S. scholastyka knapczyk osu


II. W LATACH II WOJNY ŚWIATOWEJ I OKUPACJI (ROK 1939 - 1945)



Pobieranie 291.81 Kb.
Strona3/4
Data08.05.2016
Rozmiar291.81 Kb.
1   2   3   4

II. W LATACH II WOJNY ŚWIATOWEJ I OKUPACJI (ROK 1939 - 1945)
Polska Prowincja Urszulanek liczyła we wrześniu 1939 r. 529 profesek (210 + 319) i 23 nowicjuszki (5 + 8), licząc w tym misjonarki w Charbinie oraz zakonnice przebywające czasowo poza granicami kraju z racji studiów lub trzeciej probacji. W roku szkolnym 1938/1939 prowadziły Urszulanki 12 szkół powszechnych, 9 szkół średnich ogólnokształcących, 3 szkoły średnie zawodowe, 13 internatów dla uczennic i 1 internat dla studentek. Domy urszulańskie współpracowały z Sodalicjami Mariańskimi akademiczek i różnych grup kobiet oraz z Akcją Katolicką. Zapoczątkowały też międzyzakonny ruch pedagogiczny.28

Te wszystkie dane przestały być aktualne już w pierwszych dniach II wojny światowej, która od pierwszego dnia zmieniała oblicze Polski i postawiła przed ludnością kraju a więc i przed Urszulankami zupełnie nowe zadania.

l września 1939 r. armie niemieckie wkroczyły do Polski od razu z trzech stron: od północy, od zachodu i od południa. Miliony ludności cywilnej opuściło domy z obawy przed frontem i bombardowaniem i szukało bezpieczniejszego miejsca kierując się na wschód Polski. Tymczasem już 17 września 1939 r. wschodnie województwa polskie - po przeprowadzeniu „plebiscytu” - zostały włączone do republik wchodzących w skład ZSRR.
Na mocy dekretów kanclerza Rzeszy Adolfa Hitlera obszar Polski został już pod koniec października 1939 r. podzielony na trzy terytoria administracyjnie różne:


  1. Tereny wcielone do Rzeszy Niemieckiej, zwane potocznie Reichem.

  2. Teren Generalnego Gubernatorstwa (GG)29 z siedzibą gubernatora niemieckiego Hansa Franka w Krakowie, na Wawelu.

  3. Tereny wschodnie, wcielone najpierw do ZSRR a potem, po inwazji niemieckiej w 1941 r. wcielone do Generalnego Gubernatorstwa jako Dystrykt „Galizien” z siedzibą we Lwowie.

Od początku do końca wojny wszystkie ziemie państwa polskiego stanowiły więc okręgi administrowane w różny sposób. Okręgi te miały inne władze, a władze te w różny sposób stosowały zarządzenia i prowadziły, np. wobec Kościoła katolickiego rozmaitą taktykę.30

Nawet laiccy historycy zajmujący się zagadnieniem polityki niemieckiego okupanta przyznają, że wówczas zniszczenie polskości łączyło się między innymi ze zniszczeniem Kościoła rzymsko - katolickiego, ponieważ w tym właśnie Kościele występowało najsilniejsze zespolenie elementów religijno - kościelnych i narodowych.31

Stan klasztorów urszulańskich odbija w pewnym sensie losy narodu polskiego, który przeżył wówczas wielkie martyrologium.

Jeszcze przed wrześniem zaleciła Przełożona Prowincjalna, M. Emanuela Mrozowska, by w razie wojny zakonnice w miarę możności trwały na miejscu. Po porozumieniu się z nuncjuszem zarządziła natomiast przejazd nowicjuszek z Pokrzywna do Nałęczowa, dokąd sama się udała. Wojna pokazała jednak inne oblicze niż to, jakie można było przewidzieć opierając się na doświadczeniach I wojny światowej.

I tak 2 klasztory urszulańskie w Rybniku na Śląsku i Kościerzynie na Pomorzu znalazły się już pierwszego dnia wojny pod okupacją niemiecką, a wszystkie inne domy Urszulanek znalazły się w zagrożeniu.

Klasztory w Polsce centralnej i wschodniej otwarły się dla fali uchodźców cywilnych oraz dla wojska polskiego idącego na front lub wracającego w rozsypce.

Dwa przykłady:



  • Zaraz na początku wojny klasztor w Tarnowie ofiarował dla szpitala wojskowego 100 łóżek, szafek i krzeseł.

  • Klasztor zaś lubelski stał się oparciem dla setek uciekinierów, furta była otwarta dzień i noc. Siostry opiekowały się dziećmi, chorymi i wojskowymi. Z pomocą świeckich gotowały posiłki dla setek ludzi. Na noc przychodziło do klasztoru 500 i więcej osób szukając schronienia i oparcia duchownego.

Z biegiem czasu działalność społeczno - charytatywna klasztorów urszulańskich stała się bardziej zorganizowana i bardziej efektywna. Urszulanki pracowały w domach dla wysiedlonych z terenów wcielonych do Rzeszy, prowadziły bursy, sierociniec, prewentorium, ochronki, półkolonie i pracowały tam, gdzie pomoc była nieodzowna. Pracowały także w kuchniach społecznych.
Losy klasztorów i zakonnic kształtowały się bardzo różnie. Poza granicami Generalnego Gubernatorstwa pozostawało 9 klasztorów urszulańskich:


  1. Na obszarach wcielonych do Reichu:

  • w okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie (Gdynia, Kościerzyna),

  • w okręgu Kraju Warty (Poznań, Pokrzywno i Włocławek),

  • w okręgu Górnego Śląska (Rybnik).

  1. Na obszarach wcielonych do ZSRR, a od 1941 roku w Dystrykcie Galicji: Lwów, Stanisławów, Kołomyja.

Siostry z klasztorów w Gdyni, Kościerzynie i Poznaniu zostały wysiedlone jesienią 1939 r. 34 siostry z Kościerzyny były nadto czasowo więzione. Potem przedostawały się stopniowo do klasztorów w Generalnym Gubernatorstwie. Część zakonnic z Poznania pozostała w stroju świeckim przez cały okres wojny w Pokrzywnie (wróciły tam także nowicjuszki II chóru). W Pokrzywnie stworzyli Niemcy obóz pracy w polu i gospodarstwie dla ok. 60 sióstr. Zabierało je również Gestapo do prac w prywatnych domach niemieckich i w różnych instytucjach niemieckich. Od roku 1943 Niemcy budowali na terenie urszulańskiego ogrodu w Pokrzywnie obóz zagłady dla mieszkańców Poznania.

We Włocławku grupa sióstr przetrwała w części domu gotując i sprzątając u urzędników niemieckich zajmujących gmachy szkolne.

W Rybniku niewielka liczba sióstr mieszkająca w małym domku gotowała i prała dla wojska, policji niemieckiej i więźniów. (Biskup ordynariusz katowicki nalegał i zachęcał, by Polacy, a zwłaszcza duchowieństwo i siostry zakonne, zostawało na Górnym Śląsku, aby przetrwać... ). Od 1942 r. kilka sióstr pracowało w kancelarii parafialnej i prowadziło w ukryciu katechezę.


We wszystkich domach na obszarze wcielonym do Rzeszy spotykały się siostry ,,na co dzień” z najbardziej nieludzkimi scenami traktowania więźniów.
Domy wschodnie: we Lwowie, Stanisławowie i w Kołomyi zajęte zostały w 1939 r. na szkoły i szpitale. W Kołomyi przetrwały Urszulanki czas wojny w swej willi obok szkoły. We Lwowie i Stanisławowie w stroju świeckim u swych rodzin czy w miejscach pracy. Utrzymywały się z pracy w szpitalu, w aptece, w banku lub pracowały jako służące. Większość sióstr wróciło w 1941 r. do klasztoru we Lwowie i prowadziły w wolnej części domu kuchnię społeczną. Siostry włączyły się także w tajne nauczanie zorganizowane na terenie miasta. W miarę możliwości starały się katechizować dzieci.
W Generalnym Gubernatorstwie przebywało ok. 65% Urszulanek. Były tu większe możliwości pracy w różnych dziedzinach. Była nawet możność prowadzenia pracy dydaktyczno - wychowawczej choć w małym zakresie i choć ulegała ona ciągłym fluktuacjom i musiała przybierać różne formy. Ponieważ władze niemieckie zamknęły już w listopadzie 1939 r. wszystkie szkoły średnie w Generalnym Gubernatorstwie, Urszulanki prowadziły w kilku miastach „poszerzone” szkoły powszechne, przedszkola (bo taka była potrzeba społeczeństwa) oraz kursy lub szkoły zawodowe (Kraków , Tarnów, Lublin). Najbardziej rozbudowane było tajne nauczanie na poziomie średnim, choć była to akcja ryzykowna i niebezpieczna. Prowadzono je na szeroką skalę w tzw. kompletach (małych grupach). Działalność krakowskiego „Ośrodka numer l” (Gimnazjum i Liceum Sióstr Urszulanek) została po wojnie wysoko oceniona.32

Tajne nauczanie prowadziły Urszulanki także w Tarnowie, w Lublinie, Częstochowie oraz w Warszawie, gdzie oficjalnie kierowały społeczną bursą dla dziewcząt przy ul. Przejazd 5. Planowano, że uczennice tej bursy będą po wojnie zalążkiem nowej szkoły średniej, jaką Urszulanki już od lat pragnęły prowadzić w stolicy.


Terenem intensywnej pracy wychowawczej i w znacznej mierze terenem tajnego nauczania, były urszulańskie internaty dla dziewcząt uczęszczających do różnego typu szkół zawodowych prowadzonych w danych miastach. Mimo wielkich trudności lokalowych - bo przecież gmachy szkolne były zajęte przez okupantów - starały się siostry utrzymać internaty przez całą okupację. Dziewczęta zapisywały się wówczas chętnie na różne kursy zawodowe, ponieważ Polki kończące 15 rok życia musiały starać się albo o pracę uznawaną przez Niemców albo o legitymację szkolną, gdyż inaczej podlegały obowiązkowi wywiezienia na obowiązkowe prace do Niemiec.

Urszulanki wykorzystywały szkoły legalnie prowadzone, a więc szkoły powszechne i szkoły zawodowe, na nauczanie na poziomie możliwie najlepszym i na oddziaływanie w duchu kultury narodowej, co było zabronione. Poznali się na tym niemieccy wizytatorzy.33

Dopiero po wojnie wyszło na jaw, że grono Urszulanek - nauczycielek z Krakowa miało być wywiezione w marcu 1945 r. do obozu w Ravensbrück, gdyż „za dobrze” uczyły w szkole podstawowej.34

Działalność charytatywno - społeczna była prowadzona we wszystkich urszulańskich klasztorach, choć w różnej mierze. Wszystkie domy udzielały schronienia okresowego lub stałego rzeszom Polaków wysiedlonych z terenów wcielonych do Rzeszy. Fala wysiedlonych wzrastała, zwłaszcza gdy front przesuwał się w 1944 r. ku zachodowi, np. w Krakowie dom Urszulanek na Starowiślnej pod nr 11 był całą wojnę domem wysiedlonych. Nie licząc nowicjuszek, które przybyły do Krakowa i Urszulanek innych domów, w 1944 r. Niemcy dokwaterowali do Urszulanek 22 siostry Wizytki usunięte z ich klasztoru przy ul. Krowoderskiej.


Po Powstaniu Warszawskim w 1944 r. nowa fala ludzi potrzebujących pomocy napłynęła do naszych klasztorów.
Już od początku wojny Urszulanki zaczęły wychodzić na zewnątrz, by służyć potrzebującym. W Krakowie35, z ramienia sekcji charytatywnej Polskiego Komitetu Opieki, siostry objęły swą opieką dom dla wysiedlonych przy ul. Krupniczej 38. Stanęły tam do pracy juniorystki urszulańskie w strojach świeckich ze swą opiekunką - s. Ireną Gawlik na czele. W Rokicinach siostry prowadziły w swoim domu prewentorium dla dzieci z Warszawy zagrożonych gruźlicą, które przyjeżdżały tu na 6-tygodniowe turnusy.

Sierociniec prowadzony przez Urszulanki najpierw w Krakowie przy ul. Krupniczej 38, został wykwaterowany przez Niemców na Podgórze (ul. Rękawska 30), a wreszcie do Kochanowa koło Rudawy.


Inną formą pracy było prowadzenie kuchni społecznej.

W Krakowie prowadziły Urszulanki 3 takie kuchnie:



  • przy ul. Starowiślnej 11,

  • przy ul. Krupniczej 38,

  • przy ul. Kanoniczej 14 (tutaj dzienna ilość posiłków wzrosła z czasem do 3 tysięcy!)

W Warszawie prowadziły siostry kuchnie tego typu w dwóch ośrodkach:

  • w domu hrabiny Zofii Potockiej - przy ul. Puławskiej 107, do którego właścicielka zaprosiła Urszulanki i gdzie był okresowo prowincjalat, ponieważ dom przy ul. Łowickiej został zburzony w czasie działań wojennych w 1939 r. do tego stopnia, że nie mógł być już odbudowany.

  • w domu przy ul. Oczki 7, gdzie zamieszkały siostry wysiedlone z Poznania, do których Przełożona Prowincjalna dołączyła inne.

Klasztor lubelski prócz wydawanych dziennie do 2 tysięcy posiłków, wysyłał okresowo ok. tysiąc obiadów dziennie do obozu koncentracyjnego w Majdanku a także posiłki dla więźniów na Zamku, dla transportu więźniów i jeńców na dworzec a nadto liczne paczki żywnościowe do obozów wojskowych.


Urszulanki w Tarnowie stanęły do pracy w kuchniach Caritasu w mieście.
W czasie Powstania Warszawskiego (sierpień 1944) kuchnia przy ul. Puławskiej była - na mocy uprzedniej deklaracji Przełożonej Prowincjalnej i pani Potockiej - kuchnią wojskową. Wówczas też 5 sióstr pracowało w szpitalu Elżbietanek, na Mokotowie. Bursa przy ul. Przejazd 5 wydawała w czasie powstania posiłki dla ok. tysiąca osób. Siostry opiekowały się kilkuset osobami, dla których schron kamienny w tym domu stał się mieszkaniem. 13 sierpnia Niemcy wywieźli 16 Urszulanek i 27 dziewcząt z bursy na roboty do Niemiec. Były najpierw w obozie przejściowym w Bietigheim w Wirtembergii a po miesiącu przewieziono je do Heilbronn, gdzie zatrudniono je w fabryce nici Ackermanna (zwolnione 7 listopada).

Oprócz wymienionych tu form pracy były i niezliczone inne, po prostu takie, jakie samo życie nasuwało, np. pomoc więźniom, osobom zagrożonym (Przełożona z Rokicin, s. Klemensa Staszewska została za to skazana do obozu w Oświęcimiu i tam zginęła 27 lipca 1943 r.), pomoc Żydom, dziecińce, żłobek, świetlice itp.

Wszędzie, gdziekolwiek Urszulanki się znalazły, troszczyły się o stworzenie możliwych warunków dla podtrzymania życia religijnego. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa kaplice były do maksimum udostępniane różnym grupom rekolekcyjnym. Siostry organizowały regularne wykłady i kursy z różnych dziedzin teologii a także różne formy nabożeństw. W domach poza Generalnym Gubernatorstwem, jak np. w Pokrzywcie starano się o możność uczestniczenia w ukryciu we Mszy św. i o możliwość przechowywania Sanctissimum.

Przełożona Prowincjalna w okólniku z 9 lipca 1942 r. nakazywała zakonnicom staranie się o jak najlepsze warunki do odprawienia 8-dniowych rekolekcji „do odnowy w wierze, nadziei i miłości. Niech rozgorzeje w nas ogień, gdzie możemy, póki możemy i więcej niż możemy”.36

M. Emanuela Mrozowska przebywała w czasie wojny w Generalnym Gubernatorstwie w Krakowie, gdzie był nowicjat i juniorat, albo w Warszawie. W GG były również prawie wszystkie doradczynie, toteż władze prowincji mogły kierować sprawami Zgromadzenia o ile to wówczas było możliwe. Przełożona Prowincjalna odbywała wizytacje kanoniczne domów na terenie GG - także w dystrykcie Galicji. Ani razu nie mogła dojechać do domów na terenach włączonych do Reichu.

Kontakt z Zarządem Generalnym Zakonu w Rzymie, choć bardzo utrudniony, istniał przez cały niemal okres wojny za pośrednictwem M. Rafaeli Kern, przełożonej prowincji austriackiej. Wobec wielkich trudności porozumiewania się bezpośredniego. Zarząd Generalny w Rzymie pismem z 18 kwietnia 1940 r. powierzył M. Rafaeli Kern załatwianie spraw dotyczących domów Prowincji Polskiej i dał jej pełną władzę nad domami znajdującymi się w granicach Rzeszy. M. Rafaela starała się jak najbardziej pomagać w różnych sprawach i trudnych problemach. W klasztorze w Rybniku przeprowadziła nawet trzykrotną wizytację kanoniczną pomagając siostrom prowadzić wiernie życie zakonne. Jej ofiarna pomoc sięgała wszędzie tam, gdzie można było w danym okresie dotrzeć.37


Życzliwe zainteresowanie losami Urszulanek polskich okazywały też nie należące do Unii Urszulanki z Raciborza, Wrocławia, Erfurtu - starały się pomagać materialnie, bronić w miarę możności przyjmować chwilowo do swych klasztorów siostry z Rybnika.

Różne były okazje i rodzaje śmierci w okresie wojny. W małym wymiarze ukazują to losy 8 Urszulanek:



  • jedna - zginęła od pocisku w Warszawie (1939 r.)

  • dwie - zginęły w masowej zagładzie w szpitalu psychiatrycznym w Krakowie (Kobierzyn - 1943 r.).

  • jedna - zamordowana z grupą nauczycieli w Stanisławowie (1943 r.),

  • jedna - zginęła w obozie w Oświęcimiu (1943 r.),

  • jedna - zmarła na skutek ran od pocisku jako sanitariuszka w czasie powstania w Warszawie (1944 r.),

  • dwie - zginęły w okresie przesunięcia się frontu wschodniego pod Poznań, zostały nieludzko zamordowane przez żołnierzy broniąc swej godności kobiety - zakonnicy.38

Ks. Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski, tak kończy swoje wprowadzenie do wielkiego dzieła „Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod okupacją hitlerowską w latach 1939 - 1945” „Módlmy się z Kościołem: Bracia, oddajmy cześć Zbawcy naszemu. Wiernemu świadkowi, przez zabitych dla Słowa Bożego męczenników i wołajmy: „Odkupiłeś nas, Panie, w Krwi Twoje” - „Przez Twoich Męczenników, którzy wyznawali wiarę aż do wylania krwi, daj nam Panie, czystość i wytrwanie w wierze".39
III. W LATACH 1945 - 1979
l/. ODRODZENIE SZKOLNICTWA PO WOJNIE

9 maja 1945 r. zakończyła się II wojna światowa. Bilans strat był przerażający. Zginęło w niej ponad 6 milionów obywateli polskich. 650 tysięcy osób straciło życie

w wyniku bezpośrednich działań wojennych a blisko 5 370 000 ludzi zginęło w wyniku stosowania biologicznych metod wyniszczania i terroryzmu. Straty materialne były również w skali europejskiej dla Polski jedne z najwyższych: wynosiły ok. 38 % ogólnego majątku z 1939 r.

W następstwie konferencji „na szczycie” (Teheran, Jałta, Poczdam) granice państwa polskiego przesunęły się znacznie ze wschodu na zachód, z czym łączył się problem masowego przesiedlenia ludności polskiej i niemieckiej.

Poza wschodnią granicą pozostały trzy placówki urszulańskie: Kołomyja, Lwów i Stanisławów. W ramach repatriacji przyjechały stamtąd wszystkie Urszulanki (1945-1946). Ponadto Urszulanki opuściły w 1945 r. swój dom w Zakopanym na Antałówce, sprzedany jeszcze w 1943 r. z powodu ciężkiej sytuacji finansowej, z prawem dalszego użytkowania.
W miarę wyzwalania kraju następowała prawdziwa eksplozja prac urszulańskich. Siostry wracały znów do zadań wychowawczo - dydaktycznych. Całe społeczeństwa, młodzież, dzieci - wszyscy pragnęli nadrabiać stracone lata nauki. Nieraz zaczynano naukę jeszcze na gruzach (zwłaszcza w Poznaniu i Gdyni), wiele innych szkół urszulańskich wymagało gruntownych remontów (np. piękne sale szkolne w Krakowie przerobione były przez Niemców na mieszkania). Był to jednak okres zapału i optymizmu. Terenowe i centralne władze szkolne ustosunkowywały się na ogół pozytywnie do petycji urszulańskich. Wszyscy wtedy rozumieli, że istnieje wspólna sprawa: odrodzenie Ojczyzny. Odczuwano też ogólnie brak nauczycieli, wiele osób zginęło w czasie wojny a nie było możliwości kształcenia nowych. Grono świeckie z gotowością stawało do współpracy z siostrami w pierwszych miesiącach ucząc czasem bezpłatnie.
STATYSTYKA UCZENNIC WEDŁUG SPRAWOZDANIA Z WRZEŚNIA 1945 R.40

ROK SZKOLNY 1945/1946



Domy

Przedszkole

Szkoła podstawowa

Gimnazjum i liceum

Szkoła zawodowa

Razem

Gdynia

100

-

400

-

500

Kościerzyna

-

-

-

32

32

Kraków

120

480

459

-

1059

Lublin

-

408

750

-

1158

Poznań

60

-

534

-

594

Rybnik

56

342

184

340

922

Tarnów

70

250

310

-

630

Włocławek

60

576

150

42

828

OGÓŁEM

466

2056

2787

414

5725

W 1946 r. z powodu braków personalnych Urszulanki odstąpiły Siostrom Niepokalankom zakład w Kościerzynie, gotowy na otwarcie Domu Dziecka.
Sprawozdanie na kapitułę w 1947 r. podaje (stan na 31 grudnia 1947 r.): Prowincja Polska ma 453 profeski i 28 nowicjuszek. W 15 domach i 4 filiach prowadziły wówczas siostry:

Razem dzieci i młodzieży:



  • 6 przedszkoli 527

  • 5 szkół podstawowych 2619

  • 8 szkół średnich ogólnokształcących z internatami 2534

  • 6 szkół zawodowych 496

  • 2 internaty akademiczek 45

  • 2 bursy 75

  • 2 domy dziecka 65

W zakładach tych pracowało 100 Urszulanek - nauczycielek i 202 osoby świecki.41


Stosunek społeczeństwa do zakładów urszulańskich był bardzo życzliwy. Wojenna działalność charytatywna, czy dydaktyczna w tajnym nauczaniu podtrzymywała kontakt ze społeczeństwem, a dzielne trwanie w czasie okupacji w placówkach na terenach wcielonych do Rzeszy, zacieśniało jeszcze więzy z Polakami, którzy również na tych terenach przetrwali. (np. w Kuratorium w Katowicach powitano Urszulanki z owacjami).

Szkoły urszulańskie wierne były swym długoletnim tradycjom udzielając zniżek, czy zwolnień z opłat. Trudności ze zdobywaniem książek i urządzaniem na nowo lokali miały dodatkowe znaczenie wychowawcze, gdyż przez wspólny trud sióstr, grona świeckiego, uczennic, komitetów rodzicielskich wiązały wszystkich silniej w budowaniu polskiej szkoły i odrodzonej Ojczyzny. W akademiach i imprezach szkolnych bardzo żywy był element patriotyczny.


2/. NA ZIEMIACH ODZYSKANYCH

W 1945 r. wyłonił się nowy problem, trudny do rozwiązania dla urszulańskiego Zarządu Prowincjalnego ze względu na braki personalne. Na Dolnym Śląsku, który po wiekach wracał do Polski, miały Urszulanki niemieckie cały szereg autonomicznych klasztorów świetnie zagospodarowanych, w których prowadziły od dawna różnego typu szkoły i zakłady wychowawcze zredukowane częściowo w czasie reżimu hitlerowskiego. Wiele z tych klasztorów pomagało w czasie II wojny światowej polskim siostrom. Nowe warunki polityczne gwałtownie zmieniły sytuację. Nie chodziło tylko o obowiązki siostrzanej wdzięczności. Były względy zasadnicze: ks. Milik, Administrator Apostolski Dolnego Śląska, wzywał Urszulanki - jak i inne kongregacje zakonne -- do osiedlenia się na Ziemiach Odzyskanych, by przejąć mienie kościelne i otoczyć wielostronną opieką polską ludność, która tu zaczęła napływać z całej Polski i z zagranicy.

Zarząd Polskiej Prowincji postawił wówczas sprawę bardzo jasno: Urszulanki przybędą na te tereny, ale jedynie pod warunkiem, że będą mogły prowadzić tam pracę wśród polskich dzieci i młodzieży.

Już w kwietniu 1945 r. siostry w Rybniku mogły przyjąć 16 Urszulanek ze spalonego, zniszczonego całkowicie klasztoru w Raciborzu i dłuższy czas im pomagać.

S. Irena (Henryka) Sosnowska, wysłana do Wrocławia, aby zatroszczyć się o los tamtejszych Urszulanek pisała 4 września 1945 r. do Przełożonej Prowincjalnej:
„Jeżeli chodzi o to, by Kościołowi i Polsce oddać usługi na Dolnym Śląsku, to wyjazd nasz tam już teraz mimo ciężkich warunków, jest konieczny. Kresy te zostaną przy nas tylko kosztem heroizmu tych, co tam będą”.42

Repatriacja Niemców posuwała się powoli. Sytuacja w śląskich klasztorach urszulańskich wymagała wielkiego taktu ze strony i polskich i niemieckich sióstr.

Na stałe polskie urszulanki przejęły w 1945 r. trzy klasztory.
*Wrocław (Breslau) - w listopadzie 1945 r. otworzyły tam internat dla polskich studentek, a 4 listopada 1946 r. otrzymały pozwolenie na prowadzenie rozwojowego żeńskiego gimnazjum. Klasztor przy Placu Biskupa Nankiera 16 - stąd pierwsze dwie Polki, Urszulanki wyjechały w 1857 r. do Poznania - stawał się klasztorem polskim.

W 1945 r. ze spalonej przez wycofujących się Niemców wieży przy klasztorze urszulańskim wypadła z kopuły metalowa puszka zawierająca stare dokumenty klasztorne. Wśród tych papierów, wydobytych przez polskie urszulanki, znajdowała się kartka włożona do rulonu w czasie odnawiania wieży w 1841 r. Była pisana 23 czerwca 1841 r. o godz. 9.00 wieczorem przez ówczesną przełożoną klasztoru M. Urszulę Hermann. Pisana w języku francuskim kartka ta zawierała piękne życzenia pokoju i błogosławieństwa Bożego dla Sióstr Urszulanek - „oby to były one, które znajdą ten dokument”! i dla młodzieży, którą będą wychowywać. Zastanawia fakt użycia j. francuskiego przez M. Urszulę. Dla polskich Urszulanek kartka ta była wielką radością i jest nią do dzisiejszego dnia.43


*Bardo Śląskie (Wartha) - dziś ul. Krakowska 30/31, pięknie położony klasztor. Polskie Urszulanki prowadziły tam żłobek, potem sierociniec Opieki Społecznej. Od 1946 r. był to dom wypoczynkowy, wykorzystywany na kolonie letnie uczennic urszulańskich i innych grup.
*Polanica (Altheide) - dziś ul. Fabryczna 8 - filia klasztoru w Raciborzu. Prowadzono tam najpierw kursy gospodarcze, komplety klasowe, katechizację, kolonie letnie, przybywali księża i zakonnice na wypoczynek. W 1946 r. był tam Dom Dziecka dla sierot wojennych niemieckich i polskich.

Przejściowo zaopiekowały się polskie Urszulanki współsiostrami ze Świdnicy (Schweidnitz). Potem, na prośbę M. Mrozowskiej, przejęły ten dom Siostry Prezentki z Krakowa a także dom w Bystrzycy Kłodzkiej (Ober Weistritz). Siostry Felicjanki ze Lwowa przejęły klasztor urszulański w Lubomierzu (Liebenthal) oraz filię tegoż klasztoru w Szklarskiej Porębie.

Urszulanki z Berlina miały filię w Gdańsku. Po wojnie budynki były w gruzach. Pismem z 18 marca 1947 r. zrzekły się Urszulanki polskie praw do nieruchomości po Urszulankach niemieckich w Gdańsku przy ul. Rzeźniczej 90 i Podwale Podmiejskie 18 na rzecz Administratora Apostolskiego Diecezji Gdańskiej, ks. A. Wronki. Tak samo przekazały do dyspozycji Kurii Biskupiej niewielką posiadłość gdańskich Urszulanek - Czapiele.
3/.PRZEOBRAŻENIA -NOWE FORMY DZIAŁALNOŚCI

Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wydana w 1952 r. wprowadziła zasadę rozdziału Kościoła od państwa i rozpoczęła okres planowej laicyzacji szkoły w Polsce. Właściwie już Okólnik Ministerstwa Oświaty wydany w 1945 r. otwierał drogę laicyzacji szkolnictwa, mówiąc o zwolnieniu z lekcji religii tych uczniów, których rodzice tego zażądają. Upaństwowienie objęło najpierw szkoły podstawowe, które z zasady już od początku Polski Ludowej przewidywano jako państwowe. Likwidacja katolickich szkół i innych zakładów wychowawczych, rozpoczęta w 1947 r., trwała do 1962 r. i przebiegała falistą linią według okresowej polityki władz państwowych, raz bardziej pozytywnie nastawionych (październik 1956), drugi raz całkowicie wrogich.

Ostateczne zamknięcie szkół katolickich bywało zwykle poprzedzone zakazem przyjmowania do klas pierwszych. Innym elementem było odbieranie praw państwowych szkołom średnim: maturzystki były wówczas traktowane jako eksternistki i chcąc zdobyć świadectwo dojrzałości musiały zdawać egzaminy z wszystkich przedmiotów przed państwowymi komisjami, których członkowie rzadko byli obiektywnie nastawieni.

Uczęszczanie do szkół katolickich wymagało w takich warunkach od młodzieży i od ich rodziców wielkiego hartu ducha, odporności psychicznej, odwagi przekonań religijnych i zdecydowanej postawy ponoszenia konsekwencji (jak niedopuszczenie do studiów wyższych, utrata pracy itp.). Były to trudne lata ciągłego zagrożenia i ustawicznych pertraktacji z władzami lokalnymi i centralnymi o przedłużenie egzystencji szkoły czy wywalczenie choć części zabranego lokalu. Zamykanie bowiem szkół zakonnych łączyło się z przejmowaniem przez władze państwowe lokalów szkolnych wraz z wyposażeniem.


W 1949 r. wróciły do Polski siostry misjonarki z Charbina, ponieważ ich dom uległ przymusowej likwidacji.
Proces likwidacji urszulańskich szkół w Polsce trwał przez długie lata, kolejno zamykano:
1949 r. - szkoły podstawowe (Tarnów, Rybnik, Włocławek - 1951)

1952 r. - Domy dziecka (Rokiciny, Polanica) i internat w Pokrzywnie

1954 r. - Licea ogólnokształcące (Kraków, Wrocław)

- internaty akademiczek (Kraków, Wrocław)

1955 r. - Liceum i szkoła podstawowa - Lublin

1959 r. - Liceum dla Zakonnic (DIK - Kraków)

1962 r. - Liceum (Poznań, Gdynia)

- Technikum w Rybniku


Wśród 7 żeńskich szkół średnich prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, jakie w Polsce Ludowej nie uległy likwidacji znajduje się Liceum Urszulanek we Wrocławiu, które cieszy się dużym uznaniem społeczeństwa.

W ramach akcji odbierania tzw. „dóbr martwej ręki” władze państwowe przejęły posiadłości wiejskie w Sierczy, Rokicinach i Koszycach, zostawiając siostrom częściowo domy i część ogrodu.

W 1951 r. sprzedano dom we Włocławku. Korzystna sprzedaż tego domu uratowała prowincję od przedwojennych długów bankowych ciążących na domach.

W 1957 r. filialne dotąd domy w Sierczy, Koszycach i Nałęczowie stały się domami samodzielnymi. W tym samym roku zakupiono w Warszawie przy ul. Racławickiej 101 (dzielnica Mokotów) niewielką willę na siedzibę dla prowincjalatu, który po powstaniu warszawskim mieścił się znów w Krakowie pod nr 11.


W 1963 r. Urszulanki były zmuszone okolicznościami do przekazania połowy domu w Pokrzywnie w bezpłatne używanie Wydziałowi Zdrowia i Opieki Społecznej. Otwarto tam wówczas Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych (przewlekle chorych) i około 20 Urszulanek stanęło do pracy na zasadzie umowy. Choć praca ta wymagała od wielu sióstr „przekwalifikowania się”, to jednak siostry trwają na posterunku uważając, że ten rodzaj służby jest kontynuowaniem pracy św. Anieli.
W latach 1969-1970 prowincja przejęła jeszcze dom po niemieckich Urszulankach w Głuchołazach koło Nysy (diec. Opole, Ziegenhals).
Pierwsze miesiące, a nawet pierwsze lata, po zlikwidowaniu szkół i internatów były trudne do przetrwania pod wieloma względami. Wprawdzie nie brakło wezwań do pracy katechetycznej i charytatywnej (opieka w prywatnych domach nad chorymi, pomoc przy małych dzieciach i inne usługi), ale siostry pragnęły zostać przy swoich zadaniach apostolskich i w miarę możności prowadzić życie wspólne. W różny sposób zarabiały wtedy Urszulanki na utrzymanie, np. wykonywały w domu różne prace chałupnicze jak szycie kołder, firanek, rękawic dla robotników, wyrabianie opakowań, malowanie plakatów, ozdabianie kart świątecznych, pranie bielizny, gotowanie obiadów, smażenie pączków itp. Siostry ekonomki nie ustawały w staraniach o przyznanie starszym siostrom rent i emerytur. Nie mogło być wtedy mowy o wprowadzeniu ulepszeń i nowszym wyposażeniu klasztorów. Można było zarobić tylko na najkonieczniejsze, podstawowe potrzeby. Zawsze dużą pomocą były lekcje prywatne, zwłaszcza języków obcych.

Zarząd prowincjalny i przełożone lokalne czuwały nad tym, by nie rozpraszać sił i mimo wszystko kontynuować działalność apostolską według ducha i zadań Instytutu. Na szczęście bardzo wcześnie, jeszcze w latach pięćdziesiątych włączyły się siostry w nauczanie religii i katechizowanie dzieci i młodzieży zarówno w ośrodkach parafialnych jak i w naszych kaplicach (salek katechetycznych jeszcze nie było).


W Kościele polskim katechizacja po II wojnie światowej rozwijała się na czterech etapach:

  1. Nauczanie religii w szkole w latach 1945-1954.

  2. Nauczanie religii w kościołach parafialnych w latach 1951-1956 - łącznie z częściowym nauczaniem w szkołach.

  3. Ponowne nauczanie religii w szkołach w latach 1956-1960.

  4. Systematyczna katechizacja parafialna od 1961 r.

Katalog prowincji z 1966 r. podaje cyfrę 50 katechetek obejmujących swą pracą 11.300 dzieci i młodzieży. Cyfra ta utrzymywała się mniej więcej przez kilka lat. Do chwili obecnej praca katechetyczna jest najważniejszym polem pracy apostolskiej polskich Urszulanek. Wiążą się z nią także inne formy pracy z dziećmi i młodzieżą jak różne rodzaje rekolekcji, oazy itp.


Od 1950 r. Urszulanki prowadzą w Krakowie Diecezjalny Instytut Katechetyczny (DIK). Przechodził on przez różne formy organizacyjne - zasadniczo jest to studium teologiczne na poziomie średnim.

Od 1951 r. działa Międzyzakonny Wyższy Instytut Katechetyczny w Krakowie powiązany w 1971 r. z Papieskim Wydziałem Teologicznym w Krakowie za sprawą ówczesnego ordynariusza krakowskiego, Kardynała Karola Wojtyły, wielkiego protektora tegoż Instytutu. WIK jest do pewnego stopnia kontynuacją zapoczątkowanych w 1927 r. w Krakowie Wyższych Kursów Katechetycznych, erygowanych przez Arcybiskupa A. S. Sapiehę. Oba Instytuty DIK I WIK kształciły przez całe lata rzesze zakonnic napływających tu z całej Polski. Były to placówki pionierskie . W pierwszych latach istnienia szczególnie opiekował się nimi ks. Infułat Bolesław Kominek, późniejszy Arcybiskup wrocławski i kardynał. Obecnie instytuty te mają raczej zasięg diecezjalny kształcąc zakonnice z przeszło 20 zgromadzeń krakowskich.44

W 1950 r., gdy uniwersytety państwowe nie przyjmowały zakonnych studentek, zaczęły polskie zakonnice studiować na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (KUL) w Lublinie i wtedy na życzenie Ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego urszulański klasztor otworzył dla nich Międzyzakonny Internat KUL45 (MIK), który w ciągu 30 lat istnienia przyczynił się do zbliżenia wielu rodzin zakonnych. Jeszcze przed 1950 r. w lubelskim klasztorze Urszulanek odbywały się międzyzakonne dni skupienia prowadzone przez ówczesnego bpa ordynariusza lubelskiego - S. Wyszyńskiego. Ks. Prymas wspominał te lata w przemówieniu swoim do sióstr Archidiecezji Warszawskiej 3 sierpnia 1971 r.46 W lubelskim klasztorze odbywały się także przez parę lat wykłady kursu prawniczego dla zakonnic itp.47 Najbardziej związał się jednak klasztor lubelski z Uniwersytetem Lubelskim, na którym pracuje kilka sióstr i gdzie w latach 1950 - 1980 ukończyło studia kilkadziesiąt Urszulanek.
Po zamknięciu szkoły w Gdyni Urszulanki zostały wywłaszczone z domu przy ul. Pomorskiej 41 i przeniosły się do Gdyni - Orłowa, przy ul. Światowida 7.
Wraz z utworzonym drugim Domem Studiów w Lublinie (1953 r.) i ponownym przeniesieniu nowicjatu do Pokrzywna (w latach 1946-1958 nowicjat był w Częstochowie, ul. 3 Maja 4) Prowincja Polska liczy 20 domów.48
31 grudnia 1979 r. liczba członków Prowincji wynosiła:

474 - profeski (profesek wieczystych - 445

juniorystek - 29)

20 - nowicjuszek

8 - postulantek

- Poza prowincją przebywały czasowo - 3 siostry

- Przeniesionych czasowo do innej prowincji - 15 sióstr

- Eksklaustrowana - l siostra.


- Średnia wieku sióstr w Prowincji w lipcu 1968 r. wynosiła: 52, 62, a 20 grudnia 1979 r.: 57, l.
W omawianym okresie, w 1957 r. przypadło stulecie przybycia Urszulanek do Polski, stulecie klasztoru krakowskiego (1975), tarnowskiego (1977), pięćdziesięciolecie klasztoru w Lublinie (1967), w Rybniku (1973), w Sierczy (1974) i w Rokicinach (1975).
Rocznice te dały okazję do wspólnego przemyślenia przebytej drogi a uroczystości z nimi związane wykazały, jak bardzo jesteśmy związane ze społeczeństwem. Np. z okazji Jubileuszu Domu Krakowskiego oprócz dwóch centralnych uroczystości w kaplicy i klasztorze, w których brało udział po kilkaset byłych wychowanek, odbyła się główna uroczystość w kościele parafialnym św. Piotra i Pawła przy ul. Grodzkiej, wypełnionym wiernymi, którzy pragnęli razem z nami uczestniczyć w Ofierze Eucharystycznej i śpiewać „Te Deum” za wszystkie łaski.
4/. ZARZĄD INSTYTUTU - ODNOWA ŻYCIA ZAKONNEGO

Gdy po zakończeniu II wojny światowej Matka Generalna Unii Rzymskiej M. Marie de St. Jean Martin, mogła wrócić do Europy ze Stanów Zjednoczonych, M. Emanuela Mrozowska pojechała w październiku 1945 r. do Francji, by się z nią zobaczyć i w grudniu tegoż roku udała się do Rzymu tym razem z Mistrzynią Nowicjatu i Przełożoną Domu Studiów.

Następczyni M. Emanueli, M. Alojza Bańkowska, wzięła udział w Kapitule Generalnej w Rzymie w 1947 r., opóźnionej z powodu wojny o 3 lata. Mogły też pojechać do Rzymu 2 siostry z Polski na III probację. Nawiązał się znów, choć na krótko, upragniony kontakt z Rzymem.

Na wizytację kanoniczną Przełożonej Generalnej musiały Polki czekać jeszcze przez długie lata. Wprawdzie delegowana w 1948 r. na wizytatorkę przez Przełożoną Generalną M. Stanisława Połotyńska mogła przyjechać do Polski (w Krakowie miała matkę - staruszkę), ale po pobycie w kilku domach została odwołana do Rzymu. Raz była Matka Rafaela Vurnik jako turystka i nie mieszkała w klasztorze. Dopiero w październiku 1965 r. była w Polsce M. Jeanne Cerfontaine, Doradczyni Generalna, ale przez kilka dni zaledwie, gdyż nie uzyskała przedłużenia wizy.

Pierwsza po wojnie wizytacja kanoniczna Przełożonej Generalnej M. Felicji Pastoors odbyła się w 1968 r. Od tego czasu kontakty obustronne stały się częste.

W latach powojennych natomiast, w tych latach trudnych i przełomowych, kontakt z Rzymem, z Przełożoną Zakonu kształtował się przede wszystkim poprzez głębokie studium jej okólników dawnych i nowych oraz poprzez studium innych materiałów, jakie dochodziły z zachodu, a zwłaszcza z Rzymu, między innymi materiały z Kongresów Zakonów Żeńskich.

Możliwości wydawnicze były wówczas w Polsce minimalne. Pewnym osiągnięciem było wydanie „Dyrektorium Unii Rzymskiej Zakonu Św. Urszuli - Ćwiczenia duchowne i główne czynności zakonne”, Kraków, 1948 r. Inne materiały rozprowadzano w maszynopisach.

Okólniki nr 116 i 117 Matki Martin wyrażały radość, że papież Pius XII na prośbę Przełożonej Generalnej i jej Rady potwierdził dla Urszulanek Unii Rzymskiej tytuł i przywileje duchowe mniszek (przyznane im już w 1928 r. przez Piusa XI) oraz odnowił prawomocność art. 79 Konstytucji, dającego możność rezygnacji z dóbr. Kapituła Generalna w 1953 r. (Polki w niej nie uczestniczyły, gdyż nie otrzymały paszportów) uchwaliła wniesienie prośby do Stolicy Świętej o przywrócenie ślubów uroczystych i klauzury papieskiej dostosowanej do potrzeb apostolstwa. Urszulanki miały najpierw składać śluby proste na okres 5 lat, a potem po około 10 latach - śluby uroczyste, zazwyczaj na zakończenie III probacji. Po zatwierdzeniu tych zmian przez Stolicę Świętą dekretem Świętej Kongregacji z dnia 23 lipca 1956 r. wydano w Rzymie Konstytucje w j. francuskim.49 W powyższym dekrecie czytamy:

„ ... Kongregacja ta uznaje i zatwierdza wzmiankowane zmiany i uzupełnienia, które wzbogaciły Konstytucje Unii Rzymskiej klasztorów św. Urszuli w duchu przystosowania się do potrzeb czasu zgodnie z Konstytucją Apostolską „Sponsa Christi”...50.
Ze względu na warunki prawno - polityczne kraju, Matka Bonifacja Werner, ówczesna Przełożona Prowincjalna, uzyskała zgodę kompetentnych władz kościelnych na to, by Urszulanki Prowincji Polskiej składały w dalszym ciągu śluby proste (chodzi o konsekwencje prawne uroczystego ślubu ubóstwa). Z wielką radością przyjęły siostry decyzję kapituły o zastąpieniu oficium parvum przez brewiarz rzymski.
W latach pięćdziesiątych wydawało się, że normy prawne i formy życia Urszulanek Unii Rzymskiej są już na długo ustalone. Tymczasem Jan XXIII zwołał Sobór Watykański II. Schemat o odnowie życia zakonnego znalazł się w szeregu najważniejszych schematów soborowych. 28 październik 1965 r. Paweł VI ogłosił dekret „Perfecte Caritatis". Dekret ten oparty na VI rozdziale Konstytucji „Lumen Gentium” zawierający teologię życia zakonnego postawił przed rodzinami zakonnymi zadania odnowy i aggiornamento.
Kapituła Generalna Urszulanek w roku 1965 (uczestniczyła w niej Przełożona Prowincjalna M. Zbigniewa Jaworska) zniosła dwie klasy zakonnic: chórowe i koadiutorki51 podkreślając, że wszystkie siostry przyczyniają się do pełnienia zadań apostolskich. Przyjęto też wtedy uproszczony strój zakonny - jednolity.
Była to dopiero zapowiedź zmian. Rok 1967/1968 upłynął w Polsce jak i w innych prowincjach Unii Rzymskiej na poważnych przygotowaniach do przyszłej Kapituły Generalnej - specjalnej. Prace były prowadzone wg dyrektyw Zarządu Generalnego pod kierunkiem Komisji Prowincjalnej do spraw rewizji Konstytucji. W ramach tych prac wszystkie profeski wypowiadały się w ankietach i kwestionariuszach na temat podstawowych zasad i problemów życia zakonnego. Na podstawie tych wypowiedzi w komisjach opracowano odpowiednie wnioski, dezyderaty i propozycje.

W dniach 1-10 lipca 1968 r. odbyła się w Krakowie Kapituła Prowincjalna Specjalna pod przewodnictwem M. Miriam Szymeczko Przełożonej Prowincjalnej. Kapituła Generalna Specjalna (Rzym-1969) trwała ponad 3 miesiące. Kapitulantki pracowały nad odnową życia Urszulanek w myśl wskazań Vaticanum II. To nowe ujęcie znalazło wyraz w Regule: „Żyjcie Życiem Nowym” (t. I.) - skrót: ŻŻN. We wstępie do ŻŻN M. Felicja Pastoors pisała:

„Z nieustannej modlitwy, z wysiłku wszystkich naszych zgromadzeń, z pełnego poświęcenia trudu Komisji Przygotowawczej i żmudnego poszukiwania Kapituły zrodziło się nowe sformułowanie naszego życia (...). W tym „nowym życiu” odkrywamy na nowo rysy św. Anieli, która nadal żyje wśród nas, oraz drogi wytyczone przez całe pokolenia Urszulanek wiernych Chrystusowi i Jego Kościołowi. Znajdujemy tu również odpowiedź na apel jaki świat współczesny kieruje do nas wychowawczyń (...). Książka ta będzie przewodnikiem naszej odnowy w okresie eksperymentu (...). Książka ta jest owocem współpracy. Odtwarza rozmaitość punktów widzenia, wyrażeń i stylu naszej wielkiej rodziny zakonnej, a równocześnie świadczy o jedności serc. Napisana wspólnym wysiłkiem z szacunkiem dla różnorodności pragnień, okoliczności i potrzeb - skierowana jest do wszystkich i czeka na życzliwe przyjęcie”.52

Z braku czasu kapitulantki w 1969 r. nie mogły zająć się szczegółowo opracowaniem rozdziału o Zarządzie Instytutu. Kapituła ustaliła tylko ogólnie „struktury zarządu na szczeblu generalnym, prowincjalnym i lokalnym”: Przełożona , Rada, Konferencja, Kapituła oraz podkreśliła zasady zarządzania: współuczestnictwo (kolegialność) oraz pomocniczość (subsydialność). Ostatni rozdział kończył się zdaniem:

„Taka organizacja zarządu wyraża więc udział wszystkich zakonnic w dobru zgromadzenia, prowincji i całego Instytutu. Cały zarząd będzie w służbie jedności i różnorodności zarazem, gdyż stanowimy jedno w Chrystusie i każda z nas spełnia swoją funkcję dla dobra całości”.
Na Kapitule Generalnej w 1971 r., która była zarazem kapitułą wyborczą i specjalną, M. Judith Mietzelfeld została wybrana Przełożoną Generalną a M. Miriam Szymeczko, Przełożona Prowincjalna - Doradczynią Generalną.

Kapituła ta opracowała II tom Reguły ŻŻN - Zarząd. Zaraz po zakończeniu Kapituły nowo wybrana Przełożona Generalna przyjechała do Polski, gdzie spotkała się z doradczyniami prowincjalnymi i niektórymi przełożonymi lokalnymi. W grudniu 1971 r. M. Otylia Koczorowska została mianowana Przełożoną Prowincjalną.


Następna Kapituła Prowincjalną (Kraków 1977 r. -- pod przewodnictwem M. Renaty Mazur, Przełożonej Prowincjalnej) i Kapituła Generalna - Rzym 1977 r. (wybór M. Judith Mietzelfeld na drugą kadencją) zajęły się głównie przeprowadzeniem ewaluacji życia urszulańskiego w ostatnim okresie. Podstawą prac Kapituły Generalnej były sprawozdania z poszczególnych prowincji a także Okólnik nr 206 Matki Generalnej - „Sprawozdanie z sześciolecia o życiu naszego Instytutu: Żyjcie Życiem Nowym - w Jezusie Chrystusie nasze życie i cała nasza nadzieja”. Kapituła zwróciła się z apelem do wszystkich zakonnic Unii Rzymskiej: „Po przeprowadzeniu lojalnej ewaluacji, Kapituła ponownie stwierdza aktualność posłannictwa zawartego w naszej Regule Życia i wzywa każdą z nas do głębokiego przemyślenia jej w świetle Okólnika 206 i do życia tym posłannictwem w sposób coraz bardziej aktywny i odpowiedzialny”.

Bogactwo życia urszulańskiego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie pozwala na ukazanie go w krótkim szkicu. Przykładowo zarysuję tylko kilka jego aspektów.

Jednym z organów konsultacji i wymiany poglądów wprowadzonym przez Kapitułę w 1969 r. jest Konferencja Prowincjaln. W Prowincji Polskiej odbyło się dotąd 9 konferencji:
1969 - lipiec Pokrzywno,

1970 - czerwiec Pokrzywno,

1970 - październik Bardo Śląskie,

1972 - marzec Kraków,

1974 - listopad Bardo Śląskie,

1976 - maj Bardo Śląskie,

1978 - styczeń Bardo Śląskie,

1979 - czerwiec Bardo Śląskie,53

1980 - marzec Bardo Śląskie.
Na Konferencję Prowincjalną w 1970 r. zostało zaproszonych 7 sióstr nie - przełożonych, na Konferencję w 1979 r. - już 22.
W ostatnim okresie dołożono wszelkich starań, aby organizować różne formy odnowy duchowej: udział w probacjach międzynarodowych, organizowanie w kraju różnych form probacji jak tzw. probacja z pomostem i inne formy rekolekcji połączonych z wyjazdem do Rzymu.

Sytuacja polityczna kraju umożliwiła liczne przejazdy sióstr z zagranicy do Polski, co ułatwia kontakty i wzmaga poczucie przynależności do międzynarodowej Unii Rzymskiej.


W ostatnich latach zrobiono wiele w dziedzinie remontów, konserwacji i renowacji naszych klasztorów oraz wyposażenia działów gospodarczych jak kuchnie, pralnie, itp. Było to w dużej mierze możliwe dzięki pomocy sióstr Unii Rzymskiej. Wielką radością całej Unii Rzymskiej jest nowy dom w Częstochowie budowany wspólnym wysiłkiem. Stary dom wg planów urbanistycznych został przeznaczony na rozbiórkę. Płytę pamiątkową do nowego domu poświęcił Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie pobytu na Jasnej Górze w czerwcu 1979 r. Przemawiając na Jasnej Górze do sióstr zakonnych 5 czerwca, Ojciec Święty powiedział:

„A teraz pozwólcie, że myśli moje razem z waszymi zwrócą się jeszcze raz tu na tym miejscu do Pani Jasnogórskiej, która jest przecież żywym natchnieniem każdej z was. Oto bowiem każda z was wsłuchując się w słowa płynące z Nazaretu, powtarza za Maryją: „Oto ja służebnica Pańska niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). W tej wypowiedzi zawiera się jakby prototyp każdej profesji poprzez którą każda z was ogarnia swoim całym jestestwem tajemnicę łaski wyjątkowej, przekazanej w powołaniu zakonnym. I każda z was podobnie jak Maryja wybiera samego Jezusa, Boskiego Oblubieńca. Dla Niego, dla Jego miłości pragnie żyć bez reszty realizując śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. A poprzez te śluby każda z was pragnie dawać świadectwo życia wiecznego, które przyniósł nam Chrystus w swoim krzyżu i zmartwychwstaniu”.





1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna