Zapragnęłam filmu łagodnego i lekkiego. Otrzymałam „Idę



Pobieranie 149.73 Kb.
Strona2/3
Data09.05.2016
Rozmiar149.73 Kb.
1   2   3

Opinia z dnia 07-03-2014 r.

Przysłana przez Pana Dariusza Ch.

Jestem po dwukrotnym obejrzeniu filmu Ida, oglądałem go dwa razy ponieważ bardzo mi się spodobał. Przede wszystkim spodobała mi się symbolika i wielowarstwowość fabuły. Uwikłanie bohaterek w kontekst historyczny pokazuje nam niełatwą polską rzeczywistość powojenną i trudne relacje polsko-żydowskie. Moim zdaniem na Idzie ciąży piętno jej zamordowanej rodziny, ona też jest ofiarą żyjącą z poczuciem winy. Ida ma problem z określeniem swojej tożsamości, waha się i jest rozdarta wewnętrznie, nie pomaga jej w tym problemie Wanda, która też nie jest osobą spełnioną i szczęśliwą w życiu czego daje dowód popełniając samobójstwo. Symbolika scen daje dużo do myślenia, dla mnie osobiście najważniejszą sceną była końcowa faza filmu kiedy nasza bohaterka wraca prawdopodobnie na najbezpieczniejszą drogę - do klasztoru i do Boga. Bo tam jest wszystko poukładane , bezpieczne i inaczej nie potrafiłaby już żyć mimo próby. Bardzo wartościowy i mądry film, skłaniający do refleksji nad naszą historią i losem ludzi będących ofiarami totalitaryzmu i wojny.

Opinia z dnia 7-03-2014 r.

Nadesłana przez Pana Dawida R.
1.Czy wspólna podróż obu Pań wpłynęła na zmianę ich poglądów na życie?

Myślę, że tak. Ida wyszła z ciepłego zakonnego kokonu i zobaczyła brutalność tego świata, ale też wydaje się, że poznała siebie, a dokładniej swoją fizyczność, Wanda natomiast poznała co to jest stracić kogoś. Tak jak ona wcześniej wysyłała ludzi na śmierć, tak teraz taka rzeczywistość ją dosięgnęła.

2. Czy można porównać prokuratora Kostrzewę z filmu „Układ zamknięty”

z prokurator Gruz?

Na pewno podobne są cechy charakteru, typowe dla prokuratora. Takie samo poczucie bezkarności i bezwzględność w dążeniu do wyznaczonego sobie celu.

3. Jak oceniasz audiodeskrypcję i ścieżkę dźwiękową filmu. Czy pomogły Tobie

zrozumieć to co działo się na ekranie poza słowem?

W tym filmie, jak i w innych filmach polskich kręconych na wzór PRLu bądź w tym okresie, jest wiele scen niemych, które wymagają komentarza, aby osoba niewidoma mogła zorientować się co się w nich dzieje. Tu audiodeskrypcja spełniła swoją rolę i dzięki niej mogłem bez problemu śledzić kolejne sceny.

4. Czy Agata Kulesza zasłużyła na nagrodę za swoją rolę?

Myślę, że tak.

5. Jakie, charakterystyczne przedmioty oddawały klimat lat sześćdziesiątych XX wieku?

Osobiście zwróciłem uwagę na wszędobylską obskurność i nieład, ale także marki samochodów czy taka rzecz jak patefon.

6. Jaką rolę odegrała muzyka w tym filmie?

Na pewno podkreślała nastrój w poszczególnych scenach.

7. Czy Filip Skiba odkupił swoją winę?

Trudno stwierdzić.

8. Dlaczego, twoim zdaniem, Wanda popełniła samobójstwo?

Myślę, że życie ją nieco przerosło. Wstrząs wywołany faktem jak zginęli najbliżsi był kroplą przepełniającą czarę goryczy.

Opinia z dnia 07-03-2014 r.

Przysłana przez Pana Konrada S.


  Wszystko w tym filmie jest proste, jasne a nic nie przegadane a za
każdym ruchem bohaterów otwierają się otchłanie historii, która
przetoczyła się przez ten kraj. Kameralna opowieść o tym, co dopiero
minęło. Cisza filmu jest ciszą po wojnie i mrocznych czasach, które
nastały tuż po niej.

Opinia z dnia 10-03-2014 r.

przysłana przez Pana Jakuba L.
Dyskutujemy teraz o filmie uznanym, obficie nagradzanym, wyreżyserowanym przez twórcę mającego ważne miejsce w dziedzinie światowego filmu.

Lektura szeregu doniesień o tym dziele, relacje o życiu, przemyśleniach, postawie samego reżysera przygotowują nas w istotny sposób do odbioru filmu.

Już przed seansem wiedziałem sporo, a jednak ciekaw byłem jak to się rozegra w szczegółach. Projekcja zaowocowała ambiwalentnymi odczuciami.

Z jednej strony bezsprzecznie film okazał się dziełem wybitnym, zaś z drugiej, jak w soczewce, skupiły się w nim techniczne, percepcyjne, estetyczne problemy.


Ze swej natury każdy film niesie przekaz na dwóch płaszczyznach - obrazy i dźwięki.

No cóż, jestem osobą pozbawioną wzroku, a na dodatek słuch też mam marny.

Czyli moje usiłowania zmierzające do uczestniczenia w odbiorze dowolnego filmu

są dopiero wypadkową udzielonej pomocy (audiodeskrypcja, objaśnienia osób trzecich), cierpliwości, wytrwałości oraz siły wyobraźni, siły wrażliwości własnej.

Czułem wzburzenie, że nie mogę skutecznie dosłyszeć

najbardziej kluczowych słów w najbardziej kluczowych scenach.

Można by przyjąć, że to też jest element realizmu w tej opowieści.

Rozumiem, że również mając dobry słuch, także miałoby się problem.

Ale odpowiem tak: klasyczny widz odbiera dzieło filmowe absorbując nierównie bogatszy strumień bodźców. Siadając w sali kinowej bądź na domowym fotelu przed monitorem czy TV, może on całym sobą, emocjami, wyobraźnią zanurzyć się w klimatach oglądanej historii. Może śmiać się, płakać, drżeć, relaksować się, kulić się ze strachu, kontemplować niuanse i brzmienia, ekscytować się urodą albo okropnością obrazów itd. Słowem, ja też tak chcę. To trudne, wiem.

Jak na to zaradzić? Może jakimś sposobem byłoby dołączanie do filmów również pliku tekstowego z kompletnie zapisanymi dialogami?

W filmie "Ida" audiodeskrypcja jest bardzo oszczędna, minimalistycznie poprawna.

Głos lektora jest miły, przyjemnie brzmiący, na ogół dobrze słyszalny

- z wyjątkiem scen podczas dancingu.

Może jednak można wyobrazić sobie takie uzupełnienie audiodeskrypcji, abyśmy mogli pełniej sycić się klimatami scen.

Jak byli ubrani? Jaki był wystrój danych wnętrz? Jakie były inne, istotne detale? Itd.

W tym szaleństwie chciejstw można utonąć. Dopuszczam myśl, że całość przekazu, zamierzona przez reżysera, miała być właśnie tak mocno oszczędna.

Dla nas jest to i dobrze i niefajnie.

Nasze dziedzictwo jest pełne książek, wierszy, spektakli, filmów, obrazów, rzeźb, pomników, dokumentów, fotografii, wspomnień, relacji

mających odniesienia do holokaustu, stalinizmu, niewyobrażalnych powikłań i zmienności losów ludzkich.

Czegokolwiek dotkniemy, z pewnością ujrzymy jakąś historię.

Z wieków narosłe komplikacje relacji Polaków i Żydów, uwolnione ekstremalne emocje w warunkach opresji okupacyjnej lawinowo skutkowały dramatami milionów obywateli Polski. Kto przetrwał, radził sobie jak potrafił jak przypadek sprawił.

Czasami dziesiątki lat, nieraz do końca swych dni, poszczególne jednostki trwały w swej przypadkowej sytuacji. A czasami jakiś impuls, jakiś kamyk uruchamiał lawinę wydarzeń.

Opowiedziana w filmie historia, niespieszna, bez natłoku postaci, aż kipi od emocji.

Gdyby Ida nie wyruszyła na poszukiwania, nic by się nie stało. Nie byłoby tej historii.

Szymon i Filip do ostatnich swych dni pozostaliby ze swym brzemieniem, niezałatwioną sprawą, ojciec i syn, dwaj ludzie z trucizną w sumieniach.

W duszy Wandy tliłby się pożar, ale stłumiony i być może żyłaby w swojej beznadziei, ze swą famą stalinowskiej funkcjonariuszki, żyłaby życiem, o którym i tak wiedziała, że jest beznadziejne, pełne traumy z przeszłości, poplamione własnymi uczynkami, bez najmniejszej nadziei na coś lepszego.

Autostopowicz, miły chłopak, pięknie grający na saksofonie, nie zaliczyłby kolejnej przygody. Co i tak dla niego byłoby bez różnicy - tak czy tak.

Sama zaś Ida, pozostałaby w pełnej nieświadomości swych korzeni, minionej tragedii, nie skosztowawszy ani odrobiny realnego życia.

Pamiętajmy, że ta dziewczyna w ogóle w znikomym stopniu znała życie inne niż klasztorne. Czyli zachęta przyłożonej, aby przed ślubami zakonnymi poznała chociaż cząstkę prawdy o swojej przeszłości, o losach rodziny, była bardzo ważna, brzemienna w skutki i na swój sposób uczciwa. Każdy człowiek ma prawo do prawdy o sobie. Tylko wtedy jego wybory nabierają cech wyborów suwerennych.

Hipotetyczna próba Idy, aby rozpocząć życie poza klasztorem,

wymagałaby heroicznego wysiłku nadrobienia braków w edukacji społecznej,

zbudowania całej brakującej wiedzy o świecie realnym

oraz pomocy osób życzliwych.

Ciągi przypadków skierowują nas ku wciąż nieznanym kierunkom.

Bulwersujemy się, słysząc, że były esbek, zbrodniczy prokurator, sędzia stalinowski, zbrodniarz wojenny, komunistyczny prominent, czy np. niestety słynny Mariusz T.,

i im podobni dożywają w spokoju, często w warunkach znaczącej zasobności materialnej, sędziwych lat.

Przyjęta, silnie skrótowa formuła, łagodne, niespieszne tempo narracji,

skrajnie chwilami skumulowane, lecz nie wykrzyczane emocje bohaterów

wytwarzają ową dramatyczną aurę zawikłania losów obserwowanych osób.

Jako widzowie, obserwatorzy opowiadanej historii, możemy snuć swoje dywagacje tylko raczej w trybie przypuszczeń, emocjonalnych refleksji,

zaś racjonalne wartościowanie i tak będzie naszym subiektywnym punktem widzenia.
Sądzę, że Filip Skiba, przyznając się, chociaż w części zrzucił z siebie brzemię popełnionej winy. Od tej pory wraz z nim miały je dźwigać także Ida i Wanda.

Wobec dokonanej zbrodni wszelkie targowanie się - "ja powiem, a wy zrzeknijcie się i dajcie nam spokój" - nie oznacza nawet skruchy. Uważam, że o odkupieniu nie można tutaj mówić. Tylko strona pokrzywdzona, choćby pośrednio, mogłaby cokolwiek zaproponować.

Dramat Wandy rozegrał się w kilku fazach.

Holokaust, ze swymi potwornościami, unicestwiał tysiące istnień żydowskich w sposób, który nigdy nie zostanie w pełni zrozumiany.

Gdy nastała nowa władza ludowa, ci, którzy ocaleli, dokonywali jakiś wyborów.

Czasem świadomie stawali się gorliwymi sługami nowego systemu wyniszczenia.

Dzisiaj mamy już do dyspozycji wiele udokumentowanych relacji o tych zjawiskach, ludziach, mechanizmach.

W każdej rodzinie znane są takie historie, widziane oczami ofiar epoki okupacji albo stalinizmu.

Wciąż także pojawiają się relacje osób, które po latach dowiadują się o mrocznych, zbrodniczych czynach swych ojców bądź dziadków. Z pewnością prokurator Kostrzewa jawi się nam jako osobowość wyjątkowo podła w jego totalnym wyrachowaniu, cynizmie, braku wyrzutów sumienia i to w czasach znacznie łatwiejszych politycznie i ekonomicznie.

Nie mam dla kogoś takiego najmniejszego współczucia.Wanda zaś przeraża i budzi litość. Nie chciałbym by ktoś taki jak ona miał wpływ na moje życie.

Dotknęło ją fatum złego losu, dokonywała szeregu niewłaściwych wyborów,

a jednak uzmysławiam sobie bezmiar bezsensowności jej codziennej egzystencji.

Tylko teoretycznie można by próbować wyobrazić sobie,

że ktoś lub coś - jakaś idea - byłyby w mocy pomóc komuś tak naznaczonemu przez los.

Jej samobójstwo oznacza ostateczną klęskę życiową. Cierpienie i zło doznane i uczynione ostatecznie zadławiły w niej jakiekolwiek poczucie sensu dalszego, takiego życia.

Szukam argumentów, które miałyby pomóc mi poprzeć ogólny aplauz dla gry aktorskiej poszczególnych wykonawców. Oprócz głosu, jego brzmienia, barwy, melodii, pauz i dynamiki, mogę skorzystać tylko z nielicznych wskazówek audiodeskrypcji, np. o tym, że jedna z pań zerka na drugą, że dany bohater właśnie zapala papierosa. I w tym filmie owych papierosów jest chyba nieco za dużo.

Rozumiem, że jest to klasyczna metoda na pokazanie stanu refleksji, zamyślenia, swoistej pauzy w ciągu zdarzeń. Gdy Ida smakuje papierosa, ma to wyjątkowo mocną wymowę. Młoda, niedoświadczona kobieta na oślep szuka czegoś, co mogło by jej objawić się jako godne starań by do tego dążyć.I taka symbolika tu działa.

Opowiadając historię osadzoną w konkretnym czasie,

twórca decyduje się na użycie pewnych rekwizytów z epoki.

Dostrzegamy odrapane budynki, marny hotelik, wiejskie chałupy,

jakieś detale odzieży. Nic nie wiem o wystroju pokoi albo sali dancingowej.

Niezłą ciekawostką były drzwi wejściowe z witrażem do mieszkania Szymona.

Jakiego modelu Wartburga używała Wanda?

Pamiętam tylko modele z lat 70-tych i 80-tych.

W moim domu, w epoce rozgrywanej historii, słuchaliśmy radia Serenada.

Miało drewnianą obudowę, z frontu, w górnej połowie, pod tkaniną znajdował się głośnik a w rogu błyskało zielone oko lampki.

W dolnej połowie, na szklanej skali uwidoczniono zakresy możliwych częstotliwości.

Skala była podświetlana i pod nią poruszał się czerwony wskaźnik wybranej stacji.

Po bokach skali były dwie gałki siły głosu i strojenia zakresu, a na dolnej krawędzi kilka klawiszy wyboru fal. Cała magia urządzenia tkwiła pod wiekiem u góry skrzynki.

Tam był gramofon. Mógł odtwarzać dwa rozmiary płyt,

przy czym te większe wystawały z obudowy przez szparę w tyle obudowy.

A czy w filmie użyto słynnego Bambino? Nie wiem.

Świetnym pomysłem był rekwizyt w postaci walizki, zapewne tekturowej,

spinanej osobnym paskiem.

Muszę pochwalić warstwę muzyczną filmu.

Mamy tu zarówno muzykę klasyczną, wysmakowaną, elitarną, np. w scenie śmierci Wandy. A także piękne, do dziś doceniane, ówczesne przeboje młodzieżowe, np. "Rudy rydz". Ida pyta autostopowicza: "Co to jest? Tak pięknie brzmi na twoim saksofonie.". A w Polsce budowało się wówczas silne środowisko świetnych muzyków jazzowych. Tutaj akurat słuchaliśmy utworu Coltraine'a, Ja owe klimaty skwapliwie łączę z muzyką Komedy. Takie brzmienia uwiarygodniają tę historię.

Reżyser skorzystał kilkakrotnie w swym dziele z poetyckiej licencji przysługującej autorowi. Pewne sprawy mają tutaj raczej wymiar fantastyczny, umownie wyrysowany. Podam kilka przykładów:

Okoliczności wydobycia i ponownego pochówku szczątków bliskich Idy i Wandy są nierealistyczne w tzw. zwykłym życiu.

Pojawienie się nowego grobu, czy chociażby świeżo rozkopanej ziemi w obrębie kirkutu, musiałoby spowodować działania aparatu władzy.

A akurat Wanda, sędzia i były prokurator, miała tego pełną świadomość.

Wersja filmowa tej sytuacji służyła spotęgowaniu dramaturgii, emocji, rozpaczy, bezsilności obu kobiet. Innym poetyckim rozwiązaniem jest ten etap historii,

gdy po śmierci Wandy Ida korzysta z mieszkania ciotki. Dla płynności relacji trzeba pomijać całkiem przyziemne szczegóły techniczne codziennego bytowania.


Oglądaliśmy dzieło wybitne i inspirujące. Rodzące się z tej historii pytania nie zawsze mogą uzyskać jednoznaczne odpowiedzi. Pozwolę sobie dodać na koniec, iż z wielką przyjemnością przeczytałem podsumowanie dyskusji dotyczącej poprzedniego filmu.

Opinia z dnia 10-03-2014 r.

Przysłana przez Pana Wiesława T.
I tak wróciliśmy na 80 minut do słusznie minionego czasu ideologicznie postępowej Polski.

Wspólna podróż pań nie wpłynęła na ich pogląd na życie ponieważ „czym skorupka za młodu nasiąknie”. Wanda nie zmieniła pociągu do używek, zabawy, jedynie Idą nieco wstrząsnęło, najpierw informacja o pochodzeniu, poszukiwanie grobu rodziców i wiadomość jak zginęli. Następnie niezrozumiałe dla mnie samobójstwo Wandy, i jednorazowy romans z saksofonistą musiało nią dobrze zakręcić. Ale zakładając z powrotem habit wybrała swoją drogę którą już znała.

Obu prokuratorów można porównywać, tylko po co? Według mnie nie można między nimi postawić znaku równości. Kostrzewa prokurator socjalistyczny, który przez przemiany zjawił się w kapitalizmie, a Gruz była prokuratorem stalinowskim. Inne lata, inna mentalność, więc dajmy im spokój.

Audiodeskrypcja jak zwykle świetnie wypełniła miejsca bez tekstowe, ale w scenach z dancingu, musiałem parę razy cofać film, bo muzyka zagłuszała lektora, i nie mogłem zrozumieć co mówi. Dla tego dał bym audiodeskrypcji pięć z minusem.

Agata Kulesza dobrze zagrała rolę Wandy ciotki Anny, zatem moim zdaniem nagroda słusznie została przyznana, ale i Agatę Trzebuchowską Idę też bym nagrodził, mimo a nawet za to, że to był jej świetny debiut.

Nie wiem jakie mogą być charakterystyczne przedmioty tamtych czasów, bo chyba nie gramofon. Pamiętam z moich dziecięcych lat gramofon „Bambino” w drewnianej obudowie i głośnikiem wmontowanym w pokrywę. Mimo posiadania odtwarzacza płyt CD, gramofon, nie chwaląc się, również mam, ale „automatic-stereo” mimo roku 2014 i płyty analogowe. Ot, chyba taki sentymencik. Ciekawe z którego muzeum motoryzacji wypożyczyli tego białego Wartburga?

Według mnie Filip Skiba wcale nie odkupił swojej winy, bo zażądał od kobiet, aby zrezygnowały z praw do domu, to im pokaże gdzie są pochowani ich rodzice, i Idy cioteczny brat. zatem to był handel, coś za coś.

Jak pisałem, nie rozumiem dlaczego Wanda wyskoczyła przez okno, i to boso. Może sumienie byłej prokurator, nie dawało jej spokoju, mimo prób zagłuszenia go alkoholem i seksem z przygodnymi mężczyznami. A tu jeszcze Anna z zupełnie innym światopoglądem, znajdującą drogowskazy w Piśmie Świętym. zdołowały ją do tego stopnia, że nie widziała sensu dalszego życia. Szkoda, że w tamtych czasach nie było modne zasięgać porady u psychoterapeuty.


Opinia z dnia 10-03-2014 r.

Przysłana przez Pana Mateusza P.


    Przyznam się szczerze, że film o tematyce żydowskiej nie jest w moim guście. Ten jednak obejrzałem z przyjemnością. Być może przez to, że nie było dużo krwi i strzelania, a były ukazane powojenne losy bohaterów.

Myślę, że wspólna podróż otworzyła trochę Annę na życie.

Może to zbyt śmiałe stwierdzenie, ale może Wanda po podróży i przeżyciach zrobiła się nostalgiczna i refleksyjna co mogło przyczynić się do samobójstwa.

Mam wrażenie, że ścieżka dźwiękowa filmu była robiona dla osób niesłyszących, gdyż jak dla mnie mało w niej dźwięków i gdyby nie audiodeskrypcja to film byłby nie do zrozumienia. Jak dla mnie audiodeskrypcja była za głośna, gdyż niestety wybijała się na pierwszy plan filmu.

Jeśli chodzi o lata sześćdziesiąte to podobała mi się muzyka, która porywała do tańca....

Przepraszam, za taką krótką refleksję, ale jak zaznaczyłem na początku, film nie był w moim typie.


Opinia z dnia 10-03-2014 r.

Przysłana przez Pana Wojciecha M.

1.Czy wspólna podróż obu Pań wpłynęła na zmianę ich poglądów na życie?

- Tak.


2. Czy można porównać prokuratora Kostrzewę z filmu „Układ zamknięty”

z prokurator Gruz?

- Tak.

3. Jak oceniasz audiodeskrypcję i ścieżkę dźwiękową filmu. Czy pomogły Tobie



Zrozumieć to, co działo się na ekranie poza słowem?

- Tak. Audiodeskrypcja jest bardzo cenna w tym filmie. Ma jednak dwa momenty, kiedy jest nie zrozumiała. Są to sceny podczas dansingu. Wówczas lektor czytając audiodeskrypcję całkowicie jest zagłuszony przez głośną muzykę.

Brakowało mi opisu stroju sióstr nowicjuszek i sióstr zakonnych po ślubach. – Czym one się różniły?

Używanie pojęć "Zakonnice" nie jest profesjonalnym określeniem. – powinno być "Siostry zakonne".

"Nowicjuszki" są także siostrami zakonnymi, tylko przed ślubami.

Nie został opisany cmentarz żydowski. Nie wiemy, czy w rodzinnym grobie pochowały szczątki rodziców? Czy pochowały je na miejscu wolnym?

"Zadzierają głowy" – Nie powinno się stosować takich określeń.

Mieszkanie Wandy nie zostało opisane.

4. Czy Agata Kulesza zasłużyła na nagrodę za swoją rolę?

- Tak.


5. Jakie, charakterystyczne przedmioty oddawały klimat lat sześćdziesiątych XX wieku?

- Szare miasto, odrapane kamienice, piosenki, biały wartburg…

6. Jaką rolę odegrała muzyka w tym filmie?

- Znaczącą. Budowała nastrój, podkreślała przeżywane emocje.

7. Czy Filip Skiba odkupił swoją winę?

- Nie.


8. Dlaczego, twoim zdaniem, Wanda popełniła samobójstwo?

- Powrót do przeszłości był dla niej dużym wstrząsem, myślę, że nie potrafiła znaleźć dalszego sensu życia w obliczu tragicznych losów jej rodziny, i wobec swoich własnych czynów, jako prokurator i sędzia.

Opinia z dnia 12-03-2014 r.

Nadesłana przez Pana Grzegorza M.

1. Ida po chwilowym zawahaniu się i pokosztowaniu życia świeckiego złożyła śluby zakonne, a Wanda znużona rozpustnym żywotem popełniła samobójstwo. Uważam, że koniec końców, obie pozostały przy swoich sposobach na życie.
2. Nie wiem, bo nie oglądałem filmu „Układ zamknięty”.
3. W założeniu audiodeskrypcja ma pomagać zrozumieć co dzieje się na ekranie i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Audiodeskrypcja była pomocna i bez niej film wiele by stracił w odbiorze.
4. Myślę, że zagrała dobrze, a w sumie chyba było jej na ekranie więcej niż pierwszoplanowej Idy, zresztą była postacią bardziej ekspresyjną, co na pewno też pomogło przy zdobywaniu nagród.
5. Ta stylizacja filmu z 2012 roku na lata 60. XX wieku była bardzo ciekawym i uwiarygodniającym posunięciem reżysera. Przedmiotami z tamtych lat, które zapamiętałem były: samochód Wartburg  oraz barwy w jakich nagrany był film.
8. Myślę, że Wanda nie mogła sobie poradzić ze śmiercią synka Tadeusza i ukochanej siostry Róży. Myślę, że nie mogła sobie poradzić jako Żydówka w tej nowej rzeczywistości, w której zabrakło miejsca dla jej rodaków w PRL-u.

Opinia z dnia 12-03-2014 r.

Nadesłana przez Państwo Ewę i Sławomira M.
„Ida” Pawła Pawlikowskiego zdobywa laury. Dowiedzieliśmy się z mediów, że we Francji obejrzało go do tej pory więcej widzów niż w Polsce. Obraz ten w całości jest bardzo interesująco zagrany i dobrze zilustrowany muzycznie. Natomiast treść nas zbulwersowała.
Filmy takie jak „Pokłosie” i „Ida” wyzwalają w nas potrzebę sięgania po wiedzę historyczną. Ponieważ z filmem jest tak jak z makijażem. Retusz i odpowiednie naświetlenie świetnie steruje obserwatorem. A że tak jest naprawdę wystarczy posłuchać wypowiedzi aktorów, którzy opowiadają o swoich przygodach związanych z postaciami przez nich kreowanymi.
Sztuka w każdej swojej postaci kształci i wychowuje. Przecież wiele ciekawych rzeczy dowiadujemy się o życiu ludzi pierwotnych z rysunków naskalnych znajdowanych w jaskiniach.
Ostrożnie więc panowie reżyserzy z zabawą w przedstawianie historii. Bo czym dalej w przyszłość to tym mniej jej światków i tym trudniej będzie tłumaczyć światu, że istniało Auschwitz a nie „polskie obozy śmierci”.
Dużo mówi się o pogromach ale dlaczego mało mówi się o „Żegocie”?
Powstał film Stevena Spielberga o Oskarze Schindlerze, który uratował ponad 1000 Żydów.
Mamy prośbę do panów Pasikowskiego i Pawlikowskiego. Zróbcie dobry film o losach dzieci uratowanych przez panią Irenę Sendlerową. Jak podaje Wikipedia uratowała ich ponad 2500. Warto przecież promować na świecie takich bohaterów a nie bandytów, którzy dla pieniędzy zabijali swoich żydowskich sąsiadów. 
Może warto też powiedzieć o tym, że na przykład Francuz za pomoc Żydom szedł na trochę do więzienia a Polacy byli zabijani.
Może warto zrobić film o urzędzie bezpieczeństwa, który przyszedł z Armią Czerwoną. O ich aktywnych działaczach takich jak płk. Józef Różański lub prokurator Helena Wolińska, która była pierwowzorem filmowej „krwawej Wandy”.
Paweł Pawlikowski bardzo umiejętnie wpływa na uczucia widza pokazując szczątki Żydów, których zamordowali polscy bandyci. Dlaczego scena sądowa z „krwawą Wandą” była mało wyrazista i nie pokazała na przykład tego, że skazuje ona generała Fieldorfa Nilla. Bo przecież to pierwowzór prokurator Wolińska nawet na tamte czasy bezprawnie go aresztowała.
Dla nas wzorcowym dbaniem o swój wizerunek historyczny jest Wielka Brytania. Świetnie rozgłaszają swoje sukcesy a czarne wpadki rozliczają we własnym gronie nie nagłaśniając ich.
Mimo wpadek technicznych z audio deskrypcją cieszymy się, że dzięki klubowi mogliśmy obejrzeć ten głośny i trudny film.

Opinia z dnia 12-03-2014 r.

Nadesłana przez Panią Danutę Sz.
Już dawno nie widziałam tak pięknego i wzruszającego filmu. Filmu, w którym w tak delikatny i taktowny sposób opowiada się o, bądź co bądź, drażliwych tematach. Komunistycznej przeszłości i relacjach polsko – żydowskich.




1   2   3


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna