Sygn akt Sk 7/06* w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej Trybunał Konstytucyjny w składzie



Pobieranie 201.76 Kb.
Strona5/5
Data07.05.2016
Rozmiar201.76 Kb.
1   2   3   4   5


Należy w związku z tym zauważyć, że ustawodawca nie traktuje odmiennie asesorów i sędziów sądów rejonowych w zakresie możliwości delegowania ich do pełnienia obowiązków przez prezesa sądu okręgowego. W ocenie Trybunału Konstytucyjnego możliwość delegowania asesorów na podstawie art. 77 § 8 prawa o ustroju sądów powszechnych nie stwarza dodatkowych zagrożeń dla niezawisłości asesorów.
5.12. Ważną kwestią jest wreszcie problem „niezależności politycznej” asesora. Art. 178 ust. 3 Konstytucji wskazuje, iż podstawową gwarancją zasady apolityczności sędziów jest zakaz ich przynależności do partii politycznych, a także związków zawodowych oraz prowadzenia takiej działalności publicznej, która jest oceniana jako niezgodna z zasadami niezależności i niezawisłości. Z przepisu tego, biorąc pod uwagę jednoznaczny kontekst historyczny, wyprowadzić można generalny zakaz prowadzenia przez sędziów działalności politycznej. Należy tu podkreślić, iż sędziom przysługują oczywiście prawa polityczne, włącznie ze swobodą wypowiadania się w sprawach publicznych, jednak nie może to prowadzić do zachowań, które naruszałyby zasadę niezawisłości samych wypowiadających się lub innych sędziów. Z tego punktu widzenia prima facie przyjąć można, iż art. 136 § 2 prawa o ustroju sądów powszechnych zawierający odesłanie do przepisów dotyczących sędziów obejmuje również art. 178 ust. 3 Konstytucji. Jednak należy zwrócić uwagę, że konstrukcja ustawowego odesłania do regulacji konstytucyjnej budzi zasadnicze wątpliwości z punktu widzenia hierarchii źródeł prawa. Chodzi o to, że o zakresie zastosowania norm konstytucyjnych nie mogą decydować normy niższego rzędu. Podważałoby to zasadę bezpośredniego stosowania Konstytucji oraz jej nadrzędną pozycję w systemie źródeł prawa. Konstytucja może dopuszczać ustawowe ograniczenia zakresu zastosowania niektórych jej przepisów (np. art. 37 ust. 2 Konstytucji) oraz określić, iż realizacja jej przepisów nastąpi w sposób określony w ustawie (art. 66 ust. 1 Konstytucji). Bez takiej regulacji konstytucyjnej nie jest jednak dopuszczalne ustawowe ograniczenie ani rozszerzenie zakresu lub znaczenia regulacji konstytucyjnej. Dlatego dokonując wykładni przepisów prawa o ustroju sądów powszechnych w zgodzie z Konstytucją, należy przyjąć, że w stosunku do asesora nie obowiązuje zakaz przynależności do partii politycznych, bo odesłanie zawarte w art. 136 § 2 dotyczy tylko norm rangi ustawowej. Tym samym w stosunku do asesora brak również tego wymagania, związanego z zasadą niezawisłości sędziowskiej. Jest to argument, który z praktycznego punktu widzenia nie ma może najistotniejszego znaczenia, ale w połączeniu z wcześniejszymi stwierdzeniami utwierdza w przekonaniu o niekonstytucyjności rozwiązań przyjętych w art. 135 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych.
5.13. Ochrona wewnętrznej niezawisłości arbitra asesora przed wpływem zewnętrznym, w tym politycznym, jest szczególnie trudna, gdy – tak jak w wypadku asesorów – wpływ na karierę i awans zawodowy ma Minister Sprawiedliwości, a więc podmiot zaliczany do egzekutywy i obsadzany w wyniku klucza politycznego. Skoro awans i ocena przydatności zawodowej asesora w decydującej mierze zależy właśnie od ministra, nie sprzyja to kształtowaniu postaw niekonformistycznych wobec oczekiwań egzekutywy, a w każdym razie (nawet w wypadku nieskazitelnej postawy i ministra, i asesury) nie gruntuje to społecznego przekonania o niezależności wymiaru sprawiedliwości od egzekutywy. Tymczasem kształtowanie społecznego przekonania o istnieniu realnego „oddzielenia” trzeciej władzy od egzekutywy jest nieodzowne po to, aby Konstytucja odgrywała efektywną rolę w kształtowaniu praktyki funkcjonowania państwa i aby były zrealizowane warunki decydujące o realności konstytucyjnej zasady rozdzielenia władzy (art. 10 Konstytucji).
5.14. Kolejny argument na rzecz stwierdzenia niezgodności zakwestionowanej regulacji z art. 45 ust. 1 Konstytucji, a w szczególności wyrażoną w nim zasadą rozstrzygania spraw przez niezawisły, bezstronny i niezależny sąd, nawiązuje do poglądu wyrażonego w powołanym wcześniej orzeczeniu TK z 9 listopada 1993 r. Pogląd ten związany jest zresztą ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który posługuje się tutaj, mówiąc w uproszczeniu, formułą, zgodnie z którą ważne jest bezstronne i niezawisłe wymierzanie sprawiedliwości, ale ważne jest również, żeby było widać, iż jest ona wymierzana bezstronnie i w sposób niezawisły (wyrok ETPC z 28 czerwca 1984 r. w sprawie Campbell i Fell przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, sygn. 7819/77, 7878/77). Chodzi więc o stronę socjologiczno-prawną problemu. Ważny jest w tym kontekście społeczny odbiór pewnych regulacji i zachowań. Sprawiedliwość powinna być wymierzana w sposób, który usuwa potencjalne zastrzeżenia uczestników postępowania co do bezstronności i niezawisłości składu orzekającego, choćby nawet w konkretnym wypadku były one nieuzasadnione, ale sprawiały również dla postronnych wrażenie uzasadnionych lub częściowo uzasadnionych.

Zakwestionowaną regulację należy z tego punktu widzenia ocenić negatywnie. Tworzy ona bowiem pole do różnego rodzaju domysłów i sugestii, które choć nieuzasadnione, mogą spowodować, że zarówno uczestnicy postępowania, jak i przede wszystkim pełnomocnicy procesowi, będący przecież osobami znającymi nie tylko przepisy prawa, ale i praktykę jego stosowania w poszczególnych sądach, utwierdza się w przekonaniu, że orzeczenia wydane przez (lub z udziałem) asesora sądowego nie są w pełni bezstronne i niezawisłe. Jeszcze raz należy podkreślić, że zasada niezawisłości sędziowskiej ma tak istotne znaczenie, że nie można jej ograniczać tylko do strony formalno-dogmatycznej, ale ważną rolę odgrywa tutaj konieczność zapewnienia przekonania o jej przestrzeganiu. Dlatego z ostrożnością należy podchodzić do wszelkich regulacji, które modyfikują standardy niezawisłości, i zwracać uwagę, czy nie prowadzą one do zmian w społecznej ocenie sądu jako instytucji faktycznie niezawisłej. Zakwestionowane regulacje na pewno nie przyczyniają się do wzrostu stopnia przekonania o tym, a nawet rodzą realne niebezpieczeństwo jego obniżenia.


5.15. Wreszcie należy zwrócić uwagę, iż kwestia wynagrodzenia asesorów, mocno podnoszona w skargach, nie wydaje się konstytucyjnie znacząca, bo przecież nie gwarantuje równego uposażenia zasadniczego sędziów sądów odpowiednich typów. Może to być co najwyżej zasada rangi ustawowej. Inaczej mówiąc, jeżeli fakt różnych zarobków samych sędziów nie stanowiłby (sam w sobie, bo pozostaje kwestia kryteriów zróżnicowania) naruszenia Konstytucji, to naruszenia takiego nie można dopatrywać się w mniejszych zarobkach asesora niż sędziego. W skargach nie wykazano natomiast w żaden sposób, iż uposażenie asesora jest tak niskie, że nie odpowiada zakresowi ich obowiązków i godności urzędu zbliżonego w niektórych sytuacjach do urzędu sędziego. Wysokość wynagrodzenia asesora wynika z przepisów ustawy i rozporządzenia wykonawczego. Przepisy te nie dają podstaw do przyjęcia, że wysokość wynagrodzenia może stanowić dodatkowy instrument ewentualnego oddziaływania na wewnętrzną niezawisłość asesora.
5.16. Przedstawiciel Prokuratora Generalnego, przypominając historię udziału asesorów w wymiarze sprawiedliwości (por. pkt II uzasadnienia), trafnie uchwycił ewolucję tej instytucji. Początkowo bowiem asesorzy mogli uczestniczyć w wykonywaniu czynności sądowych nieorzeczniczych, i tylko z mocy powierzenia im tych funkcji przez prezesów sądów. Po 1945 r. kompetencje asesorów zwiększono o możliwość orzekania, jeśli minister sprawiedliwości powierzy im pełnienie tej czynności. Jednocześnie nastąpiło wydrążenie z treści gwarancji niezawisłości, niezależności i nieusuwalności dla samych sędziów oraz idące za tym poddanie sędziów wpływowi egzekutywy (minister sprawiedliwości). Status sędziów i asesorów zbliżył się do siebie, jednak za cenę deprecjacji statusu sędziego. Obecna Konstytucja powróciła do zasad niezależności i niezawisłości trzeciej władzy – natomiast ustawodawstwo zwykłe dotyczące asesorów utrzymało ich zależność od egzekutywy, jednak nie rezygnując z powierzania im funkcji orzeczniczych (wotum). Tym sposobem powrót w Konstytucji z 1997 r. do zasad dotyczących wymiaru sprawiedliwości istniejących już pod rządem Konstytucji marcowej nastąpił na poziomie konstytucyjnym (gwarancje niezależności i niezawisłości dla sędziów), nie obejmując jednak zmian w ustawodawstwie zwykłym, zezwalającym na powierzanie asesorom konstytucyjnych funkcji przez ministra sprawiedliwości (przedstawiciela egzekutywy). Także więc rozwój historyczny przemawia za uznaniem niekonstytucyjności kontrolowanego w obecnym postępowaniu przepisu.
6. Zakres stwierdzonej niekonstytucyjności.
6.1. Orzekając o niekonstytucyjności art. 135 prawa o ustroju sądów powszechnych, Trybunał Konstytucyjny nie wykluczył możliwości istnienia instytucji asesorów. Zakwestionował natomiast jej normatywny kształt, mając na uwadze okoliczność powierzania (przez ministra sprawiedliwości, a więc przedstawiciela egzekutywy) asesorom orzekania, tj. wykonywania konstytucyjnej funkcji wymiaru sprawiedliwości, bez niezbędnych także konstytucyjnie gwarancji niezawisłości i niezależności, którymi cieszą się sędziowie. Nie należy także rozumieć orzeczenia Trybunału jako wykluczenia co do zasady możliwości dopuszczenia do orzekania osób innych niż sędziowie w znaczeniu konstytucyjnym. W tym bowiem zakresie także międzynarodowe standardy wiążące Polskę wskazują na wiele możliwych wariantów rozwiązań, zgodnych z zasadami państwa prawa. Standardy te powinny być wykorzystane przy poszukiwaniu rozwiązania przez ustawodawcę. W każdym razie należy poszukiwać takich rozwiązań, które doprowadzą do zagwarantowania rzeczywistego oddzielenia trzeciej władzy od innych władz (art. 10 Konstytucji), rozluźnią więź między asesorami i ministrem sprawiedliwości, zapewnią wpływ Krajowej Rady Sądownictwa na karierę zawodową sędziego in spe. Nie przesądzając o przyszłym normatywnym kształcie instytucji asesorów, niniejsze orzeczenie Trybunału należy rozumieć jako negatywną konstytucyjną ocenę istniejącego obecnie normatywnego modelu tej instytucji.
6.2. Trybunał Konstytucyjny, badając zgodność art. 135 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych z Konstytucją, musiał rozważyć zagadnienie zakresu czasowego stwierdzonej niekonstytucyjności. Rozważając to zagadnienie, należy wziąć pod uwagę, że podstawowym celem sądownictwa konstytucyjnego jest ochrona Konstytucji. Eliminacja sprzeczności hierarchicznych z systemu prawa w wyniku orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego jest instrumentem służącym realizacji Konstytucji. Z tego względu, badając zgodność aktów normatywnych z Konstytucją, Trybunał Konstytucyjny nie może nie brać pod uwagę praktycznych skutków swoich orzeczeń. Wynika to przede wszystkim z jego funkcji stróża Konstytucji i jednego z najwyższych konstytucyjnych organów państwa. Orzekając o zgodności aktów normatywnych z Konstytucją, Trybunał powinien zatem uwzględniać również i to, aby stan prawny, który powstanie po ogłoszeniu jego orzeczenia, nie stanowił sam w sobie lub w istniejącej konkretnej sytuacji naruszenia Konstytucji albo nie prowadził w konsekwencji do takich naruszeń. Trybunał Konstytucyjny nie może stwierdzić niekonstytucyjności aktu normatywnego, jeżeli eliminacja określonych przepisów z porządku prawnego prowadziłaby do jeszcze poważniejszego naruszenia Konstytucji niż naruszenia związane z wydaniem badanych przepisów. Aby zapobiec sytuacji, w której wyrok TK mógłby przyczynić się do naruszenia pewnych norm, wartości i zasad konstytucyjnych, Trybunał jest uprawniony do określenia skutków swojego orzeczenia w aspekcie prospektywnym poprzez odroczenie jego wejścia w życie.

W postanowieniu z 30 października 2006 r., sygn. S 3/06, Trybunał Konstytucyjny sygnalizował, że w świetle informacji przedstawionych przez Ministra Sprawiedliwości w sądach rejonowych pracuje 5237 sędziów oraz 1637 asesorów, którym powierzono sprawowanie władzy sądowniczej. Wynika stąd, że 23,81% osób orzekających w sądach rejonowych to asesorzy sądowi (OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 146).

Ewentualne stwierdzenie niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów w pełnym zakresie czasowym oznaczałoby, po pierwsze, odsunięcie asesorów od możliwości orzekania, co spowodowałoby dezorganizację wymiaru sprawiedliwości, a po drugie, ogólne i „radykalne” podważenie przez wyrok TK orzeczeń wydanych przez asesorów sądowych prowadziłoby do chaosu prawnego. Oba skutki pociągałyby za sobą naruszenie zasady ochrony zaufania do państwa i prawa wynikającej ze wspomnianej w art. 2 Konstytucji zasady państwa prawnego. Prowadziłoby to również do podważenia samego prawa do sądu. Z tego względu Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając niekonstytucyjność art. 135 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych, musiał rozważyć sprawę czasowego zakresu stwierdzonej niekonstytucyjności oraz skutków wyroku dla wyroków wydanych w przeszłości w postępowaniach z udziałem asesorów sądowych.
6.3. Artykuł 190 ust. 3 zd. 2 i 3 Konstytucji pozwala Trybunałowi Konstytucyjnemu na określenie innego niż dzień ogłoszenia wyroku terminu utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego. Wymienione przepisy nie określają jednak konkretnych przesłanek lub warunków, od których zależy zastosowanie przez Trybunał tej instytucji. Trybunał Konstytucyjny ocenia zatem a casu ad casum, czy w danej sprawie zachodzi sytuacja, w której konieczne lub co najmniej celowe jest odroczenie wejścia wyroku w życie. Podstawą odroczenia mogą być m.in. skutki faktyczne, jakie wywołałaby natychmiastowa utrata mocy obowiązującej przez niekonstytucyjny przepis w dniu ogłoszenia wyroku TK Przesłanką taką może być w szczególności konieczność ochrony norm, zasad i wartości konstytucyjnych, które byłyby naruszone lub zagrożone, gdyby nie nastąpiło odroczenie wejścia orzeczenia w życie. Trybunał Konstytucyjny wskazywał również, iż odroczenie wejścia jego wyroku w życie związane może być z sytuacją, gdy pełne przywrócenie stanu zgodności prawa z Konstytucją wymaga podjęcia kompleksowych i szerszych niż pojmowany formalnie zakres przedmiotowy orzeczenia TK działań prawodawczych (m.in. wyrok z 15 grudnia 2004 r., sygn. K 2/04).

Stwierdzenie niekonstytucyjności art. 135 § 1 oznacza, że nie podlega kompetencji Ministra Sprawiedliwości powierzanie asesorom wykonywania czynności sędziowskich. Asesorzy, którym Minister Sprawiedliwości powierzył wykonywanie czynności sędziowskich, nie będą mieli w swych kompetencjach wykonywania tych czynności. Sprawy zawisłe przed sądami rejonowymi nie będą mogły być rozpoznawane z udziałem asesorów i muszą zostać przejęte przez obecnie zatrudnionych sędziów. Istotne zmniejszenie liczby osób orzekających to – biorąc pod uwagę obecny stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce – czynnik, który poważnie utrudni sprawne działanie sądów. W rezultacie może to doprowadzić do znacznego wydłużenia się czasu prowadzenia postępowań sądowych. W ocenie Trybunału Konstytucyjnego przedstawione konsekwencje wyroku powodują, że natychmiastowe wejście w życie wyroku prowadziłoby do poważnego naruszenia Konstytucji. W rozpoznawanej sprawie przywrócenie stanu zgodnego z ustawą zasadniczą wymaga podjęcia szerokiej reformy systemu kształcenia sędziów. Z tego względu Trybunał Konstytucyjny uznał za niezbędne odsunięcie wejścia w życie wyroku o 18 miesięcy. Trzeba zaznaczyć, że ustawodawca już na skutek sygnalizacji Trybunału z 30 października 2006 r. był świadomy ewentualnych następstw kontroli konstytucyjności powierzania asesorom orzekania.


6.4. W niniejszym wyroku niekonstytucyjność dotyczy przepisów ustrojowych. Korzystano z nich przy wydawaniu rozstrzygnięć, niezależnie od ich przedmiotu, w których wydaniu uczestniczyli asesorzy. Powstaje zatem pytanie o związek między faktem niekonstytucyjności wskazanych przepisów ustrojowych a skutecznością wyroków dotychczas wydanych przez asesorów. Należy podkreślić, że wyroki wydane w okresie, w którym z punktu widzenia obowiązującego standardu konstytucyjnego powierzenie asesorom orzekania nie było zakwestionowane, nie mogą być kwestionowane. W szczególności zaś błędem byłoby dopatrywanie się jakiejkolwiek analogii z sytuacją, gdy rozstrzygnięcie zostało wydane przez organ niewłaściwy, źle legitymizowany lub niewłaściwie obsadzony. Dopiero bowiem orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ratione imperii doprowadziło do obalenia domniemania konstytucyjności zakwestionowanej normy. Aby zatem wyeliminować wszelkie wątpliwości co do doniosłości prawnej orzeczeń wydanych dotychczas przez asesorów, Trybunał w samej sentencji zamieścił stosowne stwierdzenie (część II pkt 2 sentencji).
6.5. W wyniku promulgacji orzeczenia Trybunału, po upływie osiemnastomiesięcznego terminu odroczenia, w wypadku braku zmiany przez ustawodawcę zakwestionowanej normy – niniejszy wyrok doprowadzi do eliminacji niekonstytucyjnego przepisu z systemu prawa. Do tego czasu rozstrzygnięcia wydawane przez asesorów są – z konstytucyjnego punktu widzenia – dopuszczalne.
6.6. Prawomocność jest sama w sobie wartością konstytucyjną. Przywracanie stanu stałości, pewności i bezpieczeństwa prawnego (M. Król, Teoretycznoprawna koncepcja praworządności, „Acta Universitatis Lodziensis” 1992, s. 125) zasługuje na ochronę w ramach zjawisk właściwych dla państwa prawa (w płaszczyźnie generalnej) i jako finalny cel, któremu służy konstytucyjne prawo do sądu – w płaszczyźnie indywidualnej i konkretnej. Dlatego podważenie prawomocności musi każdorazowo być przedmiotem skrupulatnego ważenia wartości. To powoduje, że nie można automatycznie kwestionować doniosłości wyroków wydanych w warunkach, gdy nie kwestionowano konstytucyjności powierzania asesorom czynności sądowych. Taki automatyzm działania oznaczałby, że nie uwzględnia się wymagania proporcjonalności oceny dokonywanej przez Trybunał Konstytucyjny przy orzekaniu o konstytucyjności w warunkach konfliktu wartości konstytucyjnych. Z jednej bowiem strony prawidłowo realizowane prawo do sądu wymaga rezygnacji z obsadzania niezawisłego sądu sędziami niewyposażonymi w gwarancje niezawisłości i niezależności, i to decyduje o stwierdzeniu niekonstytucyjności w niniejszej sprawie, z drugiej zaś strony, dopuszczenie do podważenia prawomocnych wyroków wydanych przez asesorów w okresie, gdy nie kwestionowano możliwości powierzania im wotum, doprowadziłoby do osłabienia tegoż prawa do sądu i podważyłoby stabilność prawa i bezpieczeństwo prawne. Ochrona prawomocności ma konstytucyjne zakotwiczenie w art. 7 Konstytucji, mówiącym o działaniu organów władzy publicznej (w tym wypadku sądów) na podstawie i w granicach prawa. Zatem prawomocne rozstrzygnięcia (działające ratione imperii) mają za sobą konstytucyjne domniemanie wynikające z tego właśnie przepisu. Może być ono przełamane – gdy samo rozstrzygnięcie odbiega od konstytucyjnego standardu (niekonstytucyjność dotycząca prawa materialnego lub procedury, wykorzystanych in concreto, do wydania prawomocnego orzeczenia). Nieproporcjonalne byłoby natomiast podważenie prawomocnych orzeczeń z uwagi na stwierdzenie niekonstytucyjności pro futuro, dotykającej obsady personalnej organów je wydających, działających konstytucyjnie w momencie wydania orzeczenia. W takim wypadku jak niniejsza sprawa, poważne względy konstytucyjne przemawiają za nadaniem skutkom orzeczenia o niekonstytucyjności możliwie ograniczonego zakresu, jeśli chodzi o kwestionowanie orzeczeń wydanych przez organy uznawane za niekonstytucyjne w okresie przed stwierdzeniem przez Trybunał niekonstytucyjności. Dlatego, po pierwsze, Trybunał zdecydował się na odsunięcie w czasie skutków orzeczenia o niekonstytucyjności, co umożliwia w okresie odroczenia kontynuację działalności orzeczniczej asesorów w polskim wymiarze sprawiedliwości. Po drugie zaś, o czym niżej, ważenie przez Trybunał wartości konstytucyjnych doprowadziło do ukształtowania skutków niniejszego orzeczenia.
7. Skutki orzeczenia.
7.1. Skarga konstytucyjna w polskim systemie prawnym konstrukcyjnie przede wszystkim służy eliminacji z systemu prawnego niekonstytucyjnych norm. To różni ją od skargi konstytucyjnej, która (tak jest np. w systemie niemieckim) jest skonstruowana jako instrument konstytucyjnej korekty rozstrzygnięć indywidualnych. Wskazana cecha charakterystyczna skargi ujawnia się przede wszystkim w tym, że ostateczne rozstrzygnięcie nie jest bezpośrednim przedmiotem oceny konstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny. Kontrola Trybunału koncentruje się tu na normach leżących u podstaw tego rozstrzygnięcia. Ponadto skarga konstytucyjna w polskim systemie prawnym, ze wskazanej wyżej przyczyny, nie może dotyczyć niekonstytucyjnego stosowania konstytucyjnych przepisów. W konsekwencji inicjujący kontrolę konstytucyjności normy, wnosząc skargę, musi spełnić wszystkie przesłanki wymagane dla kontroli abstrakcyjnej, a nadto musi się legitymować ostatecznym rozstrzygnięciem własnej, konkretnej sprawy, w której doszło do naruszenia jego konstytucyjnego prawa podmiotowego, przy czym źródłem naruszenia musi być prawidłowe zastosowanie niekonstytucyjnej normy. Z uwagi na swe charakterystyczne cechy konstrukcyjne, skarga konstytucyjna służy w polskim systemie prawnym w pierwszym rzędzie ochronie konstytucyjności porządku prawnego, natomiast eliminacja z obrotu niekonstytucyjnych rozstrzygnięć indywidualnych dokonuje się tylko w ramach regulacji następstw orzeczenia o niekonstytucyjności. Bezpośrednim skutkiem orzeczenia niekonstytucyjności jest eliminacja z systemu prawnego (derogacja) normy uznanej za niekonstytucyjną. Z kolei art. 190 ust. 4 przewiduje (niezależnie od tego, w jakim trybie: kontroli abstrakcyjnej czy konkretnej, stwierdzono niekonstytucyjność) możliwość wznowienia postępowań w sprawach indywidualnych, na zasadach przewidzianych w poszczególnych procedurach, aby doprowadzić do wzruszenia ostatecznych rozstrzygnięć opartych na niekonstytucyjnym przepisie. Konstytucja nie różnicuje w art. 190 ust. 4 skutków niekonstytucyjności wobec rozstrzygnięć indywidualnych, w zależności od trybu stwierdzenia niekonstytucyjności. Stwierdzenie niekonstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny powinno prowadzić w możliwie szerokim zakresie do usunięcia niekonstytucyjności także w odniesieniu do opartych na niekonstytucyjnej normie rozstrzygnięć indywidualnych. Należy bowiem nie tylko dbać o to, aby w obrocie prawnym nie pozostawały niekonstytucyjne normy, ale także należy eliminować ich skutki. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Niektóre zaszłości są nieodwracalne (por. wyroki: z 31 stycznia 2001 r., sygn. P. 4/99, OTK ZU nr 1/2001, poz. 5; z 24 kwietnia 2007 r., sygn. SK 49/05, OTK ZU nr 4/A/2007, poz. 39, s. 422). Czasem stwierdzenie niekonstytucyjności prowadzi (prowadziłoby) do wtórnej niekonstytucyjności o dotkliwych społecznych skutkach (por. wyroki: z 16 maja 2000 r. sygn. P. 1/99, OTK ZU nr 4/2000, poz. 111; z 13 marca 2007, sygn. K 8/07, OTK ZU nr 3/A/2007, poz. 26; z 16 stycznia 2007 r., sygn. U 5/06, OTK ZU nr 1/A/2007, poz. 3).
7.2. W tych ostatnio wymienionych sytuacjach, Trybunał, orzekając niekonstytucyjność, stara się minimalizować skutki własnych rozstrzygnięć. Czyni tak, posługując się konstrukcją odpowiednio ujętego wyroku zakresowego lub przez odroczenie momentu derogacji (wypadnięcia z systemu prawnego) niekonstytucyjnego aktu, aby dać czas ustawodawcy na dokonanie zmiany w drodze legislacyjnej. W wypadku odroczenia skutków wyroku istnieje możliwość skonstruowania przepisów przejściowych (tych bowiem skonstruować nie może sam Trybunał jako „ustawodawca negatywny”). Wtedy jednak gdy ustawodawca wprowadzi nowe przepisy w okresie odroczenia wejścia w życie wyroku Trybunału, brak jest w ogóle warunków do wznowienia postępowań, o czym mowa w art. 190 ust. 4 Konstytucji. Wówczas bowiem źródłem zmiany w systemie prawnym nie jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego, lecz działanie ustawodawcze (do którego daje impuls orzeczenie Trybunału). Nie ma w związku z tym miejsca na zrealizowanie się hipotezy art. 190 ust. 4 Konstytucji i hipotez przepisów o wznowieniu zawartych w procedurach uregulowanych w ustawodawstwie zwykłym. Tak więc orzeczenie z odroczonym skutkiem – jako zasada – nie powoduje skutków w sferze spraw indywidualnych, opartych na konstytucyjnie zdyskwalifikowanej normie, jeśli ustawodawca zechce w terminie wydać przepisy zastępujące przepisy, co do których orzeczono niekonstytucyjność. W takim wypadku jednak powstaje problem osób, które składając skargę konstytucyjną, zainicjowały kontrolę konstytucyjności. One bowiem także w takiej sytuacji nie mogłyby doprowadzić do wzruszenia dotyczących ich aktów indywidualnych. Aby osobom tym dać satysfakcję, stosuje się w takim wypadku tzw. „przywilej korzyści” (znany np. w prawie austriackim i występujący także w polskim konstytucjonalizmie – por. wyrok z 31 marca 2005 r., sygn. SK 26/02, OTK ZU nr 3/A/2005, poz. 29, s. 382), co jest środkiem umożliwiającym inicjatorowi konkretnej kontroli konstytucyjności skorzystanie ze skutków orzeczenia. Polega on na przyznaniu podmiotom inicjującym kontrolę konstytucyjności, poprzez złożenie skutecznej skargi, możliwości wznowienia ich postępowań. Przywilej ten jednak każdorazowo ma swe źródło w stosownym orzeczeniu o niekonstytucyjności kontrolowanej normy i umożliwia wznowienie postępowania na podstawie art. 190 ust. 4 Konstytucji nawet w okresie odroczenia skutku wyroku.
7.3. Orzeczenie w niniejszej sprawie potwierdziło trafność zarzutów niekonstytucyjności w odniesieniu do instytucji asesorów. W tym zakresie Trybunał orzekł niekonstytucyjność zaskarżonych norm prawa o ustroju sądów powszechnych. Mając jednocześnie na uwadze strukturę kadr wymiaru sprawiedliwości i zakres czynności sędziowskich powierzanych asesorom, Trybunał uznał, że raptowne odsunięcie od orzekania tej grupy funkcjonariuszy doprowadziłoby do paraliżu wymiaru sprawiedliwości, co byłoby samo w sobie skutkiem godzącym w pryncypia konstytucyjne. Z tej przyczyny Trybunał Konstytucyjny zdecydował się na odroczenie wejścia w życie wyroku, i to z maksymalnym, osiemnastomiesięcznym terminem. Okres ten jest dostatecznie długi, aby można było doprowadzić do stosownych zmian organizacyjnych i normatywnych, tym bardziej że Trybunał Konstytucyjny już w postanowieniu z 30 października 2006 r., sygn. S 3/06 (OTK ZU nr 9/A/2006, poz. 146) skierował stosowną sygnalizację mówiącą o zagrożeniach wiążących się z zarzutami niekonstytucyjności instytucji asesorów.
7.4. Jest rzeczą oczywistą, że w okresie odroczenia brak jest jakichkolwiek podstaw do wznowienia postępowań indywidualnych, ponieważ mimo braku domniemania konstytucyjności (skutek ten następuje z momentem ogłoszenia wyroku na sali sądowej), zakwestionowane normy nadal obowiązują. Aby jednak uniknąć wszelkich wątpliwości, Trybunał Konstytucyjny zdecydował się na umieszczenie w pkt 2 w części II sentencji wyraźnego stwierdzenia o braku podstaw do wzruszania wyroków wydanych przez asesorów. Dla wyjaśnienia, na marginesie należy zaznaczyć, że jeżeli w wypadku odroczenia wejścia w życie wyroku Trybunału, w którym stwierdzono niekonstytucyjność, ustawodawca przed okresem odroczenia zmieni niekonstytucyjne przepisy – w ogóle nie powstaje możliwość wznowień. W takim bowiem wypadku zmiana stanu prawnego genetycznie ma swe źródło nie w orzeczeniu Trybunału, lecz działalności ustawodawcy. Z tej też przyczyny termin, o którym mowa w art. 190 ust. 3 Konstytucji, jest terminem dla ustawodawcy, który może swym działaniem doprowadzić do tego, że nie będzie derogacyjnego skutku wyroku Trybunału i jego następstw.
7.5. W niniejszej sprawie niekonstytucyjność dotyczy przepisów ustrojowych, a więc związek między konkretnym rozstrzygnięciem a niekonstytucyjną normą jest dużo luźniejszy niż w wypadku niekonstytucyjności przepisu materialnoprawnego lub proceduralnego, wykorzystanego w indywidualnej sprawie. Charakter tego związku uzasadniać może aprobatę dla zainicjowania kontroli konstytucyjności w trybie skargi konstytucyjnej, ponieważ w takim wypadku przepis ustrojowy, dotyczący tego, komu może przysługiwać władza sądzenia, jest objęty pojęciem podstawy orzekania sensu largo, o czym była obszernie mowa w pkt III.1 uzasadnienia. Zdaniem Trybunału nie jest jednak możliwe, aby związek między niekonstytucyjnym przepisem ustrojowym (jak na tle niniejszej sprawy) a ostatecznym rozstrzygnięciem uzasadniał wzruszenie indywidualnego rozstrzygnięcia w trybie art. 190 ust. 4 Konstytucji. Niekonstytucyjność standardu w odniesieniu do tego, komu można powierzyć sądzenie, nie musi bowiem przesądzać o niekonstytucyjności treści rozstrzygnięcia lub zastosowanej procedury jego wydania. Wartości związane z cechą prawomocności przemawiają za ochroną takich orzeczeń. Inaczej mówiąc: pojęcie aktu normatywnego, „na podstawie którego” wydano orzeczenie, ma na gruncie Konstytucji zróżnicowaną treść, gdy jest przesłanką dopuszczalności skargi konstytucyjnej (79 ust. 1 Konstytucji) i gdy tworzy podstawę prawną wznowienia (art. 190 ust. 4 Konstytucji). Różnica dotyczy potraktowania przepisów ustrojowych. Gdy niekonstytucyjność dotyczy właśnie ich, tak jak ma to miejsce w niniejszej sprawie, jest możliwe uznanie, iż są one podstawą rozstrzygnięcia w szerokim znaczeniu, co daje możliwość wszczęcia postępowania na podstawie skargi konstytucyjnej (in dubio pro actione). Natomiast z uwagi na wartość konstytucyjną, jaką stanowi prawomocność, sytuacja taka nie będzie objęta ramami art. 190 ust. 4 Konstytucji, dającego możliwość wznowienia postępowań, których niekonstytucyjna norma ustrojowa była conditio sine qua non.
7.6. Z tej samej przyczyny Trybunał zdecydował, że w niniejszej sprawie nie przyzna przywileju korzyści podmiotom inicjującym skargę konstytucyjną, co zdarza się niekiedy w wypadku orzekania niekonstytucyjności w trybie inicjowanym skargą konstytucyjną, gdy stosuje się jednocześnie odroczenie wejścia w życie wyroku Trybunału. Niewątpliwą zasługą skarżących jest doprowadzenie do skutecznej kontroli konstytucyjności i eliminacja z porządku prawnego norm naruszających Konstytucję w zakresie standardu konstytucyjnego dotyczącego prawa do sądu. Jednakże przeciw przywilejowi korzyści przemawia okoliczność, że nie mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy to właśnie samo ostateczne orzeczenie wykazuje wadliwość konstytucyjną. Tymczasem w niniejszej sprawie taki zarzut nie był formułowany i nawet nie mógł być formułowany z uwagi na zastrzeżenia zgłaszane pod adresem przepisów ustrojowych (a nie materialnoprawnych czy proceduralnych wykorzystanych in concreto).
8. Umorzenie postępowania.
Skarżący zakwestionowali także konstytucyjność art. 135 § 2 prawa o ustroju sądów powszechnych oraz art. 250 § 1 k.p.k. W myśl pierwszego z tych przepisów w zakresie orzekania asesorzy sądowi są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Z kolei art. 250 § 1 k.p.k. stanowi, że tymczasowe aresztowanie może nastąpić tylko na mocy postanowienia sądu. Zasadniczy zarzut wniesiony przez skarżących dotyczy przede wszystkim możliwości powierzania asesorom wykonywania czynności sędziowskich. Pozostałe zarzuty stanowią pochodną tego zasadniczego zarzutu. Z uzasadnienia skargi wynika, że skarżący kwestionują możliwość orzekania na podstawie tych przepisów przez asesorów. Rozstrzygnięcie kwestii konstytucyjności art. 135 § 1 powoduje, że orzekanie o konstytucyjności pozostałych zaskarżonych przepisu jest zbędne. Eliminacja niekonstytucyjnego przepisy doprowadzi do usunięcia niezgodności całokształtu przepisów ustawy z Konstytucją. W takiej sytuacji, Trybunał Konstytucyjny postanowił umorzyć postępowanie w tym zakresie z uwagi na zbędność wydania orzeczenia.
9. Z przedstawionych względów Trybunał Konstytucyjny orzekł jak w sentencji.

* Sentencja została ogłoszona dnia 5 listopada 2007 r. w Dz. U. Nr 204, poz. 1482.




1   2   3   4   5


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna