pasie się w pobliżu.

Mat 8:32–34 Jezus zgodził się na tę oryginalną prośbę. Ale gdy tylko demony weszły w świnie, natychmiast cała trzoda runęła po urwistym zboczu w jezioro. Nic dziwnego, iż całe to niezwykłe wydarzenie napełniło pasterzy nie lada przerażeniem. Kiedy uciekłszy z pastwiska opowiedzieli wszystko w miasteczku, ludzie poczęli prosić Jezusa, żeby odszedł z ich krainy: może bali się po prostu jakichś dalszych strat lub czegoś złego, co mogło spotkać ich samych. W każdym razie nie była to jeszcze godzina przyjęcia Dobrej Nowiny przez pogan.

Mat 9:1–2 Rzecz dzieje się w Galilei. Miastem Jezusa jest w tej krainie – jak już wiadomo – Kafarnaum, a punktem oparcia w tym mieście dom Szymona-Piotra. Mateusz okazuje się wyjątkowo lakoniczny, gdy mówi: „Przynieśli Mu paralityka”. W paralelnym tekście Marka jest mowa o tym, że ludzie niosący paralityka nie mogli dojść do Jezusa z powodu wielkich tłumów, że wobec tego odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, zrobili otwór w dachu i spuścili nosze, na których leżał paralityk (Mk 2:3 n). Pierwsze słowa Jezusa urzeczonego wielkością wiary nie tylko paralityka, lecz także jego pielęgniarzy, włamujących się przez dach domu do wnętrza, wydały się choremu z pewnością dziwne. Był może nawet trochę zawiedziony. Spodziewał się przecież fizycznego uzdrowienia, a oto nadzieja ta mogła natychmiast prysnąć; być może rozumował w następujący sposób: jeśli On mówi o moich grzechach, jeśli je zna, to czy w ogóle będę godzien uzdrowienia? Nie wiadomo też, czy paralityk nie podzielał dość rozpowszechnionego wówczas przekonania, według którego każde cierpienie fizyczne lub psychiczne było karą za grzechy, jeśli nie za własne, to najbliższych przodków (Jan 9:2).

Mat 9:3–5 Posądzenie Chrystusa o bluźnierstwo, nie pierwsze zresztą w tym wypadku, wiąże się z przeświadczeniem, że tylko Bóg może odpuszczać grzechy (Iz 43:25; Iz 44:22). Jeżeli samo przeświadczenie jest słuszne, to jednak żadnego usprawiedliwienia nie znajduje niedowiarstwo faryzeuszy, którzy zapewne sądzili, że każdy może powiedzieć „Odpuszczają ci się grzechy twoje”, bo skutki odpuszczenia grzechów są niesprawdzalne, i że Chrystus na pewno nie mógłby – w ich przekonaniu uzdrowić jednym słowem paralityka. Odmiennego zdania był, rzecz jasna, Jezus. Żeby jednak pokazać faryzeuszom, że posiada władzę nad całym człowiekiem, przywrócił paralitykowi także fizyczne zdrowie. Tak więc Bóg przygotowuje człowiekowi ciągle jakieś niespodzianki. Pierwszą z nich i największą stanowiła treść tzw. Protoewangelii: zamiast śmierci – nadzieja odkupienia i zapowiedź całkowitego zwycięstwa nad wężem. Potem pozwalał Bóg, żeby chwast rósł aż do czasu żniwa (Mt 13:30) i nie odpędził od siebie żebrzącej Kananejki (Mt 15:28). Bóg daje więcej niż człowiek prosi, tylko że człowiek będzie mógł stwierdzić to dopiero w życiu przyszłym.

Mat 9:6–7 Wszystkie cudowne uleczenia, nawet w przeświadczeniu faryzeuszy dokonywały się mocą Bożą. Uzdrawiając paralityka Jezus udowodnił, iż z pomocą przychodzi Mu Bóg. Tak więc cud ten miał być argumentem przekonującym zarazem faryzeuszy, że Chrystus posiadał rzeczywiście władzę odpuszczania grzechów. Pan Bóg nie wspiera bowiem oszustów i szarlatanów.

