Referat wygłoszony na zebraniu naukowym Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego Fides et Ratio, w Krakowie 24 lutego 2010



Pobieranie 38.45 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar38.45 Kb.
RodzajReferat
Prof. Gianpaolo Romanato

Universita di Padova

Tłumaczenie: Dr Mirosław Lenart

Referat wygłoszony na zebraniu naukowym Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego Fides et Ratio, w Krakowie 24 lutego 2010.


Stolica Apostolska i Europa Wschodnia od Piusa X do nuncjatury Achillesa Rattiego

Określenie Europa Wschodnia wiąże się z koncepcją polityczną, która pojawiła się po Pierwszej Wojnie Światowej, powstałą wraz ze zniknięciem wielkich imperiów ponadnarodowych (Rzeszy Niemieckiej, Austro-Węgier Habsburgów, Rosji carskiej) oraz zaistnieniem, potwierdzonym na konferencji pokojowej w Paryżu, aż dziewięciu nowych państw (Finlandii, Łotwy, Estonii, Litwy, Polski, Czechosłowacji, Węgier, Austrii i Jugosławii), z których żadne nie istniało wcześniej w granicach ustalonych podczas tej konferencji. Do tych nowych państw dołączy się Rumunia, która zagarnęła regiony wcześniej należące do Habsburgów na północy (Transylwanię i Bukowinę) oraz carskie na wschód (Besarabia, czyli z grubsza biorąc dzisiejsza Mołdawia), dzięki temu podwajając powierzchnię ujętą w swoich granicach oraz modyfikując radykalnie swoją konfigurację terytorialną. Geopolityka europejska zdawała się być pogmatwana, czego rezultatem jest rozpoczęty proces destabilizacji równowagi na kontynencie, który trwał przez cały ubiegły wiek i nawet dzisiaj nie możemy go uznać za zakończony.

Aż do tego czasu Europa Wschodnia była tylko określeniem geograficznym pozbawionym znaczenia politycznego, ale dla Stolicy Apostolskiej Wschód Europy zaczął być problemem na długo przed 1918 rokiem. Już na początku XX wieku, w pełnym rozkwicie czasów, które określamy jako Belle Époque, a zatem znacznie wcześniej od okresu, który wyznacza polityka, ta część Europy dała słyszeć swój głos oraz upomniała się o swoje prawa wewnątrz Kościoła w formie tak bardzo uciążliwej, że działania te uwarunkowały przyszłość katolicyzmu w całym ubiegłym stuleciu. Odnoszę się tu do konklawe, które miało miejsce po śmierci Leona XIII, w kwietniu 1903, i z którego wyszedł jako papież patriarcha Wenecji Giuseppe Sarto, przybierając imię Piusa X.

To konklawe było rzeczywiście naznaczone dramatycznym epizodem zgłoszenia weta przez rząd austriacki do wyboru na papieża kardynała Mariana Rampollę, Sekretarza Stanu Leona III. Weto cesarskie określiło wynik konklawe i bardzo prawdopodobnie zmieniło też losy Kościoła. Rampolla, który był rzeczywiście wielkim faworytem przed zwołaniem konklawe, a w opinii wszystkich obserwatorów prawie pewnym zwycięzcą, wyszedł jako przegrany. Jego klęska zamieszała karty, zburzyła wszystkie przewidywania i doprowadziła do wyboru na papieża prawie nieznanego patriarchę Wenecji Giuseppe Sarta, który został Piusem X (1903-1914)1. Wyrazicielem na konklawe weta w imieniu cesarza Austro-Węgier był arcybiskup Krakowa, znajdującego się wówczas w rękach austriackich, kardynał Jan Puzyna, "kardynał dworu", jak definiowano niegdyś kardynałów narzuconych Kościołowi zgodnie z wolą polityczną rządów. Puzyna był krótko mówiąc prałatem, który zawdzięczał kardynalski kapelusz bardziej Franciszkowi-Józefowi niż Stolicy Apostolskiej.

W Rzymie jego wystąpienie było osądzone z wielką surowością i na jego temat wyrażono bardzo kategoryczne sądy: Rafael Merry del Val i Pietro Gasparri, którzy zostali Sekretarzami Stanu Piusa X oraz Benedykta XV (w sumie sprawowali funkcje od 1903 do 1930) określili go jako “nieszczęsnego" (Merry Val2)” oraz “nędznego człowieka smutnej pamięci” (Gasparri3).

Ale Puzyna widział całkiem inaczej swoje działanie i kardynałów, którzy go strofowali określeniem puteat te (wstydź się), odpowiadał z podniesionym czołem słowami honor meus (z tego jestem dumny)4. Skrajne sądy nad jego czynem nie uległy zmianie wraz z upływem czasu, a pamięć o nim pozostaje do dzisiaj kontrowersyjna, nawet jeśli ciężkie zarzuty wysuwane przez jemu współczesnych zostały ostatnio znacznie ograniczone. Tym niemniej znaczące jest, że szczątki Puzyny spoczywają ze wszystkimi honorami w Katedrze na Wawelu, a jego imię zostało cytowane bez jakiegokolwiek wzmianki negatywnej we wspomnieniach Jana Pawła II, który wymienia go bez żadnego zażenowania w gronie swoich poprzedników na katedrze biskupów krakowskich5.

Zaniechajmy jednak zgłębiania tej kwestii, historycznie jeszcze otwartej, która nie jest bezpośrednio ważna dla naszego spotkania, a zatem czy chodziło o "spisek polski" (takie określenie jest używane w historiografii włoskiej6) czy też o uzasadnioną obronę interesów narodowych zagrożonych wyborem na papieża kardynała notorycznie filorosyjskiego (tj. kardynała Rampollę). Ta ostatnia, bardziej przychylna interpretacja zdaje się dziś przeważać i jest uznana także przez znakomitego historyka Kościoła Rogera Auberta, niedawno zmarłego, który w swojej Nouvelle Histoire de l'Eglise ogranicza się do wzmianki, że według Puzyny "wybór Rampolli byłby zgubny dla Kościoła”, i dodaje, że kardynał krakowski wymawiał Rampolli, że “poświęcił dla polityki filoruskiej interesy polskie". Według Auberta, Puzyna miałby jasno potwierdzić, że inicjatywa veta nie wyszła ze strony Austrii, ale była jego własnym pomysłem, dla tego mówił: "nie ja byłem instrumentalizowany przez Austrię, ale to ja byłem tym, który ją instrumentalizuje"7. Tym, co wydaje się pewne to, że lobby polskie było bardziej niż wpływowe w rządzie cesarskim Austrii i mogło przekonać Cesarza Franciszka Józefa, aby wyraził veto Rampolli (Agenor Maria Adam hrabia Gołuchowski, Minister Spraw Zagranicznych był Polakiem ze Lwowa, tego samego miasta, gdzie urodził się Puzyna).

Wygłaszając wykład w Polsce zmierzyłem się z proponowanym w tytule mojego wystąpienia tematem rozpoczynając od tego dawnego epizodu, ponieważ wierzę, że wpłynął on o wiele więcej niż się o tym do dziś mówi na zmiany w historii Kościoła katolickiego. W Rzymie zdawano sobie sprawę z tego, że Stolica Apostolska, która straciła w 1870 roku Państwo Kościelne, była dramatycznie bezbronna wobec wysuwanych, sprzecznych aspiracji narodowych oraz nieuchronnego rozkładu starej dziewiętnastowiecznej Europy. Z tej świadomości pochodzi decyzja Piusa X, papieża wybranego konklawe 1903 roku, o maksymalnym wzmocnieniu centralizmu rzymskiego. Zostało to zrealizowane przede wszystkim w trzech posunięciach o znaczeniu fundamentalnym.

Pierwszym było zniesienie prawa weta. Odpowiednia norma prawna została ogłoszona w formie uroczystej 20 stycznia 1904 roku (nie przeszły wówczas nawet trzy miesiące od wyboru) w konstytucji Commissum Nobis. Należy zwrócić uwagę, że w systemie kanonicznym konstytucja jest dokumentem najwyższym i uroczystym. Żaden podmiot prawny nie może zmienić konstytucji i jedynie papież w przyszłości posiada taką władzę. Podczas rządów Leona XIII brano pod uwagę hipotezę zniesienia prawa weta, ale zawsze uważano, że jest to krok bardzo ryzykowny i preferowano odłożyć ten problem. Decydując o zniesieniu weta, Pius X położył definitywnie kres unii pomiędzy tronem i ołtarzem. W praktyce, położył kres temu, co określamy jako ancien régime Kościoła, który w ten sposób odzyskiwał własne przeznaczenie, wykluczając na przyszłość jakąkolwiek możliwość wpływu politycznego z zewnątrz.

Drugim posunięciem była realizacja wielkiego projektu zreformowania prawa kanonicznego, przetopienia go w jeden kodeks, pomyślany w formie podobnej współczesnym kodeksom cywilnym. Projekt, jak wiadomo, zakończono w 1917 roku, a finał prac ogłosił już następca Piusa X Benedykt XV prezentując nowy Codex Juris Canonici. Dlaczego tak ważny jest ten Kodeks? Ponieważ wzmocnił maksymalnie samoświadomość Kościoła jako podmiotu prawnego, autonomicznego i niepochodzącego od władzy cywilnej, jako osobowości międzynarodowej, suwerennej, jako organizacji autentycznej, wolnej i niepodległej. Przede wszystkim jednak, ponieważ wzmocnił centralizm rzymski ograniczając prawa odrębne lub lokalne dawnych Kościołów narodowych. Innymi słowy: od 1917 i później, Kościół łaciński działa jednolicie i w ten sam sposób w Europie Wschodniej jak i Zachodniej, w Ameryce, Afryce i Azji. Kodeks był jednym słowem fundamentalnym instrumentem zwrotu w kierunki Rzymu całego katolicyzmu, wcześniej podzielonego w pył kościołów narodowych, które były posłuszne odpowiednim rządom więcej niż papieżowi8.

Trzecim posunięciem było zerwanie stosunków dyplomatycznych z Francją. Taki rozbrat, wraz z odrzuceniem starego konkordatu napoleońskiego z 1801 roku, na bazie którego wybór biskupów był przywilejem państwa, zwracał Kościołowi, to jest kurii rzymskiej, pełną kontrolę nad nominowaniem biskupów we Francji. Począwszy od tego kraju, będącego przecież "ukochaną córką Kościoła", papiestwo odzyskiwało prawo wyboru biskupów, wykluczając władzę państwową, którą delegowano do tego celu w czasach l'ancien régime.

Historiografia na temat Piusa X do dzisiaj poświęciła więcej uwagi kwestii modernizmu niż tej, związanej z ponownym zwróceniem się w kierunku Rzymu, co staje się faktem w czasie pontyfikatu byłego patriarchy Wenecji. Natomiast mnie osobiście wydaje się, że właśnie ten drugi element jest najważniejszy dla pontyfikatu, co więcej, wpłynął w decydujący sposób na przyszłość katolicyzmu.

Pius X umarł parę dni po wybuchu pierwszej Wojny Światowej. Wojna ta zaostrzyła w kurii rzymskiej przekonanie o własnej słabości. Takie przekonanie spowodowane było oczywiście nierozwiązaną tzw. kwestią rzymską, to jest brakiem pełnej, doprowadzonej do końca kwestii suwerenności międzynarodowej Stolicy Apostolskiej. Świadomość słabości była jednak spowodowana, możliwe nawet, że w o wiele większym stopniu, faktem, iż różne episkopaty narodowe, a prawie wszystkie z nich wywodzące się jeszcze ze szkoły dziewiętnastowiecznej, czuły się związane z odpowiednimi im rządami oraz politykami państwowymi, za którymi podążały o wiele bardziej niż zajęte był sprawami Kościoła oraz jego wizją polityczną, która wykraczała poza interesy poszczególnych państw. Dowodem na to jest przyjęcie, jakie miała sławna Nota Benedykta XV wystosowana do potęg militarnych ścierających się na wojnie, wydana pierwszego sierpnia 1917 roku. W Nocie tej wyrażona była nadzieja na bezzwłoczne zaprzestanie działań wojennych, opuszczenie terytoriów okupowanych, rozwiązanie zatargów o granice za pośrednictwem arbitrażu, jednoczesne rozbrojenie międzynarodowe. Dzisiaj czytamy ten dokument i widzimy w nim jeden z najbardziej dalekowzrocznych i wręcz profetycznych tekstów w historii dwudziestego wieku, ale w czasach, kiedy powstał był odrzucony przez wszystkich, nie wyłączając wielu katolików, do tego stopnia, że kaznodzieja dominikański ojciec Sertillanges skomentował go wraz z biskupem Paryża mówiąc, że nie chce słyszeć o "jego pokoju", to znaczy o pokoju proponowanym przez papieża, który to pokój wydawał się być inspirowany przez interesy wroga. W tragedii tamtych czasów oraz w czeluści przeciwstawnych sobie nacjonalizmów, które tryumfowały, umknęło wszystkim, że papież nie działał w interesie żadnej potęgi, ale mówił w imieniu ludzkości, bronił interesów nie poszczególnych państw, ale cywilizacji (kultury) i Europy, przewidując, że "bezcelowa rzeź" wojny, jak wyraził się Benedykt XV, byłaby "samobójstwem" dla kontynentu.

Proces ponownego zwrócenia się w kierunku Rzymu zapoczątkowany przez Piusa X kontynuowany był z całą determinacją po wojnie. Swój szczyt osiągnął w 1929 roku razem z zawarciem Traktatów Laterańskich, które zamknęły kwestię rzymską, a dając żywot Państwu Watykańskiemu zwracały Stolicy Apostolskiej pełną i kompletną suwerenność międzynarodową, to znaczy charakter i rangę państwa pomiędzy państwami. Pozwoli to papiestwu na bycie interlokutorem dyplomatycznym i prawnym w równym stopniu z innymi rządami nowych państw, które pojawiły się w Europie Wschodniej.

Na tej drodze jednak momentem o fundamentalnym znaczeniu była misja w Polsce Achillesa Rattiego (który w 1922 zostanie papieżem przybierając imię Piusa XI), co miało miejsce pomiędzy kwietniem 1918, a czerwcem 1921, misja, która dostarczyła perspektywy, z jakiej Stolica Apostolska będzie patrzyła na nową Europę, gdzie krzyżował się katolicyzm (rytu łacińskiego), prawosławie oraz kościoły reformowane. Ratti rzeczywiście przybywa do Polski sześć miesięcy przed zakończeniem wojny, kiedy nowa Polska jeszcze się nie narodziła. Jego funkcja z początku to Wizytator Apostolski, kwalifikacja, która przekształciła się w bycie nuncjuszem rok później, zaraz po powstaniu formalnym II Rzeczpospolitej.

Dowód wielkiego zainteresowania, z jakim przyglądano się z Rzymu nowej Europie, która rodziła się na Wschodzie, jest dodatkowo wzmocniony faktem, że czterej kolejni papieże, następujący po sobie po Benedykcie XV, zmarłym w początku 1922, mieli do czynienia (i, trzeba dodać, nie zawsze ze efektami szczególnie błyskotliwymi) ze Wschodem Europy: poza Rattim, byli nimi Eugenio Pacelli, później Pius XII, który był przez dziesięciolecie w nuncjaturze w Berlinie; Angelo Roncalli, przyszły Jan XXIII, który spędził dziewięć lat w Bułgarii (i tyle samo w Turcji) jako Wizytator Apostolski wysłany przez Papieża; Jan Baptysta Montini, który zanim stanie się Pawłem VI, za wolą nowo wybranego Piusa XI działał przez kilka miesięcy w nuncjaturze warszawskiej. Ten to właśnie trudny i skomplikowanego świat, jakim jest Wschód Europy, który hierarchie watykańskie zaczynają poznawać wraz z konklawe w 1903, będzie tym, z którego w następnych latach będą doświadczali zasadzek, rywalizacji oraz powikłań.

Trudności dla Rattiego były natychmiastowe, przede wszystkim w jego relacjach ze strukturą episkopatu lokalnego. Istotnie Edmund Dalbor, prymas Polski zakwestionował, grzecznie, ale jasno, jego prawo do uczestnictwa w zebraniach biskupów polskich. Reprezentant Stolicy Apostolskiej był widziany przez biskupów lokalnych, aczkolwiek nie wszystkich, jako obcy, intruz, który bezprawnie i bez umocowania ingeruje w autonomię episkopatu lokalnego9. Trudności spiętrzyły się, kiedy Ratti został obarczony rolą Wysokiego Komisarza do spraw Kościelnych na Górnym Śląsku i rezyduje, w gwałtownych miesiącach lata i jesieni 1920 roku, bardziej w Opolu niż w Warszawie. Posądzony o zbyt dużą słabość w stosunku do antypolskich inicjatyw kardynała Bertrama z Wrocławia (w rzeczywistości wydaje się, że Bertram działał w porozumieniu ze Stolicą Apostolską, która nie poinformowała o tym nuncjusza), jawił się w końcu jako zdrajca sprawy polskiej. Wniosek, w którym proszono o jego wydalenie został odrzucony niewielką liczbą głosów przez parlament w Warszawie10. Smutne zdanie, które Achilles Ratti pisze w jednym z listów z 28 marca 1921 roku do przyjaciela mediolańskiego Agostino Gemelli, założyciela Uniwersytetu Katolickiego w Mediolanie - "módl się za mnie i za Polskę" - wyraża jego głębokie rozgoryczenie tym, co się stało, tym, że nie był w stanie stawić czoła niezliczonym problemom tego kraju11.

Odwołany do Włoch, aby zostać Arcybiskupem Mediolanu i, po niecałym roku, Ojcem Świętym, zostawił Ratti w początkach czerwca 1921 roku Polskę, zabierając z niej do Włoch wspomnienia niezatarte i nie wszystkie pozytywne. To właśnie w Polsce widział w działaniu siłę napędową komunizmu, odpartą w lipcu 1920 roku w czasie tzw. Cudu nad Wisłą12. Zdanie, które pisze w encyklice Divini Redemptoris z 1937 roku przeciw "komunizmowi ateistycznemu" - "całe narody znajdują się w niebezpieczeństwie pogrążenia się w barbarzyństwie gorszym od tego, w jakim większa część ludów znajdowała się przed pojawieniem się Odkupiciela" - zawiera oczywiście to wspomnienie. Ratti miał jednak wrażenie mało pozytywne także o katolicyzmie polskim, zbyt uwarunkowanym nacjonalizmem politycznym13. Było oczywiście także wspomnienie tego, co widział i nauczył się podczas trzech lat, które przeżył w Polsce, w napiętnowaniu "irytującego nacjonalizmu", które znajduje się w pierwszej encyklice Ubi arcano. Uwarunkowany tymi wspomnieniami awansuje w episkopacie Augusta Hlonda, późniejszego prymasa Polski, ale nie awansuje Adama Sapiehy, arcybiskupa Krakowa (zostanie kardynałem dopiero w 1946, dzięki Piusowi XII), który oskarżał go o bycie zbyt filoniemieckim, a zbyt mało filopolskim podczas plebiscytu śląskiego.

W ciągu siedemnastu lat swojego pontyfikatu Pius XI działał z wielką determinacją, aby przywrócić kościoły Europy Wschodniej - gdzie była przemożna tradycja iurystyczno -nacjonalistyczna Kościoła Państwowego i gdzie działali biskupi przyzwyczajeni do tego, aby czuć się więcej funkcjonariuszami władzy lokalnej niż do bycia ludźmi Kościoła, którzy czuli się bardziej dziećmi narodu, przynależącego do Kościoła niż Kościołem powszechnym - do pełnej i całkowitej wierności Rzymowi. Do tego całościowego obrazu wchodzi także wdrożenie kodyfikacji prawnej kościołów wschodnich, jak też powstanie w Rzymie kolegiów (rusińskiego, rumuńskiego, russicum, oddanych w ręce jezuitów) przeznaczonych do tego, aby kler Europy Wschodniej, a przede wszystkim przyszli biskupi, byli edukowani w koncepcji teologicznej i eklezjologicznej wierności Stolicy Apostolskiej, a nie uzależnionej od ducha narodowego. Przypominam, że Papieskie Kolegium Polskie było założone w Rzymie już w 1866 w czasach Piusa IX.

Do tej kompleksowej strategii wchodzi także polityka konkordatowa, która tworzy jedną z linii nośnych pontyfikatu. Stolica Apostolska zawiera konkordaty z prawie wszystkimi nowymi państwami Europy Wschodniej: Łotwą 1922, Polską 1925, Rumunią, Litwą i Czechosłowacją (1927), Austrią (1933), Jugosławią (1935). We wszystkich tych traktatach, w których było jasne, że Rzym odzyskał rolę przewodnika politycznego i duchowego Kościołów obecnych w wymienionych wyżej państwach, przewidywano, że wybór biskupów należy do kompetencji rzymskiej również w zgodzie z poszczególnymi rządami. Krótko mówiąc istotą pontyfikatu Piusa XI, co zresztą stało się jasne także podczas konferencji historycznej odbytej w Watykanie w lutym 2009 roku14, było zainicjowanie powszechnego odrodzenia ducha katolickiego po katastrofie wojny i zmian, czynionych jednak we wnętrzu obrazu eklezjologicznego, pozostawiającego niewiele miejsca dla "nacjonalizmu" religijnego, zmierzających do przywrócenia różnych kościołów narodowych do wnętrza surowej karności hierarchicznej i całkowitej wierności siedzibie apostolskiej w Rzymie. Kościół katolicki przyszłości, aż do dnia dzisiejszego, byłby naznaczona tym modelem, przy definitywnym porzuceniu modelu "kościołów narodowych", które przeważały aż do pierwszej Wojny Światowej. Chodziło o zwrot o wiele bardziej radykalny, niż się wydawało, i jaki został odnotowany w historiografii. Myślę, że nie bez znaczenia jest niezaprzeczalny fakt, że u genezy tej zmiany był Kościół polski.



Prof. Gianpaolo Romanato Università di Padova


1 Na temat Piusa X: G. Romanato, Pio X. La vita di Papa Sarto, Rusconi, Milano, 1992. O konklawe oraz wecie przeciwko Rampolli: C. Snider, I tempi di Pio X, tom drugi serii: L’episcopato del cardinale Andrea C. Ferrari, Neri Pozza, Vicenza, 1982.

2 W sprawozdaniu z konklawe opublikowanym w: L. Trincia, Conclave e potere politico. Il veto a Rampolla nel sistema delle potenze europee (1887-1904), Studium, Roma, 2004, s. 74.

3 We wspomnieniach, które zostały opublikowane w antologii: Il Cardinale Gasparri e la Questione Romana, red. G. Spadolini, Le Monnier, Firenze, 1972, s. 91.

4 Trincia, Conclave e potere politico, op. cit., s. 217.

5 Giovanni Paolo II, Alzatevi. Andiamo !, Mondadori, Milano, 2004.

6 Trincia, Conclave e potere politico, op. cit.

7 Nuova storia della Chiesa, 5/1, Marietti, Torino, 1977, s, 34.

8 Na temat Kodeksu: C. Fantappiè, Chiesa romana e modernità giuridica, 2 voll., Giuffrè, Milano, 2008.

9 G. Feliciani, Quella tiepida accoglienza al nunzio che sarebbe diventato Papa, “L’Osservatore Romano”, 6 maggio 2009.

10 Y. Chiron, Pio XI, San Paolo, Cinisello Balsamo (Milano), 2006, s. 115.

11 G. Romanato, Gemelli e Pio XI, [w:] Agostino Gemelli e il suo tempo, czwarty tom serii: Storia dell’Università Cattolica del Sacro Cuore, red. M. Bocci, Vita e Pensiero, Milano, 2010, s 112.

12 A. Zamoyski, 16 agosto 1920. La battaglia di Varsavia, Corbaccio, Milano, 2009.

13 Na ten temat zob. R. Morozzo Della Rocca, Pio XI tra antinazionalismo e concordati, “L’Osservatore romano”, 28 novembre 2009.

14 La sollecitudine ecclesiale di Pio XI, Città del Vaticano, 26-28 febbraio 2009. Materiały pokonferencyjne są w trkcie publikacji w Libreria Editrice Vaticana.







©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna