Ufo 50 Tajemniczych lat


Przypadek godny uwagi: Shag Harbour, Kanada



Pobieranie 0.62 Mb.
Strona14/28
Data02.05.2016
Rozmiar0.62 Mb.
1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   28

Przypadek godny uwagi: Shag Harbour, Kanada

Pokaźna już dokumentacja dotycząca wypadków UFO wzbogaciła się w ostatnich latach. Mówiło się o prawdopodobnej katastrofie w. regionie Tarija w Boliwii w 1978 roku, ale brak na to wystarczających dowodów. Natomiast bardzo interesujące zdarzenie miało podobno miejsce w 1967 roku w Shag Harbour w Kanadzie. Przypadek ten stał się dopiero od niedawna, bo od 1993 roku, przedmiotem poważnych badań prowadzonych przez Kanadyjczyka Chrisa Stylesa, który przedstawił z nich sprawozdanie w 1996 roku na dorocznym sympozjum MUFON.

Nocą 4 października 1967 roku, krótko po godzinie 23.00, w pobliżu rybackiej wioski Shag Harbour w Nowej Szkocji zaobserwowano lecące powoli nad wodą UFO. Rozmiar obiektu oceniono w przybliżeniu na 30 m średnicy. Miał cztery błyszczące światła rytmicznie emitujące błyski. Po upływie kilku minut UFO przechyliło się o 45 stopni i gwałtownie zniżyło do poziomu wody. Uderzenie spowodowało jaskrawy błysk, rozległ się huk wybuchu. Kilku świadków obserwowało katastrofę z pobliskiego posterunku kanadyjskiej policji konnej w Barrington Passage. Trzech policjantów natychmiast udało się na brzeg w pobliże miejsca wypadku, gdzie zebrał się już cały tłum ludzi, którzy widzieli jedynie pływające po wodzie w odległości kilometra bladożółte światło. Statek marynarki kanadyjskiej "Granby" przeszukał przy pomocy ekipy siedmiu nurków dno morskie. Akcja trwała do 8 października, ale nie przyniosła żadnych rezultatów. Wydarzenie to, szeroko w owym czasie komentowane w środkach przekazu, wkrótce zostało zapomniane. Cóż się więc stało z UFO o średnicy 30 m? Nikt na to pytanie nie udzielił odpowiedzi, ale zastosowano definicję "nie zidentyfikowany obiekt latający". Komisja Condona powierzyła zbadanie sprawy doktorowi Normanowi Levine'owi, inżynierowi elektrykowi z uniwersytetu w Arizonie. Po kilku telefonach do władz kanadyjskich doszedł on jednak do wniosku, że nie warto tam jechać, i utajnił sprawę, która przeleżała w ukryciu następnych 26 lat.

Gdy w 1993 roku Chris Styles na nowo przystąpił do jej badania, odniósł wrażenie, że władze kanadyjskie są bardzo przychylnie nastawione do jego poczynań. Stwierdził, że przypadek wciąż był zakwalifikowany jako katastrofa UFO, co jest budujące w naszych czasach. Dotarł następnie do świadków i odszukał dokumenty. Sprawa wypływała na nowo, chociaż część dochodzenia była ukryta przed opinią publiczną. Przede wszystkim kilku świadków z Shag Harbour utrzymuje, że widzieli, jak marynarze podnosili kilka szczątków podobnych do kawałków aluminium. Jeden z nurków twierdzi, że organizowano powtórnie poszukiwania podwodne. Jego zdaniem, informacje zebrane przez wojskowych ze stacji Shelburne, ośrodka koordynacji i wykrywania łodzi podwodnych na Atlantyku, i z bazy powietrznej Greenwood, której samoloty zrzucały boje dźwiękowe podczas tych operacji, przekonały ich, iż uszkodzone UFO płynęło z Shag Harbour pod wodą i osiadło na dnie w pobliżu Government Point w hrabstwie Shelburne. Przypuszczalne miejsce spoczęcia UFO otoczyła flotylla statków, ograniczając się jednak do roli obserwatora, a w tym czasie inne UFO naprawiało pierwsze! Ta operacja morska trwała rzekomo siedem dni, a po ich upływie na miejsce przybyła jakoby radziecka łódź podwodna, naruszając dwunastomilowy (19 km) pas wód terytorialnych. Wkrótce potem widziano, jak oba UFO wyłoniły się z wody i oddaliły z ogromną prędkością. Ten sam nurek potwierdził również, że w Shag Harbour znaleziono szczątki, które poddano badaniom w pewnym wojskowym ośrodku badawczym w Dartmouth w Nowej Szkocji.

Chris Styles odszukał następnie świadków, między innymi wojskowych, którzy dostarczyli argumentów przemawiających na korzyść tej niesamowitej historii. Dotarł do dokumentów w państwowych zasobach archiwalnych Kanady, a następnie w prywatnym archiwum ojca Michaela Burke-Gaffney'a,jezuity, astronoma i członka kanadyjskiej Narodowej Rady do Spraw Badań, który udostępnił mu materiały poufne. Ojciec Burke-Gaffney nie przyznaje się publicznie, że interesuje się UFO, ale jego korespondencja świadczy o czymś przeciwnym. Na przykład ciekawi go sprawa Shag Harbour, a także inny przypadek, który wydarzył się również w Nowej Szkocji, w Debert Mountain. Należy zaznaczyć, że region ten przez kilka lat obfitował w obserwacje UFO. W 1995 roku Chrisowi Stylesowi udało się zorganizować na niewielką skalę badania dna morskiego w Shag Harbour za pomocą sonaru. W badaniach tych wzięła udział sieć telewizyjna Paramount. Styles miał nadzieję, niewielką wprawdzie, że uda mu się znaleźć jakieś szczątki. Niestety, niczego nie znaleziono, a analiza zapisów sonaru nie została do tej pory przeprowadzona.

Dziwny przypadek w Brazylii

W styczniu 1996 roku w regionie Minas Gerais w Brazylii, w pobliżu miasta Varginha, zdarzył się inny bardzo dziwny przypadek potwierdzony przez wielu świadków. Niektórzy z nich mówią o zabranych rzekomo przez wojskowych istotach o niezwykłym wyglądzie. Tylko dwie osoby wspominają o lecącym bardzo nisko nad tym regionem UFO, natomiast samej katastrofy nikt nie widział.

Sceptycy lubią wskazywać na to, że pochodzące z Ameryki Południowej historie o UFO są bardzo często podkoloryzowane i udramatyzowane. Zauważono również, że podobne relacje w wykonaniu francuskich świadków są na ogół spokojne i zrównoważone. Za przykład może posłużyć przypadek Maurice'a Masse'a, który rzekomo spotkał na swoim polu lawendy sympatycznych maleńkich kosmitów zajętych zbieraniem ziół. Czy nie widzą Państwo, pytają sceptycy, że wszystko to jest efektem socjopsychologii? A tymczasem przypadek Maurice'a Masse'a, podparty wynikami dochodzenia żandarmerii i analizą próbek śladów na ziemi, jak w Trans-en-Provence, uważany jest za wiarygodny.

Sprawę katastrofy w Varginha, nawet jeśli jest "podkoloryzowana", należy więc potraktować poważnie, tak ze względu na liczbę świadków (pod koniec 1996 roku około sześćdziesięciu, w tym kilkudziesięciu wojskowych, co jest faktem niebywałym), jak i z racji poziomu dochodzenia, które zresztą nie jest jeszcze zakończone. Odnotujmy, że gdyby chodziło w tym wypadku o zwykły żart, to jest w nim poważna luka: brak relacji o lądowaniu lub katastrofie UFO, mimo znacznej liczby świadków. A jednak trudno uwierzyć w tę historię nawet tym, którzy są do samej sprawy nastawieni przychylnie. Skoro już mamy uciec się do komentarza socjopsychologicznego, to niech brzmi on następująco: strzeżmy się wszelkich inscenizacji pozaziemskich! Oto wniosek, który pozwoli zrozumieć pożytek płynący z tego asekuranckiego wstępu.

Rzucająca się przede wszystkim w oczy oryginalna właściwość tego przypadku polega na tym, że miał on miejsce w dość zaludnionym regionie, bardzo blisko liczącego 180 000 mieszkańców miasta Varginha, oddalonego o 240 km od Rio de Janeiro. Pierwsze opisały zdarzenie trzy młode dziewczyny uważane za ważnych świadków. W sobotę 20 stycznia 1996 roku, w gorący dzień brazylijskiego lata, około godziny 15.30 szesnastoletnia Liliane Fatima Silva, jej czternastoletnia siostra Valquiria Aparecida Silva i ich dwudziesto dwuletnia koleżanka Latia Andrade Xavier, pracujące jako służące, wracały do domu znajdującego się w podmiejskiej dzielnicy Jardim Andere. Gdy szły przez nie zamieszkaną okolicę, napotkały dziwną skuloną istotę opierającą się o ścianę opuszczonego garażu. Miała kształt podobny do ludzkiego: głowę, tułów, cztery kończyny. Niedużego wzrostu (około metra) postać była naga. Jej skóra była ciemna i błyszcząca, pozbawiona całkowicie owłosienia. Miała dość dużą, łysą, straszną głowę z dużymi czerwonymi oczami bez źrenic i trzema wypukłościami u góry czoła (nie były to rogi!). U nasady szyi widoczne były grube żyły. Ręce napotkanej istoty miały po trzy palce, a nogi były proporcjonalnie większe od ludzkich. Wydzielała silną woń przypominającą amoniak. Gdy dziewczyny zbliżyły się do niej, odwróciła głowę w ich kierunku. Uciekły przerażone, myśląc, że spotkały demona. Kilka osób usłyszało krzyki i zaalarmowano straż pożarną. Przybyła ona na miejsce bardzo szybko, razem z wojskowymi. Okoliczni mieszkańcy widzieli, jak złapano humanoida w sieć i załadowano na ciężarówkę. Wydarzenia rozwijały się błyskawicznie. Zawiadomiono jednego z badaczy, który dotarł na miejsce już następnego dnia. Franco Rodrigues, adwokat i wykładowca prawa, cieszył się opinią skrupulatnego badacza. Spotkał się z dziewczynami i matką sióstr, Luisą Heleną Silva, a następnie z innym ufologiem, Rodriguesem e Pacaccinim, który przybył do Varginha, by zbadać inny, podobny przypadek nie wiedząc nic o pierwszym. Koordynowali swoją pracę i nie ulega wątpliwości, że tylko dzięki szybkości działań udało im się uzyskać zeznania wojskowych, którzy kilka dni później mieli już polecenie zachowania milczenia pod groźbą więzienia.

Streśćmy dalszy przebieg tej długiej już i skomplikowanej sprawy, która była szeroko komentowana w brazyliskich mediach i została szczegółowo opisana na kongresie ufologów w czerwcu 1996 roku, a w następnych miesiącach również w światowej prasie ufologicznej . Dysponujemy nawet kasetą wideo z nagranym podczas kongresu przez Amerykanina Johna Carpentera wywiadem z Pacaccinim z udziałem Stantona Friedmana i Anglika Grahama Birdsalla . Pacaccini, pełen życia i humoru młody człowiek, zasługuje na całkowite zaufanie. Inny świadek to znany psychiatra amerykański, doktor John Mack (prowadzący poważne badania relacji o porwaniach, patrz rozdział 6), który po dokładnym przesłuchaniu dziewcząt stwierdził, że ich zeznania były szczere i wiarygodne.

Wypada wspomnieć, że na początku 1996 roku odnotowano w Brazylii wzmożoną falę obserwacji. Jedna z nich może mieć związek z interesującym nas przypadkiem, mianowicie relacja d' Afranio da Costa BrasiI. 13 stycznia widział on, jak nad jego domem w pobliżu Varginha szybował dziwny pojazd. Następnie, 20 stycznia w nocy, farmera Eurico de Freitasa i jego żonę zbudziły bardzo niespokojne zwierzęta. Widzieli oni szary, podobny do "łodzi podwodnej" obiekt przesuwający się powoli i bezdźwięcznie nad polem na wysokości około pięciu metrów. Wyrzucał trochę dymu i był jakby wstrząsany wibracjami. Raz jeszcze powtarzam: strzeżcie się burleskowych inscenizacji kosmitów! Relacja tych świadków pokrywa się dość dokładnie z obserwacją z poprzedniego tygodnia. A przecież farma Freitasa znajduje się w odległości zaledwie 10 km od przedmieścia Varginha, gdzie trzy dziewczyny widziały tego samego dnia humanoida.

Co oznacza ta komedia? Można by założyć nieco szalony "eksperyment" trochę pomylonych kosmitów, rzucających w jakieś miejsca Ziemi kilka raczej odpychających okazów porwanych z innej planety o atmosferze przesiąkniętej amoniakiem, po to, by obserwować ich reakcje i reakcje ludzi! Prawda, że to zabawne? Chyba że chodzi raz jeszcze o wywołanie piekielnego zamieszania i skompromitowanie badań ufologicznych ku wielkiej radości sceptyków. Zachowujący wielką wstrzemięźliwość Kevin Randle napisał do mnie osobiście, że jego zdaniem lepiej będzie zaczekać i dowiedzieć się czegoś więcej o tej sprawie. Dokumentacja zawiera jednak sporo innych relacji wskazujących na kilka przypadków zatrzymania kosmitów. Pierwsze z nich, dokonane przez straż pożarną, miałoby miejsce o godzinie 10.00 rano w parku Jardim Andere. W tym kraju ogromnych przestrzeni strażaków szkoli się, by umieli chwytać w sieci dzikie zwierzęta. Świadek Henrique Jose obserwował całe zdarzenie ze swego domu. Istota podobna była do tej, którą widziały dziewczyny. Według innych zebranych przez Pacacciniego relacji stwór ten był ranny i z jego małych ust wydobywały się dźwięki podobne do brzęczenia roju pszczół. Ze szkoły podoficerów w Tres Coracos przybył wezwany przez strażaków oddział wojskowy. Żołnierze otoczyli park i po załadowaniu humanoida do ciężarówki szybko odjechali. Dalszy ciąg operacji jest mało znany. Według relacji złapaną istotę odwieziono rzekomo po południu do szpitala rejonowego w Varginha, a następnie do innego, lepiej wyposażonego szpitala Humanitus, gdzie zmarła 22 stycznia o godzinie 18.00. W autopsji uczestniczyło jakoby kilkunastu lekarzy. Jeśli to wszystko prawda, jak długo można utrzymać ją w tajemnicy? Podobno po zwłoki zgłosili się wojskowi w maskach i rękawicach. Ciało zabrano do Szkoły Kadetów w Campinasie w stanie Sao Paulo. Inni świadkowie widzieli rzekomo 20 stycznia na lotnisku w Sao Paulo, a 22 stycznia na lotnisku w Campinasie amerykański wojskowy samolot transportowy. Ta ponura historia kryje w sobie jeszcze jedną niespodziankę: uczestniczący w pojmaniu tajemniczej istoty młody policjant zmarł po dwóch dniach jakoby na zapalenie płuc (w środku lata!). Jego rodzinę proszono o zachowanie dyskrecji. Władze cywilne i wojskowe, w tym komendant Szkoły Kadetów, generał Coelho Lima, który dowodził całością operacji, negują oczywiście zgodnym chórem całą sprawę. Matka dwóch dziewczynek twierdzi, że oferowano jej sporą kwotę pieniędzy za odwołanie zeznań, a młody Pacaccini mówi na kasecie wideo Carpentera, że czuje się zagrożony. Życzmy mu sukcesu w dalszym badaniu wydarzenia, które nigdy nie miało miejsca!

Atmosfera tajemnicy, która otacza tę bardzo świeżą sprawę, skłania nas do przestudiowania wszystkich pogłosek krążących co najmniej od ćwierć wieku na temat ściśle tajnych operacji. Czy uda się wydobyć coś pewnego z tego labiryntu, w którym tak dokładnie są wymieszane prawdy i kłamstwa?




1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   28


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna