Spis treśCI: Ballada o brygu



Pobieranie 114.15 Kb.
Data01.05.2016
Rozmiar114.15 Kb.
SPIS TREŚCI:

  1. Ballada o brygu

  2. Staruszka

  3. Malenka

  4. Anioł i diabeł

  5. W nicosc sniaca sie droga

  6. Jaskółka

  7. Chory na wyobraznie

  8. Asfalt

  9. Wedrówka zycie jest człowieka

  10. Niepokój

  11. Nie spoczniemy

  12. Włóczedzy

  13. Hymn oblesnych zarłoków

  14. Biały mis

  15. Córka grabarza

Śpiewnik Żółtych Stóp® na rajd po Beskidzie Niskim 2010



ŚPIEWNIK





Beskid Niski 2-6.06.2010



1. Ballada o brygu


Przypłynął statek do Bordeaux

I korców zboża przywiózł sto

Kapitan był tam chłop na schwał

Na dziobie brygu sobie stał

O la la laj o la la laj…

Na dziobie brygu sobie stał


Trzy mieszczki przyszły pytać go

Po ile sprzeda zboże to

- Pozwólcie panie na mój bryg

A targu dobijemy w mig

O la la laj o la la laj…

A targu dobijemy w mig


Skoczyła więc najmłodsza z trzech

Wtem w żagle zadął wiatru wiew

I okręt zaczął fale pruć

- Żeglarzu ach zatrzymaj wróć!

O la la laj o la la laj…

Żeglarzu ach zatrzymaj wróć!


- Zatrzymaj wróć! - błagała wciąż -

Burmistrzem wszakże jest mój mąż!

- A choćby nawet królem był |

Całował będę Cię co sił |

O la la laj o la la laj… |

Całował będę Cię co sił! |x2



a e a

C D a


a G

C E


d

a e a
a e a

C D a

a G


C E

d

a e a


a e a

C D a


a G

C E


d

a e a
a e a

C D a

a G


C E

d

a e a






15. Córka grabarza


Czemu ty dręczysz mnie córko grabarza

Świeże kwiaty wciąż przynosisz dla mnie tu

Przestań już dręczyć mnie i nie powtarzaj

Jak twój ojciec sypał ziemię na mój grób


Jak tu ciemno jak tu głucho jak ponuro

Z każdej strony zwały ziemi gniotą mnie

Czemu ty stoisz tu stoisz nade mną

I dlaczego tak okrutnie śmiejesz się


Czemu ty dręczysz mnie…
Biała suknia czarny włos nie uwierzę

Że przychodzisz tu co rano budzisz mnie

Przestań już dręczyć mnie i nie przeszkadzaj

Lepiej odejdź stąd daleko odejdź gdzieś


Czemu ty dręczysz mnie…
Bystrym okiem pragniesz przebić czarną ziemię

Chcesz zobaczyć czy wygodnie w trumnie mi

Błagam cię odejdź stąd odejdź ode mnie

Nie zakłócaj mi spokoju chociaż ty


Czemu ty dręczysz mnie… |x2

d g

C d A


d g

C d A
d g

C d A

d g


C d A

d g


C d A

d g


C d A

d g


C d A

d g


C d A



14. Biały miś


Biały miś dla dziewczyny

Którą kocham i będę kochał wciąż

Lecz dziewczyna jest już z innym

A ja kocham i będę kochał wciąż



I pozostał jej tylko biały miś
Hej dziewczyno spójrz na misia

On przypomni on przypomni chłopca ci

Nieszczęśliwego białego misia

Który w oczach ma tylko szare łzy


Płynie czas jak ta rzeka

I nie wrócą i nie wrócą tamte dni

W moim sercu jest dziś rana

Którą zatrzeć możesz tylko ty


Hej dziewczyno…
Tyle dziewcząt jest na świecie

A ja właśnie kocham jedną z nich

Tą dziewczyną wymarzoną

Tą dziewczyną wymarzoną jesteś ty


Hej dziewczyno…

a d

F G a (G)

a d

F G a (G)



C d

F G a (G)

C d

F G a (G)


a d

F G a (G)

a d

F G a (G)


a d


F G a (G)

a d


F G a (G)




2. Staruszka

(3)


Gdzie sosnom wiatr gnie ramiona

W brzeg biją rzędy fal

Stoi staruszka zgarbiona

I patrzy w morza dal

Cała jej twarz pomarszczona |

Na lasce wsparta dłoń |

A siwa włosów korona |

Zdobi zmęczoną skroń |x2


Przed wielu laty to było

Ślub miał być że ho ho!

Lecz morze szczęście zniszczyło

Gdy żagiel szedł na dno

Ona innego nie chciała |

Okrył ją żalu cień |

Tamtemu wierną zastała |

Aż po dzisiejszy dzień |x2


I dziwią się sosny krzywe

Zdumione morze grzmi

Jakże to w ogóle możliwe

Kochać tak wiele dni

I nie wie wicher północny |

Wysuszy słone łzy |

Wie tylko Pan Bóg Wszechmocny |

Co w ludzkiej duszy tkwi |x2



e G D H7

e H7 e (H7)

e G D H7

e H7 e

G D G D

G D H7



e D G H7

e H7 e


e G D H7

e H7 e (H7)

e G D H7

e H7 e

G D G D

G D H7



e D G H7

e H7 e


e G D H7

e H7 e (H7)

e G D H7

e H7 e

G D G D

G D H7



e D G H7

e H7 e





3. Maleńka


Kochałem cię dziś rano ust naszych ciepła słodycz

Jak senna złota burza nade mną twoje włosy

Przed nami na tym świecie już inni się kochali

I w mieście albo w lesie też tak się uśmiechali

A teraz trzeba zacząć rozłączać się po trochu

Twe oczy posmutniały Maleńka

Nie wolno się żegnać w ten sposób
Na pewno cię nie zdradzę odprowadź mnie do rogu

Ty wiesz że nasze kroki zrymują się ze sobą

Twa miłość pójdzie ze mną a moja tu zostanie

I będą się dotykać jak brzeg i morskie fale

Czy miłość to kajdany nie mówmy lepiej o tym

Twe oczy posmutniały…


Kochałem cię dziś rano ust naszych miękka słodycz

Jak senna złota burza nade mną twoje włosy

Przed nami na tym świecie już inni się kochali

I w mieście albo w lesie też tak się uśmiechali

Czy miłość to kajdany nie mówmy lepiej o tym

Twe oczy posmutniały…



A

fis


D

A

fis



D E

A E
A

fis

D

A



fis

D E A E
A

fis

D

A



fis

D E A E





Boże drogi więcej daj czekolady

Do obiadu już wytrzymać nie dam rady
Nie dam rady cały jestem już blady

Boże drogi daj nam wreszcie czekolady!


Czekolady cuksów wafli i słońca

Choć w tym deszczu mógł bym szamać tak bez końca


Tak bez końca szamać aż do obiadu

Wielką porcję do menażki mi załaduj!



F

G C


F

G C
F

G

C
F


G C



13. Hymn obleśnych żarłoków


Załaduj wafelki o twymi dłońmi

I zajadaj je garściami nieprzytomnie


Nieprzytomnie znowu do buzi wpychaj

Z przejedzenia wśród rozkoszy dzisiaj zdychaj


Dzisiaj zdychaj bracie wcinaj słodycze

Ja tak robię plackiem leżę ciągle kwiczę


Leżę kwiczę patrzę na swoje nogi

Jakie czyste! Jakie zgrabne! Boże drogi!



C F

G C
F

G C

F

G C


F

G C





4. Anioł i diabeł


Idzie diabeł ścieżką krzywą pełen myśli złych

Nie pożyczył mu na piwo nie pożyczył nikt

Słońce praży go od rana wiatr gorący dmucha

Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał


Piwa nalejcie piwa dobrego piwa

Ze starej beczki od barmana!

Piwa głowa się kiwa od tego piwa

Ze starej beczki


Idzie anioł wśród zieleni dobrze mu się wiedzie

Pełno drobnych ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie

Nagle przystanęli obaj na drodze pod śliwką

Zobaczyli że im browar wyszedł na przeciwko


Piwa nalejcie…
Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości

Anioł pije piwo trzecie diabeł mu zazdrości

Pożycz dychę - mówi diabeł - Bóg ci wynagrodzi

My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie


Piwa nalejcie…
Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem

I powiada - Dam ci dychę w zamian za twą duszę

Musiał diabeł duszę wściekłą aniołowi sprzedać

I stworzyli sobie piekło z odrobiną nieba


Piwa nalejcie…

e C D e

C D e


C D e

C D e
C D

e

C D


e
C D e

C D e


C D e

C D e

C D e

C D e


C D e

C D e

C D e

C D e


C D e

C D e




5. W nicość śniąca się droga sł. Bolesław Leśmian

(e Fis h…)



Poistniały czerwienie na niebiosów uboczu

Poistniały dla nikogo samym sobie raczej wbrew

I nie umiemy powiedzieć skąd uległość mych oczu

Tym zarysom drzew na chmurze... Trzebaż oczom takich drzew?...


Wiem że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę

Odchodzimy gdzieś co chwila i co chwila brak nam lic

I nie mogę cię pieścić i nie pieścić nie mogę

Tylko patrzę w zmierzch za tobą i nie pragnę widzieć nic


Usta twoje daleko! Usta twoje tak blisko!

Serce w żalu zatwardziałe do rąk swoich weź i złam!

Czy pamiętasz ów ogród płot wysoki mgłę niską?

Mgła to człowiek niepotrzebny snem mi równy taki sam!


Coś tam o nas przez liście zaszeptało do cienia

Potoczyło się po drzewach zrozumiało w nas i lśni

W ustach twoich tkwi chłodna odrobina znużenia

Więc pójdziemy do ogrodu Poszukamy zmarłych dni


Jest tam ścieżka znajoma i jest drzewo za bramą

Czy pamiętasz jak się idzie? trzeba minąć cały świat

Wdziej tę suknię co wtedy włosy uczesz tak samo

I pójdziemy do ogrodu ty idź pierwsza pójdę w ślad...


Usta twoje…

h e A D

G Fis h A D

h e A D

G Fis h Fis h



h e A D

G Fis h A D

h e A D

G Fis h Fis h


A D

G Fis


A D

G Fis
(e Fis h…)

h e A D

G Fis h A D



h e A D

G Fis h Fis h


h e A D

G Fis h A D

h e A D

G Fis h Fis h


(e Fis h…)




Mówimy o wojnach w dalekich krainach

Zmyślamy bogactwa zdobyte stracone

Słuchają jak mszy dolewają nam wina

I dziewki przysiądą się też ośmielone

Do ognia dorzuci przebiegły gospodarz:

Noc długa korzyści mu doda
Rozgrzani snujemy niezwykłą opowieść

Zazdroszcząc im tego że tacy ciekawi

Choć mają co każdy tak chciałby mieć człowiek

A za byle co już gotowi zastawić

By włóczyć się szukać i błądzić jak my

I żyć bez wytchnienia bez nocy i dni |x3


Pijemy i każdy już ma coś na oku

Ten nocleg w piekarni ten pannę piersiastą

Świt znajdzie nas znowu za miastem na stoku

Gdzie nikt tak naprawdę nic nie ma na własność

A wam pozostanie piosenka i sny:

"My dzieci wolności bezdomne my psy...

Dzieci wolności dzieci wolności psy…

Dzieci wolności psy dzieci wolności psy…"



a

F a



F a

E7

F E7

F E7


a

F a


F a

E7

F E7

F E7 a


a

F a


F a

E7

F E7

F E7

a




12. Włóczędzy sł. Jacek Kaczmarski


Wchodzimy z twarzami zdrowymi od mrozu

Siadamy przy ogniu tańczącym z radości

Ścieramy z nadgarstków odciski powrozów

Wołamy o wino i chleb i tłustości

Spod ścian patrzą na nas w milczeniu miejscowi

Napięci na wszystko gotowi


Wchłaniamy łapczywie wielkimi kęsami

Łykamy alkohol aż warczy nam w grdykach

Bekniemy czasami ziewniemy czasami

Aż z ław w ciepło wzbija się woń wędrownika

I płynie pod ściany miejscowych jak ręka

Co mówi - przestańcie się lękać |x3


Śpiewamy piosenki o drodze i pracy

O braku pieniędzy i braku miłości

Podnoszą się ze snu miejscowi pijacy

Słuchają oczami rozumnej przeszłości

Ktoś wstanie podejdzie zapyta - kto my?

- My dzieci wolności bezdomne my psy


Przysiądą się stawiać i pytać nieśmiało

Gdzie dobrze gdzie lepiej a gdzie pieniądz rośnie?

I plączą się cienie pod niską powałą

I coraz jest ciaśniej i duszniej i głośniej

Bo oto włóczędzy z przeszłością swą mroczną

Dla ludu się stają wyrocznią |x3



a

F a


F a

E7

F E7

F E7


a

F a


F a

E7

F E7

F E7 a


a

F a


F a

E7

F E7

F E7


a

F a


F a

E7

F E7

F E7 a






6. Jaskółka uwięziona


Jaskółka czarny sztylet wydarty z piersi wiatru

Nagła smutku kotwica z niewidzialnego jachtu

Katedra ją złowiła w sklepienia sieć wysoką

Jak śmierć kamienna bryła jak wyrok naw prostokąt

Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym

Tnie jak czarne nożyce lęk ją ogarnia


Jaskółka siostra burzy żałoba fruwająca

Ponad głowami ludzi w których się troska błąka

Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna

Zwabiona w chłód katedry przestroga i modlitwa


Nie przetnie białej ciszy pod chmurą ołowianą

Lotu swego nie zniży nad łąki złotą plamą

Przeraża mnie ta chwila która jej wolność skradła

Jaskółka czarny brylant wrzucony tu przez diabła


Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę

Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna

Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę

Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna


Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę

Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna

Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę

Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna



a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E


a C e G a

a C e G a

a C e G a

a C e G a


a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E


a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E


a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 E

a G d E4 A





7. Chory na wyobraźnię

e h C D e h C D



Dawno w mieście już drwił z niego każdy

Pośmiewiskiem był ludziom na co dzień

Ot wariat chory na wyobraźnię

Wiecznie w drodze spóźniony przechodzeń

Dokąd idziesz pytali go bliscy

Z tego bracie to trzeba się leczyć

A on brał tekturową walizkę

I wychodził obrazom naprzeciw mówiąc


Idę tam gdzie bezmiar błękitu |

Światłocienie cyprysów przy drodze |

Feerią barw każdy ranek rozkwita |

Chociaż wiem że do celu nie dojdę |x2


Gdy malował świat milkł jak zaklęty

Kurczył się w skrawek płótna na ramach

A on pieścił je jak pierś kobiety

W siedmiobarwnych tęcz kreskach i plamach

Kiedy skończył wpatrywał się w ciszy

By natchnieniem nasycić znów duszę

A gdy już dał się marszandom wykpić

Pił noc całą by z brzaskiem wyruszyć mówiąc


Idę tam gdzie bezmiar błękitu…

e a

e a


C G C G

a H


e a

e a


C G C G

a H
G D a e

G D a e

C G C G


a H
e a

e a


C G C G

a H


e a

e a


C G C G

a H





Niepocieszony mija czas

Bo za jednym czarnym asem drugi as
Nie spoczniemy nim dojdziemy

Nim zajdziemy w siódmy las

Więc po drodze więc po drodze

Zaśpiewajmy chociaż raz


Niewytańczony wybrzmi bal

Bo za jedną siną dalą druga dal

Nieuleczony uśnie ból

Za pikowym czarnym królem drugi król


Czy warto było kochać nas?

Może warto lecz tą kartą źle grał czas


Nie spoczniemy nim dojdziemy

Nim zajdziemy w siódmy las

Więc po drodze więc po drodze

Zaśpiewajmy chociaż raz



g

D


D g

D g


D g

D g
F B F

B

c D


Dis D
g

D
D g

D g

D g


D g



11. Nie spoczniemy


Nieutulony w piersi żal

Bo za jedną siną dalą druga dal


Nie spoczniemy nim dojdziemy

Nim zajdziemy w siódmy las

Więc po drodze więc po drodze

Zaśpiewajmy chociaż raz


Nienasycony w sercu głód

Bo za jednym nocnym chłodem drugi chłód


Nie spoczniemy nim dojdziemy

Nim zajdziemy w siódmy las

Więc po drodze więc po drodze

Zaśpiewajmy chociaż raz


Niewytańczony wybrzmi bal

Bo za jedną siną dalą druga dal

Nieuleczony uśnie ból

Za pikowym czarnym królem drugi król



g

D
D g

D g

D g


D g
g

D
D g

D g

D g


D g
F B F

B

c D



Dis D




8. Asfalt

(a C G E)



Dokąd idziesz pod górę pod wiatr?

Wpatrzony w asfalt drogi

Krople na rzęsach w ustach gorzki smak

A ty nie dojdziesz i tak


Tu samochody wyjąc mkną

A w prawo ptaki nad polem

Pod nimi szumi ocean zbóż

Zielony wyspy drzew


Gdy lato zaszumi ciepłem

Rzuć drogi wiodące donikąd

Odetchnij powietrzem lasów dziewiczych

Niebem dzwoniącą ciszą

Z dala od pyłu miast

Od tłoku codziennych spraw

Może znajdziesz co dawno straciłeś

Wolnego życia smak


Każdy ma swoje dapakol

Z którego zwiozą go w końcu

Cel często większy bywa od sił

Marzenia większe niż my


I coraz trudniej przez lata się pchać

Po schodach piąć się do góry

Biegnąc nie słyszysz już szumu fal

Nie odróżniasz nieba od dna


Gdy lato zaszumi…

a C G C

a G C A7

d G C a

d E a
a C G C



a G C A7

d G C a


d E a
a d

G E


A7 F

G C E


a d

G E


F E a

d E a


(a C G E)

a C G C


a G C A7

d G C a


d E a
a C G C

a G C A7

d G C a

d E a




9. Wędrówką życie jest człowieka sł. Edward Stachura


Aaa…
Wędrówką jedną życie jest człowieka

Idzie wciąż dalej wciąż

Dokąd skąd? Dokąd skąd? Dokąd skąd!
Jak zjawa senna życie jest człowieka

Zjawia się dotknąć chcesz

Lecz ucieka? Lecz ucieka! Lecz ucieka!
To nic! To nic! To nic! Dopóki sił

Jednak iść! Przecież iść! Będę iść!

To nic! To nic! To nic! Dopóki sił

Będę szedł! Będę biegł! Nie dam się!


Wędrówką jedną życie jest człowieka

Idzie tam idzie tu

Brak mu tchu? brak mu tchu brak mu tchu!
Jak chmura zwiewna życie jest człowieka!

Płynie wzwyż płynie w niż!

Śmierć go czeka? śmierć go czeka śmierć go czeka!
To nic!… |x4
Aaa…


GDeGDeGDeGDe
G

D e


G D e
G

D e


G D e
C G D C

G D e


C G D C

G D e
G

D e

G D e
G



D e

G D e





10. Niepokój sł. Józef Baran


Mosty które pod osłoną nocy

Przerzuciliśmy do siebie porywa świt

Trwa potop jutrzenki po obu brzegach

Bezradnie biegamy ręce do siebie wyciągamy


Twoje oczy rozwarte szeroko rozstaniem

Oddalają się i serce za nimi podąża

Oglądając się raz po raz za siebie

Oglądając się za siebie


Przez niebo przebiega dreszcz niepokoju

Rozstępuje się świat na dwie połowy

I coraz mniejsza staje się

Włosów chmura kasztanowa


Twoje oczy…
I twoja ręka wyrwana z mojej

Do stacji zbliżają się

Robotnicy dnia powszedniego

O twarzach przeraźliwie trzeźwych


Twoje oczy… |x2

d B

A7 B A7

d B

A7 B A7


B A7 d

B A7 d

B A7 d

B A7 d


d B

A7 B A7

d B

A7 B A7


d B


A7 B A7

d B


A7 B A7


Pobieranie 114.15 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna