Seksowne służebnice diabła o seksownych kobietach w heavy metalu



Pobieranie 23.45 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar23.45 Kb.
Seksowne służebnice diabła
O seksownych kobietach w heavy metalu
Gdzie diabeł nie może tam babę pośle?! Nie do końca. W heavy metalu, z którym diabłu od zawsze po drodze, coraz więcej bab chętnie z nim współpracuje i nieźle im to wychodzi. A do tego baby owe wyglądają czasami diabelnie wręcz powalająco!
Potrafią ślicznie śpiewać, szaleć na scenie do upadłego, wydobywać z siebie dźwięki, które można wykorzystać jako podkład w horrorach o zombie, grać wirtuozersko. Umieją być silne, bezkompromisowe, kreatywne. Niektóre mają takie diabelskie kurwiki w oczach, które faceci uwielbiają. Nie oszukujmy się, w większości przypadków, gdy facet przychodzi na koncert kapeli, w której śpiewa lub gra kobieta, jej talent odgrywa rolę drugorzędną. Liczy się to, czy jest w niej seks. Czy w długowłosym, spoconym kolesiu laska na scenie jest w stanie rozbudzić erotyczne fantazje. Z nią w roli głównej. Niejeden będzie klnął się na wszelkie nieświętości, że jest inaczej, że on to piosenek przyszedł posłuchać. Terefere. Wtedy ważne jest, czy wokalistka / instrumentalistka ma fajne piersi, tyłek, nogi, biodra, czy ubrała się seksownie, wyzywająco. O talencie pani pan przekona się na spokojnie, w domowym zaciszu, z płyt lub DVD. Przesadzam? Każdy psycholog powie, że faceci to wzrokowcy. A czy najpierw zauważają biust, nogi, pośladki, włosy, usta, czy oczy - to kwestia indywidualna. Dalej Was nie przekonuję? "Talent to nie wszystko. Laska na scenie musi wyglądać ponętnie" - mówi Morgan Lander z kanadyjskiej, żeńskiej kapeli Kittie. Seksapilem wokalistka może niepowalająca, ale z pewnością znająca metalowy światek i prawa nim rządzące.
Malcolm Dome, brytyjski dziennikarz specjalizujący się w ostrej muzie, mówił: "Heavy metal to zawsze była zabawa dla chłopców". Była, bo w ekstremalnej muzyce nigdy nie było tylu kobiet, ile dziś. Maskulinizacja heavy metalu się skończyła. Do tego, przynajmniej według pani antropolog w dokumencie "Metal: A Headbanger's Journey", nie była ona niczym złym. "Maskulinizacja w kulturze zachodniej oznacza wolność" - mówiła. Cóż może być piękniejszego od wolności? "To już nie tylko muzyka dla chłopaków. I oni z tego się cieszą" - zapewnia Angela Gossow z Arch Enemy, od lat uznawana za jedną z najseksowniejszych kobiet w heavy metalu. "Wokoło brzydcy, spoceni, obleśni faceci - to było nudne! Pojawiło się kilka babek i atmosfera zrobiła się bardziej wyluzowana" - dodaje.
Nie ma dziś podgatunku ostrego grania bez przedstawicielki płci pięknej. Na początku lat 80. do policzenia wszystkich kobiet w ostrej muzyce wystarczyłyby palce dwóch rąk. Do wybrania tych najseksowniejszych nie potrzeba byłoby aż tylu. Dziewczyny w metalu traktowano głównie jako ciekawostkę, wybryk, wygłup, kawał, ładną ozdóbkę - niepotrzebne skreślić. "Wtedy kobiety stanowiły 10 proc. naszej widowni, ale za sceną proporcje były inne" - mówił ze śmiechem Dee Snider z Twisted Sister. Kobiety zasilały legiony groupies, prężyły swoje walory w wideoklipach Kiss, Mötley Crüe, Poison, Ratt, kapeli Snidera, i tym podobnych męskich grup, które - co ciekawe, wizerunkowo upodabniały się do dziewczyn! Muzykę tworzył niewielki procent pań. Girlschool, Bitch, Plasmatics, Runaways, Lee Aaron, i parę innych. Pod koniec ósmej dekady XX wieku w Los Angeles powstał kapitalny żeński zespół Phantom Blue. Nie dość, że dziewczyny wyglądały całkiem, całkiem (nieżyjąca już niestety gitarzystka Michelle Meldrum i wciąż działająca wokalistka Gigi Hangach były ślicznymi blondynkami, hojnie obdarowanymi przez naturę w biuście i długości nóg), to tak wymiatały na instrumentach, że większości muzykujących facetów opadały szczęki.

Nieprzerwanie od tamtych czasów do dziś działa Niemka Doro Pesch. Niska, dobrze zbudowana, niebieskooka blondynka z Düsseldorfu zawsze była świadoma tego, co chce robić i jak się pokazać. Skórzane spodnie i kamizelka, ewentualnie t-shirt lub bluzka na ramiączkach - to od zawsze strój Niemki. "Ludzie z wytwórni od początku kariery namawiali mnie, abym epatowała seksapilem i wyglądała bardziej kobieco. Ale mnie nigdy taki wgląd się nie podobał" - opowiada wciąż imponująca urodą Doro. Jest chlubnym wyjątkiem od reguły. Większość jej młodszych koleżanek nie waha się przed pokazaniem się w całej lub prawie całej okazałości. Doro przyznała, że odmówiła kiedyś rozbieranej sesji dla "Playboya". Do grona stawiających na muzykę, a nie eksponowanie wdzięków, należy choćby jej rodaczka Sabina Classen z Holy Moses, "drąca koparę" jak mało kto. Z nią czas również obchodzi się dość łagodnie.


Co śliczne, seksowne młode dziewczyny ciągnie do heavy metalu? Sława? Pieniądze? Adrenalina? Chęć przeżycia przygody? Fascynacja długowłosymi facetami? Na te i kilka innych pytań odpowiedziała Anna "Aya" Stefanowicz z rodzimego zespołu UnSun, który tworzy z życiowym partnerem - Maurycym "Mauserem" Stefanowiczem, eksgitarzystą Vadera. Krótki wywiad z artystką możecie przeczytać na tej stronie. A jest co czytać! Oto próbka: "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Co przyciąga kobiety do metalu? Myślę, że jest to w dużej mierze zasługa wielkich, spoconych, owłosionych, a jednocześnie wrażliwych facetów". Wokalistka mówi też o "ruchanku", życiu w trasie, podaje trójkę najseksowniejszych metalowych wokalistek. Aya ma na koncie dwie płyty z UnSun. Miała też okazję wystąpić na festiwalu "Metal Female Voices", odbywającym się w Belgii od 2003 roku, dedykowanemu kapelom, w których śpiewają kobiety.
Szczególnie ukochał metalowe panie amerykański magazyn "Revolver", który rokrocznie publikuje zestawienie "Najgorętszych metalowych lasek". Pismo przyznaje również swoje nagrody. "Hottest Chick In Metal 2010" została uwielbiana przez "Revolver" Maria Brink z In This Moment. Wyróżnienie wręczyła jej Marta Peterson, grająca na klawiszach w Bleeding Through, która odebrała podobną nagrodę rok przed koleżanką. Urocza Maria była zachwycona wyróżnieniem. Dziewczęcym głosikiem zapewniała: "Fajnie należeć do grona najgorętszych lasek w rock and rollu i heavy metalu". Nie wszystkim jednak taki dowód uznania się podoba. Z redakcją "Revolver" pożarła się o zestawienie Angela Gossow, regularnie mająca miejsce w pierwszej 10. "Hottest Chicks In Metal". "Moim zdaniem, to żenujące dla kobiet, które są muzykami i koncentrują się na muzyce. Takie podsumowania działają na ich niekorzyść. Nie zauważyłam, by redakcja publikowała listę »Najgorętszych facetów w heavy metalu«" - grzmi Gossow niczym wojująca feministka. Mało prawdopodobne, by "Revolver" zaprzestał publikowania cyklu, skoro przykuwa on uwagę czytelników. Choć argumenty Niemki chyba częściowo trafiły szefostwu pisma do przekonania, bo podczas "Revolver Golden Gods Awards 2011" nie było już kategorii "Hottest Chick In Metal"…
Napisać, że wybranie najseksowniejszych metalowych wokalistek jest zadaniem bardzo trudnym, to esencja banału. Ale pokusiłem się o to, zdając sobie sprawę, na co się narażam. W odróżnieniu od "Revolvera" nie podaję miejsc, opisując w zamian, co mi się w danej pani podoba. Numerki wstawcie sobie sami - wedle uznania, upodobania. Wiem, pominąłem całą masę dziewczyn, które według Was powinny się znaleźć poniżej - np. Jonnę Sailon z All Ends, siostry Alexię i Anissę Rodriguez (Eyes Set To Kill), Amy Lee z Evanescence, Mariangelę Demurtas z Tristanii, Amber Valentine z Jucifer, Lauren Harris - córkę Steve'a z Iron Maiden, stereotypową metalówę z długimi czarnymi włosami, fajnym biustem, niezłymi nogami, i jeszcze kilka setek innych. Cóż, de gustibus… Diabeł mi to wybaczy. I jego seksowne służebnice mam nadzieję, że również. Oto mój wybór:
Cristina Scabbia (Lacuna Coil) - regularna uczestniczka pierwszej trójki każdego zestawienia seksownych, metalowych wokalistek. Czaruje pięknymi, dużymi, brązowymi oczami, bardzo ładnymi ustami, ładną buźką. Piersi ma może nieimponujące, ale za to idealnie ukształtowane. Śliczne nogi i tyłeczek. Na wszystkich zdjęciach wychodzi bajecznie. Dodatkowo jest przemiła i sympatyczna, na co zwracają uwagę niemal wszyscy dziennikarze.
Pilar Giménez García, czyli Ailyn (Sirenia) - Katalonka, o dziwo, w rankingach nie pojawia się wysoko. A ma niemniej uroku i seksapilu niż Scabbia. Typ urody dość podobny. Ailyn ma chyba jeszcze bardziej zniewalające spojrzenie od Włoszki i równie piękny uśmiech. Stylizuje się na piękność z czasów renesansu albo filmów o Robin Hoodzie. Chciałbym ją zobaczyć w roli Lady Marion, kąpiącej się w jakimś leśnym strumyku.
Simone Simons (Epica) - wahałem się, czy do grona kobiet o klasycznej urodzie, stylizowanych na postacie z dawnych romansów i melodramatów, dać wokalistkę Epiki, czy jej rodaczkę Sharon Den Adel z Within Temptation. Simone przekonała mnie cudnymi, niebieskimi oczami i naturalnymi, prostymi rudymi włosami. Jeśli dodać do tego pięknie ukształtowany biust i bardzo zgrabny tyłeczek, to facet cały mięknie. No prawie cały…
Angela Gossow (Arch Enemy) - na szczęście nie jestem tak znany, jak "Revolver", więc Niemka nie dowali mi za rozpływanie się nad jej walorami niczym Albercik Starski nad rodzajem żeńskim w "Seksmisji". Kapitalnie zbudowana. Mogłaby zawstydzić niejedną instruktorkę fitness. Ładnie wyrzeźbione nogi, wielkie niebieskie oczy, duże, mięsiste usta, jędrny tyłek, którym mogłaby jak Jagienka z "Krzyżaków" orzechy rozgniatać. W dawnych czasach byłaby murowaną Miss Wikingów. Nawiasem pisząc, jej mężczyzną jest od lat Szwed Michael Amott, Wikingów potomek.
Floor Jansen (ReVamp, eks-After Forever) - za ten wybór pewnie zostanę wyśmiany. Bo Floor nie ma tego, co mają panie z podsumowań "Revolvera". Holenderka jest solidnie, proporcjonalnie zbudowaną kobietą, wysoką (trochę ponad 170 cm), bez słodkiej buźki, w którą będą się wgapiać miliony facetów. Z każdej strony jest ją za co złapać, że się tak nieelegancko wyrażę. Ale w oczach ma takie diabliki-kurwiki, że hipnotyzują faceta w sekundzie. No i ta bijąca z niej energia i piękny uśmiech…
Maria Brink (In This Moment) - pierwsza z reprezentantek najmłodszego pokolenia gorących metalowych lasek. Drobniutka, ma ok. 160 cm wzrostu i spojrzenie jak dziewczynka, która właśnie zakończyła edukacje w katolickiej szkole z internatem o ostrych regułach. Udało jej się tam co jakiś czas przemycić świńskie gazetki albo filmiki na przenośnym nośniku. Niewiniątku spodobały się sprośności i stąd ten cudny diablik w oczach. Ma ładne nogi, prześliczne duże piersi, które chętnie eksponuje. Umie sprzedać się na zdjęciach - zepsuta uczennica w kraciastym mini, wamp, ostra, zbuntowana laska - w każdym wcieleniu wypada doskonale. Milutka. Chętnie odpowiada nawet na najgłupsze pytania wysokim dziewczęcym głosikiem i z nieodłącznym, filuternym uśmiechem. Urocza kokietka.
Marta Peterson (Bleeding Through) - obok Brink główny seks symbol współczesnej amerykańskiej sceny metalowej. Co mnie w niej pociąga? Duże, zmysłowe usta, dłuuuugie nogi, ładna twarz, wielkie oczy, brwi jak cięciwy, kształtny biust, ładne białe zęby. Była na okładce kalendarza "Revolver" z "Hottest Chicks In Metal". Na stronie pierwszej i 13. Gdybym przygotowywał swój, też by się znalazła, choć tylko raz i nie tak wysoko.
Alissa White-Gluz (The Agonist) - tu też miałem dylemat. Dać najseksowniejszą wegetariankę na świecie, czy siostry Rodriguez z Eyes Set To Kill, które w 2011 gościły w Polsce. Wybrałem Alissę. Kasztanowe włosy, niebieskie oczy i wygięte w ładny łuk duże brwi to coś, co na mnie działa. Nie przepadam za estetyką emo, mocnym makijażem i spojrzeniami wiecznie zbitego pikusia, dla którego wszystko na świecie jest do d…, ale na szczęście Alissa stosuje nie tylko takie stylizacje. Do tego spojrzenie miewa zniewalające i jest naprawdę ładnie zbudowana. Gdy ogląda się ją w lateksowych butach do kolan, rozpiętej koszuli i krótkich oraz mocno wciętych spodenkach, to krew od razu krąży szybciej.
Karin Axelsson (Sonic Syndicate) - ładna drobna kobieta, która głównie wygląda jak dziewczyna z sąsiedztwa, ale ma ten diabelski błysk w oku. Potrafi być jak ostra laska, choć jest drobniutka, niepozorna. Umie ubrać się mrocznie, gotycko. Piersi nieduże, lecz ładnie zaokrąglone. Piękne, niebieskie oczy i brązowe włosy. W krótkiej fryzurze chyba jej lepiej.
Ex aequo daję trzy panie, które zachwycają swoim biustem, choć każdej innych walorów absolutnie nie brakuje. Ich piersi rzucają się jednak w oczy od razu i ślepia ciężko od nich oderwać. Chodzi o: Francine Boucher (Echoes Of Eternity), Helenę Iren Michaelsen (eks-Trail Of Tears, Imperia) i Veronikę Freeman (Benedictum). Przypatrzcie się, a na pewno uznacie, że nie mogłem ich pominąć.
W każdym rankingu "Revolver" znalazło się miejsce na choćby jedną azjatycką piękność. W tym z 2010 roku była to Doris Yeh z tajwańskiego Chthonic, wyglądająca jakby urwała się z mangi o wampirach. U mnie będą dwie skośnookie panie - Dr Mikannibal (Sigh) i Koreanka - Ji-In Cho (Krypteria). Pierwsza to egzemplarz wyjątkowy. Doktor fizyki, która nie boi się odważnych zdjęć i strojów. W studiu nagrywa topless, co dokumentuje na zdjęciach. Dzięki temu wiemy, że ma bardzo, bardzo ładne piersi. Mierzy niewiele ponad 155 cm, lecz w jej oczach diabeł mieszka wielki. Potrafi przekonująco zapozować zarówno na niewiniątko, jak i bezwzględną dominę, której lepiej się nie sprzeciwiać. Diaboliczna, świetnie zbudowana. Uosobienie powiedzenia, że kobieta ma wiele twarzy. Ji-In Cho jest równie drobna, lecz mniej diaboliczna. Bardziej gotycko-romantyczna. Na zdjęciach raz wygląda bardzo niewinnie, raz wściekle seksownie, na przykład, gdy leży naga, a łono i piersi zakrywają płatki róż.
O ranking polskich najseksowniejszych metalowych kobiet na razie się nie pokuszę. Gdyby poszperać dokładnie i do tego sięgnąć jeszcze do historii, pewnie lista obejmowałaby kilkanaście nazwisk. Kiedyś był sobie thrashowy zespół Astaroth, a w nim na gitarze grała śliczna blondynka Dorota, o nazwisku bodajże Kościesza. Podczas "Metal Battle '89" w Spodku Roman Rogowiecki przedstawił ją rozszalałej, czekającej na koncert Sodom publice jako "pierwszą metalową gitarzystkę w Polsce". "Wizualne wrażenie robi jeden z wioślarzy!" - pisał w relacji z imprezy Jacek Adamczyk, znany wówczas dziennikarz od ostrej muzyki. Niestety, wkrótce potem słuch o Astaroth i Dorocie zaginął (bardzo jestem ciekaw, co się z nią potem działo). Później było całkiem sporo zespołów z paniami w składzie (m.in. Aion, Moonlight, Desdemona, Sacriversum, Via Mistica, Delight, Lilith). Dziś w Polsce wydaje się panować trend odmienny od światowego. U nas kobiet w metalu jakby coraz mniej. No chyba, że schowały się w głębokim undergroundzie. Na świecie aż się od nich roi. Metalowców, do tego uznanych w świecie, w Polsce nie brakuje. Może jakaś pani dziennikarka pokusi się o ranking? Z wielką ciekawością przeczytam.




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna