Przedmowa do pierwszego wydania



Pobieranie 0.67 Mb.
Strona8/16
Data04.05.2016
Rozmiar0.67 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   16

Mat 11:12 Jan Chrzciciel znajduje się na samym pograniczu dwu ekonomii zbawienia: jest jeszcze prorokiem, zapowiada przyjście Nowego Prawa, a równocześnie od jego posłannictwa zaczyna się nowa ekonomia zbawienia. Równocześnie jednak szczególnego natężenia nabiera działalność Antychrysta, wskutek czego tylko ludzie o bardzo silnej woli potrafią wejść gwałtem niejako do królestwa niebieskiego.

Mat 11:13–14 Swoją działalnością Jan urzeczywistniał również misję zapowiadanego przez proroków (Ml 3:23) Eliasza. Oczywiście Jan nie jest tu utożsamiany z Eliaszem, na którego ponowne przyjście ludzkość oczekiwała. On tylko przychodził w duchu i z mocą Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom… by przygotować Panu lud doskonały (Łk 1:17).

Mat 11:15 Jednakże Żydzi nie chcieli widzieć w czynach Jana realizowania się zapowiadanej misji Eliasza. Dlatego Jezus mówi: Kto ma uszy, niechaj słucha! Trzeba mieć otwarte uszy i wolę gotową na wszystko, jeśli się chce dostrzec w osobie Jana Chrzciciela tego, kim on naprawdę jest.

Mat 11:16–17 Opór Żydów odrzucających posłannictwo Jana Chrzciciela kojarzy się w świadomości Jezusa z postawą „tego pokolenia” wobec nadchodzącego Królestwa. Pokolenie to przypomina swym zachowaniem rozkapryszone dzieci: są znudzone i niezadowolone zarówno wtedy, kiedy się je zaprasza do wesołej zabawy, jak i wtedy, kiedy się im proponuje bardziej poważną rozrywkę.

Mat 11:18–19 Tak się rzecz ma właśnie z owym pokoleniem: odrzucało zarówno Jana, który nie jadł i nie pił – posądzając go nadto o szatańskie opętanie – jak i Jezusa, który jadł i pił (por. Mt 9:14 n). Jezusowi zarzucano z kolei to, że jest żarłokiem i pijakiem, i że przyjaźni się z celnikami i grzesznikami. Taka postawa faryzeuszy jest wyrazem nie tylko ich niedojrzałości duchowej, lecz także złej woli. Ale obok „tego pokolenia” – a może nawet w jego łonie są ludzie, którzy zarówno w czynach Jana, jak i w działalności Jezusa widzą przejawy mądrości Bożej. Mądrość Boża „usprawiedliwia się” niejako i legitymuje czynami Jezusa i Jego poprzednika Jana Chrzciciela.

Mat 11:20–21 Ubolewanie nad przyszłym losem niektórych miast Galilei jest naturalnym następstwem stwierdzonego przed chwilą uporu Żydów. Biada zatem takim miastom, jak Korozain, Betsaida. Działy się w tych miastach bowiem liczne i wielkie cuda, będące znakami mądrości, dobroci, a nade wszystko wszechmocy Boga. A jednak mieszkańcy tych miast nie przyjęli Mesjasza.

Mat 11:22–24 Nawet tak przysłowiowo oporne, pogańskie miasta, jak Tyr i Sydon, dawno by już się nawróciły, gdyby się w nich dokonywały podobne cuda. A już na szczególne potępienie zasługuje Kafarnaum. Był to przecież ośrodek galilejskiej działalności Jezusa, miasto tak niezwykle uprzywilejowane. Nawet mieszkańcy Sodomy, wobec takiego wyróżnienia, z pewnością zachowaliby się inaczej. Nic tedy dziwnego, że w dzień sądu spotka Kafarnaum los gorszy niż nieszczęścia, które spadły kiedyś na Sodomę.

Mat 11:25–26 Tekst Mt 11:25–27 to jedyny w Ewangeliach tekst, w którym Bóg Ojciec jest nazwany Panem nieba i ziemi. Zazwyczaj zwraca się Jezus do Ojca za pomocą formuły „Ojcze mój”. To uroczyste wprowadzenie świadczy od samego początku o szczególnej doniosłości wypowiedzi Jezusa.

Wypowiedź owa jest w rzeczywistości modlitwą Jezusa dziękującego Ojcu za to, że zakrył swoje plany zbawienia świata przed mędrcami i wielkimi tego świata, a objawił je prostaczkom. Ci ostatni bowiem od samego początku są bardziej otwarci na słowo Boże, im też przyobiecuje Jezus w swym Kazaniu na górze specjalną zapłatę (Mt 5:3). Zresztą podobnymi względami u Boga cieszyli się prostaczkowie, tzw. ubodzy Jahwe, już w ST. Oni też potrafili być za to prawdziwie wdzięczni i oddani Bogu.

Mat 11:27 Słowa o wzajemnym poznaniu Ojca i Syna – to szczególny dowód na równość dwu pierwszych Osób Boskich. O tej równości świadczy nadto fakt, że Ojciec wszystko przekazał Synowi. Kim jest Syn, o tym wie dokładnie tylko Ojciec – i odwrotnie: pełną wiedzę o Ojcu posiada jedynie Syn oraz ten, komu Syn zechce ową prawdę objawić. Tak dosadnie swej równości z Ojcem nigdy jeszcze Syn nie sformułował w Ewangeliach synoptycznych. Niech więc wie to pokolenie, kogo odrzuca, kim gardzi.

Mat 11:28–30 Podobnie jak objawienie mądrości, tak też i słowa pociechy są skierowane szczególnie do maluczkich, ubogich, utrudzonych i obciążonych. Im obiecuje Jezus specjalne pokrzepienie, ich zachęca do wzięcia na siebie Jego brzemienia, do wprzęgnięcia się w Jego jarzmo. Jeśli przyjdą do Niego, jeśli będą naśladować Jego łagodność i pokorę, ich jarzmo okaże się słodkie, brzemię lekkie, a oni sami znajdą dla swych dusz ukojenie.

Mat 12:1–2 Postawa Chrystusa wobec świętego prawa szabatu stanie się źródłem niejednego konfliktu pomiędzy Jezusem a faryzeuszami. I tak np. za łamanie prawa szabatu uznali faryzeusze to, że uczniowie Jezusa przechodząc kiedyś w szabat wśród zbóż zaczęli zrywać kłosy i jeść wyłuskane z nich ziarna. Prawo Mojżeszowe (Pwt 23:26) zezwalało na takie zaspokajanie głodu, nie uważając tego za kradzież, faryzeusze byli jednak zdania, że nie należało tego czynić w szabat: zarówno sama wędrówka po polach, jak i praca rąk wyłuskujących ziarno z kłosów były zajęciami pozostającymi w kolizji z prawem odpoczynku szabatowego.

Mat 12:3–4 W odpowiedzi Jezus podał kilka racji, usprawiedliwiających postępowanie Jego uczniów: Najprzód przypomniał zachowanie się Dawida, opisane w ST (1 Sm 21:4–7): uciekając przed Saulem Dawid wpadł kiedyś ze swymi towarzyszami do świętego namiotu i posilił się chlebami pokładnymi; tymi chlebami, które wolno było spożywać jedynie kapłanom. Dawid wraz z kapłanem, stróżem sanktuarium, był przekonany, że dla ratowania życia własnego, a zwłaszcza życia bliźnich, miał prawo przekroczyć przepisy kultyczne.

Mat 12:5 Jako drugą rację usprawiedliwiającą postępowanie swoich uczniów przytoczył Jezus fakt naruszania spoczynku szabatniego przez kapłanów, którzy właśnie w szabat muszą wykonywać czasem nawet bardzo ciężkie prace w związku ze składaniem ofiar. Zabijanie zwierząt w szabat, zmywanie naczyń było wyraźnie zakazane przez Prawo, a jednak wszystko to czynili kapłani właśnie w szabat i nikt im z tego tytułu nie czynił żadnych zarzutów. Poza tym powinni faryzeusze wiedzieć, że ludzie przez nich potępiani robią wszystko na oczach Chrystusa, który jest o wiele większą świętością niż przybytek żydowski. Słowa te mogły się wydać Żydom czystym bluźnierstwem: przybytek, świątynia – to największe skarby religijne Izraela. Za znieważanie ich, nawet tylko słowem, groził proces karny (por. Mt 26:61).

Mat 12:6–7 A jednak Jezus – to coś więcej niż świątynia: w świątyni bowiem czczono ukrytą bliskość Boga, w Jezusie zaś Bóg był obecny w sposób widzialny. W Nim właśnie Bóg stał się człowiekiem. Wreszcie nie mogą faryzeusze również zapominać, że Bóg żąda od ludzi przede wszystkim miłosierdzia. Miłosierdzie okazywane bliźniemu jest Mu milsze niż największe ofiary (por. Mt 9:13). A tu przecież chodzi o miłosierdzie nad zgłodniałym człowiekiem.

Mat 12:8 Cała argumentacja kończy się oświadczeniem, które szczególnie musiało zaszokować faryzeuszy. Oto dowiadują się, że Syn Człowieczy jest Panem szabatu. Od tej pory On będzie decydował, co w dzień szabatu wolno, a czego nie wolno czynić. Nie powiedział, że znosi szabat, lecz sobie zarezerwował możność interpretowania prawa szabatu. Przy okazji zostawił też przykład tej nowej interpretacji jednego z przepisów kultycznych.

Mat 12:9–10 Do ponownego konfliktu z faryzeuszami doszło w związku z uleczeniem, również w szabat, człowieka, który miał uschłą rękę. Przepisów wyraźnych, które by zabraniały uzdrawiania w szabat, nie było. Jedynie bardziej radykalni interpretatorzy Prawa uważali, że nie jest to dozwolone. Dlatego faryzeusze zadają Jezusowi pytanie: Czy wolno uzdrawiać w szabat?

Mat 12:11–12 Pragnąc, aby odpowiedź utrwaliła się lepiej w pamięci pytających, Jezus przytacza pewien przykład, zaczerpnięty z codziennego życia. Wiadomo, że każdy spośród faryzeuszy, bez chwili zastanawiania się, nawet w szabat, wyciągnąłby swą jedyną owcę z dołu, gdyby tam przypadkiem wpadła. A przecież chyba nikt nie wątpi, że człowiek to coś więcej niż nierozumne zwierzę. Tak więc nawet za cenę pogwałcenia szabatu należy przyjść z pomocą człowiekowi znajdującemu się w potrzebie.

Mat 12:13–14 Udzieliwszy takiego wyjaśnienia, Jezus dokonał cudu: kazał człowiekowi choremu wyciągnąć jego uschłą, dotychczas bezwładną rękę, co ten bez żadnej trudności uczynił. Po tych dwu konfliktach – z pewnością było ich więcej, ale Mateusz zanotował jedynie dwa – faryzeusze odbyli naradę, w jaki sposób mogliby zgładzić Jezusa. Doszli bowiem do wniosku, że nie ma żadnej łączności między Jego nauką a poglądami, jakie oni głosili, i że co ważniejsze, ich popularność maleje, w miarę jak coraz większego rozgłosu nabiera Jego działalność. Zachowali się więc zupełnie inaczej niż Jan, który na wieść o sławie Jezusa powiedział z pokorą: Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał (Jan 3:30).

Mat 12:15–17 Nie nadeszła jeszcze godzina Jezusa. Jezus nie pozwoli się pojmać. Usłyszawszy o zamiarach faryzeuszy – odszedł stamtąd. Uzdrawiał wszystkich chorych, którzy do Niego przyszli, lecz równocześnie nie pozwalał, żeby rozgłaszano czynione przez Niego cuda. Jezus nie chciał, by widziano w Nim wyłącznie ziemskiego „uzdrawiacza”, by umacniała się jeszcze bardziej wiara ludu w Jego ziemskie sukcesy. On pragnie, by Jego życie i posługa były urzeczywistnianiem misji Cierpiącego Sługi Jahwe z proroctw Izajasza.

Mat 12:18–21 Nic tedy dziwnego, że ową postać Sługi Jahwe Mateusz przypomina cytując dłuższy fragment z Księgi Izajasza. Zgodnie ze słowami proroka, Jezus jest w przekonaniu Ewangelisty wybranym Sługą Bożym, Umiłowanym Jahwe; Jego Bóg wybrał, w Nim sobie upodobał. Na Nim spocznie Duch Jahwe, On ogłosi Nowe Prawo narodom. W swej dobroczynnej działalności nie będzie zabiegał o żaden rozgłos ani o doczesną sławę; nie będzie się spierał ani krzyczał. Będzie tak łagodny i dobry, że nawet nadłamanej trzciny nie zniszczy, lecz raczej podniesie ją i pomoże nadal wzrastać; nie dogasi, nie stłumi tlejącego knota. Lecz przyjdzie kiedyś chwila Jego całkowitego tryumfu. Wtedy dokona też najpełniejszego wymiaru sprawiedliwości. Dlatego to w Jego imieniu narody będą pokładać nadzieję.

Mat 12:22 Przykładem dobroczynnej działalności Jezusa było również cudowne uleczenie opętanego, który był równocześnie niewidomy i nie mógł mówić. Nie wiemy, w jaki sposób dokonał Jezus cudu: samym słowem czy przy pomocy jakiegoś zabiegu? Wiadomo jedynie, że po spotkaniu się z Jezusem nieszczęśliwy człowiek przejrzał i począł znów mówić.

Mat 12:23–24 Ten cudowny czyn wywołał podwójną reakcję jego świadków: jedni obwołali Jezusa Synem Dawida, drudzy – byli i tacy, zwłaszcza wśród faryzeuszy – oświadczyli: On tylko mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy. Był to chwyt, do którego faryzeusze uciekali się dość często, gdy widzieli cudowne czyny Jezusa i czuli, jak przy tym wzrasta Jego powaga i sława wśród tłumów. Zaufanie ludu do Jezusa zmalałoby znacznie, gdyby można było przekonać rzesze, że Jezus jest w zmowie z szatanem.

Mat 12:25–26 W odpowiedzi na powyższy zarzut Jezus wykazuje, że gdyby posądzenia faryzeuszy były słuszne, wówczas szatan musiałby zwalczać samego siebie. On bowiem wypędzałby w rzeczywistości złego ducha z człowieka stanowiącego już własność szatańską. Nie pierwszy to zresztą przykład sprowadzenia do absurdu rozumowania nieprzyjaciół Chrystusa.

Mat 12:27–28 Poza tym Żydzi jakby zapomnieli na chwilę, że ich egzorcyści także wypędzali złe duchy. Czyjąż to mocą czynili? – pyta Chrystus. Trzeba by ich też posądzić o współpracę z szatanem. W ten sposób oskarżyciele będą sądzeni przez własnych synów. Jeśli chcą przeto uniknąć takiego sądu, niechaj uznają, że Chrystus wypędza złego ducha mocą Boga samego lub mówiąc dokładniej, „mocą Ducha Bożego”. Dzięki owej mocy utwierdza się wśród ludzi i staje się widzialne królestwo Boże. Zwycięstwo Chrystusa nad szatanem, odniesione po raz pierwszy podczas kuszenia na pustyni, a powtarzane w każdym uleczeniu opętanego, jest oznaką przyjścia i tryumfu królestwa Bożego na ziemi.

Mat 12:29 Tę samą myśl rozwija Ewangelista w króciutkiej alegorii, której sens jest mniej więcej taki: do czasu przyjścia Chrystusa szatan czuł się w duszy ludzkiej niczym mocarz w dobrze obwarowanej twierdzy. Lecz oto szatański spokój i bezpieczeństwo zakłóca Chrystus. Dostarcza człowiekowi broni, wobec której szatan jest całkowicie bezsilny. Jezus jest świadom swojej przewagi i ostatecznego zwycięstwa nad szatanem. Oświadczył nawet kiedyś w obecności apostołów: Widziałem szatana, który spadł z nieba jak błyskawica (Łk 10:18).

Mat 12:30 Oświadczenie: Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie – to zasada, która obowiązuje wszystkich naśladowców Chrystusa w ich walce z szatanem. Z zasady tej wynika również fakt, że nikt nie może być jedynie biernym świadkiem zmagania się Chrystusa ze złym duchem. Pragnąc uczestniczyć w przyszłym tryumfie Chrystusa, trzeba wyraźnie stanąć po Jego stronie, trzeba wspólnie z Nim gromadzić dobra nadprzyrodzone, zarabiając w ten sposób na niebo. „Gromadzenie bez Jezusa” już jest rozpraszaniem.

Mat 12:31–32 Posądzanie Jezusa o zmowę z szatanem uznał Zbawiciel za bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. W rzeczywistości bowiem sam Duch Boży działał przez Chrystusa dokonującego egzorcyzmów. Otóż bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu jest chyba najcięższym grzechem, jaki człowiek może popełnić. Chrystus wręcz oświadcza, że grzech ten nigdy nie będzie odpuszczony ani w tym życiu, ani w przyszłym. W praktyce bowiem bluźnierca ów popada w taką zatwardziałość serca i zaślepienie umysłu, że odłącza się sam dobrowolnie od Boga.

Mat 12:33 Z kolei przyrównuje Jezus faryzeuszy do złego drzewa. Otóż złe drzewo nie może rodzić dobrych, zdrowych owoców. A po owocach poznaje się drzewo: jeśli owoce są złe – a takimi są czyny i słowa faryzeuszy – tedy samo drzewo jest również złe. I dlatego faryzeusze są zwykłymi obłudnikami, gdy mimo wewnętrznego zła usiłują mówić piękne słowa. Dopóki nie odmienią się w swym wnętrzu, wszystkie ich uczynki i słowa będą również przewrotne i złe. Usta bowiem wyrażają to, czym jest wypełnione serce.

Mat 12:34–37 Jeśli serce jest jakby dobrym, szlachetnym skarbcem, wtedy człowiek wydobywa z tego skarbca rzeczy dobre; człowiek zły ma również przewrotne serce i wydobywa zeń złe rzeczy jakby ze złego skarbca. Tak więc słowo jest obrazem wnętrza człowieka. Z każdego bezużytecznego słowa trzeba będzie zdać sprawę w dzień sądu. Jakże tragicznie będzie wyglądał ów sąd, gdy chodzi o słowa, którymi bluźniło się przeciwko Duchowi Świętemu. Słowa tedy, jako odzwierciedlenie stanu duszy, będą stanowiły podstawę do uniewinnienia lub do potępienia człowieka.

Mat 12:38–39 Faryzeusze niekiedy wręcz wysuwali różne zarzuty przeciwko Chrystusowi, a niekiedy, na pozór w dobrej wierze, o coś prosili. Tak właśnie urzędowo, niewinnie prosili Jezusa o znak, który mógłby być uwierzytelnieniem Jego posłannictwa. Lecz Jezus potrafił odczytać ich złe zamiary. Dlatego bardzo zdecydowanie odmówił udzielenia jakiegokolwiek znaku, z wyjątkiem jednego: znaku Jonasza.

Mat 12:40 Od razu też podał Jezus sens tego znaku: jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Jak ongiś wysłannikom Jana dopytującym się, czy Jezus jest Mesjaszem, nie dał On odpowiedzi wprost, tak i teraz nie staje się zadość wymaganiom faryzeuszy. Jezus mówi co prawda o największym znaku, jaki będzie dany ludzkości, o swym zmartwychwstaniu, ale i ten znak nie przekona faryzeuszy.

Mat 12:41–42 Dlatego nazwie ich Jezus „plemieniem przewrotnym i wiarołomnym”; powie, że są wielekroć gorsi niż Niniwici, którzy mimo swej przewrotności, wskutek nawoływania Jonasza jednak się nawrócili. Faryzeusze zaś, choć wzywa ich do nawrócenia Ktoś o wiele większy od Jonasza, nadal trwają w swoim uporze. Tak więc ci nawróceni poganie będą kiedyś sędziami tego pokolenia; będzie je sądzić również królowa Saby, która ongiś przybyła z cennymi darami, by słuchać mądrości Salomona. Jezus – to Ktoś nieskończenie ważniejszy niż Salomon, a jednak faryzeusze nie dają posłuchu Jego nauce.

Mat 12:43–45 Duchami nieczystymi są nazywane w NT demony (zob. Mk 1:23; Mk 1:26 n; Mk 3:11; Mk 3:30; 5:28; Mk 5:13; Mk 6:7). Pustynia jest również często wymieniana jako miejsce ich zamieszkania. Swego dzieła dokonują jednak, i to w sposób niezmordowany – wśród ludzi. Nie wahają się atakować także tych dusz, które wydostały się już na jakiś czas spod ich władzy. Liczba siedem ma tu wymowę szczególnie symboliczną: chodzi nie o dokładnie siedem złych duchów, lecz o bardzo wielką, w pełni wystarczającą do tego dzieła ich ilość. Wzmianka o przewrotnym plemieniu stanowi swoiste zastosowanie tej małej przypowieści: swoją działalnością uwalniał Jezus naród izraelski od więzów szatańskich. Jeśli jednak naród ten nie będzie trwał przy Jezusie, popadnie w nową, jeszcze gorszą niewolę szatańską.

Mat 12:46–50 Zgromiwszy to pokolenie przewrotne; z kolei wyjaśni Jezus, w kim On sam znajduje upodobanie i kto zasługuje na miano Jego brata. Otóż braćmi Jezusa są nie Jego krewni według ciała, lecz ci wszyscy, którzy pełnią wolę Ojca Niebieskiego. Tak odpowiedział Jezus, gdy Mu doniesiono, że oto na dworze znajduje się Jego Matka z braćmi i pragnie z Nim mówić. W królestwie Bożym ważne są nie związki krwi, ale stosunek do woli Bożej.

Mat 13:1–3 Cały rozdział trzynasty Ewangelii Mateusza stanowią pouczenia o królestwie niebieskim. Pouczenia owe, jak większość nauk Jezusa, zostały podane w formie przypowieści, z których pierwsza nosi tradycyjne miano przypowieści o siewcy, druga przypowieści o chwaście, a trzecia – właściwie złożona z dwu obrazów – to przypowieść o skarbie i perle. Każda z tych przypowieści posiada własne, podane przez samego Chrystusa wyjaśnienie. Tematem każdej jest królestwo Boże. Idea królestwa Bożego stanowi temat główny całej katechezy Jezusa.

Jak większość przypowieści, tak również przypowieść o siewcy rozpoczyna się od nakreślenia pewnych ram ogólnych. Jezus wychodzi z domu, zasiada nad jeziorem Genezaret mając przed sobą tłumy, które przyszły, aby Go słuchać. Wzmianka o wyjściu Jezusa z domu wskazuje na to, że chodzi o pouczenia, których mają słuchać rzesze ludzi. Słuchaczy było tylu, iż Jezus – by nie zginąć w tłumie – wszedł do łodzi i odpłynąwszy cokolwiek, począł nauczać. Jeden z Ojców Kościoła zauważa przy tej okazji: „Przebywając sam na morzu, Jezus począł łowić jak ryby tych, którzy pozostali na lądzie” (Teofilakt).

Mat 13:4 Drogi w niektórych krajach Bliskiego Wschodu po dzień dzisiejszy nie mają charakteru wyraźnie wytyczonych szlaków. Siewca – właściciel pola lub może jego dzierżawca – świadomie nie rzucał, rzecz jasna, ziarna na drogę, ale niejedno z owych ziaren spadło na drogę. Gdyby było natychmiast „zabronowane”, czyli pokryte ziemią, pewnie by ocalało, ponieważ jednak pozostawało na wierzchu, stawało się rychło pożywieniem ptaków. Zresztą gdyby go nawet ptaki nie wydziobały, zostałoby z pewnością rozdeptane przez przechodniów.

Mat 13:5–6 Gruntu skalistego lub wręcz odkrytych, bazaltowych wzniesień w górnej Galilei jest szczególnie dużo, zwłaszcza w okolicach Kafarnaum, gdzie jak się zdaje, była wygłoszona przypowieść o siewcy. Nie mogąc zapuścić na cienkiej warstwie gleby korzeni, całą swoją energią wschodząca roślina szybko – stanowczo zbyt szybko – pnie się ku górze. Zgubne skutki tego szybkiego wzrostu przy równoczesnym braku korzeni nie kazały czekać na siebie zbyt długo: wystarczyły pierwsze promienie silnego palestyńskiego słońca.

Mat 13:7 Ostre, prawie cierniste chwasty stanowią istną plagę dla rolników znad jeziora Genezaret. Niektóre okazy tych chwastów osiągają wysokość 2 m i odznaczają się nieprawdopodobnymi możliwościami wegetowania w najtrudniejszych warunkach.

Mat 13:8–9 Pomijając różnorodność gleby warunkującej różne plony, poszczególne ziarna, nawet gdy spadną razem na dobrą glebę, owocują niejednakowo. Liczbowego określenia wysokości plonów nie należy pojmować dosłownie w sensie naszej „wydajności z hektara” – chodzi po prostu o zróżnicowanie owych plonów.

W sumie dość obfity plon wydany przez ziarno, które padło na urodzajną glebę, nie napełniał chyba jednak radością siewcy. Pamiętał on zbyt dobrze o tym, że trzy czwarte zasianego zboża poszło na marne. Ostatnie słowa przypowieści są zachętą skierowaną do ludzi, by zechcieli dobrze zrozumieć sens Jezusowego pouczenia. To co Jezus powiedział, nie miało bowiem charakteru zwykłej obserwacji dość banalnego wydarzenia.

Mat 13:10–11 Pytanie postawione przez ucznia każe przypuszczać, że nauczając rzesze Jezus nie przemawia prostym stylem. Posługuje się obrazami, przenośniami, porównaniami i tym wszystkim, co pod ogólną nazwą przypowieści jest przeciwstawiane mowie bezpośredniej. Uczniowie Jezusa dostąpili łaski bardzo szczególnej: oto dzięki dobroci Boga Ojca (por. Mt 11:25) ich umysły zostały oświecone na tyle, że są w stanie zrozumieć naukę Jezusa o królestwie Bożym. Dzięki temu zrozumieniu są przekonani również, że królestwo owo już przyszło i że Jezus jest Mesjaszem i Królem.

Mat 13:12 Bóg traktuje ludzi jako istoty obdarzone pełnym poczuciem odpowiedzialności. Ci, którym została dana od Boga łaska zrozumienia istoty królestwa Bożego, za wierność tej łasce otrzymają kiedyś zasłużoną nagrodę. Ci zaś, którzy – z własnej winy – znajdują się w stanie ubóstwa, gdy chodzi o dobra nadprzyrodzone, ci będą kiedyś pogrążeni w jeszcze większej nędzy. Lub jeszcze inaczej: posiadając już teraz pewne zrozumienie tajemnic Bożych, uczniowie Jezusa w przyszłości otrzymają łaskę jeszcze lepszego pojmowania wielu prawd Bożych. Inni natomiast niewiele lub prawie nic z owej mądrości nie posiadając, będą pozbawiani – lub dokładniej, sami będą się pozbawiać resztek światła nadprzyrodzonego. W rzeczywistości Izrael zdobywał się niekiedy na słabe przebłyski dobrej woli względem Chrystusa, ostatecznie jednak i z tego prawie nic nie pozostało.

Mat 13:13–15 Oto powód, dla którego Jezus nie mówi do rzesz wprost o królestwie Bożym. Nie chcą bowiem dostrzegać Jego czynów – dokładniej, mocy Bożej w Jego czynach – nie chcą się też poddawać Jego słowom. Wierny założeniom przestrzeganym w całej Ewangelii, w tym wypadku również Mateusz nie ogranicza się do samego stwierdzenia zaślepienia Izraelitów, lecz podaje także interpretację tego faktu. Widzi w nim mianowicie wypełnienie się proroctwa Izajasza.

Mat 13:16–17 Po raz drugi oświadcza Chrystus, że Apostołowie znajdują się w sytuacji wyjątkowej. Nie cieszyli się podobnymi przywilejami ani prorocy, ani sprawiedliwi ST. Mimo najszczerszych pragnień ani nie widzieli, ani nie słyszeli tego, co widzieli i co słyszeli Apostołowie. Aluzja to bardzo wyraźna do słów i czynów Jezusa.

Mat 13:18 Ponieważ tylko Apostołom dane jest zrozumienie tajemnicy królestwa Bożego, im również – a nie całemu ludowi – wyjaśnia Jezus sens przypowieści.

Mat 13:19–22 Zły z Ewangelii Mateusza jest nazywany przez Marka szatanem (Mat 4:15), a przez Łukasza diabłem (Luk 8:12). W wyliczaniu różnych kategorii ziarna można dostrzec pewne stopniowanie. Na pierwszym miejscu znajduje się ziarno, które obumiera nawet nie wykiełkowawszy. Drugie z kolei przynajmniej wschodzi i jakiś czas rośnie, trzecie rośnie – jak widać najdłużej, ale mimo wszystko nie może wydać owoców. W przeciwieństwie do wielu wypowiedzi ST bogactwa tego świata w nauce Chrystusa nigdy nie cieszą się dobrą reputacją.

Mat 13:23 Jezus nie mówi, jakie przymioty powinien posiadać człowiek, który słucha słowa Bożego. Wystarczy, że jest otwarty na głos Boży. Będzie mu wtedy dana łaska zrozumienia, i w ten sposób stanie się prawdziwie urodzajną glebą. Ostateczny wydźwięk przypowieści jest więc na wskroś pozytywny i optymistyczny: ta niewielka liczebnie gromadka ludzi właściwie przyjmujących słowo Boże zadecyduje o wielkości królestwa Bożego. Przypowieść miała na celu nie tyle przedstawić słuchaczom jakąś smutną prawdę, ile właśnie podnieść ich na duchu.

Mat 13:24 Ewangelista nie mówi co prawda, czy pole na które patrzył Jezus z łodzi, było porosłe dobrym zbożem czy chwastem, możliwe jednak, że taki właśnie widok pola porosłego pszenicą i chwastami posłużył Jezusowi za materiał do przypowieści. A może nawet, jak przypuszczało wielu Ojców Kościoła, akurat wtedy poczęły się ukazywać pierwsze źdźbła chwastu.




1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   16


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna