Ursula K. Le Guin, Zewsząd bardzo daleko



Pobieranie 13.99 Kb.
Data06.05.2016
Rozmiar13.99 Kb.
Ursula K. Le Guin, Zewsząd bardzo daleko, przeł. Monika Dutkowska, Iskry, Warszawa 1983.1
Zewsząd bardzo daleko to pozycja wyjątkowa w twórczości Ursuli Le Guin, nie jest to bowiem nowelka fantastyczna, lecz obyczajowa, przeznaczona dla młodzieży. Narratorem i głównym bohaterem jest siedemnastolatek, Owen Thomas Griffiths, który przedstawia się czytelnikom jako bystrzak. Ponieważ zaczął chodzić do szkoły wcześniej niż jego rówieśnicy, zawsze jest najmłodszy w klasie. Początkowo ani jego wiek, ani inteligencja, nie były problem2, z czasem chłopak zaczął jednak zauważać, że nie pasuje do swojego otoczenia. Jego zdaniem w szkole trzeba udawać, że jest się takim samym jak wszyscy inni, każdy, kto odstaje od grupy, staje się celem ataku3. Nie tylko zresztą ze strony uczniów, odmieńców nie lubią także niektórzy nauczyciele, np. uczący wychowania fizycznego, pan Thorpe, który mniej wysportowanym uczniom każe przestać myśleć o Keatsie i Shelley'u. Owen jest akurat ścisłowcem, do tej pory nie interesował się poezją, uważa więc tę uwagę za bezsensowną, niechęć nauczyciela intryguje go jednak na tyle, że sięga po tomiki tych autorów.4 Jest to jego jedyna reakcja, nie przeciwstawia się ani nauczycielowi, ani agresywnym chłopakom ze szkoły, zachowuje bierność. Nie potrafi także powiedzieć ojcu, że nie cieszy się z otrzymanego na urodziny samochodu. Ojciec jest przekonany, że samochód to marzenie każdego amerykańskiego nastolatka, tymczasem Owen, który nigdy nie był zainteresowany motoryzacją i lubi chodzić na pieszo, wolałby sprzedać samochód, a za zdobyte w ten sposób pieniądze utrzymywać się przynajmniej przez pierwszy rok studiów na MIT. Nie mówi o tym także matce, która zadecydowała już, że syn będzie studiował na Uniwersytecie stanowym, blisko domu.

Przypadek sprawia, że – wracając do domu autobusem – Owen nawiązuje rozmowę ze swoją sąsiadką, Natalie Field. Chłopak zaczyna błaznować, co nie jest dla niego typowym zachowaniem, dziewczyna, zazwyczaj też poważna, przyłącza się do niego, a wspólny śmiech pozwala im także na rozmowę o poważnych sprawach. To właśnie Natalie Owen mówi o swoich planach związanych ze studiami, a ona traktuje to jako coś oczywistego. Dziewczyna chce zostać kompozytorką, udziela lekcji gry na instrumentach, żeby zarobić na studia muzyczne. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to właśnie powinna robić w życiu i konsekwentnie dąży do celu. W porównaniu z Natalie Owen jest niezdecydowany i nieasertywny, to ona jest silniejsza psychicznie i mniej uległa. Nie mają tu więc zastosowania stereotypy płciowe. Chłopak jest zresztą dość świadomy w kwestii płci. Zauważa, że dla jego matki tak ważne jest bycie dobrą matką i żoną, że kobieta zachowuje się, jakby bała się spróbować być kimkolwiek innym choćby przez chwilę, nie czyta nawet książek w obawie, że fabuła pochłonie ją tak bardzo, że nie będzie cały czas myślała o swojej rodzinie, a to byłaby w jej odczuciu zdrada. Owen docenia jednak pracę, którą matka wkłada w wychowywanie go i zajmowanie się domem.5 Z rozbawieniem przyjmuje też to, że jego ojciec, który jest wielkim fanem techniki, zawsze kupuje najnowocześniejsze, najbardziej rozbudowane sprzęty gospodarstwa domowego, ale nigdy ich nie używa, ponieważ uważa to za domenę kobiet. Podczas rozmowy z Natalie o tym, dlaczego tak mało jest kobiet kompozytorek, zgadzają się, że to wina uprzedzeń i przywołują zjawisko, które opisywane jest w psychologii jako zagrożenie stereotypem – jeśli ktoś często ma kontakt ze stereotypem, zgodnie z którym nie powinien sobie radzić w jakiejś dziedzinie, przekształci to przekonanie w samospełniającą się przepowiednię i rzeczywiście osiągnie słabe wyniki6.



Owen nie jest jednak całkowicie odporny na stereotypowe przekonania – kiedy zbliża się do Natalie, spędzają ze sobą coraz więcej czasu i dzielą się tajemnicami, chłopak przekonuje sam siebie, że jest zakochany, powinien więc – jak na chłopaka przystało – dążyć do seksu7. Staje się to przyczyną konfliktu, w wyniku którego bohaterowie przestają się spotykać, a Owen wpada w stan dziwnego odrętwienia, uznaje, że jego przeznaczeniem jest samotność, nie widzi już sensu w nauce, przestaje myśleć o swojej przyszłości, całkowicie poddając się planom rodziców. Ratunkiem okazują się być emocje, których chłopak doświadcza, słuchając na koncercie muzyki skomponowanej przez Natalie. Wyraźniej widzi nie tylko ją, ale i siebie, poznaje swoje prawdziwe uczucia i pragnienia, nie przysłonięte tym, co powinien myśleć i czuć „normalny amerykański chłopak”.
Opracowała: Alina Łysak

1 Nowela została także wydana w tomiku Ursula K. Le Guin, Nowa Atlantyda; Zewsząd bardzo daleko, przeł. Anna Kraśko, Monika Dutkowska, Wydawnictwo ALKAZAR, Warszawa 1993.

2 „Zwykle, jak wiadomo, wszystko jest OK, gdzieś do szóstej klasy. Nikt się tobą specjalnie nie przejmuje, a najmniej ze wszystkich ty sam. Nauczyciele są na ogół dla ciebie bardzo mili, bo nie mają kłopotu z uczeniem cię. Niektórzy z tego powodu wprost przepadają za tobą i dają ci fajne książki do czytania. Innych denerwujesz, ale są tak zaabsorbowani osobnikami stwarzającymi Problemy Wychowawcze, że nie starcza im czasu, aby ci uzmysłowić, jak jesteś obrzydliwy ze swoim wyprzedzaniem klasy w matematyce i czytaniu. No i zawsze znajdzie się jeszcze kilkoro innych, zwykle dziewczyn, którzy są również rozgarnięci jak ty, albo i bardziej, więc piszesz do spółki z nimi dowcipne wierszyki, robisz listę dla nauczycieli i tak dalej.” Ursula K. Le Guin, Zewsząd bardzo daleko, przeł. Monika Dutkowska, Iskry, Warszawa 1983, s. 7.

3 „Myślę, że gdy człowiek uświadomi sobie, że jest sam, wpada z reguły w panikę. I przerzuca się wtedy w drugą skrajność – wciska się we wszystkie możliwe kluby, drużyny, towarzystwa, zrzeszenia. Ni z tego, ni z owego zaczyna ubierać się dokładnie tak jak inni. Żeby być niezauważalnym. Sposób naszywania łat na dziury w dżinsach urasta naraz do miary problemu. Jeśli się je przyszyje niewłaściwie, to się odstaje. A powinno się przystawać. Nie uważacie, że to jest szczególne określenie? Przystawać! Do kogo? Do nich. Do innych. Wszyscy razem. Bezpieczeństwo w masie.” Ibidem, s. 8.

4 „[I] tak to pan Thorpe, który nauczał gry w koszykówkę, naprowadził mnie na »Prometeusza niespętanego«. Powinienem być mu wdzięczny. Ale to bynajmniej nie przyczyniło się do polepszenia moich stosunków z panem Thorpe’em w trzecim semestrze.” Ibidem, s. 11.

5 „A jeśli komuś się wydaje, że takie prowadzenie domu i zajmowanie się rodziną, nawet niedużą, tak aby wszystko grało, jest prostą sprawą, to niech sam spróbuje przez rok albo dwa. Mama ma dużo roboty i wszystko, co robi, robi z głową”, Ibidem, s. 27-28.

6 „Wszyscy ci mówią, że nie potrafisz, więc wierzysz. Tak było w literaturze, aż kobiety przestały w końcu zwracać na to uwagę i po prostu napisały tyle wielkich powieści, że mężczyźni wychodzili na kompletnych durniów, jeśli upierali się, że kobieta nie jest zdolna do napisania powieści. Sęk w tym, że kobieta musi reprezentować ekstraklasę, tam gdzie mężczyźnie wystarczy klasa trzecia. Koszmar.” Ibidem, s. 46.

7 „Cała rzecz w tym, że masa ludzi powtarza i masa książek, i filmów, i reklam, i wszyscy ci rozmaici specjaliści od seksu obojętne, czy traktują go naukowo, czy dochodowo, i naukowcy twierdzą, że wszystko sprowadza się do jednego. Mężczyzna plus kobieta równa się seks. Nic więcej. Żadnych niewiadomych w tym równaniu.” Ibidem, s. 56.





©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna