Przedmowa do pierwszego wydania



Pobieranie 0.67 Mb.
Strona7/16
Data04.05.2016
Rozmiar0.67 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   16

Ewangelie pozwalają przypuszczać, że od chwili wybrania Dwunastu do momentu ich uroczystego rozesłania na pierwsze prace misyjne upłynęło sporo czasu. Podczas tych miesięcy – jeżeli nie lat – Jezus robił to, co potem mieli czynić Jego wysłannicy: Obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości (Mt 9:35–36; por. Łk 6:19). Zdaje się, że uczniowie, przeznaczeni do przyszłej samodzielnej pracy, towarzyszyli Jezusowi przez dłuższy czas w wędrówkach po Palestynie. I tak właśnie urzeczywistniał się pierwszy, bezpośredni cel ich powołania przez Mistrza: aby byli przy Nim. Pewnie już także wiedzieli, do czego się przygotowują (por. Mk 6:13).

Mat 10:5–6 Jeśli z okazji wybrania Dwunastu Ewangeliści nie zanotowali żadnego pouczenia Jezusa, to samemu rozesłaniu Apostołów towarzyszyły dość szczegółowe instrukcje, które po zebraniu w pewną całość, można by nazwać kodeksem posługiwania apostolskiego. Bardzo to cenny fragment Ewangelii, gdy chodzi o zrozumienie tego, czym mieli być w zamiarach samego Jezusa Jego wysłannicy i jaką powinna być w swej istocie duchowość apostolska. Przede wszystkim jednak wyznacza Jezus przyszłej działalności Apostołów granice czysto terytorialne: nie wolno im iść do pogan, nie mogą wstępować do żadnego miasta samarytańskiego. Mają się ograniczyć wyłącznie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Z polecenia powyższego nie należy jednak wysnuwać wniosku, że poganie – lub półpoganie, za jakich uważano Samarytan – z góry już są wykluczeni z królestwa niebieskiego. Chrystus pragnie jedynie uszanować ustanowiony przez samego Boga porządek, wedle którego miało się dokonywać dzieło zbawienia: poganie mieli dostąpić zbawienia za pośrednictwem Żydów. Tego porządku przestrzegał Jezus również we własnym głoszeniu Dobrej Nowiny (por. Mt 15:24). Z czasem, kiedy już i sam Chrystus przemierzy całą Palestynę a Piotr oraz inni apostołowie wdrożą w umysły i serca ludu izraelskiego naukę Chrystusa, zostanie powołany apostoł Paweł, który będzie nauczał głównie pogan. Tak tedy przedstawiał się zasięg terytorialny działalności misjonarskiej Apostołów. A teraz wskazania dotyczące samej działalności. Otóż na całokształt tej działalności mają się składać słowa i czyny.

Mat 10:7 Nauczanie za pomocą słów sprowadza się ostatecznie do obwieszczania, że bliskie już jest królestwo niebieskie. Oznacza to, że rozpoczęły się już czasy wielkiego żniwa, czyli czasy nawrócenia i pokuty. Podobnie nauczał ongiś Jan Chrzciciel (Mt 3:2 par.), a później także sam Jezus (Mt 4:17; Mk 1:15; Łk 4:15); te same idee odnajdziemy także w nauczaniu Pawła (Rz 13:11–14) i Piotra (Dz 2:38). W instrukcji udzielanej obecnie uczniom brak wyraźnej wzmianki o potrzebie nawrócenia. Lecz potrzebę ową suponuje się wcale niedwuznacznie wskutek mocnego uwydatnienia idei bliskości królestwa Bożego.

Mat 10:8 Na czyn apostolski uczniów Pana zaś miało się składać uzdrawianie chorych, a zwłaszcza oczyszczanie trędowatych, wskrzeszanie umarłych i wypędzanie złych duchów. Znów przypomina się tu działalność Jezusa, który również leczył wszelkie słabości (Mt 4:23 n; Mt 8:17), wskrzeszał umarłych (Mt 9:18 n. Mt 9:23–26), oczyszczał trędowatych (Mt 8:1–4) i wypędzał złe duchy (Mt 4:24; Mt 8:16; Mt 8:28–34; Mt 9:32 n). Tak więc w działalności apostolskiej uczniów słowom towarzyszyć mają znaki, czyli cuda. Ale głoszenie słowa – podobnie jak w działalności Jezusa – jest postawione również i tu na planie pierwszym.

Mat 10:9–10 Cała działalność misjonarska Apostołów, zarówno nauczanie za pomocą słowa, jak i czyn apostolski, powinny mieć charakter zdecydowanie bezinteresowny. Konieczność praktyki ubóstwa i postawa całkowitego zaufania Bogu w sprawach materialnych – to pierwsze wymagania stawiane przez samego Jezusa Jego uczniom. Nie mają brać ze sobą nawet rzeczy zdawałoby się najkonieczniejszych do codziennego życia: ani torby, ani dwóch sukien, ani butów, ani laski – o to wszystko mają się zatroszczyć dla nich ludzie, którym oni będą głosić Dobrą Nowinę o przybliżającym się królestwie niebieskim.

Mat 10:11–13 Ma również Apostołom zależeć na dobrej reputacji u wiernych. Dlatego też przychodząc z apostolską posługą do jakiejś wsi czy miasta nie będą prosić o gościnę w pierwszym lepszym domu, lecz wywiedzą się najprzód, kto z mieszkańców jest godny zaufania i u tego zostaną, żeby w ten sposób uniknąć ludzkiego szemrania. Słowa: U niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie zdają się być pouczeniem na pozór zbytecznym: wiadomo przecież, że zostaje się w jakimś domu tak długo, dopóki się go nie opuści. W tym wypadku jednak powiedzenie powyższe ma swój szczególny sens. Oto, co Jezus pragnął przekazać uczniom: Będziecie wchodzić do miast i wsi, gdzie jeszcze nikogo nie znacie. Może się zdarzyć, że przyjmie was człowiek godny, ale ubogi. Jeśli wam przyszła po kilku dniach ochota przenieść się do lepszego, przestronniejszego, wygodniejszego mieszkania – nie poddawajcie się takiej pokusie! Zostańcie w tym samym miejscu aż do waszego wyjścia ze względu na miłość bliźniego oraz aby lepiej i pełniej oddać się apostolskiej pracy. Zresztą treść analogicznego nakazu u Łuksza usuwa wszelkie wątpliwości: Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi… W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli… Nie przechodźcie z domu do domu (Łk 10:5–7). Oto jak został rozwiązany przez samego Chrystusa „problem mieszkaniowy” w życiu pierwszych Apostołów.

Mat 10:14–16 Pierwsza trudność, na jaką mogli natrafić Apostołowie w swej samodzielnej pracy, sprowadzała się do tego, że spotkają ludzi, którzy ani nie zechcą ich przyjąć, ani nie będą słuchać ich nauki. Co zrobić wtedy, jak się zachować? Oto pierwszy casus duszpasterski. Rozwiązanie przedstawione przez samego Chrystusa brzmi: Wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych (Mt 10:14); inaczej mówiąc: zachowajcie się tak, jak zwykł się zachowywać Izraelita wracający z ziemi pogan, tak jak się zachowali Paweł i Barnaba wobec niegościnnych mieszkańców Antiochii Pizydyjskiej: A oni strząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium (Dz 13:51). Ta sama instrukcja co do sposobu zachowania się wobec opornych w relacji Łukasza jest wzbogacona przestrogą treści następującej: Wszakże to wiedzcie, że blisko jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu (Łk 10:11–12). Od samego początku nie ukrywał Jezus trudności, z jakimi będą musieli borykać się Apostołowie. Mówi zupełnie jasno: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Oświadczenie to musieli Apostołowie pojąć jako zapowiedź ciągłego narażania się na niebezpieczeństwo śmierci: Nie dziwcie się, jeśli wypadnie wam umrzeć. Czegoż może się spodziewać baranek przebywający między drapieżnymi wilkami. Przy innej okazji powie Chrystus: Poślę do nich proroków i apostołów, a niektórych z nich zabiją i prześladować będą (Łk 11:49). Podobnych pouczeń jest zresztą w NT wiele. Tak więc być uczniem Chrystusa – znaczy naśladować Go w cierpieniach (Mt 10:38 n; Mk 8:34 n; por. Łk 14:27), znaczy to rozstać się z najbliższymi (Mt 8:19–22; por. Łk 9:57–62), zrezygnować z przyjemności życiowych, poważania i szacunku u innych (Mt 10:37 n), narazić się na zniewagi, nienawiść i prześladowanie, być zawsze gotowym na śmierć (Mt 10:39; Mk 8:34; por. Łk 17:33; Jan 12:24 n). Wszystkie te wypowiedzi uzupełni kiedyś dosadnie św. Paweł wykazując, że praca apostolska tylko wtedy ma sens i tylko wtedy osiąga cel, kiedy wyrasta z cierpienia. Ciągle bowiem… jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym śmiertelnym ciele (2 Kor 4:11). W obliczu takich trudności należy się troszczyć ustawicznie o roztropność typową dla węża i o prostotę, której obrazem jest gołębica. Są to właściwości wykluczające się na pozór, lecz tylko na pozór: w rzeczywistości każdy apostoł musi być człowiekiem bardzo roztropnym, a z drugiej strony uczciwym, prawym i niewinnym.

Mat 10:17–18 Dwie cnoty: odwaga i męstwo będą Apostołom szczególnie potrzebne podczas prześladowań, o których przyjściu Chrystus wyraźnie mówi: mają wtedy bacznie uważać na to, z kim będą mówić, mają się strzec ludzi obłudnych i podstępnych. Mimo najwyższej ostrożności będą często stawiani przed sądami, namiestnikami i królami. Sądy – to lokalne trybunały żydowskie; namiestnicy – to urzędnicy pogańscy; królowie – to władcy żydowscy, pozostający najczęściej na usługach rzymskich okupantów.

Mat 10:19–20 Wykorzystując wówczas w pełni przyrodzone dary swego umysłu i serca, powinni jednak Apostołowie całkowicie zaufać Bogu. On stanie się ich obrońcą. On natchnie ich najbardziej odpowiednimi myślami i podsunie najwłaściwsze słowa obrony. W rzeczywistości to nie oni już, lecz sam Bóg – lub mówiąc ściśle, Duch Ojca będzie przemawiał przez nich.

Mat 10:21 Prześladowania będą niekiedy przybierały charakter wręcz tragiczny: rodzeni bracia będą się wzajemnie wydawali na śmierć, ojcowie będą skazywać na zagładę własnych synów i odwrotnie – dzieci poczną występować przeciwko własnym rodzicom i niejednokrotnie staną się przyczyną ich zguby. Wszystko to zapowiedział już dawno prorok Micheasz (Mic 7:6).

Mat 10:22 Powodem nienawiści do Apostołów będzie imię Jezusa, czyli wiązanie się z Jego osobą i z głoszoną przez Niego nauką. Lecz kto przetrwa te trudne chwile nie odstępując od Mistrza, ten z pewnością będzie zbawiony. Dlatego warto dołożyć wszelkich starań, by wypełnić jak należy apostolskie posłannictwo.

Mat 10:23 Kiedy już w jednym miejscu prześladowania okażą się niemożliwe do zniesienia, należy przenieść się gdzie indziej, nie rezygnując bynajmniej z głoszenia Dobrej Nowiny. W tym też będzie się przejawiać wspomniana przed chwilą roztropność Apostołów i równocześnie siła ich przywiązania do Mistrza. A On przyrzeka za to swym wysłannikom bardzo specyficzną nagrodę: gdy będą się przenosić z miasta do miasta, gdy będą ścigani niczym przestępcy, nie będą sami: Syn Człowieczy jest blisko. Przyjdzie, nim zdążą nawiedzić wszystkie miasta izraelskie. Nie była to zapowiedź rychłego już końca świata i wiążącego się z tym przyjścia Jezusa w roli sędziego, lecz aluzja do kary, jaka miała spaść na oporny naród w postaci zburzenia Jerozolimy w r. 70, łącznie ze świątynią.

Mat 10:24–25 Może niewielką pociechę, ale z pewnością pewne teoretyczne usprawiedliwienie własnych cierpień mogli – i powinni – Apostołowie znajdować w fakcie cierpień i prześladowań Jezusa, który był ich Mistrzem. Byłoby nawet rzeczą dziwną, gdyby w takiej sytuacji cierpienia ominęły uczniów Jezusa: uczeń nie może być ważniejszy od mistrza, nie może swoim sposobem życia odbiegać od jego stylu życia, nie może się domagać dla siebie specjalnych ulg i przywilejów. Otóż źli ludzie nazywali Jezusa Belzebubem (Mt 9:34; Mt 12:24), nic tedy dziwnego, że ci sami ludzie podobnymi przezwiskami będą obrzucali uczniów Jezusa. Jezus przyrównał się tu do pana domu, uczniów nazwał swoimi domownikami. Niezadługo już w tej samej Ewangelii Mateusza będzie Jezus mówił o budowaniu Jego Kościoła na skale (Mt 16:18).

Mat 10:26–27 W kontekście poprzedzającym znajdują się instrukcje samego Jezusa: oto gdy Apostołowie będą prześladowani, niech uchodzą z miasta do miasta. Z poleceniem tym bynajmniej nie pozostają w sprzeczności nakazy, by niczego się nie bali. Nauka Jezusa, przyrównana tu do ukrytego w ziemi ziarna, stanie się wkrótce jawna dla wszystkich; to, co było dotychczas tajemnicą, stanie się oczywiste dla wszystkich właśnie dzięki nauczaniu Apostołów, którzy rozgłoszą wszem wobec słowa, mówione im jedynie na ucho; w biały dzień będą opowiadać to, co było im głoszone w ciemnościach.

Mat 10:28–29 Ostatecznie mają się Apostołowie obawiać nie tego, który może zabić ciało, a nie jest w stanie szkodzić duszy człowieka, lecz Tego, który i duszę, i ciało może zatracić w piekle. W ten sposób pragnie Jezus uwolnić Apostołów od lęku naturalnego, od instynktownej samoobrony życia, lecz nie pozbawia ich religijnej bojaźni Boga. Może nigdzie też nie została wyłożona z taką, jak w tym tekście wyrazistością waga odpowiedzialności za głoszenie ludziom Ewangelii.

Mat 10:30–31 Przestrogi Jezusa nie kończą się jednak na przypomnieniu lękiem napawającej odpowiedzialności za dzieło głoszenia Ewangelii. Tym, co mają opowiadać Dobrą Nowinę, jeszcze raz przyrzeka Zbawiciel swoją specjalną pomoc. Niech przeto nie myślą z przerażeniem o ewentualnych trudnościach. Nic się nie dzieje bez woli Bożej: żaden wróbel – para ich zaledwie grosz kosztuje – nie spadnie na ziemię bez woli Ojca Niebieskiego, a co do Apostołów, to nawet wszystkie włosy na ich głowach są policzone. Nie mają się przeto bać niczego wysłannicy Chrystusa. Czterokrotne użycie w tych napomnieniach Jezusa zwrotu Nie bójcie się, jest przykładem różnoznaczności powyższego wyrażenia w jego nowotestamentowym użyciu. Jest jednak coś, co łączy zwrot „nie bać się nieprzyjaciół Boga” z nakazem „bać się samego Boga”. Więzią zdaje się być idea ufności w nieskończoną sprawiedliwość i dobroć Boga. Jeżeli wiara w specjalną opiekę Bożą jest czymś zupełnie naturalnym w postawie ludzi narażających własne życie dla wzniosłej sprawy, to nie może jej też zabraknąć w postępowaniu tych, co z bojaźni Bożej podejmują trudne decyzje. Bojaźń Boga niekoniecznie musi być równie zależna od kary i gniewu Bożego; winna być raczej wyrazem troski, by nie urazić Boga, który ma wobec nas pewne życzenia. Prawdziwa bojaźń Boża ma wiele wspólnego z miłością.

Mat 10:32–33 Nagroda za męstwo w głoszeniu Ewangelii jest nie byle jaka: Chrystus przyzna się kiedyś na sądzie ostatecznym jedynie do tych, którzy będą Go mężnie wyznawać przed ludźmi; kto Jego zaprze się przed ludźmi, tego i On zaprze się przed Ojcem, który jest w niebie.

Mat 10:34–36 Jeżeli Jezus, zwany gdzie indziej księciem pokoju, oświadcza teraz, że nie przyszedł po to, by przynieść pokój na ziemię, ale miecz, to chce zaznaczyć, że przychodzi już jako sędzia. Nawiązując do proroctwa Micheasza (Mic 7:1–7), swoje posłannictwo przyrównuje do działania ostrego miecza, który swym ostrzem tnie, rozdziela. Tak też wskutek nauczania Jezusa będzie oddzielone zło od dobra, godziwe od niegodziwego. Jeśli syn okaże się człowiekiem prawym, a ojciec niegodziwcem, to Jezus oddzieli syna od ojca; do takiej samej sytuacji może dojść pomiędzy matką a córką, albo pomiędzy teściową a synową: mieszkańcy tego samego domu staną się dla siebie nieprzyjaciółmi. Zło nie może bowiem istnieć w zgodzie z dobrem, a jeśli niekiedy współistnieją razem, to tylko w pozornym pokoju. Chrystus nie może tolerować takiego pokoju. Na innym miejscu tę samą prawdę wyrazi słowami: Nikt nie może dwom panom służyć (Mt 6:24).

Mat 10:37 I dlatego kto miłość do własnych rodziców przekłada ponad miłość Jezusa, nie jest godzien Jezusa; to samo należy powiedzieć o rodzicach, którzy własne dzieci miłują bardziej niż Chrystusa. Tak więc w hierarchii wszelkich wartości, wśród których człowiek może dokonywać wyboru, bezwzględnie na pierwszym miejscu znajduje się miłość do Jezusa. Chrystus jest w swej miłości zaborczy: daje się nam cały, bez reszty, i żąda od nas również całkowitego oddania się. Owo oddanie ma być gotowe na wszelkie cierpienia, a nawet na śmierć.

Mat 10:38–39 Tę myśl wyrażają słowa: Kto nie bierze swego krzyża; a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Tylko na drodze tak pojętego obumarcia sobie samemu można mieć nadzieję znalezienia pełnego życia, życia wiecznego. Trzeba być gotowym na utratę życia doczesnego, jeśli chce się znaleźć życie wieczne. I odwrotnie: kto za wszelką cenę chce ratować życie doczesne, ten straci życie wieczne. Ziarno – powie na innym miejscu Jezus – aby wydało owoc, musi przedtem obumrzeć (Jan 12:24).

Mat 10:40 Nie zapominajmy, że pouczenia powyższe, aczkolwiek mogą i powinny być wykorzystane przez wszystkich ludzi, to jednak w pierwszym rzędzie zostały skierowane do Apostołów z okazji rozesłania ich na samodzielne prace misyjne. Otóż posłannictwo Apostołów – a co zatem idzie i waga tego posłannictwa – ma swe ostateczne źródło w posłaniu samego Syna Bożego przez Ojca. Tak więc kto przyjmuje wysłanników Chrystusa, przyjmuje samego Chrystusa, a kto przyjmuje Chrystusa, ten również przyjmuje Boga Ojca, który posłał Syna.

Mat 10:41–42 Temat zapłaty jest rozwijany dalej. To, co było powiedziane o Apostołach, teraz zostało przeniesione na proroków: kto przyjmuje proroków – w tym wypadku chodzi najprawdopodobniej o wędrownych misjonarzy – kto słucha ich nauki, otrzyma zapłatę przewidzianą dla proroka; kto przyjmie, czyli wesprze w potrzebie sprawiedliwego chrześcijanina, ten otrzyma zapłatę przewidzianą już w Kazaniu na górze dla sprawiedliwych; podobnie będzie nagrodzony ten, kto poda kubek zimnej wody ubogiemu, który jest prawdziwym uczniem Chrystusa. W żadnym z tych trzech przypadków nie jest określona sama natura przyszłej nagrody. W każdym razie jest to nagroda za przyjmowanie nauki wysłanników Jezusa i za gościnność oraz miłosierdzie okazywane najuboższym w społeczności chrześcijańskiej.

Mat 11:1 Udzieliwszy takich oto pouczeń swoim Apostołom oraz ludziom, którzy mieli być z kolei słuchaczami pouczeń apostolskich, Jezus przeniósł się na inne miejsce, by innym ludziom głosić również Dobrą Nowinę.

Mat 11:2 Nie wiadomo, kiedy Jan Chrzciciel został wtrącony do więzienia, wiadomo jednak, że przyczyną bezpośrednią jego uwięzienia były zarzuty czynione przez niego Herodowi Antypasowi z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę (Mk 6:17). Jan dopuścił się tedy przestępstwa określanego w prawie rzymskim mianem crimen laesae maiestatis. Tak więc Jan przebywa – być może już od kilku tygodni – jako więzień w twierdzy Macheront, położonej o parę kilometrów od wschodniego brzegu Morza Martwego. Więzienie jest najwłaściwszym miejscem do umniejszania się. Pozbawić bowiem kogoś wolności, znaczy to odjąć mu bardzo wiele. Jan jest „umniejszony” o całą osobistą wolność.

Przebywając w więzieniu, Jan korzysta ze względnej swobody: mogą go odwiedzać jego uczniowie, docierają doń wieści ze świata. Z paralelnego tekstu Łukasza dowiadujemy się, że uczniów było dwóch i że Jan przywołał ich do siebie (Łk 7:18–19). Jan sam słyszy też o czynach Chrystusa. W ten sposób nazywane są w Ewangelii Mateusza cuda dokonywane przez Jezusa. Przed relacją o przyjściu uczniów Jana, w Ewangelii Mateusza są przedstawione wszystkie rodzaje cudownej działalności Chrystusa: uzdrowienie trędowatego (Mt 8:1–4), uzdrowienie sługi setnika (Mt 8:5–13), uciszenie burzy na jeziorze (Mt 8:23–27), uleczenie opętanych (Mt 8:28–34), uzdrowienie paralityka (Mt 9:1–8), wskrzeszenie córki Jaira (Mt 9:18–19; Mt 9:23–26) itd.

Mat 11:3 Pytanie postawione Jezusowi przez wysłanników Jana stwarza cały szereg wątpliwości: czyżby Jan nie wiedział, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem? Czyż nie słyszał słów wypowiedzianych przez Ojca Niebieskiego podczas chrztu Jezusa? A może wcale nie wątpił w mesjańską godność Jezusa, zadawał jednak tak oficjalne pytanie ze względu na swych uczniów? Może chciał, żeby ludzie usłyszeli z ust samego Jezusa, za kogo trzeba uważać Syna Człowieczego? Historia egzegezy – zwłaszcza patrystycznej – zna odpowiedzi twierdzące na wszystkie powyższe pytania. Dziś jednak nie ulega wątpliwości, że należy wykluczyć nade wszystko przypuszczenie pierwsze: Jan wie, kim jest Mesjasz, potrafi przed Nim dyskretnie ustępować, nie czuje się godnym udzielić chrztu Jezusowi, sprowadza doń uczniów swoich, raduje się z rosnącego powodzenia Ewangelii Jezusa. Mało prawdopodobne wydaje się również przypuszczenie, że Jan przesyła powyższe pytania ze względu na swoich uczniów. Nie daje się to pogodzić przede wszystkim z prostolinijnością charakteru Jana. Nie jest natomiast wykluczone, że Jan spodziewał się po działalności Mesjasza bardziej rychłego wymiaru sprawiedliwości grzesznikom. Oto bowiem jakim widział Jan Mesjasza: Już siekiera jest przyłożona do korzenia drzew. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień… Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie… On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym (Mt 3:10–12). Dokonywane przez Chrystusa i opowiadane Janowi czyny nie zawierały prawie niczego z tej wizji Mesjasza – pogromcy niesprawiedliwych. Dlatego, nie wątpiąc w moc mesjańską Jezusa, Jan wyraża jednak swoje zdziwienie, powiększone być może i tym, że on, Jan, prostując ścieżki Jezusowi, został właśnie wtrącony do więzienia… Jan chciałby przynaglić Jezusa do szybszego wymiaru kary niezbożnym. Jan jest tak porywczy jak Piotr odcinający ucho Malchosa bez pytania o czyjekolwiek pozwolenie i bez zastanawiania się nad ewentualnymi konsekwencjami tego czynu.

Mat 11:4–5 Odpowiedź Jezusa, pozornie wymijająca, w swej treści jest stwierdzeniem, że Jezus urzeczywistnia proroctwa mesjańskie ST, te zwłaszcza, które mówią o pokornym i cierpiącym Słudze Jahwe. Stąd aluzja do kilku równocześnie miejsc Księgi Izajasza: niewidomi i głusi – Iz 35:5; umarli – Iz 26:19; ubodzy, nieszczęśliwi, wyczekujący pociechy – Iz 61:1 W ten sposób zostały cokolwiek skorygowane mesjańskie przekonania Jana Chrzciciela. Tak więc same czyny Jezusa są odpowiedzią na pytania uczniów Jana.

Mat 11:6 Specjalnego wyjaśnienia domagają się słowa Jezusa: A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie (w. 6). Nie chodzi tu o udzielenie nagany Janowi za to, że gorszył się postawą Jezusa, cierpliwie znoszącego upokorzenia i nie karzącego surowo grzeszników. Tego rodzaju przypuszczenie pozostawałoby w jawnej sprzeczności z pochwałą, której Jezus miał za chwilę udzielić Janowi. Jest to raczej obietnica nagrody dla tych, którzy mimo prześladowań i przeszkód wytrwają we właściwej wierze w Mesjasza, którzy nie zgorszą się tym, że Jezus będzie cierpiał i że nawet umrze jak złoczyńca na krzyżu.

Mat 11:7–9 Nikogo z ludzi nie obdarzył Chrystus Pan tylu pochwałami, co Jana Chrzciciela. Pochwalił w nim nade wszystko stałość charakteru i surowość życia. Wzmianka o trzcinie chwiejącej się na wietrze jest aluzją (w. 7) do nadjordańskiej pustyni, na której gromadzili się słuchacze Jana. Słowa zaś: Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą, miały wywołać w wyobraźni słuchających postać Heroda Antypasa, który wtrącił do więzienia Jana Chrzciciela. Tak więc zostały napiętnowane dwie wady charakteru ludzkiego: jego chwiejność oraz skłonność do wygodnictwa.

Mat 11:10 Cytując zaś proroctwo Malachiasza (Mal 3:1): Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą… – zupełnie tak jak anioł był posłany przed Bogiem (Rdz 24:7; Rdz 32:2) – Jezus tym samym dyskretnie, ale zdecydowanie wyznaje, że jest równy starotestamentowemu Jahwe.

Mat 11:11 Święty Jan Chrzciciel był poczęty w grzechu pierworodnym, lecz narodził się – według nauki niektórych ojców Kościoła i teologów – wolny od tego grzechu. Wiódł życie surowe i nieskalane spełniając przy tym posłannictwo zarezerwowane dla aniołów. Z ust samego Chrystusa otrzymuje przydomek „więcej-niż-proroka”. Oglądał bowiem na własne oczy – co więcej, ochrzcił nawet – Tego, którego prorocy starotestamentowi tylko przepowiadali. Ani Mojżesz, ani Eliasz, ani Izajasz, Jeremiasz, Daniel czy Ezechiel – żaden z nich nie miał do spełnienia misji tak zaszczytnej jak Jan: głoszenia i bezpośredniego przygotowania przyjścia Mesjasza. Pochwałę Jana, wygłoszoną właśnie podczas jego pobytu w więzieniu, spowodowały niewątpliwie przymioty tego człowieka. Każdy święty jest bohaterem o silnej woli, niezłomnego charakteru. Nie jest wykluczone jednak, że odegrała tu także pewną rolę obawa, żeby uczniowie Jana i ludzie chętnie słuchający jego nauki nie upatrywali w jego uwięzieniu rzeczywistej kary Bożej. Słowa Chrystusa były więc podkreśleniem nieskazitelnej godności Jana, były zarazem pochwałą jego męczeństwa dla Chrystusa. Tak więc Jan jest pierwszym człowiekiem, który umiera w obronie Chrystusowych zasad.

A jednak najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest od niego. Przez królestwo niebieskie należy tu rozumieć, jak się wydaje, nową ekonomię zbawienia lub dokładniej – nową społeczność wiernych. Najmniejszy w królestwie Chrystusowym większy jest nawet od tak wielkiego świętego, jakim jest Jan Chrzciciel. Wierni Chrystusowego królestwa doświadczają bowiem owoców zbawczej męki Chrystusa, tej mocy, której działaniu Jan Chrzciciel jeszcze nie był poddany.




1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna