TreśĆ księgi pierwszej



Pobieranie 0.68 Mb.
Strona5/7
Data07.05.2016
Rozmiar0.68 Mb.
1   2   3   4   5   6   7
Koniec księgi czwartej
TREŚĆ KSIĘGI PIĄTEJ
W której od rozdziału VI aż do XLVI, dzieje są dopełnione przez:
GABRIELA BROTIERA S. J.

Julia Augusta umiera – Skąd Tyberiusz okrutniejszy, Sejan zuchwalszy – Agryppina z Neronem oskarżona – Druza z Emilią nieszczęśliwe małżeństwo – Otworzona droga do plotek i owych okrucieństwo – Śmierć i cuda Chrystusa Pana – Agryppina na wyspę Pandatarię, Neron na Poncję zesłani – Druzus w tajemnym pałacu miejscu pod strażą osadzony – Sejan pomyślnym swych zbrodni skutkiem nadęty, o dalszych zamyśla – Tyberiusz nań sztukami zachodzi i dla przyjaźni jego podejrzanego sobie Azyniusza Galla o zgubę przyprawia – Wellejus Paterkulus, dziejopis pochlebca – Sejanowi nowe honory upadek przyśpieszają – Geminius Rufus i Publia Priska, żona jego, śmiercią dobrowolną giną – Senat wysila się na większe coraz Sejana wyniesienie, co Tyberiuszowi większą przynosi troskliwość – Kaia Kaligulę dziedzicem swoim naznacza. Nerona zabić każe – Sejan w nadziejach omylony, spisek knuje. Tyberiusz uwiadomiony o wszystkim przez Antonię, matkę Germanika, obiera Makrona, aby Sejana zgładził. Ginie Sejan szczęściem, zbrodniami i zgubą sławny faworyt – Ukaranie syna jego i stryja, Juniusza Bleza – Apikata, małżonka, strwożona śmiercią synowską, wyjawia zbrodnie Sejana i Liwii – Liwia głodem umorzona – Wszyscy Sejana przyjaciele ukarani – Fałszywy Druzus pokazuje się na Wyspach Cykladzkich – Konsulów niezgody – To się działo w przeciągu trzech lat pod konsulami:

DCCLXXXII, 29 r.n.e. – Lucjuszem Rubellem Geminem, Kajem Fufiuszem Geminem;

DCCLXXXIII, 30 r.n.e. – Markiem Winicym, L. Kassjuszem Longinem;

DCCLXXXIV, 31 r.n.e. – Tyberiuszem Augustem V, L. Eliuszem Sejanem.
Surrogaci roku DCCLXXXIV:

9 maja – Korneli Sulla, Sextidius Katullin;

1 lipca : 1 października – Fulcynius Trio, Memmius Regulus.

KSIĘGA PIĄTA

782 rok od Założenia Rzymu ( 29 r.n.e.)


  1. Za konsulatu Rubella i Fufiusza Geminów zeszła ze świata w sędziwym wieku Julia Augusta, zacnością krwi Klaudiuszów, a przysposobieniem do domu Julich i Liwuszów znakomita. Żyła pierwszym związkiem z Tyberiuszem Neronem, który podczas wojny peruzyjskiej uciekłszy, nie najpierw do Rzymu powrócił, aż między Sextem Pompejem i triumwirami pokój stanął. Potem August Cezar uwiedziony pięknością, odebrał ją, niewiedzieć jeśli poniewolnie mężowi tak skwapliwie, że nie dawszy nawet czasu do zlężenia, z brzemienną się ożenił. Nie było z tego małżeństwa żadnego potomstwa, jednak przez związek Germanika z Agryppiną, wspólne z nim miała prawnuki. Pani pierwiastkowej cnoty, grzecznością same starożytne matrony przechodziła. Matka dumna, żona powolna, z fortelnym męża, a podejrzliwym syna umysłem dziwnie sforna. Pogrzeb jej bez żadnej okazałości odprawił się. Testament długo bez skutku leżał. Mowę żałobną miał Kaligula, prawnuk, który potem na państwo wstąpił.

  2. Tyberiusz rozkoszując się po staremu, ani się do miasta dla oświadczenia matce ostatniej miłości, kwapiąc wymawiał się przez list, „że go ważniejsze sprawy zatrudniają.” Umniejszył rzekomo przez skromność honorów, hojnie dla zmarłej przez Srenat uchwalonych i na niektóre tylko pozwolił przydając, „aby ją między bogów nie liczono ponieważ taka była jej wola.” Przy końcu listu zgromił „przyjaźnie niewieście”, wytykając nieznaczną wymówką konsula Fufiusza. Miał on wielkie zachowanie u Augusty bo się umiał kobietom przymilać, lecz oprócz świegotliwości, często Tyberiuszowi dotkliwymi żartami docinał, co pospolicie u panów długo tkwić w żywej pamięci zwykło.

  3. Wraz z śmiercią Liwii runęło wszystko na głowę, bo za życia tej pani było jeszcze do kogo się uciec zwłaszcza, że Tyberiusz miał zakorzenioną ku matce miłość, a Sejan nie śmiał wbrew jej woli się opierać. Lecz na ówczas, obaj się bezpiecznie na wszystko rozkiełznali. Czytano wkrótce po jej śmierci listy na Agryppinę i Nerona, które jako gmin mniemał, dawniej przysłane Augusta zatrzymała. Nasrożył je Tyberiusz wyszukanymi uszczypkami, a nie tykając buntów i szkodliwych zamysłów, Neronowi otrocze niewstydy, Agrypinie nie śmiąc zarzucić wszeteczeństwa, niepowściągnioną gębę i hardość wymiatał, z wielką Senatu trwogą i milczeniem, póki się kilku nie obrało, którzy puściwszy cnotę na szrót, a z publicznych nieszczęść nikczemny zysk łowiąc prosili, aby tę sprawę wniesiono do rady. Najżwawiej dojeżdżał Messalin Kotta okrutnymi radami, chociaż wszyscy inni celniejsi, a mianowicie urzędnicy, nieco się lękali, ponieważ Tyberiusz wybuchnąwszy gniewem, inne rzeczy w wątpliwości zostawił.

  4. Znajdował się w Senacie Junius Rustikus, wybrany przez Tyberiusza do pisania aktów senatorskich, skąd go miano za uczestnika rad tajnych dworu. Ten fatalnym jakimś zrządzeniem (ponieważ żadnego nie dał wcześniej stateczności dowodu) czy też z niebacznej przezorności gdy zapomniawszy na obecne nieszczęście, przyszłego się lęka, począł wspierać stronę przeciwną, upomniał konsulów, „aby sprawy nie wnosili”, dając przyczynę, „że kiedyżkolwiek starzec się opamięta, a dom Germanika poddźwignie.” Przy tym pospólstwo, niosąc obrazy Agryppiny i Nerona otoczyło izbę, a życząc obu wszelkich pomyślności wołało: „że to listy zmyślone, że mimo woli Tyberiusza zguba się domowi jemu uknowała.” Przez to Senat nic okrutnego tego dnia nie postanowił. Rozrzucano też pod imieniem senatorów zmyślone na Sejana mowy, na które się bezpiecznie w zatajeniu, a tym samym jadowitsze dowcipy potwarzców wysilały. Rozdąsany przez to Sejan wziął nowy stąd powód do czernienia swych nieprzyjaciół, „że krzywda pańska zuchwale wzgardzona; wzburzone pospólstwo; latają po mieście buntownicze pisma; Senat czyni, co mu się podoba; nic nie zostaje, tylko rzucić się do broni i obrać sobie za wodzów tych samych, których zamiast sztandaró gmin niesforny obrazy roznosi.”

  5. Przeto Cezar powtórzywszy zaniesioną pierwej na wnuka i synową żałobę i upomniawszy wyrokiem pospólstwo, skarżył się przed Senatem: „że zdradą jednego Senatora znieważony publicznie cesarski majestat”, przydał jednak, „aby cała rzecz do jego rozsądku była zachowana.” Zaniechano zatem popierać sprawy. Senatorowie świadczyli się: „że gotowych do najsroższego ukarania winowajców za krzywdy pańskie, same tylko jego rozkazy zatrzymały.”


Dopełnienia Gabriela Brotiera S. J.


  1. Tą Senatu i Tyberiusza powolnością pokrzepiony w zuchwalstwie Sejan, widząc jak by mało ważył bez wewnętrznych cesarskiego domu zamieszek, okrutniejsze coraz przedsiębrał zamysły. Trafunek czy rada jakowa mu zdarzyła sposobność też same fortele, którymi własną krew Tyberiusza zgubił, na potomstwo Germanika wywarł. Albowiem Druzus, który sobie dawniej córkę Lucjusza Othona zaręczył, pojął za żonę Emilię Lepidę, wysokiej rodowitości niewiastę, lecz szkaradnych obyczajów, kłótliwą, a mężowi nad nienawiść dziadowską i dumę Sejana nieznośniejszą.

  2. W takowym panującego domu zamieszaniu, nie ostygło silniejsze coraz bezecnych plotkarzy zuchwalstwo. Sam Tyberiusz z przyrodzenia nielitościwy, a śmiercią matki jeszcze bardziej rozsrożony, ażeby tlące długo jawnie okrucieństwo wynurzył, wszystkich przyjaciół i poufalców Liwii uciemiężał. Jednego z rycerskiego stanu, który do niej osobliwszy miał przystęp, chcąc surowością kary trwalszy uczynić postrach i co drugich czeka, ostrzec, na czyszczenie smrodów skazał. Do tego gwałtowniejsza coraz złość Sejana, szyderstwem Senatu i zmyślonymi rozżażona mowami, poszczwana podarkami plotkarzy i szpiegów chciwość gnębiąc najznakomitsze domy, okropniejszą w pokoju, nad wewnętrzne turnieje sprawiły trwogę. Wywracano na nice cieszących się śmiechy, bolejących żale, żartujących poufałość, samych opilców puste gadania. Nigdzie bezpieczeństwa. Lada okazja pewnym do okrucieństwa powodem. Jeden kres wszystkich winowajców albo mord dobrowolny, albo kaźń obelżywa.

  3. Gdy się Rzym na własną tak zapalczywie zaciekał zgubę, najsroższy ze wszystkich i w tysięczne na potem płodny zbrodnie występek popełniła Jerozolima. Piłat Poncki, któremu Cezar Judzką ziemię w rządy oddał, wrzaskliwymi nienawistnego żydostwa płocho strwożony głosami, Jezusa Chrystusa, zakonu nowego dawcę złośliwie, bez dowodów oskarżonego, uznawszy sam niewinność, na śmierć zelżywą skazał. Wzruszona trzęsieniem ziemia, rozpadłe opoki, zaćmione słońce, zdawały się szukać zemsty z bogobójców i niewinności jego przysiwiadczać. On sam grobowe przeniknąwszy zapory i w obecności stróżów, żywy i zupełny wyszedłszy, prawdziwego bóstwa nieomylny dać miał dowód, a bacznego na wszystko Tyberiusza cudem poruszył, wiary jednak nie wraził.

  4. Tyberiusz wszystkie zamysły na utrzymanie pokoju obracając, pomyślnie prac swoich kosztował skutku. Po całym państwie powszechna spokojność panowała. Nie zgadnę jednak, czy szczęśliwą rządzącego dola, czy też raczej rozumem i radą, kiedy tak srogim samą stolicę państwa okrucieństwem uciemiężał. Skąpy w szafunku nagród zasługom, ostry w ukaraniu przestępców, wysokim cnotom rzadko zajrząc, zawsze się ich lękając. Podawał w rządy wojska i prowincje ludziom pomiernych przymiotów, z mniejszą wprawdzie dla siebie chwałą, lecz bezpieczniejszym panowaniem.


783 rok od Założenia Rzymu ( 30 r.n.e.)


  1. Za konsulatu Marka Winicego i Kassjusza zacięty w złości Tyberiusz umyślił ją na koniec jawnie przeciwko Neronowi i Agryppinie wynurzyć. Podżegał go Sejan mówiąc: „że się bezkarne zuchwalstwo coraz bardziej natęża; wychodzą z kluby swawolne mowy, wszeteczne sprawy i najsromotniejsze rozpusty; że się Senat i wojska buntują; każdy Neronowi uchyla czoła; Tyberiusz w Kapreach, Agryppina w Rzymie panuje.” Cezar nie znając w gniewie miary, gdzie chodziło o władzę, ujmował wojska i wodzów, pisał list do Senatu oświadczając się, „że mu sroga boleść umysł szarpie, a serce ukrytym pożarem pała, kiedy go synowa z wnukiem do tak ciężkiego żalu, złości i wstydu przywodzi; że prosi bogów, rzymskiego państwa stróżów, aby na tych obrażonego majestatu winowajców zwlekane przez Senat czym prędzej kary sprowadzili.”

  2. Strwożeni Senatorowie nie wiedząc co czynić, czy wiszące nad karkiem nieszczęście odwracać, czy też na zgubę Agryppiny i Nerona na oślep lecieć. Złożyli radę, na której ukowawszy okrutny na niewinnych wyrok, postanowili najpierw obojętnym listem umysł Tyberiusza wybadać wyrażając: „jak są stroskani jego żalem, jak przestraszeni niebezpieczeństwem; że są gotowi do zemsty i że ich tylko wstrzymuje wola jego, która zupełnej tej sprawy rozsądek sobie zachowała; tudzież samo majestatu dostojeństwo, którego obelgi nie porywczym, lecz rozmyślnym ukaraniem mścić należy; że w niebezpieczeństwie osoby tak wielkiej wagi, nie tylko na karę winowajcom powinną, lecz na wyszlakowanie i potłumienie szkodliwych zamysłów wzgląd mieć potrzeba.”

  3. Wyrozumiawszy z odpisu Tyberiusz przywolność Senatu wysłał setników, którzyby Agryppinę na wyspę Pandatarię, Nerona na Poncką w kajdanach zawieźli. Przestraszyła błędne w nagłych, a trwożliwe w niepomyślnych trafunkach pospólstwo wieść obwinienia, oraz tak porywcze oskarżonych ukaranie. Gdy Agryppinę nasłany setnik ciągnął na wygnanie, zaufana w niewinności, krzywd nie cierpliwa, a złej chwili ulegać nie umiejętna, poczęła się szarpać i z rąk mu wydzierać. Lecz dziki ceklarz, a na wszystkie okrucieństwa tajemnie ośmielony, srogim policzkiem oko jej wysadził i tak niesłychanym zuchwalstwem większą namowom wiarę, a wszystkim postrach uczynił. Niezwalczona żadnym przeciwnym losem pani cieszyła się z niedogodności samego szwanku wiedząc dobrze, że zbrodnie mają swe kresy, a rozchełznane na tak okropne szkarady rozbestwionego Sejana zuchwalstwo, już upadku swojego domierzało.

  4. Jednak on pomyślnością swych zbrodni bardziej jeszcze nadęty, obrócił myśl na Druza, którego ażeby łatwiej pognębić, Emilę Lepidę niewstydami uplątaną, nadzieją małżeństwa i panowania do niegodziwych na małżonka skarg zniewolił. Wszeteczna kobieta im pochopniejsza do rozpusty, tym chętniej się podjęła zleconej przez gamrata sprawy. Poszła do Tyberiusza i licznymi na Agryppinę i Nerona potwarzami, dawne starca gniewy i świeże urazy bardziej jeszcze rozżarza. Zadawała i Druzowi te same zbrodnie, wymawiając go rzekomo dla młodego wieku i miłości ku niemu małżeńskiej, aby tym chytrym fortelem bardziej go w nieufność i nienawiść dziadowską wprawić. Niewysłuchany młodzieniec natychmiast do Rzymu z dworu odesłany.

  5. Oddalenie Druza bezpiecznym Tyberiusza, a troskliwym Sejana uczyniło. Obawiał się albowiem, aby starzec postępku swego nie żałował, a wnuk uczynioną sobie obelgą srożej się nie rozjątrzył. Do tego ciężko było mu patrzeć na pozostałe jeszcze dwie panowania podpory. Namówił zatem Kassjusza Longina, nikczemnie sprzedajnego konsula, aby się nowej na Druza żałoby podjął. Napisał Kassjusz do Tyberiusza: „że młodzieniec stawszy się zuchwalszym z ukarania, nowego coś knuł, a burzliwe w mieście głowy podejrzaną ambicją do wykonania zamysłów przystrajał.” Odpowiedziano z dworu: „ażeby wnuka, jako łaskawszej kaźni niegodnego, w głębszych pokojach pałacu zamknąć i pod ścisłą go strażą trzymać, a wszystkie jego sprawy i mowy wiernie spisane do Kaprei posyłać.”

  6. Tym czasem Sejan widząc, że się cały panowania ogrom na niedołężnej starca głowie, a mdłych wnuczej młodości ramionach słabo wspierając, na niego się prawie zupełnie zwalał, cieszył się tym uiprzejmiej, że przy bujnieszym coraz swych nadzei wzroście, Tyberiusz bezpieczniej starości domierzał. Ażeby więc podejrzliwy z przyrodzenia umysł chytrzej jeszcze ukołysać winszował mu, że jego mądrością stłumiona duma, ugruntowane panowanie, wzmocnione dziedzictwo i pokój publiczny na wieczne czasu utwierdzony został. Cezar chociaż płonnymi pochwałami gardził, jednak chlubę dowcipu i panowania chętnie przyjąwszy, większą część owej Sejanowi przypisał, powtarzając częśto: „że w jego czujności obronę, w radach pomoc, w usługach ochłodę znajdował, a samego najgłówniejszą państwa i starości swojej podporę” nazywając, prócz pochwał i oświadczenia szacunku, różnymi honorami przyozdobił, aby jako zasługami innych, tak i dostojeństwem celował.

  7. Rzuciło się zatem co żywo na oświadczenia mu swych względów. Senat, rycerstwo, lud rzymski, sam nawet motłoch nigdy w nowotnościach miary nie znający, wszyscy się ubiegali w okazaniu mu życzliwych chęci przez poselstwa i powinszowania. Postawiono posągi po rynkach, bożnicach i domach prywatnych, okopciały ołatarze kadzidłami. Obchodzono uroczyście dni urodzenia jego; przysięgano na fortunę Tyberiusza i Sejana. Polecano bogom pana i pańskiego przyjaciela, równych już prawie co do honoru i ledwo tylko samym nazwiskiem różniących się.

  8. Tak pochlebstwem szczęściu dała wzrost większy niepospolita Azyniego Galla i Lentula Getunika pomoc. Pierwszy, nie wiedzieć czy z ojca i żony, czy też z potomstwa znakomitszy, związał się z Sejanem. Obiecywał mu wszelką powolność Senatu, z tm większą usilnością, że go Tyberiusz dla przyczyn wyżej wspomnianych nienawidził. Dugi będąc legatem wyższej Germanii, pragnął z Sejanem się spokrewnić, co i otrzymał za powodem samego Tyberiusza, a w zakład i nagrodę pokrewieństwa, dać mu w ręce legiony, których imię sami Cezarowie nosili, otuchę czynił. Nigdy się Sejan tak blisko do najwyższej nie pomknął potęgi, jednak sama wysokość niebezpiecznym mu groziła upadkiem. Umiał się zbliżyć, dopiąć nie potrafił. A że chytry Tyberiusza dowcip w tej się najwięcej odkrył okoliczności, nad którą nic pamiętniejszego starożytność potomnym nie podała wiekom, dokładnie tu ją opisać przedsięwziąłem.

  9. Tyberiusz chociaż w chylącym się coraz wieku na niewstydy wylany, jednak zawsze troskliwy o najwyższą powagę, samych nawet przywar na pokrycie swych zamysłów i utrzymanie panowania fortelnie używał. Udając na pozór gnuśność, jakby cały ogrom rządu na Sejana zwalił, nigdy bystrzejszym nie szlakował okiem tego, którego chcąc mieć wspólnikiem godności, mocy się obawiał. Skłonny do podejrzliwości umysł ruszyło pokrewieństwo z Getulikiem, a przyjaźń z Azyniuszem bardziej jeszcze w nim umocniła. Przeto dziwną chytrością sama bojaźni przyczyna dała mu powód do dawno przedsięwziętej Azyniego zguby. Tak jednak ostrożnie, aby pomnażając w Sejanie ufność, zdradzieckie jeśli w nim były jakie zamysły, coraz bardziej przewlekał.

  10. Więc gdy Azyniusz nowe coraz dla Sejana honory wynajdywał i za pochwaleniem Senatu wyjechał do Kampanii, aby się w tej mierze Tyberiusza poradzić, przyniesiono do Rzymu list cesarski, w którym się na Azyniusza, jako na warchoła, fryjerza Agryppiny, nie mając dosyć na swoim Syrjaku, zazdrosnego przyjaźni pańskiej ku Sejanowi żaląc, kazał go do więzienia konsulów, albo jeśliby sam został konsulem, do pretorskiego wtrącić. Wiedząc Senat, że zwłoka rozkazów występkiem była, wysłał natychmiast pretora, aby oskarżonemu wartę przydał.

  11. Tym czasem Azyniusz przyjęty z uczciwością przez Cezara, gdy nie wiedząc o niczym wesoło u stołu jego używa, oznajmiono mu o zaszłych Senatu rozkazach. Zbladł ze strachu nieszczęśliwy biesiadnik i razem winowajca cesarski i już dla zachowania potomstwu dziedzictwa o dobrowolnej śmierci myślał. Tyberiusz upewniwszy go o swojej, Sejana i Senatu łasce, upomniał, „aby się nie lękał, a walną odpowiedź na uczynione zarzuty gotował.” Jednak gdy do Rzymu powrócił, nie dawszy mu żadnej do obrony sposobności, zabroniwszy najmniejszego z ludźmi obcowania i ogołoconego z wszelkiej nadziei zamknięto, tu mu jedynie, czym by ledwo żył, a tylko nie umierał, zostawiając. Syrjak, człowiek wymowny i dlatego tylko, że Azyniemu sprzyjał winowajca, szczęśliwszym dobrowolnej śmierci losem nędzę długą uprzedził. Niepospolita zaiste była w bezecnym owym wieku dla ludzi strapionych folga, kiedy umrzeć mogli. Okrutny Tyberiusz samym się życiem pastwił i nad śmierć nieznośniejszym je uczynił, nigdy surowszej nie zadając kaźni, jako gdy wolnym dręczeniem ostatniego wszelkich nieszczęśliwości kresu, śmierci komu zajrzał, męczarnie długiego życia w lichwę biorąc.

  12. Z tym wszystkim niespuszczając z oka główniejszych rzeczy i samych się usług Sejana bojąc, ruszył najdzielniejszych chytrości sprężyn do wybadania umysłów i utrzymania najwyższej władzy. Szpiegował Sejana, wyczytywał z twarzy wszystkie jego sprawy, słowa i rady na szali ważąc. Wiedział dobrze z doskonałej serc ludzkich nauki, że przeciwne szczęście rozumu, niepewne ostrożności uczy, a pomyślna dola zupełnie człowieka otwiera. Przeto ostatniego sposobu użył, ażeby albo nieskażoną w nim wierność wytropić, albo ogromem fortuny zdradę potłumić. Nigdy Sejan nie doznał przychylniejszego ku sobie pana, ustawicznie go Cezar miał przy boku. Za pilne prace, niezwyciężoną umysłu stałość, skromność obyczajów honorami coraz nowszymi dobijał. Powierzał mu najskrytsze rządu i panowania tajemnice, naznaczył za kolegę przyszłego konsulatu. Ofiarował w małżeństwo odmówioną dawniej Liwię, najbliższe mu do panowania ścieląc stopnie, aby z nich prędzej runął.

  13. Ułowiony tak misternym fortelem Sejan cały się do Tyberiusza obrócił. Pogardzał Kaligulą, okazywał nadzieje, gnębił sobie nienawistnych, nadymał się pochlebstwem klientów, wiele szafował, więcej obiecywał, zaciemniając powagą uśpionego rzekomo w swym kącie rozkoszami i gnuśnością Tyberiusza, który się dziwnie cieszył, że nieostrożny dumnego faworyta umysł rosnącymi wybadawszy honorami, wkrótce w nim pewniejsze zamysłów lice wypatrzyć miał otuchę.

  14. Pośrodku tych fortuny igrzysk i podejrzliwego pana podstępnych faworów, Welleius Paterkulus, dziejopis wybornego dowcipu, ale mało świadomy ludzi, chciwy pochwał i kredytu, niezmierne ludu rzymskiego dzieła w drobnej książce zawarł, w której nabyty tyloma walkami i zwycięztwami państwa majestat w Tyberiuszu zamknięty, a dzielnością Sejana wsparty na widok wystawił. W tych pismach uwiecznił, z ostatnią imienia swego i historii obelgą nikczemne pochlebstwo, którym się w znikomych nawet słowach uczciwe brzydzi ucho. Godzien zaiste nienawiści i losu Sejana, godzien nagany sprawiedliwej, lecz dla mnogości chlubnych umysłów i podłego piszących zniewolenia, rzadkich dowcipu, wielu pochlebnego ducha naśladowców, z równą hańbą zawze mieć będzie.


784 rok od Założenia Rzymu ( 31 r.n.e.)


  1. Tyberiusz Cezar po piąte a Eliusz Sejan pierwszy raz obięli usilnie żądany z różnych powodów konsulat. Jeden w Kaprei, drugi w Rzymie. Nie pamiętano podobnego wesela i okazałości w mieście. Zaprzątnięci samym konsulem, którego już prawie za pana przyszłego miano, zapomniawszy na Tyberiusza, rzucili się wszyscy na uszanowanie Sejana, z tym podlejszym uniżeniem, że u nowych panków łatwa uraza, trudny przystęp, sroga duma i nienawiść zacięta. Leciało co żywo do wrót konsulowskich; każdy się ubiegał o znajomość z pacholstwem i odźwiernymi jego; cisnął się do widzenia i pozdrowienia, budując w głowie niezmierne nadzieje, jeśli którego skinieniem, albo rozmową uszczęśliwić raczył. Brzmiały pochwałami i okrzykami ulice, a kogo wstyd było w tej niewytrawionej jeszcze niewoli, boską obecnemu cześć urządzać, obrazom jego bezwstydnie kolano schylał.

  2. Takowym miasta pochlebstwem nie tak zadziwiony ile ostrożniejszy Tyberiusz, Lucjusza Pizona, cenzorstwem ojcowskim znakomitego, któremu dla rzadkiej opilstwa z cnotą sfory, a dziwnej bez wystawy, w urzędzie pilności, wielce sprzyjał i wyjeżdżając tajemne panowania sprawy z dozorem miasta polecił, ostrzegł, ażeby słowa konsula, senatorów usługi, żądze rycerstwa, mowy nawet gminne i wszystkie zgoła wieści skrycie szpiegował. Sam zaś tym czasem dał mu nowy łaskawości dowód, pisząc list do Senatu, w którym Sejana wierność i starania pochwaliwszy, „największym go prac publicznych pomocnikiem, towarzyszem państwa i Sejanem swoim” nazywał.

  3. Konsul, nie wiedzieć czy ażeby się okrutnemu panu przymilić, czy też aby go w większą podać nienawiść, kazał zapozwać kilku z celniejszych obywateli niemiłych jemu i o różne zbrodnie spotwarzonych zamordować. Z tej liczby był Geminus Rufus, który udany o zelżony majestat wszedłszy do Senatu, ażeby łaskawość Cezara ku dzieciom swoim zjednać, czytał testament, w którym go połowy dóbr dziedzicem uczynił, co mu za podłość umysłu poczytano. Wrócił się zatem do domu nim przeczytano dekret, gdzie czekając posłańca śmierci skoro go ujrzał, utopił miecz w sercu i pokazując ranę zawołał: donieś Senatowi, że tak mąż umiera. Żona jego Publia Priska, idąc za przykładem męża, gdy wezwana stanęła przed sądem, dobywszy ukrytego pod suknią puginału, sama się zabiła.

  4. Tyloma rozbojami rozjadowiony do porwania berła Cezarom Sejan, radą czy też trafunkiem, większe jeszcze powziął nadzieje, kiedy Senat kredytem jego u dworu, a listem Tyberiusza pobudzony, zamyślił to mu uczynić, skąd już wyżej pochlebstwo postąpić nie zdoła. Zdawało mu się wysokie wprawdzie, ale krótkie nader konsulatu dostojeństwo, przeto umyślił dalej mu go przedłużyć. Z tego powodu wydany dekret, „ażeby Cezar z Sejanem przez pięć lat nieprzerwanie na tymże urzędzie zostali i żeby gdy do Rzymu wjeżdżać będą, senatorowie im naprzeciw wychodzili.” Nadęty coraz nowymi honorami Sejan, a do najwyższej potęgi wolnym dążyć krokiem niecierpliwy, coraz się bardziej zaślepiał przewłoką dostojeństwa i starością Cezara i już nadzieją jak najdalej sięgał.

  5. Ta Senatu uchwała skoro doszła do Tyberiusza, poczuł zaraz na jaki szwank Rzeczpospolitą narażano, ażeby jednak ani łatwością dumy faworyta nie natężyć, ani odrzuceniem jej nie rozjątrzać odpisał, „że w tak znacznej senatorów liczbie, w tak znakomitej państwa rzymskiego wielkości, mądrze nader postanowili przodkowie, ażeby konsulaty roku nie przechodziły. Pięcioletnie urzędy nagrodę cnocie rządców prowincjom odejmują. Należy większą mieć na to baczność co Rzeczypospolitej, nie co jemu i Sejanowi honor czyni, którzy sławę narodu nad osobistą chętnie przenoszą. Tu kres tyloma zbrodniami nabytych Sejana faworów. Odtąd począł coraz tanieć, tym do prędszego im wyżej siedział, upadku bliższy.

  6. Dnia siódmego maja zasiedli na konsulowskich krzesłach Korneli Sulla i Sexteidius Katullin, surrogaci. Sejan, chociaż po złożonym nawet urzędzie równał się potęgą Tyberiuszowi, żądał jednak jak najusilniej powrócić do Kaprei, ażeby tam starca albo pochlebstwem bardziej ująć, albo gdyby się nadażyła okoliczność, łatwiej pognębić. Kładł za pozór „chorobę Liwii, długie niewidzenie, swoje ku Cezarowi chęci.” Chytrzejszy Tyberiusz przekładał mu „ważność interesów i swój do Rzymu powrót.” Wkrótce napisał list do Senatu, w którym Sejana nawiasem szarpnął, raz go nieco chwaląc, drugi raz złośliwie milcząc. Na ostatek, ażeby pochopnym do odmian umysłom już bodźca już wędzidła koleją dawał, czasem zmyślał: „że słabością i latami obarczony, cudzej w główniejszych sprawach potrzebuje pomocy”, czasem, „że pokrzepiony na siłach i zdrowiu, wkrótce do Rzymu powróci i sam we wszystko wejrzy”, oznajmywał.

  7. Znaleźli się jednak, chociaż w niewielkiej liczbie, którzy tajemne jego przeniknęli zamysły. Innych rozdzielona między Cezarem a Sejanem Rzeczypospolitej władza omamiła. Sam nawet Sejan, chociaż zawsze między obojga fortuną wątpliwy, nadzieją panowania, która dumne zamysły najgorzej zaślepia, dał się ułudzić. Cezar, ażeby ukryte rady kiedyż tedyż na jaw wytrącić, nastąpił nań razem honorem i emulacją. Samego syna jego kapłaństwem ozdobił wespół z Kaiem, którego wezwawszy do Kaprei, kazał mu wdziać szatę męską i jako następcę i dziedzica wychwalał. Zajrzał Sejan wytkniętemu przez dziada do najwyższej fortuny wspólnikowi zwłaszcza, że mu pospólstwo dziwną miłość, jako odrastającej gałązce domu Germanika oświadczało. Lecz Senat do najpodlejszych spłaszczony pochlebstw, a w chytrych starca fortelach nie biegły, uchwalił Sejanowi prokonsulowską władzę i owego wszystkim konsulom za wzór i przykład podał. Ukoiła nieco zawiści pomnożona godność, a nikczemne Senatu poniżenie, lecz wkrótce Tyberiusz nabawił trwogi, kiedy Hiszpanii i innych prowincji rządców, nienawistnych Sejanowi, a o występki zapozwanych, niewinnymi uznał.

  8. Począł zatem żałować, że podczas konsulatu i w znikczemniałym niewolą mieście, na nic się nie odważył. Pokrzepił jednak zwątlone nadzieje list Cezara do konsulów, w którym wspomniawszy Sejana, chociaż bez pochwały, po zgromionym srodze Neronie, kazał go jako nieprzyjaciela sądzić i zabić, lecz wkrótce pomieszawszy nierozumną ze zguby Nerona radość, znowu go żywszą bojaźnią przeraził. Wiedząc albowiem, że umniejszone honory umniejszają ceny, dostojeństwem nie cnotą nabytej rozkazał, „aby nikomu z ludzi nie czyniono ofiar, owszem w szafowaniu honorów samej najwyższej zwierzchności zachowano miarę, nic odtąd nowego nie uchwalając.” Jakoż Tyberiusz gardził zawsze takowym pochlebstwem, woląc być panem niżeli bożkiem, przeciwny w tej mierze Sejanowi, który sam sobie kadzidło i ołtarz, czcią boską do tronu zmierzał bez względu na to, że nienależyte śmiertelnemu honory w nienawistniejszą go podają ohydę.

  9. Po nadwątlonej nieco Sejana potędze i osłabionych ku niemu chęciach, poczęły się mocniej przechylać do Kaliguli i samego Tyberiusza, jako łaskawszego na dom Germanika, obywatelskie serca. Czym uweselony, oraz o siebie i o następcę pewny, umyślił Sejana na ostatni skok wiary lub zdrady narazić. Kazał pozwać o różne zbrodnie przyjaciół jego i śmiercią ukarać, nigdy większej nie pokazując o spokojność publiczną troskliwości. Łatwo by Sejan milczeniem i cierpliwościa podejrzliwego pognębił Cezara, lecz go na zgubę porywały tyloma szkaradami ładowne losy, a uplątany samym sobą umysł do knucia na pana spisku pobudziły. Zgrzytając na swą niewdolę, „że mu przędzione rwały się nadzieje, że Tyberiusz na głowę jego godzi”, zaufany w pretorskich rotach, począł bechtać senatorów, rycerstwo, wyzwoleńców i do wspólnictwa szkarady namawiać mało się frasując, że mu nieszczęśliwy przedsięwziętej roboty skutek srogie ziawienia wróżyły. To gdy się dzieje, Satrius Sekundus, Sejana klient, nie wiedzieć czy wielkością zbrodni, czy też nadzieją zapłaty pobudzony, całą rzecz Antonii opowiedział.

  10. Ta wielkiego umysłu pani, oraz nie mniejszej ku wnukowi Kaliguli miłości, wysłała natychmiast Pallasa, jednego z najpoufalszych sług, do Cezara z listem, w którym mu zgotowaną odkryła zdradę. Odrętwiał na to, chociaż na wszystkie zawsze wypadki i losy gotowy Tyberiusz. Przeto stargawszy niezłamanym umysłem zwykłe sobie przewłoki, co najrychlejsze sposoby do stłumienia spisku przedsięwziął. Gniew na Sejana, bojaźń pretorian, reszty sprzymierzeńców wzgarda takową mu podały radę, ażeby zgładził Sejana, żołnierstwo podarkami ugłaskał, pewny o innych, że im łatwo głowy pozmiata.

  11. Byli na ów czas konsulami Memmius Regulus i Fulcynius Trio. Ten ze zguby Libona i faworów Sejana znakomity niecnota. Ów nieco przygnuśny, lecz statkiem i powagą celniejszy, przeto na potłumienie Sejana wybrany. Wezwał do siebie Tyberiusz Sertorego Makrona, tajemnych rad wspólnika. Oddał mu w rządy pretorianów i przełożywszy swe zamysły, wysłał z listami do Rzymu z rozkazem, (jako wieść była), że jeśliby się jakieś wszczęło zamieszanie, a Sejan do broni porwał, ażeby oswobodzonego Druza na czele Senatu i ludu postawił.

  12. Makron przybywszy nocą do miasta, opowiedział wolę pańską konsulowi Memmiuszowi i rotmistrzowi strażników, Lakonowi i natychmiast wszystko co się tyczyło spokojności wewnętrznej, bezpieczeństwa Cezara, a zguby Sejana, należycie opatrzył. Tym czasem Tyberiusz mając się na wszelkiej w tak ciężkim razie ostrożności, rozkazał gotować statki, ażeby się w czasie trwogi do najwierniejszych legionów mógł udać, a sam z najwyższej skały na znaki, które dla odbierania prędzej z Rzymu wiadomości, a oznaczenia nadziei lub bojaźni rozstawić kazał, plinie poglądał.

  13. Nadszedł na koniec dzień osiemnasty października, fatalny dla Sejana. Zwołano Senat do świątyni Apollina. Wstąpił Sejan do pałacu otoczony pretorianami i ujrzawszy Makrona mocno się zdziwił, że mu żadnego listu od Cezara nie przyniósł. Jednak przywitany z uniżonością przez posłańca i upewniony w sekrecie, „że go Tyberiusz kolegą trybuńskiej władzy obrał i że na to ma listy, które wnet konsulowi do przeczytania przed Senatem odda” wszedł do świątyni nadęty fortuną, że czego pragnął na koniec dopiął. Tym czasem Makron oznajmiwszy pretorianom, że z woli Tyberiusza rządy nad nimi ma objąć i obiecawszy każdemu hojny w pieniądzach podarunek powrócił do Senatu, gdzie po oddaniu cesarskiego listu znowu się wrócił i do obozu iść kazał. Uweselone nowością rzeczy, bardziej niżeli zdumione żołnierstwo, odeszło natychmiast, a Lakon strażnikami świątynię Apollina opasał.

  14. Wtem ukazał się płomień w postaci niezmiernej kuli i zaraz zniknął, co ciekawy zabobon za zmiennej fortuny niepłonne osądził godło. Gdy senatorowie, z pokornym usług i chęci swych oświadczeniem winszowali Sejanowi trybuńskiej dostojności, Memmius Regulus otworzywszy list cesarski, począł w nim czytać najpierw wiele rzeczy do dobra publicznego odnoszących się. Potem wylatały niektóre słowa obojętne o Sejanie, co pochlebstwo na dobre tłumaczyło, dalej srogie wyrazy z wielkim senatorów podziwieniem, z których wielu wnet poczęło od niego stronić. Na resztę ukazały się okropne ukazy: „aby dwu z Senatu, poufałych Sejana, śmiercią ukarać, samego pod strażą osadzić” (bo w sekretnym liście, ażeby się nie rozsrożyły umysły, zabić go kazał), zakończył tym pismo, „że sam do Rzymu przybędzie, a tym czasem prosi, aby wysłać jednego z konsulów, któryby biednego, a rady sobie dać nieumiejącego starca, pod konwojem żołnierskim w obecności ich postawił.” Opuszczony Sejan, a nagłą strwożony samotnością, począł blednąć, lękać się na widok pretorów i trybunów gminnych. Na głos wołającego konsula, sam tu Sejanie, nie przywykły rozkazów słuchać, z sobą się mieszać. Na ostatek, gdy nań konsul po dwakroć jeszcze krzyknął sam tu Sejanie, powstał jak bez duszy, a Lakon zbrojnymi go otoczył. Po zmienionej fortunie ozwały się natychmiast liczne wrzaski i srogie zewsząd przytomnych złorzeczenia.

  15. Jednak Memmius Regulus bojąc się sekretnej jakiejś zmowy, nie śmiał wszystkich zdania wybadywać i winowajcę kryminalnie sądzić, lecz idąc za radą jednego z senatorów, w kajdany go okuć kazał. Zaprowadzony Sejan do więzienia, mając około siebie konsula i innych urzędników. Tu dopiero, gdy się niewolnicze Sejana skruszyło jarzmo, poczęli wszyscy na niego okropne sprawy panowania zwalać, a Tyberiusza pochwałami wynosić. Im podlejszy motłoch, a szlachetniejszy winowajca, tym zuchwalej obelżywymi mu docinał słowy. Cieszył się z upadku, szydził, wyrzucał na oczy zbrodnie, wyśmiewał dawne zamysły. Zdzierał mu z głowy zasłonę, aby powszechną hańbę oglądał. Szarpał obrazy, obalał, ciągnął, kruszył posągi i jakby w nich nad samym pastwił się Sejanem, różne im wyrządzał zniewagi. Po tych odmiennej fortuny igrzyskach, pewnego winowajcę co go za losy spotkać miały, w więzieniu zamknięto.

  16. Zwołany bez zwłoki Senat do świątyni Zgody, ponieważ ani się pospólstwo burzyło, ani ukazywali pretorianie, dla rychłej przysługi Tyberiuszowi, osądził Sejana na gardło i zaraz posłany do katuszy dekret wykonać kazał. Wyrzucono trupa na Schody Gemońskie. Tym sposobem dokonawszy, upadkiem niżeli fortuną sławniejszy faworyt, usprawiedliwił bogów, dla dopuszczenia szczęśliwych zbrodni długo nienawistnych. Nie wzięła końca ze śmiercią jego publiczna zapalczywość. Ogłoszony wyrok z rady Senatu, dla wiecznej niezbędnego człowieka w ludzkich pamięciach zagłady, „aby go żaden nie opłakiwał, ażeby imię jego ze wszystkich aktów wyglozować, a na publicznym placu posąg wolności postawić.” Przydano nowe pochlebstwo, „ażeby dzień ten uroczyście przez wszystkich kapłanów i urzędników świeckich uroczyście był obchodzony, a po wszystkie lata rocznicę ukarania, igrzyska od czterech zgromadzeń kapłańskich i towarzyszy Augusta odprawiane, oznaczały.” Na koniec, ażeby w przyszłości nie narażać Rzeczpospolitą na szwank jakowy od podobnych zuchwalców uchwalił, równie dawniej pochlebstwem, jak surowością haniebny Senat, „aby nikogo na potem zbytnimi honorami w dumę nie wbijać i żeby nikt odtąd na żadne imię, prócz samego Cesarza, nie przysięgał.”

  17. Po dopełnieniu okropnej sceny, pokazała się różna w mieście umysłów obywatelskich postać. Cieszyli się jedni, których Sejan albo prześladował, albo w szafunku łask swoich pominął, albo zbytnim własnej osoby wyniesieniem zazdrości nabawił. Truchleli ze strachu wspólnicy występków, krewni, przyjaciele i powinowaci. W takim rzeczy zamieszaniu, chociaż straż miasta polecił Tyberiusz wszystkim magistratom, zburzyli się pretorianie urażeni o to, że straż miejska w wierze, powolności ku panu prym wzięła przed nimi. Napełniło się miasto rabunkiem i pożogami, kedy pospólstwo dopadłszy pierwszych sejanowego okrucieństwa pomocników, licznymi mordami dawnej szkody wetowało.

  18. Po uspokojeniu miasta, wniesiono do Senatu o honorach dla Tyberiusza, a nagrodzie Makronowi z Lakonem. Stanęła uchwała: „ażeby Cezar nosił imię Ojca Ojczyzny; ażeby dzień jego urodzenia obchodzony był igrzyskiem zawodu dziesięciu koni i bankietem Senatu; ażeby konsul Regulus z senatorami, rycerstwem i wybranymi z gminu posłami jechał do Kaprei i Tyberiuszowi za bezpieczeństwo i całość publiczną dzięki złożył.” Udarowano wielką sumą pieniędzy Makrona z Lakonem, z uchwałą pierwszemu pretorskich, drugiemu kwestorskich przywilejów. Makronowi pozwolono siedzieć podczas widoków pomiędzy senatorami, a podczas igrzysk używać sukni szkarłatem obramowanej. Obaj jednak tych honorów, przez świerzą raczej trwogę niżeli skromność, nie przyjęli.

  19. Tyberiusz z rozstawionych, jak wyżej nieco powiedziałem, znaków, potem przez posłańców o wszystkim powiadomiony, ciesząc się nie mniej z obłudy jak i z bezpieczeństwa, głębiej się jeszcze w chytrości swojej zakopał. Nigdy bardziej niedościgły i niewybadany, zamknąwszy się w pałacu Jowisza przez dziewięć następnych miesięcy, pozyskiwał umysły żołnierskie, obsyłając pieniędzmi syryjskie legiony, które między znakami wojskowymi obrazu Sejana nie czciły. Posłów od Senatu na oczy nie puścił. Konsula Memmiusza Regula, który się mu za towarzysza powrotu do Rzymu ofiarował odegnał. Honorami uchwalonymi gardząc nakazał, aby o nich i potem do rady nie wnoszono. Nie wiedzieć czy z bojaźni, czy też ażeby senatorów, na ukaranie Sejana przyjaciół, srożej jeszcze zapalił.

  20. Jakoż, po powrocie posłów rozsrożony bardziej milczeniem cesarskim niżeli danymi kiedykolwiek rozkazami Senat, wszystkich Sejana krewnych, przyjaciół i poufalców na śmierć skazał. Zabito najpierw starszego syna i stryja, Juniusza Bleza, bliższych krwią niżeli zbrodnią winowajcy. Żonę Apikatę, niewiele zafrasowaną zgubą męża, wyrzucony na Gemońskie Schody trup synowski srodze poruszył. Przymuszona do wyznania postępków Sejana i Liwii, opisawszy śmierć Druza i zdrady jego morderców, posłała list do Tyberiusza i ażeby ogołocona z dzieci w sieroctwie nie żyła, sama sobie śmierć zadała.

  21. Srogość wykonanej na jedynaku zbrodni wycisnęła żal z ponurej duszy. Napisał list do Senatu, w którym o jawnych Druza zabójcach i szkaradnych na siebie zamysłach doniósłszy, przykazał Eudema i Ligda wziąć na katownie i obu spisków wspólników wytracić. Wybuchły znowu na sejana nienawiści. Żałowano Druza, chwalono Tyberiusza, a świadectwo szarpanych rzezańców, dane o zbrodniach Sejana z Liwią i otrutym synu cesarskim, więcej jeszcze ku jednemu żalu, ku drugiemu litości przyczyniły. Tyberiusz, który gdzie szło o interes, umiał cnotę pokazać, darując życiem Liwię na prośbę i dla zasług Antonii, sławy z łaskawości dostąpił. Jednak nie mogła ulżyć dobroci cesarskiej, bo ją poczciwa matka, lecz która największym cnoty dowodem sprawiedliwość mieć chciała, głodem zamorzyła. Niektórzy twierdzą, że ją zamordować kazał, nie dając temu wiary, aby pan tak nielitościwy mógł kiedy znak łaskawości pokazać.

  22. Potem na Sejana poufalców cała praw ostrość jak najsurowiej wywarta. Schwytano wszystkich co się z nim wiązali i kredyt u niego mieli, chyba że się z nich który, bezecnym na drugich zwalaniem, przyjąwszy plotkarskie rzemiosło od zguby wywikłał. Zapozwano i tych, którzy dawniej będąc oskarżeni, łaską Sejana za niewinnych uznani. Gnano do publicznej katuszy senatorów, rycerstwo, obojga płci bez braku ludzi, albo ich w domach urzędniczych i u poręczników osadzano. Wielu, dla uniknięcia konfiskaty dóbr i zelżywego zgonu, sami się pozabijali. Innych na śmierć skazano; niektórzy obronę przedsięwziąć ważyli się.

Tu się znowu zaczynają Dzieje Tacyta


  1. Czterdzieści cztery mowy były w tej sprawie, z których dla bojaźni i pamięci na zbrodnie mało odważnych, drugie w większej liczbie, dla wpojonego w umysły niewolstwa nikczemne. Najlepiej się popisał Sejana najżyczliwszy przyjaciel, zamilczawszy o nienależących do siebie występkach, samo tylko święte i nieskażone przyjaźni imię usprawiedliwiał. „Nigdym – rzecze – nie rozumiał, aby Sejana przyjaźń hańby osobie mojej, a jemu nienawiśc przynieść miała. Poufałości jego zawsze dla dobra Rzeczypospolitej używałem. Gdy się odmieniła fortuna, ten co go za zięcia i kolegę przybrał, sam sobie wybacza. Inni, którzy mu dumę wbijali, z hańbą go teraz własną prześladują. Cezara wymawia doświadczona przez szesnaście lat przyjaźń Sejana, tych potępia bezecne pochlebstwo. Mnie święte przyjaźni prawa zasłaniać powinny. Niewiem, gdzie większa zelżywość, czy cierpieć za przyjaźń, czy też oskarżać przyjaciela. Jednegom doświadczył, na drugie się wzdrygam i przy zgonie życia odrodnym być nie myślę. Żyłem niewinny, pragnę umierać poczciwy. Niechcę ani ani okrucieństwa, ani litości czyjej doznawać. Wolny i w dobrym sumieniu zaufany, chętnie zgotowane kaźnie uprzedzę. Was tylko zaklinam, abyście mnie z radością wspominając, w poczcie tych położyli, którzy szlachetnym zgonem nieszczęśliwości publicznych nie ujrzeli.”

  2. Potem się długo bawił z przyjaciółmi, jednych przyjmując, innych żegnając i w obecności wielu przytomnych, którzy patrząc na jego stateczność umysłu mniemali, że jeszcze czas fatalny nie przychodził, dobywszy ukrytego miecza sam się zabił. Nie prześladował go Cezar po śmierci zarzucaniem występków, chociaż sławę zmarłego Bleza różnymi szkaradami oczerniał.

  3. Wniesiono sprawę Publiusza Witellego i Pomponiusza Sekunda. Pierwszemu zadano: „że mając dozór skarbu, ważył się użyć pieniędzy wojskowych na wsparcie sejanowego spisku.” Drugiemu zarzucił Konfidiusz, niedawny pretor, przyjaźń z Eliuszem Gallem, który po skazaniu na śmierć Sejana do ogrodów jego, jakby najbezpieczniejszej twierdzy, uciekł. Nie mieli obżałowani w ucisku innej rady prócz stateczności swych braci, którzy się za obu ręczyli. Ale Witeliusz między nadzieją a bojaźnią zawieszony, przykrząc sobie ustawiczne zwlekanie, prosił o scyzoryk, rzekomo do pisania, którym się lekko zaciąwszy w żyłę, tęsknotą i smutkiem życia dokonał. Pomponiusz, obyczajnością i wysokim dowcipem zalecony, gdy mężniejszym umysłem przeciwną znosi fortunę, przeżył Tyberiusza.

  4. Uchwalono jeszcze karę na pozostałe Sejana potomstwo, chociaż się zapalczywość gminu nieco poprzednimi mordami ukoiła. Porwano do więzienia oboje. Chłopiec poznał dobrze co go czekało, dziewczyna tak niewiadoma, że idąc często pytała się, „gdzie ją i za jaką winę prowadzono?” Obiecywała poprawę, prosiła aby ją rózgą ukarano. Świadczą czasów owych pisarze, że ją kat przed zadziergiem zesromocił, ponieważ rzecz była u Rzymian niesłychana dziewicę na gardło skazywać. Ciała uduszonych, bez względu na wiek, wyrzucone na schody gemońskie.

  5. Okołoż tego czasu rozniesiona wieść po Azji i Achai, wielkiej, chociaż nie długiej trwogi obywateli nabawiła. Gruchnęło wszędzie, jakoby Druzus, syn Germanika najpierw się na Cykladach, potem na lądzie ukazał. Był to jakiś młodzieniec równego Druzowi wieku, do którego się niektórzy wyzwoleńcy cesarscy, poznawszy go niby zdradliwie przywiązali. Zbiegało się wielu na odgłos już imienia, już to dla zwykłej Grekom płochowiernej ciekawości, którzy o jego ucieczce i udaniu się do legionów ojcowskich dla opanowania Egiptu z Syrią pletli i wierzyli. Już otoczony liczną młodzieżą odbierał publiczne powinszowania, gdy się to do Poppeusza Sabina doniosło, który będąc ówcześnie w Macedonii, miał także powierzone sobie rządy Achai. Ten, ażeby przytomnością swoją bądź zdradę, bądź fałsz uprzedzić, przebywszy Wybrzeża Torońskie i Termejskie, płynął około Eubei, wyspy Morza Egejskiego, ku portowi pireuskiemu w Attyce. Stamtąd korynckim brzegiem przez cieśninę puścił się drugim morzem ku osadzie rzymskiej – Nikopolowi. Tam się dowiedział, iż ów szalbierz, wybadywany z pilnością o swoim imieniu powiedział, że był synem Marka Sylana i że opuszczony przez swoich wsiadł na okręt, jakoby miał wolę do Rzymu jechać. O tym wszystkim powiadomił Sabin Tyberiusza. Reszty nie wiemy.

  6. Przy końcu tegoż roku, wrząca długo między konsulami niezgoda wybuchła. Trjon, człowiek waśniwy i wielki z patrońskiego rzemiosła gębacz, wytknął nawiasem kolegę Regula, jakoby on gnuśnie popierał sprawy w ukaraniu wspólników zbrodni Sejana. Regulus skromny, kiedy mu nie dano zaczepki, nie tylko Trjonowi wolną dał odprawę, ale go przy tym o spisek powołał. A chociaż Senat prosił obu usilnie, aby tak niebezpieczne złożyli gniewy, nie przestali pogróżek i nienawiści, aż do końca swego urzędu.

Koniec księgi piątej


TREŚĆ KSIĘGI SZÓSTEJ


Tyberiusza tajemne niewstydy – Różne obżałowania – Marka Terencjusza swobodna i wyborna mowa – Lucjusza Pizona, starosty (Praefectus) miasta śmierć i pogrzeb – Urzędu tego początek i postęp – Rada o Księgach Sybilijskich – Bunt w Rzymie z przyczyny głodu – Niektórzy z rycerstwa tracą życie za spisek – Dwie córki Germanika oddane w małżeństwo L. Kassjuszowi i Markowi Winicemu – Lichwiarze oskarżeni, lichwa poskromiona. Hojnością cesarską kredyt przywrócony – Prawo majestatu odnowione – Obżałowani o przyjaźń z Sejanem, jednym wyrokiem wszyscy giną – Kaligula bierze za żonę Klaudię. Jego obyczaje – Tyberiusz nauczony przez Trazylla sztuk chaldejskich, przepowiada Galbie panowanie – Druza, syna Germanika, zgon nieszczęśliwy. Równie żałosne Agryppiny dokonanie – Nerwa biegły w prawie, dobrowolnym głodem umiera – Niektórych zacnych mężów zejścia – Fenix, ptak dziwny, pokazuje się w Egipcie – Różne oskarżenia i śmierci – Posłowie Partów przybywają do miasta prosząc o nowego króla. Tyberiusz im jednego, a potem drugiego posyła – L. Witelliuszowi Wschód w rządy oddany – Bitwy między Partami i Ormianami – Artaban z królestwa wyzuty ucieka do Scytów. Witeliusz osadza na jego miejscu Tyrydata – Wzmaga się okrucieństwo plotkarzy. Wielu oskarżonych ginie – Tygranes zamordowany. Emilia Lepida sama się zabija – Klitowie na króla swego zbuntowani i poskromieni – Tyrydat, król Partów, przez fakcję celniejszych wygnany; Artaban przywrócony – W Rzymie pożar srogi – Tyberiusz namyśla się względem następcy – Jego choroba, śmierć i obyczaje – To się działo w przeciągu prawie sześciu lat pod konsulami:

DCCLXXXV, 32 r.n.e. – Kn. Domicym Ahenobarbem; M. Furjusz: Kamil: Skrybon;

DCCLXXXVI, 33 r.n.e. – Sergiuszem Sulpicym Galbą, L. Kornelim Sullą;

DCCLXXXVII, 34 r.n.e. – Pawłem Fabiuszem Persykiem, Lucjuszem Witelliuszem;

DCCLXXXVIII, 35 r.n.e. – Kaiem Cestjuszem Gallem, M. Serwilim Nonianem;

DCCLXXXIX, 36 r.n.e. – Sextem Papinim Allenim, Kwintem Plaucjuszem;

DCCXC, 37 r.n.e. – Kn. Acerronim Prokulem, Kaiem Pontynem Nigrynem.



1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna