X60Polityka zagraniczna Polski międzywojennej



Pobieranie 64.3 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar64.3 Kb.
x60Polityka zagraniczna Polski międzywojennej
Na sytuację europejską po I wojnie światowej zasadniczy wpływ miały rozbieżności w łonie zwycięskiej koalicji. Francja pragnęła wzmocnienia państwa Europy Wschodniej, które zastępowały jej sojusznika rosyjskiego, natomiast Anglia dążyła do osłabienia dominacji francuskiej na kontynencie i przeciwdziałała nadmiernemu osłabieniu Niemiec. W Niemczech od początku uznano, iż szanse na rewizje postanowień traktatu wersalskiego istnieją na Wschodzie. Grając wobec państw zachodnich rolę lojalnych wykonawców traktatu wersalskiego, Niemcy nie rezygnowały ani na chwilę z polityki rewizjonistycznej wobec Polski i krajów Europy Wschodniej. Rosja bolszewicka nie uznawała traktatu wersalskiego i Ligi Narodów. Celem Moskwy był rewolucyjny podbój Europy, a środkiem – zwycięstwo komunistów w Niemczech. W 1922 roku utworzono ZSRR. Wraz z umacnianiem się dyktatury bolszewickiej w Rosji, państwa Zachodniej Europy godziły się z jej polityką, opartą na tworzeniu fałszywej świadomości – zamiast rządów terroru i bezprawia, jakie tam panowały, czerwona Rosja przedstawiała się opinii zachodniej jako państwo „postępowe”, „ludowe” i „demokratyczne”

Europa zachodnia

Spośród mocarstw Zachodniej Europy najlepsze stosunki łączyły Polskę z Francją, która szukała sojuszników przeciw Niemcom na wschodzie Europy. Po oddaleniu zagrożenia bolszewickiego 19 II 1921 roku do Paryża, na zaproszenie strony francuskiej, udali się przedstawiciele Polski z Piłsudskim na czele. W efekcie tej wizyty podpisano deklarację przyjaźni i zawarto układ polityczny oraz konwencję wojskową. Ważne miejsce w niej znalazły postanowienia na wypadek agresji niemieckiej na któryś z obu państw. Ponadto Francja miała udzielić Polsce aktywnego poparcia i realnej pomocy gdyby ta zaatakowana została przez republikę niemiecką i zapewnić bezpieczeństwo polskiej granicy z zachodu. Mniej korzystny dla Polski okazał się układ handlowy, przewidujący między innymi szczególne przywileje Francji w polskiej gospodarce, co było później przyczyną afer gospodarczych i nadużyć prywatnego kapitału francuskiego w Polsce.

Francja zamierzała też ściślej powiązać Polskę ze zmontowanym przez siebie blokiem państw Europy Środkowo-Wschodniej, zwanym „Małą Ententą”. Skierowany był on zarówno przeciwko Niemcom, jak i Węgrom, które starały się odzyskać ziemie utracone w wyniku I wojny światowej. Cele „Małej Ententy” nie pokrywały się jednak z interesami Polski. Jej wejście w skład bloku uniemożliwiał zarówno zatarg z Czechosłowacją o Śląsk Cieszyński, jak i dobre stosunki z Węgrami. Polska dyplomacja starała się więc raczej powiązać niektóre kraje tej części Europy w ten sposób, by wspólną polityką zagraniczną przeciwstawić się zagrożeniu niemiecko-radzieckiemu. Obok Polski, w tak pomyślnym sojuszu, główną rolę odgrywać miała Rumunia, ale też Jugosławia i Czechosłowacja. Ta ostatnia jednak, nie dostrzegając dla siebie żadnych niebezpieczeństw ani ze strony Niemiec, ani Rosji, udaremniła realizację tej inicjatywy. W rezultacie do prawdziwego zbliżenia doszło tylko z Rumunią. Podzielała ona z Polską obawę przed zagrożeniem radzieckim, bardzo realnym wobec pretensji Moskwy do Besarabii, stanowiącej część państwa rumuńskiego. Już w marcu 1921 roku doszło do podpisania wzajemnej konwencji i tajnej umowy wojskowej.

Tak więc sojusz z Francją miał bronić Polskę przed zagrożeniem ze strony Niemiec, zaś Rumunia – przed Związkiem Radzieckim. Ich zawarcie było próbą pomniejszenia tego podwójnego niebezpieczeństwa, jednak dalece niewystarczającą, tym bardziej że gwarancje francuskie okazały się bardzo niepewne po traktatach w Locarno. Natomiast rumuńskie, z powodu skromnego potencjału wojskowego, nie mogły być poważnie brane pod uwagę.

Stając się sojusznikiem Francji, Polska nie mogła liczyć na poparcie Anglii, w której Polskę przedstawiano na ogół jako kraj niestabilny i posiadający skłonności zaborcze wobec sąsiadów. Było to też bezkrytyczne powtarzanie propagandy niemieckiej i bolszewickiej. Przede wszystkim dyplomacji brytyjskiej „zawdzięczała” Polska nieprzyznanie jej Gdańska, ignorując polską rację stanu postanowienia konferencji ambasadorów w Spa w kryzysowym momencie wojny polsko-bolszewickiej o proniemiecką interpretację wyników plebiscytu na Górnym Śląsku, Warmii, Mazurach i Powiślu.

Stany Zjednoczone nie przejawiały większego zainteresowania Europą Wschodnią, uprzednio wycofawszy się z polityki europejskiej. Należy jednak wspomnieć o niezwykle cennej pomocy humanitarnej, przekazywanej do Warszawy w ramach akcji zainicjowanej przez przyjaciela Polski, Herberta Hoovera.

Wielka Brytania i Francja nie były w stanie uzgodnić stosunku do pokonanych Niemiec oraz warunków nawiązania kontaktów z Rosją bolszewicką. O ile Paryż starał się stosować presje, do których realizacji brakowało siły, o tyle Londyn usiłował osiągnąć swe cele przez zachęty, nierzadko kosztem Francji. W rezultacie dwa głównie pokonane mocarstwa – Niemcy i Rosja – szybko dostrzegły, że skuteczną metodą realizacji własnych celów jest wzajemne porozumienie. W kwietniu 1922 roku w trakcie konferencji w Genui, która miała ustalić warunki normalizacji stosunków Ententy z Rosją, doszło do zawarcia układu niemiecko-radzieckiego. 16 IV 1922 roku delegacje niemiecka i rosyjska uzgodniły w pobliskim Rapallo anulowanie wzajemnych roszczeń, nawiązanie stosunków dyplomatycznych oraz współpracy ekonomicznej i wojskowej. Był to pierwszy wyłom w powojennym układzie europejskim – dwa mocarstwa odrzucające system wersalski wyszły z izolacji porozumiewając się w celu jego zmiany.

Traktat w Rapallo skłonił Francję do zacieśnienia stosunków z sojusznikami wschodnioeuropejskimi. W styczniu 1923 roku Francja i Belgia okupowały Zagłębie Ruhry w celu wyegzekwowania reparacji od Niemiec. Te z kolei odmówiły dalszych spłat. Francuska polityka siły wymagała gotowości sojuszników Francji na Wschodzie. W maju 1923 roku marszałek Francji Ferdinand Foch otrzymał buławę marszałka Polski i omówił ewentualność wspólnej akcji zbrojnej przeciw Niemcom.

Skutki I wojny światowej wywołały w wielu państwach europejskich silne dążenie do utrwalenia pokoju. W październiku 1924 roku podpisano na posiedzeniu Ligi Narodów tzw. protokół genewski potępiający wojnę napastniczą oraz przewidujący ograniczenie zbrojeń i zasadę obowiązkowego arbitrażu w kwestiach spornych. Orędownikami tych zasad były państwa, którym szczególnie zależało na międzynarodowych gwarancjach ich granic: Francja, Polska, Belgia i Czechosłowacja. Anglia była skłonna szukać rozwiązania splotu stosunków angielsko-francusko-niemieckich przez zagwarantowanie granic wschodnich Francji oraz jednoczesne koncesje gospodarcze na rzecz Niemiec. Tak rozumiane układy gwarancyjne zostały po raz pierwszy omówione przez premierów Anglii i Francji w czerwcu 1924 roku. Dyplomacja polska od razu dostrzegła niebezpieczeństwo izolacji Polski i osłabienia sojuszu polsko-francuskiego. Przed polityką zagraniczną Rzeczypospolitej stanęła alternatywa: podjąć akcję udaremnienia paktu gwarancyjnego wzmacniającego pozycję Niemiec lub włączyć się do rokowań, by wpłynąć na ich przebieg w kierunku dla siebie najkorzystniejszym. Rozwiązanie pierwsze stwarzało groźbę zrzucenia na Polskę odium wroga pokoju, gdyby układ doszedł i tak do skutku; drugie było bezpieczniejsze, lecz również nie dawało rękojmi powodzenia.

Od końca 1924 roku dyplomacja polska, kierowana przez Aleksandra Skrzyńskiego, próbowała zrealizować drugą strategię. W listopadzie 1924 roku doszło do podpisania polsko-francuskiego protokołu potwierdzającego konwencję wojskową z 1921 roku. Mimo to, gdy na początku 1925 roku rząd niemiecki zgodził się na zawarcie paktu gwarantującego zachodnią granicę Niemiec bez równoczesnej gwarancji granic wschodnich, w Paryżu zareagowano w zasadzie pozytywnie. W Polsce odebrano to jako zamach na bezpieczeństwo polskiej granicy z Niemcami. Premier Grabski oświadczył w Sejmie, że jakiekolwiek próby naruszenia terytorialnego status quo spotykają się ze zdecydowaną reakcją Polski. Organizowano masowe manifestacje protestacyjne, a minister Skrzyński z goryczą zarzucał mocarstwom zachodnim, że na ofiarę zadośćuczynienia żądaniom niemieckim wybrano Polskę.

W czerwcu 1925 roku Francja przyjęła propozycje układów gwarancyjnych pod warunkiem, że Niemcy podpiszą jednocześnie traktaty arbitrażowe z sąsiadami wschodnimi, gwarantowane przez Francję. Osłabiało to wymowę oferty niemieckiej. Nacisk polski przyniósł pewien efekt.

5 października 1925 roku w szwajcarskiej miejscowości Locarno rozpoczęła się międzynarodowa konferencja w sprawie gwarancji bezpieczeństwa w Europie z udziałem: Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii i Niemiec. 16 października podpisano Pakt Reński gwarantujący zachodnie granice Niemiec oraz traktaty arbitrażowe między Niemcami a Polską i Czechosłowację, gwarantowane przez Francję. W wyniku układów locarneńskich naruszeniu uległa równowaga sił w Europie związana z systemem wersalskim. Gwarancje niemieckie dla granic z Francją i Belgią osłabiały wartość nie gwarantowanych bez Berlin granic z Polską i Czechosłowacją. Obecnie granicy francuskiej obowiązane były bronić przed Niemcami Anglia, Belgia, Włochy, Polska i Czechosłowacja, natomiast polskiej -–tylko Francja. Układ sił powstały w wyniku postanowień z Locarno uznawany bywa słusznie za główną przyczynę destabilizacji, a w konsekwencji wybuchu nowej wojny w Europie. Żywiąc pacyfistyczne złudzenia wobec intencji niemieckich dyplomaci Anglii i Francji zachęcili w istocie Niemcy do szukania dróg ekspansji na wschodzie Europy. Wobec rozwiązania narzuconego przez wielkie mocarstwa Polska nie mogła wiele zrobić. Jedyne, co pozostawało, to wierzyć we francuskie gwarancje dla granicy polsko-niemieckiej.

Sytuację europejską w latach 1926-1930 charakteryzowało dążenie dyplomacji francuskiej do pogodzenia się z Niemcami. W rezultacie praktycznie zniesiona została obca kontrola zbrojeń niemieckich. We Francji zwyciężyła ostatecznie obronna doktryna wojenna, której wyrazem stał się projekt budowy Linii Maginota.

Ustępliwość Francji wobec Niemiec budziła rosnący niepokój dyplomacji polskiej. W związku z taką polityką francuskiego premiera Aristide Brianda, osłabieniu uległ sojusz polsko-francuski. Konserwatywny rząd angielski powitał natomiast przewrót majowy z nadzieją, że Piłsudski jest człowiekiem zdolnym do ułożenia stosunków Polski z ZSRR, Niemcami i Litwą. Sporne problemy polsko-niemieckie były jednak obojętne Anglii, która opowiadała się za bezpośrednim porozumieniem między Warszawą a Berlinem. Pewne postępy udało się dyplomacji polskiej osiągnąć w stosunkach z Włochami, a także Stanami Zjednoczonymi, czego efektem był przyjazd do Polski amerykańskiej misji gospodarczej oraz największa w całym okresie międzywojennym pożyczka stabilizacyjna wynegocjowana w 1927 roku.

W kwietniu 1927 roku Francja złożyła USA propozycję dwustronnego układu potępiającego wojnę jako środek polityki międzynarodowej. U podstaw tej inicjatywy leżała francuska chęć uzyskania gwarancji USA. Rząd amerykański, od lat prowadzący politykę niezaangażowania w Europie, dopiero po paru miesiącach podjął tę inicjatywę, ale w formie porozumienia wielostronnego. Gdy projekt ten przyjęto jako rezolucję Ligi Narodów, a amerykański sekretarz stanu, Frank B. Kellogg zaproponował podobny pakt sześciu głównym mocarstwom, sprawa ruszyła z miejsca. 27 sierpnia 1928 roku doszło w Paryżu do uroczystego podpisania układu, nazwanego od nazwisk inicjatorów Paktem Brianda-Kelloga, w którym strony wyrzekały się wojny jako metody prowadzenia polityki. Podpisały go państwa członkowskie Ligi Narodów, a w imieniu Polski – minister spraw zagranicznych August Zaleski. Pakt miał wejść w życie po ratyfikacji przez wszystkich sygnatariuszy.

Idea Paktu Brianda-Kelloga spotkała się początkowo z krytyką ZSRR, który nie należał do Ligi Narodów. Kiedy jednak rozmowy weszły w końcowe stadium, Moskwa zorientowała się, że powodzenie układu, którego znaczenie leżało głównie w płaszczyźnie propagandowej, doprowadzi do izolacji ZSRR. Dlatego też Kreml stwierdził gotowość do podpisania układu. Dyplomacja polska próbowała wykorzystać tę zgodę w celu postawienia rządowi radzieckiemu warunków, sugerując wprowadzenie do tekstu układu zakazu „podżegania do rewolucji”, tylko tak bowiem można było nazwać przemówienie wygłoszone przez Nikołaja Bucharina na VI Zjeździe Kominternu. Stanowisko polskie poparły Włochy, ale Francja i USA zrezygnowały z jakiegokolwiek nacisku na ZSRR, który ostatecznie przystąpił do paktu we wrześniu 1928 roku.

Wielki kryzys gospodarczy odbił się na sytuacji wewnętrznej w większości państw europejskich powodując wzrost tendencji nacjonalistycznych. W Anglii, Francji i innych krajach Europy Zachodniej narastały nastroje pacyfizmu i zwątpienia w możliwości demokracji.

Ponieważ francuskie próby zbliżenia z Niemcami nie dały wiele, Paryż chciał w tym widzieć szanse na porozumienie z Moskwą.

W październiku 1932 roku dyktator Włoch Mussolini wysunął propozycję zawarcia nowego porozumienia czterech mocarstw europejskich: Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch w formie swoistego dyrektoriatu europejskiego dla rewizji traktatów w ramach Ligi Narodów. Mussolini poprał też roszczenia niemieckie wobec Polski, istotą tak rozumianego Paktu Czterech miało być zwrócenie ekspansji niemieckiej na wschód za przyzwoleniem mocarstw zachodnich. Nie trzeba dowodzić, jak groźne skutki mogłoby to wywołać dla Polski. Projekt podchwyciły Niemcy przy ogólnej aprobacie angielskiej. Jedynie Francja obwarowała swą zgodę pozytywnym stanowiskiem sojuszników wschodnioeuropejskich. Stanowisko tych sojuszników było oczywiście było oczywiście negatywne. Najostrzej wyraziła je dyplomacja polska, która złożyła oficjalne protesty w Londynie i Paryżu. Beck stwierdził: Jeżeli jakieś państwo, samo lub w towarzystwie innych, zechce pokusić się chociażby o jeden metr kwadratowy naszego terytorium, przemówią armaty. W tym samym czasie Piłsudski wysłał do Paryża specjalnych emisariuszy, by wysondować opinię francuską na temat ewentualnej wojny prewencyjnej przeciw Niemcom. Do żadnych rozmów nie doszło, gdyż pacyfistyczna atmosfera we francuskiej stolicy nie dawała szansy podobnym inicjatywom. Pogłoski o przygotowaniach do podobnej akcji rozsiewał natomiast Berlin.

Wzmocnienie pozycji Polski wykorzystał Beck do realizacji doraźnego celu swej polityki. 13 IX 1934 roku, podczas przemówienia w Lidze Narodów wskazał na sprzeczność między nadzwyczajnymi zobowiązaniami, wynikającymi z traktatu mniejszościowego, a zasadom równości członków Ligi Narodów. Stwierdził też, że do czasu powszechnego uregulowania ochrony praw mniejszości, Polska nie będzie współpracować z organami Ligi przy kontroli tych zobowiązań w Polsce. Oznaczało to wymówienie traktatu mniejszościowego Ligi Narodów. Wobec niesprawiedliwości, jaką było narzucenie tego traktatu tylko niektórym państwom, rząd polski miał wprawdzie prawo moralne do takiego kroku, ale tym samym przyłączał się do grona państw nie przyjmujących w całości ładu wersalskiego, któremu Polska w dużej mierze zawdzięczała istnienie.

Zawiedziona swymi niepowodzeniami w polityce wobec Niemiec, Francja zdecydowała się na zbliżenie z ZSRR. Francuski minister spraw zagranicznych Louis Barthou wystąpił z propozycją zbudowania w Europie systemu bezpieczeństwa zbiorowego dla zapobieżenia ekspansji Niemiec. W maju 1934 roku Barthou przedstawił projekt traktatu o wzajemnej pomocy z udziałem ZSRR, Niemiec, Polski, Czechosłowacji i państw bałtyckich, gwarantowany przez Francję. Idea ta oznaczał tylko pozorne zabezpieczenie Polski. W przypadku agresji ZSRR dawała prawo ingerencji w Polsce Niemcom, a w przypadku napaści Niemiec – ZSRR. Udziału w Pakcie Wschodnim odmówił Hitler, bez Niemiec zaś oznaczałby on dla Polski zmianę polityki równowagi i opowiedzenie się wyraźnie przeciw Niemcom, czego przy wątpliwej wartości gwarancji francuskich i radzieckich należało uniknąć.

Skuteczność polskiej polityki zależała od siły wsparcia ze strony mocarstw, niezaangażowanych w konflikt między ZSRR i Niemcami. Taka „trzecia siła” w Europie praktycznie jednak nie istniała, gdyż Francja zbliżała się do stanowiska radzieckiego, a Anglia pozostawała bierna. Na początku września 1936 roku, podczas wizyty Śmigłego-Rydza we Francji, Polska otrzymała wprawdzie pożyczkę wojskową w wysokości 2 mld franków, jednak sojusz polsko-francuski wydawał się martwy.



ROSJA


Dla stosunku Rosji bolszewickiej do odrodzonej Polski charakterystyczne były słowa Lenina, który twierdził, iż „potworny pokój wersalski” utrzymuje się tylko dlatego, że Ententa wepchnęła między Niemcy a Rosję państwo polskie, dzielące Niemcy na dwie części i „prześladujące ludność niemiecką”.

Wyegzekwowanie warunków traktatu ryskiego napotykało od chwili jego zawarcia na poważne trudności. Polska nie otrzymała sum przyznanych jej na mocy traktaty, które stanowić miały ekwiwalent udziału ziem polskich w życiu gospodarczym carskiej Rosji. Także zwrot zagrabionych Polsce dzieł sztuki i zbiorów archiwalnych nie przebiegał zgodnie z oczekiwaniem. Utrudniano powrót do kraju Polakom, którzy wyrazili taką wolę, zaś ci, którzy znajdowali się w więzieniach Czeki, byli wymieniani za komunistów aresztowanych w Polsce. Powracającym, władze radzieckie często uniemożliwiały zabranie swego mienia.

Nagminnie, zwłaszcza od roku 1922, strona radziecka gwałciła VII artykuł traktatu, gwarantujący swobody religijne Polaków w Rosji. Głębokie oburzenie wywołała profanacja szczątków błogosławionego Andrzeja Boboli, umieszczonych w 1922 roku na wystawie w Moskwie. Protesty w cywilizowanym świecie wzbudził proces moskiewski arcybiskupa mohylewskiego Jana Cieplaka i innych księży w marcu 1923 roku, zakończony dwoma wyrokami śmierci.



Mimo tych wrogich wobec Polski działań, w sierpniu 1924 roku wystosowano z Warszawy notę do komisarza spraw zagranicznych ZSRR Cziczerina, z propozycją zwołania konferencji, której celem byłoby unormowanie wzajemnych stosunków. Rozpoczęto także rozmowy nad zawarciem paktu o nieagresji. Jednak jednoczesne zabiegi Polski do zbliżenia z państwami bałtyckimi odebrano w Moskwie jako poczynania antyradzieckie i wzajemne kontakty uległy ochłodzeniu. Tym niemniej 3 sierpnia 1925 roku udało się zawrzeć tzw. „umowę moskiewską” o trybie rozstrzygania zatargów granicznych, oraz podpisać protokół w Jampolu o zapobieganiu napadom i likwidacji band nadgranicznych. We wrześniu 1925 roku do Warszawy przybył Cziczerin, by podjąć przerwane rozmowy na temat paktu o nieagresji. Propozycje Cziczerina obwarowane były warunkiem rezygnacji przez Polskę z radzieckich spłat reparacji wojennych, wynikających z traktatu ryskiego, oraz uznania jako legalną Komunistycznej Partii Polski. Strona radziecka stosowała jednocześnie szantaż w postaci zawarcia wcześniejszego niż z Polską porozumienia z Niemcami. Sojusz niemiecko-radziecki był bowiem zawsze traktowany w Warszawie jako największe zagrożenie dla Polski, z czego dobrze zdawano sobie sprawę na Kremlu. Próbowano też w Moskwie pozyskać sobie Litwinów, którzy po utracie Wileńszczyzny utrzymywali w polityce międzynarodowej zdecydowanie antypolski kurs. Dawano im do zrozumienia, że tylko przy poparciu ZSRR mogą liczyć na odzyskanie Wilna. Próby te miały na celu rozbicie polskiej inicjatywy, jaką była propozycja zawarcia przez ZSRR paktu o nieagresji z wszystkimi zainteresowanymi państwami Europy Wschodniej, a więc poza Polską, także z Rumunią i państwami bałtyckimi. ZSRR, zabiegając jednocześnie usilnie o zbliżenie z Niemcami odrzucił taką koncepcję sugerując, że Polska dąży rzekomo do hegemonii w pasie od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Ostatecznie, 24 kwietnia 1926 roku, zawarty został w Berlinie niemiecko-radziecki układ o przyjaźni i neutralności. Stał się on, obok traktatu w Locarno, najgroźniejszym dla Polski wydarzeniem w tych latach i miał duży wpływ na dojrzewającą już u Piłsudskiego decyzję powrotu do czynnego życia politycznego. We wrześniu 1926 roku podczas posiedzenia Komitetu Obrony Państwa przedstawił Piłsudski swą analizę bieżącej sytuacji międzynarodowej i wynikających z niej wniosków dla Polski. Uznał, że na razie Niemcy nie są zdolne do wszczęcia wojny z Polską lub innym państwem europejskim. Jako możliwy widział natomiast konflikt z ZSRR, który szermując pokojowymi i odprężeniowymi sloganami, przejawiał wyraźne zamiary imperialistyczne. Działacze Kominternu, Karol Radek i Mikołaj Bucharin, a także szef państwa i partii Stalin podjęli nie przebierającą w środkach nagonkę propagandową wymierzoną w polskie rządy pomajowe. W antypolskich akcjach przywódcy Kremla nie ograniczali się jednak do aktów propagandy. W pobliżu granicy z Polską koncentrowano równocześnie znaczne siły wojskowe, zaś na arenie dyplomatycznej, popierając litewskie roszczenia terytorialne wobec Polski, podpisano w Moskwie litewsko-radziecki układ polityczny. Wzajemne stosunki uległy dalszemu pogorszeniu, gdy latem 1927 roku emigrant rosyjski dokonał w Warszawie zamachu na posła radzieckiego, Piotra Wojkowa. Moskwa obciążyła rząd polski odpowiedzialnością za ten mord i nasiliła kampanię antypolską. W 1928 roku zlikwidowano autonomiczne okręgi polskie na Białorusi i Ukrainie, deportując ich mieszkańców na Syberię i do Kazachstanu. Kto nie wystąpił „dobrowolnie” o zmianę narodowości był aresztowany i wysyłany do obozów pracy przymusowej.

Równocześnie następca Cziczerina, Litwinow, zaproponował Polsce podpisanie dwustronnego protokołu o wyrzeczeniu się wojny, jako argumentu we wzajemnych stosunkach. Wielkim sukcesem polskiej dyplomacji było rozszerzenie tego układu na państwa bałtyckie oraz Rumunię; tzw. „protokół Litwinowa” podpisany został przez wszystkie te państwa 9 lutego 1929 roku.

Stanowisko ZSRR wobec traktatu wersalskiego zmieniło się w 1931 roku na skutek wzrostu presji japońskiej w Chinach. Zmiana ta doprowadził do poprawy stosunków między Moskwą a Warszawą. W styczniu 1932 roku udało się parafować polsko-radziecki pakt o nieagresji. Jednocześnie trwały rozmowy zakończone podpisaniem przez ZSRR paktów o nieagresji z Finlandią, Łotwą i Estonią. Wreszcie 25 lipca 1932 roku doszło w Moskwie do podpisania ostatecznego tekstu polsko-radzieckiego paktu o nieagresji. Nawiązywał on do traktatu ryskiego, Paktu Brianda-Kellogga i protokołu Litwinowa. Przewidywał wyrzeczenie się wojny i wstrzymanie się od uczestnictwa w układach skierowanych przeciw drugiej stronie. Pakt zawarto na trzy lata. Był on niewątpliwie sukcesem dyplomacji polskiej, uwzględniał bowiem prawie wszystkie żądania polskie i w efekcie wzmacniał pozycję Polski w stosunkach z Niemcami.

W 1933 roku kontakty między Polską a ZSRR weszły w nowe stadium. W prasie ZSRR pojawiły się nagle głosy uznające prawo polskie do Pomorza i atakujące rewizjonizm niemiecki. Podczas wizyty w Moskwie w kwietniu 1933 roku Miedziński zapewnił, że Polska nie zwiąże się z Niemcami przeciw ZSRR. Wymiernym efektem zbliżenia było podpisanie 3 lipca 1933 roku przez przedstawicieli ZSRR i jego sąsiadów: Polskę, Estonię, Łotwę, Rumunię, Turcję i Afganistan konwencji londyńskiej o określeniu napastnika. Umowa ta odrzucała jakiekolwiek usprawiedliwienia agresji, łącznie z takimi jak dezaprobata dla systemu politycznego sąsiada, jego położenia wewnętrznego czy konfliktów wewnętrznych.

W sierpniu 1933 moskiewskie „Izwiestia” stwierdziły zbieżność polityki polskiej i radzieckiej określając powstanie niepodległej Polski jako „jeden z niewielu faktów pozytywnych wytworzonych przez wojnę światową w Europie”. Szczerość tych deklaracji mogła budzić pewne wątpliwości. W referacie na XVII Zjeździe WKP(b) w styczniu 1934 roku Stalin podkreślił poprawę w stosunkach polsko-radzieckich, ale dodał dwuznacznie, iż nie można dopuścić, by świat został wciągnięty w nową wojnę z powodu traktatu wersalskiego.

Taktyka dyplomacji polskiej polegała obecnie na manifestowaniu niezależności oraz dobrych stosunków z ZSRR w Berlinie i z Niemcami w Moskwie. ZSRR pragnął przeciągnąć Polskę oferując przedłużenie paktu o nieagresji. Jako warunek porozumienia polski MSZ usiłował podnieść normalizację stosunków między ZSRR i Rumunią oraz wycofanie poparcia Kremla dla Litwy w sprawie Wilna, jednak bez powodzenia. 5 maja 1934 roku podpisano ostatecznie w Moskwie protokół przedłużający polsko-radziecki pakt o nieagresji na dalsze 10 lat. Rząd radziecki ponownie uznał kształt wschodniej granicy Polski.

Niemcy
Niemcy, podpisując w czerwcu 1919 roku Traktat Wersalski już wówczas myśleli o jego rewizji i odzyskaniu utraconych wówczas ziem zaboru pruskiego. Osłabieni klęską i rewolucją szansę dla częściowej choćby, rewizji traktatu wersalskiego, widzieli Niemcy w przewidywanym upadku Polski. Sądzono, że to – jak je określano – „sezonowe państwo”, które powstało z trzech dzielnic, należących dotąd do różnych organizmów państwowych nie zdoła pokonać piętrzących się trudności gospodarczych i rozpadnie się samo. Gdy w 1920 roku, w okresie wojny polsko-bolszewickiej, pojawiła się realna groźba załamania polskiej obrony, w niektórych kołach niemieckich otwarcie domagano się wykorzystania tej sytuacji dla oderwania od Polski Pomorza, Śląska i Poznańskiego. Nie mogąc czynnie dopomóc bolszewikom w rozbiciu polskiej armii, prezydent Rzeszy, Ebert, wydał proklamację o neutralności Niemiec, której konsekwencją był zakaz tranzytu materiałów wojskowych z Francji, przeznaczonych na pomoc dla walczących Polaków. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w dwa dni po ogłoszeniu wspomnianej neutralności, Niemcy zaproponowały bolszewickiej Rosji nawiązanie stosunków dyplomatycznych. Równocześnie zakaz tranzytu sprzętu wojennego do Polski próbowały Niemcy wykorzystać jako element szantażu politycznego, chcąc wymusić na Polsce rozluźnienia przez nią bliskich stosunków z państwami sprzymierzonymi, zwłaszcza z Francją.

Szczególne nasilenie antypolskich akcji przypadło w okresie plebiscytów na Górnym Śląsku oraz Warmii, Mazurach i Powiślu. Trzecie Powstanie Śląskie groziło przeobrażenie się w otwarty konflikt zbrojny i tylko zdecydowane poparcie Polski przez Francję zapobiegło wówczas wojnie między obu państwami. Następnie wroga polityka przesunęła się na sprawy ekonomiczne przez wprowadzenie barier celnych i ograniczeń tranzytowych, Na te posunięcia Polska odpowiedziała bojkotem gospodarczym Prus Wschodnich. Wzajemne restrykcje doprowadziły w 1925 roku do wybuchu specyficznej wojny gospodarczej, zwanej polsko-niemiecką wojną celną, tym trudniejszą dla Polski, że był to okres ścisłej współpracy amerykańsko-angielsko-niemieckiej, pozwalającej Niemcom w znacznie łagodniejszym stopniu odczuwać skutki konfliktu, szkodliwego także dla ich gospodarki.

Wzmocnienie pozycji Niemiec w wyniku układów locarneńskich i zniesienie kontroli zbrojeń niemieckich spowodowało nasilenie tendencji rewizjonistycznych w polityce Berlina. Główni politycy niemieccy prześcigali się w twierdzeniach, że normalizacja stosunków z Polską jest możliwa tylko pod warunkiem rewizji granicy. W styczniu 1927 roku sam minister Stresemann oświadczył, że Pomorze jest niemieckie oraz że traktat wersalski nie wyklucza zmian wschodniej granicy Niemiec.

Pod koniec lat dwudziestych szansą dla Polski było postępujące oziębienie stosunków między ZSRR a Niemcami. Rozluźnienie stosunków z ZSRR oraz niewielkie efekty wojny celnej z Polską skłoniły rząd niemiecki do złagodzenia swej polityki wobec Polski. W październiku 1929 roku udało się sfinalizować rokowania w sprawie likwidacji wzajemnych roszczeń finansowych. Za tę cenę w marcu 1933 roku zawarto polsko-niemiecką umowę handlową, która w razie ratyfikacji mogła przyczynić się do zakończenia wojny celnej. Początek wielkiego kryzysu gospodarczego, który zbiegł się z osłabieniem związków Niemiec i ZSRR, stwarzał dla Polski szansę skuteczniejszego równoważenia stosunków z potężnymi sąsiadami.

30 stycznia 1933 roku kanclerzem Niemiec został Adolf Hitler. Piłsudski uznał hitleryzm za zjawisko przejściowe, a austriacką rzekomo mentalność Hitlera za mniej groźną dla interesów polskich od „ducha” pruskiego. W antykomunizmie Hitlera widział gwarancję złych stosunków Niemiec z ZSRR, co miało Polsce umożliwić utrzymanie równowagi między obydwoma sąsiadami. Już pierwsze dni rządów Hitlera postawiły te oceny pod znakiem zapytania. Hitler kokietował Zachód stwierdzając jednocześnie, że sytuacja w „korytarzu polskim” jest nie do zniesienia i że musi on być szybko zwrócony Niemcom. Mówił również, że granica polsko-niemiecka „krwawi”. Równocześnie nastąpiło zaostrzenie sytuacji w Gdańsku, którego Senat bezprawnie rozwiązał policję portową. W odpowiedzi Polska zwiększyła załogę strzegącą Westerplatte. Poprawa stosunków polsko-radzieckich miała duży wpływ na postawę Berlina. Izolowany na arenie europejskiej Hitler zaprzestał antypolskiej retoryki. Dnia 26 stycznia 1934 roku podpisano tekst wspólnej deklaracji o niestosowaniu przemocy we wzajemnych stosunkach. Był to niewątpliwie krok naprzód, choć deklaracja nie zawierała żadnej wzmianki o problemach terytorialnych i mniejszościowych. Podpisanie deklaracji przełamało izolację Niemiec po wystąpieniu z Ligi Narodów i świadczyło o pozornie pokojowych skłonnościach Hitlera. Polsce deklaracja ta umożliwiła prowadzenie niezależnej polityki wobec ZSRR i Francji, ale groziła uśpieniem czujności, gdyby uznano ją za dowód pokojowych zamiarów Niemiec.

W czerwcu 1936 roku Śmigły-Rydz nakazał opracowanie planu wojny z Niemcami. Biorąc deklarację o nieagresji z 1934 roku za dobrą monetę, Polska starała się o utrzymanie dobrosąsiedzkich stosunków z Niemcami. Hitler usiłował jednak coraz wyraźniej wciągnąć Polskę do współpracy przeciw ZSRR. Beck niedwuznacznie opierał się przed taką współpracą broniąc polityki równowagi.

24 października 1938 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop wysunął w rozmowie z ambasadorem polskim w Berlinie Józefem Lipskim propozycję włączenia do Niemiec Gdańska wraz z eksterytorialną szosą i linią kolejową między niemieckim Pomorzem i Prusami Wschodnimi, w zamian za przedłużenie polsko-niemieckiego układu o nieagresji i wejścia Polski do Paktu Antykominternowskiego. Choć rozmowy utrzymywano na razie w tajemnicy, przywódcy polscy zdali sobie sprawę, że Polska stała się kolejnym obiektem ofensywy niemieckiej. Było to tym groźniejsze, że po zawarciu układu w Monachium Anglia i Francja straciły w ogóle zainteresowanie Europą Wschodnią.
Pozostale panstwa sasiedzkie
Stosunki Polski z państwami Europy Wschodniej. Drugi obok Polski element polityki francuskiej w Europie Wschodniej stanowiła Mała Ententa, powstała w latach 1920-1921 porozumienie Czechosłowacji, Rumunii oraz Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, czyli późniejszej Jugosławii. Kraje te były zainteresowane głównie przeciwdziałaniem rewizjonizmowi węgierskiemu, toteż nie miały ochoty na zacieśnienie z Polską, której problemy z Niemcami i Rosją oraz tradycyjne sympatie prowęgierskie nie pasowały do celów Małej Ententy. Dyplomacja polska starała się na własną rękę skupić państwa Europy Wschodniej oraz stworzyć w tym regionie silniejszy blok obronny przeciw Niemcom i Rosji, jednak bez powodzenia. Na przeszkodzie polskiej idei Międzymorza stało między innymi stanowisko Czechosłowacji, która nie doceniała niebezpieczeństwa niemieckiego i nie chciała się wiązać przeciw Rosji. Stosunki polsko-czechosłowackie zaogniał ponadto spór o Śląsk Cieszyński oraz prorosyjska postawa Czechosłowacji podczas wojny polsko-bolszewickiej. Jedynym krajem regionu chętnie współpracującym z Polską była Rumunia, obawiająca się Rosji, od której w 1918 roku oderwała Besarabię. Powszechne w Polsce sympatie prowęgierskie nie przeszkodziły Rumunii podpisać z Polską 3 marca 1921 roku paktu o wzajemnej pomocy przeciw Rosji bolszewickiej.

Pokonanie w I wojnie światowej i okrojone Węgry pragnęły odzyskać przedwojenne terytoria, zatem nie były dogodnym sojusznikiem dla Polski. Nie udało się też przyciągnąć do idei Międzymorza państw bałtyckich. Estonia i Łotwa byłyby chętne do współpracy z Polską, jednak Litwa przeciwstawiała się zdecydowanie takiej współpracy ze względu na konflikt o Wilno i obawy przed dominacją polską. Rząd litewski nie mógł darować Polakom inkorporacji Wileńszczyzny.

Niewiele można było naprawić w stosunkach Polski z Czechosłowacją, mimo iż ta ostatnia była naturalnym sojusznikiem w walce o rozszerzenie gwarancji niemieckich na Wschód. W kwietniu 1925 roku podpisano polsko-czechosłowacki traktat arbitrażowy, umowę handlową i układ regulujący sytuację mniejszości narodowych po obu stronach granicy. Zbliżenie Warszawy i Pragi powitano przyjaźnie w Anglii i Francji oraz z nieukrywaną radością w Niemczech. Niestety, od połowy 1925 roku stosunki polsko-czechosłowackie znów się pogorszyły ze względu na nieufność Pragi i polskie próby zbliżenia z Węgrami, Austrią i Jugosławią.

Do gwałtownego zaostrzenia doszło też w stosunkach polsko-litewskich. W grudniu 1926 roku w Kownie doszło do zamachu stanu, który wyniósł do władzy zwolenników ostrego kursu antypolskiego i proniemieckiego. W 1927 roku władze litewskie nasiliły szykany wobec mniejszości polskiej, a rząd Litwy oskarżył Polskę w Lidze Narodów o agresywne zamiary. Kreml ostrzegł, że pogwałcenie niepodległości Litwy uzna za wstępny krok do agresji na ZSRR. Cała ta presja była sztuczna. Rząd RP wyjaśnił w nocie do Ligi Narodów, że pragnie jedynie nawiązania z Litwą normalnych stosunków dyplomatycznych. 9 grudnia 1927 roku doszło do spotkania Piłsudskiego z premierem litewskim Augustinasem Voldemarasem, podczas którego marszałek zażądał wprost odpowiedzi na pytanie, czy Litwa chce wojny, czy pokoju. Voldemaras nie mógł odpowiedzieć inaczej, jak „pokoju” wobec czego Liga Narodów przyjęła jego oświadczenie, że Litwa nie jest w stanie wojny z Polską, oraz stwierdzenie Piłsudskiego, że Polska uznaje niepodległość i całość terytorialną Litwy. Zalecono obu stronom nawiązanie rokowań w celu ustanowienia normalnych stosunków.

Polityka równowagi stawała się coraz bardziej iluzją. Bierność Anglii i Francji zachęciła Hitlera do nowego agresywnego kroku. 12 marca 1938 roku wojska niemieckie wkroczyły do Austrii dokonując przyłączenia tego neutralnego kraju do Rzeszy. Paryż i Lundyn znów nie wyszły poza werbalne protesty, toteż Beck uznał, że Polska nie ma możliwości ani interesu w interwencji. To pierwsze było prawdą, natomiast w interesie Polski z pewnością nie leżało wzmacnianie Niemiec.

17 marca 1938 roku rząd polski wystosował do rządu Litwy ultimatum żądając nawiązania stosunków dyplomatycznych w ciągu 48 godzin i grożąc użyciem „innych środków”. Bezpośrednią przyczyną ultimatum była śmierć polskiego strażnika w incydencie granicznym. Strzelanina wynikła z nienormalnej atmosfery we wzajemnych stosunkach. Do Wilna przybył marszałek Śmigły-Rydz, rząd polski wydał zarządzenia wojskowe, a w całym kraju organizowano demonstracje pod hasłami „Wodzu, prowadź nas na Kowno!”. Ultimatum wywołało demonstracje we Francji i ostrą reakcję w Moskwie. Rząd ZSRR dał do zrozumienia, że nie będzie tolerował akcji polskiej przeciw Litwie. 19 marca rząd litewski przyjął warunki polskie i nawiązał stosunki dyplomatyczne z Polską. Choć ultimatum wystosowano w porozumieniu z tymi siłami na Litwie, które pragnęły normalizacji z Polską, lecz nie mogły przełamać uprzedzeń litewskich, równoległość i metoda nacisku zastosowanego przez Polskę w parę dni po Anschlussie Austrii pozostawiła w opinii międzynarodowej niekorzystne dla Polski skojarzenia.

Po zajęciu Austrii Hitler przystąpił do frontalnego ataku na Czechosłowację. Oskarżając rząd w Pradze o łamanie praw Niemców, co było nieprawdą, Hitler żądał przyłączenia rejonów ich zamieszkiwania w Sudetach do Niemiec. Francja, zobowiązana na mocy układu z Czechosłowacją do pomocy, nie kwapiła się do jej udzielenia, a gdy ponadto rząd brytyjski oświadczył, że nie przyłączy się do obrony Czechosłowacji, stało się jasne, że akcja Hitlera ma wszelkie szanse powodzenia. W maju 1938 roku najwyższe czynniki polskie uznały, że w sytuacji gdy Czechosłowacji nikt nie obroni, należy wyegzekwować od niej roszczenia polskie w kwestii Zaolzia, przyłączonego przez Czechów siłą w 1919 roku. Choć argumenty o szykanach czeskich wobec ludności polskiej oraz o swobodzie działania komunistów i Ukraińców przeciw Polsce z terenu Czechosłowacji były mniej lub bardziej słuszne, czynnie antyczechosłowackie stanowisko rządu polskiego stawiało go we wspólnym froncie z Niemcami. 29 września 1938 roku szefowie rządu Niemiec, Włoch, Anglii i Francji podpisali w Monachium układ oddający Niemcom obszar zamieszkały przez ludność niemiecką. Układ monachijski został przyjęty przez Becka chłodno, gdyż przypominał ideę Paktu Czterech, a Polska została w nim potraktowana jako państwo drugiej kategorii. 30 września rząd polski wystosował jednak do Pragi ultimatum żądające oddania Śląska Zaolziańskiego. Złamany układem monachijskim rząd Czechosłowacji nie miał innego wyjścia, jak uznać i to żądanie. 2 października wojska polskie obsadziły Zaolzie przyłączając obszar 802 km2 z 227 tys. mieszkańców, w dużej mierze ludnością polską, a także z ważnym okręgiem przemysłowym w rejonie Karwiny. Jakkolwiek pretensje Polski do Zaolzia nie były bez podstaw, przyłączenie go w takich okolicznościach zatruło wzajemne stosunki na dziesięciolecia, a w ówczesnej sytuacji wytworzyło fałszywy obraz Polski jako sojusznika Niemiec.
Zakonczenie
Początek 1939 roku przyniósł dramatyczny kryzys, z którego mało kto w Polsce zdawał sobie sprawę. Podczas styczniowych wizyt Becka w Berlinie i Ribbentropa w Warszawie strona niemiecka niedwuznacznie żądała przyłączenia Gdańska i korytarza pomorskiego do Rzeszy, a Polska znajdowała się w obliczu tych żądań w całkowitej samotności. Deklaracje niemiecko-angielskie i niemiecko-francuskie z jesieni 1938 roku odczytywać można było jedynie jako zgodę mocarstw zachodnich na wschodni kierunek ekspansji III Rzeszy.

21 marca 1939 roku rząd brytyjski zaproponował Polsce przystąpienie do współpracy z Anglią, Francją i ZSRR przeciw Niemcom. Ponieważ Beck wolał zobowiązania dwustronne od jednostronnych, 30 marca ambasador angielski w Warszawie wręczył szefowi polskiej dyplomacji gwarancje brytyjskie na wypadek agresji niemieckiej. Dwa tygodnie później do gwarancji tych przyłączyła się Francja. Niestety, hitlerowskie Niemcy dążyły do wojny nie licząc się z niczym. Pod koniec marca Hitler wydał rozkaz przygotowania planu ataku na Polskę pod kryptonimem „Fall Weiss”. 28 kwietnia Hitler wygłosił mowę w Reichstagu, w której nazwał obrońców systemu wersalskiego „podżegaczami wojennymi” i w historycznej formie wymówił polsko-niemieckim układ o nieagresji z 1934 roku. Reakcją polską było przemówienie sejmowe Becka z 5 maja 1939 roku. Zaprzeczył on, by gwarancje brytyjskie zagrażały w jakiejkolwiek mierze Niemcom, odrzucił żądania niemieckie w kwestii Gdańska i korytarza oraz stwierdził: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jednak tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Stanowisko to spotkało się w Polsce z powszechną aprobatą. Manifestacją patriotycznych uczuć i rosnącej jedności społeczeństwa polskiego wobec zagrożenia zewnętrznego było masowe poparcie rządowej Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej i zbiórki na Fundusz Obrony Narodowej.

Dyplomacja polska prowadziła intensywne zabiegi, by uzyskać konkretne zobowiązania wojskowe ze strony Anglii i Francji. 19 maja podpisano polsko-francuski protokół przewidujący, że w przypadku agresji niemieckiej na Polskę Francja podejmie działania przeciw Niemcom przy pomocy lotnictwa natychmiast, a przy użyciu głównych sił lądowych w 15 dniu wojny. Pod koniec maja dowództwo angielskie zapewniło o lotniczym wsparciu Polski w przypadku najazdu niemieckiego. W Warszawie nawiązano też kontakty z przedstawicielami państw bałtyckich.

21 sierpnia ambasador niemiecki w Moskwie otrzymał zgodę Stalina na przyjazd Ribbentropa do Moskwy w sprawie układu o podziale sfer wpływów. Wiadomość tę przyjął Hitler wybuchem euforii. Wykrzykiwał „Mam ich w garści!” sądząc nie bez racji, że droga do podboju Polski stoi otworem. Gdy wiadomość o planowanej wizycie Ribbentropa w Moskwie dotarła na Zachód, Anglicy i Francuzi coraz usilniej nalegali na Becka, by zgodził się na radziecką formułę „pomocy”. Szef polskiej dyplomacji zgodził się tylko na sformułowanie, że „w razie wspólnej akcji przeciw agresji niemieckiej współpraca między Polską i ZSRR na warunkach technicznych, które zostałyby ustalone później, nie jest wykluczona”. Było to znaczenie za mało dla Stalina. 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie doszło do podpisania przez Ribbentropa i Mołotowa układu, który formalnie był paktem o nieagresji między Niemcami i ZSRR. Dodatkowy tajny protokół do tego układu, który został odkryty w archiwach niemieckich dopiero po wojnie, przewidywał jednak, że „na wypadek terytorialno-politycznego przekształcenia terytoriów należących do państwa polskiego, sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew-Wisła-San”. W ten sposób ZSRR zrywał rozmowy z Anglią i Francją dając Hitlerowi wolną rękę w działaniach przeciw Polsce.

W tej sytuacji los Polski wydawał się przesądzony. Niemcy były gotowe do uderzenia na Polskę 26 sierpnia, posiadając prawie 5-krotną przewagę w liczbie czołgów oraz 6-ktorną pod względem samolotów. 25 sierpnia 1939 Wielka Brytania podpisała z Polską układ o wzajemnej pomocy. Jednocześnie nadeszła od Berlina wiadomość, że Włochy nie są gotowe do wojny. Hitler zawahał się i odłożył inwazję na Polskę.

Starania dyplomatów zachodnich o uratowanie pokoju nie dawały efektu. Hitler stawiał nowe warunki: najpierw zgoda Polski na wcielenie Gdańska i korytarza do Rzeszy, a potem rozmowy. 29 sierpnia rząd polski podjął decyzję o mobilizacji, jednak pod naciskiem państw zachodnich odwołał ją, by umożliwić dalsze rokowania. Kiedy 31 sierpnia Hitler otrzymał wiadomość, że Armia Czerwona zwiększyła siłę garnizonów na granicy z Polską, wydał ostateczny rozkaz uderzenia na Polskę nazajutrz, 1 września 1939 roku rano. Tegoż 31 sierpnia ambasador Polski w Berlinie Lipski zgłosił się do niemieckiego MSZ, by otrzymać warunki niemieckie, jednak Ribbentrop uchylił się od rozmowy twierdząc wiarołomnie, że ultymatywny termin minął. Oznaczało to wojnę.



Dyplomacja polska uczyniła prawdopodobnie wszystko, by obronić niepodległość Polski, lecz los RP zależał od rozgrywki mocarstw europejskich, z których Niemcy konsekwentnie dążyły do wojny, Anglia i Francja niekonsekwentnie starały się temu przeciwdziałać, a ZSRR przechylił szalę na korzyść Hitlera. Istniały dwa inne warianty polityki polskiej. Po pierwszej, można się było ugiąć przed żądaniami niemieckimi. Prowadziłoby to do coraz większego uzależnienia Polski od Niemiec i ich zwycięstwa w wojnie, która zapewne i tak by wybuchła. Po drugie, można się było zgodzić na warunki radzieckie. Los Polski byłby wówczas podobny, a może nawet gorszy, gdyż niezależnie od strasznej ceny bolszewizacji, przykłady państw bałtyckich są ty szczególnie drastyczne - nic nie gwarantowało, że Hitler i tak nie rozpocząłby wojny od ziem polskich opanowanych przez ZSRR. Polska mogła się oprzeć na niepewnych sojuszach z mocarstwami zachodnimi lub wybrać dobrowolnie samobójstwo przy milczącej aprobacie państw zachodnich. Pierwsza ewentualność oznaczała wojnę, lecz nie wykluczone, że nie było to rozwiązanie najgorsze.

Pobieranie 64.3 Kb.





©absta.pl 2020
wyślij wiadomość

    Strona główna