Mat 9:8 W całym opowiadaniu o uleczeniu paralityka pojawia się po raz pierwszy wzmianka o tłumach, które przysłuchiwały się polemice Jezusa z faryzeuszami, a następnie drżały z bojaźni patrząc na ową epifanię Bożej mocy, jaką był w rzeczywistości każdy cud dokonany przez Jezusa. Ochłonąwszy z pierwszego przerażenia, tłumy wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom. W tych uwielbieniach chodziło chyba nade wszystko o daną ludziom moc odpuszczania grzechów. Ta właśnie władza była w sposób szczególny zarezerwowana Bogu. Mówiąc o ludziach w liczbie mnogiej, a nie o jednym człowieku, przez którego można by rozumieć osobę Chrystusa, Mateusz zdaje się nawiązywać do opisanej potem sceny przekazania apostołom władzy związywania i rozwiązywania (Mt 18:18).

Mat 9:9–11 Ludzi pobierających cło stawiano w Palestynie za czasów Chrystusa na równi z grzesznikami. Ortodoksyjny Izraelita stronił od celników tak samo jak od ludzi skażonych nieczystością.

Otóż jednego z takich właśnie powołał Jezus do grona swoich najbliższych uczniów. Co więcej, zdaje się, że właśnie do tego celnika – zwanego przez Marka „Lewim, synem Alfeusza” (Mk 2:14) oraz Łukasza (Łk 5:27) udał się na ucztę i pozostawał w otoczeniu wielu celników i grzeszników, budząc tym samym szemranie faryzeuszy.

Mat 9:12–13 Lecz Jezus oświadczył, że to właśnie grzesznicy potrzebują Jego pomocy: oni to bowiem są chorymi, im pragnie Jezus przywrócić zdrowie. W słowach tych można się dopatrzyć pewnej ironii: pozornie zdrowymi nazywa Jezus faryzeuszy. Im lekarz niepotrzebny. Jezus przychodzi, by sprawiać ulgę chorym, przychodzi, by wzywać do siebie nie sprawiedliwych, ale „grzeszników”. Ci ostatni zdają się rozumieć Go lepiej niż uczeni w Piśmie i faryzeusze. Mateusz bez żadnego wahania idzie za głosem Jezusa. Tak samo uczyni potem Zacheusz (Łk 19:1–10). Odpierając zarzuty faryzeuszy Jezus wyjaśnia również, że Bóg żąda od ludzi nie tyle darów ofiarnych, ile raczej zwykłego miłosierdzia, okazywanego innym ludziom. Całe Jego posłannictwo będzie też jednym wielkim wyrazem miłosierdzia.

Mat 9:14 Najprawdopodobniej podczas tej samej uczty w domu Mateusza uczniowie Jana zapytali Jezusa, dlaczego nie przestrzega tak wielu postów jak np. Jan Chrzciciel lub faryzeusze. Chodziło przy tym nie o post wypadający tego właśnie dnia, lecz o to, że uczniowie Jezusa nie zachowywali wszystkich postów, przyjętych praktyką żydowską, choć nie nakazanych Prawem.

Mat 9:15–17 W odpowiedzi Jezusa można dostrzec trzy następujące przenośnie literackie:

1) Przenośnia „przyjaciela oblubieńca” nawiązuje do weselnych obyczajów żydowskich. Obowiązkiem zaproszonych na gody przyjaciół, krewnych oblubieńca, było radować się przez siedem dni razem z nowożeńcami. Nikomu z nich nie przychodziło do głowy, żeby uczestnicząc w uczcie weselnej oddawać się praktykom postu i żałoby. Nietrudno się domyśleć, że oblubieńcem jest w tym wypadku Chrystus, zaproszonymi na gody – wszyscy ludzie słuchający głosu Chrystusa, a czas przestawania z Chrystusem to okres godów weselnych. Godzina żałoby i smutku nastąpi wtedy, kiedy Chrystusa zabraknie w Jego fizycznym ciele na ziemi, a zwłaszcza wtedy, kiedy będzie umierał na krzyżu.

2) Metafora nowego sukna przy starym płaszczu stanowi rzadkość w literaturze zarówno biblijnej, jak pozabiblijnej. Przenośnia ta wyraża myśl następującą: Dawnej ekonomii zbawienia nie można uratować za pomocą akcji przypominających przyszywanie nowych łat do starego płaszcza. Podobnie i posty, praktykowane przez uczniów Jana i faryzeuszy, nie będą w stanie przynieść głoszonej przez Chrystusa odnowy świata.

3) Obraz młodego wina wlewanego do starych bukłaków wyraża tę samą myśl: młode wino – to nowa ekonomia zbawienia. Nie da się ona wtłoczyć w ramy dawnej ekonomii zbawienia, przyrównanej tu do starych bukłaków. Tego rodzaju kompozycja zaszkodziłaby zarówno starym elementom, jak i nowemu duchowi.

Mat 9:18 Człowieka, który przyszedł do Jezusa – jego imię: Jair, znamy z relacji Marka i Łukasza – nie był chyba przełożonym synagogi na mocy kapłańskiego urzędu. Należała do niego raczej troska o sprawy materialne synagogi i czuwanie nad porządkiem podczas zebrań modlitewnych. Zapomniawszy na chwilę o swojej bądź co bądź ważnej godności, przyszedł do Jezusa i skłonił się nisko, prosząc o włożenie rąk na córkę.

Mat 9:19 Jezus nic nie odpowiedziawszy, udał się wraz z uczniami do domu Jaira, co oznaczało, że uległ prośbom strapionego ojca. Wiara proszącego o uzdrowienie – w tym przypadku i o zmartwychwskrzeszenie – jest powtarzającym się elementem większości opisów cudownych uleczeń. U Mt opis jest sumaryczny, gdy u Mk 5:21–43 wiadomość o śmierci dziecka dochodzi do Jezusa w drodze do domu Jaira.

Mat 9:20 Jeszcze silniejsza wiara powodowała kobietą cierpiącą na krwotok. Według przepisów Prawa kobieta owa nie powinna była w ogóle znaleźć się w tłumie. Oto co mówi Księga Kapłańska o kobietach cierpiących na upływ krwi: Jeżeli kobieta doznaje upływu krwi… to będzie nieczysta przez wszystkie dni nieczystego upływu krwi (Kpn 15:25). Chcąc wytłumaczyć niejako świadome sprzeniewierzenie się przepisom Prawa, Marek zaznaczy, że wszystkie kuracje przeprowadzane dotychczas zamiast sprawiać ulgę jeszcze bardziej zwiększały cierpienia niewiasty, a Łukasz, który jak wiadomo sam był lekarzem, współczując chorej kobiecie powie: „Całe swe mienie wydała na lekarzy, z których żaden nie mógł jej uleczyć”. Spostrzeżenie Łukasza nie będzie dziwiło, jeśli się zważy, że ubodzy Arabowie, gdy ktoś najbliższy ciężko zachoruje, po dzień dzisiejszy zwołują kilku lekarzy-znachorów równocześnie. Każdy spośród owych „specjalistów” leczy, rzecz oczywista, metodą własną i odmiennymi lekarstwami, marząc o pognębieniu swego kolegi-konkurenta bardziej niż o przywróceniu zdrowia nieszczęsnemu pacjentowi.

Mat 9:21–22 Kobieta z naszej przypowieści była przeświadczona – być może na podstawie znajomości Biblii (Lb 15:38; Pwt 22:12) – że jeśli tylko dotknie się skraju szaty Jezusa, będzie uzdrowiona. Tylko Marek wyjaśnia, w jaki sposób doszło do ujawnienia niewiasty dotykającej ukradkiem szaty Jezusowej: „Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Odwrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?»” (Mt 5:30). Apostołom, popychanym co chwila, podobnie jak sam Jezus, przez stłoczonych ludzi, pytanie to wydało się co najmniej dziwne. Nie wiedzieli, że zmierzało ono ostatecznie do tego, by wytłumaczyć kobiecie, że została uzdrowiona dzięki wielkiej wierze w Jezusa, a nie wskutek magicznego dotknięcia Jego szaty.

Mat 9:23–24 W opisie przywrócenia do życia córki Jaira Marek jest znów bardziej dokładny. Właśnie od niego dowiadujemy się, że do łoża zmarłej przystąpił nie sam Jezus, lecz także trzej uczniowie Jego: Piotr, Jakub i Jan. Józef Flawiusz podaje, że nawet najuboższa rodzina żydowska, urządzając pogrzeb kogoś z najbliższych, wynajmowała przynajmniej dwu flecistów. Oni to wspólnie z sąsiadami wyrażającymi głośno swoje współczucie czynili wspomniany przez Ewangelistę tumult.

Mat 9:25 Powiedzenie dziewczynka nie umarła, tylko śpi stało się powodem kpin, mających za przedmiot osobę Jezusa. Jakże mógł ktoś z nowo przybyłych mówić, że nie umarła dziewczynka, skoro oni właśnie, ludzie tam zebrani, byli naocznymi świadkami jej konania? Nieporozumienie polegało na tym, że Jezus – podobnie jak nad grobem Łazarza (Jan 11:11) – śmierć fizyczną przyrównał do zwykłego snu. Chrystus patrzy na śmierć nie tak jak wszyscy ludzie. W Jego oczach śmierć doczesna powoduje zmianę w życiu, ale nie przecina samego życia.

W porównaniu z opisami uzdrowień, których dokonywali Eliasz (1 Krl 17:17–24) i Elizeusz (2 Krl 4:32–35) lub św. Piotr (Dz 9:36–40), ten prosty gest Jezusa ma w sobie coś urzekającego wskutek ogromu cudotwórczej mocy. Pozostali dwaj synoptycy mówią o przerażeniu, jakie w tym momencie ogarnęło zebranych, a Łukasz notuje, że Jezus zarządził, aby przywróconej do życia dziewczynce dano jeść (Łk 8:55). Wzmianki o „dobrym” apetycie cudownie uzdrowionych zdarzają się dość często w sprawozdaniach komisji lekarskich z Lourdes.

Mat 9:26 Nie ma nic dziwnego w tym, że wieść o dokonanym przez Jezusa cudzie rozeszła się po całej okolicy. Sprawa była zbyt wielka, wywarła na obecnych zbyt głębokie wrażenie, by można było okryć ją milczeniem.

Mat 9:27 Opisawszy już przedtem cudowne uleczenie dwu opętanych, z kolei mówi Mateusz o przywróceniu wzroku dwu niewidomym. Być może, iż pewną rolę odgrywa tu fakt, że w świecie judaistycznym za prawdziwe uchodziło to tylko, co mogli potwierdzić swym zeznaniem przynajmniej dwaj świadkowie. Dwaj nieszczęśliwi nie proszą wprost o przywrócenie wzroku, lecz o zmiłowanie się Jezusa nad nimi. Nie trzeba dodawać, że myśleli o tym, by Zbawiciel ulitował się nad ich ślepotą. Niewidomi nazywają Jezusa Synem Dawida. W ten sposób był On określony już w pierwszym wierszu Ewangelii Mateusza. Autor pierwszej Ewangelii chce niewątpliwie pokazać, że niewidomi, aczkolwiek nie mogą widzieć Jezusa, wiedzą jednak, kim On jest naprawdę. Oznacza to, że o postawie wobec Jezusa decyduje wewnętrzne światło.

Mat 9:28–31 W cudotwórczą moc Jezusa wierzą obaj niewidomi tak, jak setnik, niewiasta cierpiąca na krwotok i wielu innych, którzy doznali łaski cudownego uleczenia. To wiara sprawia, że człowiek chory staje się podatnym na działanie łaski przynoszącej uzdrowienie. Nie po raz pierwszy spotykamy się również z zakazem rozgłaszania cudu uleczenia. Nie po raz pierwszy także ten zakaz nie był respektowany. Wydarzenie było niezwykłe, szczęście uleczonych ogromne; czy można było o nim nic nie mówić? Roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Mat 9:32 Kolejny biedak, którego sprowadzono do Jezusa, cierpiał na podwójną dolegliwość: był opętany i nie mógł mówić. Pozostawanie w mocy złego ducha było złem niewątpliwie większym.

Mat 9:33 Dlatego Jezus naprzód wyrzucił złego ducha, a potem przywrócił niememu mowę. Ten podwójny cud wywołał ogromny entuzjazm tłumu. Choć bowiem widziano już w Izraelu rzeczy niezwykłe, dokonywane przez Eliasza i Elizeusza, to jednak nigdy dotychczas nie zdarzało się coś podobnego.

Mat 9:34 Tym uczuciom ogólnego podziwu nie poddali się faryzeusze. Rzucili na Jezusa jedno z najbardziej przykrych posądzeń: mocą przywódcy złych duchów wyrzuca złe duchy. Tak więc wrogość faryzeuszy do Jezusa przybiera coraz wyraźniejsze kształty. Przy innej okazji (Mt 12:22–29), a także w relacjach pozostałych ewangelistów (Mk 3:22–27; Łk 11:14–22), będzie przedstawiona niedorzeczność tego rodzaju posądzeń. Można sobie jednak wyobrazić, jak wielką przykrość tego rodzaju posądzenia musiały sprawiać Jezusowi: On, najniewinniejszy z niewinnych, miałby pozostawać w zmowie z szatanem! Drugi po Kazaniu na górze wielki zbiór mów Jezusa nosi niekiedy miano „Zbioru pouczeń apostolskich”. Zawiera on wskazania mające na celu duchowe uformowanie tych, którzy będą prowadzić kiedyś samodzielnie dzieło głoszenia Dobrej Nowiny.

Mat 9:35 Niektóre mowy Jezusa były skierowane wyłącznie do uczniów, inne zaś dotyczyły rzesz chodzących za Jezusem, ale uczniowie towarzyszący Jezusowi z pouczeń tych, podobnie jak i z cudownych czynów Mistrza, mieli wysnuć bardzo konkretne wnioski dla siebie. Tak więc obchodząc razem z Jezusem synagogi palestyńskie, przysłuchując się, w jaki sposób Jezus głosił Ewangelię Królestwa, przypatrując się, jak leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości, uczyli się apostołowie dzieła opowiadania Dobrej Nowiny. Na dzieło to będą się również składały ich słowa i czyny.

Mat 9:36 Już prorok Ezechiel ubolewał nad tym, że naród izraelski jest niczym stado owiec pozbawione pasterza (Ez 34:5). To Ezechiel również zapowiadał, że sam Bóg stanie się w przyszłości pasterzem narodu, że go poprowadzi na obfite pastwiska i będzie go bronił przed wszystkimi niebezpieczeństwami.

Mat 9:37–38 I oto zarówno umęczone rzesze, jak i sami apostołowie stają się świadkami realizacji przepowiedni prorockich. Jezus, litując się nad tłumami, każe zanosić modły o to, by Pan wyprawił robotników na swoje żniwa. Obraz żniw występuje już w katechezie Jana Chrzciciela (Mt 3:12) i wyraża – podobnie jak tu – ideę czasów eschatologicznych. Choć Jezus sam powoła dwunastu apostołów, to jednak każe się modlić o nich do Pana, chcąc przez to dać do zrozumienia, że ostatecznie całe dzieło zbawienia znajduje się w rękach Boga Ojca, a wymaga współdziałania z Nim ludzi.

Mat 10:1 Inicjatywa powołania na apostołów spoczywa wyłącznie w rękach Jezusa. Nikt nie przychodzi sam. W każdej z trzech Ewangelii synoptycznych mowa jest o powoływaniu, o wzywaniu przez Chrystusa. Jezus przywołał do siebie dwunastu swych uczniów – mówi Mateusz (Mt 10:1); przywołał do siebie (Mk 3:13) i przywołał swich uczniów – stwierdza Łukasz (Łk 6:13). Zatem grono Dwunastu formuje się, według Synoptyków, od samego początku trochę inaczej niż gromadka pierwszych uczniów Jezusa w relacji św. Jana. Nie jest dziełem przypadku to, że powołał Jezus ni mniej, ni więcej tylko właśnie dwunastu swoich uczniów. Oni to jako specyficzna społeczność mieli stanowić zaczątek Nowego Izraela, tego ludu, który składał się z dwunastu pokoleń. Oni też zasiądą kiedyś razem z Synem Człowieczym na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście pokoleń Izraela (Mt 19:28; Łk 22:30). Będą więc w ten sposób reprezentować przyszłą, eschatologiczą społeczność świętych. Ich wybór był również powtórzeniem niejako i umocnieniem zarazem przymierza zawartego kiedyś na Synaju. Chrystus najwyraźniej chce, aby tak właśnie pojmowano sens liczby dwanaście. Dlatego też, kiedy wskutek odejścia Judasza dokona się wyłom w tej liczbie, Apostołowie zbierają się zaraz po zesłaniu Ducha Świętego, aby na miejsce Judasza wybrać Macieja.

Wszystkim, którzy należeli do kolegium Dwunastu, udzielił Jezus władzy nad duchami nieczystymi. Wskutek posiadania tej władzy uczniowie mogli wypędzić złe duchy. Owego wyrzucania złych duchów nie należy pojmować zbyt dosłownie. To samo dotyczy wzmianki o władzy leczenia wszelkich chorób i wszelkich słabości. Jest to szczegół nie pozbawiony pewnego znaczenia. Należy bowiem pamiętać, że wszelkie schorzenia duszy i ciała – zwłaszcza różne odmiany epilepsji (Mk 9:20 n) – Biblia bardzo często przypisuje szatanowi jako sprawcy (Łk 13:11).

Z wielu nowotestamentowych tekstów wynika, że szatan na skutek świadomego upadku człowieka zdobył sobie pewne władztwo nad światem (Jan 12:31; Jan 16:11; 2 Kor 4:4; Ef 2:2; Hbr 2:14). Chrystus rozpoczyna swoje dzieło zbawienia świata od wyrzucenia z niego złego ducha; na samym wstępie publicznej działalności Jezusa ewangeliści umieszczają scenę kuszenia, czyli opis pierwszego boju, zakończonego pełnym zwycięstwem Syna Bożego. Nic dziwnego, że i wysłannicy Jezusa od samego początku swej apostolskiej pracy muszą się rozprawiać z diabłem. Ich działalność będzie polegać na ustawicznym wydzieraniu świata spod władztwa szatana, na swoistych egzorcyzmach, które są co do swej istoty wyrzucaniem szatana nie z jednego opętanego człowieka, lecz z całej ludzkości. Tak więc pierwsi uczniowie Jezusa mieli być żołnierzami i lekarzami zarazem. Odnosząc zwycięstwo nad złym duchem, tym samym sprawiali ulgę cierpiącym ludziom.

Z późniejszych chronologicznie tekstów dowiadujemy się również, jaką to rolę miało odegrać grono Apostołów w stosunku do całej społeczności zwanej Kościołem. Oto np. co czytamy w Ef 2:19–20: A więc nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus. Niebieska Jerozolima z Apokalipsy św. Jana – typ Kościoła Chrystusowego, jest okolona murem, który ma również dwanaście fundamentów, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka (Obj 21:14). Tak więc grono Dwunastu ma stanowić – choć w inny sposób niż sam Piotr – fundament tej budowli, do której jest przyrównywany Kościół.

Mat 10:2–4 Ewangeliści opisali powołanie lub dobrowolne przyłączenie się do Chrystusa tylko niektórych spośród Dwunastu. Imiona Apostołów – albo wszystkich, albo ich znacznej części – znajdujemy zaś w następujących tekstach NT: Mt 10:2–4; Mk 3:16–19; Łk 6:14–16; Dz 1:13 Mateusz wylicza Apostołów parami, łącząc przy tym – gdzie to było możliwe – braci z braćmi: Szymon i Andrzej, brat jego; Jakub… i Jan, brat jego; Filip i Bartłomiej, Tomasz i Mateusz; Jakub… i Tadeusz… itd.

Bartłomieja, zdaniem wielu egzegetów, należy utożsamić ze wzmiankowanym przez Jana (Jan 1:45–50) Natanaelem. Jan bowiem wymieniając imiona Apostołów dwa razy wspomina Natanaela, a nigdy Bartłomieja. Przeciwnie zaś Synoptycy: ci zawsze mówią o Bartłomieju, a nigdy o Natanaelu. Nadto, podobnie jak u Synoptyków, z Bartłomiejem jest zawsze łączony Filip, tak u Jana Filipowi towarzyszy Natanael. Możliwe, że Natanael miał drugie imię Bartłomiej – podobnie jak Szymon był też nazywany Piotrem. W tradycji egzegetycznej w XVI w. po raz pierwszy zaczęto utożsamiać Bartłomieja z Natanaelem.

Obok Szymona zwanego Piotrem był w gronie Dwunastu tzw. Szymon Kananejczyk albo Zelotes, tj. „zatroskany”, „pełen gorliwości”. Jego przydomek jedni wywodzą od hebr. qana (zabierać, troszczyć się, współzawodniczyć), inni od miejscowości Kana w Galilei, skąd rzekomo pochodził. Judasz, mąż z Qerjoth (iš Qerijjoth), był jedynym przedstawicielem pokolenia Judy.




1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna