Richard evans shultes



Pobieranie 399.43 Kb.
Strona4/7
Data07.05.2016
Rozmiar399.43 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

GRZYBY wielu gatunków miały zastosowanie halucynogenne u indian Azteków, którzy nazywali je teonanacotl, co w dialekcie indian Nahuatl oznacza "pokarm bogów".
Wszystkie te grzyby z rodziny Agaricaceae, są nadal cenione w meksy-kańskiej magii i obrzędach religijnych. Należą do czterech rodzajów: ConocybePanaeolus, niemal kosmopolityczne w swojej skali; Psilocybe, odkryte w Północnej i Południowej Ameryce, Europie, i Azjji; oraz Stropharia, znana z Ameryki Północnej, Zachodnich Indii i Europy.


FASCYNACJA GRZYBAMI wydaje się mieć korzenie w stuleciach rodzimych tradycji. Meksykańskie freski, datowane wstecz na 300 rok n.e., zawierały rysunki sugerujące grzyby.
Najwspanialsze artefakty nazwane kamiennymi grzybami, wykopano w dużej liczbie na wyżynnych terenach Majów w Gwatemali i datuje się wstecz na 1000 rok p.n.e. Składają się z łodygi w formie człowieka lub zwierzęcia, i nakrycia w formie kapelusza przypominającego parasol, co bardzo zaintrygowało archeologów.

Dziś interpretowane jako rodzaj figurek z rytuałami religijnymi, wskazują na to, że 3, 000 lat temu istniały wyrafinowane religie bazujące na sakramentalnym stosowaniu grzybów.


Powstała sugestia, że być może grzyby były pierwszymi halucynogenami odkrytymi przez człowieka. Inne opinie wywołane tą dziwną ludzko-roślinną formą, padały na duchową płaszczyznę bytu.

Szczegół fresku z Tepantitla (Teotihuacán, Meksyk) reprezentuje Tloloca, boga chmur, deszczu, i wody.


Bladoniebieskie grzyby z pomarańczową łodygą a także i "kolorowane" ciemnoniebieskie z fasolowymi, czerwonymi ciapkami. (Heim i Wasson)

Typowe figurki łączone z kultem grzybów datuje się w Gwatemali na 3000 lat.



Szczegół fresku z Sacuala, Teotihuacán, Meksyk, ukazuje cztery zielonkawe "grzyby",


które wydają się być ustami boga, prawdopodobnie boga słońca.

PIERWOTNE ZASTOSOWANIE ŚWIĘTYCH GRZYBÓW jest znane głównie z obszernych opisów hiszpańskich duchownych. Mamy u nich za to dług wdzięczności.
Jeden kronikarz, piszący około roku 1500, po podboju Meksyku, bardzo często odwoływał się do tych grzybów "które były szkodliwe i odurzające jak wino", i "które oni zjadali", "mieli wizje, czuli niemoc serca, i byli bardziej śmiali", pierwotni mieszkańcy "zaczynają się podniecać poprzez swój taniec, śpiew i płacz".
"Niektórzy nie chcą już jeść, tylko siedzą ... Widząc siebie w agonii i cierpieniu; innych widzą jak są zjadani przez dzikie bestie; inni wyobrażają sobie, że są schwytani w czasie walk wojennych; że są bogaci, że posiadają wielu niewolników, że uprawiają seks z cudzymi żonami lub ściska ich ogromny żal".
Dorobek azteckiej medycyny przedstawia trzy rodzaje grzybów halucynogennych. Teyhuintli, powodowały u niektórych "przeświadczenie, że każda chwila jest ostatnią, u innych powodowały niepohamowany śmiech, byli też i tacy, którzy widzieli przed oczami różne rzeczy, takie jak wojny i podobieństwa demonów. Jeszcze inni byli zapraszani przez książęta na bankiety i przyjęcia, które przynosiły im wysokie dochody. W tych całonocnych czuwaniach znajdywali dużo strachu i przerażenia. "

SPRZECIW HISZPANÓW do Azteków uwielbiających pogańskie bóstwa z ich sakramentalnym pomocnikiem w postaci grzybów, był bardzo silny.
Chociaż hiszpańscy zdobywcy Meksyku nienawidzili i atakowali religijne stosowanie wszystkich halucynogenów, takich jak, pejotl, ololiuqui, toloache, - teonanocatl był szczególnie atakowany. Ich religijny fanatyzm rysował się szczególnie w kierunku wzgardy i obawy przed różnymi formami żywych roślin, które przez wizje dawały moc, trzymały indian w strachu, i pozwalały im na bezpośrednią komunikację ze swoimi bóstwami.

Nowy religia - chrześcijaństwo - nie miała nic tak atrakcyjnego do zaoferowania. Próba stłumienia przez Hiszpanów używania grzybów, skończyła się tym, że zwyczaje powędrowały w głąb kraju, gdzie praktykowane są do dzisiaj. Nie tylko przetrwały, ale zaadoptowały wiele chrześcijańskich aspektów. Współczesne rytuały są więc połączeniem pogańsko-chrześcijańskim.



Pogański bóg podziemi mówi przez grzyby, teononocatl - tak reprezentowali to artyści meksykańscy szesnastego wieku. (Rycina z kodeksu Magliabecchiano Codex, Bibliteka Nazionole, Florencja.)



IDENTYFIKACJA ŚWIĘTYCH GRZYBÓW postępowała powoli. Wpędzony do ukrycia przed Hiszpanami, grzyb nie był spotykany w Meksyku przez cztery stulecia. W tamtym czasie, chociaż meksykańska flora była znana z odkryć różnych trujących grzybów, wierzono, że Aztekowie, próbowali chronić swoją prawdziwą świętą roślinę wprowadzając Hiszpanów w błąd, że teonanacatl nie oznacza grzyba lecz jest nim pejotl.
Budził ogromne niedowierzanie fakt, że symptomy odurzenia grzybem dokładnie się zgadzały z tymi, przypisywanymi odurzeniu pejotlem i suszonymi grzybami, które łatwo były mieszane z suszonymi, brązowymi główkami pejotla. Liczne, szczegółowe opisy badaczy, włączając medyków wyspecjalizowanych w botanice, dowodzą o tej teorii.
Teoria obowiązywała tylko do lat trzydziestych XX wieku, od których to botanicy byli w stanie identyfikować okazy grzybów i rozumieli ich faktyczne zastosowanie w wieszczych obrzędach, w Meksyku. Później prace dowiodły, że ponad 20 gatunków grzybów mają podobne zastosowanie w siedmiu lub ośmiu plemionach południowego Meksyku.


Ilustracja teononacatla (a) z 16-go stulecia, odurzającego grzyba Azteków, nadal cenionego w magiczno-religijnych obrządkach w Meksyku; identyfikacja rośliny (b) jest do dziś nieznana. Rysunek z "Historia general de las cosas de Nueva Espana, vol. IV" Shagunów. Tak zwany Kodeks Florencki (Florentine Codex).

WSPÓŁCZESNE CEREMONIE GRZYBOWE indian Mazatec z północno-wschodniego regionu Oaxaca ilustrują znaczenie rytuału we współczesnym Meksyku i jak święta postać tej rośliny przetrwała od czasów sprzed podboju Meksyku.
Boskie grzyby zbierane podczas nowiu księżyca, przed samym świtem, przez dziewice; są często święcone na ołtarzach lokalnych kościołów katolickich. Ich dziwny okres wzrostu, przyczynia się do tego, że są bardziej zagadkowe i niezwykłe dla Mazateków, którzy nazywają je "nti-si-tho", co oznacza, "czcigodne wyrastające obficie" Wierzą, że niezwykły wysyp grzybów, jest zesłany z zewnętrznego królestwa błyskawic. Niektórzy indianie wyrażają to poetycko: "Mały grzyb wychodzi z siebie, nikt nie wie kiedy, jak wiatr, który nadchodzi nie wiadomo skąd i dlaczego."
Całonocne ceremonie Mazateków, prowadzone zwykle przez szamanki-kobiety (curandera), składają się z długich, skomplikowanych, i ciekawych powtarzających się, śpiewanych, intonacji, dudnienia bębenków, i modlitw.
Często obrzędy lecznicze mają miejsce podczas, gdy praktykant, poprzez "moc" świętych grzybów, komunikuje się i interweniuje w siły nadprzyrodzone.
Nie ma żadnego spójnego odniesienia tych rytuałów do nowoczesnego życia indian w południowym Meksyku. Żadna z atrakcji boskich grzybów, nie została zapomniana jako rezultat kontaktu z chrześcijaństwem lub nowoczesnymi ideami.
„Duch oddania” charakterystyczny dla grzybowych ceremonii, jest tak głęboki jak w wielu wielkich światowych religiach.

Curandera z chorym Mazatekiem i porcją świętych grzybów.


Scena jest typowa dla całonocnych ceremonii grzybowych.
Curandera również jest pod wpływem grzybów.

RODZAJ GRZYBÓW UŻYWANYCH przez różnych szamanów jest dobierany częściowo poprzez osobiste doświadczenia, częściowo z uwagi na cel zastosowania. Sezonowa i religijna dostępność, także wpływa na wybór. Stropharia cubensisPsilocybe mexicana są najczęściej stosowane. Ale jeszcze ok. 6 innych gatunków Psilocybe, np. Conocybe siliginoidesPanaeolus sphinctrinus.
Rodzime nazwy są kolorowe i często istotne. Psilocybe aztecorum jest nazywany "dzieci wody"; P. zapotecorum, "grzyb z koroną cierniową" ; P. caerulescens var. nigripes, "grzyb potężnego umysłu".
Istnieje możliwość, że inne halucynogenne gatunki grzybów również są stosowane. Istnieje również możliwość, że gatunki Psilocybe, jako środki halucynogenne są używane także poza Meksykiem. P. yungensis był zasugerowany jako mistyczny "grzyb drzewny", który wcześni jezuiccy misjonarze, wspomnieli, jako grzyb używany przez indian Yurimagua z amazo-ńskiej części Peru, jako źródło potężnego napoju odurzającego.
Gatunek ten jest znany z zawartości składników halucynogennych. Żadna gałąź nauki nie ujawniła jednak do dzisiaj jakiegokolwiek narkotycznego zastosowania tych grzybów na obszarach amazońskiej puszczy.



EFEKTY GRZYBÓW charakteryzuje potężna relaksacja i osłabienie, powiększenie źrenic, wesołość i problemy z koncentracją. Grzyby wywołują wzrokowe i słuchowe halucynacje.
Wizje są zapierając dech w piersiach, jak żywe, kolorowe i w stałym ruchu. Następują przez zmęczenie, mentalną i fizyczną depresję, zmianę postrzegania czasu i zmianę percepcji. Użytkownikowi wydaje się, że jest wyizolowany ze świata, który go otacza; bez utraty świadomości, staje się całkowicie obojętny na swoje środowisko, a jego stan podobny jak we śnie staje się dla niego rzeczywistością.
Ta właściwość upojenia staje się coraz bardziej interesująca dla psychiatrów.
Jeden badacz, który jadł grzyby w trakcie ceremonii indian meksykańskich napisał, że:
"twoje ciało leży w ciemnościach, ciężkie jak ołów, ale duch wydaje się unosić w powietrzu ...i myśli podróżują błyskawicznie tam gdzie zechcą, w czasie i przestrzeni, w akompaniamencie śpiewu szamana ...to co widzisz i ...to co słyszysz pojawia się jak jedno; muzyka jest harmonijna i kształtuje się, tworząc wizualną formę, a to co widzisz przybiera modalne formy muzyki kształtującej się w fale muzyczne.
Wszystkie zmysły są podobnie zmienione; papieros pachnie jak nie-papieros, którego nigdy w życiu nie wąchałeś; szklanka najzwyklejszej wody wydaje się nieskończenie wspanialsza niż szampan;
Zagrzybiona osoba jest zrównoważona w przestrzeni, jest odcieleśnionym okiem, niewidzialna, bezcielesna, patrzy ale nie widzi ...jest ucieleśnieniem wszystkich pięciu zmysłów ...dusza jest wolna, traci poczucie czasu, dochodzące sygnały są inne niż zazwyczaj, żywa wieczność w nocy, widzenie nieskończoności w ziarnku piasku. (wizje mogą być) niemal czymkolwiek z wyjątkiem scen z codziennego życia."

Podobnie jak przy innych halucynogenach, na efekty grzybów może wpływać nastrój i nastawienie.




Opis naukowca, po zjedzeniu 32 suszonych okazów Psilocybe mexicana wygląda następująco: "kiedy lekarz nadzorujący eksperyment pochylił się nade mną ...przekształcił się w azteckiego kapłana, i nie byłem wcale zdumiony, gdy zobaczyłem w jego dłoniach obsydianowy nóż ...rozbawiło mnie, gdy zobaczyłem jak jego germańska twarz nabrała czysto indiańskich rysów.


W trakcie szczytu upojenia ...ruch wewnętrznych obrazów, przeważnie abstrakcyjne motywy błyskawicznie zmieniające kształt i kolorystykę, wystraszyłem się do takiego stopnia, że zostanę wciągnięty w ten wir form i kolorów, i że się w nim rozpuszczę.
Potem, po około sześciu godzinach, sen dobiegł końca. Czułem mój powrót do codziennej rzeczywistości, był radosny ale dziwny, fantastyczne ale zupełnie realne doświadczenie innego świata we własnym domu."

KONSYSTENCJA CHEMICZNA grzybów halucynogennych zaskoczyła naukowców. Wyizolowano czystą, krystaliczną tryptaminę o niezwykłej budowie, oraz kwas fosforowy, ester 4-wodorodwumetylotryptaminy.
Ta pochodna indolowa, nazwana psylocybiną, jest nowym typem budowy, czteroskładnikowej tryptaminy z podstawowego kwasu fosforowego. Tego typu substancja nie była dotychczas znana jako składnik tkanki roślinnej.
Niektóre z grzybów zawierają znikome ilości innego związku indolowego - psylocyny - która jest niestabilna
Co prawda psylocyna została znaleziona również w europejskich i północnoamerykańskich grzybach, ale tylko grzyby z Meksyku i Gwate-mali zawierają psylocybinię. {dzisiaj ten pogląd nie jest już aktualny - przyp. tłum.}


Psylocyna jak wierzą niektórzy biochemicy, jest prekursorem bardziej stabilnej psylocybiny.


Kultury laboratoryjne Psilocybe mexicana, wyhodowane ze sporów,
daje to możliwość przyspieszonej analizy efemerycznej grzybów.
(Heim i Wasson : Les Champignons Hallucinogenes du Mexique)
ANALIZA WŁAŚCIWOŚCI CHEMICZNYCH meksykańskich grzybów była trudna, do momentu do kiedy nie zaczęły być uprawiane.
Są zbudowane prawie w całości z wody, więc potrzeba ogromnej ilości grzybów do analiz chemicznych, ponieważ ich konsystencja chemiczna jest bardziej efemeryczna.
Badanie chemii meksykańskich grzybów było możliwe tylko dlatego, że mikolodzy są w stanie uprawiać wystarczające ilości grzybów do zaspokojenia potrzeb chemików. To osiągnięcie reprezentuje postęp w badaniach nad roślinami halucynogennymi i może mieć zastosowanie również w badaniu innych narkotyków.
Laboratoria, w tym przypadku, pozostawiają substytut zgodny z naturą. Przy zastosowaniu odpowiednich warunków, naukowcy nauczyli się hodować wiele gatunków w sztucznych kulturach. Uprawa grzybów jadalnych jest ważną reklamą firmy i była praktykowana we Francji na początku siedemnastego wieku. Uprawa w laboratorium, pojawiła się dopiero w osta-tnim wieku.



TATARAK (Acorus calamus), nazywany także słodkim kalomelem, rośnie w wilgotnych miejscach północnych i południowych stref umiarkowanych. Członek rodziny obrazkowatych, Araceae, jest jednym z dwóch gatunków Acorus.
Istnieją pośrednie dowody na to, że indianie z północnej Kanady, uprawiają roślinę jako lekarstwo oraz środek stymulujący i prawdopodobnie żują kłącze rośliny jako halucynogen. W nadmiernych dawkach jest znany z powodowania silnych halucynacji wzrokowych.
Właściwości narkotyczne mogą powodować odurzające właściwości akoryna i akoretyna, ale chemia i farmakologia rośliny jest nadal nie do końca rozpoznana.




Indianie kolumbijscy do snuffowania używają tubki z ukształtowanej kości ptaka.
{jedna osoba wdmuchuje drugiej do nosa zawartość tubki}

VIROLE (Virola calophylla, V. colophylloideaV. theiodora) są niedawno odkrytymi roślinami halucynogennymi.
To drzewa dżungli o średnich rozmiarach. Mają błyszczące, ciemnozielone liście z malutkimi, groniastymi kwiatkami wydzielającymi ostry aromat.
Odurzające źródło tkwi w krwistoczerwonej żywicy, wydobywającej się z kory drzewa, która stała się potęgą snuffingu.
Drzewo Virola pochodzi z tropików Ameryki. Drzewo jest członkiem rodziny muszkatołowców, Myristicaceae, która liczy ok. 300 gatunków drzew z 18 rodzajów. Najpopularniejszym członkiem tej rodziny jest Myristica fragrans, azjatyckie drzewo, źródło gałki muszkatołowej i macy.
W Kolumbii, najczęściej używanym gatunkiem halucynogennym jest Virola calophyllaV. calophylloidea, podczas gdy brazylijscy i wenezuelscy indianie preferują V. theiodora, która wydaje się mieć najmocniejszą żywicę.



ODURZAJĄCA ŻYWICA jest przygotowywana z kory drzewa Virola przez indian północno-zachodniej Amazonki i górnego biegu rzeki Orinoko.
Antropologowie, którzy obserwowali indian Yekwana z Wenezueli poznali jej przygotowanie i zastosowanie w 1909 r. Skomentowali to tak:
"Szczególnie interesujące są kuracje, podczas których szamanka wdycha hakudufha. Ten rodzaj magicznej żywicy jest wdychany wyłącznie przez szamanki-lekarzy i przygotowywany z kory pewnych drzew, którą tłuczono na miazgę, następnie gotowano w małych garnkach, aż woda odparowywała i osad pozostawał na dnie garnka.
Osad ten jest przypiekany w garnku na wolnym ogniu i jest ostatecznie sproszkowany ostrzem noża.
W końcu czarownik rozdmuchuje troszkę proszku przez trzcinkę ...w po-wietrze. Następnie, wciąga nosem, tą samą trzciną, proszek kolejno do każdej dziurki od nosa.

Hakudufha daje oczywiście mocno pobudzające efekty, szaman zaczyna natychmiast śpiewać i dziko wyć, podczas gdy wszyscy uczestnicy kiwają górną częścią ciała do przodu i do tył.

Kora zdarta z drzewa Virola, ukazuje sączącą się żywicę.


Między licznymi plemionami we wschodniej Kolumbii, wdychanie Viroli, często nazywanej yakee lub parica, jest ograniczone do szamanów.


Wśród plemion Waiká lub Yanonamoobszaru granicy Brazylii i Wenezueli, żywica nazywa się: epena lub nyakwana i nie ogranicza się do uzdrowicieli. Mogą ją wciągać nosem dorośli mężczyźni w czasie ceremonii lub nawet brać od czasu do czasu indywidualnie, bez specjalnych obrzędów.
Medycy tych plemion wdychają żywicę, gdyż wieżą, że otrzymują pomoc w czasie diagnozy i leczenia choroby. Chociaż zastosowanie żywicy wśród indian Ameryki Południowej było opisane już wcześniej, jej źródło nie zostało zidentyfikowane jako drzewo Virola, aż do 1954 r. .


Indianin Waiká zeskrobuje żywicę Virola do garnka,
przygotowanie przed gotowaniem.

PRZYGOTOWANIE VIROLI różni się u różnych plemion indiańskich. Niektóre zeskrobują miękką warstwę kory i otrzymane suche paski delikatnie grzeją na ogniu. Paski są przechowywane do późniejszego zastosowania. Kiedy zbliża się potrzeba wdychania, paski są proszkowane poprzez tłuczenie w specjalnym moździerzu zrobionym ze skorupy owocu, z brazylij-skiego drzewa orzechowego.

Wynikowy proszek jest przesiewany na drobny, gryzący, brązowy pył. Dodaje się często do niego sproszkowanych liści małego wonnego zioła, Justicia,  popiołu Amasita i kory pięknego drzewa, Elizabetha princeps. Proszek jest wtedy gotowy do użycia.




Suszone liście Justicio są układane na ziemi, przed dodaniem do proszku.

Inni indianie powalają drzewo, obierają i łagodnie podgrzewają korę, zbierając żywicę do glinianego garnka, grzeją do osiągnięcia gęstej pasty, suszą na słońcu, miażdżą ją za pomocą kamienia i przesiewają. Popioły innych kor i liści Justicia, mogą ale nie muszą być dodawane.


Jeszcze inni indianie odrywają ścięgna spod świeżo obnażonej kory ściskają w rękach aż wszystka żywica wycieknie do garnka. Otrzymaną gęstą pastę żywiczną suszą na słońcu i przygotowują do wąchania przez dodanie popiołu innych roślin.
Ta sama żywica, stosowana bezpośrednio na groty strzał, zasuszana na ogniu, jest jedną z trucizn do strzał. Gdy zapasy żywicy kończą się w trakcie ceremonii, indianie często robią zadraśnięcie ostrzem strzały o wzmocnionej żywicy, używanej jako zamiennik.
Ich działanie wydaje się być równie potężne jak przez zastosowanie nosowe.


Indianin Waika przygotowuje liście Justica jako dodatek do żywicy Virola.

CEREMONIA SNUFFOWANIA jest prowadzona corocznie przez wiele plemion Waiká dla upamiętnienia osób, które zmarły w poprzednim roku.
Endokanibalizm, to część obrzędu. Sproszkowane kości nieboszczyka są miksowane w sfermentowanym napoju bananowym i pite wraz z napojem. Ceremonie mają miejsce w okrągłych domach.
Ceremonia jest rozpoczynana przez prowadzącego. Mężczyźni i starsi chłopcy poformowani w grupy zaczynają wciągać żywicę przez długie rury, w każdą dziurkę od nosa. Wtedy zaczynają tańczyć, dziko biegać, krzyczeć, wywijać bronią robiąc gesty zuchwałości.
Pary lub grupy angażują się w dziwny rytuał, w którym jeden uczestnik przepycha się przed pierwszego i tłucze go po brzuchu pięściami lub kamieniami w rytm akompaniamentu, następnie towarzysz odwzajemnia się.
Chociaż ta kara, jest tylko symbolem, to często leje się krew, efekty narkotyku są jednak na tyle silne, że mężczyźni nie cofają się ani nie wyrażają objawów bólu. Przeciwnicy następnie kucają, rzucają swoją broń innym i wrzeszczą im do uszu.
Wszyscy zaczynają skakać, pełzać po podłodze, naśladując zwierzęta. Ewentualnie wszyscy ulegają narkotykowi, tracą świadomość na góra pół godziny. W tym czasie doświadczają najmocniejszych halucynacji.

Okrągły dom indian Waika na polanie leśnej w lesie Amazonki.





EFEKTY VIROLI są odczuwalne wciągu kilku minut od pierwszego wciągnięcia. Na początku jest to uczucie rosnącej pobudliwości. Następnie pojawia się drętwienie kończyn, skurcze twarzy, brak koordynacji ruchów, zmiany w jamie nosowej, mdłości i często wymioty.
Makropsja - wrażenie widzenia rzeczy większymi niż są - jest charakterystyczna, co zaowocowało u Waiká wiarą w hekulas, siły duchowe mieszkające w drzewie Virola i kontrolujące życie ludzi. W czasie upojenia, szamani często dziko gestykulują walcząc z potężnymi hekulas.

PRZYCZYNA EFEKTÓW NARKOTYCZNYCH Viroli została ustalona w trakcie ostatnich badań jako wyjątkowo mocno skoncentrowane tryptaminy - alkaloidy żywicy.
Waiká używają wyłącznie żywicy Virola theiodora, która ma góra do 8 procent tryptamin, głównie mocno aktywnej 5-metoksy-N, N-dwumetylo-tryptaminy. Dwa alkaloidy nowego typu: ß-karbolinowego również zostały rozpoznane w żywicy. Występują one jako inhibitory monoaminowo-oksydazowe i zaczynają działać z tryptaminą wyłącznie wtedy, gdy żywica jest brana doustnie.

INNE SPOSOBY UŻYWANIA ŻYWICY VIROLI poza snuffingiem również są bardzo popularne.
Prymitywni koczownicy Maku z Kolumbii często tylko nacinają korę drzewa i liżą wyciekającą żywicę w surowej formie.
Witoto, Bora, i Muinane z Kolumbii robią z żywicy małe kulki, i jedzą je wtedy, gdy istnieje konieczność wróżenia lub zdiagnozowania dolegliwości, szamani proszą wtedy o "rozmowę z duchem ludzkości"; odurzenie następuje 5 minut po spożyciu. Jest także pewna poszlaka, że jedno miejscowe plemię z Wenezueli pali korę drzewa, w celu osiągnięcia wymaganych efektów.




1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna