Tajemnicze znaki



Pobieranie 20.13 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar20.13 Kb.
PRZESIEKA

Przesieka jest trzecim pod względem wielkości i znaczenia (po Szklarskiej Porębie i Karpaczu), centrum wypoczynku w Karkonoszach. Jest górską wsią uroczo położoną, jak podkreślają mieszkańcy, "w samym sercu Karkonoszy". Bystre potoki, Czerwień i Podgórna tworzą malownicze doliny, które rozdziela wzniesienie zwane Złotym Widokiem (610 m n.p.m.) - z tego miejsca panorama Kotliny Jeleniogórskiej i głównego Grzbietu Karkonoszy wzbudza zachwyt nawet wybrednych turystów. Mocno rozproszona zabudowa wsi leży na wysokości od 480 do 700 m n.p.m. Obecnie mieszka w Przesiece ok. 600 osób, z których wielu osiedliło się tu w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Na turystów oczekuje prawie 1200 miejsc noclegowych w hotelach, pensjonatach i agroturystyce.

Przesieka należy do najmłodszych wsi karkonoskich. Wprawdzie pojawia się w literaturze data 1387 rok, jako najstarsza wzmianka o Przesiece, ale najpewniej dotyczy ona osady położonej na terenie dzisiejszego Podgórzyna Górnego. Jest jednak prawdopodobne, że średniowieczni poszukiwacze karkonoskich bogactw docierali wzdłuż potoków w te rejony już w XV wieku.

Pewna jest wzmianka z 1618 roku o osadzie węglarzy na brzegach Podgórnej, którzy w sześciu mielerzach "kurzyli" drewno na węgiel drzewny i wytwarzali potaż, potrzebny i do wytopu szkła i do wytopu żelaza. Działalność kurzaków prowadziła do powstawania śródleśnych, rozległych poręb, które były sukcesywnie zasiedlane przez ludność zajmującą się uprawą ziemi i hodowlą.


Tajemnicze znaki

Świadectwem materialnym najstarszych dziejów Karkonoszy są tajemnicze znaki wyryte na granitowych głazach. W Przesiece na północno - zachodnim zboczu Złotego Widoku, na wysokości ok. 600 m n.p.m. leży grupa skał ukryta wśród drzew. Na jednej z nich widoczny jest ryt dłoni i krzyża obok wgłębienie, przypominające ludzką postać. To Waloński Kamień, punkt orientacyjny, jaki zostawiali w terenie średniowieczni poszukiwacze skarbów Karkonoszy: srebra i złota, kamieni szlachetnych i rud metali. Zwano ich Walończykami. Ci "właściwi" pochodzili z Walonii, terenów dzisiejszej Belgii. W XII - XIII wieku, zapraszani przez europejskich władców, penetrowali średnie góry (takie jak Sudety) w poszukiwaniu bogactw, byli najlepszymi fachowcami od ich dobywania i przetwarzania. W późniejszym czasie mianem Walończyków określano też i włoskich fachowców, i niemieckich górników. Kamienie walońskie można znaleźć w Szklarskiej Porębie, w Karpaczu, ale ten w Przesiece jest niezwykły przez owo wgłębienie. Według Ericha von Daenikena to ślad po kosmitach, w rzeczywistości są to kociołki wietrzeniowe, zwane dawniej "misami ofiarnymi", piękny przykład sposobu wietrzenia granitowych skał. Obok Walońskiego Kamienia znajduje się jeszcze jedna ciekawostka - Chybotek - kilkutonowy blok skalny, tak leżący, że daje się wprowadzić w ruch przy użyciu niewielkiej siły (niektórzy twierdzą, że nie jest to takie proste, ale trzeba znać miejsce, w którym "siłę" należy przyłożyć).

Z czasów wojny trzydziestoletniej opowiadana jest historia panicznych ucieczek przed Lisowczykami, mylnie nazywanymi Kozakami. Ludność Przesieki chroniła się wówczas w wysoko położonej dolinie Czerwienia, która do dziś nosi miano Kozackiej. W tejże wojnie zasłużył się wielce, syn miejscowego kurzaka, Georg Andreas Schwinghammer. Cesarz nobilitował go stopniem oficera i nagrodził nadaniem na własność rodzimej osady wraz z otaczającymi ją lasami. W 1635 roku nad Czerwieniem stanął młyn i kuźnia, znana później z wyrobu pił. W XVIII wieku Przesieka należy do starego, śląskiego rodu hrabiów von Schaffgotsch - panów na Chojniku i Cieplicach. Do końca XIX wieku ludność trudniła się hodowlą kóz, uprawą lnu i zakładaniem sadów, w których królowały jabłonie (w sąsiednim Zachełmiu w sadach dominowały wiśnie).
Artystyczna siła krajobrazu.

Pierwotność krajobrazu i naturalny styl życia mieszkańców Karkonoszy przyciąga w okresie romantyzmu wrażliwych na piękno przyrody artystów. Jednym z pierwszych osiadłych w Przesiece był wybitny śląski malarz - pejzażysta i rysownik Adolf Dressler. Urodził się w1833 roku we Wrocławiu, tu rozpoczął studia malarskie, które kontynuował we Frankfurcie, potem odbył wiele podróży artystycznych po Europie i został profesorem wrocławskiej Szkoły Sztuki. Zmarł we Wrocławiu w 1881 roku (spotykana jest w literaturze informacja, że Dressler zmarł w Przesiece. Faktycznie artysta, ciężko już chory na wątrobę, spędzał wakacje 1881 roku w Przesiece. Silny atak choroby zmusił go do wyjazdu do Wrocławia, gdzie zmarł po kilku dniach, 7 września). W 1867 roku przyjechał w Karkonosze i pozostał im wierny do końca życia. Osiadł w ulubionej Przesiece, dokąd ściągał swoich uczniów i bliskich jego Szkole malarzy. Zwyczajem romantycznym wędrowali razem po górach, wiedli filozoficzne i artystyczne dysputy w gospodzie Leglera, którą można uznać za ośrodek pierwszej kolonii artystycznej w Karkonoszach. Dressler był uznanym mistrzem w oddawaniu nastroju karkonoskiego krajobrazu. W jego malarstwie tematem jest delikatna gra barw i światła w leśnym ustroniu, gwałtowność i zmienność stanów pogody, samotna chałupa karkonoska, rozległe landszafty ze Śnieżką w tle. Znanym dziełem była "Panorama Karkonoszy" o imponujących rozmiarach: 20 metrów długa i 7 metrów szeroka,. Zdobiła Schronisko Księcia Henryka stojące na krawędzi Wielkiego Stawu, które spłonęło w 1945 roku, wraz z nim "Panorama". Adolf Dressler swoją twórczością znacząco przyczynił się do wzrostu zainteresowania Karkonoszami oraz wzrostu popularności Przesieki; słusznie uważa się czas jego pobytu za początek rozwoju turystycznych funkcji miejscowości.

Wybitnym twórcą związanym z Przesieką był Erich Fuchs (1890-1983). Ten malarz i grafik z pasją i fotograficzną dokładnością uwieczniał życie mieszkańców Karkonoszy: prozaiczne codzienne zajęcia, zwyczaje świąteczne, narzędzia pracy, wnętrza chłopskich chat. Zanim w latach trzydziestych XX wieku zdobył uznanie, cierpiał, wraz z rodziną, wielki niedostatek. Będąc już sławnym, spełnił swoje marzenie i w ukochanej Przesiece zbudował uroczy dom, w którym mieszkał do 1945 roku. Dziś dom ten zamieszkuje polski malarz, pejzażysta Karkonoszy.

Artystyczna atmosfera panowała też po II wojnie światowej. W 1960 roku sprowadził się do Przesieki wraz z żoną George Bidwell (1905-1989). Bidwell był pisarzem angielskim, w czasie II wojny światowej korespondentem wojennym, między innymi w Warszawie. Tu poznał Annę, która została jego drugą żoną, w konsekwencji Polska została ojczyzną z wyboru. Zamarzyli o gospodarstwie na wsi i tanio kupili posiadłość w Karkonoszach.„Pojechaliśmy – i ulegliśmy czarowi Przesieki. Z punktu widzenia rolniczego Przesieka nie przydaje się na wiele, prócz hodowli owiec. Ale szeroko rozrzucona na zboczach przepięknej doliny górskiego strumienia, na wysokości 500 m. npm, łączy cechy wsi i uzdrowiska ...” . Ich dom o typowej architekturze podgórskiej, drewniany na kamiennej podmurówce, na zboczu, osłoniętym od północnego wschodu, do tego cztery hektary pastwisk i dwa lasu” stał się ośrodkiem życia towarzysko - kulturalnego: „przyjaciele i znajomi odwiedzali nas gromadnie, ciekawi, jak działa w praktyce połączenie zawodowej pracy literackiej z gospodarką w charakterze hobby” . W swoim "Owczym Dworze" gospodarzyli 8 lat, w końcu wrócili w "pielesze" cywilizacji, najpierw pod Wrocław, potem do Warszawy. George Bidwell napisał około 60 książek z dziejów Anglii, które żona tłumaczyła na język polski.

W Przesiece po 1945 roku siedzibę miał oddział Związku Literatów Polskich, więc na wypoczynek zjeżdżały tu znane postaci świata kultury:Adam Grzymała - Siedlecki - dramatopisarz i krytyk literacki, Julia Pióro - poetka pisząca w języku esperanto, Henryk Jagodziński - satyryk mieszkający we Wrocławiu. A i dziś ma swoje letnie domy kilku twórców, ale pewnie wolą być w Przesiece incognito...

Matejkowice - powojenny epizod.

Zaraz po ustaniu działań wojennych, w maju 1945 roku przybyła na Śląsk grupa powołana przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w Warszawie, w celu poszukiwania zrabowanych przez Niemców z polskich muzeów i pałaców dzieł sztuki. Wiadomo było, że pod koniec wojny Niemcy organizowali transporty cennych zbiorów w rejony uznane jako bardziej bezpieczne, takie jak Kotlina Jeleniogórska i Kłodzka, by je tu ukryć lub przerzucić dalej przez Czechy do Niemiec. Linia frontu postępowała szybko na zachód. Nie wszystkie transporty dotarły do wyznaczonego celu, bywało, że skrzynie wyładowane bezcennym towarem trafiały do przypadkowych miejsc i pozostawały tam porzucone do zakończenia wojny. Wspomniana grupa, kierowana przez profesora Stanisława Lorenza, penetrowała sudeckie miejscowości i pałace, sprawdzała każdy ślad prowadzących do odnalezienia skarbów polskiej kultury. Takim śladem było zdanie, jakie usłyszała w Kłodzku prof. Izabela Czajka - Stachowicz, że w miejscowości Hain (Przesieka) znajdują się skrzynie z napisem "Matejko". Istotnie grupa profesora Lorentza znalazła je leżące pod ścianą gospody Waldschloesschen (dziś na jej fundamentach stoi godny polecenia pensjonat Marzenie), a ich oczom ukazały się arcydzieła Matejki: "Rejtan", "Unia Lubelska", "Batory pod Pskowem". 6. sierpnia 1945 roku obrazy zostały przewiezione do Muzeum w Jeleniej Górze, skąd pojechały pod eskortą żołnierzy do Muzeum Narodowego w Warszawie. Na pamiątkę tych dramatycznych zdarzeń przemianowano Hain na Matejkowice. Nazwa ta nie funkcjonowała długo. Działająca na Ziemiach Odzyskanych w latach 1946-48 Komisja Nazewnicza pod kierunkiem profesora Rosponda, ustaliła dla Hain nazwę Przesieka, która dotrwała do dziś.



To, co "morsy" lubią najbardziej...

Największą atrakcją turystyczną Przesieki jest wodospad Podgórnej. W XIX wieku był dla kuracjuszy z Cieplic obowiązkowym celem wędrówki, zajmującej pół dnia. Oto wrażenia Rozalii Saulson z jej przewodnika "Warmbrunn i okolice jego" (1849 r.) Jedną z poobiednich wycieczek, która wiele przyjemności z małem utrudzeniem łączy, jest Hainfall, dokąd (...) laskiem obok kilku chat prowadzącą ścieżką idąc, w przeciągu kwadransu na skręceniu drogi wchodząc na wąski mostek, stawamy przed wodospadem, który ciasną nierówną ścianą granitową szumiąc i pieniąc się blisko trzydzieści stóp ze skały spada. Ciche to leśne ustronie, mała lecz malowniczo spadająca kaskada powabna niewypowiedzianie."

Wodospad jest pod względem wysokości trzecim po polskiej stronie Karkonoszy, po wodospadzie Kamieńczyka i Szklarki. Woda spadająca trzema stopniami z wysokości 10 metrów, wyżłobiła u podstawy w granitowym korycie zagłębienie, tak zwany kocioł eworsyjny. W naturalnym rozwoju wodospadu próg jego cofa się w górę potoku, dlatego powstał krótki wąwóz, tworzący ramy dla naturalnego basenu. Jest on ulubionym miejscem hartowania ducha i ciała miłośników wody "o temperaturze tuż przed jej zamarznięciem". Te "morsy" regularnie zażywające kąpieli pod wodospadem można spotkać przez cały rok .

W 2007 roku wodospad połączył mieszkańców Gminy i wielbicieli Przesieki w proteście przeciwko planowanej na Podgórnej budowie elektrowni wodnej, około jednego kilometra powyżej wodospadu. Powszechnie uznano, że realizacja pomysłu doprowadzi do zniszczenia wyjątkowego piękna tego uroczego zakątka i doprowadzi do utraty największego turystycznego skarbu Przesieki. Budowa elektrowni została skutecznie zablokowana.



Cel górskiej wędrówki - górskie schroniska

Górne zabudowania Przesieki leżą u wylotu Doliny Kozackiej, głęboko rozcinającej Środkowe Karkonosze. Jej wschodnim zboczem szlak niebieski wyprowadza, po około 2,5 godzinnej wędrówce, na najniższe obniżenie w Głównym Grzbiecie Karkonoszy jakim jest Przełęcz Karkonoska (1198 m n.p.m.). Dzieli ona Karkonosze na część wschodnią i zachodnią. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Przełęcz była miejscem tajnych spotkań polskich i czeskich dysydentów, nic dziwnego więc, że tu, w maju 1990 roku, doszło do historycznego spotkania Lecha Wałęsy - ówczesnego przewodniczącego "Solidarności", późniejszego prezydenta Polski z Vaclavem Havlem, prezydentem Czechosłowacji, liderem "aksamitnej rewolucji".



W rejonie przełęczy znajdują się dwa schroniska. Po stronie czeskiej to Spindlerowa Bouda, przed którą końcowy przystanek mają autobusy kursowe, którymi można dostać się tu ze Spindlerowego Młyna. Po stronie polskiej, już na zboczu Małego Szyszaka, na wysokości 1236 m n.p.m. stoi okazała bryła schroniska PTTK Odrodzenie. Zbudowane zostało od podstaw w latach 1923 - 27, jako wzorcowe schronisko dla niemieckiej młodzieży, stąd jego niemiecka nazwa "Jugendkammhaus Ruebezahl". Powszechnie w literaturze krajoznawczej powiela się błędną informację, jakoby obiekt, będąc mieniem pożydowskim, w 1933 roku przejęła młodzieżowa organizacja nazistowska Hitlerjugend. Pod jej zarządem zmieniona została nazwa na "Adolf - Baude". Tymczasem obiekt o tej nazwie stał w rzeczywistości po czeskiej stronie. Dziś schronisko Odrodzenie znajduje się w kiepskim stanie technicznym, wymagałoby gruntownego remontu, ale działa bufet i można znaleźć tu schronienie w czasie złej pogody. Z widokowego tarasu rozciąga się wspaniała panorama

Najnowszy karkonoski kościółek...

...wznoszony jest siłami przesieckiej społeczności. W 2007 roku powstał Komitet Budowy Kaplicy w Przesiece, który znalazł wsparcie proboszcza podgórzyńskiej parafii. Świątynka usytuowana przy głównej drodze, w górnej części wsi, wzorowana jest na kościółku Matki Bożej Fatimskiej w Borowicach. Do końca 2007 roku stanęły ściany i konstrukcja dachu. Zakończenie budowy planowane jest na koniec 2008 roku. Kościółek będzie pierwszą świątynią w historii Przesieki, dotychczas msze święte odprawiane są w zaimprowizowanej kaplicy, w domu przy ulicy Słonecznej.




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna