Warszawa marzec 2015 Numer 60 Święta Rodzino, módl się za naszymi małżeństwami oraz rodzinami



Pobieranie 128.3 Kb.
Strona1/3
Data10.05.2016
Rozmiar128.3 Kb.
  1   2   3
Serwis ORRK

Biuletyn liderów i asystentów ruchów oraz stowarzyszeń katolickich




Warszawa marzec 2015 Numer 60

Święta Rodzino, módl się za naszymi małżeństwami oraz rodzinami

Dobiegają końca konsultacje z ruchami na temat pytań postawionych przed kolejnym synodem poświęconym rodzinie, który odbędzie się w październiku br. W poszczególnych ruchach odbywają się spotkania poświęcone naszemu apostolstwu wobec rodziny. Poniżej przedstawiamy Raport KAI zatytułowany „Kościół w Polsce a rodzina”, który opisuje kondycję polskiej rodziny.


* * * * * * *
Kościół w Polsce a rodzina

Rodzina w Polsce przechodzi zmiany podobne do tych, które zachodzą w większości krajów europejskich, tempo tych zmian jest jednak wolniejsze niż tam, choć w ostatniej dekadzie tendencja do osłabienia rodziny zdecydowanie narasta. Liczba konkubinatów rośnie, wciąż jednak przeważają rodziny, których podstawą jest małżeństwo. Polska znajduje się u progu dramatycznego kryzysu demograficznego.


Stan polskiej rodziny

Od 2009 r. maleje liczba zawieranych małżeństw. W 2013 r. zawarto ich 181 tys., co jest liczbą najmniejszą od 1945 r. – w 2012 małżeństw zawarto 203 tys. Małżeństwo, a co za tym idzie – oparta na nim rodzina, jest jednak coraz bardziej niestabilne. Rozpada się prawie co trzecie małżeństwo – 316 na 1000 zawieranych. Liczba rozwodów wzrosła z 42,7 tys. w roku 2000 do 64,4 tys. w 2012.

Rośnie liczba rodzin niepełnych – najczęściej samotnych matek. Według ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego z roku 2011, rodzin niepełnych z dziećmi do lat 24 na utrzymaniu było 1,288 mln. Poprzedni spis, z 2002 r., odnotował 1,125 mln takich rodzin. Od roku 1978 wzrost ich liczby jest blisko dwukrotny. Dziś co czwarta rodzina jest niepełna, a odsetek dzieci do lat 24 w takich rodzinach wynosi 18%.

3% Polaków żyje w związkach nieformalnych. 62 % spośród nich to ludzie młodzi, bez doświadczeń małżeńskich, choć 25% żyjących w ten sposób ma już za sobą małżeństwo, które się rozpadło. Spis powszechny z 2002 r. – pierwszy, który uwzględniał konkubinaty – wykazał ich 396 tys. Kolejny, z 2011, odnotował 643 tys. W 2012 r. poza małżeństwem urodziło się 22% dzieci.

Obecnie przeważa zdecydowanie model rodziny małodzietnej – z jednym lub dwojgiem dzieci. Według Spisu Powszechnego z roku 2011, wśród rodzin mających na utrzymaniu dzieci do 24 lat aż 53% ma jedno dziecko, 35% – dwoje. Łącznie stanowi to aż 88% rodzin. Liczba rodzin wielodzietnych wciąż maleje. Ostatni spis powszechny wykazał 735 tys. rodzin z trojgiem dzieci i 273 tys. z czworgiem. W poprzednim, w 2002 r., odnotowano ich odpowiednio 944 tys. i 428 tys. Wśród matek w rodzinach wielodzietnych rośnie procent kobiet z wyższym wykształceniem. Odzwierciedla to powolną zmianę klimatu wokół takich rodzin, które powoli przestają być kojarzone z marginesem społecznym. Jak można sądzić, w dużej mierze jest to efektem świadomego działania rodzin wielodzietnych, które chcą wykazać, że ten stereotyp jest krzywdzący i nieprawdziwy. Trzeba w tym kontekście wymienić ożywioną działalność Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Jak twierdzi w wywiadzie dla KAI prof. Bożena Balcerzak-Paradowska, dyrektor Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, rosnąca liczba rozwodów wynika z tego, że „rodzina obecnie postrzegana jest coraz częściej nie jako owoc związku małżeńskiego, w którym przychodzą kolejne dzieci, lecz jako związek dwóch osób, w którym myślenie o dziecku pojawia się znacznie później”. Coraz ważniejsza staje się indywidualna samorealizacja, a rodzina bywa traktowana jako przeszkoda zarówno dla tejże samorealizacji, jak i dla zaspokajania rosnących potrzeb materialnych – zauważa badaczka.

Rośnie wiek zawierania małżeństw – obecnie wynosi on 28,5 roku dla mężczyzn i 26,4 dla kobiet. Rośnie też przeciętny wiek urodzenia pierwszego dziecka – w 2012 r. wynosił on 29 lat.
U progu głębokiego kryzysu demograficznego

Maleje współczynnik dzietności – przeciętna liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym. Wynosi on 1,29 i jest trzeci od końca w Europie, przed Łotwą i Węgrami. Dla osiągnięcia prostej zastępowalności pokoleń niezbędny jest wskaźnik dzietności 2,1.

W tej sytuacji nieuchronne jest zmniejszanie się liczby ludności Polski. Niedawno GUS zaprezentował swe najnowsze prognozy. W 2050 r. ma być nas 34 mln (33 mln 950 tys.), o 4,6 mln mniej niż w 2013 r. Wydłużać się będzie przeciętny wiek życia, co jest następstwem lepszej kondycji psychofizycznej. W 2050 r. co trzeci Polak będzie miał więcej niż 65 lat. Będziemy jednym z najstarszych społeczeństw Europy.

Do 2050 r. wzrośnie ilość ludności tylko w województwie mazowieckim - o 1 mln 874 tys. (obecnie Warszawa ma 1 mln 720 tys.). Natomiast zmniejszy się we wszystkich pozostałych województwach:

Pomorskim - o 31 tys.,

Małopolskim - o 81 tys.,

Lubuskim - o 143 tys.,

Wielkopolskim - o 179 tys.,

Podlaskim - o 213 tys.,

Warmińsko-Mazurskim - o 239 tys.,

Zachodniopomorskim - o 256 tys.,

Podkarpackim - o 259 tys.,

Opolskim - o 260 tys.,

Świętokrzyskim - o 291 tys.,

Kujawsko-Pomorskim - o 294 tys.,

Dolnośląskim - 415 tys.,

Lubelskim - o 446 tys.,

Łódzkim - o 514 tys.,

Śląskim - o 919 tys.

Ogólnie rzecz biorąc, zmniejszająca się ilość ludności pracującej będzie musiała wziąć na siebie ciężar utrzymania ludzi starszych. Biorąc pod uwagę jedynactwo czy ograniczoną ilość dzieci w rodzinie, dzieci te nie będą w stanie unieść tych obciążeń. Oznaczać to będzie zwiększone wydatki nie tylko na system emerytalny ale i na służbę zdrowia i na usługi opiekuńcze.

W tej chwili na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadają 42 osoby w wieku poprodukcyjnym, w 2050 r. będzie to 81 osób, tak więc wskaźnik ten ulegnie podwojeniu. Jeśli nie uda się w Polsce zwiększyć dzietności, to sytuacja następnych pokoleń będzie bardzo trudna.
Polski paradoks

Polega na tym, że we wszystkich badaniach młodzi Polacy deklarują, że rodzina jest na szczycie ich hierarchii wartości, deklarują też pragnienie dzieci. Praktyka jednak zdecydowanie przeczy tym deklaracjom. Dlaczego?

Wśród głównych przyczyn należy wymienić brak adekwatnej polityki rodzinnej, mającej na celu wspieranie dzietności za pomocą odpowiednich instrumentów ułatwiających rodzinie ich przyjęcie i wychowanie. Tymczasem, w obecnej sytuacji każde dziecko powoduje zubożenie rodziny, a większa ich ilość oznacza przesunięcie się danej rodziny w obszar biedy. Najbardziej zagrożone ubóstwem są w Polsce rodziny z trojgiem i więcej dziećmi, w których wychowuje się niemal 1/3 polskich dzieci. W warunkach skrajnego ubóstwa w 2010 roku żyło 4,2 % małżeństw z 2 dzieci i aż 24% z 4 i więcej dzieci na utrzymaniu! Europejski raport z czerwca 2009 r. wskazuje na polskie dzieci jako najuboższe – 26 % z ich jest zagrożonych ubóstwem. Są one aż 8 razy uboższe od niemieckich w relacji do średniego poziomu zamożności w swoim kraju!

Dlatego kwestia odpowiedniej polityki rodzinnej jest podstawowym elementem polskiej racji stanu. Obecne instrumenty polityki rodzinnej: becikowe, ulga na dziecko oraz Karta Dużej Rodziny - są niewystarczające. Elity polityczne muszą zrozumieć, że polityka rodzinna jest najlepszą inwestycją w kapitał ludzki - a to z punktu widzenia państwa jest niezbędne.

Olbrzymią rolę w promocji polityki rodzinnej w Polsce odgrywa Kościół, realizując to m. in. na szczeblu Komisji Wspólnej rządu i Episkopatu. Obecnie postulatem Kościoła wysuwanym wobec rządu jest wprowadzenie bonu opiekuńczo-wychowawczego, polegające na stałej pomocy finansowej rodzinie mającej dzieci w wieku od 1 do 6 lat, tak aby mogła te pieniądze przeznaczyć na żłobek, przedszkole, lub na opiekę nad dzieckiem w domu.
Wiara a rodzina

Dzietność w Polsce jest zróżnicowana geograficznie – najwięcej dzieci rodzi się w województwach małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim. Są to zarazem tereny o najwyższych wskaźnikach praktyk religijnych. Nie jest to z pewnością zbieg okoliczności. Również działania na rzecz dowartościowania wielodzietności podejmowane są przede wszystkim przez świadomych katolików.

Jednak negatywne tendencje dotyczą także ludzi wierzących. Maleje u nas liczba małżeństw sakramentalnych. Jak wynika z przedsynodalnej ankiety papieża Franciszka, rosnącemu procentowi konkubinatów towarzyszy zwiększające się poparcie ich rodzin dla takiego sposobu życia, również wśród rodziców wierzących i praktykujących. Również bardzo duża jest skala związków „na próbę” oraz stosowania antykoncepcji wśród ludzi deklarujących się jako wierzący. Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że połowa regularnie praktykujących katolików uważa antykoncepcję za dopuszczalną. Jak zauważył Jerzy Grzybowski, współtwórca Spotkań Małżeńskich, 30% uczestników organizowanych przez ten ruch Wieczorów dla Zakochanych (formy przygotowania do małżeństwa) mieszka razem.

Mimo to – jak zauważa w rozmowie z KAI ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodziny przy Konferencji Episkopatu Polski – „im rodzina bardziej zaangażowana w działalność Kościoła, w różne ruchy i spotkania o charakterze religijnym, tym poziom szczęścia w rodzinie na poziomie relacji, komunikacji, religijności, wiedzy, a nawet życia materialnego jest lepszy. Widać wyraźnie, jak świadome zaangażowanie w życie Kościoła procentuje wzrostem jakości życia małżeńskiego i rodzinnego” – konkluduje ks. Drąg. Widać to choćby w odpowiedziach na przedsynodalną ankietę papieża Franciszka.


Rodzina w centrum

Jak to ujmuje Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin KEP, „Kościół uznaje służbę rodzinie za jedno ze swych najistotniejszych zadań, za 'pierwszą i z wielu względów najważniejszą drogę posłannictwa i posługi' (List Jana Pawła II do rodzin 2 i 1). Pomoc tę pragnie zaofiarować tym, którzy znając wartość małżeństwa i rodziny starają się pozostać im wierni; tym, którzy w 'niepewności i niepokoju poszukują prawdy i tym, którzy niesłusznie napotykają przeszkody w realizowaniu własnej wizji rodziny' (Familiaris consortio 1)”.

W opinii ks. Drąga, wciąż jeszcze nie wszyscy księża zdają sobie sprawę z tego, jak ważne jest duszpasterstwo rodzin i przygotowanie do małżeństwa, mimo że od 1995 r. w seminariach prowadzone są praktyczne zajęcia przygotowujące do pracy z rodzinami. To właśnie w rodzinie odbywa się przecież zasadniczy przekaz wiary i wartości.
Teologia ciała Jana Pawła II

Jan Paweł II poświęcał wiele uwagi małżeństwu i rodzinie. Na szczególną uwagę zasługuje adhortacja „Familiaris consortio” (1981). Jego teologię ciała, zawartą zwłaszcza w cyklu katechez „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”, biograf papieża George Weigel uważa za rewolucyjną. Nauczanie papieskie, w pełni zgodne z dotychczasową nauką Kościoła, zawiera niezwykłe dowartościowanie więzi cielesnej małżonków, które dawniejsza praktyka Kościoła traktowała nieraz wielce podejrzliwie. Nauczanie świętego papieża może stanowić i w wielu miejscach stanowi znakomitą, głęboką i mogącą trafić do dzisiejszego człowieka podstawę szeroko rozumianego duszpasterstwa rodzin. Jak twierdzi ks. Drąg, ta teologia rzeczywiście trafia do wielu.


Struktury Episkopatu

Komisja Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rodzin – pierwsza wyspecjalizowana struktura tego rodzaju – powstała na przełomie lat 1965/1966. Obecna istniejąca Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny utworzona została w roku 1996.

Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin jest instytucją wykonawczą Rady ds. Rodziny. Służy koordynacji inicjatyw Kościoła dotyczących rodziny, zwłaszcza duszpasterstwa rodzin. Corocznie KODR organizuje jedną (w maju) lub dwie kilkudniowe sesje diecezjalnych duszpasterzy rodzin i doradców życia rodzinnego. Służą one koordynacji i wymianie doświadczeń, w tym upowszechnianiu lokalnych inicjatyw, które warte są wprowadzenia w szerszej skali. Spotykają się one często z dużym zainteresowaniem obecnych. Ośrodek wydaje kwartalnik „Sprawy Rodziny”. Informuje też poprzez stronę internetową, przekazuje kontakty.

1 maja 2003 r. Konferencja Episkopatu Polski przyjęła Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin. Duszpasterstwo to definiuje ona jako „system kościelnych działań, które zmierzają do urzeczywistnienia zbawczego planu, dotyczącego małżeństwa i rodziny. Osią jego jest prawda o małżeństwie i rodzinie, nieomylnie przekazywana, interpretowana i odnoszona do „znaków czasu” przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Do duszpasterstwa rodzin należy także wszechstronna troska o zapewnienie warunków sprzyjających realizacji tej prawdy, oraz konkretna pomoc udzielana rodzinie w wypełnianiu jej powołania (por. Familiaris consortio 1)”. Celem duszpasterstwa jest wspomaganie rodzin. Dyrektorium przedstawia zasady duszpasterstwa zarówno wobec rodzin „zwykłych”, jak i borykających się z rozmaitymi problemami.

Co roku we wrześniu odbywa się ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę. W jej ramach odbywają się wykłady formacyjne dla pielgrzymów, a centralnym punktem jest wspólna Msza. W zeszłym roku pojawił się pomysł odnawiania na Jasnej Górze przyrzeczeń małżeńskich, potwierdzonego stosownym certyfikatem. Wydano ich prawie osiemset.
Inicjatywy diecezjalne

Dyrektorium przewiduje w każdej diecezji istnienie Wydziału Duszpasterstwa Rodzin, kierowanego przez diecezjalnego duszpasterza rodzin we współpracy z diecezjalnym doradcą życia rodzinnego. Biskup powołuje także dekanalnych i rejonowych duszpasterzy rodzin.

Wiele działań prorodzinnych Kościoła odbywa się na poziomie diecezji. Polska jest krajem bardziej społecznie i kulturowo zróżnicowanym, niż to się może wydawać. Stąd znaczenie działań w diecezjach, odpowiadających na potrzeby lokalne.

W Polsce zachodniej i północnej trzeba np. zwrócić szczególną uwagę na problem długotrwałych wyjazdów do pracy za granicę. Zjawisko to, obecne właściwie w całej Polsce, np. w diecezji opolskiej przybiera postać prawdziwej plagi. Wyjazd jednego, a bywa, że i obojga rodziców do pracy, powoduje masowe zjawisko, któremu nadano nazwę eurosieroctwa. Na problem ten jako pierwszy zwracał uwagę ówczesny biskup opolski (obecny arcybiskup senior) Alfons Nossol.

Przykładem inicjatywy diecezjalnej jest realizowany w diecezji warszawsko-praskiej program przygotowania do małżeństwa „Ewangelizacja intymności małżeńskiej” autorstwa ordynariusza, abp. Henryka Hosera, skądinąd lekarza z wykształcenia. Program przewiduje wieloetapową pracę formacyjną w myśl nauczania Jana Pawła II z adhortacji „Familiaris consortio”, zakładającego towarzyszenie rodzinie w różnych etapach jej rozwoju. Główną treścią jest chrześcijańska antropologia, teologia ciała według Jana Pawła II oraz zadania chrześcijańskiej rodziny. Pary pracują indywidualnie w Ośrodkach Formacji Rodziny w parafiach lub dekanatach, uczestniczą także w trwających osiem tygodni warsztatach. Program jest pozytywnie odbierany – przez półtora roku uczestniczyło w nim półtora tysiąca par.

Inicjatywy diecezjalne są najrozmaitsze: rekolekcje dla młodych małżeństw, spotkania formacyjne, ale także pikniki rodzinne czy dni rodziny, gdzie wszyscy jej członkowie mogą w sposób kulturalny i atrakcyjny spędzić wolny czas. Imprezy takie często mają wsparcie miejscowego samorządu. Wymiar rodzinny mają również zdobywające w ostatnich latach wielką popularność Orszaki Trzech Króli – sposób obchodzenia Święta Objawienia Pańskiego, który niedawno stał się znów dniem wolnym od pracy. Orszaki odwołują się do treści teologicznych, czyniąc to w sposób niezwykle atrakcyjny, zwłaszcza dla dzieci.


Przygotowanie do małżeństwa

Jan Paweł II w „Familiaris consortio” wprowadził rozróżnienie przygotowania do małżeństwa na dalsze (w ramach ogólnej formacji), bliższe (przed narzeczeństwem) i bezpośrednie (po podjęciu decyzji o zawarciu małżeństwa). Terminy te znalazły się następnie w nowym Kodeksie prawa kanonicznego z roku 1983. Przygotowanie do małżeństwa szczegółowo reguluje Dyrektorium.

Katechezy przedmałżeńskie jako bezpośrednie przygotowanie do małżeństwa odgrywają rolę szczególnie istotną, a zarazem zadanie stojące przed osobami je głoszącymi jest szczególnie trudne. Można zaryzykować twierdzenie, że właśnie kwestie moralności „okołomałżeńskej” są z całego nauczania Kościoła najczęściej wprost odrzucane, i to także przez ludzi, którzy uważają się za wierzących. Przykazania dekalogu rzadko kiedy bywają negowane, nawet przez tych, którzy je na co dzień łamią. Inaczej rzecz się ma np. z odrzuceniem antykoncepcji albo uznaniem, że miejsce seksu jest wyłącznie w małżeństwie, co wyklucza współżycie „na próbę”. Te zasady są nader często odrzucane wprost – albo jako może nawet piękne, ale nierealne (np. naturalna regulacja poczęć), albo jako po prostu niesłuszne i bezsensowne (zwłaszcza czekanie ze współżyciem seksualnym do ślubu). Temu odrzuceniu towarzyszy zresztą często ignorancja – wielu odrzuca naukę Kościoła, której wcale nie zna.

Jak mówi ks. Drąg, najważniejsze w przedmałżeńskiej katechezie jest spotkanie z Jezusem Chrystusem. Jest to zarazem niełatwe, skoro znaczną część narzeczonych stanowią ludzie o wierze dość powierzchownej albo wprost niewierzący, którzy zawierają sakramentalne małżeństwo bardziej dla tradycji. Drugim celem jest poznanie siebie jako mężczyzny lub kobiety, w swojej seksualności. Kolejnym wymiarem jest ukazanie sakramentalnego wymiaru, i wreszcie – ukazanie wymiaru rodzicielstwa, wraz z wychowaniem przyszłych dzieci. Na tych czterech filarach może powstać stabilna rodzina – mówi ks. Drąg.

Według Dyrektorium, przygotowanie do ślubu musi obejmować 25 spotkań rozłożonych w czasie. Jedynie w wyjątkowych przypadkach można ich liczbę ograniczyć do dziesięciu. Co najmniej 3 godziny konferencji powinien wygłosić kapłan, tyle samo – doradca życia rodzinnego.

Katechezy przedmałżeńskie zwykle prowadzone są w parafiach, spotkania w poradni życia rodzinnego – w parafiach lub w dekanatach. Według oceny ks. Drąga, obejmują one ok. 90% par przygotowujących się do małżeństwa.

Konkretny kształt katechez wygląda bardzo różnie – zależnie od możliwości parafii, a także od przygotowania, inwencji i zaangażowania proboszcza i osób, które z nim współpracują.

W wielu miejscach przedmałżeńska katecheza odeszła daleko od tego, co się stereotypowo z nią kojarzy – nudnych, oderwanych od realiów wykładów głoszonych przez księdza do znudzonych narzeczonych, którym zależy tylko na tym, by jak najszybciej otrzymać upragniony „papier”. W wielu parafiach – zwłaszcza żywych, takich, w których wiele się dzieje, działają rozmaite ruchy i grupy – wykładom, niezbędnym, by przekazać nauczanie Kościoła, towarzyszy świadectwo świeckich – par małżeńskich, które starają się na co dzień żyć tak, jak uczy Kościół. Opowieść osób, które na co dzień żyją tym, co głoszą, ma szanse trafić nawet do tych, którzy nauczanie Kościoła w dziedzinie moralności małżeńskiej odrzucają – bywa zresztą, że specjalnie dobrze go nie znając. Tutaj wielkie znaczenie ma zresztą nie tylko słowo, ale choćby wzajemne odnoszenie się do siebie małżonków zajmujących się katechezą.

Prócz tego, w kursach przedmałżeńskich wprowadzane są nowe formy – zajęcia warsztatowe w małych grupach. Narzeczeni uczą się ze sobą rozmawiać na poważne tematy – jak wyobrażają sobie swoją przyszłą rodzinę, co jest dla nich ważne. Często okazuje się, że mimo długotrwałego nawet narzeczeństwa para nigdy wcześniej na takie tematy nie rozmawiała, przyszli małżonkowie praktycznie się nie znają, nie umieją słuchać się nawzajem ani ze sobą rozmawiać na tematy inne niż codzienne, powierzchowne sprawy. Nie umieją też rozmawiać o sferze seksualności i związanych z nią oczekiwaniach – mimo pozornej otwartości w tej materii.

Organizowane są dni skupienia, często w weekendy. Ta forma jest szczególnie atrakcyjna dla zajętych ludzi, którym trudno znaleźć czas w normalnym dniu pracy. Nie wszyscy jednak są przekonani, że spotkanie w weekend, nawet bardzo intensywne, jest wystarczające.

Jednym z pionierów nowych form przygotowania do małżeństwa jest ruch Spotkania Małżeńskie. Organizują je pod nazwą Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych. Co roku uczestniczy w nich ok. tysiąca przyszłych par małżeńskich. Także Domowy Kościół organizuje przygotowywanie przedmałżeńskie.

Kontrowersje budzi przeprowadzanie katechez przedmałżeńskich przez internet. Z jednej strony, jest to forma nęcąca swoją prostotą i elastycznością, co szczególnie istotne dziś, gdy ludzie zajęci są pracą czy nauką i często się przemieszczają; z drugiej – poważne wątpliwości budzi brak bezpośredniego spotkania katechizowanych z przeprowadzającymi katechezę, a przecież Kościół od samego początku kładzie nacisk na osobowe spotkanie. W końcu w centrum chrześcijaństwa leży osobowe spotkanie z Jezusem Chrystusem. Pionierem katechez internetowych była diecezja koszalińsko-kołobrzeska, gdzie w 2009 r. wprowadzono taką formę dla osób przebywających za granicą. To ukłon w stronę diecezjan wyjeżdżających za granicę do pracy.

Jak ocenia ks. Drąg, największy problem z katechezami jest w małych parafiach, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie wszystkiemu musi podołać sam proboszcz, a o zaangażowanych świeckich trudno. Tam najtrudniej o poszerzenia wachlarza form poza najprostszy, ale i najmniej skuteczny wykład. Najlepiej jest tam, gdzie udaje się połączyć siły – księży, doradców życia rodzinnego, „zwykłych” par małżeńskich i członków ruchów.
Pomoc małżonkom

O ile duszpasterstwo narzeczonych jest już mocno ugruntowane, o tyle nie udało się wypracować form powszechnego duszpasterstwa ludzi już pozostających w związkach małżeńskich. Jest to zresztą część większego problemu – Kościół w Polsce wciąż szuka metod duszpasterstwa dorosłych, dojrzałych ludzi.

Oczywiście, taką rolę pełnią kościelne ruchy. Rzecz jednak w tym, że nie wszyscy, nawet zaangażowani w życie Kościoła, uznają, że jest to propozycja dla nich.

Stosunkowo nowym zjawiskiem jest poszukiwanie przez małżonków kierowników duchowych. To także część szerszego zjawiska – rozpowszechnienie się potrzeby kierownictwa duchowego, zwłaszcza u młodych, świadomych swej wiary katolików, często wychowanków duszpasterstw młodzieżowych czy akademickich, którzy uznają, że ich dalszej drodze życiowej powinno towarzyszyć mądre duchowe wsparcie.

Zjawisko to ma charakter zdecydowanie oddolny i Kościół instytucjonalny dopiero uczy się odpowiadać na tę potrzebę. O dobrego kierownika duchowego nie jest łatwo, tym bardziej o takiego, którzy będzie gotów towarzyszyć parze małżeńskiej wraz z jej specyficznymi problemami. Jak mówi ks. Drąg, wśród księży w starszym wieku przeważa rezerwa i obawa przed kierownictwem duchowym małżeństw – chętniej i częściej decydują się na to księża młodsi.

W niektórych diecezjach organizowane są warsztaty dla młodych małżeństw, niezwiązane z jakimkolwiek ruchem. Warsztaty cieszą się wielkim powodzeniem. Wydaje się, że ta metoda może się stać jednym z przyszłościowych rozwiązań.


Poradnie rodzinne

Pomocą rodzinie służą kościelne poradnie rodzinne. Według Dyrektorium, powinny istnieć w każdej parafii, choć w szczególnych przypadkach mogą też obejmować swą działalnością kilka parafii. Na poziomie diecezji istnieją specjalistyczne poradnie rodzinne, a w miarę możliwości tworzy się analogiczne poradnie dekanalne i rejonowe. Pracują w nich psychologowie, pedagodzy, prawnicy, lekarze, nauczyciele Naturalnego Planowania Rodziny.

Poradnie zaczęły powstawać w latach sześćdziesiątych, w tajemnicy przed ówczesnymi władzami, które zwalczały społeczną działalność Kościoła. Według ks. Drąga, wypracowany schemat ich działania przenoszony jest dziś praktycznie do każdej diecezji: np. w sandomierskiej istnieją w każdym dekanacie. Poradnie uczestniczą w przygotowywaniu narzeczonych do małżeństwa, uczą naturalnych metod kontroli płodności. służą pomocą w przypadku problemów w rodzinie. Cieszą się rosnącą popularnością – wraz z ogólnym „oswajaniem” w naszym społeczeństwie korzystania z pomocy psychologicznej, która zwłaszcza młodym ludziom nie kojarzy się już – jak dawniej – z leczeniem chorób albo ze znanymi z Zachodu przesadnym radzeniem się psychologa w każdej sprawie. Poradnie katolickie stwarzają przeżywającym trudności wierzącym małżonkom komfort pewności spotkania z psychologami podzielającymi ich wiarę i wartości – takimi, którzy będą chcieli ratować ich małżeństwo i jako lekarstwa na problemy nie zaproponują im rozwodu, co zdarza się niejednokrotnie w poradniach „świeckich”. Są wśród nich zresztą także osoby o niezbyt głębokiej religijności, jednak mające zaufanie do Kościoła w tej materii.

Niepokojącą stroną istnienia poradni jest – zdaniem ks. Drąga – to, że ich potrzeba narasta, że coraz więcej par nie potrafi nazwać i rozwiązać swych problemów w małżeństwie i potrzebują pomocy z zewnątrz. Dobrze, że taka pomoc istnieje. Choć trafiają tam pary w bardzo różnej sytuacji, zdecydowanie przeważają małżeństwa, w których dzieje się już bardzo źle, często na tle alkoholu czy przemocy. Pojawiają się też pary mające problemy z seksualnością. Jednak – jak zauważa ks. Drąg – do poradni trafiają też młode małżeństwa, które traktują korzystanie z pomocy psychologicznej bardziej naturalnie – jako pomoc w problemach, a nie ostatnią deskę ratunku.




  1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna