Tajne więzienia cia na terytorium Polski



Pobieranie 109.55 Kb.
Strona1/3
Data29.04.2016
Rozmiar109.55 Kb.
  1   2   3
Tajne więzienia CIA na terytorium Polski

Adam Bodnar1

Dorota Pudzianowska2

Polska wymieniona została w raporcie organizacji Human Rights Watch oraz artykułach opublikowanych w listopadzie 2005 r. w „The Washington Post” jako jeden z krajów Europy Środkowej, w którym się miały mieścić tajne więzienia CIA (Central Intelligence Agency). Po kilku latach od opublikowania tych doniesień jesteśmy znacznie bliżej prawdy o prawdopodobnym zaangażowaniu Polski w program transferów osób podejrzanych o działania terrorystyczne (tzw. rendition program) realizowany przez CIA. Do 2008 r. niemal każdy polityk w kraju zaprzeczał doniesieniom o współpracy w tym zakresie polskich służb specjalnych z CIA. Obecnie toczy się w tej sprawie oficjalne śledztwo wszczęte przez Prokuratora Generalnego, a władze potwierdziły, że na lotnisku w Szymanach lądowały samoloty CIA.3 Nadal nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia istnienia tajnych więzień CIA na terytorium Polski, choć z różnych źródeł napływają nowe informacje pośrednio na to wskazujące. Celem niniejszego artykułu jest podsuwamanie jakimi informacjami na temat rzekomych tajnych więzień CIA dysponujemy obecnie, a także jakie konsekwencje prawne może spowodować udowodnienie, że więzienia takie faktycznie istniały na terytorium RP oraz że stosowane w nich były tortury.



Pierwsze informacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce

Pierwsze doniesienia na temat tajnych więzień CIA w Europie, w których przetrzymywano domniemanych członków Al-Kaidy, pojawiły się w artykule Dany Priest pt. „CIA Holds Terror Suspects in Secret Prisons” (CIA więzi podejrzanych o terroryzm w tajnych więzieniach) opublikowanym 2 listopada 2005 r. w „The Washington Post”4. Treść artykułu oparta została na doniesieniach anonimowych źródeł z CIA. Artykuł nie wskazuje konkretnie na Polskę, posługując się szerokim terminem „demokracji Europy Wschodniej”. Pominięcie nazw krajów, w których rozmieszczono więzienia oraz tożsamości zatrzymanych, było skutkiem interwencji prezydenta George’a W. Busha, który poprosił o to jeszcze przed oddaniem gazety do druku. Jednakże kilka dni później (7 listopada 2005 r.) Human Rights Watch ujawniła, że chodzi o Polskę i Rumunię. W grudniu 2005 r., stacja ABC News podała do wiadomości imiona i nazwiska dwunastu terrorystów, którzy mieli być więzieni na terytorium Polski (wśród nich Chalida Szejka Mohammada, głównego organizatora zamachów na World Trade Center).



Debata publiczna w Polsce

Po ujawnieniu informacji o istnieniu tajnych więzień CIA w bazie wojskowej w Starych Kiejkutach położonej na północy kraju, w Polsce rozgorzała zaciekła debata. Co ciekawe, jej osią nie była możliwość złamania prawa przez polskie władze czy też naruszenia Konstytucji, Konwencji o prawach człowieka i podstawowych wolności i innych umów międzynarodowych, ale naruszenie wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Artykuł Dany Priest (za który otrzymała Nagrodę Pulitzera) oceniono w Polsce jako stek kłamstw, dodając, że gdyby okazał się zgodny z prawdą, poważnie zagroziłby interesom Polski.5

Politycy wszystkich frakcji zaprzeczali istnieniu rzekomych tajnych więzień CIA. Aleksander Kwaśniewski, Prezydent RP w latach 1995-2005 stwierdził, że jest przekonany, iż członkowie Al-Kaidy nie byli więzieni na terytorium Polski, określając doniesienia amerykańskiej prasy jako „dalekie od prawdy”. Również Leszek Miller, Prezes Rady Ministrów w latach 2001-2004, czyli w okresie domniemanego działania baz CIA, zaprzeczył ich istnieniu. Zbigniew Siemiątkowski, szef Agencji Wywiadu w latach 2002-2004 powiedział, że nie wie nic na ten temat.6

10 grudnia 2005 r. przedstawiono oficjalne stanowisko Rządu RP w tej sprawie. Zaprzeczono w nim pojawiającym się w mediach spekulacjom na temat istnienia tajnych więzień na terytorium Polski, używanych rzekomo jako miejsce przetrzymywania osób podejrzanych o terroryzm. Stwierdzono, że Polsce nie ma takich więzień i więźniów zatrzymanych wbrew prawu i międzynarodowym konwencjom, których Polska jest stroną.7



Śledztwo parlamentarne

Sejm zbadał sprawę istnienia tajnych więzień CIA w Polsce podczas zamkniętego dla publiczności posiedzenia Komisji do Spraw Służb Specjalnych, które odbyło się 21 grudnia 2005 r.8 Według uczestniczących w nim polityków nie doszło do szczegółowej dyskusji na ten temat. Według doniesień prasowych minister-koordynator ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermana poinformował zebranych, że w Polsce nie było więzień CIA lub jak stwierdził jeden z członków Komisji - „nie ma o czym mówić”. Protokół z posiedzenia nie został do tej pory ujawniony, a opinia publiczna dowiedziała się, że sprawa zostanie nieodwołalnie zamknięta.9 Raport Komisji Tymczasowej Parlamentu Europejskiego stwierdza, że „(…) śledztwa przeprowadzonego przez Komisję do Spraw Służb Specjalnych w dniu 21 grudnia 2005 nie można uznać za niezależne. Komisja spotkała się za zamkniętymi drzwiami z ministrem-koordynatorem ds. służb specjalnych i szefami obu służb wywiadowczych [cywilnej i wojskowej]; spotkanie odbyło się w pośpiechu i tajemnicy, nie doszło do przesłuchań, nie złożono wyjaśnień, a także bez żadnej kontroli”.



Pierwszy Raport Marty’ego

Celem wyjaśnienia zaangażowania państw członkowskich Rady Europy we współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie realizacji programu zatrzymań oraz przetrzymywania osób podejrzanych o terroryzm, w ramach prac Rady Europy powołana została specjalna komisja pod przewodnictwem Dicka Marty'ego, senatora ze Szwajcarii. Raport Dicka Marty’ego z 12 czerwca 2006 r.10 ujawnił istnienie „pajęczej sieci” umożliwiającej nielegalny transfer zatrzymanych przez CIA, w którym uczestniczyły kraje członkowskie Rady Europy. Z raportu wynika, że Polska stanowiła jeden z elementów tej sieci transferowej, co potwierdzają oficjalne dane pochodzące z wykazów lotów na terenie różnych państw europejskich oraz zapisy znajdujące się w dokumentacji Eurocontrolu.

W dokumentacji tej zarejestrowano przeloty samolotów powiązanych z CIA, które startowały z polskich lotnisk bądź na nich lądowały. Loty Boeinga o numerze N313P11 wybrano do dokładniejszej analizy. Raport Marty’ego wskazuje, że pod koniec września i w październiku 2003 r. z tajnego ośrodka CIA w Kabulu przewożono osoby podejrzane o działalność terrorystyczną. W tym okresie jedyne lądowanie samolotu CIA przybywającego z Kabulu na terytorium Europy odnotowano na lotnisku w Szymanach. Raport stwierdza: „Przedmiotowe loty dobrze znanego „samolotu transferowego” N313P, mają wszelkie cechy operacji transferu.”12 Na podstawie dowodów zebranych w ramach śledztwa Marty'ego polskie lotnisko w Szymanach zostało zaklasyfikowane jako punkt dostarczania zatrzymanych. Oznacza to, że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa zatrzymani przetrzymywani byli w Polsce, a lotnisko znajdowało się w pobliżu ośrodka zatrzymań.13

Przedstawiciele Rządu RP konsekwentnie odmawiali współpracy polegającej na dostarczaniu informacji na potrzeby raportu. Nie udostępniono na przykład dokumentacji lotniczej, znajdującej się w posiadaniu Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Z tych też względów komisja Marty’ego musiała oprzeć się na raportach Eurocontrolu.

Po opublikowaniu, raport Marty’ego spotkał się z krytyką polskich polityków. Kazimierz Marcinkiewicz, ówczesny Prezes Rady Ministrów stwierdził, że “To są oszczerstwa, nie oparte na żadnych faktach”. Zbigniew Wasserman uznał, że raport może zaszkodzić Polsce “Dyskusja o tego typu sprawach jest również obserwowana przez środowiska terrorystyczne i chciałbym, żeby z tego wyciągnąć wnioski”. Z kolei Marek Biernacki, były przewodniczący parlamentarnej Komisji do Spraw Służb Specjalnych wyraził opinię, iż loty stanowią nieodłączną część współpracy wywiadowczej, a on nie wie nic o jakimkolwiek terroryście więzionym w Polsce.14

Raport krytykowali również polscy eurodeputowani. I tak Konrad Szymański (PiS) stwierdził, że poza „wątpliwymi poszlakami” raport nie przedstawia żadnych dowodów.15 Jedynie Józef Pinior (Socjaldemokracja Polska) ocenił raport pozytywnie przyznając, że raport – nawet jeżeli nie zawiera dowodów – porządkuje wiedzę na omawiany temat.16 Debata toczyła się więc wokół stwierdzenia, że raport oparty został na poszlakach i anonimowych źródłach, pomijając jego zasadniczy cel jakim było zachęcenie państw do podjęcia własnego śledztwa.



Raport Parlamentu Europejskiego

W styczniu 2007 r. Parlament Europejski sporządził swój własny raport na temat tajnych więzień CIA oraz współpracy państw członkowskich UE ze służbami wywiadowczymi Stanów Zjednoczonych.17 W raporcie podkreślona została odmowa współpracy Rządu RP z Komisją Tymczasową Parlamentu Europejskiego powołaną do zbadania sprawy. Wszyscy zaproszeni przedstawiciele Rządu RP, posłowie oraz senatorowie nie przyjęli zaproszenia na spotkanie z członkami Komisji.18 Podane przez nich powody odmowy nie wydawały się przekonujące. Ujawniały raczej ogólną chęć uniknięcia dyskusji. „Oczywisty brak chęci współpracy ze strony polskiego rządu”19 został ostro skrytykowany w Raporcie Parlamentu Europejskiego. Ponadto polskie władze nie chciały ujawnić dokumentacji lotniskowej i składały sprzeczne oświadczenia, co do miejsca jej przechowywania.

Raport Parlamentu Europejskiego wskazał, że samoloty CIA miały 11 międzylądowań na polskich lotniskach. Niejednokrotnie zmierzały one do krajów związanych ze specjalnymi trasami przerzutowymi i transferem zatrzymanych.20 Dzięki zeznaniom byłego kierownika21 i innych pracowników lotniska w Szymanach ustalono nowe szczegóły sprawy. W 2002 r. dwa, a w rok później cztery samoloty gulfstream z cywilnymi numerami rejestracyjnymi zatrzymały się na skraju lotniska Szymany i nie przystąpiły do odprawy celnej. Pracownicy miejscowego oddziału Straży Granicznej, którzy wydali rozkazy w związku z przylotem samolotów, podkreślali, że obsługa lotniska nie powinna się do nich zbliżać (jedynie wojskowy personel i służby miały obsługiwać te samoloty). Polski personel cywilny i wojskowy otrzymał zakaz zbliżania się do samolotów. Opłaty lotniskowe uregulowano gotówką; były one znacznie wyższe of stawek zwyczajowo przyjętych w podobnych okolicznościach. Na przylot samolotu oczekiwało kilka pojazdów z wojskowymi numerami rejestracyjnymi powiązanymi z ośrodkiem szkolenia wywiadu w pobliskich Starych Kiejkutach. Jeden z pracowników lotniska zeznał, że raz zdarzyło mu się podążać za pojazdami, które zmierzały w kierunku placówki w Starych Kiejkutach.22

Raport potwierdził również, że istniały bilateralne porozumienia pomiędzy polskimi i amerykańskimi służbami specjalnymi, które wyłączały działania zagranicznych służb specjalnych prowadzone na terytorium Polski z jurysdykcji polskiego sądownictwa. Informacja ta została przekazana w treści oficjalnej odpowiedzi udzielonej Terry’emu Davisovi 10 marca 2006 r. przez podsekretarza stanu Witolda Waszczykowskiego.23 Helsińska Fundacja Praw Człowieka próbowała następnie uzyskać bardziej szczegółowe informacje w tej sprawie. Jednak ze względu na odmowę udzielenia informacji ze strony polskich władz próby te nie powiodły się.24



Drugi Raport Marty’ego

Drugi raport opracowany przez zespół senatora D. Marty’ego ukazał się 11 czerwca 2007 r.25 Stwierdzono w nim, że z zebranych dowodów wynika, iż na terenie Polski (i w innych krajach europejskich) istniały tajne ośrodki przetrzymywania podejrzanych.26 Współpraca rozwijała się w ramach struktur NATO. W jej ramach Polska zawarła wiele „umów określających specjalne formy współpracy”.27 Stany Zjednoczone wynegocjowały z Polską porozumienie, na mocy którego na terytorium Polski w 2002 r. i na początku 2003 r. mieli być przetrzymywani „szczególnie ważni więźniowie” (ang. High-Value Detainees, HVD) CIA.28 Bilateralne porozumienia operacyjne negocjowane były przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, w imieniu Kancelarii Prezydenta.29 Program HVD utrzymywany był przez wiele lat w tajemnicy dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu zasad poufności określonych w ramach organizacyjnych NATO.

Drugi Raport Marty’ego koncentrował się na roli państw członkowskich Rady Europy, które utrzymywały na swoich terytoriach ośrodki CIA.30 Według Drugiego Raportu Marty'ego CIA wybrała na swojego partnera Wojskowe Służby Informacyjne, ze względu na brak mechanizmu cywilnej kontroli nad tą instytucją.31 Raport stwierdza, że pomimo formalnej podległości WSI ministrowi obrony Służby działają „bardziej w formie swego rodzaju kartelu służącego zaspokajaniu interesów pewnych elitarnych grup (…). WSI jest agencją przyzwyczajoną do tuszowania działań wykraczających poza granice prawa i moralności.”32 Współpraca CIA z WSI odbywała się na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, tworzy się „wojskowe ‘strefy buforowe’ wokół działalności CIA polegającej na przekazywaniu więźniów i ich przesłuchiwaniu”. Agenci WSI pełnili funkcję zabezpieczającą działając pod przykrywką jednostki wojskowej Wojska Polskiego, która formalnie zajmowała bazę wojskową w Starych Kiejkutach. Po drugie, agenci WSI przenikali do innych instytucji państwowych; współpracownicy WSI działali między innymi w szeregach pracowników Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP), Straży Granicznej i Głównego Urzędu Celnego.

Drugi Raport Marty’ego opisywał strukturę odpowiedzialności, która funkcjonowała w trakcie zaangażowania Polski w program HVD realizowany przez CIA. Program realizowany był pod bezpośrednim nadzorem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i bazował na „ścisłych związkach opartych na zaufaniu” pomiędzy nim a następującymi osobami: Markiem Siwcem, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Jerzym Szmajdzińskim, ministrem obrony narodowej i Markiem Dukaczewskim, szefem WSI. Prezes Rady Ministrów nie był częścią tej struktury. Jest także prawdopodobne, że żaden inny funkcjonariusz państwowy nic o niej nie wiedział.33

Drugi Raport Marty’ego opierał się na nowych dowodach w stosunku do poprzedniego. Na podstawie zgromadzonych dokumentów udało się ustalić, że w latach 2002-2005 w ramach tajnego programu CIA co najmniej cztery samoloty odbyły minimum dziesięć lotów z i do Polski. Wykryto zbieżność kilku dat wspominanych lotów z przypuszczalnymi datami transferów HVD.34 Pierwsi “szczególnie ważni więźniowie” zostali przywiezieni do Polski w pierwszej połowie 2003 r. W Polsce więziono maksymalnie dwunastu podejrzanych, między innymi Abu Zubajdaha i Chalida Szejka Mohammeda. Byli oni poddawani „specjalnym technikom przesłuchań” (enhanced interrogations techniques).35

Zgodnie z Drugim Raportem Marty’ego loty CIA zostały „celowo zakamuflowane, tak aby Eurocontrol (…) nie mógł wyśledzić i zarejestrować ich rzeczywistego kierunku i przebiegu.” System kamuflażu wymagał zaangażowania amerykańskich i polskich współpracowników. Z jednej strony Jeppesen International Trip Planning36 (przewoźnik Jeppesen Dataplan) opracował wiele „fikcyjnych planów lotów”, które często podawały jako miejsce odlotu lub przylotu lotnisko w ogóle nieuwzględniane w rzeczywistej trasie przelotu. Stąd też kierunki przelotów wprowadzone do rejestrów Eurocontrol mają niewiele wspólnego z rzeczywistymi trasami samolotów. Z drugiej strony PAŻP kierowała wszystkimi tymi lotami w polskiej przestrzeni powietrznej „nie posiadając prawdziwego i kompletnego planu lotu dotyczącego danej trasy”.

W raporcie skrytykowano Polskę za nieprzekazanie żadnych danych z posiadanej dokumentacji lotniczej. Wyjaśnienia polskich władz uznano za niewiarygodne. Co więcej, Rząd RP próbował zwodzić Radę Europy i Parlament Europejski „wykorzystując rywalizację pomiędzy poszczególnymi instytucjami”.37 Raport kończył się stwierdzeniem, że cała sprawa rzuca cień na polskie władze, tym bardziej, że Rząd RP nie dostarczył informacji, które udało się zdobyć zespołowi sprawozdawcy z innego źródła, a mianowicie informacji przekazanych przez Jarosława Jurczenko, dyrektora lotniska w Szymanach, jednej z amerykańskich gazet (Chicago Tribune).38

Raport opisywał daty i godziny przylotów oraz dostarczania więźniów na lotnisko w Szymanach. Każde lądowanie poprzedzał telefon z komendy głównej Straży Granicznej w Warszawie lub z WSI do ówczesnego dyrektora lotniska, Jerzego Kosa. Otrzymywał on „polecenie ścisłego przestrzegania protokołu postępowania w przypadku przylotu”. W dniu przylotów Amerykanie z bazy w Starych Kiejkutach „przejmowali kontrolę (…) przyjeżdżając kilkoma furgonetkami jeszcze przed lądowaniem”. Niedługo po wylądowaniu samolotu samochody odjeżdżały, ale „przybyli w nich funkcjonariusze wchodzili na pokład samolotu”. Następnie pojazdy wyruszały w kierunku bazy w Starych Kiejkutach.39



Zdanie odrębne delegacji polskiej

Polska delegacja, która przybyła na posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, złożyła zdanie odrębne do Drugiego Raportu Marty’ego.40 Delegacja podkreśliła, że raport opiera się na „podejrzeniach niepopartych dowodami” i że „Pan D. Marty nie przedstawił konkretnych dowodów obciążających Polskę. Jego nieobiektywne i przesadzone twierdzenia nie zyskały poparcia Rady Europy, ale odbiły się głośnym echem w mediach”. W istocie powyższe zdanie odrębne stanowiło powtórzenie oficjalnego stanowiska Rządu RP w sprawie istnienia tajnych więzień CIA na terytorium Polski. Co więcej, wbrew informacjom zamieszczonym w raporcie stwierdzono, że Rząd RP współpracował z senatorem D. Marty’m w prowadzonym przez niego śledztwie.



Debata publiczna w Polsce po Drugim Raporcie Marty'ego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP odniosło się do Drugiego Raportu Marty’ego stwierdzając, że zawarte w nim dowody nie mają wielkiej wartości i podtrzymując stanowisko władz polskich, zgodnie z którym na terytorium RP nie ma tajnych więzień. Były Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski zaprzeczył temu jakoby wspomniane więzienia miały być ulokowane w Polsce. Oświadczył także, że nie wyrażał zgody na ich rozmieszczenie w kraju i z nikim na ten temat nie rozmawiał.41 Marek Czarnecki, czlonek Parlamentu Europejskiego z ramienia Samoobrony stwierdził, że Drugi Raport Marty’ego stanowi skierowane do terrorystów zaproszenie do Polski i zwiększa ryzyko ataku z ich strony. Jego zdaniem samoloty wynajęte przez CIA lądowały w Polsce, ale loty te nie miały związku z obecnością tajnych więzień.42

Marek Siwiec, członek Parlamentu Europejskiego i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wymieniony w raporcie jako jedna z osób wtajemniczonych w program HVD w Polsce stwierdził, że raport pełen jest kalumni.43 Następnie skierował do Sądu Okręgowego w Poznaniu sprawę przeciwko Dickowi Marty’emu, żądając od senatora przeprosin i usunięcia jego nazwiska z raportu. Sąd pierwszej instancji odrzucił pozew, uzasadniając decyzję faktem posiadania przez Dicka Marty’ego immunitetu.44 Jerzy Szmajdziński, były Minister Obrony Narodowej stwierdził, że senator Dick Marty żyje w świecie fikcji politycznej, a przedstawione oskarżenia to jego sposób na publiczne funkcjonowanie. Dodał także, że Dick Marty powtarza nieustannie te same zarzuty nie mając na ich potwierdzenie żadnego dowodu.45

Może się wydawać, że mimo dwóch raportów Marty’ego i jednego raportu Komisji PE, jak również presji publicznej i zainteresowania mediów politycy prezentują to samo stanowisko niezależnie od swojej orientacji politycznej. Najprawdopodobniej odmawiając współpracy i odpierając wszelkie zarzuty, kierowali się różnymi motywami. W przypadku polityków SLD, którzy pełnili różne funkcje publiczne w latach 2001-2005, ujawnienie prawdy może mieć istotne konsekwencje, łącznie z odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu. Z kolei przedstawiciele koalicji tworzonych przez „Prawo i Sprawiedliwość” mogli obawiać się załamania dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i zagrożenia dla polsko-amerykańskiej współpracy w wielu dziedzinach.



Artykuł Scotta Shane w „The New York Times”

W czerwcu 2008 r. „The New York Times” opublikował artykuł Scotta Shane’a.46 Autor opisał w nim szczegółowo przesłuchania przeprowadzane w centrum szkolenia wywiadu w Starych Kiejkutach. Raport nie powstał w oparciu o anonimowe źródła – Scott Shane rozmawiał z wieloma byłymi agentami CIA w tym z A.B. Krongardem, który od marca 2001 r. do 2004 r. był trzecim najważniejszym urzędnikiem Agencji.47 Z zebranych przez niego informacji wynika, że więzienie w Polsce było dla CIA „najważniejsze” a wielu członków Al-Kaidy przetrzymywano tam miesiącami. Raport podaje, że w ośrodku w Starych Kiejkutach przesłuchiwano Chalida Szejka Mohammeda i wymienia Deuce Martineza jako jednego z agentów prowadzących przesłuchania. Stosowano „specjalne metody przesłuchań” obejmujące pozbawianie snu, poddawanie działaniu niskich temperatur oraz podtapianie.48



Wyniki śledztwa dziennika „Rzeczpospolita”

W kwietniu 2009 r., dwóch dziennikarzy „Rzeczpospolitej” napisało artykuł49, w którym przedstawili dodatkowe dowody na to, że lądowanie samolotów powiązanych z CIA na lotnisku w Szymanach faktycznie miało miejsce. Potwierdzili ustalenia Drugiego Raportu Marty’ego dotyczące dezinformowania Eurocontrolu o trasach lotów. Dowiedzieli się na przykład, że samolot Gulfstream o numerze N379P, który lądował w Szymanach 30 czerwca 2003 r. (a zgodnie z danymi Eurocontrol znajdować się miał w tym czasie na lotnisku w Taszkiencie), pozostawił ślad w dokumentach wynikający z tankowania na polskim lotnisku.50

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” odkryli, że loty samolotów powiązanych z CIA otrzymały od agencji kontroli lotów specjalny status. W co najmniej trzech przypadkach (lotu N379 z Kabulu w dniu 6 czerwca 2003 r., lotu N 379P z Kabulu 30 czerwca 2003 r. oraz lotu N313P z Kabulu 22 września 2003 r.) samoloty wleciały w polską strefę powietrzną ze statusem „State” (Państwowy). Oznacza to, że na pokładzie samolotu znajduje się członek rządu uprawniony do uzyskania takiego statusu (tj. minister lub wiceminister). Dnia 25 marca 2003 r. samolot Gulfstream N379P dostał rzadko spotykany status „Atfmexemptaproved”, przyznawany tylko w przypadku przewozu ciężko chorego lub wykonywania misji specjalnej. Faksy z informacjami o statusie tych lotów, jakie otrzymywała wieża kontroli lotów w Szymanach wysyłano z PAŻP. Pomimo tego, żaden z krajów ościennych nie informował polskiego kontrolera, że amerykańskie samoloty mają status państwowy. W dokumentach Eurocontrolu loty te były oznaczone jako cywilne. Ustalono, że Polska Agencja Żeglugi Powietrznej otrzymywała informacje z Kancelarii Premiera, ta zaś działała na wniosek Ministerstwa Obrony Narodowej. Wszystko wskazuje na to, że Ministerstwo Obrony Narodowej udzielało informacji na prośbę Agencji Wywiadu. Za każdym razem MON pisało, że samolot przewozi ważny sprzęt wojskowy. Niektóre dokumenty podpisał Minister Obrony Narodowej, Jerzy Szmajdziński. Po ukazaniu się artykułu, Jerzy Szmajdziński nie chciał rozmawiać o statusach lotów.51

Dokumenty, do których dotarli dziennikarze, zawierały informacje o sposobie odprawy samolotów. Straż Graniczna miała traktować samoloty w taki sposób jakby uczestniczyły one w misjach wojskowych. Nie spisywała danych pasażerów ani numerów ich paszportów. Co więcej, odpraw nie wpisywano też do elektronicznego systemu ewidencji, tylko w tzw. skoroszyty zawierające dane jedynie o liczbie pasażerów. Lokalny oddział Straży Granicznej otrzymał z komendy głównej rozkaz z dokładnym opisem przebiegu odprawy. Do przeprowadzania odprawy samolotów Gulfstream i Boeing oddelegowano funkcjonariuszy posiadających certyfikaty bezpieczeństwa upoważniających do dostępu do informacji niejawnych o najwyższym statusie.52

Co ważniejsze, dziennikarze odnaleźli świadka, oficera wywiadu, który prosił o nieujawnianie jego tożsamości i stopnia. W złożonym anonimowo oświadczeniu stwierdził, że widział jak wyprowadzano z samolotu zakutych w kajdanki więźniów, którzy mieli zawiązane oczy. Było to niezwykle istotne odkrycie, gdyż zespół Dicka Marty’ego nie zdołał znaleźć świadka podobnych wydarzeń i ostatecznie zwątpił, czy ktoś taki w ogóle istnieje.53

W innym artykule dziennikarze „Rzeczpospolitej” podali szczegóły dotyczące współpracy służb wywiadowczych. W 2002 r. Stany Zjednoczone zwróciły się z prośbą do polskich władz o przekazanie pod ich wyłączne dowództwo kilkunastu oficerów wywiadu cywilnego i wojskowego. Został utworzony zespół, w skład którego weszło nie więcej niż 20 agentów. Grupa na zlecenie amerykańskich służb wywiadowczych wykonywała zadania specjalne. Operacje finansowali Amerykanie (członkowie dostali między innymi karty kredytowe bez limitów). Ten elitarny oddział dowodzony był przez byłego oficera WSI, jednak jego członkowie wywodzili się z wywiadu cywilnego. W artykule przytoczona jest wypowiedź Janusza Zemke, byłego wiceministra obrony narodowej za kadencji Jerzego Szmajdzińskiego, który doniesienia w nim zawarte skomentował w następujący sposób: „Od wielu lat polski wywiad wojskowy i cywilny współdziała blisko z Amerykanami To współdziałanie polega na przekazywaniu informacji, szkoleniu, wymianie sprzętu. Tam, gdzie możemy pomagać w łapaniu terrorystów i morderców, powinniśmy działać. Polska to robiła, robi i powinna robić.”54





  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna