Ritsumeikan asia pacific university raport z pobytu



Pobieranie 27.71 Kb.
Data02.05.2016
Rozmiar27.71 Kb.

RITSUMEIKAN ASIA PACIFIC UNIVERSITY

RAPORT Z POBYTU

Michał Szekalski



ms34975@sgh.waw.pl

Kierunek: MISI

Semestr VII

Okres pobytu na stypendium: wrzesień 2007 – luty 2008



Uczelnia: Ristumeikan Asia Pacific University, Beppu, Japonia

  1. Faza przygotowawcza

Procedury wyjazdowe są bardzo przejrzyste i nie powinny nikomu sprawić problemu. Jest wiele dokumentów do wypełnienia (w Japonii biurokracja to chyba cecha narodowa), jednak pani Miheng, która opiekuje się studentami zagranicznymi, prowadzi nas niemalże za rękę, wysyłając maile informujące, co kiedy wysłać, służy też pomocą w razie jakichś wątpliwości. Z racji tego, że poczta idzie do Japonii przez tydzień, jest też bardziej wyrozumiała, jeśli chodzi o opóźnienia. Letter of Acceptance przyleciał razem z innymi dokumentami dopiero w czerwcu (wylot we wrześniu), wtedy też można zacząć się starać o wizę studencką (Ambasada przy Łazienkach), którą można otrzymać bezpłatnie w przeciągu tygodnia. Zapewne dostaniecie z uczelni podręcznik do nauki japońskiego, ale warto nauczyć się CO NAJWYŻEJ hiragany i katakany (dwóch podstawowych alfabetów, bardzo przydatne w życiu). Jeśli chodzi o lot to warto zarezerwować bilet wcześniej, zdarzają się okresowe promocje, jednak do Japonii lata niewiele przewoźników, więc wybór i tak mamy ograniczony – można się zamknąć w 3500 PLN. Najwygodniej jest lecieć do Fukuoki (2h autobusem od Beppu) lub Oity (30min pociągiem). Żadne szczepienia nie są wymagane. Przedmioty wybieramy dopiero po przylocie, więc learning agrement wysyłamy już stamtąd.

  1. Przyjazd na uniwersytet

Zagraniczni studenci są witani na lotnisku w Fukuoce przez studentów APU, którzy pomagają się odnaleźć w nowym kraju, tzn. mówią nam, w który autobus wsiąść i na którym przystanku wysiąść . Dobra rada: wymienić wszystkie $/€ na jeny już na lotnisku – dewizy w Japonii wymienia się w niektórych bankach w większych miastach (oraz w hotelach, ale tam tylko małe kwoty, do powiedzmy $300). Karta kredytowa jest dobrym pomysłem, aczkolwiek niekoniecznie użytecznym. W Beppu zwykła wypukła VISA działa w kilku sklepach, a zachodnie karty są przyjmowane TYLKO w bankomatach Seven Banku (w sklepach 7Eleven). Kampus jest malowniczo położony na wzgórzu górującym nad miastem (miasteczkiem – Beppu jest wielkości Opola czy Płocka), z którego widać zatokę i sąsiednia miasto Oita. Sam kampus jest niewielki i oddalony 30min jazdy autobusem od centrum miasta. Po przyjeździe czeka nas aklimatyzacja i prawie dwutygodniowy Orientation Week, podczas którego odbędziemy wiele spotkań, często bezcelowych, jednak uczestniczyć w nich trzeba. Jest masa tzw. „guidances”, pracownicy uczelni i studenci wprowadzą nas w tajniki życia na kampusie, dostaniemy też dwa grube tomy, które mają nam pomóc odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na kampusie mamy tzw. „gymnasium” z siłownią, salą sztuk walki i dużą salą gimnastyczną, convenience store (Japończycy to kochają) zwany Co-Op, Cafeteria (Shokudo) oraz biblioteka, wszystko nowe (kampus zbudowano w 2001). Są ogólnodostępne sale komputerowe na kampusie, podobnie otwarte całodobowo pokoje komputerowe w akademikach.

  1. Opis przedmiotów

Zacznijmy od systemy nauczania w Japonii. Semestr podzielony jest na dwa odrębne quartery (po 2 miesiące każdy) i w każdym z nich mamy sesję. Zajęcia mamy albo dwa razy w tygodniu (poniedziałek-czwartek lub wtorek-piątek) albo we środę dwa pod rząd, co daje 4 godziny tego samego wykładu (nie ma tu seminariów ani ćwiczeń) w tygodniu. Do zaliczenia każdego przedmiotu wymagana jest obecność (zasada narzucona przez uczelnię), która w zależności od przedmiotu waży 10-30%.

    • Japanese foundation I - MURAZUMI Shizuka

Shizuka znaczy „cicha”, jednak była to najmniej lubiana kobieta na uczelni, głównie ze względu na dwoje metody nauczania. Traktowała nas jak dzieci i uskuteczniała japońską zasady, np. studenci nie mogą mieć swojego zdania, nauczyciel powinien być szanowany za to, że jest nauczycielem itp. Mimo tej opinii uważam, że zajęcia z tą kobietą dużo mi dały. Japoński to „must-be” w kraju, w którym średnio nikt nie mówi po angielsku. Przedmiot trwał przez cały semestr, 4 razy w tygodniu po 2 godziny (zwykli studenci z zagranicy, np. Chińczycy mają 4 razy w tygodniu po 6 godzin języka japońskiego). Codziennie na rozpoczęcie zajęć były kartkówki, obecność oczywiście obowiązkowa, kilka razy przygotowywaliśmy krótkie scenki (np. w autobusie, w podróży itp.) na ocenę, były także prezentacje na ocenę z naszych wojaży. Dostałem A, ale włożyłem w tą ocenę nieco wysiłku. W każdym razie było warto, bo dzięki japońskiemu moje życie codzienne było dużo łatwiejsze.

    • Tea Ceremony – TORITANI Pongpan

Przedmiot ukazujący japońską tradycyjną ceremonię picia herbaty. Kosztuje 2000 jenów, ale na każdych zajęciach pije się zieloną herbatę (ochya) i tradycyjne japońskie ciastko z ryżu i grochu (mochi). Dla zwykłych studentów poza zasięgiem, trzeba mieć super-wysoką średnią żeby się nań dostać. Na zajęciach ćwiczymy ceremonię (każdy ruch ma swoją kolejność i znaczenie) oraz filozofię z tym związaną, zaliczenie składa się z egzaminu praktycznego oraz eseju na temat „Jak ceremonia herbaty zmieniła Twoje życie?” ;). Pani Pongpan (Tajka) jest bardzo miła, zaliczenie na A+ nie kosztowało mnie zbyt dużo wysiłku, było wręcz bardzo przyjemne .

    • Investment and Security Analysis – SHIMA Yoshio

Najnudniejszy przedmiot, który realizowałem na APU, profesor opowiada książkę “Investments”, mówi niezrozumiale i nie szanuje studentów. Na wykładach (obowiązkowych) sala była prawie pusta, a połowa osób spała na ławkach. Zaliczenie polega na odrobieniu pracy domowej (było to policzenie ręcznie współczynników kowariancji dla jakichś danych) i napisaniu egzaminu (stosunkowo ciężki), z przedmiotu dostałem B ale niestety niewiele wyniosłem, głównie ze względu na osobę pana profesora (przyswojenie w dwa miesiące 1000-stronicowej książki do egzaminu było niestety niewykonalne). Dodam tylko, że pan Yoshio to analityk Deutsche Banku z Tokyo i z tego co wiem to porzucił prowadzenie tego kursu.

    • Investment Strategies In Asia – GOTO Kenta

Przedmiot powinien się nazywać International Business, bo bazą była książka o tym tytule, ale wykłady pana Kenty były bardzo ciekawe i chodziłem na nie z przyjemnością. GOTO Kenta to młody człowiek, który Ph.D. zrobił w USA, skończył łącznie 4 uczelnie, pracował w centrali ONZ w NYC oraz w jej różnych agendach w Wietnamie i Mongolii, specjalista od Global Value Chains, jego język angielski był grubo powyżej średniej japońskiej . Zaliczenie polegało na prezentacji w grupie na temat wprowadzenia jakiegoś produktu w jednej z dużych MNC i napisanie na ten temat raportu (oraz oczywiście obecności). Zdane z oceną A+, osoba profesora godna polecenia jednak przeniósł się od semestru letniego 2008 do Osaki na inną uczelnię.

    • Development Economics – NATSUDA Kaoru

Przemiły człowiek, którego nazwisko oznacza „letnie pole”. Trenuje kendo, pracował w Ernst & Young i później w Uzbekistanie wprowadzając jakieś plany rozwoju tego kraju. Miałem z jego żoną angielski, zakręcone małżeństwo . Przedmiot traktował o teoriach rozwoju ekonomicznego, sam profesor z jego śmiesznym angielskim i kompromisowym podejściem do studentów był ogromną zachętą do chodzenia na wykład. Zaliczenie polegało na opracowaniu raportu na temat rozwoju któregoś z biednych państw i przedstawieniu na ten temat prezentacji, na koniec był egzamin (oraz oczywiście obecności). Jest to oblegany wykład i z tego względu go polecam, mi przyszło pisać pracę grupową z Mongolką, Chińczykiem, Indonezyjką, Japończykiem i Kenijczykiem, zapewniam, że jest to niesamowite przeżycie, zwłaszcza jak się doprowadzi cały projekt do końca . Sam egzamin był prosty (choć sporo Azjatów odpadło na dwóch mini-esejach po angielsku), wiedza przekazywana jest przez pana Kaoru w sposób ciekawy, więc z czystym sumieniem polecam ten przedmiot. Ocena końcowa – A+.

    • Peoples and Religions of the Asia Pacific – PROGLER Joseph

Interesujący przedmiot na temat religii azjatyckich, bardzo ciekawe podejście nauczania (nieszablonowe). Oglądaliśmy wiele filmów, profesor skupiał się nie tyle na dokładnym opisaniu każdej religii, co na ukazaniu elementów wspólnych i pokazaniu, że tak naprawdę to, że ktoś wyznaje inną religię, nie ma aż takiego znaczenia. Duża lekcja tolerancji. Profesor Progler wygląda jak stary hippis, jest bezkonfliktowy i mówi czystym angielskim . Zaliczenie polega na obecności oczywiście, egzaminie połówkowym i eseju na tematy poruszane na wykładzie. Ponadto 20% oceny stanowiło przysłanie obrazku na temat „skąd pochodzimy” i „dokąd idziemy” – łatwizna . Ocena A+, polecam ten przedmiot jako odstresowanie i naukę tolerancji – moje spojrzenie na świat, a zwłaszcza na swoją religię, znacznie się zmieniło po tym wykładzie.

    • Politics and Economies In the Asia Pacific – G.J. Mike Leu

Profesor jest albo z Chin albo z Singapuru, a jego angielski jest tragiczny. Sam temat zajęć bardzo ciekawy, chodzi o gospodarki krajów ASEAN. Wykłady nie do końca zrozumiałe, jednak profesor jest bardzo otwarty i nie boi się ani wyrażać swoich opinii na różne tematy, ani dyskutować o tym ze studentami, za co ma dużego plusa . Zaliczenie to raport grupowy oraz łatwy egzamin końcowy (profesor podał pytania tydzień wcześniej), oraz standardowo obecność. Książka, na której był oparty wykład, jest bardzo ciekawa, sama tematyka również, ale przedmiot niekoniecznie wart wyboru. Ocena – A+ .

Dodam tylko, że APU to uczelnia, na której nauczane są zarządzanie oraz nauki społecznie (np. antropologia społeczna), z naciskiem na te drugie, więc ciężko jest wybrać sobie coś naprawdę ciekawego z „naszej” dziedziny, a jeśli już coś takiego znajdziemy, to okazuje się, że temat jest traktowany bardzo powierzchownie. Do żadnego z tych przedmiotów nie kupowałem książki (do japońskiego być może powinienem był), materiały od prowadzącego + biblioteka w zupełności wystarczały, zwłaszcza że profesorowie bazują na amerykańskich książkach, które potrafią nieraz kosztować 150 PLN.



  1. Zakwaterowanie

Wszyscy studenci zagraniczni oraz pierwszoroczniacy są zakwaterowani w akademiku (AP House), które mają stosunkowo wysoki standard. Koszt za cały pobyt to $2000. Są tzw. single- i shared-rooms, polecam gorąco te drugie, gdyż są w nowo zbudowanych częściach akademików, jest w nich czysto i mieszkamy w mniejszych unitach, ułatwia to zawieranie znajomości i „zżywanie” się z Japończykami z piętra . Jedyną zaletą pokoi pojedynczych jest to, że toaleta i umywalka są w środku. Ja mieszkałem w pokoju dzielonym z Japończykiem i nie żałuję. Należy dodać, że shared-room to po prostu dwa oddzielne pokoje, które mają pomiędzy przesuwane drzwi, które w razie potrzeby można zamknąć. Mój Japończyk był DJ-em i mimo tego, że niewiele mówił po angielsku, to udało mi się z nim zaprzyjaźnić i dawał mi się pobawić czasami swoim sprzętem ;). Starsi studenci mieszkają w centrum, jest stamtąd bliżej do centrum i mieszkania z reguły są większe niż pokój w akademiku, ale trzeba płacić za dojazd na uczelnię (chyba że ma się skuter) i jest się odciętym od innych zagranicznych studentów, których znakomita większość mieszka w AP House.

  1. Życie studenckie

Na uczelni istnieje masa tzw. klubów, które obejmują wszystkie możliwe dziedziny życia (np. szybkie czytanie, poezja, kickboxing, granie na koreańskich bębnach, kółko teatralne, koszykówka), polecam zaangażowanie się w któreś z nich, daje nam to możliwość obcowania z Japończykami. Jest to trochę łechtanie naszego ego, bo bycie jedynym białym w takim klubie to jest coś, poza tym zostajemy zapraszani na imprezy tylko dla wtajemniczonych, pozwala to nam poznać sposób, w jaki Japończycy się bawią. Ja bardzo miło spędzałem czas trenując Kick-boxing i bardzo sobie cenię znajomości, które zawiązałem na treningach. Uczelnia raczej nie organizuje zajęć dla studentów z zagranicy, niemniej jest dużo wydarzeń typu „Indian Week”, praktycznie cały czas na kampusie coś się dzieje, gdyż studenci mają dużo czasu na rozwijanie swoich zainteresowań (jest to typowo japońskie podejście, związane z kulturą pracy – w pracy i tak się będziemy musieli wszystkiego uczyć od nowa, więc najlepiej spędzić czas studiów jak najlepiej). Jest jeden klub w mieście (Roots), który jest wielkości może pół Organzy, w Oicie jest też kilka mniejszych klubów. Japoński styl bawienia się jest nieco inny od „zachodniego”, tutaj spotyka się ze znajomymi w barze i pije (często do upadłego). Bardzo popularne jest karaoke, które wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, a także imprezy typu all-you-can-eat i all-you-can-drink. Wyjścia trzeba planować z góry, gdyż ostatni autobus do miasta odjeżdża po 22, taksówka powrotem jest stosunkowo droga (40-100PLN). W akademiku nie można pić alkoholu na korytarzach ani w kuchniach, ale dużo za to dzieje się w pokojach. Co do podróży to Japonia jest niezłą bazą wypadową do Korei i Chin, a wyjazd do Indochin opłaca się tylko w przerwie pomiędzy semestrami która trwa ponad 2 miesiące. Podczas semestru jest tylko przerwa pomiędzy quarterami oraz święta Bożego Narodzenia, a ze względu na obowiązkową obecność na zajęciach (głównie chodzi tu o lektorat z japońskiego) zostają tylko podróże w weekendy po różnych japońskich okolicznych miasteczkach.

  1. Praktyczne informacje dot. warunków ekonomicznych

Jedzenie jest średnio 2,3 raza droższe niż w Polsce, jednak wielu znajomych twierdziło że japońskie ceny przyjmują z ulgą (zachodnia Europa, Kanada i Stany). Chleb jest drogi i beznadziejny, wędlina również (za kilka plasterków szynki płaci się 10 PLN), nabiału w Japonii nie ma prawie w ogóle (2-3 rodzaje jogurtów naturalnych), należy się więc odżywiać nieco inaczej niż w Polsce. Obiady można jadać w Kafeterii, jednak po kilku dniach staje to się nudne. Ja codziennie sobie gotowałem, zdarzało się też wychodzić zjeść „na miasto”. Japońska kuchnia jest bardzo dobra. Sushi można się najeść już za 25 złotych (10 talerzyków), polecam restaurację Sushi-Meijin (co znaczy Sushi Ekspert), za połowę tej ceny można kupić tzw. Ramen (japońskie nudle), polecam zwłaszcza w restauracji Ku-ta Ramen. Alkohol jest nieco droższy niż w Polsce, można dostać w sklepie Żubrówkę, sake jest niesmaczną i nieekonomiczną alternatywą. Piwko w sklepie dwa razy droższe, w klubie potrafi osiągnąć cenę 12-20 PLN (Japończycy sprzedają w klubach tylko małe piwo, które części z nich wystarcza do pełni szczęścia). Transport w Japonii jest bardzo drogi, bilet z kampusu do centrum kosztuje 8 PLN, o pociągach wolę nie wspominać. W Beppu są dwie firmy przewozowe, Oita Kotsu i Kamenoi Bus, bilety za 8 PLN kupuje się w sklepiku na kampusie, można też zapłacić kierowcy (jest to bardzo ciekawy system, polecam zaznajomienie się z nim jako ciekawostką). Taksówki również są bardzo drogie, a negocjacje z taksówkarzami kończą się szybciej niż się zaczną, zwłaszcza że panowie nie mówią w języku Language. Konta w banku nie polecam zakładać, najwygodniejsza opcja to wymiana gotówki na jeny i trzymanie tego w akademiku (względnie karta kredytowa). Konto w japońskim banku zakłada się miesiąc, przelew z Polski idzie dwa czy trzy tygodnie i kosztuje krocie, poza tym jest ograniczenie ilości wypłat z bankomatu w miesiącu (sam bankomat jest otwarty tylko 9-17, w niedziele jest zamknięty).

  1. OCENA

Ogólna: 5

Merytorycznie: 4



Głównie ze względu na sam kraj i super ludzi, których tam poznałem. Jak to ktoś mądry powiedział, jechaliśmy nie na APU, tylko do Japonii. Gorąco polecam odwiedziny tego kraju, niesamowite wspomnienia!

Pobieranie 27.71 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna